Czego szukasz

WordPress i Freelancing to idealne połączenie. Jak zdobyć zawód przyszłości?

„Zamiast iść do korporacji założyłam swoją własną firmę, zostałam freelancerką i tworzyłam dla innych strony internetowe oparte na WordPressie. Zainteresowanie było bardzo duże, a ja nie byłam w stanie czasowo wykonać wszystkich potencjalnych zleceń, musiałam je w końcu podzlecać. Wtedy wpadłam na pomysł tworzenia kursów online, w których uczę jak samodzielnie można taką stronę na WP wykonać” – mówi Ola Gościniak, mentorka kursu WordPress & Freelancing. Startuje pierwsza edycja kursu! Dołączysz?

  • Ewa Moskalik - Pieper - 21/07/2017
Ola Gościniak siedzi przy oknie z laptopem na kolanach

Olu, będziesz mentorką w zaczynającym się już kursie WordPress & Freelancing. W czym dokładnie wesprzesz Mamy-kursantki? (Drugą mentorką jest Sylwia Błach – freelancerka, programistka i kobieta o wielu talentach).

Moja część kursu to freelancing. Mam już 5-letnie doświadczenie w pracy tego typu. Podzielę się z naszymi kursantkami swoją wiedzą i mam nadzieję, że zachęcę je do podjęcia pierwszego zlecenia online.

Podczas szkolenia kursantki otrzymają dostęp do wideotutoriali na temat freelancingu, umiejętności miękkich oraz platformy Upwork. Po ich obejrzeniu za zadanie będą miały wykonanie kilku ciekawych zadań, np. ocena wideoprezentacji innych freelancerów i – dla odważnych – stworzenie własnej wideoprezentacji na temat tego, kim są i jakie usługi będą oferować na platformie.

Kursantki spotkają się ze mną 5 razy. Na żywo omówimy najważniejsze zagadnienia, w tym kreowanie własnej marki i zarządzanie czasem, co jest, według mnie, kluczowe w pracy zdalnej.

Co się stanie jeśli opuszczę zajęcia?

Fajnie będzie się spotkać z kursantkami, omówić te najważniejsze tematy i odpowiedzieć na ich pytania na żywo online, jednak liczę się również z tym, że mamy często mają sytuacje awaryjne i w jednej sekundzie potrafią zmienić się priorytety. Dlatego też wszystkie nasze spotkania będą nagrywane i udostępniane na platformie, do obejrzenia później, gdy wszystkie pożary już zostaną ugaszone.

Czy udział w kursie wymaga specjalnego sprzętu lub oprogramowania?

Na szczęście nie 🙂 Jedyne czego potrzebujesz to działający komputer (pamiętajmy o zasilaczach do laptopów!) z dostępem do Internetu.

A jeśli okaże się, że sobie nie radzę z materiałem, lub po prostu nie nadążam, to co wtedy? Czy mogę poprosić o dodatkową pomoc mentora?

Kurs jest stworzony z myślą o osobach, które stawiają pierwsze kroki w tej branży i wszystko robią pierwszy raz, więc na pewno sobie poradzisz 🙂 

Ale oczywiście będzie możliwość porozmawiania ze mną lub z Sylwią na dyżurach na czacie i otrzymania wsparcia w rozmowie 1:1.

Kolejne pytanie ode mnie, wątpiącej we własne możliwości, dotyczy języka angielskiego. Czy rzeczywiście osoba z opanowanym komunikatywnym angielskim będzie w stanie poradzić sobie podczas kursu?

Oczywiście, że tak. Materiały kursowe są w języku angielskim, ale wystarczy poziom B2 (czyli mniej – więcej poziom wymagany na maturze), żeby je zrozumieć. Warto zaczynać od nauki w języku, w którym będzie się później pracować, ponieważ dzięki temu komunikacja z przyszłymi klientami będzie dla nas o wiele łatwiejsza. Dodatkowo, Sylwia i ja pomożemy po polsku w razie potrzeby. A wideolekcje, czy rozmowa na czacie będą oczywiście po polsku.

Czy trzeba mieć jakieś konkretne predyspozycje, żeby ukończyć ten kurs?

Zdecydowanie tak! Potrzebny jest zapał, zaangażowanie, chęć nauki nowych umiejętności lub całkowitej zmiany swojego życia i trochę – około 10 godzin tygodniowo – wolnego czasu. Jeśli je masz, to dasz radę!

Po ukończeniu kursu dostanę certyfikat CodersTrust. Co dalej? Czy podpowiecie jak szukać zleceń? Każdy freelancer przecież kiedyś stawiał pierwszy krok. Od czego zacząć?

Już w czasie kursu uczymy jak i gdzie szukać pracy, żeby ją rzeczywiście znaleźć. A po otrzymaniu certyfikatu wszystkie kursantki zachęcamy do podjęcia pierwszego, choćby najmniejszego zlecenia – dzięki temu zbudują portfolio, które dołączą do swojego wirtualnego profilu i będą mogły zdobywać coraz ciekawsze projekty do wykonania.

Zostałaś mentorką kursu WordPress & Freelancing, więc nietrudno się domyśleć, że jesteś “biegła w temacie”. Czym zajmujesz się na co dzień?

Zaraz po studiach, zamiast iść do korporacji założyłam swoją własną firmę, zostałam freelancerką i tworzyłam dla innych strony internetowe oparte na WordPressie. Zainteresowanie było bardzo duże, a ja nie byłam w stanie czasowo wykonać wszystkich potencjalnych zleceń, musiałam je w końcu podzlecać. Wtedy wpadłam na pomysł tworzenia kursów online, w których uczę jak samodzielnie można taką stronę na WP wykonać.

Kursy te sprzedaję na moim blogu Jestem Interaktywna – całe to przedsięwzięcie okazało się strzałem w dziesiątkę. W tej chwili zajmuję się tylko i wyłącznie swoim biznesem online i uczę innych – raczej już nie podejmuje się zleceń 1:1.

Jakie są według Ciebie zalety bycia freelancerem?

Przede wszystkim wygoda wyboru czasu i miejsca pracy – bez problemu mogę zdecydować skąd i kiedy pracuję.

Mam dużo koleżanek – freelancerek, które są mamami i dla nich ten wybór formy pracy był oczywisty.

Dla mnie jeszcze ogromnym plusem było nieposiadanie szefa, który by mi mówił, co i jak mam robić, bo we mnie to by bardzo zabijało kreatywność 🙂

Chcę, ale jeszcze się waham… 😉 czym mnie przekonasz na 200%?

WordPress & Freelancing to cudowne połączenie i świetny sposób na wspaniałą przygodę, która może zostać pasją na całe życie. U mnie właśnie tak to wygląda i każdego dnia z radością wstaję z łóżka i aż palę się do zaplanowanych prac. Tak, to jest naprawdę możliwe! 🙂 Spróbujcie!

Dziękuję Ci za rozmowę!

Sprawdź aktualny nabór 🙂

Tak, chcę pokochać moją pracę tak jak Ola! Zapisuję się!

Zdjęcia: Agnieszka Werecha (www.tiamofoto.pl)

Rozmawiała: Ewa Moskalik – Pieper

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Video: Wszystko co chcesz wiedzieć o roli Scrum Mastera

Na naszej grupie #Mamo pracuj w IT tylko dla członków grupy organizujemy różne akcje tematycznem, np. przeprowadzamy rozmowy z ekspertami najbardziej popularnych dziedzin IT. Ostatnio udostępniłyśmy Wam live na temat początków programowania, a już dziś możecie zobaczyć drugi - o zawodzie Scrum Mastera. Naszą rozmówczynią była Justyna Wykowska. Oglądnij film i dowiedz się jak zostać Scrum Masterem.
  • Agnieszka Wadecka - 23/07/2019
Dłoń trzymająca kartkę

Wszystko co chciałabyś wiedzieć o roli Scrum Mastera

W marcu 2019, na naszej grupie na FB #Mamo pracuj w IT prowadziłyśmy serię LIVE’ów o początkach w branży IT.

Drugi live w Tygodniu Kobiet w IT

Naszym gościem była Justyna Wykowska z ProCognita, która jest agile coachem i trenerką metody Scrum. W tym wywiadzie dowiesz się więcej na temat Justyny i jej pracy.

Live prowadziła Agnieszka Czmyr-Kaczanowska.

O czym rozmawiałyśmy?

Agnieszka z Justyną rozmawiały o pracy Scrum Mastera, odpowiedziały na pytania takie jak:

  • Czym praktycznie zajmuje się Scrum Master?
  • Jak się przebranżowić na Scrum Mastera?
  • Jakie kompetencje są przydatne w tej roli?
  • Jakie wyzwania stoją przed Scrum Masterem który zaczyna pracę?
  • Jak się można przygotować/nauczyć do roli Scrum Mastera?
  • Czy szkolenia, certyfikaty są niezbędne?
  • Jak szukać pierwszej pracy jako Scrum Master?

Zobacz nagranie z naszej rozmowy:

Inne tematy jakie podjęłyśmy to:

Więcej o projekcie #MamoPracujwIT przeczytasz tutaj >>>

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama czwórki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.

Od technika farmacji do front-end developera, czyli jak uzyskać finansowanie szkolenia z urzędu pracy?

Dziś rozmawiamy z Wiolettą Szłapak, która zdecydowała się całkowicie zmienić branżę i zacząć pracować w świecie IT. Wioletta opowiada o tym, jak udało jej się uzyskać całkowite finansowanie kursu, który otworzył przed nią możliwość realizacji jej marzeń. Dzieli się historią, która, choć miała wiele zawirowań, zakończyła się dla niej pomyślnie.
  • Karolina Łachmacka - 22/07/2019

Dlaczego zdecydowałaś się na przebranżowienie i jak wybrałaś kurs?

Dlatego, że do odważnych świat należy! A tak zupełnie serio to wybierając kierunek studiów (biologia) nie zastanawiałam się, co będzie potem. Po prostu interesowałam się biologią i żyłam bardziej „tu i teraz”. Na szczęście w trakcie trwania studiów (które w międzyczasie z dziennych przekształciły się w zaoczne) rodzice okiełznali nieco moją romantyczną naturę i trochę mną pokierowali. Ukończyłam więc kierunek technik farmacji i przez wiele lat pracowałam w aptece. Kochałam tę pracę, kontakt z ludźmi, możliwość niesienia pomocy, przygotowywanie leków, apteczny zapach. W tamtym momencie to było coś, co mnie satysfakcjonowało.

Gdy zaszłam w ciążę wiedziałam, że muszę jednak zmienić zawód. Nie chciałam wracać szybko do pracy, dlatego w 7. miesiącu ciąży zdałam egzamin na tłumacza technicznego i współpracowałam z biurem tłumaczeń mojego taty. Niestety tata zmarł, musiałam zamknąć biuro i zdecydować, co dalej. I tu szczęśliwe zrządzenie losu w postaci pomocy mojej koleżanki Asi dało możliwość wejścia do świata IT.

Asia poleciła mnie w firmie, w której pracowała, przeszłam pomyślnie rekrutację i tak zostałam konsultantem IT. Gdy wspominam tamten czas, to trudno mi w to wszystko uwierzyć. Musiałam szybko nauczyć się nowych rzeczy, z którymi wcześniej nie miałam żadnej styczności. To było trochę szalone, ale otwierało nowe możliwości, dawało ogromną możliwość rozwoju. Otworzył się przede mną nowy świat. Wspaniały świat. Po mniej więcej roku pracy zostałam zatrudniona w innej firmie jako wdrożeniowiec.

Chciałam mieć większy wpływ na tworzenie oprogramowania, ale mój plan jak to zrobić nie był do końca sprecyzowany. Po przeanalizowaniu moich mocnych i słabych stron i zainteresowań zaczął się formułować plan. Proces tworzenia oprogramowania chciałam poznać od strony front albo end-developera. Ostatecznie zdecydowałam się na kurs front-end od podstaw.

Jak dowiedziałaś się o tym, że możesz starać się o finansowanie szkolenia z urzędu pracy, że urzędy dostają środki na szkolenia indywidualne?

Zastanawiałam się jak pozyskać środki na takie szkolenie. I tu skorzystałam z rady bardzo miłych pań z urzędu pracy, z którymi miałam przyjemność rozmawiać na spotkaniu organizowanym przez Mamo Pracuj w bibliotece na Rajskiej w Krakowie. Zarejestrowałam się jako osoba bezrobotna i złożyłam wniosek o dofinasowanie do szkolenia indywidualnego.

Jakie były Twoje pierwsze kroki, kiedy dowiedziałaś się, że „Twój” urząd posiada takie środki?

Musiałam trochę poczekać na te środki. Zgłosiłam się do urzędu w drugiej połowie roku. Urząd już rozdysponował środki, które posiadał. Czekałam więc i regularnie dopytywałam, czy są już środki rezerwowe. Gdy się pojawiły, byłam już zdecydowana na konkretne szkolenie. Dlatego w dziale szkoleń złożyłam wniosek o dofinansowanie do szkolenia indywidualnego.

Tutaj moja rada: najlepiej składać wniosek na początku roku, pieniądze zwykle są już rozdysponowane w pierwszym kwartale, a nigdy nie ma pewności czy będą uruchomione środki rezerwowe.

Co musiałaś krok po kroku zrobić, aby otrzymać tę dotację?

Po pierwsze trzeba być zarejestrowaną osobą bezrobotną. Gdy się rejestrowałam, obowiązywało profilowanie (nie wiem, czy jeszcze obowiązuje), ale gdy podpisywałam się w ewidencji, musiałam napisać test. Jego wynikiem było przydzielenie do jednego z profilów: 1, 2 czy 3.

„Jedynki” nie dostawały możliwości dofinansowania do szkoleń indywidualnych. Jeśli takie profilowanie obowiązuje, i nadal „jedynki” nie dostają dofinansowania, to najlepiej, jeśli urzędnik, przy którym piszemy test, pomoże nam udzielić odpowiedzi, tak żeby wyszedł odpowiedni profil i żeby szansa na pieniądze nie przepadła.

Następnie u doradcy zawodowego powiedziałam jakie są moje umiejętności, jaki mam plan i czego potrzebuję od Urzędu do realizacji celu. Z takim gotowym planem w systemie Urzędu, mogłam skierować się do działu szkoleń. Niestety, dział szkoleń nie dysponował już środkami na szkolenia indywidualne. Musiałam więc poczekać na środki rezerwowe, gdy zostały uruchomione i wtedy złożyłam wniosek.

Jak wygląda proces kwalifikacji i czy jest skomplikowany? Czy otrzymujesz jakąś pomoc urzędników w trakcie?

Sam proces nie jest skomplikowany – przynajmniej w Krakowie (o szczegóły trzeba się dopytać w swoim urzędzie, bo nie ma pewności, że wszędzie wszystko wygląda tak samo). Złożyłam wniosek, z rzetelnym i rozsądnym umotywowaniem prośby, i czekałam na decyzję. Dostałam decyzję pozytywną, wyrażono również zgodę na wybraną przeze mnie jednostkę szkoleniową, poszłam na szkolenie i do drugiego dnia szkolenia wszystko szło płynnie.

Później sprawy się skomplikowały.

Na czym polega opracowanie planu przebranżowienia? Co musiałaś wypełnić i zrobić w związku z tym?

W związku z tym, że między zakończeniem mojej ostatniej pracy, a zarejestrowaniem się jako osoba bezrobotna miałam trochę czasu na zastanowienie się co chciałabym robić, byłam już zdecydowana, że do świata programowania chcę wejść jako front-end developer, co powiedziałam doradcy zawodowemu w urzędzie. Doradca zanotował, co potrafię, czego potrzebuję od urzędu i to był ten plan. Ma on swój termin ważności (ale to nie jest krótki termin ważności), więc trzeba pilnować, żeby był ważny w momencie składania wniosku. Jeśli się „przeterminuje”, to trzeba go odświeżyć.

Ile kosztowało Twoje szkolenie (jeśli to nie tajemnica) i czy udało Ci się pozyskać całość potrzebnej kwoty?

Pierwsze szkolenie, na które wyrażono zgodę kosztowało około 9 tysięcy złotych (to szkolenie, na którym byłam 2 dni, dopóki nie dowiedziałam się, że jednak nie mogę brać udziału w tym szkoleniu), drugie na które wyrażono zgodę i które przeszłam w pełnym wymiarze godzin, kosztowało blisko 4,5 tysiąca. Urząd sfinansował je w 100%.

Jak Twoim zdaniem należy uzasadnić swój wniosek? Jakie wskazówki byś dała innym osobom, które chcą ubiegać się o takie finansowanie szkolenia z urzędu pracy?

Szczerze, ale rozsądnie. Pisałam o tym, jak ważny jest dla mnie rozwój osobisty, jaki jest mój plan na przebranżowienie, czego brakuje mi do osiągnięcia celu i o jakie wsparcie proszę Urząd. Opisałam szkolenie, którym się interesuję i co ono mi da. Miałam na uwadze to, ile kosztują takie szkolenia i że pula posiadanych środków przez Urząd jest ograniczona, a chętnych sporo. Chciałam, żeby ten wniosek jasno wyraził to, jak bardzo mi zależy na uzyskaniu konkretnych kompetencji.

Podanie pisałam z wszystkimi zwrotami grzecznościowymi: szanowni Państwo, zwracam się z uprzejmą prośbą… Nie wiem, czy to zaważyło na decyzji pozytywnej, ale oprócz zwykłej kultury osobistej chciałam też skrócić dystans między mną, a osobą, która czyta wniosek, żeby to nie było takie „suche”.

Trzeba pamiętać też o tym, że urząd raczej nie zgodzi się na szkolenie, które trwa 560 h (maksymalnie szkolenie może trwać 6 miesięcy, w uzasadnionych wypadkach urząd może wyrazić zgodę na czas szkolenia do 12 lub 24 miesięcy). Dlatego jeśli wybieramy jakieś konkretne szkolenie z tych kilkutygodniowych, to raczej wersję podstawową.

Jeśli wskazujemy we wniosku konkretną jednostkę szkoleniową, to musi być ona w Rejestrze Instytucji Szkoleniowych. Szkolenie musi trwać nie mniej niż 25 godzin zegarowych tygodniowo. Urząd może przyznać nam środki, ale nie zgodzić się na wybraną przez nas instytucję szkoleniową.

Zalecałabym też umiarkowanie częste wizyty w dziale szkoleń, tak żeby urzędnicy kojarzyli twarz z nazwiskiem, oraz odpytywanie telefoniczne – żeby mieć kontrolę nad kolejnym krokiem procesu oraz pokazać zaangażowanie. Nim złożymy wniosek, pytać można o to, czy są dostępne środki. Jeśli nie ma, to kiedy będą. Jak już będzie termin, to pytać czy już są, jak jeszcze nie ma, to kiedy pytać ponownie…

Jak już złożymy wniosek, to urząd ma miesiąc na jego rozpatrzenie. Pod koniec tego okresu można zadzwonić i zapytać, na jakim etapie jest wniosek, kiedy można spodziewać się decyzji. Trzeba okazać zaangażowanie.

Co wzbudziło Twoje największe obawy w trakcie ubiegania się o pomoc? Jak je rozwiałaś?

Na początku nie miałam żadnych obaw. Nie zastanawiałam się, czy urząd sfinansuje moje szkolenie. Obawy o to pojawiły się po tym, jak pierwszy raz cofnięto mi dofinasowanie. Te obawy rozwiałam zaangażowaniem w proces. Zrozumieniem, dopytaniem o to jakie proces ma kroki. Odpytywaniem, sprawdzaniem.

Kolejny raz obawy pojawiły się, gdy straciłam środki po raz drugi. Popadłam w krótką melancholię: czyżby wszechświat wysyłał mi sygnał, że nie tędy droga? Te obawy rozwiał mój mąż, który powiedział, że jedyny przekaz, jaki mi wysyła wszechświat, to taki, że mam walczyć o swoje, a także Joanna Gotfryd z Mamo Pracuj, wspierająca mnie w chwili, gdy ja sama traciłam nadzieję.

Żałuję, że urząd nie komunikuje jaśniej procesu. Można taki proces bardzo dobrze rozrysować, zaznaczyć, w którym momencie się znajdujemy, co będzie działo się dalej. Można zrobić prostą wizualizację procesu dla petentów.

Jakie miałaś problemy na swojej drodze?

Moje problemy związane były z tym, że nie znałam całego procesu przyznawania środków. Ponadto uważam, że urząd niechcący wprowadził mnie w błąd. Myślałam, że jeśli urząd przysłał mi list z decyzją pozytywną i oprócz przyznanych środków zgadzają się na wybraną przeze mnie instytucję szkoleniową oraz szkolenie, to już jest „z górki”. Idę na szkolenie. Okazało się, że proces jest bardziej złożony, o czym nie było ani słowa w korespondencji.

Po decyzji pozytywnej uruchamiane są zamówienia publiczne. Czyli na stronie urzędu i w biuletynie zostaje opublikowane ogłoszenie. Urząd w okresie 2 tygodni od opublikowania ogłoszenia czeka na zgłoszenia instytucji szkoleniowych, które wyrażają chęć przeprowadzenia szkolenia. Jeśli nie zgłosi się wybrana przez nas jednostka, a inne zechcą przeprowadzić szkolenie, to urząd wybiera bardziej konkurencyjną ofertę z tych złożonych. Jeżeli nie zgłosi się żadna instytucja, Urząd informuje nas listownie, że straciliśmy środki.

Oczywiście możemy się odwołać, musimy jednak przestrzegać terminów. List z informacją o tym, że straciłam fundusze na szkolenie, dotarł do mnie 5 dni po tym, jak odebrałam telefon z urzędu, że moje fundusze już nie są moje – zostały rozdysponowane, ponieważ jednostka szkoleniowa, z którą byłam w kontakcie, nie złożyła oferty na moje szkolenie. Pomylili mnie z inną kursantką i nie złożyli oferty na mój wniosek tylko na jej.

Ponieważ fundusze rezerwowe na dany rok zostały rozdysponowane, musiałam czekać na nowy rok kalendarzowy i nowe środki.

Jak pokonałaś te problemy?

Gdy środki pojawiły się, ponownie złożyłam wniosek. Ponownie przyznano mi środki, ale nie wyrażono zgody na wybraną przeze mnie instytucję szkoleniową. W zamian urząd zaproponował inną. Ustaliliśmy wymiar godzin szkolenia, zakres, mogłam zadać pytania dotyczące szkolenia przedstawicielowi firmy poprzez urzędnika. Uzyskałam odpowiedzi i odniosłam wrażenie, że sprawa jest dogadana, skoro złożyłam podpis na planie szkolenia, który złożyłam na dzienniku podawczym.

Ruszyły zamówienia publiczne, które uważałam już za czystą formalność, ale tknięta przeczuciem postanowiłam zadzwonić do urzędu. Okazało się, że instytucja szkoleniowa nie złożyła wniosku w terminie. Ponownie straciłam środki. Odwołam się – tym razem udało mi się dotrzymać terminów.

Fundusze przyznano mi ponownie. Jednostka nie złożyła wniosku w terminie, ponieważ nie wiedziała, że jest już ogłoszenie na stronie urzędu. Przedstawiciel firmy powiedział mi, że są przyzwyczajeni jednak do tego, że jest jakaś informacja ze strony urzędu o tym, że wniosek jest w zamówieniach publicznych, ponieważ oni nie mają czasu na to, żeby przeglądać biuletyny urzędów pracy. Urząd z kolei twierdzi, że nigdy nie dawał znać żadnej jednostce szkoleniowej, bo to jest sprzeczne z zasadą zamówień publicznych…

W każdym razie ta przydługa historia ma swój szczęśliwy finał. Szkolenie zostało zrealizowane. Teraz muszę działać, pisać codziennie kod, uczyć się.

Mam plan na kolejne szkolenia i tu na pewno będę też korzystać ze wsparcia w finansowaniu, ale to już będzie współfinansowanie.

Czy polecasz innym chętnym sięganie po takie możliwości? Przed czym byś ich przestrzegła?

Oczywiście – polecam! Jest to sposób na uzyskanie 100% środków na finansowanie szkolenia.

Przestrzegam natomiast przed zostawianiem spraw samych sobie. Sama decyzja pozytywna nie zamyka procesu. Trzeba dzwonić, dopytywać się.

Dziękuję za rozmowę!

Zdjęcia:

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Karolina Łachmacka
Tłumacz pisemny, copywriter, wirtualna asystentka, a także filmowiec. Z pasją opowiada historie na różne tematy, szczególnie te, które budzą ludzi do empatii. Miłośniczka starego kina od końca ery filmu niemego po końcówkę lat 60. XX wieku.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail