Czego szukasz

Wioski – harmonijny rozwój dzieci i mały biznes dla mamy

Znasz to powiedzenie, że aby wychować dziecko potrzeba całej wioski? Dzisiaj przedstawiamy Ci historię Kasi Leks, hiszpańskojęzycznej mamy, która korzystając z projektu Wioski.co prowadzonego przez The Village, założyła we własnym domu punkt opieki dla dzieci od pierwszego do trzeciego roku życia. Kasia opowiada o tym jak założyła Wioskę, ale również o misji projektu Wiosek zainspirowanego filozofią Reggio Emilia. Może zainspirujesz się i znajdziesz w tym pomysł na własną działalność!

Wioski viva la vida

Biznes z misją? To właśnie Wioski! – punkty opieki i edukacji inspirowane filozofią Reggio Emilia. Miejsca tworzone by inspirować, edukować i wspierać!

Szukasz dla siebie pomysłu na mały biznes? Chciałabyś spędzać czas z własnym dzieckiem i zarabiać? Dowiedz się jak działają Wioski i spróbuj sił jako właścicielka jednej z nich! Umów się na rozmowę z Zuzią Tabaką!

Kasiu, cieszę się, że uda nam się dzisiaj porozmawiać. Wiem, że jako pedagog marzyłaś o założeniu własnej placówki wychowawczej, ale zawsze coś stawało na drodze. Odważyłaś się w momencie poznania Wiosek. Opowiedz jak do tego doszło i co skłoniło Cię do założenia własnej placówki?

To był fantastyczny zbieg okoliczności! Właśnie kończyłam urlop macierzyński i zastanawiałam się, jak nie rozstawać się jeszcze z córką. W dodatku, już na studiach myślałam, żeby otworzyć własne przedszkole, ale zawsze brakowało mi odwagi i trochę też doświadczenia. Uznałam, że jak nie teraz to nigdy i zaczęłam się rozglądać jak można otworzyć przedszkole, żłobek lub klub dziecięcy. Okazało się, że nie jest to wcale takie proste, wymogi lokalowe, sanepid itp.

To wszystko mnie trochę przytłaczało. Już miałam zrezygnować, oddać córkę do żłobka, a sama pójść do pracy, gdy znalazłam ogłoszenie Wiosek, w którym zapraszano do otwarcia własnych punktów opieki. A wszystko to w duchu rodzicielstwa bliskości i w nurcie „pedagogiki alternatywnej”, czyli Reggio Emilia. W ofercie była również pomoc na starcie. Brzmiało doskonale. Bardzo przejęta zadzwoniłam do Wiosek i praktycznie od razu się zdecydowałam na współpracę.

Czym zajmowałaś się przed urodzeniem córeczki?

Kilka lat przed urodzeniem Emilii mieszkałam za granicą, robiłam doktorat z językoznawstwa i rozwoju języka u dzieci, pracowałam w polskiej szkole jako nauczyciel w klasach od 1 – 3 oraz w przedszkolu. Dodatkowo uczyłam angielskiego, hiszpańskiego i polskiego jako języków obcych. Ale wolałam, żeby Emilia dorastała w Polsce.

Wioski -  biznes dla mamy

Twoja Wioska działa już rok. Zaczynałaś w niepewnych czasach pandemii. Jak podjęcie współpracy z Wioskami wpłynęło na Twoje życie?

Moje życie bardzo się zmieniło. Na pewno częściowo dlatego, że zostałam mamą i wróciłam do kraju, a częściowo też dlatego, że mogę prowadzić własną działalność. Rozwój Wioski budzi we mnie poczucie sprawstwa. Czuję, że to jest coś mojego od początku do końca i tylko ja jestem odpowiedzialna za dalsze jej losy.

Kiedy otwierałam Wioskę powiedziałam sobie, że to po prostu musi się udać. Nie miałam „planu B”. I się udało. Czuję satysfakcję z dobrze wykonywanej pracy. Cieszy mnie, kiedy widzę w zachowaniu dzieci efekty mojej pracy lub kiedy przychodzą do nas rodziny na sobotnie zajęcia, a po jakimś czasie znowu wracają mówiąc, że na takich zajęciach jeszcze nie były.

Czuję się kompetentna i spełniona zawodowo. Natomiast osobiście uważam, że zdobyłam mnóstwo wiedzy i doświadczenia, jestem bardziej uważna, pewniejsza siebie i myślę, że również bardziej empatyczna.

Wioski - jak wybrać przedszkole?

Na jakie wsparcie na start mogłaś liczyć ze strony Wiosek? Czy także teraz kiedy żłobek już prężnie działa, Wioski są dla Ciebie podporą?

Wioski przede wszystkim zapewniały, że to się uda! Myślę, że na starcie to właśnie była informacja, której najbardziej potrzebowałam. Otrzymałam również dużo „wsparcia moralnego” i motywacji.

Oprócz tego, Wioski zapewniły szereg szkoleń, np. z filozofii Reggio Emilia, z komunikacji bez przemocy, z urządzania wnętrz tak, żeby sprzyjały koncentracji dzieci. Mamy wsparcie pedagogów i psychologów, z którymi możemy omawiać różne sytuacje wychowawcze.

Mam poczucie, że mimo iż Wioska jest moja i ja jestem główną osobą odpowiedzialną za jej rozwój, to nie jestem z tym kompletnie sama, ale że jestem częścią większej grupy, która daje ogromne wsparcie.

Wioski są inspirowane założeniami filozofii Reggio Emilia. Opowiedz więcej o tym nurcie, co go wyróżnia, jakie wartości wyznaje i na co stawia w rozwoju dziecka?

Można powiedzieć, że Reggio Emilia wpisuje się w nurt pedagogiki alternatywnej. Jest to zupełnie inne podejście do dziecka, a przez to i do człowieka jako takiego, niż to spotykane powszechnie. Już od początku życia, człowieka postrzega się jako kompetentnego i zdolnego do właściwego pokierowania własnym rozwojem.

Tutaj chodzi przede wszystkim o obserwację dziecka, podążanie za jego potrzebami i zainteresowaniami, również o to, żeby dziecko mogło wyrazić wszystkie swoje emocje, co stanowi podstawę dalszego harmonijnego rozwoju.

Dajemy dzieciom możliwości, a one podążają za tym co w danym momencie jest dla nich najwłaściwsze. Dajemy glinę, farby, wodę, piasek, różne naturalne elementy pobudzające kreatywność, dajemy przestrzeń i prawo głosu, prawo do bycia usłyszanym.

Nazywamy emocje, mówimy co mogło je wywołać i jak sobie z nimi poradzić. Uważam, że dzieci, które czują się szanowane i dostrzeżone są bardzo chętne do współpracy.

Bo w Wioskach dzieci i dorośli współpracują. My nie uczymy, to dzieci się uczą.

Twoim konikiem jest język hiszpański, dlatego placówka jest hiszpańskojęzyczna. Czy to oznacza, że wszystkie zajęcia i działania prowadzone są w języku obcym? Z jaką reakcją rodziców się spotykasz? To bardziej zaleta czy wada?

Wszystkie zajęcia są prowadzone tylko po hiszpańsku. Robię małe wyjątki wobec dzieci, które przyszły do nas w wieku powyżej dwóch lat, kiedy język polski jest już tym dominującym, ale głównie w kwestii bezpieczeństwa i zdrowia lub rozwoju wiedzy.

Otwierałam Wioskę głównie z myślą o rodzinach mieszanych, ale teraz przyznam, że są one w mniejszości. Chodzą do nas głównie dzieci polskiego pochodzenia. Rodzice reagują bardzo różnie.

Czasem dla dziecka język hiszpański byłby już trzecim albo czwartym językiem i wtedy często rodzice się nie decydują na naszą Wioskę, bo obawiają się, że dziecko później zacznie mówić, albo, że to po prostu za dużo dla tak małego człowieka. Zgadzam się z tym, że dziecko może później zacząć mówić, jednak jego mózg funkcjonuje inaczej niż mózg dorosłego i

dziecko po prostu chłonie język. Dla niego to nie jest świadomy wysiłek jak dla nas, dlatego nie ma obawy, że to będzie za dużo.

Natomiast nauka języków w tak młodym wieku sprzyja rozwojowi połączeń neuronalnych w mózgu, co zdecydowanie zaprocentuje w przyszłości. Rodzice, którzy zapisują do nas dzieci, to głównie Polacy, którzy gdzieś już mieli kontakt z językiem hiszpańskim.

Czy to na studiach, czy na wakacjach. Lub tacy, którzy interesują się kulturą hiszpańską lub latynoską. Część również, to osoby, które stawiają na bliskościowe podejście do dziecka i małą grupę, a język… no cóż… niech będzie hiszpański. 😉

Grupy w Wioskach są bardzo kameralne. To z pewnością pozwala skupić się na dzieciach, jak wygląda dzień takiego malucha? Jak przebiega współpraca z rodzicami?

Moja grupa liczy sześcioro dzieci, jest więc bardzo kameralna. W pracy z małymi dziećmi bardzo ważna jest rutyna i przewidywalność. Także u nas zmieniają się często „prowokacje”, czyli to nad czym aktualnie dzieci pracują, ale schemat dnia jest zawsze taki sam.

Przed śniadaniem zależnie od pogody jesteśmy albo na placu zabaw albo w Wiosce. Dzieci mają czas na eksplorację przygotowanych prowokacji i zabawy swobodne, które u nas stanowią podstawę naszej pracy. Następnie siadamy w kółku i śpiewamy piosenkę na powitanie. Biorą w tym udział tylko chętne dzieci, ale często same mi przynoszą instrumenty i siadają na dywanie.

Później jemy śniadanie i przygotowujemy się do spaceru. Staramy się, żeby spacer był długi. Z reguły jesteśmy na dworze od dwóch do trzech godzin. Licząc jeszcze godzinę rano dzieci spędzają połowę wioskowego dnia na dworze. Spacer często jest połączony z drzemką w wózkach.

Chodzimy do okolicznych parków, na place zabaw czy urządzamy wycieczki albo pikniki. Po powrocie do Wioski niektórzy jeszcze dosypiają, inni jedzą już zupę. Potem jest czas na dalszą pracę z prowokacjami lub zabawy swobodne, jemy drugie danie i kończymy wcześniejsze zajęcia, wtedy też już zaczynają przychodzić rodzice.

Wioski - zrównoważony rozwój dziecka

Jak wygląda teraz Twój dzień – mamy, szefowej, nauczycielki, opiekunki? Skąd czerpiesz siłę do działania?

Ojej… Ja nie wiem skąd ja czerpię siłę. Może stąd, że chcę wszystkiego co najlepsze dla mojej córki i z tego, że jestem zachwycona ideą wiosek i rozwojem własnej działalności. Ale powiem, że to jest dużo pracy.

Mój dzień jest z reguły bardzo aktywny. Wstaję koło 5-6 rano. Często dlatego, że w takich godzinach wstaje moja córka. Trochę się bawimy, czytamy, a potem zaczynam przygotowywać Wioskę na przyjście dzieci, sprzątam, ustawiam prowokacje.

Od dziewiątej do siedemnastej jestem z dziećmi. Po siedemnastej czasem przyjmuję jeszcze zainteresowanych Wioską rodziców, załatwiam formalności z pracownikami lub inne wioskowe sprawy, biorę udział w naszych szkoleniach lub udzielam mentoringu innym osobom chcącym otworzyć Wioskę u siebie w domu.

Później idę z Emilą na spacer lub na plac zabaw. Czasem zostajemy w domu i w coś się bawimy. Koło dwudziestej Emila idzie spać, a ja znowu sprzątam i załatwiam różne inne sprawy. Czasem zasypiam razem z Emilą o dwudziestej. Muszę przyznać, że czas mi płynie bardzo szybko. 🙂

Wioski - filozofia Roggio Emilia

Czy prowadzenie własnej wioski to dobry pomysł na slow-biznes dla mam?

Niewątpliwą zaletą tego, że ma się własną Wioskę u siebie w domu jest to, że mogę spędzić te pierwsze trzy lata życia moich dzieci po prostu z nimi obserwując ich rozwój, a w dodatku mają towarzystwo dzieci w podobnym wieku, co jest fenomenalne.

Mogę obserwować jak zmienia się moja córka, jak uczy się od innych dzieci i nawiązuje kontakt z nimi. Jak uczy się wyrażać siebie i poznaje własne granice. To jest cudowne.

Wspaniała jest obserwacja pozostałych „wioskowiczów”. Przychodzą do nas jako dość nieporadne brzdące, a kiedy się z nimi żegnamy już wiele rzeczy umieją zrobić sami. Piękna sprawa.

Innym plusem jest to, że nie stoję w korkach. Rano mogę pobawić się z dzieckiem i wieczorem też. Jednak to jak wioska działa zależy ode mnie, więc to ja decyduję jaki efekt chcę uzyskać i ile pracy w to włożę.

Jestem bardzo przejęta moją Wioską i wkładam bardzo dużo dodatkowej pracy przed jej działaniem i również po południu, a nierzadko także w weekendy.

Co powiedziałabyś naszym Czytelniczkom, które być może są w Twojej sytuacji sprzed roku, kończą urlop macierzyński i szukają pomysłu dla siebie, jaką radę byś im dała?

Jeśli chcesz spędzić ten wyjątkowy czas z Twoim dzieckiem, lubisz pracę z dziećmi, a nie przepadasz za tym, kiedy ktoś inny mówi Ci co, kiedy i jak masz robić, otwieraj wioskę! 😉 Albo jeśli jakiekolwiek inne marzenie Tobą kieruje, to idź za tym! Nic tak nie motywuje jak własne dziecko i wewnętrzne przeczucia. Jak nie teraz, to nigdy. 😉

Dziękuję Ci za rozmowę.

Chciałabyś otworzyć własną Wioskę w swojej miejscowości? Wejdź na stronę Wiosek lub skontaktuj się z [email protected] i poznaj więcej szczegółów!

Zdjęcia: archiwum wioski.co

Wywiad powstał w ramach akcji Franczyza dla Mamy

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Świeżo upieczona żona, absolwentka szkoły artystycznej, posiadająca wrażliwe i wnikliwe spojrzenie, dbająca o detale, ceniąca kreatywne podejście. W wolnych chwilach poświęca się fotografii, celebruje picie kawy, zachwyca się pięknem otaczającego świata.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie