Czego szukasz

W pracy daję radość dzieciom – historia Agnieszki, właścicielki oddziału Edukido

Spędzam więcej czasu w domu; rozwijam się, nawiązuję nowe, interesujące znajomości, a co najważniejsze, pracuję dla siebie – mówi Agnieszka Hernik, która w 2020 roku zdecydowała się na własny biznes i współpracę z Edukido. Mimo wielu obaw związanych z zakładaniem firmy i braku doświadczenia w biznesie. Sprawdź, czy własny biznes z Edukido to także może być pomysł dla Ciebie – prowadź zajęcia edukacyjne z LEGO w Twoim mieście, czerp satysfakcję z pracy i zarabiaj!

Własna firma z Edukido – pomysł na biznes dla mamy

Poznaj historię Agnieszki Hernik. Możesz tak jak ona skorzystać ze sprawdzonego pomysłu na biznes i postawić na współpracę z Edukido – kształtować ciekawość świata u dzieci poprzez zabawę klockami LEGO® oraz zarabiać konkretne pieniądze!

Przekonaj się, czy to biznes dla Ciebie!

Skontaktuj się z Joanną Małek, która chętnie odpowie na Twoje pytania: [email protected] tel. +48 601 777 084

Zajrzyj też na stronę internetową:
www.edukido.com.pl

Agnieszko, w lutym 2020 roku postanowiłaś wziąć sprawy zawodowe w swoje ręce i stać się franczyzobiorcą marki Edukido. Czym jest Edukido?

W lutym 2020 roku oficjalnie rozpoczęłam działalność jako franczyzobiorca Edukido. Kilka miesięcy wcześniej z Centralą Edukido podpisałam umowę franczyzową i odbyłam obowiązkowe szkolenia: menedżerskie, w dużej mierze poświęcone marketingowi, sprzedaży i standardom obsługi klienta oraz instruktorskie, podczas którego zaznajamiałam się z tajnikami mojej nowej pracy.

Edukido to unikalny program zajęć edukacyjnych z klockami Lego dla dzieci w wieku od 3 do 12 lat. Organizuję zajęcia regularne (raz w tygodniu) i specjalne warsztaty tematyczne np. w przedszkolach, szkołach, salach zabaw, domach kultury i innych miejscach.

Każde spotkanie to inny temat, do którego muszę się solidnie przygotować, żeby nie zostać zaskoczona jakimś pytaniem (śmiech). Dzieci mają naprawdę dużą wiedzę.

Chwilę rozmawiamy, oglądamy ilustracje albo filmy i przechodzimy do budowania z klocków zadanej konstrukcji. Co ważne, budujemy bez instrukcji, no chyba, że wykorzystujemy silniki.

Na koniec jest najważniejsza dla dzieci część zajęć – podziwianie stworzonych budowli wraz z rodzicami. Podczas zajęć w szkołach, w tzw. czasie świetlicowym, robię to ja, a popołudniami – rodzice/opiekunowie odbierający dzieci.

Na czym polega Twoja praca?

W skrócie można powiedzieć, że

na dawaniu radości dzieciom, na byciu z nimi, wspólnej zabawie i rozmowie, rozwijaniu ich ciekawości i różnych umiejętności,

np. kreatywności, sprawności manualnej rąk czy koordynacji wzrokowo-ruchowej.

Można przecież uczyć się i rozwijać na różne sposoby, a zabawa jest jednym z nich. Dzieci potrzebują zainteresowania i akceptacji ze strony dorosłych.

Dopiero teraz widzę, że zamiast zbywać moje marudzące dziecko słowami: „Idź się pobaw”, mogłam stawiać przed nim konkretne wyzwania, związane ze zwykłymi, codziennymi czynnościami: „Idź zbuduj z klocków robota sprzątającego”, „Zbuduj z klocków pizzę”, „Zbuduj szczoteczkę i pastę do zębów”. Czas „niemarudzenia” byłby wtedy zdecydowanie dłuższy. Polecam każdemu.

Poznaj także: Karolinę, mamę dwójki dzieci, która własny oddział Edukido prowadzi od wielu lat.

Jak właściwie dowiedziałaś się o Edukido i co było impulsem, który zachęcił Cię do działania?

Do zmian w życiu zawodowym dojrzewałam dobrych kilkanaście miesięcy.

Zależało mi, aby nowe zajęcie dawało satysfakcję, umożliwiało spędzanie więcej czasu w domu oraz oczywiście przynosiło pieniądze.

Bywały dni, że moje dziecko widywałam tylko rano, pomiędzy 6.50 a 7.45. Wieczorem, gdy wracałam z pracy, już spało. Byłam sfrustrowana, że nie mogę z nim porozmawiać, pomóc w lekcjach czy poczytać książki przed snem.

Szukałam pomysłu na siebie. Początkowo myślałam o jakimś własnym biznesie związanym z Internetem, ale szybko dałam spokój. Mój pragmatyczny charakter wziął górę.

Uznałam, że w naszej rodzinie brakuje „genu przedsiębiorczości”, a ja jestem zbyt rozsądna, żeby nie powiedzieć za stara, żeby wejść w biznes wymagający gigantycznego zaangażowania na starcie, o niepewnej przyszłości i do którego uruchomienia konieczne są znaczne nakłady finansowe.

Jak zatem się stało, że jednak wygrał własny biznes?

Któregoś dnia trafiłam w Internecie na reklamę targów franczyzowych. Okazało się, że są nawet specjalistyczne czasopisma i portale internetowe na ten temat. Zaczęłam czytać, poznawać i eliminować branże oraz biznesy (a jest tego trochę!), które uważałam, że są nie dla mnie.

W ten sposób zawęziłam pole poszukiwań do dwóch kryteriów: dziecko i usługa, dzięki czemu lista możliwych franczyz skróciła się do kilku pozycji.

Kolejną częścią był jednodniowy kurs dla kandydatów na franczyzobiorców, a ostatnim etapem rozmowy z firmami. Tutaj pomocne okazały się targi franczyzowe, na których osobiście spotkałam się
i porozmawiałam z franczyzodawcami. Wychodząc z założenia, że

biznes to nie tylko umowa, ale również ludzie, z którymi przyjdzie mi pracować.

Najfajniej było na stoisku Edukido. 🙂 Poświęcili mi naprawdę dużo czasu, odpowiedzieli na wszystkie pytania, a co najważniejsze, nie zaczęli rozmowy od stwierdzenia, że „nie każdy może być naszym franczyzobiorcą”.

edukido zajęcia biznes

O franczyzie mówi się dużo dobrego, ale czasem padają i słowa krytyki. Czy miałaś swoje obawy? Jeśli tak, to dlaczego jednak postanowiłaś pójść dalej?

W zasadzie nie miałam obaw. Najważniejsze to dobrze zapoznać się z warunkami współpracy, przeczytać dokładnie umowę i pytać franczyzodawcę o wszystko, nawet o błahostki.

Trzeba wyjaśniać wszelkie wątpliwości oraz zadbać, żeby każda zmiana ustaleń została spisana i potwierdzona przez każdą ze stron. Dzięki temu uniknie się wszelkich niedomówień.

Oczywiście przed podpisaniem umowy z Edukido skonsultowałam jej treść z zaprzyjaźnionym prawnikiem. Dodam (dla potencjalnych zainteresowanych), że prawnik ocenił umowę bardzo pozytywnie i w zasadzie nie miał żadnych zastrzeżeń.

Czy mogłaś liczyć na wsparcie franczyzodawcy? Jakiego rodzaju jest to wsparcie?

Współpraca z Edukido ma taki familijny charakter.

Zawsze mogę liczyć na pomoc ze strony naszej centrali jak i innych franczyzobiorców. Jest to wsparcie zarówno merytoryczne, finansowe, jak i duchowe.

Franczyzodawca zapewnia m.in. pomoc prawną w interpretacji wprowadzanych rozporządzeń, dostęp do scenariuszy zajęć i filmów, materiałów marketingowych i reklamowych, wyszukuje i organizuje szkolenia itp.

Z franczyzobiorcami zaś cały czas wymieniamy się doświadczeniami
i dobrymi praktykami na temat kierowania swoimi firmami, poszukiwania klientów czy prowadzenia zajęć.

Pomocą finansową było natomiast znaczące obniżenie opłat franczyzowych, dzięki czemu udało mi się przetrwać ten trudny dla wszystkich rok. Przypomnę, że działalność rozpoczęłam w lutym 2020 roku, tuż przed pandemią i ogłoszeniem lockdownu dla całego kraju.

Najważniejsze było i jest jednak dla mnie wsparcie duchowe. Długie i częste rozmowy telefoniczne z Moniką Kuszaj, właścicielką franczyzy w powiecie częstochowskim, oraz Anną Stasiuk, menedżerem działu obsługi franczyzobiorców w Centrali Edukido w Lublinie, dodawały otuchy oraz inspirowały i motywowały do dalszego działania.

Opowiedz mi o początkach swojego biznesu. Firmę założyłaś tuż przed lockdownem w 2020 roku. Co było dla Ciebie najtrudniejsze, a z czym dałaś sobie radę wbrew obawom?

Pierwsze trzy tygodnie były fantastyczne. Udało mi się zorganizować kilka zajęć pokazowych w jednej szkole podstawowej w mojej miejscowości, które przebiegły rewelacyjnie i bardzo się dzieciom spodobały.

Uruchomiłam trzy grupy na zajęcia regularne, poumawiałam kilka spotkań w pozostałych szkołach w okolicy… i wtedy przyszła pandemia.
Wszystko z dnia na dzień stanęło w miejscu na cztery miesiące.

To był dla mnie bardzo trudny czas, zarówno w sferze psychicznej, jak i finansowej. Przymusowe zamknięcie w domu, brak zajęcia i brak dochodów… Zaczynałam wątpić, czy podjęłam słuszną decyzję, porzucając dotychczasową pracę.

Na szczęście nadeszły pracowite wakacje – podpisałam kilka umów z organizatorami półkolonii na prowadzenie zajęć Edukido. Wrzesień rozpoczął się bardzo optymistycznie, pomimo że niektóre szkoły nie wyrażały zgodny na organizację zajęć pozalekcyjnych przez firmy zewnętrzne.

W krótkim czasie utworzyłam trzy grupy na zajęcia regularne w szkole oraz w ośrodku kultury, podpisałam umowę z przedszkolem, kolejne były w fazie ustaleń i organizacji. Miałam dużo planów na specjalne warsztaty dla całych klas, których tematyka wpisana jest w podstawę programową dla klas 1-3, np. warsztat o symbolach narodowych.

I znowu dała o sobie znać pandemia. Kolejne obostrzenia, zamknięcia szkół, kwarantanny całych klas i grup przedszkolnych spowodowały, że trudno było pozyskiwać nowych uczestników zajęć, niemniej jednak udało się.

Zajęcia tak się podobały, że pod koniec 2020 roku rodzice wręcz wymusili na mnie utworzenie dodatkowej grupy dla młodszego rodzeństwa dzieci uczęszczających na moje zajęcia od września.

Nowy 2021 rok również przyniósł pozytywy. Kolejna szkoła wyraziła zgodę na prowadzenie zajęć i mam dwie nowe grupy dzieciaków, którym Edukido umila pobyt w szkolnej świetlicy!

Jak na Twoje pomysły i działania zareagowała Twoja rodzina? I dzieci – wszak Edukido to cudowny świat klocków!

Zdecydowana większość rodziny i znajomych przyjęła moją decyzję pozytywnie i nawet się specjalnie nie dziwiła. Mąż od początku wierzył w powodzenie tego przedsięwzięcia, dodawał otuchy i przywracał wiarę w trudnych momentach, ze spokojem znosił moje zmienne nastroje i razem ze mną cieszył się z każdego sukcesu.

Najtrudniej było przekonać moich rodziców, państwo starszej daty, którzy uważali, że to bardziej zabawa niż praca zarobkowa. Natomiast dziecko było zachwycone, że będzie miało w domu tyle klocków. Teraz wspólnie ze mną testuje każdą nową konstrukcję.

edukido zajęcia biznes

Aby zostać franczyzobiorcą, trzeba zainwestować. Czy rozpoczęcie i rozkręcenie biznesu dużo Cię kosztowało? Jak szybko zwracają się takie środki?

Zdecydowałam, że działalność rozpocznę od prowadzenia zajęć
w placówkach oświatowych, bez otwierania własnego Centrum Edukido. Obszar, na który wykupiłam licencję to w większości tereny wiejskie, gdzie trudno o wynajęcie odpowiedniego lokalu.

Ponadto, mając w pamięci własne doświadczenia sprzed kilku lat, obawiałam się, że rodzice mogą nie mieć czasu i chęci na przywożenie dzieci na popołudniowe zajęcia do miejsca oddalonego o kilka-, kilkanaście kilometrów od domu.

Ta decyzja znacznie obniżyła początkowe koszty. Opłata licencyjna, zestawy klocków oraz pakiety startowe (akcesoria do zajęć, materiały marketingowe) kosztowały 20 tys. zł netto. Ze względu na pandemię i lockdown przez kilka miesięcy nic nie zarabiałam i utrzymywałam firmę z rodzinnych oszczędności. Teraz jest już znacznie lepiej.

Wpływy pozwalają na pokrycie kosztów prowadzenia działalności, opłatę franczyzową oraz drobne inwestycje, np. zakup dodatkowych klocków. Liczę, że z każdym miesiącem będzie coraz lepiej.

Jak dzisiaj oceniasz swój pomysł z założeniem takiej właśnie działalności?

To zależy od sytuacji pandemicznej (śmiech), taka huśtawka nastrojów. Jeśli wszystko idzie dobrze, grupy są kompletne, dzwonią rodzice i nauczyciele zainteresowani zajęciami, a kalendarz mam wypełniony spotkaniami,

jestem pełna euforii, chęci do działania, nowych pomysłów.

Przychodzi później dzień, w którym rząd ogłasza kolejne obostrzenia związane z pandemią, szkoła przechodzi na nauczanie zdalne, muszę zawiesić albo odwołać zajęcia – i dopada mnie zniechęcenie, rezygnacja
i złość, że pomimo najlepszych chęci, na niektóre sytuacje nie ma się wpływu.

Ogólnie jestem zadowolona ze swojej decyzji i zmiany dokonanej w życiu.

Spędzam więcej czasu w domu; rozwijam się na różnych polach; nawiązuję nowe, interesujące znajomości, nie mam humorzastego szefa, a co najważniejsze, pracuję dla siebie, a nie daję z siebie wszystkiego dla kogoś innego.

Są również minusy, jak brak poczucia stabilizacji (co mam nadzieję niedługo się zmieni), sama muszę „zawalczyć” o nowych klientów, a urlop uzależniam od grafiku zaplanowanych zajęć.

Ten wywiad z pewnością przeczytają mamy, które chciałyby rozpocząć coś swojego, ale trochę się boją. Czy masz dla nich jakieś rady, wskazówki?

Przede wszystkim trzeba znaleźć zajęcie, które będzie nas interesować
i dawać satysfakcję. Przed podjęciem decyzji należy przyjrzeć się biznesowi, w który chcemy zainwestować, szczególnie jeśli jest to franczyza.

Przeanalizować pod kątem nowego zajęcia swoje mocne i słabe strony, np. w działalności takiej, jak moja zdecydowanie bardziej sprawdzą się osoby, które łatwo nawiązują kontakty z innymi ludźmi.

Istotna jest również sfera finansowa. Musimy po prostu zastanowić się, czy w pierwszym okresie działalności będziemy sobie mogli pozwolić na spadek wpływów do domowego budżetu.

Dziękuję Ci za rozmowę!

Zobacz pełny opis franczyzy Edukido w naszych pomysłach na biznes!

Ty też możesz skorzystać ze sprawdzonego pomysłu na biznes i postawić na współpracę z Edukido – kształtować ciekawość świata u dzieci poprzez zabawę klockami LEGO® oraz zyskać niezależność finansową.

Przekonaj się, czy to biznes dla Ciebie!

Skontaktuj się z Joanną Małek, która chętnie odpowie na Twoje pytania: [email protected] tel. +48 601 777 084

Logo Edukido

Wywiad powstał w ramach akcji Franczyza dla Mamy 2021

Zdjęcia: Małgorzata Sosnowska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.

Od pracy dodatkowej po własną firmę – historia Kasi, właścicielki oddziału Socatots – Piłkarskie Maluszki

Kasia Bogochwalska-Kryś jest mamą 8-letniego Antka i właścicielką oddziału Socatots w Policach. To jej druga firma. Pierwszą zamknęła, bo nie miała wsparcia w biznesie. Teraz łączy pracę z dziećmi, czyli coś co lubi najbardziej, z przedsiębiorczością. Lubisz dzieci i sport? Chciałabyś rozwijać się zawodowo? Zobacz jaką drogę przeszła Kasia i spróbuj swoich sił zakładając oddział Socatots w Twoim mieście!
Katarzyna Bogochwalska - Kryś właścicielka oddziału socatots

Załóż własny oddział Socatots – piłkarskie maluszki i organizuj zajęcia ogólnorozwojowe dla najmłodszych dzieci w swoim mieście

Chciałabyś prowadzić pozytywny biznes związany ze sportem i edukacją najmłodszych?

Otwórz własny oddział SOCATOTS Piłkarskie Maluszki!

SOCATOTS to wartości bliskie Mamom:

  • czas aktywnie spędzany z dzieckiem,
  • bezpieczne zajęcia sportowe dla najmłodszych,
  • dobra zabawa,
  • budowanie zaangażowanej społeczności rodziców.

Zadzwoń lub napisz już dzisiaj! Na Twoje pytania odpowie pani Dorota Uciechowska: [email protected]

SOCATOTS szuka partnerów biznesowych w: województwie śląskim (istnieje możliwość przejęcia od franczyzodawcy własnych, funkcjonujących oddziałów w Katowicach, Gliwicach, Zabrzu oraz Chorzowie), oraz w Krakowie, w Warszawie (wybrane dzielnice), Radomiu, Płocku, Olsztynie, Gorzowie Wielkopolskim i Zielonej Górze, a dodatkowo w każdej miejscowości powyżej 10.000 mieszkańców, w której nie ma jeszcze naszego oddziału.

Kasiu, od 6 lat prowadzisz zajęcia sportowe z dziećmi w ramach SOCATOTS – najpierw jako trenerka, a od 2 lat jako właścicielka oddziału w Policach. Na czym dokładnie polegają te zajęcia sportowe, jak wyglądają?

Socatots to zajęcia ogólnorozwojowe dla najmłodszych dzieci (do 5 roku życia) z elementami piłki nożnej. Natomiast zajęcia same w sobie nie są stricte piłkarskie – ćwiczymy równowagę, koordynację, a także doskonalimy naukę kolorów czy cyferek.

Ważna jest też socjalizacja dzieci podczas zajęć – dzieci, szczególnie te młodsze z grup 0-1 i 1-2, które nie uczęszczają jeszcze do żłobków czy przedszkoli poznają siebie oraz swoje zachowania. Co ważne, zajęcia odbywają się z aktywnym udziałem rodzica.

Czy Twój synek Antek też brał udział w zajęciach z Tobą?

Tak, oczywiście Antoś przeszedł prawie cały program Socatots. Dziś w wieku ośmiu lat gra już w klubie. Po zajęciach Socatots miał świetny start, ponieważ posiadał już opanowaną koordynację, równowagę i prowadzenie piłki, co rzadko się zdarza u pięciolatków świeżo rozpoczynających swoją przygodę z piłką nożną.

Na pewno dużo dało mi to, że mogłam brać udział w zajęciach jako rodzic. Dzięki temu dzisiaj wiem, czego rodzic może oczekiwać na zajęciach.

Czy trzeba mieć wykształcenie, doświadczenie związane ze sportem (np. uprawnienia trenera), żeby założyć oddział SOCATOTS?

Nie, ja jestem po studiach kosmetologii, ale amatorsko grałam w piłkę nożną przez 8 lat. Na pewno dodatkowym ułatwieniem jest doświadczenie w tej dziedzinie, ale franczyzę może poprowadzić każdy kto lubi, kocha pracę z dziećmi oraz przede wszystkim, ma właściwe podejście do dzieci i cierpliwość. 🙂 Oczywiście przy starcie każdy franczyzobiorca czy trener musi przejść szkolenie wewnętrzne w centrali.

Wielu franczyzobiorców, tak jak ja, jest równocześnie właścicielami firmy i trenerami, ale można zatrudnić trenerów i nie prowadzić zajęć samodzielnie. Natomiast zamiłowanie do sportu i ruchu jest mile widziane u każdego właściciela oddziału. 🙂

Od 6 lat jesteś związana z SOCATOTS. Jak zaczęła się Twoja współpraca z firmą?

Kiedy mój synek miał 2 lata, ja rozglądałam się za pracą, którą mogłabym wykonywać w niepełnym wymiarze godzin, elastyczną. Któregoś dnia zadzwoniła do mnie koleżanka, z którą grałam w piłkę i która była (i do dzisiaj jest) trenerką w Socatots w Szczecinie. Spytała, czy nie chciałabym spróbować sił w zajęciach z maluszkami.

Pomyślałam – czemu nie, tym bardziej, że dodatkowo mogłam także uczestniczyć z Antkiem w takich zajęciach. Na początku prowadziłam 2 godziny zajęć tygodniowo oraz tzw. „zastępstwa” na wypadek absencji innego trenera. Idealna praca dla mnie na początek.

Wraz z kolejnymi sezonami tych godzin przybywało i w pewnym momencie miałam ich już 12. Później trafiłam również do biura oddziału Socatots w Szczecinie. Pełniłam jednocześnie funkcję trenera i pracownika biurowego, co znacznie ułatwiało mi komunikację z rodzicami. Po dwóch latach zostałam koordynatorem i w zasadzie pozostał mi ostatni krok, czyli franczyzobiorca.

Przeczytaj także: Chcesz aby pasja stała się Twoją pracą? Załóż własną firmę

A co wpłynęło na Twoją decyzję – teraz pora założyć własny biznes? Po drodze jeszcze miałaś etap trenerski – szkoliłaś innych trenerów, także na międzynarodowych szkoleniach. Stopniowo sięgałaś po coraz więcej…

Tak, w międzyczasie prowadziłam szkolenia dla trenerów, także brałam udział w szkoleniach międzynarodowych.

Skoro już mogłam się dzielić swoją wiedzą z innymi trenerami i znałam zajęcia od podszewki, pomyślałam, że w zasadzie nic nie jest w stanie mnie już zaskoczyć i jest to odpowiedni czas na otworzenie własnej franczyzy.

Dodatkowym bodźcem było to, że z Polic dojeżdżali rodzice ze swoimi dziećmi. Często rozmawialiśmy przed zajęciami i rodzice trochę „namówili mnie” na założenie własnego oddziału w Policach – żeby wszyscy mieli bliżej. 🙂

Przed urodzeniem synka już prowadziłaś firmę w innej branży, którą zamknęłaś i powiedziałaś sobie – nigdy więcej własnej firmy – co zdecydowało, że jednak zmieniłaś zdanie?

Prowadziłam firmę z zaopatrzeniem kosmetycznym i jak się potem okazało, za dużo było na mojej głowie. Nie byłam ekspertem z marketingu, nie wiedziałam jak przebić się na rynku. Byłam sama odpowiedzialna za wszystko – administrację, zakupy, sprzedaż. Stąd też moje zniechęcenie do własnego biznesu.

Ale jak wspomniałam, zajęcia Socatots znałam od podszewki, dużo się nauczyłam – również w biurze. Nie ma co ukrywać,

dobrze poprowadzone zajęcia bronią się same.

Duże znaczenie także ma to, że za mną stoi cały sztab ludzi z centrali, którzy wiedzą jak prowadzić biznes. Znają się na marketingu oraz innych tematach i pomagają mi w tym.

Jak wygląda Twój dzień pracy – czym zajmujesz się w firmie? Czy prowadzisz także zajęcia?

Police to nieduże miasto i na razie sama zajmuję się i firmą i zajęciami. Z reguły do południa zajmuję się sprawami bieżącymi, czyli tzw. praca biurowa na komputerze czy z telefonem. Znacznie bardziej wolę zajęcia z dziećmi, które prowadzę kilka dni w tygodniu po południu, ale też rano.

Prowadzę 6 grup (4 w Policach i 2 w Szczecinie) – mam pod opieką aż 46 dzieci na zajęciach.

Co najbardziej lubisz w swojej pracy?

Oj, mogłabym mówić i mówić.:)

Najbardziej lubię spontaniczność maluszków oraz to jak w prosty sposób potrafią pokazać np. że cię lubią.

Jeżeli naprawdę wkładasz dużą pracę w prowadzenie zajęć – bardzo szybko się to zwróci, jeśli nie w formie sympatii, to na pewno w formie postępów jakie robi dziecko.

I kontakt z rodzicami. Jeżeli masz świetnych rodziców na zajęciach (a ja takich mam :)) to przychodzenie na zajęcia jest czystą przyjemnością.

Jesteś niezależną przedsiębiorczynią, ale działasz we współpracy z centralą SOCATOTS. Jak firma wspierała Cię przy zakładaniu oddziału i jak wspiera teraz na co dzień?

Przede wszystkim dostałam całe know-how – od początku do końca w zasadzie w praktyce, a także w przypadku jakiś niejasności czy wątpliwości zawsze mogłam zadzwonić dopytać o szczegóły.

To moja firma, ale nie jestem w niej sama.

Dziś, szczególnie w ostatnim trudnym czasie powstała tzw. e-platforma dla dzieci, które przez pandemię nie mogą uczestniczyć w zajęciach. Oczywiście nie jest to zastąpienie prawdziwych zajęć, ale przynajmniej jakaś namiastka.

Także podczas lockdownu sprzed roku mocno działał firmowy Facebook ogólnopolski, który aktywizował rodziców i nie pozwalał im o nas zapomnieć.

Wspomniałaś o pandemii – co zmieniła w Twoim biznesie? Jak na niego wpłynęła? Przecież przez długi czas nie mogłaś prowadzić żadnych zajęć.

Na pewno spowolniła rozwój mojego oddziału w Policach. Myślę, że dziś było by nas więcej – około 70. Bardzo się cieszę i dziękuję tym rodzicom, którzy ze mną zostali i mnie wspierali, bo to bardzo budujące.

Powiedz proszę jakie masz plany albo marzenia związane z rozwojem własnej firmy?

Marzy mi się mieć coraz więcej i więcej podopiecznych oraz żeby każdy, ale to każdy mieszkaniec Polic wiedział czym są zajęcia Socatots i jak doskonale się bawimy. 🙂

Na koniec – jaką wskazówkę dałabyś mamom, które myślą o założeniu własnej firmy?

Żeby się nie bały zrobić pierwszego, najtrudniejszego kroku. Siedzenie z własnym maluszkiem w domu niekoniecznie musi być mozolne i męczące (jak nam mamom się czasami wydaje). Połączenie franczyzy Socatots oraz macierzyństwa może dać mnóstwo korzyści dla mamy jak i dla maluszka.

Dziękuję za rozmowę.

Spodobała Ci się praca Kasi? Chciałabyś prowadzić pozytywny biznes związany ze sportem i edukacją najmłodszych?

Otwórz własny oddział SOCATOTS Piłkarskie Maluszki!

SOCATOTS to wartości bliskie Mamom:

  • czas aktywnie spędzany z dzieckiem,
  • bezpieczne zajęcia sportowe dla najmłodszych,
  • dobra zabawa,
  • budowanie zaangażowanej społeczności rodziców.

Zadzwoń lub napisz już dzisiaj –
Na Twoje pytania odpowie pani Dorota Uciechowska: [email protected]

Wywiad powstał w ramach akcji Franczyza dla Mamy.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Franczyza dla Mamy to projekt portalu Mamo Pracuj prezentujący sprawdzone pomysły na biznes dla mam. Nie masz pomysłu na własny biznes? Skorzystaj z franczyzy! Portal Mamo Pracuj nie bierze odpowiedzialności za wyniki biznesowe prowadzenia działalności przez franczyzobiorców.

Firma jest dla mnie fantastyczną przygodą – historia Justyny, przedsiębiorczej mamy i założycielki CosmIQ

Takiej pewności siebie i tego co robię nie czułam jeszcze nigdy – mówi Justyna Kalwat, mama dwóch córek, która założyła CosmIQ, firmę kosmetyczną, produkującą kremy najwyższej jakości oparte na substancjach aktywnych pochodzenia konopnego. Jaka była jej droga od etatu do własnej firmy, dlaczego zdecydowała się na markę kosmetyczną? Poznaj jej historię i zainspiruj się do działania. Możesz także otrzymać kremy CosmIQ do testowania!
Justyna Kalwat założycielka firmy kosmetycznej CosmIQ

Witaj Justyno – Twoja historia pokazuje, że macierzyństwo budzi w nas kobietach potencjał i siłę. Jesteś mamą, która po urodzeniu dziecka założyła własny biznes. Jaka była Twoja droga od etatu do własnej firmy kosmetycznej CosmIQ?

Dość zaskakująca dla mnie samej. 🙂 Ja bardzo lubiłam swoją pracę i zapewne po urlopie macierzyńskim wróciłabym do korporacji. Jednak na skutek splotu różnych okoliczności, w tym zmiany miejsca zamieszkania, ostatecznie zrezygnowałam z etatu.

Kilka następnych lat poświęciłam głównie opiece i wychowaniu dzieci. W tym czasie wprawdzie nie rozwijałam swojej własnej ścieżki kariery, jednak starałam się wspierać męża w prowadzeniu założonej przez niego spółki chemicznej.

Czyli pomysł na Twój biznes pojawił się dzięki pracy z mężem?

Tak. Miałam dużo czasu i możliwości, aby zagłębić się w tematy dotychczas mi obce, ale niezwykle ciekawe. Szczególnie zainteresował mnie potencjał konopi włóknistych, które mają bardzo szerokie zastosowanie, a (wykorzystane w sposób rzetelny) w kosmetykach dają możliwości tworzenia produktów o wyjątkowo dobrym dla skóry działaniu.

Zawsze lubiłam kosmetyki o dobrym składzie, co niekoniecznie znaczy bardzo drogie. Wnikliwie czytałam etykiety starając się wybierać polskie marki. Kiedy zostaliśmy producentem kannabinoidów, czyli substancji aktywnych pochodzenia konopnego, założenie firmy kosmetycznej stało się dla mnie naturalną pochodną tych czynników.

Czy nie myślałaś, żeby po urlopie macierzyńskim jednak wrócić na „bezpieczniejszy” etat?

Na szczęście miałam tę komfortową sytuację, że nie czułam presji szybkiego powrotu do pełnoetatowej pracy. Priorytetem dla mnie była i jest dyspozycyjność. Prowadzenie własnej działalności daje mi dużą elastyczność, choć jest bardzo absorbujące, gdyż właściwie w pracy jest się cały czas.

Trochę już powiedziałaś, dlaczego założyłaś firmę kosmetyczną. Ale myślę, że to bardzo wymagający biznes – konieczne atesty, badania w laboratorium. Co Cię napędzało do działania? Czy masz także wykształcenie związane z chemią / kosmetologią?

Jestem absolwentką Akademii Ekonomicznej, moje wykształcenie jak i doświadczenie zawodowe związane są z ubezpieczeniami gospodarczymi. Im bardziej jednak zagłębiałam się w tematy związane z branżą konopno-kosmetyczną, tym mocniej czułam się tym zafascynowana a perspektywa powrotu do dotychczasowej pracy się oddalała.

Mając młodych kibiców w domu i bezpośredni dostęp do wysokiej jakości składników aktywnych, postanowiłam podjąć wyzwanie i założyć spółkę produkującą kosmetyki.

To rzeczywiście trudne przedsięwzięcie, wymagające dużego zaangażowania, wiedzy specjalistycznej, dostępu do profesjonalnego sprzętu.

Za marką CosmIQ nie stoję sama, współpracuję z kilkoma osobami, profesjonalistami w swoich dziedzinach. Część pracy wykonujemy we własnym laboratorium, następnie testy produktu przeprowadzamy w niezależnych, bardzo doświadczonych laboratoriach zewnętrznych. Korzystamy również z firmy zewnętrznej jeśli chodzi o samą produkcję.

My koncentrujemy się na produkcji składników aktywnych, doborze składów, kontroli surowców, procesu produkcyjnego i samego produktu gotowego.

CosmIQ istnieje od kilku miesięcy i w ofercie macie krem do twarzy, który jest inny niż wszystkie – na opakowaniu można przeczytać „to jest kosmetyk z mądrym składem” czym zatem się wyróżnia i co jest jego siłą?

O tym mogłabym długo opowiadać, ale mówiąc krótko to przede wszystkim bogactwo substancji aktywnych pochodzenia konopnego: kannabidiol (czyli CBD), kannabichromen (czyli CBC) i kannabigerol (czyli CBG) w połączeniu z olejem z pestek malin oraz kwasem hialuronowym.

Jest to prawdopodobnie pierwszy w Europie krem o takim składzie, w szczególności ze ściśle określonymi zawartościami kannabinoidów. Nowością jest zastosowanie CBG (to tzw. komórki macierzyste konopi) i CBC oraz ich ilość i proporcje. Połączenie tych trzech kannabinoidów tworzy dodatkowy efekt synergii.

Zdaję sobie sprawę, że niektóre nazwy składników brzmią dość obco, na naszej stronie internetowej znajduje się opis ich działania oraz linki do publikacji naukowych szerzej je opisujących Krem Konopny Full Spectrum – CosmIQ.

Dodam jeszcze, że skuteczność kremu oraz jego łagodny charakter dla skóry wrażliwej zostały potwierdzone w Jagiellońskim Centrum Innowacji badaniami:

  • aplikacyjnymi w zakresie: nawilżania, regeneracji, wzmocnienia oraz poprawy elastyczności, wyglądu i kondycji skóry, łagodzenia podrażnień, zapobiegania pojawianiu się zmarszczek, działania przeciwtrądzikowego
  • aparaturowymi w zakresie: redukcji przebarwień oraz łagodzenia zaczerwień

Przy okazji naszej rozmowy chciałabym pochwalić się przyznaną nagrodą dla marki CosmIQ: Konsumencki Lider Jakości – DEBIUT ROKU 2021

Cieszę się ogromnie, że nasz wysiłek włożony w pracę nad innowacyjnością i wysoką jakością kosmetyków spotkał się z uznaniem i pozytywnym przyjęciem na tak nasyconym i wymagającym rynku.

Serdecznie gratuluję Ci nagrody! Wiem, że zależy Ci na zebraniu opinii rynku i oferujesz kremy do przetestowania – jak można się do Ciebie zgłosić, żeby Twój krem przetestować?

Chętnie podzielę się kremami konopnymi full spectrum i oraz kremami CBD do rąk z czytelniczkami portalu mamopracuj.pl. Dla pierwszych dziesięciu osób, które się do mnie zgłoszą z radością prześlę darmowe egzemplarze do przetestowania. Zależy mi jednak na szczerych i obiektywnych opiniach zwrotnych.

Zapraszam do kontaktu mailowego: [email protected]

Super, liczę na to, że nasze czytelniczki pomogą Ci w badaniach rynkowych. Powiedz, jakie kolejne produkty chcesz wprowadzić na rynek?

W przygotowaniu mamy kolejne dwa kosmetyki na bazie kannabinoidów: krem pod oczy oraz serum do twarzy. Myślę, że na rynku pojawią się w drugiej połowie czerwca.

Pracujemy też nad serią peelingów kwasowych w wersjach light oraz PRO.

Kończymy także prace nad nowym składnikiem kosmetycznym, jednak przed nami długa droga do wprowadzenia na rynek kosmetyków z jego zastosowaniem. Na początku rejestracja w bazie COSING/INCI, następnie miesiące w laboratorium… tworzenie receptur i znowu badania…

Badania nad pierwszym kremem i rozkręcanie firmy trwały aż półtora roku – jak sobie radziłaś z trudnościami, zniechęceniem, zwątpieniem?

To była długa droga do punktu wyjścia. Zdarzały się trudności, nie jeden raz jako zespół się z nimi mierzyliśmy… ale nigdy nie czułam zwątpienia czy zniechęcenia.

Takiej pewności siebie i tego co robię nie czułam jeszcze nigdy.

Uważam, że tworzymy nową jakość kosmetyków, bazujemy na surowcach najwyżej jakości, wręcz pionierskich.

Kiedy blisko dwa lata temu rozpoczynałam ten projekt, nie miałam jeszcze pojęcia jak fantastyczną to będzie przygodą. Praca stała się moją wielką pasją. Kiedy jest piątek, piąteczek, piątunio ja czekam już na poniedziałek 😊

Dziewczyno, zarażasz optymizmem! Porozmawiajmy jeszcze o Twoim powrocie do pracy – mówiłaś, że macierzyństwo Cię „uśpiło zawodowo” na kilka lat. Czy teraz czujesz się silniejsza? Czujesz, że więcej możesz jako mama i jako przedsiębiorcza kobieta?

Kilka lat poświęconych głównie dla dzieci było wyjątkowym czasem w moim życiu, bardzo też potrzebnym do tego, aby być dziś w tym miejscu, w którym teraz jestem.

Właśnie dzięki dzieciom zrozumiałam, iż mając duże plany i pomysły, drogę do ich realizacji często przysłania nam wyszukiwanie powodów, dla których tak łatwo i szybko z nich rezygnujemy. Dzieci szukają sposobów sięgania po swoje marzenia…

Córki są dla mnie inspiracją i siłą napędową do działania. Uczestniczą aktywnie w budowaniu marki CosmIQ poprzez wymyślanie haseł marketingowych, tworząc plakaty reklamowe, układając scenariusze spotów itp. 😊 Okazują mi wiele zrozumienia, ale czasem i zniecierpliwienia, kiedy zamiast poświęcić im uwagę, muszę zająć się pracą.

Pandemia zatrzymała nas w domu, kazała zwolnić. Pracujemy z domu i życie jeszcze bardziej miesza się z pracą. Po tym roku lockdownu szczególnie potrzeba nam dobrego odpoczynku i resetu – jaki masz patent na odpoczynek i czas tylko dla siebie?

Najbardziej cenię sobie aktywne formy wypoczynku takie jak góry czy rower. Tak przyjemne chwile lubię dzielić z rodziną i przyjaciółmi. W tym roku planujemy wakacyjny przejazd rowerami z Międzyzdrojów na Hel.

Do trzech razy sztuka, już dwa razy mieliśmy wszystko zaplanowane, spakowane, bilety na pociąg wykupione i za każdym razem to samo – dzień wcześniej córka łamała rękę. W tym roku do końca będziemy trzymać datę wyjazdu w tajemnicy 😊

Moją pasją od blisko już 20 lat są też nocne rajdy terenowe na orientację. Mam nadzieję, że już niedługo uzbrojona w kompas i czołówkę będę zastanawiać się czy to już właściwa słabo widoczna ścieżka lub rozwidlenie przy którym należy obrać kolejny azymut.

Przeczytaj także: Praca na etacie czy własna firma? Jak znaleźć idealne rozwiązanie dla siebie?

Powiedz jeszcze jakie masz marzenia związane z własną firmą? Jak chciałabyś ją rozwijać?

Chciałabym aby marka CosmIQ kojarzyła się z innowacyjnością i wysoką jakością, aby była jednym z pierwszych wyborów do pielęgnacji skóry dla wymagających klientów.

To IQ w nazwie nie określa nas, a naszych klientów, którzy kupują produkt świadomie, znając jego skład a my właśnie ten skład podajemy wprost, szczegółowo, łącznie z ilością i określaną procentowo zawartością składników aktywnych.

Ludzie szukają wartości, dokładnie czytają etykiety, rośnie świadomość klientów.

Myślę, że coraz mniej liczą się hasła marketingowe, bo ludzie chcą zajrzeć do środka. To właśnie nasza zaleta, w tym zakresie jesteśmy transparentni i tacy zamierzamy pozostać.

A co powiedziałabyś mamom, takim jak Ty – zawodowo uśpionym przez macierzyństwo, które już czują potrzebę działania – jaką wskazówkę, radę chciałabyś im przekazać?

Mówiąc żargonem biznesowym uważam, że czas dla dzieci to najlepiej zainwestowany w życiu czas.

Przeczytaj także: Prosta strategia na dobry początek dla małego biznesu

Czas ten można wspaniale wykorzystać spełniając się zarówno jako rodzic, ale też podnosząc swoje kompetencje (np. w ćwiczeniu cierpliwości 😊hihi)
Warto obserwować dzieci, bo od nich również można się wiele nauczyć, na nowo odkryć w sobie wiele cech jak np. odwaga, wiara we własne możliwości.

Myślę jednak, że przede wszystkim należy słuchać własnej intuicji i działać w zgodzie ze sobą.

Dziękuję Ci za rozmowę!

Śledź CosmIQ w social mediach:
Cosmiq – kosmetyki z mądrym składem | Facebook
https://www.instagram.com/cosmiq_pl/

www.cosmiq.pl

Zdjęcia: prywatne archiwum Justyny

Wywiad powstał w ramach współpracy partnerskiej.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×