Czego szukasz

W pracy daję radość dzieciom – historia Agnieszki, właścicielki oddziału Edukido

Spędzam więcej czasu w domu; rozwijam się, nawiązuję nowe, interesujące znajomości, a co najważniejsze, pracuję dla siebie – mówi Agnieszka Hernik, która w 2020 roku zdecydowała się na własny biznes i współpracę z Edukido. Mimo wielu obaw związanych z zakładaniem firmy i braku doświadczenia w biznesie. Sprawdź, czy własny biznes z Edukido to także może być pomysł dla Ciebie – prowadź zajęcia edukacyjne z LEGO w Twoim mieście, czerp satysfakcję z pracy i zarabiaj!

Własna firma z Edukido – pomysł na biznes dla mamy

Poznaj historię Agnieszki Hernik. Możesz tak jak ona skorzystać ze sprawdzonego pomysłu na biznes i postawić na współpracę z Edukido – kształtować ciekawość świata u dzieci poprzez zabawę klockami LEGO® oraz zarabiać konkretne pieniądze!

Przekonaj się, czy to biznes dla Ciebie!

Skontaktuj się z Joanną Małek, która chętnie odpowie na Twoje pytania: [email protected] tel. +48 601 777 084

Zajrzyj też na stronę internetową:
www.edukido.com.pl

Agnieszko, w lutym 2020 roku postanowiłaś wziąć sprawy zawodowe w swoje ręce i stać się franczyzobiorcą marki Edukido. Czym jest Edukido?

W lutym 2020 roku oficjalnie rozpoczęłam działalność jako franczyzobiorca Edukido. Kilka miesięcy wcześniej z Centralą Edukido podpisałam umowę franczyzową i odbyłam obowiązkowe szkolenia: menedżerskie, w dużej mierze poświęcone marketingowi, sprzedaży i standardom obsługi klienta oraz instruktorskie, podczas którego zaznajamiałam się z tajnikami mojej nowej pracy.

Edukido to unikalny program zajęć edukacyjnych z klockami Lego dla dzieci w wieku od 3 do 12 lat. Organizuję zajęcia regularne (raz w tygodniu) i specjalne warsztaty tematyczne np. w przedszkolach, szkołach, salach zabaw, domach kultury i innych miejscach.

Każde spotkanie to inny temat, do którego muszę się solidnie przygotować, żeby nie zostać zaskoczona jakimś pytaniem (śmiech). Dzieci mają naprawdę dużą wiedzę.

Chwilę rozmawiamy, oglądamy ilustracje albo filmy i przechodzimy do budowania z klocków zadanej konstrukcji. Co ważne, budujemy bez instrukcji, no chyba, że wykorzystujemy silniki.

Na koniec jest najważniejsza dla dzieci część zajęć – podziwianie stworzonych budowli wraz z rodzicami. Podczas zajęć w szkołach, w tzw. czasie świetlicowym, robię to ja, a popołudniami – rodzice/opiekunowie odbierający dzieci.

Na czym polega Twoja praca?

W skrócie można powiedzieć, że

na dawaniu radości dzieciom, na byciu z nimi, wspólnej zabawie i rozmowie, rozwijaniu ich ciekawości i różnych umiejętności,

np. kreatywności, sprawności manualnej rąk czy koordynacji wzrokowo-ruchowej.

Można przecież uczyć się i rozwijać na różne sposoby, a zabawa jest jednym z nich. Dzieci potrzebują zainteresowania i akceptacji ze strony dorosłych.

Dopiero teraz widzę, że zamiast zbywać moje marudzące dziecko słowami: „Idź się pobaw”, mogłam stawiać przed nim konkretne wyzwania, związane ze zwykłymi, codziennymi czynnościami: „Idź zbuduj z klocków robota sprzątającego”, „Zbuduj z klocków pizzę”, „Zbuduj szczoteczkę i pastę do zębów”. Czas „niemarudzenia” byłby wtedy zdecydowanie dłuższy. Polecam każdemu.

Poznaj także: Karolinę, mamę dwójki dzieci, która własny oddział Edukido prowadzi od wielu lat.

Jak właściwie dowiedziałaś się o Edukido i co było impulsem, który zachęcił Cię do działania?

Do zmian w życiu zawodowym dojrzewałam dobrych kilkanaście miesięcy.

Zależało mi, aby nowe zajęcie dawało satysfakcję, umożliwiało spędzanie więcej czasu w domu oraz oczywiście przynosiło pieniądze.

Bywały dni, że moje dziecko widywałam tylko rano, pomiędzy 6.50 a 7.45. Wieczorem, gdy wracałam z pracy, już spało. Byłam sfrustrowana, że nie mogę z nim porozmawiać, pomóc w lekcjach czy poczytać książki przed snem.

Szukałam pomysłu na siebie. Początkowo myślałam o jakimś własnym biznesie związanym z Internetem, ale szybko dałam spokój. Mój pragmatyczny charakter wziął górę.

Uznałam, że w naszej rodzinie brakuje „genu przedsiębiorczości”, a ja jestem zbyt rozsądna, żeby nie powiedzieć za stara, żeby wejść w biznes wymagający gigantycznego zaangażowania na starcie, o niepewnej przyszłości i do którego uruchomienia konieczne są znaczne nakłady finansowe.

Jak zatem się stało, że jednak wygrał własny biznes?

Któregoś dnia trafiłam w Internecie na reklamę targów franczyzowych. Okazało się, że są nawet specjalistyczne czasopisma i portale internetowe na ten temat. Zaczęłam czytać, poznawać i eliminować branże oraz biznesy (a jest tego trochę!), które uważałam, że są nie dla mnie.

W ten sposób zawęziłam pole poszukiwań do dwóch kryteriów: dziecko i usługa, dzięki czemu lista możliwych franczyz skróciła się do kilku pozycji.

Kolejną częścią był jednodniowy kurs dla kandydatów na franczyzobiorców, a ostatnim etapem rozmowy z firmami. Tutaj pomocne okazały się targi franczyzowe, na których osobiście spotkałam się
i porozmawiałam z franczyzodawcami. Wychodząc z założenia, że

biznes to nie tylko umowa, ale również ludzie, z którymi przyjdzie mi pracować.

Najfajniej było na stoisku Edukido. 🙂 Poświęcili mi naprawdę dużo czasu, odpowiedzieli na wszystkie pytania, a co najważniejsze, nie zaczęli rozmowy od stwierdzenia, że „nie każdy może być naszym franczyzobiorcą”.

edukido zajęcia biznes

O franczyzie mówi się dużo dobrego, ale czasem padają i słowa krytyki. Czy miałaś swoje obawy? Jeśli tak, to dlaczego jednak postanowiłaś pójść dalej?

W zasadzie nie miałam obaw. Najważniejsze to dobrze zapoznać się z warunkami współpracy, przeczytać dokładnie umowę i pytać franczyzodawcę o wszystko, nawet o błahostki.

Trzeba wyjaśniać wszelkie wątpliwości oraz zadbać, żeby każda zmiana ustaleń została spisana i potwierdzona przez każdą ze stron. Dzięki temu uniknie się wszelkich niedomówień.

Oczywiście przed podpisaniem umowy z Edukido skonsultowałam jej treść z zaprzyjaźnionym prawnikiem. Dodam (dla potencjalnych zainteresowanych), że prawnik ocenił umowę bardzo pozytywnie i w zasadzie nie miał żadnych zastrzeżeń.

Czy mogłaś liczyć na wsparcie franczyzodawcy? Jakiego rodzaju jest to wsparcie?

Współpraca z Edukido ma taki familijny charakter.

Zawsze mogę liczyć na pomoc ze strony naszej centrali jak i innych franczyzobiorców. Jest to wsparcie zarówno merytoryczne, finansowe, jak i duchowe.

Franczyzodawca zapewnia m.in. pomoc prawną w interpretacji wprowadzanych rozporządzeń, dostęp do scenariuszy zajęć i filmów, materiałów marketingowych i reklamowych, wyszukuje i organizuje szkolenia itp.

Z franczyzobiorcami zaś cały czas wymieniamy się doświadczeniami
i dobrymi praktykami na temat kierowania swoimi firmami, poszukiwania klientów czy prowadzenia zajęć.

Pomocą finansową było natomiast znaczące obniżenie opłat franczyzowych, dzięki czemu udało mi się przetrwać ten trudny dla wszystkich rok. Przypomnę, że działalność rozpoczęłam w lutym 2020 roku, tuż przed pandemią i ogłoszeniem lockdownu dla całego kraju.

Najważniejsze było i jest jednak dla mnie wsparcie duchowe. Długie i częste rozmowy telefoniczne z Moniką Kuszaj, właścicielką franczyzy w powiecie częstochowskim, oraz Anną Stasiuk, menedżerem działu obsługi franczyzobiorców w Centrali Edukido w Lublinie, dodawały otuchy oraz inspirowały i motywowały do dalszego działania.

Opowiedz mi o początkach swojego biznesu. Firmę założyłaś tuż przed lockdownem w 2020 roku. Co było dla Ciebie najtrudniejsze, a z czym dałaś sobie radę wbrew obawom?

Pierwsze trzy tygodnie były fantastyczne. Udało mi się zorganizować kilka zajęć pokazowych w jednej szkole podstawowej w mojej miejscowości, które przebiegły rewelacyjnie i bardzo się dzieciom spodobały.

Uruchomiłam trzy grupy na zajęcia regularne, poumawiałam kilka spotkań w pozostałych szkołach w okolicy… i wtedy przyszła pandemia.
Wszystko z dnia na dzień stanęło w miejscu na cztery miesiące.

To był dla mnie bardzo trudny czas, zarówno w sferze psychicznej, jak i finansowej. Przymusowe zamknięcie w domu, brak zajęcia i brak dochodów… Zaczynałam wątpić, czy podjęłam słuszną decyzję, porzucając dotychczasową pracę.

Na szczęście nadeszły pracowite wakacje – podpisałam kilka umów z organizatorami półkolonii na prowadzenie zajęć Edukido. Wrzesień rozpoczął się bardzo optymistycznie, pomimo że niektóre szkoły nie wyrażały zgodny na organizację zajęć pozalekcyjnych przez firmy zewnętrzne.

W krótkim czasie utworzyłam trzy grupy na zajęcia regularne w szkole oraz w ośrodku kultury, podpisałam umowę z przedszkolem, kolejne były w fazie ustaleń i organizacji. Miałam dużo planów na specjalne warsztaty dla całych klas, których tematyka wpisana jest w podstawę programową dla klas 1-3, np. warsztat o symbolach narodowych.

I znowu dała o sobie znać pandemia. Kolejne obostrzenia, zamknięcia szkół, kwarantanny całych klas i grup przedszkolnych spowodowały, że trudno było pozyskiwać nowych uczestników zajęć, niemniej jednak udało się.

Zajęcia tak się podobały, że pod koniec 2020 roku rodzice wręcz wymusili na mnie utworzenie dodatkowej grupy dla młodszego rodzeństwa dzieci uczęszczających na moje zajęcia od września.

Nowy 2021 rok również przyniósł pozytywy. Kolejna szkoła wyraziła zgodę na prowadzenie zajęć i mam dwie nowe grupy dzieciaków, którym Edukido umila pobyt w szkolnej świetlicy!

Jak na Twoje pomysły i działania zareagowała Twoja rodzina? I dzieci – wszak Edukido to cudowny świat klocków!

Zdecydowana większość rodziny i znajomych przyjęła moją decyzję pozytywnie i nawet się specjalnie nie dziwiła. Mąż od początku wierzył w powodzenie tego przedsięwzięcia, dodawał otuchy i przywracał wiarę w trudnych momentach, ze spokojem znosił moje zmienne nastroje i razem ze mną cieszył się z każdego sukcesu.

Najtrudniej było przekonać moich rodziców, państwo starszej daty, którzy uważali, że to bardziej zabawa niż praca zarobkowa. Natomiast dziecko było zachwycone, że będzie miało w domu tyle klocków. Teraz wspólnie ze mną testuje każdą nową konstrukcję.

edukido zajęcia biznes

Aby zostać franczyzobiorcą, trzeba zainwestować. Czy rozpoczęcie i rozkręcenie biznesu dużo Cię kosztowało? Jak szybko zwracają się takie środki?

Zdecydowałam, że działalność rozpocznę od prowadzenia zajęć
w placówkach oświatowych, bez otwierania własnego Centrum Edukido. Obszar, na który wykupiłam licencję to w większości tereny wiejskie, gdzie trudno o wynajęcie odpowiedniego lokalu.

Ponadto, mając w pamięci własne doświadczenia sprzed kilku lat, obawiałam się, że rodzice mogą nie mieć czasu i chęci na przywożenie dzieci na popołudniowe zajęcia do miejsca oddalonego o kilka-, kilkanaście kilometrów od domu.

Ta decyzja znacznie obniżyła początkowe koszty. Opłata licencyjna, zestawy klocków oraz pakiety startowe (akcesoria do zajęć, materiały marketingowe) kosztowały 20 tys. zł netto. Ze względu na pandemię i lockdown przez kilka miesięcy nic nie zarabiałam i utrzymywałam firmę z rodzinnych oszczędności. Teraz jest już znacznie lepiej.

Wpływy pozwalają na pokrycie kosztów prowadzenia działalności, opłatę franczyzową oraz drobne inwestycje, np. zakup dodatkowych klocków. Liczę, że z każdym miesiącem będzie coraz lepiej.

Jak dzisiaj oceniasz swój pomysł z założeniem takiej właśnie działalności?

To zależy od sytuacji pandemicznej (śmiech), taka huśtawka nastrojów. Jeśli wszystko idzie dobrze, grupy są kompletne, dzwonią rodzice i nauczyciele zainteresowani zajęciami, a kalendarz mam wypełniony spotkaniami,

jestem pełna euforii, chęci do działania, nowych pomysłów.

Przychodzi później dzień, w którym rząd ogłasza kolejne obostrzenia związane z pandemią, szkoła przechodzi na nauczanie zdalne, muszę zawiesić albo odwołać zajęcia – i dopada mnie zniechęcenie, rezygnacja
i złość, że pomimo najlepszych chęci, na niektóre sytuacje nie ma się wpływu.

Ogólnie jestem zadowolona ze swojej decyzji i zmiany dokonanej w życiu.

Spędzam więcej czasu w domu; rozwijam się na różnych polach; nawiązuję nowe, interesujące znajomości, nie mam humorzastego szefa, a co najważniejsze, pracuję dla siebie, a nie daję z siebie wszystkiego dla kogoś innego.

Są również minusy, jak brak poczucia stabilizacji (co mam nadzieję niedługo się zmieni), sama muszę „zawalczyć” o nowych klientów, a urlop uzależniam od grafiku zaplanowanych zajęć.

Ten wywiad z pewnością przeczytają mamy, które chciałyby rozpocząć coś swojego, ale trochę się boją. Czy masz dla nich jakieś rady, wskazówki?

Przede wszystkim trzeba znaleźć zajęcie, które będzie nas interesować
i dawać satysfakcję. Przed podjęciem decyzji należy przyjrzeć się biznesowi, w który chcemy zainwestować, szczególnie jeśli jest to franczyza.

Przeanalizować pod kątem nowego zajęcia swoje mocne i słabe strony, np. w działalności takiej, jak moja zdecydowanie bardziej sprawdzą się osoby, które łatwo nawiązują kontakty z innymi ludźmi.

Istotna jest również sfera finansowa. Musimy po prostu zastanowić się, czy w pierwszym okresie działalności będziemy sobie mogli pozwolić na spadek wpływów do domowego budżetu.

Dziękuję Ci za rozmowę!

Zobacz pełny opis franczyzy Edukido w naszych pomysłach na biznes!

Ty też możesz skorzystać ze sprawdzonego pomysłu na biznes i postawić na współpracę z Edukido – kształtować ciekawość świata u dzieci poprzez zabawę klockami LEGO® oraz zyskać niezależność finansową.

Przekonaj się, czy to biznes dla Ciebie!

Skontaktuj się z Joanną Małek, która chętnie odpowie na Twoje pytania: [email protected] tel. +48 601 777 084

Logo Edukido

Wywiad powstał w ramach akcji Franczyza dla Mamy 2021

Zdjęcia: Małgorzata Sosnowska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.

Polecane artykuły

oferty
pracy
Sprawdź pełną listę
baza
pracodawców
Pracodawca przyjazny rodzicom
Reklama
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie