Czego szukasz

To już X edycja konkursu Sukces Pisany Szminką Bizneswoman Roku

To już X jubileuszowa edycja konkursu Sukces Pisany Szminką Bizneswoman Roku! I to już po raz 10 w konkursie będą nagradzane najbardziej przedsiębiorcze kobiety w Polsce, takie które odważnie realizują projekty biznesowe, społeczne, naukowe i kulturalne oraz mężczyźni, którzy działają na rzecz wzmacniania roli kobiet w biznesie i budowania różnorodności.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 22/10/2018

W ciągu tych 10 lat nagrodzonych zostało ponad 10o kobiet, wśród nagrodzonych kobiet znalazły się m.in. Monika Żochowska – założycielki firmy Phenicoptere i marki GLOV, czy choćby założycielki Whisbear – Zuzanna Sielicka-Kalczyńska i Julia Sielicka-Jastrzębska.

Misją Fundacji Sukces Pisany Szminką jest kompleksowe wspieranie kobiet, dostarczanie im fachowej wiedzy niezbędnej do rozwoju osobistego i zawodowego oraz motywowanie ich do podejmowania odważnych działań. Fundacja koncentruje się na wzmacnianiu pozycji kobiet i zwiększaniu ich aktywności zawodowej, budowaniu różnorodności i wspieraniu młodych ludzi w rozwoju zawodowym i osobistym. Więcej informacji znajduje się na stronie: www.sukcespisanyszminka.pl oraz www.sukcestoja.pl.

Misja konkursu

Konkurs organizowany jest przez Fundację Sukces Pisany Szminką, którego misją jest promowanie dobrych praktyk oraz sukcesów kobiet na skalę ogólnopolską oraz wspieranie w rozwoju własnych firm oraz pomysłów.Celem jest również włącznie mężczyzn do rozmowy o kobiecym biznesie.

Konkurs wzbudza ogromne zainteresowanie w środowisku biznesowym i cieszy się popularnością w mediach. Jest wspierany przez osobowości jak dr Irena Eris, dr Ewa Rumińska-Zimny, Kamila Kaliszyk (Mastercard), Anna Solarek (Coca-Cola), Dorota Haller (Huawei), Anna Lewandowska, Przemysław Gdański (BGŻ BNP Paribas), Łukasz Zembowicz (DPD), Jarosław Dąbrowski (IGT).

– Z ogromną ciekawością i radością obserwuję zmiany, jakie dokonały się przez ostatnią dekadę. Kiedy 10 lat temu tworzyłam konkurs, kobiety były często pomijane, a o ich sukcesach w biznesie mówiło się mało. Ale kropla drąży skałę. Każdy nagłośniony sukces kobiety stawał się inspiracją dla innych, dodawał im odwagi do działania, mnie zaś motywował do jeszcze intensywniejszych działań i szerzenia idei. Teraz jest czas kobiet. Kobiety zostają prezeskami, dyrektorkami, wchodzą do zarządów, budują firmy międzynarodowe. Cieszę się, że dostrzegają to także mężczyźni. Naszymi działaniami włączamy ich do rozmowy i pokazujemy, jak ważne jest wspieranie kobiet. Lepsze wykorzystanie talentów kobiet to inwestycja, która opłaca się i firmom, i gospodarce – mówi Olga Kozierowska, prezeska Fundacji Sukcesu Pisanego Szminką i twórczyni konkursu.

Co nowego w X edycji konkursu Sukces Pisany Szminką Bizneswoman Roku

W tym roku w konkursie mogą zaistnieć duże firmy, osiągające przychód powyżej 10 milionów rocznie, ale też mniejsze, lokalne biznesy – start-upy – pozwalające kobietom spełniać się zawodowo i realizować własne pomysły.

Zatem poza kategoriami znanymi z poprzednich edycji mamy:

  • Start-up Roku (partenerem jest BGŻ BNP Paribas),
  • Liderka w Nowych Technologiach (partnerem jest IGT Polska),
  • Nauka i Biznes,
  • Kobieta Sztuki,

Pojawiają się nowe kategorie:

  • kategoria Moja Firma zmienia się w Biznes Roku – tutaj mamy podział na firmy mniejsze i większe (partnerem jest DPD Polska) – laureatka otrzyma w nagrodę studia MBA ufundowane przez Program Executive [email protected],
  • kategoria Pomysł na Biznes zmienia się  w Pomysł na Start/Biznes lokalny (partnerem jest Coca-Cola Poland Services),
  • powraca kategoria Działalność Społeczna, w której nagrodzone zostaną kobiety, działające na rzecz innych (patronką jest Anna Lewandowska),
  • kategoria Grand Prix: Inspiratorka Roku – uhonorowana zostanie kobieta, która przez ostatnią dekadę wspierał i inspirowała kobiety w szczególny sposób (partnerem jest Huawei).
  • kategoria Female Champion  oraz Male Champion of Change (partnerem jest Mastercard) – tu nagrody trafią do tych osób, które działają na rzecz wzmacniania roli kobiet w biznesie, mające realny wpływ na zmianę kultury i polityki w firmach.

Kobiet na wyższych stanowiskach

– Każde działanie mające na celu wspieranie rozwoju kobiet, ich karier, inspirowanie ich do osiągania sukcesu jest ważne i potrzebne. W Polsce pod tym względem jest jeszcze wiele do zrobienia. Zgodnie z wynikami raportu „Polka na rynku pracy”  trzy czwarte ankietowanych spotkało się z sytuacją nierównego traktowania kobiet w pracy. Połowa pań, które wzięły udział w badaniu uważa, że w naszym kraju, ogólnie rzecz biorąc, lepiej jest być mężczyzną niż kobietą. Dziwne? Niekoniecznie, patrząc na przykład, jak rozkłada się procentowo udział kobiet i mężczyzn w zajmowaniu wyższych stanowisk – w przypadku kobiet to niespełna 10%. A na różnych stanowiskach kobiety są gotowe podejmować wyzwania biznesowe i na pewno nie brakuje im przedsiębiorczości – tłumaczy Bartosz Ciołkowski, dyrektor generalny polskiego oddziału Mastercard, partnera strategicznego konkursu Sukces Pisany Szminką Bizneswoman Roku.

Najnowszy ranking dotyczący przedsiębiorczości kobiet – Mastercard Index of Women Entrepreneurs – podaje, że już w 30,3% firm w Polsce wyższe stanowiska obejmują kobiety. Jednak, uprzedzenia związane z płcią są nadal żywe, utrudniając przedsiębiorczyniom rozwijanie ich firm.

– Takie inicjatywy jak konkurs Bizneswoman Roku, w który zaangażowaliśmy się już po raz trzeci, są niezwykle istotne, bo pomagają zmieniać rzeczywistość – dodaje Bartosz Ciołkowski.

Jak wziąć udział w konkursie?

Do konkursu zgłosić się można samodzielnie lub można zostać nominowaną przez osoby trzecie. Zgłoszenia oraz nominacji można dokonać poprzez formularz on-line na stronie www.bizneswomanroku.pl

Jeśli zgłoszenie nastąpi przez nominację od osób trzecich, kandydatka otrzyma maila z informacją o nominacji, linkiem do regulaminu oraz kategorii. Podejmując decyzję o starcie w konkursie, będzie musiała samodzielnie wypełnić formularz on-line we właściwej kategorii.

Zgłoszenia są przyjmowane w 5. kategoriach otwartych:

  • Biznes Roku z dwiema podkategoriami: Firma: przychód poniżej 10 mln zł oraz Firma: przychód powyżej 10 mln zł ,
  • Start-up Roku,
  • Pomysł na Start/Biznes lokalny,
  • Liderka w Nowych Technologiach oraz
  • Działalność społeczna.

W kategoriach zamkniętych kandydatki nominowane są przez ekspertów, członków jury oraz Fundację.

Kto decyduje o wygranej?

Spośród wszystkich nadesłanych zgłoszeń, dedykowane loże ekspertów wybiorą finalistki w 5. kategoriach otwartych. Nowością tegorocznej edycji jest sesja pitchingowa dla każdej z nich, podczas której każda finalistka będzie miała „własne 5 minut” na przedstawienie swojego projektu.

Laureatki zostaną wybrane przez jury, któremu od 10 lat przewodzi dr Irena Eris. a w którego skład wejdą uznani eksperci ze świata biznesu, finansów, edukacji. Wybór zwyciężczyń jury dokona po zapoznaniu się ze zgłoszeniami i po rozmowach z finalistkami.

Zgłoszenia do tegorocznej edycji przyjmowane są do 20 listopada 2018.

  • Organizatorem konkursu jest Fundacja Sukcesu Pisanego Szminką, której współzałożycielkami są: Olga Kozierowska oraz Olga Legosz,
  • Partner strategicznym Mastercard,
  • Partnerem wspierającym Coca-Cola Poland Services,
  • Partnerzy kategorii to BGŻ BNP Paribas, DPD Polska, Huawei, IGT Poland,
  • Partnerem edukacyjnym jest Microsoft,
  • Partnerem merytorycznym jest Deloitte,
  • Partnerzy: Ambasada Australii, Shell, Teraz Polska, Program Executive [email protected], Vital Voices,
  • Patroni medialni: Forbes, Wysokie Obcasy, chillizet, Polsat Cafe, Sukces Pisany Szminką.

Zdjęcie: organizatora konkursu, poprzednia 9. edycja.

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Nie będę dobrą mamą, jeśli nie będę szczęśliwą kobietą

Jest żoną, mamą pięciu synów, a od 5 lat bloguje. W dodatku wspólnie z rodziną i z mężem prowadzi sklep z zabawkami. Wydawać by się mogło, że już nic się nie da wycisnąć z życia przy takiej ilości funkcji i obowiązków. A jednak jak sama mówi, znajduje czas na randki z mężem, tajskie masaże i dobre wino. - Wychodzę z założenia, że nie będę dobrą mamą, jeśli nie będę szczęśliwą kobietą - mówi Patrycja Biegańska - autorka bloga MamaGang i przywódczyni całego gangu chłopaków.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 13/11/2018

Domyślam się, że to pytanie, na które już nie raz odpowiadałaś. Dlaczego zaczęłaś pisać blog? Jak długo go prowadzisz i skąd nazwa – MamaGang?

Bloga MamaGang założyłam półtora roku temu, po zamknięciu poprzedniego. Odkąd zaczęłam blogować 5 lat temu, wiedziałam, że to jest temat dla mnie – uwielbiam pisać, mam wiele do powiedzenia, duże doświadczenie – nie tylko związane z macierzyństwem – którymi chciałabym się dzielić. Gdy skończyłyśmy przygodę z BPM wiedziałam, że będzie mi tego bardzo brakować, dlatego nie namyślałam się długo! Za to bardzo długo myślałam nad nazwą – chciałam, by czytelnik od razu wiedział, gdzie wchodzi. Że to miejsce mamy – przywódczyni całego gangu chłopaków 😉 Chyba się udało, nazwa ma bardzo dobry feedback od czytelników.

Niestety brakuje mi czasu, by robić to regularnie i tak często, jak powinnam, ale staram się utrzymywać codzienny, bliski kontakt z czytelnikami przez social media – facebook, instagram.

Rzeczywiście wygląda na to, że po prostu lubisz blogowanie 🙂 Jak wspomniałaś, prowadziłaś już wcześniej blog Boginie Przy Maszynie. To może zacznijmy od początku. Jak zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem?

Bloga zaczęłyśmy prowadzić z przyjaciółką 5 lat temu, gdy obie miałyśmy małe dzieci i potrzebowałyśmy zrobić coś dla siebie. Znaleźć swoje miejsce w niejako dniu świstaka, znanym każdej młodej mamie, taki kawałek rzeczywistości, które mogłybyśmy kształtować całkowicie po swojemu, wedle własnego pomysłu, upodobań, no i takie 5 minut dla siebie pośród obowiązków 😉

Dlatego założyłyśmy bloga, zaczęłyśmy szyć, a w rok później powstała marka z naszymi ubrankami dla dzieci! Niestety z racji innych obowiązków, które zaczęły nas przytłaczać, musiałyśmy zrezygnować z tego przedsięwzięcia po 3 latach. Ale do dziś traktuję MamaGang, jako moje miejsce, moją przestrzeń, gdzie nic mnie nie ogranicza.

Zastanawiam się jak to musi wyglądać u Ciebie? Liczna gromadka dzieci, blog, mąż – przecież On też potrzebuje Twojej uwagi – i jeszcze nowo otwarty sklep stacjonarny. Masz jakąś magiczną różdżkę? Jak wygląda Twój dzień?

Szczerze, sama się czasem zastanawiam, jak to się udaje 😉 Dzień zaczynam od mocnej kawy z mlekiem i miodem, bez niej nawet nie myślę o tym, co mam dziś do zrobienia! Potem wyprawianie dzieci do szkoły, przegląd maili i notatek, listy asapów, i zaczynam odhaczać kolejne rzeczy. Niestety od roku blog jest na ostatnim miejscu w obowiązkach, gdyż musiałam się mocno zaangażować w prawdziwe źródło naszego utrzymania, czyli sklep z zabawkami DAMI.

Stała praca to natłok obowiązków, a te w domu też nie znikają, dzieci potrzebują stale dużo uwagi, zaangażowania, rozmowy, wspólnego spędzania czasu. O sobie i mężu też nie zapominam, na szczęście lubimy te same rzeczy, które nas relaksują, dlatego wieczory spędzamy wspólnie przy filmach, serialach, staramy się wychodzić na spacery we dwoje, a nawet randki! Dziadkowie wtedy opiekują się dziećmi.

Mimo tego co mówisz, że blog jest na ostatnim miejscu, to jednak stale jest na nim coś nowego. Jest odzwierciedleniem tego co na co dzień dzieje się w Twojej rodzinie.Nie masz oporów, żeby opowiadać o swoim życiu?

Może to jakiś rodzaj ekshibicjonizmu? 😉 Lubię pokazywać nasze życie, dom, dzieciaki. Może ktoś pomyśli, że się chwalę, i chyba trochę tak jest, bo jestem bardzo dumna z naszej rodziny i z naszych dzieci. Głównie dlatego, że to wszystko prawda, nie mam potrzeby kolorowania rzeczywistości. Ogromnie się kochamy, dzieciaki skoczyłyby za sobą w ogień, a my umiemy korzystać z życia, poprzez codzienne rozrywki typu kino, jedzenie, gry i zabawy, podróże. Nie odkładamy niczego na później, ani przytulania, ani przyjemności.

Myślę, że po prostu warto to pokazać, że rodzina – szczególnie nawet tak duża rodzina – daje ogromne szczęście, dużo radości z małych rzeczy, codziennie. Nie jest to żadne poświęcenie, jak wiele osób stereotypowo myśli. Duża rodzina to był nasz świadomy wybór i codziennie jestem wdzięczna, że nam się udało to marzenie zrealizować, i jednocześnie, że udaje się utrzymać ten poziom satysfakcji, o jaki nam chodziło.

To teraz drugie z serii – domyślam się – powtarzających się pytań 🙂 Jak to jest być #momof5? Jesteś otoczona mężczyznami, pewnie niejedna kobieta Ci może zazdrościć 🙂

Ostatnio dużo o tym myślałam: ja naprawdę jestem królową w domu. Mam wrażenie, że ciągle rozkazuję 😉 Mąż większość dnia spędza w pracy, wraca później niż ja, więc na mnie spada ogarnianie dzieci, zajęć dodatkowych, lekarzy, szkolnych spraw. To ja głównie podejmuję decyzje o sprawach mniejszych, o większych decydujemy wspólnie, ale każda z mam wie, że życie składa się głównie z mniejszych 😉 Więc nie ukrywam, że czasem jest mi ciężko, szczególnie, że muszę zapanować nad piątką chłopców w różnym wieku, z różnymi oczekiwaniami, potrzebami, pomysłami.

Starsi weszli w wiek, że się ciągle kłócą o wszystko, rywalizują ze sobą, czasem też ćwiczą moją cierpliwość, która już chyba dawno wyparowała 😉 Momentami mam ochotę uciec na Księżyc, a jednocześnie wiem, że beze mnie by się to wszystko zawaliło – i oprócz poczucia odpowiedzialności, to jest też miłe uczucie, być tak potrzebną. Chcąc nie chcąc – muszę ogarniać, wiec najlepiej to po prostu polubić!

Co dla Ciebie jest kluczowe w wychowaniu dzieci? Co chcesz im przekazać?

Zawsze powtarzam: jedyne, czego chcę od moich dzieci, to wychować ich na dobrych i szczęśliwych ludzi. Chcę, by miały dobre, współczujące serce i pomocne dłonie, a oprócz tego – by były szczęśliwe, robiły to co lubią, były samodzielne. Niczego konkretnego nie oczekuję, ani świadectw z paskiem, ani doktoratów, ani dużych pieniędzy. Ale jednocześnie uczę, że bez ciężkiej pracy nie można niczego osiągnąć w życiu, a własne szczęście ponad cudzym nieszczęściem nie da żadnej prawdziwej przyjemności. Takie podstawy. Reszta mnie naprawdę nie interesuje.

Śledząc wpisy na Twoim blogu łatwo zauważyć, że nie jesteś mamą narzekającą, ale zawsze uśmiechniętą i taką ze zdrowym dystansem. Z czego to wynika? Z ilości dzieci pod Twoimi skrzydłami i doświadczenia? Czy po prostu jesteś taką osobą?

Zdecydowanie jest to podejście do życia w ogóle. Mam taki charakter, że do wszystkiego podchodzę z entuzjazmem, optymizmem, energią. Dla niektórych nawet pewnie jestem trochę nadpobudliwa, ale z drugiej strony, inaczej nie ogarnęłabym tylu rzeczy naraz. Właściwie to nawet nie rozumiem, jak można inaczej podchodzić do codziennych wyzwań i dość trudno dogaduję się z osobami, które pracują dużo wolniej niż ja. Ja muszę mieć wszystko od ręki zrobione i załatwione, nie rozumiem pojęcia „zaraz” czy „pomyślę o tym jutro”.

Gdyby nie wrodzony entuzjazm, na zrobienie wielu rzeczy po prostu nie starczyłoby mi siły, a tak mam coś, co mnie od środka nakręca. I dzięki temu nastawieniu wiele w życiu mi się udaje. Widzę to w codziennej pracy – jak ja dzwonię, by coś załatwić, zawsze zostaje załatwione według moich oczekiwań. Od razu wiem, że mi się uda, i ta druga strona chyba też to czuje 😉

To samo z dystansem. Gdybym miała się wszystkim przejmować, co więcej, gdyby to przejmowanie się miało wpływać na moje codzienne funkcjonowanie, pewnie często nie mogłabym wstać z łóżka. Staram się robić swoje i nie myśleć o tym, co inni powiedzą, bo już wiem, że to nie ma sensu. I jednocześnie nikogo nie oceniam, chociaż nie zawsze rozumiem. Ale każdy musi znaleźć receptę na swoje szczęście, mieć własny pomysł na życie. Ale wydaje mi się, że żyjąc z uśmiechem, optymizmem, jest po prostu łatwiej.

Jeszcze pytanie o blog? Czy sama tworzysz wszystko co na nim widzimy, czy ktoś Ci pomaga?

Blog to mój kawałek świata, z nikim się nim nie dzielę i nie korzystam z pomocy. Czasem konsultuję się z koleżankami blogerkami, gdy napotykam na problem, ale nie mam potrzeby zatrudniać fachowej pomocy.

Zupełnie niedawno otworzyliście sklep z zabawkami. To wielkie przedsięwzięcie. I to nie jest Wasza pierwsza przygoda ze sklepem z zabawkami. Opowiedz trochę o tym.

Firma DAMI ZABAWKI to firma rodzinna męża. Założona 18 lat temu przez jego rodziców, teraz przeszła na niego i siostrę. Ale musiałam i ja się zaangażować, gdyż rozmiar tego przedsięwzięcia zdecydowanie przerasta dwie osoby. W tej chwili zatrudniamy już ponad 30 osób, mamy dwie wielkie placówki, sprzedaż detaliczną stacjonarną i online, ale także hurtową na skalę ogólnopolską, oraz import i eksport.

Ostatnio otworzyliśmy w Gdyni nowy, ogromny sklep stacjonarny, największy w Polsce sklep z zabawkami! 1200 metrów i ponad 5000 różnych produktów. W tej chwili do mnie należy przypilnowanie i rozwinięcie tego przedsięwzięcia. Stawiam przede wszystkim na obsługę klienta, dobrą zabawę, nie tylko na sprzedaż! Miejsce to ma przyciągnąć całe rodziny i zapewnić nie tylko wybór i niskie ceny, ale przede wszystkim wspólnie miło spędzony czas. Co tydzień robimy warsztaty, gry, zabawy, konkursy, rozdajemy darmowe upominki wszystkim dzieciom, które chcą z nami spędzić czas 🙂 Dziecko jest naszym głównym klientem, a dla dziecka liczy się tylko dobra zabawa. Myślę, że to dość innowacyjne podejście do prowadzenia biznesu w Polsce, chociaż bardzo popularne za granicą.

Znajdujesz czas dla siebie i tylko dla siebie albo na randki z mężem? Jak wtedy organizujesz opiekę dla swoich pięciu chłopaków?

Wychodzę z założenia, że nie będę dobrą mamą, jeśli nie będę szczęśliwą kobietą. Dlatego dbam o swoje przyjemności, czas dla siebie, czas dla nas tylko we dwoje. Z racji pracy często z mężem podróżujemy, nawet raz w miesiącu, dlatego mam czas się wyspać i spokojnie pogadać. Chodzimy też na randki, może niezbyt często, ale uwielbiamy tajskie masaże, dobre jedzenie i kino 😉

Mam wspaniałych rodziców, którzy uwielbiają swoje wnuki i zawsze możemy na nich liczyć. To prawdziwi wojownicy, żadne wyzwanie im nie straszne, ani nagła choroba dziecka, ani wyprawienie do szkoły na 7:30, dlatego jestem spokojna, że dadzą sobie radę, a dzieci ich nie wykończą. Ale także w domu dbamy o swój komfort. Mamy zasadę, że po 21.30 nie ma już dzieci w salonie – mogą sobie poczytać przed spaniem, ale od 21:30 (w weekendy po 22) mamy czas dla siebie. Oglądamy wtedy filmy, czasem pijemy wino (z zasady również nie pijemy alkoholu przy dzieciach), rozmawiamy, albo i nie 😉

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: dwa pierwsze Rafał Mroziński (TrochęFajnyFotograf.pl); pozostałe zdjęcia: Patrycja Biegańska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Piękne kobiety po 40-tce. Projekt fotograficzny „Granica”

Czy 40-te urodziny rzeczywiście mają jakąś magiczną moc? Czy po 40-tce cokolwiek się zmienia? A jak czują się kobiety, które przeszły tę symboliczną granicę? Przepiękny, kobiecy i zmysłowy projekt fotografki Izy Faber pt. "Granica" porusza kobiety w różnym wieku. O kulisach projektu, inspiracjach i 40-tych urodzinach rozmawiam z autorką! Zapraszam.
  • Agnieszka Kaczanowska - 11/11/2018
Iza Faber, fotografka

Iza Faber ukończyła kursy na Akademii Fotografii Dziecięcej. Jeśli też chciałabyś robić piękniejsze zdjęcia – zapisując się na kurs w Akademii możesz dostać 10% rabatu! (na hasło mamo pracuj)

Czy 40 to Twoim zdaniem magiczna liczba?

Nieszczególnie, żadna liczba nie jest jakaś wyjątkowa. To my nadajemy jej pewne znaczenie. Myślę, że przekraczanie każdej 10- tki od pewnego momentu w życiu powoduje już lekkie zastanowienie się nad upływającym czasem. Dla mnie to właśnie ta 40-tka była po raz pierwszy związana z tym, że poczułam przejście przez GRANICĘ.

Wiem, że kobiet nie pyta się o wiek, ale skoro jesteśmy w jednym wieku i Twoje bohaterki mówią o swoim wieku, to pozwolę sobie na to pytanie: czy projekt, cały koncept, ma związek także z Twoimi 40-tymi urodzinami? Czy poczułaś coś mocnego w okolicach swoich urodzin?

Tak. Stąd się wziął pomysł na projekt. Myślałam, że będzie to kolejna zaliczona dekada. Po 30-tce miałam wrażenie, że wkraczam w taki najfajniejszy dla kobiety wiek, kiedy jest się młodym, ale już dość świadomym siebie.

Trzydzieści jest jeszcze lekkie, a czterdzieści, kiedy wypowiedziałam na głos, zabrzmiało bardzo ciężko, poczułam ciężar tej liczby. Ma ona mocną symbolikę, to 40 lat Izraelici błądzili po pustyni. Uświadomiłam sobie, że jest w tym pewna granica. Dojście do jakiegoś momentu w życiu, zrobienie pewnego bilansu, gdzie jestem, co już za mną, a co jest jeszcze możliwe.

Myślę, że ona się przesuwa wraz z pokoleniami, dla naszych matek to mogła być magiczna 30-tka.

To ten moment kiedy wiesz, że pewne rzeczy zaczynają już być za Tobą.

Moment kiedy też wiesz, że szkoda czasu na coś, co nie ma wielkiego znaczenia. To czas kiedy większość kobiet żyje bardzo intensywnie, pracuje, wychowuje dzieci, prowadzi dom i ważne jest ustalenie pewnych priorytetów, np. o które relacje chcę dbać i znaleźć na nie czas, a co nie jest tak istotne i można odpuścić, bo szkoda czasu, który jest cenny i wciąż go mało. Myślę, że w zasadzie jak jakaś relacja się pojawia w życiu to zawsze coś wnosi, każdego człowieka trzeba potraktować z uwagą, ale niekoniecznie każdą duperelę.

Taki moment, kiedy zaczyna się mocno zauważać, że życie upływa szybciej niż nam się wydawało i żaden dzień nie wróci. To brzmi banalnie, ale coś w tym jest.

Mocne przeżycie to jedno, ale powiedz mi na czym Ci najbardziej zależało w projekcie? Co chcesz powiedzieć?

Byłam ciekawa, czy tylko ja mam takie odczucia związane z przekroczeniem tego wieku. Niby nic, bez żadnych dramatycznych zmian, ale jednak to się czuje, może nawet bardziej pod skórą niż w jakiś konkretny nazwany sposób. Chciałam posłuchać o doświadczeniach innych kobiet. Sprawdzić, czy moje odczucia są odosobnione czy nie.

Mam nadzieję, że dla innych kobiet będzie to po prostu ciekawe. Taki obraz dzisiejszej 40-latki.

Jestem fotografem i portrety kobiet to jedno z moich ulubionych zajęć. Lubię kobiety, które mają już coś do powiedzenia, na których twarzach są prawdziwe emocje i historie. Jestem ciekawa kim są.

Fotografowanie kobiet jest świetne, a kobiet dojrzałych jest bombowe!

Jest taka opinia, że po 40-tce kobieta robi się niewidzialna. Część moich bohaterek była zaskoczona właśnie tym faktem, jak bardzo „widzialne” mogą być i ile mają w sobie uroku i piękna.

Na czym mi zależy? Chciałabym dawać ludziom takie zdrowe poczucie pewności siebie i tego, że są piękni, że każdy ma coś wspaniałego w sobie, że nie jesteśmy idealni, ale jesteśmy piękni. To pomaga się otworzyć, wyjść do innych i dzielić się sobą.

Aż mam ciarki, bo też gdzieś z tyłu głowy majaczy mi się głos o tej „niewidzialności”, a to zupełna pomyłka. Znam wiele kobiet, które właśnie wtedy rozkwitają! Może dlatego, że już nie muszą, tylko chcą? Czy kobiety same się do Ciebie zgłaszały? Czy Ty zapraszałaś?

Dałam ogłoszenie na swoim profilu. Nie chciałam nikogo namawiać, zależało mi na osobach, które same będą chciały wziąć udział w projekcie, bo będą miały taką potrzebę wypowiedzi. Część to moje dobre znajome, kobiety mi bliskie, i ich kandydatury niejako naturalnie wypływały podczas rozmów. Przed projektem rozmawiałam z kilkoma zasięgając ich opinii, czy taki projekt ma szansę być interesujący, czy mógłby kogoś zaciekawić.

Co było kluczowe, słowem jak stworzyłaś atmosferę zaufania, bliskości, którą widać na zdjęciach?

Nie wiem. 😀 Serio. Musiałabyś zapytać osób, które fotografuję. Od nich najczęściej słyszę, że nie myśleli, że będą się tak dobrze bawić, że przyszli spięci, ale w sumie było fajnie i poczuli się dobrze.

Ja lubię ludzi, którzy do mnie przychodzą. Nie mam klientów, których bym nie lubiła. Podobają mi się kobiety, zachwycam się ich urodą, uśmiechem, gestami… każda w sobie coś ma. Podczas sesji zakochuję się w nich, bo jestem sama pod wielkim wrażeniem jak potrafią rozkwitać.

Może takie poczucie akceptacji wpływa na to, że ktoś zaczyna dobrze się czuć.

Jestem dość bezpośrednia w trakcie sesji, pokazuję, wygłupiam się, robię miny, ale też podchodzę, poprawiam włosy, ubrania…. Jest mi tak czasem łatwiej, niż tłumaczyć i to znosi pewną barierę.

A Ty, sama, też się sfotografowałaś?

Oczywiście, bo jestem najbardziej marudzącą klientką jaką znam… taką, która ma zastrzeżenia do wszystkiego, a do siebie najbardziej. Dlatego rozumiem doskonale moje klientki.

I co będzie dalej? Co teraz?

Obecnie jestem w trakcie publikacji projektu. Codziennie jedno zdjęcie. Liczba jest oczywista, zdjęć będzie 40. Chciałabym mieć możliwość opublikowania może gdzieś tego projektu. Jeszcze nie myślałam o tym w detalach.

Ale już zaczynam myśleć nad kolejnym projektem 😉

Super! Trzymam kciuki i dzięki za rozmowę!

Iza Faber ukończyła kursy na Akademii Fotografii Dziecięcej. Jeśli też chciałabyś robić piękniejsze zdjęcia – zapisując się na kurs w Akademii możesz dostać 10% rabatu! (na hasło mamo pracuj)

Rozmawiała: Agnieszka Kaczanowska

Zdjęcia: Iza Faber

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail