Czego szukasz

Teraz jest mój czas!

Pełna pozytywnej energii Magda, fotografka gwiazd i zwykłych ludzi, mama dwuletniego Aleksa. Spełnia marzenia, realizuje plany i… robi przepiękne zdjęcia. Też byłam zagubiona […] Wstałam rano, wzięłam maszynkę i zgoliłam długie włosy – na zero. Wiedziałam, że będzie wszystko łatwiejsze i było, a może nie było tylko ja już wtedy wiedziałam, że mam siłę – mówi Magda.

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 03/10/2014

Magdo, jesteś mamą dwuletniego Aleksa i fotografką – między innymi fotografujesz gwiazdy i celebrytów. Czy fotografia to twoja pasja od najmłodszych lat?

Mhhh, najpierw chciałam być projektantką mody, potem psychologiem (którym zresztą jestem) i potem fotografem (śmiech). Fotografuję lustrzanką od czasów liceum. Mój dziadek i Tata też pasjonowali się fotografią, ale nie robili tego zawodowo. Ja na studia fotograficzne zdecydowałam się podczas studiów psychologicznych, także w tym czasie wyjechałam na 3 miesięczny staż do Nowego Jorku.
Teraz będę wracać do pierwszego marzenia – bycia projektantką mody ale bez ciśnienia – dla siebie.

Jakie sesje lubisz najbardziej? Czy zajmujesz się również fotografowaniem dzieci?

Najbardziej lubię sesję, w której możliwy jest kontakt 1 na 1. Lub niewielka grupa osób – bliskich sobie, rodzina, rodzeństwo, przyjaciółki. Wtedy możliwa jest interakcja i wydobycie czegoś głębszego.

Lubię sesje, w których jest czas na poznanie się. Teraz pracuję tak, że przed sesją właściwą umawiam się z fotografowaną osobą – byśmy się poznały, oswoiły, powiedziały o sobie i oczekiwaniach klienta co do zdjęć. To bardzo ważne dla mnie! Bo poza tym, że każdy może zobaczyć moje portfolio na mojej stronie: www.trebert.pl i na fanpage na fejsbuku, to każda sesja jest naprawdę inna! I chyba to lubię najbardziej…

Fotografuję też dzieci – zaczęłam tak naprawdę odkąd mam Aleksika, potrafię je lepiej zrozumieć i znam „triki każdej mamy” (śmiech).

No właśnie, masz małe dziecko, a praca fotografa wiąże się z dużą dyspozycyjnością – musisz podróżować, albo być na planie zdjęciowym przez 12 godzin. Co wtedy? Jak godzisz role mamy i fotografa?

Tak, to prawda… organizacja (śmiech) Wy też o tym wiecie (śmiech). Po pierwsze, od samego początku Tata Aleksika był bardzo włączony w opiekę i nie jest dla niego czymś niemożliwym, by być z Alim sam na sam przez tydzień. Wiadomo, staram się by często takich długich wyjazdów nie było, ale się zdarzają. I tu potrzebna jest sieć wsparcia: Babcia, Niania, Dziadek…

Muszę jednak przyznać, że raz nie udało nam się pociągnąć za wszystkie sznurki i musiałam odwołać sesję: sesja całodniowa… Babcia się rozchorowała, Dziadek nagle wylądował w szpitalu i Tata Aleksika był potrzebny przy nim… Niania nie mogła zostać cały dzień… Mój Partner poprosił mnie bym odwołała sesję… nie było to dla mnie łatwe…oj nie…,  ale odwołałam i dobrze się stało – bo nie było pogody tego dnia, mimo świetnych zapowiedzi…

[view:ad_intext_superbanner_1=block]

Czy to że jesteś mamą wpływa np. na Twoją kreatywność w pracy?

Na kreatywność myślę że nie, ale wpływa na spokój w czasie sesji i stawianie swoich granic – jako wykonawcy. Wcześniej byłam mało asertywna – klient chciał 60 zdjęć zamiast 40 (tyle było w umowie) i siedziałam po nocach „za bezdurno”. Teraz nie mogę sobie pozwolić na to: 1. Bym była nieopłacana zgodnie z wkładem czasu 2. Czas który spędzę na obróbce dodatkowych 20 zdjęć wolę spędzić inaczej… Ale to może kwestia już większego wkręcenia w biznesie niż bycia mamą? hmm…

Jesteś fotografką freelancerką. Jak szukasz klientów, jak ich znajdujesz?

Klientów nie szukam – na szczęście znajdują mnie sami. Jest to ogromna frajda, gdy piszą do mnie ludzie, mówiąc, że widzieli u kogoś moje zdjęcia i chcieliby też takie mieć. Ważne są też kontakty, ale to nie chodzi o to, by chodzić w różne miejsca – by spotkać potencjalnych klientów… chyba zrobiłam tak raz czy dwa, ale nie czuję się w takich sytuacjach dobrze. Lubię ludzi, więc jestem w różnych miejscach – które lubię, interesuję się wieloma rzeczami i tam spotykam ludzi, którzy „odbierają podobnie jak ja” i naturalnie stają się moimi klientami…

Jaki masz triki ułatwiające codzienne funkcjonowanie (pracę, dziecko i dom)? Podzielisz się czymś z nami?

Czy ja mam takie triki? TAAAK, to reklama ale może przejdzie – Google Calendar lub inny kalendarz online, który umożliwia wgląd w komórce, kalendarz możesz udostępnić partnerowi, tak byście widzieli nawzajem kto kiedy ma zajęte. Poza tym odbiór maili w telefonie. Nawet gdy jestem z dzieckiem na placu zabaw lub w terenie, widzę ważne maile i mogę natychmiast na nie reagować. Wiadomo, że zazwyczaj wszystko jest na wczoraj (śmiech).

Chyba trik nr dwa, jeśli czegoś nie lubisz i nie możesz się do tego przekonać – odbiera Ci to energię i w tym czasie mogłabyś robić coś innego i lepiej płatnego – zleć to!! Wcześniej byłam „zosią samosią” – wszystko sama, no bo przecież się nauczę! Logo zrobię, ścianę pomaluję, posprzątam od biedy. Ale ile to zajmuje czasu, gdy nie ma się w tym wprawy? BAAARDZO DUŻO! Dlatego nowy logotyp zrobiła mi wspaniała graficzka Asia Krawczyk, a ja dla niej zdjęcia, projekt salonu zrobił nam wspaniały duet architektów Maria Rauch i Tomek Żemojcin, a ja im zdjęcia… jest to efektywniejsze i każdy ma z tego korzyści. No i sama nie sprzątam – nigdy tego nie lubiłam i tyle (śmiech)

W wolnym czasie robię dla siebie… ?

Taniec kuduro i booty dance!!! Jestem zakochana od pół roku w zajęciach Dúni Pacheco, dużo pływam, chodzę na saunę, spotykam się ze znajomymi, maluję obrazy no i właśnie jest przemalowywany nowo powstały „pokój twórczy” gdzie stanie sztaluga, farby i dwa stoły z maszynami do szycia… tylko wchodzić i tworzyć! Gdyby ktoś miał ochotę skorzystać z przestrzeni, będzie to przestrzeń udostępniana fajnym ludziom!

Brzmi fantastycznie. Chyba do Ciebie przyjadę tworzyć (śmiech). A gdybyś spotkała na swojej drodze taką zagubioną mamę, która boi się spełniać swoje marzenia i żyć z pasją (bo się nie uda, bo się boję, bo mam kredyt, bo z czego będziemy żyli….), to co byś jej powiedziała?

Też byłam zagubiona… jak Ali miał jakiś rok to miała deprechę po całości.. niezadbana… niewyspana… nie odbierałam telefonów, jeszcze ta jesień…. Oczywiście w związku też do dupy.

I wtedy zmierzyłam się z samą sobą – taki manifest przełamywania własnych granic, własnych lęków… Wstałam rano, wzięłam maszynkę i zgoliłam długie włosy – na zero. Wiedziałam, że będzie wszystko łatwiejsze i było, a może nie było tylko ja już wtedy wiedziałam, że mam siłę. To pociągnęło dalsze zmiany, o których nie chcę teraz pisać, ale z grubsza – odnalazłam swoją kobiecość, swój styl, swoje pragnienia i spełniam je do dziś.

Ależ fajnie się Ciebie słucha! Jakaś pozytywna energia z Ciebie płynie, wiesz?

Magda się śmieje

Powiesz nam jakie masz plany na najbliższy rok?

Prywatnie? Może w końcu zorganizujemy ślub z partnerem, niedawno po rozstaniach i powrotach się zaręczyliśmy. Fajnie by było (śmiech). Przełamanie lęku przed cięciem materiału i uszycie wspaniałej kolekcji! (dla siebie)

A zawodowo? Praktycznie zaraz będę miała swoją wystawę w Hotelu Bristol w Warszawie ( od 13 października do  9 listopada), zobaczymy co ta wystawa przyniesie… poza tym chciałabym zbudować  wspólnie z Agatą Dutkowską swoją nową stronę – skierowaną do kobiet, które miałyby ochotę mieć ładne zdjęcia u mnie.  Mam feedback od ludzi, że boją się do mnie pisać, bo przecież biorę grube tysiące za sesje!! A tak nie jest i chciałabym by „zwykłe niezwykłe” kobiety nie bały się do mnie pisać – by widziały, że właśnie takie zdjęcia lubię najbardziej i robię najczęściej! Gdzie jest przestrzeń, czas, bliskość, czasami nowe przyjaźnie…taka strona o fotografii „ w kontakcie”, czyli o pięknych i mądrych kobietach. Bo piękno jest w oczach.

Dziękuję za rozmowę!

Dziękuję za zaproszenie!!!

Rozmawiała Joanna Gotfryd

Zdjęcie: Jan Czyż

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Wiem, jak przykryć dziecko, żeby go nie przegrzać – Mamy kupują u Mam

2 lata temu zajmowały ją zagraniczne staże, konferencje, doktorat na Polibudzie. Nie przypuszczała, że wszystko mogą zmienić dwie różowe kreski. Dzisiaj prowadzi własny biznes i nie poddała się w czasie kryzysu. Poznaj Kasię Strzelczyk, która zgłosiła się do naszej akcji #MamyKupująUMam.
  • Listy do Redakcji - 02/06/2020
Kasia Strzelczyk

Kasia Strzelczak zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Gdybyś ponad 2 lata temu powiedziała mi, że będę tu gdzie jestem, to śmiałabym się tak długo, aż zaczęłyby mnie piec mięśnie brzucha. Erasmusy, zagraniczne staże. Doktorat na Polibudzie. Badania dla firmy lotniczej. Artykuły, konferencje… Taką byłam ,,ą” i ,,ę”.

Jak przykryć dziecko, żeby go nie przegrzać?

I wtem zobaczyłam je. Dwie różowe kreski. Na widok których, zalewa Cię ogromna fala szczęścia i strachu jednocześnie. Pracowałam do 36 tygodnia. A po 3 miesiącach planowałam wrócić na uczelnię. Zawsze kończyłam to co zaczęłam. Tak miało być i tym razem.

Dzień, w którym wrócę na uczelnię już nie nadejdzie. Okazało się, że swoje zdolności badawcze mogę testować na żywym organizmie.

Wyobraź sobie taki upał, że koszulka przykleja Ci się do pleców. A miesięczny bobas nie zaśnie jeśli każdy milimetr jego ciała nie będzie opatulony kocem. Zrobiłam co umiałam najlepiej i zaczęłam szukać odpowiedzi na pytanie: co ja mam do jasnej Anielki teraz zrobić, żeby jej nie przegrzewać? No przecież musi być jakieś wyjście.

Przeczytaj także: Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie – Mamy kupują u Mam

No i znalazłam. Odpowiedź brzmi: Merino

I jej właściwości termoregulacyjne. Czyli, że co? Czyli, że Twojemu dziecku nigdy nie jest ani za ciepło, ani za zimno. Merino dopasowuje się do temperatury ciała i otoczenia. Mogłam opatulać ją w tym wózku tak jak chciała. Ona spała pod czereśnią w ogrodzie, a ja siedziałam obok na leżaku z wyciągniętymi nogami i spokojem, że nie jest jej za gorąco. A zimą, kiedy wychodziłyśmy na spacer miałam spokojną głowę, że nie zmarznie.

Kiedy później okazało się, że dziecię ma atopowe zapalenie skóry, merino uratowało mnie po raz drugi. Bo jest miękkie jak piórko pisklaka i nie podrażniało, dodatkowo już i tak swędzącej i zaczerwienionej skóry.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Doktoratu z tego nie będzie, ale satysfakcja do końca życia na pewno

Szczególnie jeśli merino uratuje także kryzysową sytuację Twojego dziecka. Bo kocyk nie musi służyć tylko do przykrywania. Może też rozwiewać wiele Twoich dylematów.

Teraz kiedy wszyscy jesteśmy ogarnięci epidemią postanowiłam nie załamywać rąk, tylko działać nad budowaniem społeczności. Stworzyłam e-booka, w którym znajdziesz odpowiedź na pytania:

  • dlaczego Twoje dziecko nie chce spać,
  • wskazówki jak odmienić tą sytuację,
  • i jak może przyczynić się do tego kocyk z wełny merino.

Zapraszam: na hasło mamopracuj jest 10% zniżki.

Przeczytaj także: Odkąd jestem mamą, praca zdalna to mój sposób na życie – Mamy kupują u Mam

Zdjęcia: archiwum prywatne Kasi.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Odkąd jestem mamą, praca zdalna to mój sposób na życie – Mamy kupują u Mam

"Praca zdalna jest dla mnie sposobem na życie, odkąd zostałam mamą. Wtedy też postanowiłam zostać prawnikiem pracującym zdalnie, co jeszcze kilka lat temu (a było to w 2016 roku) było sporą nowością. Wiele osób pytało mnie o to, jak można świadczyć pomoc prawną zdalnie? A ja odpowiadając na wiele zapytań ze strony moich klientów, o to czy sprawę możemy załatwić telefonicznie, poprzez skype, czy e-mail odpowiadałam: „Możemy!” - opowiada Kinga Lalowicz, żona, mama dwójki dzieci, prawnik, a także kolejny gość naszej akcji #MamyKupująUMam.
  • Listy do Redakcji - 31/05/2020
Kinga Lalowicz

Kinga Lalowicz zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Do marca tego roku prowadziłam także stacjonarną kancelarię prawną w Krakowie oraz szkolenia dla branży nieruchomości z zakresu inwestowania w nieruchomości, konstruowania umów najmu, podnajmu itp. Ten czas jednak się skończył z dnia na dzień. Powstało wiele pytań o to co dalej….

Zanurzyłam się w sieci na 100%

Najpierw uruchomiłam porady prawne on-line, następnie sklep z produktami elektronicznymi, takimi jak wzory umów. Ostatnio w moim sklepie w sprzedaży jest także mój e-mail kurs on-line, o tym jak zacząć inwestować w nieruchomości. W trakcie nagrywania natomiast jest duży program on-line o house flippingu i całym procesie inwestycyjnym, na który możesz się zapisać już dzisiaj: https://www.lalowicz.pl/kurs-dla-inwestorow-w-nieruchomosci/

Przeczytaj także: Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie – Mamy kupują u Mam

Kinga Lalowicz

Co zatem zrobiłam, żeby uratować mój biznes, gdy wybuchł Covid19?

Zanurzyłam się w sieci na 100%! Do tej pory był to jeden z filarów mojej działalności, ale nie jedyny. Po wybuchu epidemii od razu podjęłam decyzję kontynuacji tych działań, ale na 100%. Zawsze o tym marzyłam, ale potrzeby klientów były inne: chcieli spotykać się oko w oko, woleli szkolenia stacjonarne niż on-line itp. W obecnych czasach, życie zmusiło nas do zaprzestania tych działań, stąd moja decyzja o wykorzystaniu internetu do świadczenia wszystkich moich usług.

Muszę przyznać, że w całym otaczającym nas zamieszaniu zw. z koronowirusem nie jest łatwo się odnaleźć… Wirus Covid-19, który jest przyczyną pandemii, spowodował również zmasowane ataki hakerskie, przeciążenie sieci itp. Została zaatakowana moja strona internetowa, dlatego chwilowo na nią nie mogłam zapraszać, a sprzedaż kursu dotyczącego inwestowania w nieruchomości została wstrzymana do odwołania.

Dodam, że wszyscy informatycy pracują obecnie 24h na dobę, dlatego musiałam czekać w kolejce na pomoc specjalistów od IT i dopiero po dwóch tygodniach moja strona, sklep z produktami elektronicznymi i platforma kursowa znowu ruszyła. To był dla mnie ogromny stres, który mnie odciął od moich klientów …

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Cała rodzina na pokładzie

Dodatkowo, jako mama dwójki dzieci (w wieku 4,5 i 6,5 lat) łączę moją pracę zawodową z wychowywaniem i nauczaniem dzieci w domu, którym przedszkole zamknięto z dnia na dzień. Wcześniej pracowałam tylko wtedy, gdy dzieci były w przedszkolu, teraz opieką dzielę się z mężem. Oboje pracujemy zdalnie, więc udaje nam się to zorganizować w miarę z sukcesem. Mamy wrażenie, że ogólnie taki system nam służy, choć dopiero się go uczymy, będąc wszyscy razem, całą rodziną na pokładzie. 🙂

Wiem jednak, że czas epidemii, to bardzo ciężki okres dla wszystkich, w tym dla moich klientów: wynajmujących i inwestujących w nieruchomości. Spotkałam się np. z wieloma przypadkami wypowiedzianych umów najmu z dnia na dzień, wstrzymanych transakcji notarialnych itp.

Staram się w tych trudnych czasach wyjaśniać zapisy umów, wspierać transakcje w branży nieruchomości oraz pomagam prowadzić biznes tym, którzy profesjonalnie zajmują się obrotem nieruchomościami.

Serdecznie zapraszam w moje internetowe progi: https://www.lalowicz.pl/, a także https://www.facebook.com/kingalalowicz/, oraz https://www.linkedin.com/in/kingalalowicz/ i do sklepu z moimi produktami, który znajdziesz tu: https://www.lalowicz.pl/sklep/

Przeczytaj także: Jestem właścicielką szkoły angielskiego – Mamy kupują u Mam

Zdjęcia: własność Kinga Lalowicz

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail