Czego szukasz

Tata ma głos, czyli jak pandemię koronawirusa przeżywają ojcowie?

Postawieni w zupełnie nowym położeniu, często zaangażowani bardziej niż byli na co dzień, w domowe obowiązki. Jak ojcowie przeżywają pandemię koronawirusa i czas izolacji? O odpowiedź poprosiłyśmy nasze „drugie połówki”. 23 czerwca obchodzimy Dzień Ojca. Z tej okazji dziś to właśnie Im – Ojcom oddajemy głos. Jak radzili sobie w czasie izolacji, jak będą wspominać ten okres i co odkryli na nowo? Przeczytaj, jak wygląda pandemia z perspektywy taty!

Zdalna praca, przestój, e-szkoła, kultura w sieci, wymarłe ulice miast, rodzina 24h/dobę razem – pandemia z dnia na dzień wywróciła do góry nogami nasze życie. Co zmieniła w Twoim?

Marcin: Z jednej strony przeorganizowała moje codzienne życie, zresztą jak każdemu z nas. Praktycznie z dnia na dzień trzeba było nauczyć się jak pracować zdalnie, jak uczyć się zdalnie z dzieckiem, jak żyć w ograniczeniach, jak zrobić zakupy bezpiecznie, jak zdobyć receptę itp. Codziennie rzeczy stały się inne, nowe, czasem wręcz niedostępne.

Z drugiej strony pandemia utwierdziła mnie w przekonaniu, że należy doceniać to co się ma: rodzinę, dom, zdrowie, pracę, pieniądze. Te wszystkie wartości można stracić w zasadzie z dnia na dzień. Nagle okazało się, że jest realne zagrożenie, które powoduje, że ktoś traci pewną pracę, ktoś inny nie może spotkać się z rodziną, ktoś traci zdrowie, a nawet można stracić życie. Przez ten cały czas pandemii rzeczy ważne stały się priorytetowe, rzeczy mniej ważne stały się nieistotne. Najważniejsza zmiana w moim życiu to skupienie się na najcenniejszych wartościach jakie mam, a nie tych, które mogę mieć kiedyś w przyszłości, a może nawet nigdy.

Marek: Izolacja z rodziną to był czas nowych doświadczeń. Były to okoliczności, z którymi zetknąłem się pierwszy raz w życiu. Nigdy wcześniej nie pracowałem z domu. To było dla mnie nowe i początkowo trudne. W mojej pracy spotykam się z ludźmi, rozmawiam. Bardzo cenię sobie te kontakty. Nagle te wszystkie rozmowy przeniosły się w domowe kuluary.

Jednak najtrudniejsze było dla mnie „skakanie z tematu na temat”, czyli praca przerywana przygotowaniem przekąski, podaniem zupy dzieciom. Zaopiekowanie się domowymi drobiazgami, których z perspektywy pracy w biurze się nie dostrzega. Czas jakoś tak szybko mi mijał, że nagle okazywało się, że jest godz 12, a ja jem śniadanie (przed komputerem 😉 ). Mimo iż była pełna mobilizacja.

Michał: Życie często wymaga od nas nieszablonowych rozwiązań i pomysłów, bo mało kto prowadzi statyczne życie z problemami rodem z „Klanu”. 😉 Pandemia, choć zmieniła wiele, tak naprawdę jest zwykłą kontynuacją tego samego życia pełnego wyzwań i wymagającego od nas, tak naprawdę na co dzień kreatywności. Dlatego uważam, że poza zmianą przyzwyczajeń oraz pojawieniem się nowych obowiązków, wcale nie zmieniło się wiele. Nadal mieszkamy, gdzie mieszkamy. Nadal musimy jeść, pić i spać. Nadal wypełniamy obowiązki względem pracy, czy szkoły i nadal się kochamy. Czy to naprawdę aż tak duża zmiana?

Tomek: Paradoksalnie, nie tak znowu dużo. Wcześniej też sporo pracowałem zdalnie, a żona pracuje tak od lat, więc tutaj rewolucji nie było. Pierwsze tygodnie z trójką dzieci w domu były trudne, ale w późniejszym okresie, gdy weszły w tryb e-nauki, a plan dnia się ustabilizował, wszystko stało się prostsze.

Przeczytaj także: Jak nie zapomnieć o sobie? Izolacja oczami mamy 2 dzieci

Jak będziesz wspominał izolację z rodziną? Było ciężko? Co było najtrudniejsze? A co Cię zaskoczyło?

Marcin: Pewnie że było ciężko. Wisława Szymborska kiedyś napisała „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono” i chyba to się potwierdziło. Sytuacja kryzysowa zawsze ujawnia naszą prawdziwą naturę. My z Żoną skupiliśmy się na naszej córce, która jest chora na astmę, więc jest w grupie ryzyka. Wszelkie działania w czasie pandemii skupiały się na zapewnieniu jej bezpieczeństwa. To było trudne, bo trzeba było nagle postarać się o zapas leków, a dostęp do lekarzy był mocno utrudniony albo niemożliwy.

Zaskoczyło mnie chyba to, że nie myślałem o swoim bezpieczeństwie tylko o córce, żonie i rodzicach, żeby im nic się nie stało, a ja sobie poradzę. Czy to było odważne? Nie, raczej głupie. Jeśli nie dbałbym o swoje bezpieczeństwo narażałbym moich bliskich, więc należy myśleć również o sobie i czasami wcale nie jest to egoistyczne.

Najtrudniejsze było to, że nie można było spotkać się z naszymi rodzicami i spędziliśmy pierwsze święta sami. To było dziwne doświadczenie. Zawsze spędzaliśmy święta wspólnie i czasem myśleliśmy o tym, jak fajnie byłoby spędzić chociaż jedne święta sami w trójkę. Bez przemieszczania, bez przepakowywania, bez pośpiechu. Kiedy otrzymaliśmy taką okazję nagle się okazało, że nie jest tak fajnie, że tęsknimy, że chcemy być razem, a nie wiadomo kiedy to będzie możliwe.

Marek: Możliwość patrzenia na rodzinę przez 24 h na dobę, pomimo stresów, napięć i nieporozumień, była czymś bardzo pozytywnym. Gdyby nie wirus, chyba nie doświadczyłbym tego. Natomiast zaskoczyła mnie odpowiedzialność i świadomość dzieci, zwłaszcza starszego syna. Uważam, że to właśnie dzieci najbardziej restrykcyjnie podchodzą do wszystkich obostrzeń i powinniśmy się od nich tego uczyć.

Paradoksalnie, wbrew całemu zagrożeniu w postaci rozprzestrzeniającego się wirusa, czułem się bezpieczny, w domu, z rodziną. Widząc ich obok siebie, miałem uczucie może złudnej, ale jednak kontroli nad całą tą sytuacją.

Michał: Okres samej kwarantanny będę wspominał po latach z nostalgią, bo był to czas wyjątkowy. Po ciągłym zabieganiu między pracą, szkołą, sklepami, odwiedzinami, nagle ktoś wcisnął pauzę. My zawsze lubiliśmy spędzać razem czas i zawsze było go za mało, dlatego ten okres udało nam się wykorzystać na odpoczynek i poznanie siebie na nowo.

Jedyne co nam doskwierało, to trudności zakupowe. Strach o zdrowie, kolejki, godziny emeryta, były najtrudniejszą częścią tego wszystkiego. Zaskoczyło mnie, jak ludzie stali się jeszcze bardziej nienawistni wobec siebie, niż byli przed pandemią. Szczególnie widać było to w MPK i sklepach.

Cieszy mnie też, że pomimo tego zamieszania i niepewności o to jak sytuacja się rozwinie, potrafiliśmy czerpać z tego okresu wiele radości i dobra. Czas spędzony z rodziną był bezcenny i często będę do tego wracał w przyszłości.

Tomek: Najtrudniejsze było zdecydowanie odmawianie mojemu 6-cio letniemu synowi. Rozumiał, że jestem zajęty pracą, a jednocześnie za każdym razem gdy wychodziłem z pokoju liczył na to, że teraz się z nim pobawię. Smutno mi było tak często mu odmawiać. W efekcie, starałem się możliwie rzadko mu się pokazywać, a gdy już to robiłem, to wtedy, kiedy mogłem mu poświęcić choć kilka minut.

Zaskoczyły mnie dzieci. Bardzo szybko opanowały technologię niezbędną do e-nauki. Do tego jeszcze okazało się, że (trochę z nudów, a trochę z naszego przymuszania) i obiad pyszny przyrządzić potrafią. W ogóle odnoszę wrażenie, że duża ilość wolnego czasu im sprzyja. Przeczytały niezliczone ilości książek, a czasem z nudów wymyślały tak fajne rzeczy, że głowa mała.

Przeczytaj także: 5 powodów, dla których marzę o tym, żeby być tatą!

Przeczytaj także: 10 pomysłów na zabawy z tatą, które pokocha Twoje dziecko

Co pozytywnego wyniesiesz z całej tej sytuacji?

Marcin: Myślę, że pozytywną stroną była dla mnie umiejętność przystosowania się do tej sytuacji. Każdy z nas boi się zmian, szczególnie kiedy są one trudne lub ograniczają nas w jakiś sposób. Każda zmiana, to jednak również okazja. Ja nauczyłem się jak efektywnie pracować zdalnie, czasem nawet bardziej efektywnie. Zostałem nauczycielem własnego dziecka, co wcale nie jest łatwe, bo najtrudniej uczyć własne dzieci, ale kiedy zobaczyłem postępy, to byłem dumny. Ale najważniejszym wyzwaniem była komunikacja i nauczyłem się zarówno lepiej komunikować w pracy, jak również, co okazuje się trudniejsze, jak dobrze komunikować się w domu.

Teraz, po tych 3 miesiącach jestem dumny, że stanowiliśmy we trójkę (ja, Ania i Tosia) naprawdę dobry team. Pracowaliśmy, uczyliśmy się i żyliśmy wspólnie na 40m2 i ustalaliśmy grafik całej rodziny. Codzienne calle, nauka on-line, obiad, leki, zabawa wszystko musiało mieć swój czas tak, aby każdy mógł być efektywny. Nie było tu kompromisów, każdy był ważny tak samo, każda praca była równa, każda potrzeba była ważna. Daliśmy radę i okazało się, że wiele rzeczy, które wcześniej wydawały się trudne lub niewykonalne okazały się możliwe.

Marek: Po raz kolejny przypomniałem sobie i utrwaliłem, że powinno się cieszyć tym, co się ma. Jak wszelkie plany mogą w sekundę zostać wywrócone do góry nogami. Jak ważna jest pokora wobec życia. Jak niewiele, tak naprawdę człowiek potrzebuje, żeby być szczęśliwym.

Michał: Na pewno pozytywną rzeczą jest to, że daliśmy radę ze sobą wytrzymać, nie tracąc przy tym pogody ducha i miłości. 😉 Docenienie tego co się ma, też było pomocne, więc będę się starał zawsze o tym pamiętać.

Tomek: Oh, mnóstwo rzeczy! Wymienię tylko kilka. Dużo spokoju związanego z brakiem porannego pośpiechu (z szeroko pojętą logistyką rodzinno-dziecięcą). Ogrom czasu spędzonego z rodziną. Możliwość obserwowania moich dzieci podczas lekcji (czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem). Zacieśnienie więzi z sąsiadami. Nowe spojrzenie na szkołę – jako takie śmieszne miejsce, w którym to, co można zrobić w 2h realizuje się w trzykrotnie dłużej. No i bardzo poprawiłem swoje umiejętności szefa kuchni. 🙂

Przeczytaj także: Z okazji Dnia Ojca prezent dla całej rodziny!

Pytanie poza kulisami. 🙂 Ile razy chciałeś się uciec … np. na zakupy do Biedronki?

Marcin: Nie chciałem uciekać do Biedronki, nie chciałem wziąć psa z schroniska, żeby móc wychodzić na spacery. Napięcie można rozładować w inny sposób. 😉 „if you know what I mean”, np. my kupiliśmy rowerek stacjonarny. 😉

Michał: Ze dwa lub trzy razy miałem może ochotę na samotny spacer, ale aż tak źle nie było, żebym chciał uciekać do Biedronki. 😉

Dziękuję za rozmowę.

Panowie – Marcin Kucharski, Marek Moskalik, Michał Wadecki i Tomasz Kaczanowski – pojawiają w kolejności alfabetycznej. 🙂

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Jak zacząć przygodę z planowaniem i skutecznie realizować swoje plany?

Kiedy na świecie pojawia się dziecko wielu rodzicom może wydawać się, że ogarnięcie rzeczywistości nie jest możliwe. Oczywiście, dzieci są różne, ale pewne jest, że trzeba wszystko zorganizować inaczej, od nowa. I chociaż każdy tydzień wymaga modyfikacji nie tylko planów, ale też sposobu planowania, to jestem zdania, że wprowadzenie pewnych zmian i nawyków może usprawnić życie całej rodziny.

Planowanie dla Mam – czy to dla każdej z nas?

Takie pytanie padało często pod postami, kiedy założyłam bloga i social media Mama Manager. Odpowiadam na to zawsze tak samo: nie, planowanie nie jest dla każdej Mamy. Już tłumaczę dlaczego.

Efektywne planowanie jest procesem, który wymaga zaangażowania, wprowadzania zmian, szybkich reakcji i analizy rezultatów. Nie każdy młody rodzic ma na to czas, chęci lub zwyczajnie woli działać idąc na tzw. “żywioł”. I to jest ok, ważne, aby dobrze czuć się w wybranym rozwiązaniu. Jeśli nie chcesz poświęcać czasu na analizę lub zwyczajnie Twoje zadania nie są wymagające i samo planowanie zajmie więcej niż ich realizacja, odpuść.

Które Mamy powinny pomyśleć o planowaniu?

Temat organizacji może być ciekawy na każdym etapie macierzyństwa, a to dlatego, że każdy z nich jest inny i bardzo wymagający. Jeśli czujesz, że ciągle brakuje Ci na coś czasu, nie wyrabiasz się z zadaniami, a o chwili dla siebie możesz tylko pomarzyć, zdecydowanie powinnaś ułatwić sobie życie planując.

Nieważne czy w Twoim przypadku planowanie będzie dotyczyło domowych czynności, planu sprzątania, czy dużych projektów życiowych jak np. powrót do pracy. Wykorzystując metody planowania, będziesz w stanie działać efektywniej i przede wszystkim będziesz w stanie zminimalizować stres.

Co można planować będąc Mamą?

Planować można wiele, od zwykłych i prostych domowych czynności, po bardziej złożone domowe projekty, jak np. wyjazd na wakacje. Planowanie zacznij od zadania sobie pytania: Jaki chcę osiągnąć efekt końcowy?

A co zrobić, żeby mieć więcej czasu dla siebie?

Co więc możemy planować w domu, aby żyło nam się prościej?

  • zadania dnia,
  • budżet domowy,
  • plany posiłków (miesiąc, tydzień, dzień),
  • plany sprzątania,
  • listy zakupów i harmonogram zakupów,
  • randki z partnerem,
  • rutyny,
  • plany wakacji,
  • plany wyjścia do kosmetyczki, fryzjera,
  • plany spotkań ze znajomymi,
  • czas tylko dla siebie,
  • i inne.

Jak możesz planować?

Wybierz dogodną dla siebie formę i okres w jakim chcesz planować. Możesz robić to codziennie, jeden raz w tygodniu czy miesiącu. Zależy od tego co i w jakiej formie planujesz i jak Tobie jest najwygodniej. Poza okresem planowania musisz zdecydować się na formę, są to np.:

  • kalendarz online,
  • planer czasu,
  • bullet journal,
  • kartki “checklisty”,
  • aplikacja np. Trello,
  • kalendarz papierowy,
  • kalendarz czy notatnik w telefonie.

Usystematyzowane planowanie w jednym miejscu pomaga np. kiedy chcesz powrócić do danego zadania, dnia, celu. Dziennie planowanie ułatwi Ci mój autorski Mamuśkowy Planer, czyli planer dzienny dla Mam.

Przeczytaj jeszcze: Brak czasu – czyli brak czego?

Jakie zadania wpisywać?

Tutaj również jest wiele opcji. Na początku mojej przygody z macierzyństwem wpisywałam sobie wszystkie zdania, a były one głównie związane z opieką nad maleństwem. Jednak odznaczanie zrealizowanych czynności dawało mi poczucie chociaż tej minimalnej kontroli i różnorodności.

Były dni, kiedy wstawienie zmywarki czy pralki było dla mnie wyzwaniem niczym zdobycie masywu górskiego. W miarę upływu miesięcy zadania zmieniały się, a moja taktyka wpisywania ich również ulegała modyfikacji.


Realizowanie zadań

Samych sposobów na zarządzania swoimi zadaniami jest przynajmniej kilkadziesiąt. Wybrałam dla Ciebie kilka propozycji.

Priorytety

Zadania wpisuj od ogółu do szczegółu. Kiedy masz więcej czasu i możesz wykonać więcej zadań, nadaj im priorytety i wykonuj te, które dadzą Ci możliwie największe korzyści. Zgodnie z macierzą Eisenhowera zadania dzielimy na:

  • pilne i ważne,
  • pilne i nieważne,
  • niepilne i ważne,
  • niepilne i nieważne.

W oryginale każdy z punktów ma ramy czasowe, jednak na potrzeby planowania zadań rodzica małego dziecka proponuję priorytety własnych zadań nadawać intuicyjnie.

80:20

Zasada Pareto w przypadku zarządzania swoimi zadaniami jest powiązana z nadawaniem priorytetów. Zgodnie z tą zasadą 80% wyniku generuje zaledwie 20% naszych zadań. Jeśli uda Ci się dobrze wybrać te, które dadzą potencjalnie największy efekt, jesteś w stanie osiągnąć dużą część wymarzonego efektu.

Technika Pomodoro

To jedna z nazywanych przeze mnie “kuchennych” metod zarządzania czasem (są jeszcze techniki: Salami i Sera szwajcarskiego). Pomodoro idealnie sprawdza się w życiu młodych rodziców, ponieważ zakłada realizowanie zadań bez przerw w danym czasie.

W oryginale jest to 25 minut pracy na 5 minut przerwy, jednak na nasze potrzeby przyjmijmy, że czasem działania mogą być drzemki dziecka. Jednak ważne, aby w tym czasie faktycznie działać na 100%, nie zapominając o zrobieniu sobie chwili przerwy.

A co z celami?

Możecie zdziwić się, dlaczego nie napisałam w tekście praktycznie nic o celach. O ile jestem wielką fanką definiowana celów, to jednak uważam, że przy planowaniu np. sprzątania czy robienia zakupów, cel jest bardzo oczywisty. Jeśli jednak zadania będą bardziej złożone, a cel inny, jak najbardziej zachęcam do postawienia celów zgodnie z zasadą SMART. O tym, jak Mamy mogą realizować swoje cele pisałam na moim blogu.

Pamiętaj o wnioskach

Bardzo ważne przy planowaniu jest wyciąganie wniosków. To ważne, aby analizować każdy swój dzień i zastanowić się jaki był sukces mojego dnia, a co można zrobić lepiej i efektywniej następnym razem. ZAPISUJ JE 🙂

Wnioski przy swojej liście zadań

Nieważne jak planujesz, ważne, abyś wzięła sprawy w swoje ręce i znalazła sposób na oszczędność czasu, znalezienie chwili dla siebie i wybierała zadania z myślą, o tych przynoszących potencjalnie największe korzyści. Po więcej tekstów dla Mam zapraszam na mojego bloga www.mamamanager.eu Powodzenia!

Artykuł dedykuję młodym stażem rodzicom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z rodzicielstwem i są na etapie organizowania swojego życia na nowo.

Przeczytaj jeszcze: Jak ogarnąć wiele spraw i zyskać mnóstwo czasu?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aktywna Mama, zawodowo managerka projektów marketingowych, założycielka bloga Mama Manager. Pomaga Mamom w efektywniejszym zarządzaniu czasem, aby mogły znaleźć go na wszystko o czym marzą. Odkąd została mamą, codziennie odkrywa życie na nowo :)

10 rzeczy, które warto zrobić z dziećmi w wakacje

Wakacje to dla dzieci zdecydowanie najfajniejszy czas w roku. Bez szkoły, bez odrabiania lekcji i zajęć pozalekcyjnych. Samo to już bywa niezłą atrakcją. :) A jak sprawić, żeby konkretnie TE wakacje Twoje dziecko zapamiętało na długo, a może nawet na zawsze?

1. Wakacyjny pamiętnik

Czy da się zatrzymać czas? Niestety nie. Możemy zachować wspomnienia i zamknąć je w specjalnym miejscu. Jeśli zechcemy w czasie jesiennej pluchy lub długich zimowych wieczorów powrócić do szczęśliwych, beztroskich dni pełnych słońca to wystarczy, że sięgniemy po wakacyjny pamiętnik. Jak go przygotować?

Forma jest tu zupełnie dowolna, wszystko zależy od tego, jakie wydarzenia uznamy za cenne i w jaki sposób będziemy chcieli wspomnienia o nich przechowywać. Może to być zeszyt z notatkami i rysunkami lub album ze zdjęciami i pocztówkami, ale chyba największe pole do popisu daje pudełko/skrzynka z wakacyjnymi skarbami. Umieszczamy w nim i zapiski i fotografie, a poza tym także np. zasuszony kłos zboża zerwany podczas rowerowej wycieczki, woreczek lub buteleczkę z piaskiem z plaży, rysunki z wakacyjnymi motywami, bilety z zoo lub parków rozrywki.

Pamiętnik jest numerem 1 na liście, ponieważ mając świadomość jego tworzenia będziemy bardziej otwarci na zbieranie i tworzenie rzeczy związanych z kolejnymi podpowiedziami.

Przeczytaj także: Gdzie spędzić niezapomniane wakacje w Polsce?

2. Wyjazd nad jezioro, morze lub na basen

Woda to coś, co nieodłącznie kojarzy się z latem. Daje ukojenie w upalne dni, a także mnóstwo radości w czasie zabaw z nią i w niej 🙂 Dlatego myślę, że nikogo nie trzeba namawiać do tego, aby taki wyjazd zorganizować. Lista zabaw i zajęć, które można w takich miejscach przeprowadzić wystarczyłaby pewnie na osobny artykuł, ale jeśli znudzi nam się już moczenie w wodzie to można:

  • zakopywać się nawzajem w piasku („znikające stopy”),
  • robić i „sprzedawać” piaskowe lody,
  • liczyć, ile samolotów przeleci nad nami w ciągu 15 minut,
  • rysować wzorki na skórze kremem do opalania,
  • pisać patykiem po rozmywanym przed wodę piasku,
  • robić „zawody” pływackie, podglądać lub naśladować podwodne stworzenia 🙂

Pamiętajmy o zdjęciach do wakacyjnego albumu. Im bardziej szalone tym lepsze. I zawsze nad wodą stosujmy się do zasad bezpieczeństwa, bezwzględnie!

3. Wycieczka rowerowa

Dostępność sprzętu jest w tej chwili tak duża, że nawet osoby nie posiadające rowerów mogą spokojnie na taką wycieczkę się wybrać. Wypożyczamy lub wyjmujemy z garażu/piwnicy rowery (dla maluchów krzesełka dla dzieci lub przyczepkę rowerową plus obowiązkowo zakładamy im, a najlepiej sobie również, kaski), wyznaczamy trasę lub wybieramy ją spontanicznie i ruszamy w drogę!

Jeśli na naszej trasie nie ma spektakularnych atrakcji, jak np. ruiny zamku czy most nad rzeką, to tworzymy je sami – dzieci równie mocno zainteresuje opowieść o panu leśniczym, który pilnuje porządku w lesie czy o wojskowym samochodzie, który mijał nas przed postojem.

Przeczytaj także: 101 pomysłów na wakacje dla każdego

4. Domowe lody

Czas spędzony na wspólnym przygotowaniu posiłków jest bezcenny w ciągu całego roku, ale chyba nic nie cieszy dzieci tak jak zjedzenie samodzielnie przygotowanych lodów. Wystarczą świeże (ewentualnie mrożone) owoce, w opcji nie-sorbetowej trochę jogurtu lub śmietanki, odrobina miodu lub syropu, mikser lub blender, foremki lub plastikowe kubeczki i voilà!

Gwarantuję, że dzieci szybko upomną się o tę „zabawę”, więc jeśli, droga mamo, nie lubisz spędzać czasu w kuchni, to może lepiej nie proponuj jej wcale 😉

warto robić z dziećmi w wakacje

5. Wycieczka do sadu

Czy miałaś kiedyś okazję odwiedzić sad owocowy w środku lata? Ja, jako dziecko, nie raz – stąd wiem, jaka to frajda. Dojrzałe, soczyste czereśnie i niektóre gatunki jabłek na wyciągnięcie dłoni.. Pycha! Przy okazji można pokazać dzieciom jak owoce się zrywa, zbiera, sortuje i opowiedzieć co się będzie dalej z nimi działo (że pojadą na targ lub do przetwórni i co z nich może powstać). I jeszcze pstryknąć zdjęcie z czereśniowymi „kolczykami” 🙂

6. Piknik

Piknik to must-do każdych wakacji. Można go zorganizować podczas podpowiedzi 2, 3 i 5, a można zrobić z niego osobne, piknikowe święto. Wspólne szykowanie i pakowanie przekąsek w śniadaniowy, szeleszczący papier, przygotowywanie koszyka z talerzykami i sztućcami, wybór miejsca biesiadowania (można zrobić własną mapkę i urządzić poszukiwania) – samo to będzie atrakcją dla dzieci. A potem już tylko rozkładamy koc lub matę i cieszymy się piękną pogodą, smakołykami i swoim towarzystwem.

Przeczytaj także: 20 dni do lata. Jak wejść w kolejną porę roku z lepszym samopoczuciem?

7. Odwiedziny u rodziny lub znajomych

Wakacje to często moment, kiedy mamy odrobinę więcej wolnego czasu lub, kiedy mamy więcej okazji, żeby uciec od codzienności. Jedną z ciekawych opcji będzie na pewno wizyta (może z noclegiem) u dawno niewidzianej (ale tej lubianej) cioci lub naszych znajomych. Nadrobimy w ten sposób zaległości towarzyskie, a przy okazji pokażemy dzieciom trochę inny region, może styl życia lub kulturę. To także okazja do wakacyjnych opowieści i rodzinnych historii, które spisane, urozmaicą nasz kuferek wspomnień.

8. Budowanie statków

Jeśli wakacje to woda, a jeśli woda to… statki! Wymieniam to jako osobny punkt, bo wykonanie skomplikowanego projektu może nam zająć przecież całe lato 🙂 Najpierw trzeba rozrysować i opracować projekt, dobrać materiały (np. z recyklingu) i narzędzia, a potem przystąpić do realizacji.

Statek możemy tworzyć jeden, rozbudowany, wspólnymi siłami lub (zwłaszcza ze starszymi dziećmi to się sprawdzi) każdy swój mniejszy, który weźmie udział w rodzinnym wyścigu. Inspiracji możemy szukać w internecie lub na wycieczkach nad akweny wodne. Nie zapomnijcie nagrać momentu wodowania!

Przeczytaj także: Muzea i centra nauki w Polsce – 10 propozycji na weekend

9. Kolorowe szaleństwa

Lato ma w sobie coś takiego, że zachęca do eksperymentów z kolorami. Pozwólmy dzieciom i sobie na odrobinę szaleństwa i pofarbujmy sobie pasemka lub całe włosy na różowo, fioletowo albo niebiesko. Wybór w drogeriach pod tym względem jest ogromny. Kupmy jasne t-shirty dla całej rodziny i pomalujmy je flamastrami w wakacyjne motywy.

A jeśli włosy i ubrania to za mało, to można też pokusić się o zmywalne tatuaże (do kupienia w sklepach papierniczych lub wykonane własnoręcznie… tradycyjnym długopisem). Zachowajmy tutaj jednak ostrożność z uwagi na możliwe reakcje alergiczne.

10. „Dzień leniwca”

Czy któraś z Was nie ma ochoty czasem robić NIC? Nawet (a zwłaszcza) mając dzieci? No właśnie… Znajdujemy odpowiedni dzień w kalendarzu, planujemy nicnierobienie (w domu lub na wyjeździe, w ogrodzie, gdziekolwiek) i kiedy upragniona data następuje – przystępujemy do realizacji. Wcześniejszy plan był potrzebny choćby po to, żeby:

  • gotowe śniadanie czekało już na nas w lodówce lub w bufecie,
  • każdy miał odpowiednią ilość miejsca do leżenia i odpoczywania (np. leżak, hamak czy kanapę),
  • wiedzieć, gdzie najlepiej zamówić i zjeść obiad (a być może też deser i kolację) i
  • żeby każdy członek rodziny przyszykował sobie zapas książeczek, gier, zabawek, filmów, bajek itd. 🙂

Jako całodobowe leniwce powstrzymujemy się od wszelkich obowiązków i zadań, których nie można byłoby wykonać dzień wcześniej lub dzień później.

Powyższe pomysły to tylko sugestie – możecie je dowolnie urozmaicać i modyfikować. Bawcie się dobrze. 🙂

A jakie są Wasze sprawdzone sposoby na udane wakacje?

Przeczytaj także: Magiczne wakacje w Polsce szlakiem Parków Narodowych

Zdjęcie: 123 rf, Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Spełniona żona i mama dwójki maluchów. Freelancerka z wieloma pasjami, ambitnymi celami i marzeniami. Największe z nich właśnie spełnia budując markę https://oszczedzamczas.pl/
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×