Czego szukasz

Świrus w koronie – Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

„O co chodzi tym ludziom? Papieru nie można kupić, kaszy, makaronu, w sklepach puste półki. Ogłupieli chyba. Przygotowania jak do wojny. Okazuje się, że nie rozumiem problemu. Jakiś straszny wirus, super zaraźliwy, zaraz nas wszystkich pozabija, a ja nie zrobiłam zapasów na najbliższą pięciolatkę. Po co, jeśli nas wykończy w tym roku? Na dodatek zabrałam dziecko do sklepu. Podobno naraziłam je na śmierć!” Zapraszamy Was do lektury dziennika Karoliny Wasilewskiej, laureatki II nagrody w naszym konkursie Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy, który zorganizowałyśmy wspólnie z Wydawnictwem Mamy dla Mamy i serwisem The Mother Mag z okazji Dnia Matki.

  • Listy do Redakcji - 20/07/2020

A może Ty też prowadzisz dziennik i nie zdążyłaś wysłać swojej pracy na nasz konkurs? Możesz to zrobić! Skontaktuj się z redakcją i wyślij nam swoją pracę: [email protected]

Dzień 1

No to postanowione. Od jutra zwolnienie. To już trzeci miesiąc ciąży, a te cholerne mdłości nie mijają. Wykorzystam ten czas na naukę, zrobię kurs, rozwinę się duchowo. Może jakieś medytacje lub wrócę do malowania. Tyle pomysłów! Do sierpnia będę wypoczęta, wyedukowana i wrócę do pracy po porodzie. Starszak w przedszkolu, mąż w biurze, cały dom dla mnie. Prawie skaczę ze szczęścia.

I ta cisza. Nie słychać : „Mamoo!”.

Dzień 2

Zamykają przedszkola? Jak to? Czemu? Jaka pandemia? Idą w ruch internetowe serwisy. W panice przeglądam maile, a w każdym z nich info – od jutra zamykamy, tylko praca online! No nic. Jakoś wytrzymam tydzień czy dwa. A potem znów rzucę się wir pracy.

„Mamoo, a gdzie wieczorne mleczko”. Już podaję.

Dzień 4

No i zamknęli. Przedszkola, szkoły, zakłady, sklepy. Cały kraj. Ale damy radę.
Ależ będę kreatywna! Mam tyle pomysłów! Dziecko cały dzień w domu, więc nie będziemy się spieszyć. Już widzę oczami wyobraźni te papierowe dekoracje, zabawki DIY, oceany papieru, bibuły i farb, którymi moje dziecko jest zafascynowane. Wspólna praca, wspólna zabawa, wspólny czas. Będzie pięknie.

Dobrze, że już jestem na zwolnieniu, to mogę odpuścić chociaż pracę i zająć się dzieckiem. Z tą ciążą to trafiliśmy w dobry termin. Coco jumbo i do przodu!

„Mamoo, pić!” Lecę.

Przeczytaj dziennik laureatki III nagrody!

Dzień 7

O co chodzi tym ludziom? Papieru nie można kupić, kaszy, makaronu, w sklepach puste półki. Ogłupieli chyba. Przygotowania jak do wojny.

„Mamoo, gdzie są nożyczki?!” No, na pewno nie w sklepie, bo wykupili.

Dzień 8

Okazuje się, że nie rozumiem problemu. Jakiś straszny wirus, super zaraźliwy, zaraz nas wszystkich pozabija, a ja nie zrobiłam zapasów na najbliższą pięciolatkę. Po co, jeśli nas wykończy w tym roku? Na dodatek zabrałam dziecko do sklepu. Podobno naraziłam je na śmierć! Jezusicku. Poczytam w necie wiadomości.

„Mamoo, serka! Serka!” A jeśli zatruty?

Dzień 12

Wyszłam z młodym na spacer. Ojej, ale tu wymiotło. Nikt nie spaceruje, mało samochodów. Co chwilę przejeżdża radiowóz, z którego przez megafon jakiś policjant peroruje: „Zostań w domu! Chroń swoje zdrowie i życie!”.

W przypływie paniki zakazuję dziecku dotykania czegokolwiek, a po powrocie do domu starannie je myję i zmieniam ubranie.

„Mamoo, a czy na ręczniku też jest wirus?” Robię pranie.

Dzień 15

Pora na lekcje. Włączam telefon. Dziś w materiałach z przedszkola scenariusz o wirusach i bakteriach. No cóż…Próbuję uświadomić czterolatkowi zagrożenie. Wyjaśniam mu konieczność mycia rąk, zakrywania ust, nosa i dlaczego place zabaw i sklepy są zamknięte. Moje dziecko zaczyna się bać.

„Mamoo, czy ty też umarniesz?” Porażka.

Dzień 18

Siedzimy sobie przy scenariuszu z przedszkola. Dziś o kwiatkach, wiośnie i ogólnej szczęśliwości. Wymyślam spacer z aparatem fotograficznym, żeby zająć czymś młodego.

„Nie wolno chodzić bez celu” – informuje mój mąż, który od wczoraj został wygnany na pracę online. Teraz zajmuje nasz największy pokój, więc powierzchnia dla mnie i młodego sporo się zmniejszyła. A my z kolei zmniejszyliśmy decybele, bo „tatuś ma miting”. No łatwo nie jest.
Po burzliwej dyskusji wychodzimy w końcu na powietrze. Może jak się przejdziemy dookoła bloku to nam mandatu nie wlepią. Instrukcje dla dziecka wydane: nic nie dotykać, z nikim nie rozmawiać, jak spotkamy policję, to czym prędzej wracamy do domu.

„Mamoo, zaczyna padać”. No nie.

Dzień 20

Zbudowałam już papierowego żaglowca, kartonowy kuter rybacki, klockowe jachty, bibułkowe rybki, słomkową tratwę…

„Mamoo, pobaw się ze mną”. Yhmmy.

Dzień 24

Zbliżają się święta, to może coś zmienimy i zamiast bawić się w statki, zrobimy świąteczne dekoracje. W wyobraźni widzę, jak mój dom jest pełen kurczakowych i zającowych cudeniek.

Potem upieczemy zdrowe ciasteczka, zmienimy firanki i będzie cud miód i orzeszki. Jezusek może nam zmartwychwstawać.

„Mamoo, pobawmy się w statek”. Zonk.

Dzień 26

Tworzymy z synem kartki świąteczne. To znaczy głównie ja tworzę, a on rysuje statki. Próbuję to połączyć ze sobą, więc są statki z zajączkami i kajaki z kurczakami. Ale zbuntował się przy pisaniu życzeń.

„Mamoo, pobaw się ze mną, grzecznie cię proszę”. Aaaa, kiedy otworzą przedszkola!?

Dzień 28

Mój kurs copywritingu leży i czeka. Mam takie zaległości, że po tej kwarantannie będę musiała chyba pisać 24 godziny na dobę. W kraju wprowadzili ograniczenia i teraz nawet nie możemy iść do teściów na świąteczny obiad. Będziemy musieli przemykać piwnicami, jak w czasach wojny.

Niechcący nastraszyłam dziecko policją, bo kazałam mu jej unikać jak ognia, a na dodatek kłamać w sprawie wieku. No cóż…podobno historia lubi się powtarzać, to może niech będzie gotowy.

„Mamoo, posprzątaj za mnie”. A miało być tak pięknie.

Dzień 33

No i po świątecznym obiedzie. Przejechaliśmy bocznymi drogami udając, że jedziemy zawieźć staruszkom świąteczny prowiant. Było miło, nie musiałam gotować, syn dostał kolejny statek, a my nie dostaliśmy mandatu. Święta, święta i już po.

„Mamoo, pobaw się ze mną statkiem”. No to płyniemy dalej. Ahoj!

Przeczytaj kto wygrał nasz konkurs Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

Dzień 34

Drugi dzień świąt. Śmingus Dyngus, wszyscy mokrzy, poranna radość. A potem wolne na jedną lekcję kursu. Kocham mojego męża za to. Uff, no to dwie godzinki dla siebie. Kawka, komputer, siadam i …

„Mamoo, a tata nie chce się ze mną bawić”. Hę?

Dzień 35

Po świętach nic się nie zmieniło. Może tylko okazało się, że ta nauka online to nie bardzo się udaje. Moje dziecko nie chce współpracować, jeśli temat nie dotyczy morza albo statków. Nudzą go zajęcia kreatywne, pogoda za oknem zniechęca do wyjścia na zewnątrz, a wspólne spędzanie czasu 24 godziny na dobę zaczyna być męczące dla wszystkich. Przydałyby się wakacje.

„Mamoo, kiedy się skończy ten koronawirus?” A kto to może wiedzieć, dziecko?

Przeczytaj na czym polegał nasz konkurs Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

Dzień 38

Zaczynam odkrywać, że z tym całym wirusem to jedna wielka ściema. Nie mamy telewizora, więc zostają mi tylko wiadomości z netu. Jedna z drugą sprzeczna. Zaczynam więc wyszukiwać informacje na ten temat. I są. Jedna w opozycji do drugiej. No niemożliwe! To siedzimy zamaskowani, a tu jedno wielkie oszustwo? Dobrze, że mój mąż jest logicznie myślący i nie zamknęliśmy się w czterech ścianach na amen. Spacery, rowery, zakupy w sklepie. Wszyscy zdrowi.

„Mamoo, proszę cię, powiedz mi coś miłego”. Kocham cię.

Dzień 55

Dziś dzień lego. Nasz dywan wygląda jak sala zabaw. Pomyślałam, że to na dłuższą chwilę zajmie młodego, a ja w tym czasie poczytam o copywritingu. Chcę się przecież przebranżowić i zarabiać jak tylko urodzę. Okazuje się jednak, że czytanie i budowanie z klocków z czterolatkiem nie są ze sobą kompatybilne.

„Mamoo, poszukaj mi czerwonego”. Dla odmiany budujemy statki.

Dzień 57

Dziś niedziela. Ciążowe dolegliwości mnie dopadły, więc mąż wspaniałomyślnie zajął się dzieckiem. Otwieram komputer, włączam worda i zaczynam pisać. No dobra, zaczynam myśleć, co napisać. Jeść mi się zachciało. Przyniosę sobie coś i biorę się do pracy. Wow, nawet dobre te zdrowe paluszki. Nakruszyłam na klawiaturę. Dobra, strzepnę i piszemy. Hm.. o czym tu pisać?

Przeszukuję internet w celu inspiracji. O, coś o covidzie. Przeczytam i biorę się za pisanie. Przeraża mnie to nakręcanie paniki. Przeczytam drugie.

„Mamoo, nie lubię tego roweru, już nigdy nie będę na nim jeździł” . Czas minął, siniak został.

Dzień 65

Wracamy do normalności, czyli mąż do salonu, a ja i młody do dziecinnego pokoju. Próbuję posłuchać branżowych podcastów, ale młodego to w ogóle nie interesuje i ciągle nudzi o piosenki o statkach. Słuchamy więc przez chwilę, która zmienia się w seans filmów na youtube. No to jestem wyrodna matka. Jak można oglądać z dzieckiem neta przez prawie godzinę? Dla zdrowia postanawiamy wyjść z psem.

„Mamoo, nie chce mi się”. Oh.

Dzień 66

Za dużo już tego wirusa i ograniczeń. Przynajmniej w mediach. Dookoła nas wszyscy zdrowi. Rodzina, koledzy, sąsiedzi, nawet pani pielęgniarka w przychodni zeznaje, że nie zna ani jednego przypadku chorej osoby. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że ktoś nas robi w konia.

„Mamoo, włącz bajkę o wirusie”. Co? W bajkach też już jest?

Dzień 70

Wprowadzono nakaz chodzenia po ulicy w maskach i w odległości 2m od siebie. Czyli mogę się z mężem bzyknąć w sypialni ale na ulicy może mnie zarazić wirusem? Serio?

„Mamoo, czy ten rząd nas nie lubi? Dlaczego tak sądzisz kochanie? Bo każe nam zakrywać usta i nos, a tlen jest potrzebny do oddychania” Kurtyna

Dzień 72

Dziś otwierają przedszkola. Hurra! Oczywiście, że wracamy do normalności. Młody do placówki, a ja do stukania w klawisze. Na początek zaznajamiam młodego ze wszystkimi nowymi zasadami. Maseczki, dezynfekcja, pomiary temperatury, ukochane ciocie w fartuchach i przyłbicach. Czterolatkowi trudno zrozumieć tą nową normalność.

„Mamoo, ale przecież nie ma tego koronawirusa”. Ale są procedury.

Dzień 78

W przedszkolu młody dobrze się bawi, więc mogę spokojnie robić kurs. Jeden wykład, drugi wykład, potem praca domowa. O mały włos przegapiłabym godzinę odbioru dziecka. Lecę więc czym prędzej, po drodze opatulając się w maskę, rękawice i ciągnąć wielki ciążowy brzuch. Dobiegam najszybciej jak mogę.

„Mamoo, dlaczego tak wcześnie przyszłaś”. Obiecuję jutro przyjść później.

Dzień 82

Kolejny dzień nadmuchanej epidemii. W przedszkolu rygor jak w wojsku. Rodzice w maseczkach i rękawicach, opsikani jakimś podejrzanie śmierdzącym płynem stojącym w plastikowej butelce przed drzwiami. Mają przysłowiowe 3 minuty na wrzucenie dziecka do placówki. Tłumaczę młodemu, że muszę to wszystko robić, bo zdecydował tak rząd, a ja jestem obywatelem tego kraju. No taka lekcja patriotyzmu.

„Mamoo, wiesz co, to ja mam pomysł. Trzeba zmienić ten rząd.”
Nie wiem czy się cieszyć czy płakać, ale wychowuję małego buntownika-rewolucjonistę.

Dzień 84

Dokończyłam kurs, czekam na egzamin. Wzięłam udział w konferencji online. Zaczęłam pisać do szuflady i portfolio się tworzy. Mówią, że właściwe zdarzenia przychodzą we właściwych momentach. I tego się trzymam.

Smuci mnie tylko największy, moim zdaniem skutek pandemii. Zwiększenie znaczenia procedur zamiast znaczenia człowieka. Boję się, że normalność jednak już nie wróci.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

10 książek o emocjach dla małych dzieci

Warto rozmawiać z dziećmi o uczuciach. Wprowadzać je w świat emocji, by mogły lepiej rozumieć siebie i innych. To nie jest łatwe zadanie, ale możemy korzystać z pomocy książek. Tych o emocjach jest bardzo wiele. Wybrałam dla Was te, które sprawdziły się u nas. Poniżej 10 propozycji książek, które pomogą Wam rozmawiać z dziećmi o uczuciach.
  • Anna Gotowalska - 07/08/2020
mama z dzieckiem leżą i czytają książkę

1.„Uczucia Gucia. Jestem zły” Aurelie Chien

Złość to bardzo często wyrażana przez małe dzieci emocja. Pojawia się szybko, a zrozumienie dlaczego się pojawiła nie jest już takie proste. Ta książka świetnie pomoże maluszkowi zrozumieć, co to jest złość i jak nad nią zapanować.

2. „ Kolorowy potwór” Anna Llenas

Format 3D sprawdzi się nie tylko u młodszych dzieci, ale również u starszych. Każde dziecko lubi ruchome elementy i barwne obrazki, a to główny atut tej książki, który pomaga poprzez skojarzenia z kolorem uczyć się nazw emocji. Dzieci będą potrafiły szybciej określać swój stan w jakim się znajdują i na podstawie tej bajki szybciej go nazywać.

3. „Zbyt miła” Pellegrino Marjorie White

Świetna książka dla tych, którzy gorzej radzą sobie z asertywnością. Doskonale sprawdzi się u też nastolatków. Rewelacyjna wskazówka dla małych i dużych jak nauczyć się mówić „nie”.

Przeczytaj także: 10 książek, które warto przeczytać razem z dzieckiem

4. „Powiedz komuś !” Elżbieta Zubrzycka

Rewelacyjna i bardzo potrzebna książka. Rozmawianie z dziećmi na trudne tematy bywa dla nas kłopotliwe. Ta książka pomaga dobra odpowiednie słowa i będzie wsparciem w rozmowie o zagrożeniach, z którymi może zetknąć się nasze dziecko. Uczy szacunku do siebie i własnego ciała. Podpowiada co zrobić, gdy czuje się zakłopotane.

5. „W pogoni za życiem” Przemysław Wechterowicz

Jętka ma bardzo mało czasu. Jej życie zakończy się o zmierzchu. Czy zdąży przed zachodem słońca zrealizować swój plan? Historia Jętki porusza ważny temat przemijania, doceniania każdej minuty. To książka nie tylko dla dzieci. Zabawne ilustracje i bardzo dobre tempo akcji, spodobają się również starszym dzieciom i dorosłym. Warto mieć tę książkę w swojej biblioteczce.

6. „Radość i wyspa Hop – Siup” Jovanka Tomaszewska

Ta bajka to zbiór praktycznych porad dotyczących obsługi uczucia radości. Tak z radością też musimy umieć sobie poradzić. 🙂 Adresowana dla dzieci przedszkolno-szkolnych, jednak nie jeden dorosły znajdzie coś dla siebie. Pokazuje, że uczucia są czymś naturalnym, a ich świadomość wpływa na dobre relacje z innymi ludźmi.

Przeczytaj także: 10 książek, które będą wspierać Twoje rodzicielstwo

7. „Góra uczuć – gra terapeutyczna”

Nie tylko książki mogą ułatwić nam poznanie naszych emocji. Poprzez wspólną grę możemy również dowiedzieć się, co czują nasze dzieci. Jak bardzo są świadome swoich emocji, jak radzą sobie z wyrażaniem uczuć. Ta gra świetnie sprawdzi się także w pracy terapeutów, psychologów i pedagogów.

8. „Nie trzeba słów” Armando Qiuntero

Ukazanie jak poprzez gesty można wyrażać uczucia. Wyrażanie miłości poprzez przytulanie. Przedstawienie więzi rodzinnych, ukazanie bohaterów poprzez zwykłe, codzienne zabawy. Nie tylko poprzez słowa możemy dawać swojemu dziecku wyraz miłości, akceptacji i szacunku. Możemy to również okazywać za pomocą dotyku i o tym opowiada historia z ksiażeczki.

9. „Chce mieć przyjaciela” Elżbieta Zubrzycka

Doskonała pozycja dla tych, którzy starają się utrzymywać przyjaźnie, ale tak jak wszędzie zdarzają im się różne kłótnie oraz spory. Książka uczy, że nie zawsze jest tak, że inni robią to czego od nich oczekujemy, że przyjaciół należy akceptować takimi jacy są. Opowiada na czym polega przyjaźń i czego możemy oczekiwać od naszych przyjaciół. Lektura, która przydałaby się niejednemu dorosłemu.

Przeczytaj także: Co powinnam przeczytać zanim zostanę mamą? 30 propozycji książek

10. „Jak kózka uczyła się pływać” Nele Moost

Nie musimy być tacy jak inni, że inny nie znaczy gorszy i co ważne każdy z nas ma prawo do bycia sobą. Mamy prawo być w czymś słabsi, zachowując swoje indywidualne talenty i właśnie je rozwijając. Możemy odkrywać świta po swojemu i być najlepszą jego częścią pozostając sobą.

A jakie książki dla dzieci o opowiadające o emocjach i jak sobie z nimi radzić, Wy cenicie najbardziej? Dajcie znać!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Gotowalska
Pedagog, absolwentka Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Mama małego Tadeusza. Założycielka bloga Looppu. Miłośniczka designu, mody oraz pedagogiki dziecka. Autorka tekstów dotyczących macierzyństwa oraz wychowania. Aktywnie uczestniczy w kursach i szkoleniach dotyczących kreatywności, zdolności oraz zabawy. Instruktorka masażu Shantala. Wielbicielka gadżetów dla dzieci i nie tylko. 

Jak wycisnąć lato jak cytrynkę? Jak docenić to, co lato nam przynosi?

Już od stycznia wszystkie czekamy na lato. Oczyma wyobraźni widzimy piękne, zielone drzewa, niebieskie niebo, niemal już słyszymy śpiew ptaków i czujemy zapach grilla. A potem przychodzą te upragnione, ciepłe dni i… nawet nie wiadomo, kiedy mijają. Co gorsze – być może masz (jak wiele z nas) poczucie, że nie zdołałaś się nimi nacieszyć, docenić ich. Jak zatem wycisnąć jeszcze trwające lato jak cytrynkę? Co zrobić, by zacząć się nim mocniej cieszyć, mocniej je poczuć? Oto kilka pomysłów.
  • Karolina Wojtaś - 06/08/2020

1.Stwórz sobie letnie miejsce do relaksu

Jako posiadaczka ogrodu możesz zrobić to bez trudu – wystarczy mała altanka, bujany fotel, kilka lampionów dla dekoracji oraz doniczki z kwiatami. Co jednak, jeśli mieszkasz w bloku? I na to jest rozwiązanie – wykorzystaj balkon.

To zaskakujące, jak często zmieniamy nasze balkony w graciarnie i zaniedbujemy je, podczas gdy mogą one tworzyć prawdziwą letnią oazę. Posiadanie pięknego balkonu ma ten wielki plus, że umożliwia zregenerowanie sił nawet po bardzo pracowitym dniu, gdy już nie ma się sił na jakąś specjalną aktywność.

Co będzie Ci potrzebne? Na początek – chęci. 😊 Nawet mały balkon można świetnie urządzić. Przekonasz się o tym, wchodząc na którąś z facebookowych grup o urządzaniu wnętrz i wpisując w lupkę „balkon”.

Czeka tam na Ciebie tysiące zdjęć i podpowiedzi. Jeśli jednak chcesz czegoś na już, to nie ma sprawy: zmobilizuj się w wolny dzień, wyrzuć graty, połóż sztuczną trawę, zamontuj fotel-hamak, postaw kilka donic z kwiatami, dekoracyjne lampki i już. Oto miejsce, w którym będzie czuć lato. Choćby przez 15 minut dziennie!

Przeczytaj także: Ogródki działkowe znowu modne – czy warto mieć ogródek działkowy i na co zwrócić uwagę?

2. Ruszaj się

Ok, ta porada brzmi banalnie. Ale powiedzmy sobie szczerze – jak masz poczuć lato, jeśli ciągle siedzisz za kółkiem? Mobilizuj się do wyjścia i aktywności, pomóc może Ci np. zakup pięknego, miejskiego roweru albo wygodnych rolek. Zmuś się do wyjścia, zabierz dzieciaki i cieszcie się przyjemnym spędzaniem czasu. Albo po prostu jedź do pracy na hulajnodze elektrycznej.

3. Kup sobie piękny kostium kąpielowy

Nadeszła chwila prawdy. 😉 Odpowiedz szczerze na pytanie: czy bez problemu rozbierasz się na plaży, czy jednak siedzisz w sukience, bo „akurat dziś nie masz ochoty popływać” (akurat dziś = zawsze)? Istnieje spore prawdopodobieństwo, że jesteś w tej drugiej grupie. A to oznacza, że odbierasz sobie fantastyczne doświadczenie, jakim jest swobodne plażowanie!

Koniec z tym. Kup sobie piękny, a jeszcze lepiej – dopasowany do Twojej sylwetki kostium kąpielowy. Niech zakrywa, co ma zakrywać i podkreśla to, co w sobie lubisz. Tutaj mała uwaga: ZAPOMNIJ o tanich kostiumach z sieciówek. Udaj się do profesjonalnego sklepu z bielizną i poproś o poradę. Serio, to robi wielką różnicę.

4. Idź na piknik

Ile razy obiecywałaś sobie (lub dzieciom) piknik, a potem nic z tego nie wyszło? Zapewne całe mnóstwo. A przecież posiedzenie na kocu przy akompaniamencie polnych owadów, zajadanie się przekąskami i gra w badmintona to prawdziwa kwintesencja lata! Koniec z wymówkami. Kup porządny koc piknikowy, kosz i ruszajcie świetnie się bawić.

Przeczytaj także: Pomysły na lekkie obiady na upał

5. Zadbaj o letnie menu

Pietruszka i szczypiorek z własnego ogrodu (lub własnej doniczki), soczyste arbuzy, aromatyczna mięta, świeży, mięciutki bób, ciasto z rabarbarem, koktajl ze świeżych truskawek – te typowo letnie przysmaki można by wymieniać bez końca. Chcesz poczuć lato? Zadbaj, by przez te dwa miesiące codziennie zjeść lub wypić coś „letniego”. Bo tę porę roku odczuwamy nie tylko poprzez ciepełko na skórze – lato odbiera się wszystkimi zmysłami!

6. Poszalej z wyglądem

Ciągle bladoróżowe paznokcie, wiecznie grzeczny makijaż w odcieniach beżu, brązu i szarości, zawsze ten sam odcień włosów – nuuuuuda! Kobieto, kiedy stałaś się taka poprawna? 😊 Gdzie ta dziewczynka, która latem cieszyła się, że może zrobić sobie kolorowe włosy i obiecywała, że w dorosłości zawsze będzie takie miała?

Ok, wiadomo – nie zawsze jest to mile widziane w pracy. Ale przecież nikt nie mówi, że masz sobie postawić na głowie irokeza w kolorach tęczy. Poszalej i idź na letni manicure, np. taki z grafiką arbuza. Pomaluj sobie końcówki włosów na ciemny róż. Nałóż żywy, zielony cień na oko albo chociaż niebieski eyeliner. Poczuj znów tę cudowną swobodę.

7. Zjedz lody w wersji „de luxe”

Kiedyś złapałam się na tym, że nigdy nie kupuję sobie lodów w pucharkach. Takich wiesz, z bajerami, bitą śmietaną, górą owoców – lody „de luxe”. Nie kupowałam, bo zawsze jakoś szkoda mi było kasy. W końcu zorientowałam się, że lata mijają, a ja wciąż nie wiem, jak smakuje taki wypasiony deser – choć kosztuje tylko 20 złotych!

Jeśli masz podobnie, to chyba już wiesz, co chcę Ci powiedzieć. Ja już swoje luksusowe lody zjadłam tego lata. Były obłędne!

8. Praktykuj letnie mindfulness

Czy wiesz, dlaczego lato przecieka Ci między palcami? Bo się na nim nie skupiasz. Tęsknisz za nim zimą, a potem jakoś tak się dzieje, że przyzwyczajasz się do jego pięknych darów i przestajesz je zauważać. Zmień to. Po przeczytaniu tego tekstu otwórz szeroko okno. Wyjdź na balkon albo do ogrodu i zacznij rozkoszować się tym, że nie musisz wkładać zimowej kurtki. Poczuj to cudowne ciepło, ciesz się nim, gdy jest. Rozejrzyj się – widzisz, jak soczysta jest zieleń na drzewach? Zamknij oczy i wsłuchaj się w śpiew ptaków – słychać je nawet w dużym mieście. Jest lato, moja droga. To lato, na które tak długo czekałaś. Od tej pory uświadamiaj sobie to codziennie, poświęcając choć 15 minut na trening uważności. Naprawdę warto.

Przeczytaj także: 10 przepisów na orzeźwiające letnie napoje!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Karolina Wojtaś
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail