Czego szukasz

Siła Spółdzielni MaM – jak założyć spółdzielnię socjalną?

Zapraszamy na drugą część wywiadu z Małgorzatą Falis, Prezeską najsłynniejszej w Polsce spółdzielni socjalnej – Spółdzielni MaM. Dzisiaj o tym kto może założyć spółdzielnię socjalną i jakie przywileje ma ta forma działalności. 

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 28/05/2012

Na pierwszą część wywiadu – o początkach Spółdzielni, tworzonej przez dwanaście matek, o tym co robią zapraszamy tutaj.

Jak się zakłada spółdzielnię socjalną i czym różni się ona od zwykłej spółki?

Spółdzielnię zakłada się na Walnym Zgromadzeniu Założycielskim. Należy wybrać Zarząd oraz określić inne, istotne kwestie. Potem następuje proces rejestracji w Krajowym Rejestrze Sądowym, który w naszym przypadku trwał niecałe 3 miesiące. A potem już uzyskujemy NIP, Regon – i możemy prowadzić spółdzielnię.
Najważniejszą chyba różnicą jest kwestia własności. Każdy Członek spółdzielni socjalnej jest jednocześnie jej właścicielem – a więc każdy teoretycznie prowadzi działalność gospodarczą – i współdecyduje o najważniejszych sprawach poprzez uczestnictwo i głosowanie w Walnych Zgromadzeniach. Głosowany jest m.in. sposób podziału nadwyżki bilansowej, co w zwykłej spółce nie jest chyba częste. W spółdzielniach z zasady funkcjonuje zarządzanie partycypacyjne, które w niektórych spółkach występuje, jednak jest tam raczej ewenementem, niż zasadą.
Spółdzielnia socjalna prowadzi oczywiście działalność gospodarczą, ale Ustawa o Spółdzielniach Socjalnych obliguje ją również do prowadzenia działalności statutowej. Spółka może wydatkować środki na działania na rzecz swoich pracowników, poza wynagrodzeniem, a musi to robić. Są to tzw. działania na rzecz reintegracji społecznej i zawodowej Członków spółdzielni, np. opłacenie kursów hobbystycznych lub różnych form wypoczynku dla dzieci. My niestety nie możemy jeszcze pochwalić się nadwyżką (rozliczana jest w systemie rocznym) więc jeszcze niczego sobie nie opłaciłyśmy.
Zrozumienie istoty spółdzielni socjalnej nie jest proste ponieważ na filtr ‘spółdzielczy’ nakłada się jeszcze filtr ‘zakładu pracy’. Polskie prawo definiuje, co to jest zakład pracy, osoba kierująca zakładem pracy, normy bhp, relacja przełożony-pracownik, obowiązki podatkowe, ubezpieczeniowe… Spółdzielnia socjalna jest jedną z form prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce i musi oczywiście stosować wszelkie regulacje prawne.
Spółdzielnia socjalna to właściwie taka forma prawna, która balansuje między biznesem a organizacją pozarządową, korzystając z wybranych udogodnień obu z nich.

Dla kogo jest to najlepsza forma działalności?

Myślę, że jest to dobra forma działalności dla osób, które dobrze się znają, także poza kontekstem zawodowym. Dobrze jest, jeśli te osoby są do siebie w jakiś sposób podobne – mają podobny życiorys czy przekonania życiowe. Członek spółdzielni powinien się z nią identyfikować, aby działania spółdzielni były w miarę spójne.
Ustawa nakłada obowiązek zebrania przynajmniej pięciu osób, w tym minimum 50% osób zagrożonych wykluczeniem społecznym. W praktyce są to zwykle osoby zarejestrowane w Urzędzie Pracy.
Ale muszę podkreślić, że spółdzielnia socjalna nie jest ‘przechowalnią’ dla takich osób. To jest miejsce pracy dla osób zdecydowanych pracować, w takiej czy innej formie. Być może nie dla wszystkich jest to jasne, bo termin ‘spółdzielnia’ nie wszystkim kojarzy się pozytywnie.
Myślę, że spółdzielnię powinny zakładać osoby, które są zdeterminowane do założenia firmy albo zmiany pracy niezależnie od formy prawnej. Często jest tak, że firma rośnie od jednoosobowej działalności gospodarczej do dużej firmy, zatrudniającej wielu pracowników. Właściciel tej firmy wkłada cały swój czas, aby firma się rozwinęła. Ale nie musi już od początku zatrudniać i zarządzać wieloma pracownikami, zwykle na początku jest sam.
W spółdzielni socjalnej jest trudniej bo jest od początku dużo ludzi i często są bez pieniędzy… Ale tak samo trzeba pracować bardzo dużo, żeby cokolwiek ‘ruszyło’. To nie jest praca na 3 godziny dziennie, to nie jest praca między spacerem a gotowaniem obiadu, jeśli tak można powiedzieć…. Owszem, część pracy można wtedy wykonać, ale nie wszystko.
Dlatego uważam, że spółdzielnia socjalna to forma działalności dla wyjątkowo zdeterminowanych.

Czy warto założyć spółdzielnię?

Tak, spółdzielnię warto założyć. Pod dwoma warunkami: należy mieć pomysł na biznes – bez tego nie rozwinie się żadna działalność gospodarcza – oraz mieć grupę zgranych, kompetentnych w jakiejś dziedzinie znajomych.
Jeśli te dwa warunki będą spełnione, to spółdzielnia socjalna jest skazana na sukces. Taką przynajmniej mam nadzieję!
Wszystkie badania wskazują, że oddanie części władzy i odpowiedzialności za firmę pracownikom wyraźnie prowadzi do wzrostu efektywności. Spółdzielnia jest właśnie takim zakładem pracy, w którym każdy jest odpowiedzialny nie tylko za swoją pracę przy swoim biurku, ale także za całość. Każdy może współdecydować o ważnych sprawach.
Spółdzielnia socjalna jest też fajnym pomysłem dla ludzi z zacięciem społecznikowskim, daje dużo możliwości, aby pomagać innym. Ale pozostaje jednak miejscem pracy. Tak naprawdę pozwala połączyć dwie rzeczy – potrzeby społeczne (pomaganie innym) z pracą.
Myślę, że spółdzielnia socjalna jest fajną formą prowadzenia działalności dla kobiet, które z natury dobrze współpracują. A nie ma dobrej spółdzielni bez umiejętności współpracy, tu nie wystarczy wyjść o 16 z biura, trzeba czegoś więcej.

Czy każda działalność gospodarcza może działać jako spółdzielnia?

Nie jestem prawnikiem, ale wydaje mi się, że tak.

Jakie wsparcie spółdzielnia dostaje od państwa? Jakie ułatwienia?

Wsparcie państwa jest duże. Na początku spółdzielnia socjalna, jak już mówiłam, może otrzymać dotację z Funduszu Pracy. Tak naprawdę, dotację dostaje osoba bezrobotna na założenie spółdzielni, ale środki przekazuje na konto spółdzielni. Z naszego doświadczenia wynika, że łatwiej jest uzyskać dotację na spółdzielnię, niż na jednoosobową firmę.
To są pieniądze, które można przeznaczyć na wyposażenie, zakup maszyn, materiałów, itd. Na początku to bardzo się przydaje.
Są także projekty unijne, które mają na celu wyłonienie grup osób, które założą spółdzielnię. Tutaj wsparcie jest większe. Dodatkowo można uzyskać wsparcie pomostowe, które polega na tym, że uczestnik otrzymuje np. pensję minimalną przez rok. Dla większości spółdzielni ta pensja minimalna to taki punkt odniesienia, a nawet punkt docelowy:) Zresztą to jest trochę jak z każdą inną firmą, że na początku są tylko inwestycje, a pieniądze przychodzą później….
Spółdzielnia nie opłaca wniosków do Krajowego Rejestru Sądowego, to jest spora ulga, bo to pięćset złotych za każdym razem.
Spółdzielnie, które zatrudniają osoby niepełnosprawne, mogą oczywiście otrzymać fundusze z PFRON.
W okresie pierwszych dwóch lat istnienia spółdzielnia może uzyskać refundację części składek na ubezpieczenie społeczne za pracowników.
Spółdzielnia nie zapłaci podatku dochodowego od osób prawnych od tej części dochodu, który przeznaczy na realizację zadań statutowych. Może być więc tak, że w danym roku spółdzielnia wyda wszystkie przychody na cele związane z reintegracją społeczną Członków i nie zapłaci podatku w ogóle.
Spółdzielnia, mimo, że jest z założenia dużą organizacją już od początku, nie musi prowadzić pełnej księgowości przy określonych warunkach.
Spółdzielnie socjalne mogą uczestniczyć w zamówieniach publicznych, a administracja publiczna może zastosować tzw. klauzulę społeczną. Polega to na tym, że przetargu nie musi wygrać firma, która oferuje najniższą cenę za dany produkt czy usługę, ale może to być na przykład organizacja zatrudniająca osoby bezrobotne. Dla tych spółdzielni, które oferują usługi zamawiane np. przez samorządy, może to być główne źródło dochodu. Mogą to być usługi opiekuńcze, porządkowe, poligraficzne…. Wiem, że są takie miasta, gdzie się to udaje i obie strony na tym korzystają.
Poza tym, spółdzielnia socjalna jest nie tylko firmą, jest przedsiębiorstwem ekonomii społecznej. Oznacza to, że, zgodnie z Ustawą o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie może uczestniczyć w grantach miejskich i projektach unijnych.
Wsparcie pozafinansowe oferują Ośrodki Wsparcia Ekonomii Społecznej w całej Polsce. Spółdzielnie mogą uzyskać bezpłatną pomoc doradczą w najważniejszych dziedzinach, tj. doradztwo prawne, księgowe, biznesowe, dotyczące budowania zespołu, itd. My skorzystałyśmy już z bardzo wielu konsultacji, są one naprawdę potrzebne i cenne, pomagają w codziennej działalności. Myślę nawet, że ta pomoc może być ważniejsza od pieniędzy na założenie działalności.
Każda spółdzielnia może uczestniczyć w konkursach, na przykład na Najlepsze Przedsiębiorstwo Społeczne w Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych czy konkurs dotacyjny w Stowarzyszeniu WAMA-COOP.
Oprócz tego, spółdzielnia socjalna, jak każda firma, może korzystać z pożyczek i kredytów. Nowością w Polsce będzie fundusz pożyczkowy dla przedsiębiorstw ekonomii społecznej, który będzie realizował Bank Gospodarstwa Krajowego już w tym roku.
Jak widać, wsparcie jest duże, jest dużo źródeł, ale nie można zapominać o tym, że spółdzielnia socjalna jest formą działalności gospodarczej. Dla mnie to oznacza, że możemy korzystać z pomocy państwa w określonych przypadkach i w taki sposób, aby ta pomoc pomogła nam pójść dalej, dać miejsce innym, a nie pozostawać na garnuszku państwa.
Chciałabym, abyśmy stały się na tyle prężną spółdzielnią, aby pewnego dnia „oddać” trochę tego wsparcia, które dostałyśmy, innym potrzebującym. Oczywiście myślę głównie o matkach.

Na zakończenie – jaka jest Twoja rada dla mam, które myślą o własnym biznesie?

Rozejrzyj się wśród znajomych. Na pewno są tacy, którzy chcą zmienić pracę, albo branżę, szukają zupełnie nowego pomysłu, są w trakcie dużych zmian życiowych, nie chcą wracać do czyjejś firmy po urodzeniu dziecka. Dla takich osób spółdzielnia socjalna to miejsce idealne. Właściwie spółdzielnia to miejsce idealne dla osób szukających zmiany i nowej jakości.
Teraz konieczny jest dobry biznesplan. Rady pozostawię specjalistom, ale wiadomo, że bez tego ani rusz. Tu dodam, że lepiej jest, jeśli spółdzielnia ostatecznie nie zostanie założona, albo zostanie założona później, po dokładniejszej analizie rynku i własnych możliwości, niż miałaby zostać założona i zlikwidować się po roku.
Wszyscy musicie zgadzać się co do istoty spółdzielni socjalnej – tu pomoże czytanie ze zrozumieniem Ustawy o spółdzielniach socjalnych.
Następnie należy solidnie przemyśleć strukturę wewnętrzną, przygotować kilka scenariuszy działania, rozpocząć proces rejestracji – i zdobywać rynek. Potem przyjdzie czas na bardziej przyjemne działania, czyli dzielenie zysku;-)

Informacji o wszystkich aspektach formalnych i praktycznych, dotyczących spółdzielni socjalnych i w ogóle przedsiębiorstw ekonomii społecznej, można szukać informacji na portalu www.ekonomiaspoleczna.pl

Dziękuję za rozmowę i życzę Wam mnóstwa sukcesów.

Małgorzata Falis –  jak sama o sobie mówi, jest kobietą wielu zawodów. Jest jedną z założycielek Spółdzielni MaM i obecnie pełni funkcję Prezeski Spółdzielni. Do (odmienionego) życia zawodowego wróciła po 5 i 7 miesiącach życia swoich córek.

www.spoldzielniamam.pl

Rozmawiała Joanna Gotfryd

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Mój przepis na sukces – świetny produkt i wsparcie najbliższych – historia Beni

To jakość decyduje o sukcesie – mówi Benia, mama, która po wielu latach na etacie potrzebowała zmian i założyła własną firmę. Od ponad roku prowadzi własny ośrodek Akademii Twórczego Rozwoju Bystrzak w Sandomierzu. Dlaczego zdecydowała się na współpracę z Akademią Bystrzak? Jak wyglądał pierwszy rok jej pracy i z jakimi wyzwaniami spotyka się na co dzień? Poznajcie przedsiębiorczą mamę – Bernardę Kuśmierz.
  • Franczyzadlamamy.pl - 02/12/2019

Już dzisiaj otwórz Akademię Bystrzak w swoim mieście i prowadź rozwijające zajęcia dla dzieci. Poznaj szczegóły biznesu!

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Akademii Bystrzak:
Michał Wójcik
tel.: 508 343 666
e-mail: [email protected]

Kontakt metodyczno- merytoryczny:
Agnieszka Gorzyńska
tel.: 888 735 594
e-mail: [email protected]

Beniu, jaka była Twoja droga od etatu do własnej firmy?

Przez wiele lat pracowałam w branży szkoleniowej, zmieniając miejsca zamieszkania i rozwijając się. Przeniosłam się do Lublina – tam wspólnie z moim przyszłym mężem podnieśliśmy oddział ze zgliszczy i tak mocno rozwinęliśmy, że wśród wszystkich oddziałów firmy był na 1 miejscu. Stało się tak tylko i wyłącznie dzięki wielkiemu poświęceniu i zaangażowaniu w pracę. Umocniło nas to i dało ogromną wiarę we własne możliwości. Wypracowaliśmy sobie jednocześnie model pracy, który stosuję aktualnie prowadząc własną firmę.

Pracowałam w branży szkoleniowej od wielu lat i poczułam, że nadszedł czas na zmiany.

Potrzebowałam tych zmian, ale nie miałam jeszcze pomysłu na nie, więc zajęłam się domem. Mam 11-letniego syna Jasia i po prostu chciałam spędzać z nim więcej czasu.

Pomysł na własny biznes przyszedł sam. Chciałam Jasia wysłać na rozwijające zajęcia dodatkowe, ale nie mogłam w okolicy znaleźć żadnego ciekawego kursu. Najbliższa placówka, która oferowała wartościowe zajęcia była oddalona od nas o 100 km!

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Pomyślałam, że mogłabym takie kursy organizować dla dzieci z naszego miasta. Szukając w internecie informacji na ten temat, natknęłam się na Akademię Twórczego Rozwoju Bystrzak w Częstochowie. Pojechałam na spotkanie z właścicielami i już w trakcie rozmowy wiedziałam, że chcę być częścią tego projektu. To spotkanie utwierdziło mnie w decyzji o uruchomieniu takiej placówki na naszym terenie. Od pomysłu do realizacji nie minął nawet miesiąc.

Błyskawicznie wzięłaś się do pracy! Na czym dokładnie polega Twoja działalność?

Placówkę w Sandomierzu (tu mieszkam) uruchomiłam w 2018 roku – pierwsi klienci zawitali do niej we wrześniu. Aktualnie rozpoczęliśmy drugi rok szkolny – rok utwierdzający mnie w mojej decyzji, że był to dobry, a nawet bardzo dobry wybór.

Prowadzimy kursy rozwoju intelektu dla dzieci w wieku od 3 do 13 roku życia. Oczywiście w podziale na grupy wiekowe, tak aby rozwijać w dzieciach umiejętności adekwatne do wieku. Nasze kursy dają dzieciom „kufer” kompetencji niezbędnych w życiu zarówno aktualnym, jak i dorosłym.

Wdrażamy na zajęciach techniki i strategie edukacyjne znane na całym świecie. Dzieci oczywiście tego nie odczuwają, ponieważ my się z nimi bawimy. Nie wprowadzamy elementów szkolnych, pracujemy na kolorowych poduszkach w małych grupach – maksymalnie 12 osobowych. Wszystko w formie zabawy, czyli w formie najbardziej akceptowalnej przez dzieci.

Poznaj aktualną ofertę Akademii Bystrzak!

Zajęcia, które prowadzimy są potrzebne wszystkim dzieciom i powinny być bazą do innych kursów. Według mojej opinii Akademia Bystrzak jest jedyna w swoim rodzaju. Jest w niej miejsce dla każdego dziecka i każde znajdzie u nas coś dla siebie, z racji ogólnorozwojowego podejścia.

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Dlaczego zdecydowałaś się na współpracę z Akademią Bystrzak? Co Cię przekonało?

Uważam, że ta właśnie współpraca była strzałem w dziesiątkę. Założenia dające możliwość rozwoju dzieci, sympatyczni i otwarci właściciele, bardzo dobre opinie w sieci oraz możliwe do udźwignięcia na początek warunki finansowe związane z opłatą franchisingową – czegóż można chcieć więcej. Polecam wszystkim, chcącym rozpocząć swój biznes.

Beniu, jak wyglądał Twój pierwszy rok prowadzenia własnej firmy?

Pierwszy rok był trudny. Każda nowa placówka edukacyjna musi zapracować na zaufanie klientów. To był mój główny cel. Przekonanie rodziców o konieczności rozwijania dziecięcych umysłów właśnie naszymi technikami okazało się w rezultacie możliwe.

Sama nie prowadzę zajęć, aby móc w 100% skupić się na zainteresowaniu kursami jak największej liczby dzieci, a do prowadzenia zajęć zatrudniam trenerów. Są to młode osoby, lubiące i chcące pracować z dziećmi.

Aktualnie mamy kilkanaście grup w różnych przedziałach wiekowych. Część realizujemy w przedszkolach i szkołach, a część w placówce stacjonarnej w Sandomierzu. Wciąż się rozwijamy i nieustannie podejmujemy próby tworzenia kolejnych grup. Teren działania mam bardzo obszerny (powiat sandomierski, stalowowolski i tarnobrzeski), więc na pewno nie braknie mi pracy przez najbliższe 10 – 15 lat.

Jak wspomniałaś już, mieszkasz w Sandomierzu. Jak się wyróżnić w biznesie w mniejszym mieście? Co zadecydowało, że Ty odniosłaś sukces?

Zaczęłam tradycyjnie, wieszając banery w mieście, zakładając fanpage na Facebooku, organizując dni otwarte w placówce stacjonarnej, pokazując się na piknikach rodzinnych, prowadząc lekcje pokazowe w szkołach i przedszkolach, itp.

Pierwszy kontakt ze szkołami i przedszkolami nigdy nie jest łatwy. Byłam jednak mocno zdeterminowana i konsekwentnie dążyłam do celu. Wierzyłam i wierzę nadal w to co robimy, planuję dalszy intensywny rozwój, zwiększanie liczby zatrudnionych i liczby grup.

Gdy pozyskałam już klientów bardzo dbałam i dbam nadal o ich utrzymanie. To proste, gdy świadczy się usługi na wysokim poziomie.

Według mnie właśnie JAKOŚĆ decyduje o sukcesie.

Mając do dyspozycji tak cudowną koncepcję rozwoju dzieci, wystarczyło trzymać się jej założeń, starając się oddać zamysł autorki przy udziale bardzo kompetentnych trenerów.

Kierunek jaki obrałam, tj. ciągła hospitacja trenerów, eliminowanie błędów, które na początku niestety występowały, inwestowanie w coraz to bardziej rzetelny zespół współpracowników, dość dynamiczne tempo działania, przyniosły zadowalające efekty – ponad 85% DZIECI z roku ubiegłego zostało z nami na kolejny rok.

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Uważam, że pierwszy rok był najważniejszy, ponieważ na jego podstawie kreowana jest opinia o firmie. Nie daliśmy o sobie zapomnieć, a wręcz przeciwnie jest nas coraz więcej w mieście i okolicach. To bardzo cieszy i dodaje sił do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Im więcej wkładamy w przedsięwzięcie tym więcej otrzymujemy.

Na pewno do sukcesu przyczyniło się również moje doświadczenie zawodowe i staż pracy, ale także sytuacja rodzinna jaką mam. Bardzo wyrozumiały mąż Maciej, z którym konsultowałam wątpliwe kwestie oraz cudowny 11-letni syn Jaś, od którego wszystko się zaczęło. Oczywiście to on był i jest najważniejszym klientem mojej placówki. Bez nich nie udałoby się nic. Dziękuję, że wytrzymaliście!!!

Nie wiem, czy w innym mieście byłoby trudniej czy łatwiej, ale na pewno inaczej. Natomiast w każdym warto próbować. Techniki, które stosujemy na zajęciach ułatwiają dzieciom zapamiętywanie, pozwalają szybciej czytać, łatwiej się uczyć, działać w twórczy i kreatywny sposób, dostosowywać się do zmieniających warunków na rynku pracy, szybko przekwalifikowywać się. To przecież cel sam w sobie.

Zapytam jeszcze o te początki – jak zdobyłaś pierwszych klientów, jakie działania prowadziłaś i prowadzisz, by ich zdobywać?

Pierwsi klienci mojej placówki to dzieci, które uczestniczyły w dniach otwartych zorganizowanych w placówce stacjonarnej w Sandomierzu. Kolejni to uczniowie szkół oraz przedszkoli. Następnie wszyscy, którzy słyszeli o nas ciepłe słowa lub dowiedzieli się o efektach naszej pracy z dziećmi.

Wypowiedź jednej z mam brzmiała mniej więcej tak: „moja córka przynosiła często jedynki ze szkoły, a odkąd chodzi na zajęcia do Bystrzaka uczy się na czwórkach”,

albo „posyłam syna do Waszej Akademii, bo koleżanki córka po roku lepiej radzi sobie w szkole”,

albo „po kilku spotkaniach w Bystrzaku mój syn sam z własnej nieprzymuszonej woli zaczął odrabiać lekcje” itp.

Trzeba rozwijać i nagłaśniać nasze usługi dla dobra dzieci właśnie.

Staram się dostosowywać do możliwości jakie mają szkoły i przedszkola. Jestem elastyczna i bardzo wdzięczna, że Dyrektorzy doceniają i rozumieją nasz zamysł. Często podczas wystąpień przed rodzicami osoby kierujące placówką podkreślają, jak ważne są metody, którymi pracujemy. Widać, że zależy im na rozwoju dzieci. To bardzo cieszy.

Beniu, a z jakimi wyzwaniami mierzysz się na co dzień? Co jest trudne w prowadzeniu biznesu?

Wydawać by się mogło, że w drugim roku powinno być już łatwiej. Nic bardziej mylnego. Nadal trzeba użyć wszystkich swoich umiejętności, aby przekonywać dzieci i ich rodziców do nas. Bardzo to jednak lubię i będę to robić mimo przeszkód, ponieważ chcę, aby wszystkie dzieci z mojego terenu miały szansę rozwoju. Obiecałam sobie, że dotrę do wszystkich nawet najmniejszych placówek edukacyjnych.

Poznaj inne mamy, które zdecydowały się na prowadzenie Akademii Bystrzak!

Uważam, że najważniejszym ogniwem w mojej placówce są trenerzy, dlatego bardzo skrupulatnie podchodzę do ich umiejętności. Nie ukrywam, że pozyskanie dobrego trenera to niełatwe zadanie. Jednak mój zespół to fantastyczni ludzie, którym serdecznie dziękuję za pomoc we współtworzeniu placówki.

Im więcej grup tym więcej pracy, więc postanowiłam zatrudnić także osobę do działu marketingu. Wspólnie dotrzemy zapewne do jeszcze większego grona dzieci i będzie mnie więcej dla rodziny. Pierwszy rok był najtrudniejszy. Aktualnie sytuacja stabilizuje się.

Zwykle na koniec pytamy bohaterki naszych wywiadów o jedną wskazówkę, jedno zdanie, jakie chciałyby przekazać innym mamom – co Ty powiedziałabyś mamom, które marzą o własnym biznesie?

Jeżeli marzysz o swoim biznesie w branży edukacyjnej – Akademia Twórczego Rozwoju Bystrzak jest dla Ciebie. Pamiętaj tylko, że potrzebna jest odwaga, „chłodna głowa”, odporność na krytykę i konsekwencja w dążeniu do celu. Jeżeli masz te cechy to pokochanie założeń Akademii jest tylko kwestią czasu. Poznaj je i przekonaj się o tym.

Nie bój się podjąć decyzji, ponieważ placówka centralna daje ogromne wsparcie dydaktyczne i marketingowe. Cudowne jest także to, że występuje rejonizacja. Nigdy na moim terenie nie powstanie placówka prowadzona przez kogoś innego. Założenia Akademii i strategie edukacyjne jakie proponuje bronią się same. Naprawdę warto!!!

Chciałabyś poprowadzić własny oddział Akademii Bystrzak w swoim mieście?

Zapoznaj się ze wsparciem jakie oferujemy i dołącz do nas już dzisiaj!

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Akademii Bystrzak:
Michał Wójcik
tel.: 508 343 666
e-mail: [email protected]

Kontakt metodyczno- merytoryczny:
Agnieszka Gorzyńska
tel.: 888 735 594
e-mail: [email protected]

Dołącz do nas!

Dziękuję za rozmowę.

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Zdjęcia: własność Bernarda Kuśmierz, własność Akademia Bystrzak

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Franczyzadlamamy.pl
Franczyza dla Mamy to projekt portalu Mamo Pracuj prezentujący sprawdzone pomysły na biznes dla mam. Nie masz pomysłu na własny biznes? Skorzystaj z franczyzy! Portal Mamo Pracuj nie bierze odpowiedzialności za wyniki biznesowe prowadzenia działalności przez franczyzobiorców.

Tworzę autorską, malowaną porcelanę – historia Anety

- Z każdą następną nieudaną próbą znalezienia swojego miejsca na rynku pracy narastała we mnie tęsknota za czymś własnym - mówi Aneta, w której pomysł na malowanie porcelany dojrzewał przez rok. Obecnie ma za sobą dwuletnie doświadczenie w prowadzeniu działalności i właśnie stawia swoje pierwsze kroki w roli mamy. Przeczytaj historię Anety!
  • Ewa Moskalik - Pieper - 28/11/2019
Aneta Macko maluje swoją porcelanę

Konkurs „Stań na własnych nogach”

W czerwcu 2019 zaprosiliśmy przedsiębiorcze kobiety do konkursu „Stań na własnych nogach”, który organizowaliśmy wspólnie z Rossmann Polska. Pula nagród w tym konkursie wynosiła aż 60 tysięcy złotych!

W finale znalazło się 50 wspaniałych pomysłów. Dziś kolej na historię Anety, która wymarzoną pracę stworzyła dla siebie sama.

Jaki jest Twój pomysł na biznes i od czego wszystko się zaczęło?

Gdy ponad 10 lat temu spontanicznie namalowałam sobie na paznokciach mój pierwszy „listeczkowy wzorek”, miałam takie przeczucie, że kiedyś go wykorzystam do czegoś większego… 🙂

Przez kolejne lata listeczkowy manicure zostawiałam sobie na specjalne okazje, a w międzyczasie skończyłam studia i szukałam swojego miejsca na rynku pracy. Szczerze mówiąc, nigdzie nie zostałam dłużej i w każdym kolejnym miejscu czułam się…nie na miejscu 🙂

Z każdą następną nieudaną próbą narastała we mnie tęsknota za czymś WŁASNYM, jednocześnie miałam przeczucie, że to nie będzie „normalna” praca. Marzyłam o czymś twórczym, artystycznym i połączonym z pisaniem.

Kobieta na tle półki zapełnionej kolorowymi kubkami
Aneta i jej malowana porcelana

Pomysł na malowanie porcelany dojrzewał we mnie przez około rok, zanim założyłam własną działalność. Swoje nieśmiałe pierwsze kroki stawiałam najpierw pod skrzydłami Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości, ale już po miesiącu złożyłam wniosek o dotację, zachęcona pierwszymi zamówieniami.

Te minione dwa lata wspominam z wdzięcznością i satysfakcją. Cudownie było wstawać, pracować w domowym zaciszu, w poczuciu wolności i radości, że wreszcie tworzę coś MOJEGO, co znajduje wciąż nowych odbiorców. Zwłaszcza mój „listeczkowy wzorek” cieszy się dużym zainteresowaniem – mam nadzieję, że to unikat na światową skalę! 😉 Ale kolorowe listeczki to nie wszystko – od początku zależało mi na tym, aby Ciepliki niosły pozytywne przesłanie w postaci optymistycznych haseł, np. „Oczekuj dobrego” albo „Cieszmy się sobą”.

A gdzie w tym wszystkim miejsce na wspomniane przeze mnie pisanie? Publikując moje prace w Internecie mogę dzielić się z innymi tym, co mi w duszy gra. Zachęcam do odwiedzenia facebook/Ciepliki.MalowanaPorcelana

Co dał Ci udział w konkursie „Stań na własnych nogach”? Co zmienił w Twoim życiu?

Dziś Ciepliki nabrały wiatru w żagle na tyle, by ruszyć z produkcją własnych kubków. Jednak nasze ceramiczne plany jeszcze długo miały pozostać tajemnicą. Gdy mąż namówił mnie na udział w Waszym konkursie, uznałam, że nadeszła pora opowiedzieć na Cieplikowym Facebooku o tym, nad czym od dawna pracujemy i poprosić o zagłosowanie na nas. Pozytywny odzew przekroczył moje oczekiwania! To utwierdziło mnie w przekonaniu, że nasza autorska ceramika znajdzie w przyszłości swoich entuzjastów!

Kobieta i mężczyzna trzymający dwa białe kubki
Aneta z mężem

Jestem pewna, że dzięki konkursowi wielu klubowiczów Rossmann dowiedziało się o naszym projekcie. I nawet jeśli ostatecznie nie trafiliśmy do pierwszej trójki laureatów, to i tak warto było spróbować.

Jak planujesz wykorzystać to doświadczenie w przyszłości? Jakie kolejne kroki zrobiłaś lub planujesz zrobić?

Moją myślą przewodnią (a jednocześnie jednym z moich ulubionych Cieplikowych haseł) na najbliższe miesiące jest: „bądź cierpliwa, nie ustawaj w działaniu, a marzenia spełnią się”. Dopracowaliśmy już kształt naszych autorskich kubków, teraz czas na testowanie rozmaitych szkliw, które będą zdobić Cieplikową ceramikę. Szykuje się niezła zabawa całym wachlarzem kolorów! 🙂

Białą filiżanka pomalowana w kolorowe fantazyjne wzory
Malowana porcelana Ciepliki

W dalszej perspektywie marzy mi się wprowadzenie szerszej gamy własnych produktów, np. filiżanek, imbryków i podgrzewaczy.

Co powiedziałabyś mamom, kobietom, które planują założyć własną firmę?

Prowadzę działalność od ponad 2 lat, a w roli mamy stawiam dopiero swoje pierwsze kroki, ale z pierwszych tygodni po na narodzinach córki wyciągnęłam już kilka wniosków. Przede wszystkim nie „spinać się” za bardzo i cieszyć każdą chwilą z tym nowym człowieczkiem, który wywrócił wszystko do góry nogami 🙂

Widok z góry na leżących na łóżku rodziców i niemowlę które jest pomiędzy nimi
Ciepliki – Aneta z rodziną

A gdzieś na marginesie tej nowej codzienności, stopniowo realizować swoje cele, bez przesadnego ciśnienia na wyrobienie „normy”. Choć Ciepliki były moim „pierwszym dzieckiem”, ich pierwszeństwo zupełnie straciło moc wraz z pojawieniem się Madzi. Teraz cała moja codzienność skupiona jest na niej, podczas gdy na pracę zostały zaledwie okruchy dnia…

Ale nie porzuciłam swoich marzeń i planów – powoli będę je realizować ramię w ramię z moim cudownym Mężem i mam nadzieję, że już wkrótce Ciepliki przekształcą się w mały, ale prężny rodzinny biznes 😉

Jeśli chcesz poznać inne historie finalistek konkursu „Stań na własnych nogach”, przeczytaj także:

Tablice manipulacyjne dla dzieci to nasz biznes – historia Ani i Oli

Kosmetyki naturalne bez ulepszania – pomysł na biznes Dominiki

Prowadzę firmę odzieżową – historia Natalii

Zdjęcia: własność Anety

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail