Czego szukasz

Rozmowa. Bez tego nawet MaMy Kalendarz nie zdziała cudów

Każda z nich z osobna ma czwórkę dzieci, męża, a wspólnie mają firmę, którą rozwijają od ponad 10 lat. Wymyśliły Mamy Kalendarz, który jest doskonale skrojonym na potrzeby rodziny kalendarzem ściennym do wspólnego, rodzinnego planowania. Co roku nasze zespołowe rodziny wieszają nowe Mamy Kalendarze z nadzieją na kolejny, zaplanowany rok szkolny, a dzisiaj zapytałam Anię i Agnieszkę, jak one organizują sobie rok szkolny, co się u nich sprawdza i co im pomaga. Przeczytaj!

Mamy kalendarz na czas wzrostu, pierwsze odloty, wieczorne powroty i pory zbiorów

Dziewczyny, opowiedzcie proszę, jak u Was przebiegał początek roku szkolnego?

Ania: U nas całkiem spokojnie. Wszyscy byliśmy przygotowani na wcześniejsze pobudki, na rutynę związaną z szykowaniem drugiego śniadania do szkoły i na pilnowanie, by czesanie włosów nastolatka nie trwało w łazience zbyt długo 😉 . Moje starsze dzieci już są w miarę samodzielne. W tym roku odczuwam ulgę, bo same są w stanie zadbać o punktualne wychodzenie z domu. Młodsze dzieci jeszcze czekają na swój początek roku przedszkolnego. Celowo z mężem opóźniliśmy ich start, by trochę łagodniej przejść z trybu wakacyjnego na szkolno-przedszkolny.

Agnieszka: Moje dzieci bardzo czekały już na rozpoczęcie szkoły, bo powrocie z wakacyjnych podróży zdążyły się trochę ponudzić w domu, a na pewno stęsknić za przyjaciółmi ze szkoły, także odliczały już dni do 1 września. W międzyczasie tradycyjnie wybraliśmy się na zakupy zeszytowe i uzupełniliśmy przybory szkolne. Lubimy te nowe początki, bardziej nawet niż pierwszy dzień roku kalendarzowego. Towarzyszy nam wtedy wiele emocji od ekscytacji po niepewność, a ta związana jest oczywiście z nowymi planami lekcji.

Wydawało mi się, że jestem przygotowana na 100%, ale nie obyło się bez wpadki, bo rękawy w białych koszulach syna okazały się już za krótkie! Na szczęście pogoda była piękna i skończyło się na ich podwinięciu 😉 . Dotarliśmy na czas, w szkole moich dzieci było bardzo uroczyście, wniesiono sztandar, śpiewano hymn. Potem już tylko krótkie spotkanie z wychowawcami i lody w pobliskiej kawiarni.

Przypomnijcie mi w jakim wieku są teraz Wasze dzieci? Kto szedł do szkoły, kto poszedł do przedszkola? Bo tak sobie myślę, że to wyjątkowe, iż każda z Was może być jednocześnie mamą przedszkolaka, szkolniaka i licealisty. Czuję tu pełne spektrum emocji.

Agnieszka: U mnie w tym roku wyjątkowo nie ma żadnych przełomów, jeśli chodzi o nowy start w szkole. Bianka zaczęła 2 klasę liceum, Tomek 8, a Kuba 5 klasę podstawówki, a najmłodsza Lenka jest w klasie trzeciej. Można powiedzieć nic nowego 😉 . Coś czuję, że więcej emocji będzie pod koniec roku. Lenkę czeka pożegnanie ukochanej wychowawczyni, a starszego syna egzaminy ósmoklasisty i rozstanie ze szkołą podstawową. Zresztą Ani najstarszy syn też ma przed sobą ósmą klasę, więc razem będziemy przeżywać te egzaminacyjne emocje 😉 .

Ania: To prawda. Mój Emil jest w wieku 13 lat i właśnie poszedł do ósmej klasy. Noemi ma 8 lat i chodzi z Emilem do tej samej szkoły podstawowej, a Leoś i Natan chodzą jeszcze do przedszkola i są w wieku 6 i 4 lat. I masz rację, pełne spektrum emocji jest obecne codziennie.

Mamy Kalendarz

Mamy Kalendarz dla rodzin wielodzietnych

Aniu, Agnieszko, jesteście mamami wielodzietnymi. Zawsze się zastanawiałam, jak działa logistyka dużej rodziny i jak to się zmieniało na przestrzeni lat? Kiedy bywało Wam najtrudniej?

Ania: Chyba najtrudniej było mi wtedy, gdy nie mogłam się porządnie wyspać, czyli wtedy, gdy były nocne karmienia, eskapady dzieci do naszego łóżka lub choroby. Taka sytuacja miała miejsce kilka lat z rzędu i to był chyba dla mnie fizycznie najtrudniejszy czas.

Agnieszka: A ja już zapomniałam o tym niewyspaniu. Natomiast z perspektywy lat dla mnie osobiście najtrudniejszym logistycznym momentem było przedszkole i wczesna podstawówka. Wtedy każdy musiał być zawieziony lub odprowadzony do przedszkola, na zajęcia dodatkowe, nawet do koleżanki na zabawę. Dzieci nie mogły zostać same w domu, więc jeśli mąż nie wrócił odpowiednio wcześnie z pracy to każde wyjście wiązało się z wycieczką całej czwórki. Do tego przeziębienia i choroby krzyżujące wcześniej ustalony plan, no wtedy nie było łatwo. Teraz dzieci chodzą do szkoły same, starsze dojeżdżają na zajęcia, nawet wyjazdy wakacyjne ogarnęli już pociągiem, więc tej logistyki jest znacznie mniej.

Jesteśmy mamami na pełen etat, a przy okazji, od 10 lat rozwijamy wspólnie MaMy Kalendarz

Prowadzicie własną działalność i każda z Was jest mamą czwórki dzieci. Jak wygląda Wasz zwykły dzień?

Agnieszka: Tak, przy czwórce dzieci można powiedzieć, że jesteśmy mamami na pełen etat, a przy okazji 😉 od 10 lat rozwijamy wspólnie MaMy Kalendarz. Nie ma nudy, bo wszystkie tematy ogarniamy same. Jak kończymy projekt zaczynamy przygotowywać sesję zdjęciową i materiały promocyjne. Potem kompletujemy i pakujemy zamówienia, a w międzyczasie odpowiadamy na maile i wiadomości w social mediach. Pracujemy z domu lub spotykamy się w naszym showroomie. Mi osobiście sprawdza się najlepiej model, kiedy mam ustalone godziny pracy, rezerwuję też dzień w tygodniu na lekarzy i inne sprawy do załatwienia.

Ania: Jeśli jest to dzień już w trakcie roku szkolnego, to pobudkę planuję na godz. 7:00. Mąż rano wspiera starszaki, ja ogarniam maluchy. Mój czas pracy przy komputerze rozpoczyna się o godz. 10 i kończy o 12:30. Potem jeżdżę z dziećmi na zajęcia dodatkowe (np. na sensorykę lub do logopedy). Starsze dzieci przyzwyczajam do pilnowania swoich zajęć dodatkowych, więc np. Emil już sam dojeżdża na swoje kursy. Noemi zorganizowaliśmy zajęcia na terenie szkoły lub w pobliżu szkoły, by uniknąć jeżdżenia w warszawskich korkach.

Czas przed kolacją, to czas wszelkich kreatywnych zabaw dzieci, gier planszowych w naszym domu i mojej dostępności dla nich. Kolacja o 19:30, potem lecimy z kąpielami, czytaniem przed snem, przytulasami i rozmowami o tym, co nas czeka w kolejnym dniu.

Jak już zasną ok. 21:00, to ja mam czas dla siebie i męża. Ostatnio jednak staram się kłaść wcześniej spać, więc ok. 22:00 robię ćwiczenia oddechowe przed snem i kładę się do łóżka. Koniec dnia.

dzieci z Mamy Kalendarzami w dłoniach

Rozmowa z mężem, rozmowa z dziećmi. Bez tego nawet MaMy Kalendarz nie jest w stanie zdziałać cudów

Znamy się już 10 lat. Wymyśliłyście Mamy Kalendarz, bez którego w naszym zespole nie potrafimy rozpocząć roku szkolnego. Zawiera on wszystko czego potrzebuje rodzina, aby skutecznie planować i organizować swoją codzienność. A co Wam pomaga? Jakie rozwiązania u Was sprawdzają się najlepiej?

Ania: Rozmowa. Rozmowa z mężem, rozmowa z dziećmi. Bez tego nawet MaMy Kalendarz nie jest w stanie zdziałać cudów 😉 . Poza tym lubię przewidywanie lub planowanie z większym wyprzedzeniem i często odpuszczanie, bo….

nie da się przecież być wszędzie jednocześnie.

Agnieszka: Zgadzam się z Anią, rozmowa i wspólne ustalenia po pierwsze. A następny krok to zdecydowanie planowanie w MaMy Kalendarzu. Ja jestem bardzo zadowolona z jego praktycznego zastosowania i jednocześnie emocjonalnie z nim związana. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym go czymś zastąpić, bo dosłownie wrósł w naszą rodzinę. Przez te lata wszyscy wykształciliśmy nawyk zaglądania do niego i zapisywania wszystkiego co nas czeka albo co chcielibyśmy zrealizować.

To chyba zaraźliwe, bo w naszą rodzinę też wrósł i bez niego już ani rusz. A czego najbardziej Waszym zdaniem potrzebują rodzice, mamy, aby móc łączyć życie rodzinne i zawodowe bez bólu. Aby nie ucierpiała żadna z tych sfer?

Ania: Chyba elastyczności i zmierzenia się z myślą, że czasem trzeba będzie przyjrzeć się bardziej rodzinie, a czasem bardziej obowiązkom zawodowym.

Agnieszka: Bliskie jest mi zdanie Agnieszki Stefaniuk, autorki tegorocznych inspiracji w MaMy Kalendarzu, która powtarza

„Można wszystko, ale nie wszystko na raz”.

Jeśli zbadamy nasze priorytety, to wiemy, na co w danym czasie poświęcić najwięcej uwagi i to powinno znaleźć odzwierciedlenie w naszym kalendarzu. Ważne jest planowanie czasu zgodnie z priorytetami. Czasem spojrzenie wstecz w nasz kalendarz pokazuje co w danym okresie było naszym priorytetem, nierzadko różni się to od naszych pierwotnych intencji.

A gdyby to od Was zależało wprowadzenie rozwiązań systemowych pomagających rodzicom aktywnym zawodowo, to co by to było?

Elastyczny czas pracy

Agnieszka i Ania: My po urodzeniu dzieci nie wróciłyśmy na etat. To co obie zdecydowanie doceniamy w naszej sytuacji to elastyczny czas pracy, zarówno godziny rozpoczęcia i skończenia, jak i możliwość pracy zdalnie i na część etatu.

Tak, ta elastyczność to słowo klucz do łączenia życia rodzinnego z zawodowym. Jeszcze opowiedzcie o okładkach tegorocznych Mamy Kalendarzy. Co roku zaskakujecie czymś nowym. Wiem, że tegoroczne niosą pewne przesłanie. Jakie?

Agnieszka: Nazwy tegorocznych okładek: czas wzrostu, pierwsze odloty, wieczorne powroty i pora zbiorów wiążą się z etapami na drodze do samodzielności naszych dzieci. Każdy jest inny i wiąże się z konkretnym zaangażowaniem rodziców. Dzieci rosną, a my mamy przywilej towarzyszyć im w drodze ku dorosłości. Do tego potrzebujemy z nimi wartościowego czasu i wychowania opartego na uniwersalnych wartościach. Jak to zrobić w praktyczny sposób? O tym przeczytacie na kartach nowego MaMy Kalendarza, do czego z całego serca zachęcam!

Zdjęcia: Mamy Kalendarz

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie