Czego szukasz

Rodzicielska solidarność w dobie koronawirusa – witajcie na pokładzie „Arki Noego”

Jak nikt inny wiedzą, co to znaczy „brać sprawy w swoje ręce” – kiedy szukali szkoły dla córki i żadna nie spełniała ich oczekiwań, postanowili po prostu otworzyć własną. Szybko przekonali się o słuszności tej decyzji, a wkrótce odkryli również, jak wielka może być ludzka solidarność. Tymoteusz i Magdalena Grajner – założyciele Niepublicznej Specjalnej Szkoły Podstawowej „Arka Noego”, od 6 lat zabierają na pokład nowych podopiecznych.

Założyciele Arki Noego - Magdalena i Tymoteusz Grajner z córką

Jak zrodził się pomysł stworzenia „Arki Noego”? Czy realizacja była trudna?

Pomysł na powołanie do życia Arki powstał w momencie, kiedy nasza córka Małgosia, która urodziła się z trisomią 21, czyli zespołem Downa, osiągnęła gotowość szkolną i zaczęliśmy szukać dla niej odpowiedniej placówki. Po zapoznaniu się z ofertą edukacyjną dla dzieci z niepełnosprawnością intelektualną miejscowych szkół, doszliśmy do wniosku, że nie ma takiej, która spełniałaby nasze oczekiwania.

Jeden ze specjalistów, który rehabilitował naszą córkę, podsunął pomysł utworzenia małej, nawet domowej szkoły, w której na wiele aspektów edukacji będziemy mieli wpływ. Bardzo pozytywnie nas to natchnęło. Zaczęliśmy sprawdzać, co należy formalnie zrobić, by zarejestrować szkołę. Zależało nam na tym, aby Gosia uczyła się i zdobywała konkretne umiejętności w atmosferze pełnej akceptacji, otoczona przyjaciółmi i profesjonalistami, którzy są nauczycielami z powołania.

Ważne dla nas było także, aby zarówno córka, jak i pozostali nasi podopieczni, mieli w szkole zagwarantowany dostęp do wszystkiego, co na danym etapie rozwoju jest im potrzebne. Mamy na myśli blok dydaktyczny, a także rewalidację i terapię. Z własnego doświadczenia wiemy, jak dużo czasu rodzice poświęcają na dowożenie dzieci na kolejne zajęcia usprawniające, co męczy obie strony, a dodatkowo obciąża finansowo. Dlatego w szkole mamy wszystkie niezbędne terapie, łącznie z dogoterapią i hipoterapią. Po zajęciach dziecko wraca do domu, do rodziny i do zabawy, a nie na kolejne zajęcia.

Znaleźliśmy jednokondygnacyjny budynek sąsiadujący z lasem, otrzymaliśmy kredyt na adaptację pomieszczeń (także na potrzeby osób niepełnosprawnych ruchowo), zgłosił się też sponsor, który zdecydował się uczestniczyć w naszym przedsięwzięciu. Spotkaliśmy panią dyrektor, doświadczonego nauczyciela i dyrektora szkoły specjalnej, która zgodziła współpracować z nami. Korzystaliśmy z pomocy naszych znajomych, przyjaciół, własnoręcznie wykańczaliśmy każdy detal w szkole. W międzyczasie okazało się, że jest jeszcze troje dzieci z grona naszych znajomych, które mogłyby chodzić z Gosią do naszej szkoły.

W efekcie 1 września 2014 roku wypuściliśmy białe gołębie, symbolizujące zawierzenie Bogu szkoły i rozpoczęliśmy wielką podróż z czterema uczniami.

Na jakie trudności (bo prawdopodobnie jakieś się pojawiały) napotkali Państwo podczas wdrażania swojego pomysłu w życie?

Realizacja była o tyle trudna, że pochłaniała sporo czasu, a dzieliliśmy go wówczas z wychowaniem czterech córek (dziś pięciu), wciąż pojawiały się także kolejne potrzeby finansowe… Nie było łatwo znaleźć również wszystkich specjalistów, takich najlepszych na świecie. Ale udało się! Pan Bóg i dobre chęci – podstawowe warunki!

Jakie były reakcje innych? Czy od początku spotykali się Państwo ze wsparciem? A może pojawiły się głosy demotywujące?

Reakcje najbliższych – absolutne wsparcie! Niektórzy dziwili się i chyba trochę nie wierzyli. Ale musieliśmy być przekonującymi „wariatami”, skoro zaufało nam tylu wspaniałych ludzi. Ani jedna osoba nie odwodziła nas od tego pomysłu!

W ostatnich miesiącach zmieniło się życie większości z nas. Jak epidemia wpłynęła na działanie szkoły? Czy dzieci uczą się zdalnie? Jak sobie z tym radzą?

Szkoła działa, prowadząc w sposób zdalny edukację. Korzystamy z różnych platform i komunikatorów. Nauczyciele przygotowują karty pracy, prezentacje multimedialne, a nawet nagrywają głos, czy materiały wideo dla uczniów. W ten sposób realizowane są zajęcia dydaktyczne, ale też w pewnym stopniu terapeutyczne – logopedia, terapia SI, terapia manualna itp. A nauczanie zdalne dzieci niepełnosprawnych intelektualnie i o specjalnych potrzeba edukacyjnych to spore wyzwanie.

Nasze dzieci nie usiądą same do komputera i nie zrobią w pełni samodzielnie ćwiczeń w zeszycie. Co nie zmienia faktu, że nauczyciele Arki bardzo starają się tak opracować materiały i przeprowadzić spotkania, by możliwie najmniej obciążały rodziców, a angażowały uwagę uczniów. To trudne i męczące, ale wszyscy bardzo się starają. To sprawia, że możemy obserwować wymierne efekty, postępy, nowe osiągnięcia. Także nauczycieli i rodziców, którzy zmuszeni byli do zapoznania się z nowymi technologiami i programami.

Niedawno jedna z nauczycielek zdobyła nagrodę specjalną w konkursie „Interaktywne lekcje z klasą – mój sposób na zdalne nauczanie!”. Na ogólnopolski konkurs nadesłano 60 zgłoszeń. W nagrodę otrzymała zestaw programów multimedialnych. To programy, które wykorzysta w pracy z dziećmi.

Jest radość. Warunek – trzeba chcieć!

Ostatnio otrzymali Państwo pomoc – jeden z rodziców, właściciel firmy robale.com.pl, zainicjował akcję ozonowania szkoły. Czy często zdarza się, że rodzice proponują pomoc, wspierają się? W jakich dziedzinach mogą Państwo liczyć na ich pomoc?

Na naszych rodziców zawsze możemy liczyć. Wystarczy dosłownie jedno słowo, aby pomogli – niezależnie czy chodzi o wzięcie udziału w przedstawieniu dla uczniów na rozpoczęcie roku szkolnego, przywiezienie czegoś, zrobienie ciasta, pomoc w skręcaniu mebli, czy tak jak teraz, kiedy sami zaoferowali chęć dezynfekcji pomieszczeń.

Jak Państwo sądzą, dlaczego tak się dzieje? W zwykłych placówkach zazwyczaj jednak nieco trudniej o mobilizację rodziców.

Nikt nigdy nie pytał nas o tę kwestię… „Arka Noego” to szkoła wszystkich, którzy są jej częścią, nie tylko nasza. Często podkreślam, że wspólnie pracujemy na to, by naszym dzieciom było w niej dobrze. Efekt udało się osiągnąć, dzieci uwielbiają do niej przychodzić, smucą się, gdy są wakacje (jeden z uczniów samowolnie oddalił się od rodziców po zakończeniu roku szkolnego, ponieważ, chciał wrócić do Arki!).

Staramy się organizować wiele przedsięwzięć, które integrują nas wszystkich. Od dwóch lat rodzice wystawiają przedstawienie na rozpoczęcie roku szkolnego, prezentowali już „Jasia i Małgosię”, czy wiersze Tuwima i Brzechwy. Lubimy się też prywatnie. Rodzice sami podejmują różne inicjatywy, motywują się wzajemnie. To luksus móc współpracować z takimi rodzicami! Jest nas niewielu i to na pewno też ułatwia sprawę. 🙂

Szkoła nie pobiera żadnych opłat – to niezwykłe. Jak Państwo dźwigają ten ciężar?

Marzyliśmy o tym, by szkoła była dostępna dla wszystkich uczniów, którzy mają potencjał, którzy chcą i powinni się uczyć. Dlatego jedyna opłata to ta za obiady. Pieniądze, status materialny nie może być przeszkodą. Utrzymujemy się z subwencji z Urzędu Miasta przysługującą każdemu uczniowi, z darowizn i sponsorów. Dlatego nieustannie musimy prężnie działać, by pozyskiwać fundusze. Jeżeli ktoś z Czytelników chciałby nas wspomóc, zachęcamy do odwiedzenia naszej strony fundacjaarkanoego.pl i kontaktu.

Co daje Państwu największą radość? Co motywuje do kolejnych, pełnych energii działań, do wyszukiwania nowych pomysłów, do pomocy?

Największą radością są sukcesy dzieci, kiedy osiągają nowe umiejętności, przełamują trudności, stają się odważni i pewni siebie. Kiedy zaczynają mówić dobrze i zrozumiale, pisać, liczyć, kojarzyć fakty, wykorzystywać wiedzę w nietypowych sytuacjach. To nasz sukcesy! One pokonują wtedy jakby ogromny mur, którym jest ich niepełnosprawność.

Są dowartościowane i chętniej angażują się w dodatkowe aktywności – wychodzą na scenę, komponują piosenki, mimo wcześniejszego oporu i nadwrażliwości słuchowej, tańczą. To wspaniałe, jak nauka pomaga im się rozwijać. Od początku uważaliśmy, że szkoła z założenia ma nie tylko bawić, ale przede wszystkim uczyć. Dlatego „Arka Noego” organizuje dla swoich podopiecznych olimpiadę matematyczną, w planach jest również olimpiada polonistyczna. Organizujemy dla naszych uczniów także obozy wakacyjne.

Czego Państwu życzyć na przyszłość? Kolejnej placówki? 🙂

W związku z tym, że mamy ku temu warunki, to chcielibyśmy mieć więcej uczniów. Zapraszamy zarówno do pierwszej klasy, jak i wyższych istniejących. Nabór trwa cały rok!

Poza tym właśnie staramy się zarejestrować szkołę branżową. Nasze uczennice z ósmej klasy niedługo skończą szkołę podstawową i chcielibyśmy móc zaproponować im kontynuację pod skrzydłami Arki. Mamy nadzieję na pozytywny finał rozmów z Urzędem Miasta w Katowicach na temat gruntu pod rozbudowę szkoły, sponsorów, chętnych nauczycieli do współpracy i dużo zdrowia, byśmy podołali. 🙂

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Karolina Wojtyś

Zdjęcia: Arka Noego

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.

Jak zacząć przygodę z planowaniem i skutecznie realizować swoje plany?

Kiedy na świecie pojawia się dziecko wielu rodzicom może wydawać się, że ogarnięcie rzeczywistości nie jest możliwe. Oczywiście, dzieci są różne, ale pewne jest, że trzeba wszystko zorganizować inaczej, od nowa. I chociaż każdy tydzień wymaga modyfikacji nie tylko planów, ale też sposobu planowania, to jestem zdania, że wprowadzenie pewnych zmian i nawyków może usprawnić życie całej rodziny.

Planowanie dla Mam – czy to dla każdej z nas?

Takie pytanie padało często pod postami, kiedy założyłam bloga i social media Mama Manager. Odpowiadam na to zawsze tak samo: nie, planowanie nie jest dla każdej Mamy. Już tłumaczę dlaczego.

Efektywne planowanie jest procesem, który wymaga zaangażowania, wprowadzania zmian, szybkich reakcji i analizy rezultatów. Nie każdy młody rodzic ma na to czas, chęci lub zwyczajnie woli działać idąc na tzw. “żywioł”. I to jest ok, ważne, aby dobrze czuć się w wybranym rozwiązaniu. Jeśli nie chcesz poświęcać czasu na analizę lub zwyczajnie Twoje zadania nie są wymagające i samo planowanie zajmie więcej niż ich realizacja, odpuść.

Które Mamy powinny pomyśleć o planowaniu?

Temat organizacji może być ciekawy na każdym etapie macierzyństwa, a to dlatego, że każdy z nich jest inny i bardzo wymagający. Jeśli czujesz, że ciągle brakuje Ci na coś czasu, nie wyrabiasz się z zadaniami, a o chwili dla siebie możesz tylko pomarzyć, zdecydowanie powinnaś ułatwić sobie życie planując.

Nieważne czy w Twoim przypadku planowanie będzie dotyczyło domowych czynności, planu sprzątania, czy dużych projektów życiowych jak np. powrót do pracy. Wykorzystując metody planowania, będziesz w stanie działać efektywniej i przede wszystkim będziesz w stanie zminimalizować stres.

Co można planować będąc Mamą?

Planować można wiele, od zwykłych i prostych domowych czynności, po bardziej złożone domowe projekty, jak np. wyjazd na wakacje. Planowanie zacznij od zadania sobie pytania: Jaki chcę osiągnąć efekt końcowy?

A co zrobić, żeby mieć więcej czasu dla siebie?

Co więc możemy planować w domu, aby żyło nam się prościej?

  • zadania dnia,
  • budżet domowy,
  • plany posiłków (miesiąc, tydzień, dzień),
  • plany sprzątania,
  • listy zakupów i harmonogram zakupów,
  • randki z partnerem,
  • rutyny,
  • plany wakacji,
  • plany wyjścia do kosmetyczki, fryzjera,
  • plany spotkań ze znajomymi,
  • czas tylko dla siebie,
  • i inne.

Jak możesz planować?

Wybierz dogodną dla siebie formę i okres w jakim chcesz planować. Możesz robić to codziennie, jeden raz w tygodniu czy miesiącu. Zależy od tego co i w jakiej formie planujesz i jak Tobie jest najwygodniej. Poza okresem planowania musisz zdecydować się na formę, są to np.:

  • kalendarz online,
  • planer czasu,
  • bullet journal,
  • kartki “checklisty”,
  • aplikacja np. Trello,
  • kalendarz papierowy,
  • kalendarz czy notatnik w telefonie.

Usystematyzowane planowanie w jednym miejscu pomaga np. kiedy chcesz powrócić do danego zadania, dnia, celu. Dziennie planowanie ułatwi Ci mój autorski Mamuśkowy Planer, czyli planer dzienny dla Mam.

Przeczytaj jeszcze: Brak czasu – czyli brak czego?

Jakie zadania wpisywać?

Tutaj również jest wiele opcji. Na początku mojej przygody z macierzyństwem wpisywałam sobie wszystkie zdania, a były one głównie związane z opieką nad maleństwem. Jednak odznaczanie zrealizowanych czynności dawało mi poczucie chociaż tej minimalnej kontroli i różnorodności.

Były dni, kiedy wstawienie zmywarki czy pralki było dla mnie wyzwaniem niczym zdobycie masywu górskiego. W miarę upływu miesięcy zadania zmieniały się, a moja taktyka wpisywania ich również ulegała modyfikacji.


Realizowanie zadań

Samych sposobów na zarządzania swoimi zadaniami jest przynajmniej kilkadziesiąt. Wybrałam dla Ciebie kilka propozycji.

Priorytety

Zadania wpisuj od ogółu do szczegółu. Kiedy masz więcej czasu i możesz wykonać więcej zadań, nadaj im priorytety i wykonuj te, które dadzą Ci możliwie największe korzyści. Zgodnie z macierzą Eisenhowera zadania dzielimy na:

  • pilne i ważne,
  • pilne i nieważne,
  • niepilne i ważne,
  • niepilne i nieważne.

W oryginale każdy z punktów ma ramy czasowe, jednak na potrzeby planowania zadań rodzica małego dziecka proponuję priorytety własnych zadań nadawać intuicyjnie.

80:20

Zasada Pareto w przypadku zarządzania swoimi zadaniami jest powiązana z nadawaniem priorytetów. Zgodnie z tą zasadą 80% wyniku generuje zaledwie 20% naszych zadań. Jeśli uda Ci się dobrze wybrać te, które dadzą potencjalnie największy efekt, jesteś w stanie osiągnąć dużą część wymarzonego efektu.

Technika Pomodoro

To jedna z nazywanych przeze mnie “kuchennych” metod zarządzania czasem (są jeszcze techniki: Salami i Sera szwajcarskiego). Pomodoro idealnie sprawdza się w życiu młodych rodziców, ponieważ zakłada realizowanie zadań bez przerw w danym czasie.

W oryginale jest to 25 minut pracy na 5 minut przerwy, jednak na nasze potrzeby przyjmijmy, że czasem działania mogą być drzemki dziecka. Jednak ważne, aby w tym czasie faktycznie działać na 100%, nie zapominając o zrobieniu sobie chwili przerwy.

A co z celami?

Możecie zdziwić się, dlaczego nie napisałam w tekście praktycznie nic o celach. O ile jestem wielką fanką definiowana celów, to jednak uważam, że przy planowaniu np. sprzątania czy robienia zakupów, cel jest bardzo oczywisty. Jeśli jednak zadania będą bardziej złożone, a cel inny, jak najbardziej zachęcam do postawienia celów zgodnie z zasadą SMART. O tym, jak Mamy mogą realizować swoje cele pisałam na moim blogu.

Pamiętaj o wnioskach

Bardzo ważne przy planowaniu jest wyciąganie wniosków. To ważne, aby analizować każdy swój dzień i zastanowić się jaki był sukces mojego dnia, a co można zrobić lepiej i efektywniej następnym razem. ZAPISUJ JE 🙂

Wnioski przy swojej liście zadań

Nieważne jak planujesz, ważne, abyś wzięła sprawy w swoje ręce i znalazła sposób na oszczędność czasu, znalezienie chwili dla siebie i wybierała zadania z myślą, o tych przynoszących potencjalnie największe korzyści. Po więcej tekstów dla Mam zapraszam na mojego bloga www.mamamanager.eu Powodzenia!

Artykuł dedykuję młodym stażem rodzicom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z rodzicielstwem i są na etapie organizowania swojego życia na nowo.

Przeczytaj jeszcze: Jak ogarnąć wiele spraw i zyskać mnóstwo czasu?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aktywna Mama, zawodowo managerka projektów marketingowych, założycielka bloga Mama Manager. Pomaga Mamom w efektywniejszym zarządzaniu czasem, aby mogły znaleźć go na wszystko o czym marzą. Odkąd została mamą, codziennie odkrywa życie na nowo :)

10 rzeczy, które warto zrobić z dziećmi w wakacje

Wakacje to dla dzieci zdecydowanie najfajniejszy czas w roku. Bez szkoły, bez odrabiania lekcji i zajęć pozalekcyjnych. Samo to już bywa niezłą atrakcją. :) A jak sprawić, żeby konkretnie TE wakacje Twoje dziecko zapamiętało na długo, a może nawet na zawsze?

1. Wakacyjny pamiętnik

Czy da się zatrzymać czas? Niestety nie. Możemy zachować wspomnienia i zamknąć je w specjalnym miejscu. Jeśli zechcemy w czasie jesiennej pluchy lub długich zimowych wieczorów powrócić do szczęśliwych, beztroskich dni pełnych słońca to wystarczy, że sięgniemy po wakacyjny pamiętnik. Jak go przygotować?

Forma jest tu zupełnie dowolna, wszystko zależy od tego, jakie wydarzenia uznamy za cenne i w jaki sposób będziemy chcieli wspomnienia o nich przechowywać. Może to być zeszyt z notatkami i rysunkami lub album ze zdjęciami i pocztówkami, ale chyba największe pole do popisu daje pudełko/skrzynka z wakacyjnymi skarbami. Umieszczamy w nim i zapiski i fotografie, a poza tym także np. zasuszony kłos zboża zerwany podczas rowerowej wycieczki, woreczek lub buteleczkę z piaskiem z plaży, rysunki z wakacyjnymi motywami, bilety z zoo lub parków rozrywki.

Pamiętnik jest numerem 1 na liście, ponieważ mając świadomość jego tworzenia będziemy bardziej otwarci na zbieranie i tworzenie rzeczy związanych z kolejnymi podpowiedziami.

Przeczytaj także: Gdzie spędzić niezapomniane wakacje w Polsce?

2. Wyjazd nad jezioro, morze lub na basen

Woda to coś, co nieodłącznie kojarzy się z latem. Daje ukojenie w upalne dni, a także mnóstwo radości w czasie zabaw z nią i w niej 🙂 Dlatego myślę, że nikogo nie trzeba namawiać do tego, aby taki wyjazd zorganizować. Lista zabaw i zajęć, które można w takich miejscach przeprowadzić wystarczyłaby pewnie na osobny artykuł, ale jeśli znudzi nam się już moczenie w wodzie to można:

  • zakopywać się nawzajem w piasku („znikające stopy”),
  • robić i „sprzedawać” piaskowe lody,
  • liczyć, ile samolotów przeleci nad nami w ciągu 15 minut,
  • rysować wzorki na skórze kremem do opalania,
  • pisać patykiem po rozmywanym przed wodę piasku,
  • robić „zawody” pływackie, podglądać lub naśladować podwodne stworzenia 🙂

Pamiętajmy o zdjęciach do wakacyjnego albumu. Im bardziej szalone tym lepsze. I zawsze nad wodą stosujmy się do zasad bezpieczeństwa, bezwzględnie!

3. Wycieczka rowerowa

Dostępność sprzętu jest w tej chwili tak duża, że nawet osoby nie posiadające rowerów mogą spokojnie na taką wycieczkę się wybrać. Wypożyczamy lub wyjmujemy z garażu/piwnicy rowery (dla maluchów krzesełka dla dzieci lub przyczepkę rowerową plus obowiązkowo zakładamy im, a najlepiej sobie również, kaski), wyznaczamy trasę lub wybieramy ją spontanicznie i ruszamy w drogę!

Jeśli na naszej trasie nie ma spektakularnych atrakcji, jak np. ruiny zamku czy most nad rzeką, to tworzymy je sami – dzieci równie mocno zainteresuje opowieść o panu leśniczym, który pilnuje porządku w lesie czy o wojskowym samochodzie, który mijał nas przed postojem.

Przeczytaj także: 101 pomysłów na wakacje dla każdego

4. Domowe lody

Czas spędzony na wspólnym przygotowaniu posiłków jest bezcenny w ciągu całego roku, ale chyba nic nie cieszy dzieci tak jak zjedzenie samodzielnie przygotowanych lodów. Wystarczą świeże (ewentualnie mrożone) owoce, w opcji nie-sorbetowej trochę jogurtu lub śmietanki, odrobina miodu lub syropu, mikser lub blender, foremki lub plastikowe kubeczki i voilà!

Gwarantuję, że dzieci szybko upomną się o tę „zabawę”, więc jeśli, droga mamo, nie lubisz spędzać czasu w kuchni, to może lepiej nie proponuj jej wcale 😉

warto robić z dziećmi w wakacje

5. Wycieczka do sadu

Czy miałaś kiedyś okazję odwiedzić sad owocowy w środku lata? Ja, jako dziecko, nie raz – stąd wiem, jaka to frajda. Dojrzałe, soczyste czereśnie i niektóre gatunki jabłek na wyciągnięcie dłoni.. Pycha! Przy okazji można pokazać dzieciom jak owoce się zrywa, zbiera, sortuje i opowiedzieć co się będzie dalej z nimi działo (że pojadą na targ lub do przetwórni i co z nich może powstać). I jeszcze pstryknąć zdjęcie z czereśniowymi „kolczykami” 🙂

6. Piknik

Piknik to must-do każdych wakacji. Można go zorganizować podczas podpowiedzi 2, 3 i 5, a można zrobić z niego osobne, piknikowe święto. Wspólne szykowanie i pakowanie przekąsek w śniadaniowy, szeleszczący papier, przygotowywanie koszyka z talerzykami i sztućcami, wybór miejsca biesiadowania (można zrobić własną mapkę i urządzić poszukiwania) – samo to będzie atrakcją dla dzieci. A potem już tylko rozkładamy koc lub matę i cieszymy się piękną pogodą, smakołykami i swoim towarzystwem.

Przeczytaj także: 20 dni do lata. Jak wejść w kolejną porę roku z lepszym samopoczuciem?

7. Odwiedziny u rodziny lub znajomych

Wakacje to często moment, kiedy mamy odrobinę więcej wolnego czasu lub, kiedy mamy więcej okazji, żeby uciec od codzienności. Jedną z ciekawych opcji będzie na pewno wizyta (może z noclegiem) u dawno niewidzianej (ale tej lubianej) cioci lub naszych znajomych. Nadrobimy w ten sposób zaległości towarzyskie, a przy okazji pokażemy dzieciom trochę inny region, może styl życia lub kulturę. To także okazja do wakacyjnych opowieści i rodzinnych historii, które spisane, urozmaicą nasz kuferek wspomnień.

8. Budowanie statków

Jeśli wakacje to woda, a jeśli woda to… statki! Wymieniam to jako osobny punkt, bo wykonanie skomplikowanego projektu może nam zająć przecież całe lato 🙂 Najpierw trzeba rozrysować i opracować projekt, dobrać materiały (np. z recyklingu) i narzędzia, a potem przystąpić do realizacji.

Statek możemy tworzyć jeden, rozbudowany, wspólnymi siłami lub (zwłaszcza ze starszymi dziećmi to się sprawdzi) każdy swój mniejszy, który weźmie udział w rodzinnym wyścigu. Inspiracji możemy szukać w internecie lub na wycieczkach nad akweny wodne. Nie zapomnijcie nagrać momentu wodowania!

Przeczytaj także: Muzea i centra nauki w Polsce – 10 propozycji na weekend

9. Kolorowe szaleństwa

Lato ma w sobie coś takiego, że zachęca do eksperymentów z kolorami. Pozwólmy dzieciom i sobie na odrobinę szaleństwa i pofarbujmy sobie pasemka lub całe włosy na różowo, fioletowo albo niebiesko. Wybór w drogeriach pod tym względem jest ogromny. Kupmy jasne t-shirty dla całej rodziny i pomalujmy je flamastrami w wakacyjne motywy.

A jeśli włosy i ubrania to za mało, to można też pokusić się o zmywalne tatuaże (do kupienia w sklepach papierniczych lub wykonane własnoręcznie… tradycyjnym długopisem). Zachowajmy tutaj jednak ostrożność z uwagi na możliwe reakcje alergiczne.

10. „Dzień leniwca”

Czy któraś z Was nie ma ochoty czasem robić NIC? Nawet (a zwłaszcza) mając dzieci? No właśnie… Znajdujemy odpowiedni dzień w kalendarzu, planujemy nicnierobienie (w domu lub na wyjeździe, w ogrodzie, gdziekolwiek) i kiedy upragniona data następuje – przystępujemy do realizacji. Wcześniejszy plan był potrzebny choćby po to, żeby:

  • gotowe śniadanie czekało już na nas w lodówce lub w bufecie,
  • każdy miał odpowiednią ilość miejsca do leżenia i odpoczywania (np. leżak, hamak czy kanapę),
  • wiedzieć, gdzie najlepiej zamówić i zjeść obiad (a być może też deser i kolację) i
  • żeby każdy członek rodziny przyszykował sobie zapas książeczek, gier, zabawek, filmów, bajek itd. 🙂

Jako całodobowe leniwce powstrzymujemy się od wszelkich obowiązków i zadań, których nie można byłoby wykonać dzień wcześniej lub dzień później.

Powyższe pomysły to tylko sugestie – możecie je dowolnie urozmaicać i modyfikować. Bawcie się dobrze. 🙂

A jakie są Wasze sprawdzone sposoby na udane wakacje?

Przeczytaj także: Magiczne wakacje w Polsce szlakiem Parków Narodowych

Zdjęcie: 123 rf, Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Spełniona żona i mama dwójki maluchów. Freelancerka z wieloma pasjami, ambitnymi celami i marzeniami. Największe z nich właśnie spełnia budując markę https://oszczedzamczas.pl/
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×