Czego szukasz

Przeprowadziłam się tu z miłości do Pragi – historia Ewy

To była miłość od pierwszego spojrzenia. Ewa zakochała się w Pradze już podczas swojego pierwszego pobytu w tym mieście. – „Przez cały czas przyjeżdżałam tu na krócej lub dłużej, więc w momencie, gdy w moim życiu nastały przykre i nieoczekiwane zmiany, pomyślałam sobie, że muszę znaleźć się w miejscu, które uwielbiam, że tam wszystko na pewno się ułoży i znów będę szczęśliwa” – mówi Ewa, bohaterka naszego cyklu #mamazagranicą.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 14/06/2018
Ewa Wala z mężem i córeczką

Ewo, 5 lat temu zamieniłaś Opole, z którego pochodzisz, na Pragę, gdzie dzisiaj wychowujesz swoją 3 – letnią córeczkę Sarę razem ze swoim partnerem, z pochodzenia Słowakiem. Czechy, to co prawda nasz sąsiad zza miedzy, ale pewnie niewiele z nas wie jak tam się żyje. Jak żyje się tam Tobie? Czy trudno było Ci się zaaklimatyzować? Jak trafiłaś do Pragi?

Może to zabrzmi śmiesznie, ale ja przeprowadziłam się tutaj z miłości do Pragi. W odróżnieniu od większości ludzi, których przywiodły tu względy mniej lub bardziej racjonalne (praca, partner itd.), ja przeniosłam się do Pragi, ponieważ od września 2001, czyli od momentu, kiedy byłam tu po raz pierwszy, zakochałam się w tym mieście.

Przez cały czas przyjeżdżałam tu na krócej lub dłużej (pół roku w ramach Erasmusa w trakcie studiów), więc w momencie, gdy w moim życiu nastały przykre i nieoczekiwane zmiany zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej, pomyślałam sobie, że muszę znaleźć się w miejscu, które uwielbiam, że tam wszystko na pewno się ułoży i znów będę szczęśliwa.

Dziś, gdy wspominam ten moment, to wydaje mi się, że byłam naiwna i miałam bardzo optymistyczne podejście :), ale udało się! Na zasadzie samospełniającego się chyba proroctwa. Tak bardzo wierzyłam w to, że w ukochanym miejscu mogą spotkać mnie tylko dobre rzeczy, a raczej ludzie, że rzeczywiście tak było.

Z aklimatyzacją w moim przypadku poszło szybko, ponieważ odpadł problem znajomości miasta, znałam już je pod kątem topografii bardzo dobrze, więc łatwo było mi się po Pradze poruszać, znaleźć mieszkanie w fajnym miejscu itd.

Podstawy języka także już posiadałam (z racji pobytu na Erasmusie oraz fascynacji miastem, uczyłam się we własnym zakresie). Miałam także ogromne szczęście do współlokatorów w pierwszym mieszkaniu oraz ludzi w pierwszej pracy.

Była to szwajcarska firma, która w Pradze ma swoje centrum obsługi klienta na całą Europę, w związku z tym moimi kolegami byli na co dzień ludzie z 25 krajów! Ponieważ w 90% byliśmy z poza CR tworzyliśmy dość zgraną grupę kolegów, przyjaciół.

Twój partner jest Słowakiem. Wspomniałaś, że posługujecie się w sumie trzema słowiańskimi językami i jeszcze angielskim? Z jakimi jeszcze różnicami kulturowymi się zetknęłaś? Czego uczy Cię kultura w Czechach?

Na początku, gdy się poznaliśmy mój czeski nie był jeszcze na bardzo wysokim poziomie, wolałam więc mówić po angielsku i tak też się komunikowaliśmy z Markiem.

Wszystko się zmieniło, gdy urodziła się nasza córka Sara. Nie chcieliśmy żeby ten kolejny język mieszał jej w głowie. Tak jakoś naturalnie to wyszło i funkcjonuje nadal, że oboje mówimy do dziecka we własnych językach, ale do siebie nawzajem także. Czyli ja do Marka po polsku, a on odpowiada mi po słowacku.

Do tego dochodzi oczywiście język miejscowy, czyli czeski – tym obecnie posługuję się na co dzień w pracy i oczywiście w codziennych sytuacjach życiowych – w sklepie, urzędzie itd. Sara także chodzi od 18 miesiąca do czeskiego żłobko-przedszkola.

Nie myślę żeby Polak przeprowadzając się do Czech przeżył jakiś wielki szok kulturowy, aczkolwiek różnice pomiędzy naszymi sposobami zachowania oczywiście są. Według mnie Czesi są z naszych krajów słowiańskich najbardziej pragmatyczni, poukładani – w zasadzie często wydaje mi się, że bliżej im do Austriaków lub Niemców.

Na to z kolei ma wpływ fakt, że społeczeństwo jest w większości ateistyczne, przez co podejście do wielu spraw jest krańcowo inne – wystarczy w tym miejscu poruszyć trudne dziś w Polsce tematy aborcji, pigułek antykoncepcyjnych itd.

Podsumowując widzę to tak, że obywatelowi daje się w Czechach większą wolność (wyboru) oraz traktuje się go bardziej po partnersku – z większym zaufaniem.

Czesi są generalnie tolerancyjni wobec wszelakich mniejszości, dzieci w miejscach publicznych, karmienia piersią w miejscu publicznym, psów itd. Długo by pisać, ale z punktu czytelnika polskiej prasy oraz tego, że stale mam mocne więzy z krajem (przyjeżdżam co 1-2 miesiące) – cieszę się, że urodziłam dziecko tutaj.

Jak wygląda w Czechach opieka nad przyszłą mamą? Jak to wyglądało w Twoim przypadku?

Opieka nad przyszłą mamą – o tym mogę wypowiedzieć się w samych superlatywach. W Czechach praktycznie nie istnieje prywatna opieka lekarska – są gabinety, ale i tak wszystkie mają podpisane umowy z państwowymi ubezpieczycielami. Znalazłam więc lekarza, mówiącego po angielsku (żeby wszystko dobrze zrozumieć). Dokupiłam za 1000 kc (160 zł) na cały okres ciąży dodatkowy pakiet i wyglądało to tak, że wizyty kontrolne (każdorazowo z USG) miałam co 3-4 tyg.

W 14 tyg. należy zarejestrować się w szpitalu, w którym planuje się urodzić dziecko. Na 8, najpóźniej 6 tyg. przed planowaną datą porodu kobieta idzie już obowiązkowo na urlop macierzyński. Wtedy też przechodzi już pod opiekę szpitala, w którym odbędzie się poród i tam chodzi na cotygodniowe kontrole – każdorazowo KTG. Ponieważ moje dziecko nie spieszyło się specjalnie z przyjściem na świat, gdy minął planowy termin, na te kontrole chodziłam już co 3 dni.

Znieczulenie jest oczywiście dostępne i darmowe. Po porodzie w szpitalu zostałam 4 dni. Warto dodać, że czeski pragmatyzm działa i tu. Wszystkie kwestie związane z rejestracją dziecka, imionami, nazwiskami itd. załatwia się już przed porodem, a po narodzinach jedynie odbiera się gotowy akt urodzenia.

Lekarz pediatra też musi być wybrany, a dziecko zgłoszone do niego pro – forma również już przed porodem. Myślę, że to dobre rozwiązanie, bo jak wiemy z noworodkiem trudno biega się po urzędach.

Z jakiego wsparcia może korzystać czeska mama? Jak Państwo wspiera młodych rodziców?

Urlop macierzyński (w skrócie – przysługuje tym kobietom, które pracowały, a więc płaciły ubezpieczenie) trwa 28 tyg i stanowi ok. 70% pensji, wyliczonej na podstawie pensji z poprzednich 12 miesięcy. Następnie można przejść na urlop rodzicielski i pobierać dodatek rodzicielski (może to być także ojciec). Do pobrania jest 220 000 kc, które mogą być rozłożone na okres od 6 miesięcy – do 4 lat dziecka.

Problemem niestety są żłobki lub raczej ich brak. Po 1990 r. zlikwidowano większość tego typu państwowych placówek, wprowadzono właśnie ten rodzicielski dodatek, aby zachęcić kobiety do pozostania w domu przez 3 lata. Stąd paradoksalnie w kraju o najniższym obecnie bezrobociu w UE w ogóle, bezrobocie wśród kobiet z dziećmi do lat 6 jest największe.

Jeśli kobieta chce (lub musi) pracować to są oczywiście placówki prywatne, te z kolei w większości i tak przyjmują dzieci najwcześniej od 18 miesiąca. W tym właśnie wieku zaczęła uczęszczać moja córka.

Ostatnio pojawił się urlop dla ojców do wzięcia w okresie po narodzinach – na 2 tyg.

Z wykształcenia jesteś geografem po UJ i przez blisko 5 lat pracowałaś w swoim zawodzie – jako młodszy urbanista i GIS analityk. Bardzo lubiłaś swoją pracę, a jednak zdecydowałaś się przekwalifikować i od roku czasu jesteś testerem IT i … również tą pracę bardzo cenisz. Opowiedz jak zaczęła się Twoja przygoda z branżą IT.

Moja przygoda z IT. Hmm jak większość Mam musiałam zmierzyć się z pytaniem, jak pogodzić opiekę nad dzieckiem z pracą zawodową. W Pradze do porodu pracowałam jako Team Leader w branży fotograficznej (obsługa techniczna klienta) i lubiłam także tę pracę 🙂 Była to jednak standardowa praca od 9 do 18, bez żadnej elastyczności, możliwości pracy z domu itd. Nie wyobrażałam sobie powrotu do takiej pracy przy maleńkim dziecku.

Gdy Sara zadomowiła się już w żłobku, rozpoczął się dla mnie trudny proces odnalezienia się na nowo na rynku pracy. Na początku pracowałam w HR, później w rekrutacji i ciągle czułam, że to nie jest to, że potrzebuję wyzwania i pracy, gdzie mogłabym także rozwijać swoje twarde umiejętności, czyli uczyć się nowych programów, aplikacji itd.

W Czechach dość głośno w tym czasie zrobiło się o organizacji Czechitas, która wspiera kobiety w IT, szkoli je, i generalnie jej celem jest zwiększenie zatrudnionych w tej dziedzinie kobiet. Zachęcały do kontaktu, jeśli ktoś byłby zainteresowany zmianą lub rozpoczęciem kariery w IT.

Posłałam oczywiście formularz i po jakimś czasie odezwała się do mnie dziewczyna odpowiedzialna właśnie za kreowanie nowych karier i zaprosiła mnie na rozmowę. Zaproponowała, że zarekomenduje mnie do 2 firm, które zajmują się testingiem (dzięki pracy z GIS, miałam doświadczenie z SQL).

Poszłam na pierwsze w życiu interview w j.czeskim i… po kolejnej rozmowie (a raczej testowaniu) oraz teście z logicznego myślenia dostałam pracę na pozycji Junior Test Engineer.

To wspaniale. A jak wygląda Twój typowy dzień pracy?

Jestem w świetnej sytuacji ponieważ mój dzień pracy trwa 6 h 🙂 To, jak przebiega zależy oczywiście od tego, przy jakim projekcie pracuję. Testowałam już aplikację muzyczną (w 2 tyg sprintach) i przebiegało to na zasadzie luźnej współpracy – można było testować właściwie z jakiegokolwiek miejsca i o dowolnej porze (idealne dla mamy :)). Ważne jest, żeby w danym czasie, wykonać przypisaną serię testów.

Następnie miałam możliwość nauki automatyzacji testów dla producenta aut, a obecnie jestem w banku, gdzie wszystko jest trochę bardziej sformalizowane. Mam elastyczny czas pracy, z zastrzeżeniem, że gdy mamy ważny spotkanie, to muszę w nim oczywiście uczestniczyć. Tutaj niestety praca z domu nie jest mile widziana, ze względów bezpieczeństwa oraz z uwagi na częste spotkania całego zespołu z programistami, biznes analitykami itd.

Jak wygląda środowisko branży IT w Czechach? Czy dużo jest w nim kobiet? Czy to jest dzisiaj popularna dla czeskich kobiet branża?

Dzięki wspomnianej już organizacji Czechitas oraz innym, które działają na zasadzie wolontariatu np. Pyladies, krajobraz IT w Czechach pomału się zmienia. Do tej pory kobiety stanowiły niewielki procent zatrudnionych w tej branży. Moja firma, z proporcją mężczyzn do kobiet na poziomie 60:40, na pewno jest ewenementem.

Oczywiście kobiety w większości zajmują stanowiska testerskie, dotyczące UX, czy biznes analizy, a rzadziej są programistkami, ale i to się zmienia. W chwili obecnej, podobnie jak w innych krajach coraz bardziej widzi się potrzebę tworzenia zespołów mieszanych, ponieważ to, co wnoszą do tej branży kobiety jest nie do przecenienia.

Nie powiedziałabym, że jest to jakoś bardzo popularna branża wśród kobiet, ale pomału, tak jak i w innych krajach kobiety zaczynają wierzyć we własne umiejętności i także podejmują wyzwanie.

Co cenisz sobie najbardziej w tej pracy? Jak wspiera Cię Twój pracodawca, z uwagi na to, że jesteś mamą małej dziewczynki?

Jestem zatrudniona na umowę o pracę. Jak już wspominałam wcześniej mam wielkie szczęście, ponieważ mogę pracować na część etatu – 6h, co w Czechach wcale nie jest oczywiste. Bardzo ciężko znaleźć pracę na mniej niż 8h, jestem więc wdzięczna pracodawcy, że się na to zgodził.

Ponadto mam elastyczny czas pracy, możliwość pracy z domu. Gdy Sara była chora szef bez problemu zgodził się na te formę pracy, dostosował spotkania, tak abym mogła uczestniczyć przez Skype. Resztę zadań mogłam wykonać w dogodnej dla siebie porze – czyli po 21 w moim przypadku 🙂

Większość rzeczy po prostu da się dogadać, wiem że koleżanki, które nie mają otwartych przedszkoli w wakacje, wezmą dodatkowo urlopy bezpłatne i też nie ma z tym problemu.

Ten temat Cię jeszcze bezpośrednio nie dotyczy, ale powiedz jak wygląda system edukacji w Czechach? Czy tutaj państwo wspiera jakoś rodziców?

Szczerze mówiąc nie orientowałam się jeszcze w szkolnictwie, wiem jedynie bardzo ogólnie jak to wygląda. Dzieci rozpoczynają naukę w wieku 6 lat (można o rok odłożyć) w 9 letniej szkole podstawowej. Jednak jest to dość elastyczne i istnieje kilka możliwości ukończenia podstawówki, czy rozpoczęcia szkoły średniej.

Ostatnie 4 lata podstawówki można odrobić w 8-letnim gimnazjum, lub z 7 klasy podstawówki przejść do 6 letniego gimnazjum. Wiem, że szkoły oferują opiekę nad dziećmi po lekcjach w formie tzw. drużyny – gdzie dzieci odrabiają lekcje, uczestniczą w zajęciach sportowych itd., coś na kształt polskiej świetlicy.

Z jakich świadczeń może korzystać mama lub rodzice w Czechach?

Jest wspomniany wyżej dodatek rodzicielski, ponadto jest ulga podatkowa na każde dziecko, ulga przedszkolna – zwrot części kosztów poniesionych na uczęszczanie dziecka do żłobka lub przedszkola.

Za co najbardziej cenisz sobie życie w Pradze, w Czechach i czy jest coś co Ci przeszkadza?

Przeprowadziłam się do Pragi z uwagi na miasto jako takie – jego wspaniałą architekturę, labirynty wąskich uliczek na starym mieście, piękne parki. Z czasem doceniłam niezawodny i tani system transportowy, to że łatwo można znaleźć i zmienić pracę, że na człowieka nie patrzy się przez pryzmat szkoły, którą ukończył, ale przede wszystkich jego motywacji do pracy.

Tu żyje mi się zdecydowanie spokojniej niż w Polsce, właściwie było to jedno z moich pierwszych odczuć po przeprowadzce. Jechałam w tramwaju pełnym ludzi do pracy i zreflektowałam się, że jest jakoś inaczej, niż np. w Krakowie, gdzie mieszkałam kilka lat. Było po prostu … spokojnie … pomimo tego, że tramwaj był pełny, nikt się nie przepychał, nie krzyczał, że należy mu się miejsce itd.

Lubię multikulturowość tego miasta. Lubię, że chodzi się tutaj w pracy na lunch, dzięki czemu integracja z kolegami postępuje szybciej, a po pracy nie leci się z wywieszonym językiem do domu, aby gotować.

Lubię to, że można normalnie i kulturalnie siedzieć w parku, zrobić sobie piknik na kocu i pić wino z kieliszka. Lubię to, że w olbrzymiej większości miejsc dzieci są mile widziane, bardzo często spotyka się kąciki do zabaw, kredki itd., podobnie jak miski z wodą dla czteronożnych przyjaciół. Lubię czeski pragmatyzm, łatwość załatwiania spraw, zwykłą ludzką uprzejmość na ulicy.

Oczywiście medal ma zawsze dwie strony i w tym przypadku też znajdą się rzeczy czy sytuacje, które człowiekowi przeszkadzają. Przede wszystkim myślę jednak, że po prostu jak się już jest w jakimś miejscu dłużej, to spadają różowe okulary turysty czy nowicjusza.

Czasem ta totalna tolerancja Czechów zaczyna przechodzić w obojętność, gdzie nikt nikomu nie chce o nic zwracać uwagi, bo „to przecież nie moja sprawa, nie będę się wtrącać – lepiej mieć – święty spokój”- co dla nas Polaków awanturujących się dla odmiany o wszystko jest niewyobrażalne.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Zdjęcie: archiwum Ewa Wala

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Najlepsze probiotyki dla dzieci

Probiotyk dla dzieci najczęściej podaje się przy okazji terapii antybiotykowej bądź też przy zatruciu pokarmowym. Dobroczynne bakterie pomagają uzupełnić osłabioną florę jelitową dlatego ważne jest, by dobrać odpowiedni probiotyk. Sprawdź, jak to zrobić.
  • Jagoda Jasińska - 10/07/2018
Jogurt z owocami

Dobry probiotyk przy antybiotykoterapii będzie wspomagać proces odbudowy odporności oraz zapobiegać wyjałowieniu flory jelitowej malucha. Warto takie preparaty podawać jednocześnie z antybiotykami, gdyż pozwala to ograniczyć ryzyko wystąpienia przykrych objawów ze strony układu pokarmowego na skutek przebytej antybiotykoterapii, takich jak wzdęcia, wymioty czy biegunka.

Jaki probiotyk przy antybiotyku dla dziecka?

Najlepszy probiotyk dla dzieci powinien spełniać kilka warunków – przede wszystkim, powinien zawierać odpowiednie szczepy bakterii, dobrze dobrane do potrzeb układu pokarmowego malucha. Badania wskazują, że najskuteczniejsze dobroczynne działanie na układ pokarmowy wykazują dwa rodzaje drobnoustrojów -: Lactobacillus rhamnosus GG (znajdziesz go w składzie Multilac dla dzieci) albo Saccharomyces boulardii -).

Warto zwrócić także uwagę, czy wybrany probiotyk w składzie swoim zawiera takie substancje, jak fruktooligosacharydy (FOS) lub inne prebiotyki. Są to substancje nietrawione w układzie pokarmowym, które stanowią pożywkę dla pożytecznych szczepów bakterii i wspomagają ich rozwój. Występują one naturalnie w niektórych pokarmach (na przykład w cebuli, szparagach, bananach i pszenicy), jednak dostarczenie ich niemowlęciu wraz z dietą jest bardzo trudne.

Najlepszy probiotyk dla dzieci będzie zatem synbiotykiem, czyli preparatem zawierającym nie tylko dobroczynne szczepy bakterii, ale także i substancje umożliwiające drobnoustrojom ponowne kolonizowanie układu pokarmowego malucha.

Forma ma znaczenie

Kolejną istotną kwestią jest forma, w której występuje preparat. Ważne jest, aby probiotyk był łatwy do podania i jego przyjmowanie nie było dla dziecka uciążliwe. Dobry probiotyk dla małego dziecka może być na przykład w formie kropel albo saszetek – jak na przykład preparaty Multilac dla dzieci,).

Choć probiotyk dla niemowlaka najczęściej występuje właśnie w postaci kropel, to bardzo małym dzieciom można podawać także mleko probiotyczne. Jeśli maluch jest już przyzwyczajony do picia mleka konkretnej marki, warto podać mu preparat tego samego producenta wzbogacony o szczepy bakterii. Dzięki temu unikniesz ryzyka, że dziecko nie będzie chciało przyzwyczaić się do nowego smaku. Probiotyki dla dzieci mogą występować również w postaci kapsułek. W takim wypadku, aby ułatwić podanie dziecku preparatu, możesz otworzyć kapsułkę, a zawartość zmieszać z wodą albo z mlekiem.

Tekst przygotowany na zlecenie partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Jasińska

Wybierz się w magiczną podróż ze swoim dzieckiem – Londyn śladami Harrego Pottera

Wyobraź sobie spacer ulicami Londynu - wizytę na słynnym peronie 9 i ¾ na dworcu King’s Cross czy Warner Bros. Studio, które przeniesie Cię do świata czarodziejów. Twoje dziecko piszczy z radości na wieść o takim wyjeździe? Londyn śladami Harrego Pottera to niezapomniany wyjazd dla dzieci i dorosłych w każdym wieku. Poznaj szczegóły tej magicznej podróży, zarezerwuj swoje miejsce i odbierz bonus - wyjazd już we wrześniu!
  • Agnieszka Kumorek - 06/07/2018
peron w Londynie King's Cross

Kierunek Anglia!

Z czym kojarzy Ci się Anglia?

Pierwsze przychodzą mi na myśl czerwone autobusy i budki telefoniczne 😉

Potem Królowa, pałac Buckingham, Big Ben, London Eye, Tower Bridge…

I oczywiście cudowny angielski akcent, tradycyjne śniadania, kamienice z kolorowymi drzwiami i zatłoczone puby.

Sercem tego wszystkiego jest niewątpliwie Londyn – stolica i ośrodek kultury, miasto łączące tradycję z nowoczesnością, miejsce… które od zawsze było trochę magiczne 🙂

czerwony autobus Londyn

Właśnie wróciłam z krótkiego wyjazdu do Londynu. Wiesz co zrobiło na mnie duże wrażenie? Muzeum Harrego Pottera!

Londyn śladami Harrego Pottera

Od czasu, kiedy wydana została pierwsza książka J.K. Rowling o najsłynniejszym obecnie czarodzieju na świecie, minęło ponad 20 lat 🙂 W tym czasie ukazało się kolejnych sześć książek i powstało osiem filmów o przygodach Harrego i jego przyjaciół.

Dzisiaj ciężko znaleźć osobę, która nie słyszała o szkole magii i czarodziejstwa w Hogwarcie 😉

Akcja serii dzieje się po części w Londynie. To właśnie tam odnajdziemy Dziurawy Kocioł, peron 9 i ¾ na dworcu King’s Cross czy Bank Gringotta.

Dlatego marzeniem każdego prawdziwego fana Harrego Pottera jest odwiedzenie stolicy Anglii.

Harry Potter książki

Warner Bros. Studio

Punktem obowiązkowym na liście wycieczki „śladami Harrego Pottera” jest Warner Bros. Studio. To miejsce, w którym można spędzić wiele wiele godzin 😉

Na chwilę przenosimy się do świata magii – zwiedzamy pokój Gryffindoru, salę eliksirów Snape’a, chatkę Hagrida, wchodzimy do Zakazanego lasu i Expressu do Hogwartu, a w przerwie możemy skosztować kremowego piwa i spróbować czekoladową żabę.

Wszystkie pomieszczenia i eksponaty, które oglądamy są opisane. Zwiedzając poznajemy więc liczne ciekawostki, tricki i efekty specjalne stosowane przez twórców filmu.

Dobra zabawa gwarantowana, nie tylko dla młodszych fanów 😉

Warner Bross Studio

Warner Bross Studio

Warner Bross Studio

Plan wyjazdu

Harry Potter Tour – Londyn to wycieczka organizowana przez zaprzyjaźnione z nami biuro turystyczne lemon&lime. Podczas wyjazdu zobaczysz Londyn śladami Harrego Pottera oraz zwiedzisz wyjątkowe miejsca w stolicy Anglii 🙂

Wyjazd zaplanowany jest w terminie 27.09.2018 – 30.09.2018 (4 dni, od czwartku do niedzieli) 

1 dzień:
Pałac Buckingham, Opactwo Westminsterskie, park St. James’s, Big Ben, Westminster – stacja metra, która została wykorzystana do zdjęć do filmu o Harrym Potterze, Trafalgar Square, Australia House, który zagrał bank Gringotta.

2 dzień:
Warner Bros. Studio, Leadenhall, gdzie w książce znajdował się Dziurawy Kocioł, peron 9 i ¾ na dworcu King’s Cross.

3 dzień:
Muzeum Historii Naturalnej, Millenium Bridge, który został w 7 części zniszczony przez śmierciożerców, Twierdza Tower.

4 dzień:
Muzeum Transportu, Picadilly Cirrcus z fontanną Erosa, miejsce z którego teleportowali się Harry, Ron i Hermiona, londyńska China Town, Leicester Square – niezwykle barwny plac w centrum Londynu, gdzie odbywały się premiery filmowe.

Podczas wyjazdu zapewnione są: 3 noclegi w Hotelu Ibis Etap (pokoje dwu – lub trzyosobowe z łazienką), wyżywienie (3 śniadania, 3 obiadokolacje, lunch w dniu wylotu), ubezpieczenie KL, NNW, BP, opieka pilota/przewodnika przez cały czas trwania wyjazdu, transfer busem z/na lotnisko.

Brzmi jak podróż marzeń dla Twojego dziecka i dla Ciebie?

Zgłoś się już teraz i odbierz swój rabat! 100 zł dla osoby dorosłej i 50 zł dla dziecka, jeśli przy zapisie podasz hasło MAMOPRACUJ. 

Wszystkie szczegóły dotyczące wyjazdu znajdziesz na stronie: http://www.lemonandlime.pl/harry-potter-tour/

Wolisz zadzwonić i o wszystko dopytać? Na Twój telefon czeka Justyna Wiśniewska tel.: 691 83 88 99 

Tower Bridge Londyn

Biuro turystyczne lemon&lime

Wyjazd zorganizowany jest przez Justynę Wiśniewską – kobietę i mamę, która kocha podróże i uwielbia organizować wakacje, wyjazdy, wyprawy i wyjazdy integracyjne 🙂 Jej pasja stała się jej pracą. We własnym biurze turystycznym tworzy pomysły na autorskie programy wycieczek.

I tak między innymi powstał Londyn śladami Harrego Pottera 🙂 na który serdecznie zapraszam!

Zdjęcia: lemon&lime

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbatki w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail