Czego szukasz

Przeprowadziłam się tu z miłości do Pragi – historia Ewy

To była miłość od pierwszego spojrzenia. Ewa zakochała się w Pradze już podczas swojego pierwszego pobytu w tym mieście. – „Przez cały czas przyjeżdżałam tu na krócej lub dłużej, więc w momencie, gdy w moim życiu nastały przykre i nieoczekiwane zmiany, pomyślałam sobie, że muszę znaleźć się w miejscu, które uwielbiam, że tam wszystko na pewno się ułoży i znów będę szczęśliwa” – mówi Ewa, bohaterka naszego cyklu #mamazagranicą.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 14/06/2018
Ewa Wala z mężem i córeczką

Ewo, 5 lat temu zamieniłaś Opole, z którego pochodzisz, na Pragę, gdzie dzisiaj wychowujesz swoją 3 – letnią córeczkę Sarę razem ze swoim partnerem, z pochodzenia Słowakiem. Czechy, to co prawda nasz sąsiad zza miedzy, ale pewnie niewiele z nas wie jak tam się żyje. Jak żyje się tam Tobie? Czy trudno było Ci się zaaklimatyzować? Jak trafiłaś do Pragi?

Może to zabrzmi śmiesznie, ale ja przeprowadziłam się tutaj z miłości do Pragi. W odróżnieniu od większości ludzi, których przywiodły tu względy mniej lub bardziej racjonalne (praca, partner itd.), ja przeniosłam się do Pragi, ponieważ od września 2001, czyli od momentu, kiedy byłam tu po raz pierwszy, zakochałam się w tym mieście.

Przez cały czas przyjeżdżałam tu na krócej lub dłużej (pół roku w ramach Erasmusa w trakcie studiów), więc w momencie, gdy w moim życiu nastały przykre i nieoczekiwane zmiany zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej, pomyślałam sobie, że muszę znaleźć się w miejscu, które uwielbiam, że tam wszystko na pewno się ułoży i znów będę szczęśliwa.

Dziś, gdy wspominam ten moment, to wydaje mi się, że byłam naiwna i miałam bardzo optymistyczne podejście :), ale udało się! Na zasadzie samospełniającego się chyba proroctwa. Tak bardzo wierzyłam w to, że w ukochanym miejscu mogą spotkać mnie tylko dobre rzeczy, a raczej ludzie, że rzeczywiście tak było.

Z aklimatyzacją w moim przypadku poszło szybko, ponieważ odpadł problem znajomości miasta, znałam już je pod kątem topografii bardzo dobrze, więc łatwo było mi się po Pradze poruszać, znaleźć mieszkanie w fajnym miejscu itd.

Podstawy języka także już posiadałam (z racji pobytu na Erasmusie oraz fascynacji miastem, uczyłam się we własnym zakresie). Miałam także ogromne szczęście do współlokatorów w pierwszym mieszkaniu oraz ludzi w pierwszej pracy.

Była to szwajcarska firma, która w Pradze ma swoje centrum obsługi klienta na całą Europę, w związku z tym moimi kolegami byli na co dzień ludzie z 25 krajów! Ponieważ w 90% byliśmy z poza CR tworzyliśmy dość zgraną grupę kolegów, przyjaciół.

Twój partner jest Słowakiem. Wspomniałaś, że posługujecie się w sumie trzema słowiańskimi językami i jeszcze angielskim? Z jakimi jeszcze różnicami kulturowymi się zetknęłaś? Czego uczy Cię kultura w Czechach?

Na początku, gdy się poznaliśmy mój czeski nie był jeszcze na bardzo wysokim poziomie, wolałam więc mówić po angielsku i tak też się komunikowaliśmy z Markiem.

Wszystko się zmieniło, gdy urodziła się nasza córka Sara. Nie chcieliśmy żeby ten kolejny język mieszał jej w głowie. Tak jakoś naturalnie to wyszło i funkcjonuje nadal, że oboje mówimy do dziecka we własnych językach, ale do siebie nawzajem także. Czyli ja do Marka po polsku, a on odpowiada mi po słowacku.

Do tego dochodzi oczywiście język miejscowy, czyli czeski – tym obecnie posługuję się na co dzień w pracy i oczywiście w codziennych sytuacjach życiowych – w sklepie, urzędzie itd. Sara także chodzi od 18 miesiąca do czeskiego żłobko-przedszkola.

Nie myślę żeby Polak przeprowadzając się do Czech przeżył jakiś wielki szok kulturowy, aczkolwiek różnice pomiędzy naszymi sposobami zachowania oczywiście są. Według mnie Czesi są z naszych krajów słowiańskich najbardziej pragmatyczni, poukładani – w zasadzie często wydaje mi się, że bliżej im do Austriaków lub Niemców.

Na to z kolei ma wpływ fakt, że społeczeństwo jest w większości ateistyczne, przez co podejście do wielu spraw jest krańcowo inne – wystarczy w tym miejscu poruszyć trudne dziś w Polsce tematy aborcji, pigułek antykoncepcyjnych itd.

Podsumowując widzę to tak, że obywatelowi daje się w Czechach większą wolność (wyboru) oraz traktuje się go bardziej po partnersku – z większym zaufaniem.

Czesi są generalnie tolerancyjni wobec wszelakich mniejszości, dzieci w miejscach publicznych, karmienia piersią w miejscu publicznym, psów itd. Długo by pisać, ale z punktu czytelnika polskiej prasy oraz tego, że stale mam mocne więzy z krajem (przyjeżdżam co 1-2 miesiące) – cieszę się, że urodziłam dziecko tutaj.

Jak wygląda w Czechach opieka nad przyszłą mamą? Jak to wyglądało w Twoim przypadku?

Opieka nad przyszłą mamą – o tym mogę wypowiedzieć się w samych superlatywach. W Czechach praktycznie nie istnieje prywatna opieka lekarska – są gabinety, ale i tak wszystkie mają podpisane umowy z państwowymi ubezpieczycielami. Znalazłam więc lekarza, mówiącego po angielsku (żeby wszystko dobrze zrozumieć). Dokupiłam za 1000 kc (160 zł) na cały okres ciąży dodatkowy pakiet i wyglądało to tak, że wizyty kontrolne (każdorazowo z USG) miałam co 3-4 tyg.

W 14 tyg. należy zarejestrować się w szpitalu, w którym planuje się urodzić dziecko. Na 8, najpóźniej 6 tyg. przed planowaną datą porodu kobieta idzie już obowiązkowo na urlop macierzyński. Wtedy też przechodzi już pod opiekę szpitala, w którym odbędzie się poród i tam chodzi na cotygodniowe kontrole – każdorazowo KTG. Ponieważ moje dziecko nie spieszyło się specjalnie z przyjściem na świat, gdy minął planowy termin, na te kontrole chodziłam już co 3 dni.

Znieczulenie jest oczywiście dostępne i darmowe. Po porodzie w szpitalu zostałam 4 dni. Warto dodać, że czeski pragmatyzm działa i tu. Wszystkie kwestie związane z rejestracją dziecka, imionami, nazwiskami itd. załatwia się już przed porodem, a po narodzinach jedynie odbiera się gotowy akt urodzenia.

Lekarz pediatra też musi być wybrany, a dziecko zgłoszone do niego pro – forma również już przed porodem. Myślę, że to dobre rozwiązanie, bo jak wiemy z noworodkiem trudno biega się po urzędach.

Z jakiego wsparcia może korzystać czeska mama? Jak Państwo wspiera młodych rodziców?

Urlop macierzyński (w skrócie – przysługuje tym kobietom, które pracowały, a więc płaciły ubezpieczenie) trwa 28 tyg i stanowi ok. 70% pensji, wyliczonej na podstawie pensji z poprzednich 12 miesięcy. Następnie można przejść na urlop rodzicielski i pobierać dodatek rodzicielski (może to być także ojciec). Do pobrania jest 220 000 kc, które mogą być rozłożone na okres od 6 miesięcy – do 4 lat dziecka.

Problemem niestety są żłobki lub raczej ich brak. Po 1990 r. zlikwidowano większość tego typu państwowych placówek, wprowadzono właśnie ten rodzicielski dodatek, aby zachęcić kobiety do pozostania w domu przez 3 lata. Stąd paradoksalnie w kraju o najniższym obecnie bezrobociu w UE w ogóle, bezrobocie wśród kobiet z dziećmi do lat 6 jest największe.

Jeśli kobieta chce (lub musi) pracować to są oczywiście placówki prywatne, te z kolei w większości i tak przyjmują dzieci najwcześniej od 18 miesiąca. W tym właśnie wieku zaczęła uczęszczać moja córka.

Ostatnio pojawił się urlop dla ojców do wzięcia w okresie po narodzinach – na 2 tyg.

Z wykształcenia jesteś geografem po UJ i przez blisko 5 lat pracowałaś w swoim zawodzie – jako młodszy urbanista i GIS analityk. Bardzo lubiłaś swoją pracę, a jednak zdecydowałaś się przekwalifikować i od roku czasu jesteś testerem IT i … również tą pracę bardzo cenisz. Opowiedz jak zaczęła się Twoja przygoda z branżą IT.

Moja przygoda z IT. Hmm jak większość Mam musiałam zmierzyć się z pytaniem, jak pogodzić opiekę nad dzieckiem z pracą zawodową. W Pradze do porodu pracowałam jako Team Leader w branży fotograficznej (obsługa techniczna klienta) i lubiłam także tę pracę 🙂 Była to jednak standardowa praca od 9 do 18, bez żadnej elastyczności, możliwości pracy z domu itd. Nie wyobrażałam sobie powrotu do takiej pracy przy maleńkim dziecku.

Gdy Sara zadomowiła się już w żłobku, rozpoczął się dla mnie trudny proces odnalezienia się na nowo na rynku pracy. Na początku pracowałam w HR, później w rekrutacji i ciągle czułam, że to nie jest to, że potrzebuję wyzwania i pracy, gdzie mogłabym także rozwijać swoje twarde umiejętności, czyli uczyć się nowych programów, aplikacji itd.

W Czechach dość głośno w tym czasie zrobiło się o organizacji Czechitas, która wspiera kobiety w IT, szkoli je, i generalnie jej celem jest zwiększenie zatrudnionych w tej dziedzinie kobiet. Zachęcały do kontaktu, jeśli ktoś byłby zainteresowany zmianą lub rozpoczęciem kariery w IT.

Posłałam oczywiście formularz i po jakimś czasie odezwała się do mnie dziewczyna odpowiedzialna właśnie za kreowanie nowych karier i zaprosiła mnie na rozmowę. Zaproponowała, że zarekomenduje mnie do 2 firm, które zajmują się testingiem (dzięki pracy z GIS, miałam doświadczenie z SQL).

Poszłam na pierwsze w życiu interview w j.czeskim i… po kolejnej rozmowie (a raczej testowaniu) oraz teście z logicznego myślenia dostałam pracę na pozycji Junior Test Engineer.

To wspaniale. A jak wygląda Twój typowy dzień pracy?

Jestem w świetnej sytuacji ponieważ mój dzień pracy trwa 6 h 🙂 To, jak przebiega zależy oczywiście od tego, przy jakim projekcie pracuję. Testowałam już aplikację muzyczną (w 2 tyg sprintach) i przebiegało to na zasadzie luźnej współpracy – można było testować właściwie z jakiegokolwiek miejsca i o dowolnej porze (idealne dla mamy :)). Ważne jest, żeby w danym czasie, wykonać przypisaną serię testów.

Następnie miałam możliwość nauki automatyzacji testów dla producenta aut, a obecnie jestem w banku, gdzie wszystko jest trochę bardziej sformalizowane. Mam elastyczny czas pracy, z zastrzeżeniem, że gdy mamy ważny spotkanie, to muszę w nim oczywiście uczestniczyć. Tutaj niestety praca z domu nie jest mile widziana, ze względów bezpieczeństwa oraz z uwagi na częste spotkania całego zespołu z programistami, biznes analitykami itd.

Jak wygląda środowisko branży IT w Czechach? Czy dużo jest w nim kobiet? Czy to jest dzisiaj popularna dla czeskich kobiet branża?

Dzięki wspomnianej już organizacji Czechitas oraz innym, które działają na zasadzie wolontariatu np. Pyladies, krajobraz IT w Czechach pomału się zmienia. Do tej pory kobiety stanowiły niewielki procent zatrudnionych w tej branży. Moja firma, z proporcją mężczyzn do kobiet na poziomie 60:40, na pewno jest ewenementem.

Oczywiście kobiety w większości zajmują stanowiska testerskie, dotyczące UX, czy biznes analizy, a rzadziej są programistkami, ale i to się zmienia. W chwili obecnej, podobnie jak w innych krajach coraz bardziej widzi się potrzebę tworzenia zespołów mieszanych, ponieważ to, co wnoszą do tej branży kobiety jest nie do przecenienia.

Nie powiedziałabym, że jest to jakoś bardzo popularna branża wśród kobiet, ale pomału, tak jak i w innych krajach kobiety zaczynają wierzyć we własne umiejętności i także podejmują wyzwanie.

Co cenisz sobie najbardziej w tej pracy? Jak wspiera Cię Twój pracodawca, z uwagi na to, że jesteś mamą małej dziewczynki?

Jestem zatrudniona na umowę o pracę. Jak już wspominałam wcześniej mam wielkie szczęście, ponieważ mogę pracować na część etatu – 6h, co w Czechach wcale nie jest oczywiste. Bardzo ciężko znaleźć pracę na mniej niż 8h, jestem więc wdzięczna pracodawcy, że się na to zgodził.

Ponadto mam elastyczny czas pracy, możliwość pracy z domu. Gdy Sara była chora szef bez problemu zgodził się na te formę pracy, dostosował spotkania, tak abym mogła uczestniczyć przez Skype. Resztę zadań mogłam wykonać w dogodnej dla siebie porze – czyli po 21 w moim przypadku 🙂

Większość rzeczy po prostu da się dogadać, wiem że koleżanki, które nie mają otwartych przedszkoli w wakacje, wezmą dodatkowo urlopy bezpłatne i też nie ma z tym problemu.

Ten temat Cię jeszcze bezpośrednio nie dotyczy, ale powiedz jak wygląda system edukacji w Czechach? Czy tutaj państwo wspiera jakoś rodziców?

Szczerze mówiąc nie orientowałam się jeszcze w szkolnictwie, wiem jedynie bardzo ogólnie jak to wygląda. Dzieci rozpoczynają naukę w wieku 6 lat (można o rok odłożyć) w 9 letniej szkole podstawowej. Jednak jest to dość elastyczne i istnieje kilka możliwości ukończenia podstawówki, czy rozpoczęcia szkoły średniej.

Ostatnie 4 lata podstawówki można odrobić w 8-letnim gimnazjum, lub z 7 klasy podstawówki przejść do 6 letniego gimnazjum. Wiem, że szkoły oferują opiekę nad dziećmi po lekcjach w formie tzw. drużyny – gdzie dzieci odrabiają lekcje, uczestniczą w zajęciach sportowych itd., coś na kształt polskiej świetlicy.

Z jakich świadczeń może korzystać mama lub rodzice w Czechach?

Jest wspomniany wyżej dodatek rodzicielski, ponadto jest ulga podatkowa na każde dziecko, ulga przedszkolna – zwrot części kosztów poniesionych na uczęszczanie dziecka do żłobka lub przedszkola.

Za co najbardziej cenisz sobie życie w Pradze, w Czechach i czy jest coś co Ci przeszkadza?

Przeprowadziłam się do Pragi z uwagi na miasto jako takie – jego wspaniałą architekturę, labirynty wąskich uliczek na starym mieście, piękne parki. Z czasem doceniłam niezawodny i tani system transportowy, to że łatwo można znaleźć i zmienić pracę, że na człowieka nie patrzy się przez pryzmat szkoły, którą ukończył, ale przede wszystkich jego motywacji do pracy.

Tu żyje mi się zdecydowanie spokojniej niż w Polsce, właściwie było to jedno z moich pierwszych odczuć po przeprowadzce. Jechałam w tramwaju pełnym ludzi do pracy i zreflektowałam się, że jest jakoś inaczej, niż np. w Krakowie, gdzie mieszkałam kilka lat. Było po prostu … spokojnie … pomimo tego, że tramwaj był pełny, nikt się nie przepychał, nie krzyczał, że należy mu się miejsce itd.

Lubię multikulturowość tego miasta. Lubię, że chodzi się tutaj w pracy na lunch, dzięki czemu integracja z kolegami postępuje szybciej, a po pracy nie leci się z wywieszonym językiem do domu, aby gotować.

Lubię to, że można normalnie i kulturalnie siedzieć w parku, zrobić sobie piknik na kocu i pić wino z kieliszka. Lubię to, że w olbrzymiej większości miejsc dzieci są mile widziane, bardzo często spotyka się kąciki do zabaw, kredki itd., podobnie jak miski z wodą dla czteronożnych przyjaciół. Lubię czeski pragmatyzm, łatwość załatwiania spraw, zwykłą ludzką uprzejmość na ulicy.

Oczywiście medal ma zawsze dwie strony i w tym przypadku też znajdą się rzeczy czy sytuacje, które człowiekowi przeszkadzają. Przede wszystkim myślę jednak, że po prostu jak się już jest w jakimś miejscu dłużej, to spadają różowe okulary turysty czy nowicjusza.

Czasem ta totalna tolerancja Czechów zaczyna przechodzić w obojętność, gdzie nikt nikomu nie chce o nic zwracać uwagi, bo „to przecież nie moja sprawa, nie będę się wtrącać – lepiej mieć – święty spokój”- co dla nas Polaków awanturujących się dla odmiany o wszystko jest niewyobrażalne.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Zdjęcie: archiwum Ewa Wala

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Jak możesz dbać o siebie mając malutkie dziecko?

Czy mając w domu małe niemowlę można w ogóle myśleć o sobie i swoich potrzebach? Pewnie, że tak! Powiem więcej – trzeba! Zostając mamą, nie przestajesz być kobietą. Nadal zasługujesz na przyjemności, relaks i czas tylko dla siebie. Zdradzę Ci, jak możesz o to wszystko zadbać, gdy w Twoim życiu pojawi się mały człowiek.
  • Agnieszka Wadecka - 18/09/2018
mama z maluszkiem na rękach

Mamo odpoczywaj!

Pamiętaj, że Twój odpoczynek jest niesamowicie istotny, bo ma wpływ na Twoje samopoczucie, na siły, które potrzebujesz do funkcjonowania przy dziecku i na Twój dobry nastrój – bez tego ani rusz.

Sparafrazuję słowa z pewnego kanału tv „dziecko śpi, śpij i Ty!”. Zapewne noce wyglądają zupełnie inaczej niż przed urodzeniem maluszka, a rano budzisz się niczym zombie. Nie miej wyrzutów sumienia i śpij w czasie drzemek dziecka. W tym czasie możesz też wziąć prysznic albo zrobić sobie relaksującą kąpiel.

Wystarczy, że nastawisz elektroniczną nianię, a jeśli się boisz, to połóż dziecko spać w wózku i weź ze sobą do łazienki. Gdy karmisz dziecko, to nastaw sobie serial, albo przeczytaj książkę. Pamiętaj, by w zwykłej codzienności pozwalać sobie na chwile relaksu.

Mamo lecz się!

Nie lekceważ swojego zdrowia. Szczególnie po ciąży i porodzie jest ono nadwyrężone. Chodź do lekarza i badaj się regularnie. Dziecko nie może być wymówką, bo sił i zdrowia potrzebujesz także dla niego. Znajdź opiekę dla malucha na czas wizyty u specjalisty i zadbaj o swoje zdrowie.

Mamo rozwijaj swoje pasje!

Marzyłaś o zrobieniu kursów, chciałaś nauczyć się szydełkować, albo postanowiłaś przeczytać mnóstwo książek? Wykorzystaj urlop macierzyński. Z dzieckiem w domu możesz wykonywać te rzeczy. Zwariujesz, jeśli Twoje życie będzie się kręciło tylko wokół pieluch, brudnych podłóg i obiadów na każdy dzień. Jeśli poświęcisz czas na swój rozwój, nawet kosztem niektórych obowiązków, to na dłuższą metę, będziesz odczuwała satysfakcję, jakiej nie dadzą Ci czyste okna i schabowe klepane przez dwie godziny.

Mamo nie oszczędzaj!

Nie ma nic złego w tym, że kupisz sobie potrzebne buty, nową sukienkę albo jakiś fajny kosmetyk. Nie zadręczaj się, że nie wydałaś tych pieniędzy na dziecko, a zamiast tego na własne przyjemności. Kupowanie czegoś tylko dla siebie, to dbanie o swoje potrzeby, a nie rozrzutność, czy egoizm.

Mamo zaangażuj tatę!

Podejrzewam, że podobnie jak ja i wiele innych kobiet chcesz pokazać światu, że jesteś superwoman i sama sobie ze wszystkim poradzisz. Koniec z tym! Nie musimy być idealne, tylko po to, by za kilka lat wysiadło nam zdrowie, a życie towarzyskie i rozrywkowe umarło.

Nie miej wyrzutów sumienia i podziel opiekę nad dzieckiem na rolę. Ty siedzisz z nim cały dzień, ale tata zajmuje się wieczorną kąpielą. Ty spędzasz tydzień z maluszkiem, spacerujesz, karmisz, ale w weekend masz czas dla siebie, zostawiasz zapas mleka i butelkę i wychodzisz do kina, do kosmetyczki, albo na kawę i zakupy z koleżanką. Albo odsypiasz tygodniowe trudy, a tatę wysyłasz z dzieckiem na spacer.

Mamo odpoczywaj razem z tatą

Bez żadnych skrupułów skorzystaj z pomocy babć, cioć czy opiekunek i zadbaj o swoje relacje małżeńskie. To bardzo ważne dla Was obojga, by okazywać sobie uczucia w tej nowej sytuacji, tak żebyście nie czuli się zaniedbani przez drugą osobę.

Może myślisz sobie, że dziecko jest jeszcze za malutkie, a mąż musi zrozumieć. Pamiętaj jednak, że Wasza miłość to podwaliny pod wychowanie szczęśliwego dziecka, dlatego trzeba o nią dbać.

Mamo nie wstydź się

Nie wstydź się prosić o pomoc  w sprzątaniu, zakupach, czy gotowaniu na kilka dni. Pamiętaj, że masz prawo do odpoczynku, masz prawo o siebie zadbać.

Macierzyństwo nie jest powodem abyś obowiązkowo stawała się Matką Polką Cierpiętnicą. Macierzyństwo nie sprawia, że wszystkie obowiązki związane z domem i opieką nad dzieckiem należą tylko do Ciebie. Macierzyństwo nie powinno sprawiać, że życie towarzyskie przestaje dla Ciebie istnieć. Nadal możesz być pełną sił i energii kobietą, której szczęście powiększyło się dzięki pojawieniu się dziecka, a nie uciekło w zapomnienie.

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama trójki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.

5 pytań, na które powinnaś sobie odpowiedzieć myśląc o powrocie do pracy

Czujesz, że nadszedł Twój czas? Jesteś gotowa na to, aby wrócić do pracy albo znaleźć nową, lepszą? Świetnie! Przygotowałam dla Ciebie 5 pytań, które pomogą Ci dobrze przygotować siebie i swoją rodzinę, aby domowa rewolucja przebiegła w miarę spokojnie!
  • Agnieszka Kaczanowska - 17/09/2018
kobieta z dzieckiem, jadąca samochodem

5 pytań, na które powinnaś sobie odpowiedzieć podejmując decyzję o powrocie do pracy

To 5 najważniejszych zagadnień, które pomogą Ci dobrze przygotować się do powrotu do aktywności zawodowej. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że każda rodzina jest inna i jej potrzeby także, i ta lista może być o wiele dłuższa, jednak jak wynika z mojego doświadczenia pracującej mamy, przynajmniej to trzeba sobie przygotować. Gotowa?

1. Kto przejmie stałą opiekę nad dzieckiem?

To pierwsze i kluczowe pytanie. Jeśli do tej pory główna opieka nad dzieckiem była w Twoim zakresie, czas rozważyć kto przejmie ten słodki ciężar. Rozwiązań jest całkiem sporo; Ty wiesz najlepiej, które będzie dla Ciebie/Was/Dziecka najlepsze, czy to będzie żłobek/przedszkole/klubik czy może niania, a może tata, babcia czy inna ciocia. Ważne, abyś Ty miała do tej osoby/placówki zaufanie i była spokojna o bezpieczeństwo maluszka.

Emocje zawsze będą. Niektóre z nas potrzebują trochę czasu, aby oswoić się z tą myślą, że ktoś inny będzie przewijał i kładł maluszka na drzemkę, dla innych to miła odskocznia. Ale ważne, abyś miała poczucie, że dziecko jest bezpieczne. Wtedy Ty będziesz spokojniejsza. I co ważne, to Ty musisz mieć zaufanie do tych osób, tego miejsca. Jeśli czujesz, że na zaufanie jeszcze za wcześnie, opracuj plan adaptacji dla Was obojga.

Pamiętaj także, że jeśli się okaże, że jakieś rozwiązanie nie zadziałało, to warto spróbować innego. Różne dzieci mają różne potrzeby.

2. Kto będzie Ciebie/Was wspierał w razie sytuacji awaryjnych?

To bardzo ważne pytanie. W życiu rodzica wiele jest niepewności, jedynym pewnym elementem jest to, że jakaś „awaria” nastąpi. Jako „awarię” rozumiem tutaj sytuację, w której coś się dzieje (np. choroba, delegacja, zamknięta placówka, ważne spotkanie…) i normalnie funkcjonujący tryb nie działa. Wtedy trzeba zastosować plan B.

Dlatego tak ważne jest, aby plan B opracować zaraz po przygotowaniu planu A i tuż przed planem C i D… Życie z dziećmi nauczyło mnie, że takie niespodzianki chodzą najczęściej parami, pojawiają się z niespodziewanej strony i potrafią wywrócić domową logistykę do góry nogami.

Przykładowe pytania pomocnicze:

  • Zatem, kto odbierze dziecko z placówki jeśli Ty/tata dziecka nie dacie rady? Ktoś z rodziny? Przyjaciółka? Babcia?
  • Co jeśli niania się rozchoruje? Kto może Cię/Was wesprzeć? Kto z Was ma na tyle elastyczną pracę, że jakoś to się da zorganizować?
  • Co w sytuacji, kiedy rano maluszek będzie miał gorączkę, mąż w delegacji, a Ty masz ważne spotkanie z prezesem?
  • Inne: przygotuj sobie taką listę pytań do samej siebie 😉

Pomyśl na kogo możesz wtedy liczyć. Zrób listę tych osób, ustalcie jak to działa i co ważne, aby Twoje dziecko w miarę spokojnie czuło się z tymi osobami. Wiedz, że czasem inni rodzice z przedszkola czy żłobka to też fenomenalna pomoc.

Podejmując decyzję o powrocie do pracy

3. Kto przejmie część Twoich codziennych zadań domowych, jeśli nie będzie to partner?

To temat rzeka. I pewnie doskonale zdajesz sobie sprawę, że wracając do pracy Twoja doba nadal będzie miała 24h 😉 Bądź gotowa na to, że coś będziesz musiała odpuścić.

Porozmawiajcie z partnerem jak zorganizować na nowo Wasze rodzinne życie. Z czego możecie zrezygnować? Wiele rodzin żyje bez prasowania, codziennych dwudaniowych obiadów świeżo serwowanych, a nawet z bałaganem, który przy dzieciach bywa stanem permanentnym. Zróbcie swoją listę. Może to czas, aby poprosić kogoś o pomoc np. w sprzątaniu? Albo moment, aby od czasu do czasu zjeść gdzieś na mieście?

Idealnie jest kiedy od razu wszystko się układa, a naczynia same się zmywają, ale nie zawsze tak jest. Zmiana układu w rodzinie wymaga czasu i cierpliwości.

4. Czy masz w szafie takie ciuchy, w których czujesz się ładna i zadbana?

Otwórz swoją szafę, wyciągnij wszystko i zrób sobie sesję oglądania jej zawartości. Sprawdź co pasuje, a w czym już nie czujesz się dobrze. Spróbuj zrobić kilka zestawów na początek. A jeśli czujesz, że mało tego, to pomyśl o zakupach. To będzie Twoja inwestycja w siebie.

Jestem przekonana, że w tym miejscu wiele mam może pomyśleć, tyle na głowie, a ja mam jeszcze myśleć o zakupach… Tak! Dziecko już zadbane 😉 dom także, pora na Ciebie. Możesz też od tego zacząć, ale nie możesz zupełnie pominąć!

5. Czy omówiłaś plan powrotu i scenariusz awaryjny z pracodawcą?

To bardzo ważne zagadnienie. Nie bój się porozmawiać z pracodawcą czy działem HR w firmie (zarówno, do której rekrutujesz, jak i tej, do której wracasz) i zaplanować powrót do pracy. Nie musisz rzucać się na przysłowiową „głęboką wodę”. Porozmawiaj o nowej dla siebie sytuacji. O tym, że chciałabyś rozważyć elastyczne godziny pracy, a może też możliwość telepracy w razie „awarii”, a może po prostu ustalić plan, jak zareagować, kiedy rano okaże się, np. że dziecko jest chore. Jakaś awaria na pewno nastąpi – pytanie jak Ty możesz przygotować do tego swojego pracodawcę i współpracowników.

To tylko wybrane zagadnienia, jakie omawiamy w trakcie naszego kursu on-line dla mam, które wracają do pracy, do którego serdecznie Cię zapraszam. Ale jeśli miałabyś zapamiętać jedną jedyną myśl z całego tekstu, to niech będzie to:

Pamiętaj, że Twój powrót do pracy to zadanie dla całej rodziny.

Powodzenia!

Zdjęcie: 123.rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail