Czego szukasz

Przeprowadziłam się tu z miłości do Pragi – historia Ewy

To była miłość od pierwszego spojrzenia. Ewa zakochała się w Pradze już podczas swojego pierwszego pobytu w tym mieście. – „Przez cały czas przyjeżdżałam tu na krócej lub dłużej, więc w momencie, gdy w moim życiu nastały przykre i nieoczekiwane zmiany, pomyślałam sobie, że muszę znaleźć się w miejscu, które uwielbiam, że tam wszystko na pewno się ułoży i znów będę szczęśliwa” – mówi Ewa, bohaterka naszego cyklu #mamazagranicą.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 14/06/2018
Ewa Wala z mężem i córeczką

Ewo, 5 lat temu zamieniłaś Opole, z którego pochodzisz, na Pragę, gdzie dzisiaj wychowujesz swoją 3 – letnią córeczkę Sarę razem ze swoim partnerem, z pochodzenia Słowakiem. Czechy, to co prawda nasz sąsiad zza miedzy, ale pewnie niewiele z nas wie jak tam się żyje. Jak żyje się tam Tobie? Czy trudno było Ci się zaaklimatyzować? Jak trafiłaś do Pragi?

Może to zabrzmi śmiesznie, ale ja przeprowadziłam się tutaj z miłości do Pragi. W odróżnieniu od większości ludzi, których przywiodły tu względy mniej lub bardziej racjonalne (praca, partner itd.), ja przeniosłam się do Pragi, ponieważ od września 2001, czyli od momentu, kiedy byłam tu po raz pierwszy, zakochałam się w tym mieście.

Przez cały czas przyjeżdżałam tu na krócej lub dłużej (pół roku w ramach Erasmusa w trakcie studiów), więc w momencie, gdy w moim życiu nastały przykre i nieoczekiwane zmiany zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej, pomyślałam sobie, że muszę znaleźć się w miejscu, które uwielbiam, że tam wszystko na pewno się ułoży i znów będę szczęśliwa.

Dziś, gdy wspominam ten moment, to wydaje mi się, że byłam naiwna i miałam bardzo optymistyczne podejście :), ale udało się! Na zasadzie samospełniającego się chyba proroctwa. Tak bardzo wierzyłam w to, że w ukochanym miejscu mogą spotkać mnie tylko dobre rzeczy, a raczej ludzie, że rzeczywiście tak było.

Z aklimatyzacją w moim przypadku poszło szybko, ponieważ odpadł problem znajomości miasta, znałam już je pod kątem topografii bardzo dobrze, więc łatwo było mi się po Pradze poruszać, znaleźć mieszkanie w fajnym miejscu itd.

Podstawy języka także już posiadałam (z racji pobytu na Erasmusie oraz fascynacji miastem, uczyłam się we własnym zakresie). Miałam także ogromne szczęście do współlokatorów w pierwszym mieszkaniu oraz ludzi w pierwszej pracy.

Była to szwajcarska firma, która w Pradze ma swoje centrum obsługi klienta na całą Europę, w związku z tym moimi kolegami byli na co dzień ludzie z 25 krajów! Ponieważ w 90% byliśmy z poza CR tworzyliśmy dość zgraną grupę kolegów, przyjaciół.

Twój partner jest Słowakiem. Wspomniałaś, że posługujecie się w sumie trzema słowiańskimi językami i jeszcze angielskim? Z jakimi jeszcze różnicami kulturowymi się zetknęłaś? Czego uczy Cię kultura w Czechach?

Na początku, gdy się poznaliśmy mój czeski nie był jeszcze na bardzo wysokim poziomie, wolałam więc mówić po angielsku i tak też się komunikowaliśmy z Markiem.

Wszystko się zmieniło, gdy urodziła się nasza córka Sara. Nie chcieliśmy żeby ten kolejny język mieszał jej w głowie. Tak jakoś naturalnie to wyszło i funkcjonuje nadal, że oboje mówimy do dziecka we własnych językach, ale do siebie nawzajem także. Czyli ja do Marka po polsku, a on odpowiada mi po słowacku.

Do tego dochodzi oczywiście język miejscowy, czyli czeski – tym obecnie posługuję się na co dzień w pracy i oczywiście w codziennych sytuacjach życiowych – w sklepie, urzędzie itd. Sara także chodzi od 18 miesiąca do czeskiego żłobko-przedszkola.

Nie myślę żeby Polak przeprowadzając się do Czech przeżył jakiś wielki szok kulturowy, aczkolwiek różnice pomiędzy naszymi sposobami zachowania oczywiście są. Według mnie Czesi są z naszych krajów słowiańskich najbardziej pragmatyczni, poukładani – w zasadzie często wydaje mi się, że bliżej im do Austriaków lub Niemców.

Na to z kolei ma wpływ fakt, że społeczeństwo jest w większości ateistyczne, przez co podejście do wielu spraw jest krańcowo inne – wystarczy w tym miejscu poruszyć trudne dziś w Polsce tematy aborcji, pigułek antykoncepcyjnych itd.

Podsumowując widzę to tak, że obywatelowi daje się w Czechach większą wolność (wyboru) oraz traktuje się go bardziej po partnersku – z większym zaufaniem.

Czesi są generalnie tolerancyjni wobec wszelakich mniejszości, dzieci w miejscach publicznych, karmienia piersią w miejscu publicznym, psów itd. Długo by pisać, ale z punktu czytelnika polskiej prasy oraz tego, że stale mam mocne więzy z krajem (przyjeżdżam co 1-2 miesiące) – cieszę się, że urodziłam dziecko tutaj.

Jak wygląda w Czechach opieka nad przyszłą mamą? Jak to wyglądało w Twoim przypadku?

Opieka nad przyszłą mamą – o tym mogę wypowiedzieć się w samych superlatywach. W Czechach praktycznie nie istnieje prywatna opieka lekarska – są gabinety, ale i tak wszystkie mają podpisane umowy z państwowymi ubezpieczycielami. Znalazłam więc lekarza, mówiącego po angielsku (żeby wszystko dobrze zrozumieć). Dokupiłam za 1000 kc (160 zł) na cały okres ciąży dodatkowy pakiet i wyglądało to tak, że wizyty kontrolne (każdorazowo z USG) miałam co 3-4 tyg.

W 14 tyg. należy zarejestrować się w szpitalu, w którym planuje się urodzić dziecko. Na 8, najpóźniej 6 tyg. przed planowaną datą porodu kobieta idzie już obowiązkowo na urlop macierzyński. Wtedy też przechodzi już pod opiekę szpitala, w którym odbędzie się poród i tam chodzi na cotygodniowe kontrole – każdorazowo KTG. Ponieważ moje dziecko nie spieszyło się specjalnie z przyjściem na świat, gdy minął planowy termin, na te kontrole chodziłam już co 3 dni.

Znieczulenie jest oczywiście dostępne i darmowe. Po porodzie w szpitalu zostałam 4 dni. Warto dodać, że czeski pragmatyzm działa i tu. Wszystkie kwestie związane z rejestracją dziecka, imionami, nazwiskami itd. załatwia się już przed porodem, a po narodzinach jedynie odbiera się gotowy akt urodzenia.

Lekarz pediatra też musi być wybrany, a dziecko zgłoszone do niego pro – forma również już przed porodem. Myślę, że to dobre rozwiązanie, bo jak wiemy z noworodkiem trudno biega się po urzędach.

Z jakiego wsparcia może korzystać czeska mama? Jak Państwo wspiera młodych rodziców?

Urlop macierzyński (w skrócie – przysługuje tym kobietom, które pracowały, a więc płaciły ubezpieczenie) trwa 28 tyg i stanowi ok. 70% pensji, wyliczonej na podstawie pensji z poprzednich 12 miesięcy. Następnie można przejść na urlop rodzicielski i pobierać dodatek rodzicielski (może to być także ojciec). Do pobrania jest 220 000 kc, które mogą być rozłożone na okres od 6 miesięcy – do 4 lat dziecka.

Problemem niestety są żłobki lub raczej ich brak. Po 1990 r. zlikwidowano większość tego typu państwowych placówek, wprowadzono właśnie ten rodzicielski dodatek, aby zachęcić kobiety do pozostania w domu przez 3 lata. Stąd paradoksalnie w kraju o najniższym obecnie bezrobociu w UE w ogóle, bezrobocie wśród kobiet z dziećmi do lat 6 jest największe.

Jeśli kobieta chce (lub musi) pracować to są oczywiście placówki prywatne, te z kolei w większości i tak przyjmują dzieci najwcześniej od 18 miesiąca. W tym właśnie wieku zaczęła uczęszczać moja córka.

Ostatnio pojawił się urlop dla ojców do wzięcia w okresie po narodzinach – na 2 tyg.

Z wykształcenia jesteś geografem po UJ i przez blisko 5 lat pracowałaś w swoim zawodzie – jako młodszy urbanista i GIS analityk. Bardzo lubiłaś swoją pracę, a jednak zdecydowałaś się przekwalifikować i od roku czasu jesteś testerem IT i … również tą pracę bardzo cenisz. Opowiedz jak zaczęła się Twoja przygoda z branżą IT.

Moja przygoda z IT. Hmm jak większość Mam musiałam zmierzyć się z pytaniem, jak pogodzić opiekę nad dzieckiem z pracą zawodową. W Pradze do porodu pracowałam jako Team Leader w branży fotograficznej (obsługa techniczna klienta) i lubiłam także tę pracę 🙂 Była to jednak standardowa praca od 9 do 18, bez żadnej elastyczności, możliwości pracy z domu itd. Nie wyobrażałam sobie powrotu do takiej pracy przy maleńkim dziecku.

Gdy Sara zadomowiła się już w żłobku, rozpoczął się dla mnie trudny proces odnalezienia się na nowo na rynku pracy. Na początku pracowałam w HR, później w rekrutacji i ciągle czułam, że to nie jest to, że potrzebuję wyzwania i pracy, gdzie mogłabym także rozwijać swoje twarde umiejętności, czyli uczyć się nowych programów, aplikacji itd.

W Czechach dość głośno w tym czasie zrobiło się o organizacji Czechitas, która wspiera kobiety w IT, szkoli je, i generalnie jej celem jest zwiększenie zatrudnionych w tej dziedzinie kobiet. Zachęcały do kontaktu, jeśli ktoś byłby zainteresowany zmianą lub rozpoczęciem kariery w IT.

Posłałam oczywiście formularz i po jakimś czasie odezwała się do mnie dziewczyna odpowiedzialna właśnie za kreowanie nowych karier i zaprosiła mnie na rozmowę. Zaproponowała, że zarekomenduje mnie do 2 firm, które zajmują się testingiem (dzięki pracy z GIS, miałam doświadczenie z SQL).

Poszłam na pierwsze w życiu interview w j.czeskim i… po kolejnej rozmowie (a raczej testowaniu) oraz teście z logicznego myślenia dostałam pracę na pozycji Junior Test Engineer.

To wspaniale. A jak wygląda Twój typowy dzień pracy?

Jestem w świetnej sytuacji ponieważ mój dzień pracy trwa 6 h 🙂 To, jak przebiega zależy oczywiście od tego, przy jakim projekcie pracuję. Testowałam już aplikację muzyczną (w 2 tyg sprintach) i przebiegało to na zasadzie luźnej współpracy – można było testować właściwie z jakiegokolwiek miejsca i o dowolnej porze (idealne dla mamy :)). Ważne jest, żeby w danym czasie, wykonać przypisaną serię testów.

Następnie miałam możliwość nauki automatyzacji testów dla producenta aut, a obecnie jestem w banku, gdzie wszystko jest trochę bardziej sformalizowane. Mam elastyczny czas pracy, z zastrzeżeniem, że gdy mamy ważny spotkanie, to muszę w nim oczywiście uczestniczyć. Tutaj niestety praca z domu nie jest mile widziana, ze względów bezpieczeństwa oraz z uwagi na częste spotkania całego zespołu z programistami, biznes analitykami itd.

Jak wygląda środowisko branży IT w Czechach? Czy dużo jest w nim kobiet? Czy to jest dzisiaj popularna dla czeskich kobiet branża?

Dzięki wspomnianej już organizacji Czechitas oraz innym, które działają na zasadzie wolontariatu np. Pyladies, krajobraz IT w Czechach pomału się zmienia. Do tej pory kobiety stanowiły niewielki procent zatrudnionych w tej branży. Moja firma, z proporcją mężczyzn do kobiet na poziomie 60:40, na pewno jest ewenementem.

Oczywiście kobiety w większości zajmują stanowiska testerskie, dotyczące UX, czy biznes analizy, a rzadziej są programistkami, ale i to się zmienia. W chwili obecnej, podobnie jak w innych krajach coraz bardziej widzi się potrzebę tworzenia zespołów mieszanych, ponieważ to, co wnoszą do tej branży kobiety jest nie do przecenienia.

Nie powiedziałabym, że jest to jakoś bardzo popularna branża wśród kobiet, ale pomału, tak jak i w innych krajach kobiety zaczynają wierzyć we własne umiejętności i także podejmują wyzwanie.

Co cenisz sobie najbardziej w tej pracy? Jak wspiera Cię Twój pracodawca, z uwagi na to, że jesteś mamą małej dziewczynki?

Jestem zatrudniona na umowę o pracę. Jak już wspominałam wcześniej mam wielkie szczęście, ponieważ mogę pracować na część etatu – 6h, co w Czechach wcale nie jest oczywiste. Bardzo ciężko znaleźć pracę na mniej niż 8h, jestem więc wdzięczna pracodawcy, że się na to zgodził.

Ponadto mam elastyczny czas pracy, możliwość pracy z domu. Gdy Sara była chora szef bez problemu zgodził się na te formę pracy, dostosował spotkania, tak abym mogła uczestniczyć przez Skype. Resztę zadań mogłam wykonać w dogodnej dla siebie porze – czyli po 21 w moim przypadku 🙂

Większość rzeczy po prostu da się dogadać, wiem że koleżanki, które nie mają otwartych przedszkoli w wakacje, wezmą dodatkowo urlopy bezpłatne i też nie ma z tym problemu.

Ten temat Cię jeszcze bezpośrednio nie dotyczy, ale powiedz jak wygląda system edukacji w Czechach? Czy tutaj państwo wspiera jakoś rodziców?

Szczerze mówiąc nie orientowałam się jeszcze w szkolnictwie, wiem jedynie bardzo ogólnie jak to wygląda. Dzieci rozpoczynają naukę w wieku 6 lat (można o rok odłożyć) w 9 letniej szkole podstawowej. Jednak jest to dość elastyczne i istnieje kilka możliwości ukończenia podstawówki, czy rozpoczęcia szkoły średniej.

Ostatnie 4 lata podstawówki można odrobić w 8-letnim gimnazjum, lub z 7 klasy podstawówki przejść do 6 letniego gimnazjum. Wiem, że szkoły oferują opiekę nad dziećmi po lekcjach w formie tzw. drużyny – gdzie dzieci odrabiają lekcje, uczestniczą w zajęciach sportowych itd., coś na kształt polskiej świetlicy.

Z jakich świadczeń może korzystać mama lub rodzice w Czechach?

Jest wspomniany wyżej dodatek rodzicielski, ponadto jest ulga podatkowa na każde dziecko, ulga przedszkolna – zwrot części kosztów poniesionych na uczęszczanie dziecka do żłobka lub przedszkola.

Za co najbardziej cenisz sobie życie w Pradze, w Czechach i czy jest coś co Ci przeszkadza?

Przeprowadziłam się do Pragi z uwagi na miasto jako takie – jego wspaniałą architekturę, labirynty wąskich uliczek na starym mieście, piękne parki. Z czasem doceniłam niezawodny i tani system transportowy, to że łatwo można znaleźć i zmienić pracę, że na człowieka nie patrzy się przez pryzmat szkoły, którą ukończył, ale przede wszystkich jego motywacji do pracy.

Tu żyje mi się zdecydowanie spokojniej niż w Polsce, właściwie było to jedno z moich pierwszych odczuć po przeprowadzce. Jechałam w tramwaju pełnym ludzi do pracy i zreflektowałam się, że jest jakoś inaczej, niż np. w Krakowie, gdzie mieszkałam kilka lat. Było po prostu … spokojnie … pomimo tego, że tramwaj był pełny, nikt się nie przepychał, nie krzyczał, że należy mu się miejsce itd.

Lubię multikulturowość tego miasta. Lubię, że chodzi się tutaj w pracy na lunch, dzięki czemu integracja z kolegami postępuje szybciej, a po pracy nie leci się z wywieszonym językiem do domu, aby gotować.

Lubię to, że można normalnie i kulturalnie siedzieć w parku, zrobić sobie piknik na kocu i pić wino z kieliszka. Lubię to, że w olbrzymiej większości miejsc dzieci są mile widziane, bardzo często spotyka się kąciki do zabaw, kredki itd., podobnie jak miski z wodą dla czteronożnych przyjaciół. Lubię czeski pragmatyzm, łatwość załatwiania spraw, zwykłą ludzką uprzejmość na ulicy.

Oczywiście medal ma zawsze dwie strony i w tym przypadku też znajdą się rzeczy czy sytuacje, które człowiekowi przeszkadzają. Przede wszystkim myślę jednak, że po prostu jak się już jest w jakimś miejscu dłużej, to spadają różowe okulary turysty czy nowicjusza.

Czasem ta totalna tolerancja Czechów zaczyna przechodzić w obojętność, gdzie nikt nikomu nie chce o nic zwracać uwagi, bo „to przecież nie moja sprawa, nie będę się wtrącać – lepiej mieć – święty spokój”- co dla nas Polaków awanturujących się dla odmiany o wszystko jest niewyobrażalne.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Zdjęcie: archiwum Ewa Wala

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Jak dobrze spędzać czas z dzieckiem po pracy?

Praca na pełny etat, a dziecko w żłobku/przedszkolu/z nianią/z babcią w czasie Twojej pracy. Po południu zostaje od 2 do 5 godzin wspólnego czasu – Twojego i dziecka. A trzeba też zrobić zakupy, ugotować obiad i posprzątać mieszkanie. Jak dobrze spędzić ten czas razem?

  • Kasia Skóra - 15/10/2019
dziecko stoi swoimi stopami na stopach taty, zabawa

Praca na bok

Przede wszystkim od momentu odebrania dziecka ze żłobka lub przedszkola albo powrotu do domu zapomnij o tym, co było w pracy. Teraz jesteś z dzieckiem! Teraz zajmujesz się sprawami rodzinnymi! Teraz tworzysz wspomnienia! Nie pozwól, aby Twoje dziecko odczuło stres jaki towarzyszy Ci w pracy, albo zmęczenie po całym dniu. Dla dziecka to bardzo ważna część dnia – ma Ciebie tylko dla siebie!

Po prostu bądź!

Zaangażuj się wobec tego w zabawę z nim – idźcie razem na długi spacer, pobiegajcie po trawie, pohuśtajcie się na placu zabaw. A może policzycie biedronki? Albo kasztany? Możecie też przeskakiwać płytki chodnikowe.

Poznaj jeszcze pomysły na zabawy z tatą, które pokocha Twoje dziecko!

Zobacz na co Twoje dziecko ma ochotę i podążaj za nim. To nie czas na strofowanie, że się pobrudzi lub komunikaty, żeby się pospieszyło. A gdy pogoda nie sprzyja, poukładajcie klocki w domu, zabawcie się w teatrzyk, albo zbudujcie namiot z koców. Ważne jest to, aby stuprocentowo być wtedy z dzieckiem – nie obok niego. Nie chodzi o to, aby robić obiad i tylko doglądać jak dziecko układa klocki. Dziecko potrzebuje BYCIA.

Domowe obowiązki

Nie zawsze jest jednak tak, że całe popołudnie możesz się tylko bawić z dzieckiem, ale czas od momentu wyjścia z pracy, do momentu zaśnięcia dziecka można mądrze zagospodarować. Zarówno obowiązkami domowymi, jak i opieką nad dzieckiem możesz podzielić się z partnerem.

Dogadajcie się, w które dni kto zajmuje się dzieckiem, kto jest odpowiedzialny za sprzątanie, czy zrobienie zakupów. Dziecko powinno doświadczać zarówno zabawy z obojgiem z Was, jak i każdym z osobna. Jest to możliwe – wystarczy tylko dobrze to rozplanować.

Możliwe, że teraz nie zdajesz sobie sprawy z tego, ale chwile spędzone z dzieckiem zaprocentują w przyszłości relacją jaka się między Wami utworzy.

To dziś tworzysz wspomnienia swojemu dziecku!

Sprawdź naszych 10 pomysłów na kreatywne zabawy z dziećmi!

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kasia Skóra
Socjolog i pedagog. Poza studiami ukończyła Letnią Akademię Montessori i Szkołę dla Rodziców i Wychowawców. Jest założycielką Klubu Malucha Tup-Tup w Krakowie zapewniającego opiekę dla dzieci w wieku do lat 3. Prywatnie mama małej Ani.
Podyskutuj

14 największych niespodzianek kiedy mama wraca do pracy

Doskonale znane mi jest uczucie paniki związane z powrotem do pracy. W głowie pojawia się mnóstwo skrajnych emocji. Strach, niepewność, ekscytacja, radość. Czy sobie poradzę? Dlaczego pozbawiam dziecko siebie? Czy wdrożę się w obowiązki? Może tak jak ja i wiele innych mam będziecie zaskoczone, że jest zupełnie inaczej niż myślałyście.
  • Agnieszka Wadecka - 14/10/2019

1. Podwójne życie

Mnóstwo kobiet dzieli swoje życie na dwie sfery – zawodową i prywatną. Trochę jakby miały alter ego. W domu są mamą, w pracy kobietą, tą samą sprzed macierzyństwa. W ten sposób wręcz ich życie staje się ciekawsze.

2. Poczucie winy?

To, co najczęściej spędza mamom sen z powiek, gdy wracają do pracy, to wyrzuty sumienia, że dziecko zostaje bez nich i może się poczuć odtrącone. Zaskoczenie przychodzi, gdy widzą samodzielnego malucha, który radzi sobie świetnie w przedszkolu.

3. Zdrowy egoizm

Mamy zdradzają, że jak powróciły do zawodowej aktywności, to poczuły się świetnie. Zauważyły, że to co robią jest dobre dla rodziny. Dodatkowo celebrują ten czas, który spędzają poza domem. Niektóre mówią otwarcie, że kariera jest dla nich na pierwszym miejscu i wcale nie czują się winne z tego powodu.

4. Wszystko jak trzeba

Zaskakująca jest akceptacja myśli, że dziecko ma wszystko czego mu potrzeba: jest nakarmione, umyte, spokojnie idzie spać, ma miłość rodziców, którzy nie robią nic przeciwko niemu. Praca nie jest niczym, co miałoby wpływać na szkodę dziecka.

5. Podział obowiązków

Kobiety, które dotychczas przyzwyczajone były do stałej opieki nad dzieckiem i brały na siebie większość domowych obowiązków są zachwycone, że sytuacja się bardzo zmieniła. Obowiązki dzielą z mężami na pół. Mogą na nich polegać, widzą, że na początku mężowie okazują duże wsparcie poprzez branie na siebie więcej domowych prac.

6. O co chodzi z tymi chorobami?

Przykrych niespodzianek nie brakuje. Bardzo często dzieci w pierwszym roku przedszkola chorują więcej niż dotychczas. Gdy cały czas trzeba zostawać z chorym maluchem w domu pojawia się uczucie paniki czy nie spowoduje to problemów w pracy.

7. Planowanie

Zmiana dnia z luźnego na pełen zasad i harmonogramów bywa szokująca. Spędzając czas z dzieckiem w domu, można było zorganizować dzień po swojemu. Po powrocie do pracy na wszystko brakuje czasu, by się nie pogubić, trzeba trzymać się ustalonego planu.

8. Powrót po urlopie?

Każda bezdzietna osoba w pracy myśli, że mama wraca po długich i przyjemnych wakacjach. Ciężko jej wytłumaczyć komuś, kto nie posiada dziecka, że wcale nie leżała na plaży z drinkiem w dłoni.

9. Grupa wsparcia

Miło jest, gdy okazuje się, że jest więcej rodziców, którzy wrócili po urlopie. W takiej grupie można powymieniać się doświadczeniami, podzielić historią porodu i zwyczajnie poczuć wsparcie kogoś, kto jest w takiej samej sytuacji.

10. Nadgodziny

Przez to, że często trzeba wyjść z pracy wcześniej by odebrać dzieci ma się mniej czasu na służbowe obowiązki niż współpracownicy. Ta refleksja nadchodzi mamy, gdy późną nocą nadrabiają swoje zadania.

11. Pora wyjść

Dla mam szokujące bywa to, że biuro trzeba opuścić o określonej godzinie. Przy dziecku nie było takiego godzinowego rygoru. Do tego czasem, po prostu wcale nie chce się wychodzić.

12. Kocham swoją pracę

Kobiety, które wróciły do tej samej pracy, którą wykonywały przed urodzeniem dziecka uświadamiają sobie, że ją uwielbiają. Przygotowywały się do tego zawodu, wdrażały się w obowiązki powoli.

Rola rodzica zaskoczyła je tym, że wchodzi się w nią nagle i dostaje się masę nowych zadań, do których nie było się przygotowanym. W tym zestawieniu praca wygrywa.

13. Nieoczekiwana zmiana

Część mam opowiada, że w pewnym momencie zdecydowały, że nie będą już wracać do pracy, ale codzienność doprowadziła do tego, że stanowczo zmieniły zdanie. Każda z nich była ogromnie zdziwiona tym, jak łatwo przyszło im podjąć tę decyzję.

14. Niespodziewany sukces

Wszystkie mamy, w tym i ja, cieszą się, że powróciły do zawodowej aktywności. Dzielenie pracy z macierzyństwem motywuje i buduje poczucie dumy z samej siebie. Każda z nas wie, że w ten sposób pomoże wzmocnić domowy budżet i zrobi coś dobrego dla swojego rozwoju.

Żródło: www.workingmother.com

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama czwórki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail