Czego szukasz

Przeprowadziłam się tu z miłości do Pragi – historia Ewy

To była miłość od pierwszego spojrzenia. Ewa zakochała się w Pradze już podczas swojego pierwszego pobytu w tym mieście. – „Przez cały czas przyjeżdżałam tu na krócej lub dłużej, więc w momencie, gdy w moim życiu nastały przykre i nieoczekiwane zmiany, pomyślałam sobie, że muszę znaleźć się w miejscu, które uwielbiam, że tam wszystko na pewno się ułoży i znów będę szczęśliwa” – mówi Ewa, bohaterka naszego cyklu #mamazagranicą.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 14/06/2018
Ewa Wala z mężem i córeczką

Ewo, 5 lat temu zamieniłaś Opole, z którego pochodzisz, na Pragę, gdzie dzisiaj wychowujesz swoją 3 – letnią córeczkę Sarę razem ze swoim partnerem, z pochodzenia Słowakiem. Czechy, to co prawda nasz sąsiad zza miedzy, ale pewnie niewiele z nas wie jak tam się żyje. Jak żyje się tam Tobie? Czy trudno było Ci się zaaklimatyzować? Jak trafiłaś do Pragi?

Może to zabrzmi śmiesznie, ale ja przeprowadziłam się tutaj z miłości do Pragi. W odróżnieniu od większości ludzi, których przywiodły tu względy mniej lub bardziej racjonalne (praca, partner itd.), ja przeniosłam się do Pragi, ponieważ od września 2001, czyli od momentu, kiedy byłam tu po raz pierwszy, zakochałam się w tym mieście.

Przez cały czas przyjeżdżałam tu na krócej lub dłużej (pół roku w ramach Erasmusa w trakcie studiów), więc w momencie, gdy w moim życiu nastały przykre i nieoczekiwane zmiany zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej, pomyślałam sobie, że muszę znaleźć się w miejscu, które uwielbiam, że tam wszystko na pewno się ułoży i znów będę szczęśliwa.

Dziś, gdy wspominam ten moment, to wydaje mi się, że byłam naiwna i miałam bardzo optymistyczne podejście :), ale udało się! Na zasadzie samospełniającego się chyba proroctwa. Tak bardzo wierzyłam w to, że w ukochanym miejscu mogą spotkać mnie tylko dobre rzeczy, a raczej ludzie, że rzeczywiście tak było.

Z aklimatyzacją w moim przypadku poszło szybko, ponieważ odpadł problem znajomości miasta, znałam już je pod kątem topografii bardzo dobrze, więc łatwo było mi się po Pradze poruszać, znaleźć mieszkanie w fajnym miejscu itd.

Podstawy języka także już posiadałam (z racji pobytu na Erasmusie oraz fascynacji miastem, uczyłam się we własnym zakresie). Miałam także ogromne szczęście do współlokatorów w pierwszym mieszkaniu oraz ludzi w pierwszej pracy.

Była to szwajcarska firma, która w Pradze ma swoje centrum obsługi klienta na całą Europę, w związku z tym moimi kolegami byli na co dzień ludzie z 25 krajów! Ponieważ w 90% byliśmy z poza CR tworzyliśmy dość zgraną grupę kolegów, przyjaciół.

Twój partner jest Słowakiem. Wspomniałaś, że posługujecie się w sumie trzema słowiańskimi językami i jeszcze angielskim? Z jakimi jeszcze różnicami kulturowymi się zetknęłaś? Czego uczy Cię kultura w Czechach?

Na początku, gdy się poznaliśmy mój czeski nie był jeszcze na bardzo wysokim poziomie, wolałam więc mówić po angielsku i tak też się komunikowaliśmy z Markiem.

Wszystko się zmieniło, gdy urodziła się nasza córka Sara. Nie chcieliśmy żeby ten kolejny język mieszał jej w głowie. Tak jakoś naturalnie to wyszło i funkcjonuje nadal, że oboje mówimy do dziecka we własnych językach, ale do siebie nawzajem także. Czyli ja do Marka po polsku, a on odpowiada mi po słowacku.

Do tego dochodzi oczywiście język miejscowy, czyli czeski – tym obecnie posługuję się na co dzień w pracy i oczywiście w codziennych sytuacjach życiowych – w sklepie, urzędzie itd. Sara także chodzi od 18 miesiąca do czeskiego żłobko-przedszkola.

Nie myślę żeby Polak przeprowadzając się do Czech przeżył jakiś wielki szok kulturowy, aczkolwiek różnice pomiędzy naszymi sposobami zachowania oczywiście są. Według mnie Czesi są z naszych krajów słowiańskich najbardziej pragmatyczni, poukładani – w zasadzie często wydaje mi się, że bliżej im do Austriaków lub Niemców.

Na to z kolei ma wpływ fakt, że społeczeństwo jest w większości ateistyczne, przez co podejście do wielu spraw jest krańcowo inne – wystarczy w tym miejscu poruszyć trudne dziś w Polsce tematy aborcji, pigułek antykoncepcyjnych itd.

Podsumowując widzę to tak, że obywatelowi daje się w Czechach większą wolność (wyboru) oraz traktuje się go bardziej po partnersku – z większym zaufaniem.

Czesi są generalnie tolerancyjni wobec wszelakich mniejszości, dzieci w miejscach publicznych, karmienia piersią w miejscu publicznym, psów itd. Długo by pisać, ale z punktu czytelnika polskiej prasy oraz tego, że stale mam mocne więzy z krajem (przyjeżdżam co 1-2 miesiące) – cieszę się, że urodziłam dziecko tutaj.

Jak wygląda w Czechach opieka nad przyszłą mamą? Jak to wyglądało w Twoim przypadku?

Opieka nad przyszłą mamą – o tym mogę wypowiedzieć się w samych superlatywach. W Czechach praktycznie nie istnieje prywatna opieka lekarska – są gabinety, ale i tak wszystkie mają podpisane umowy z państwowymi ubezpieczycielami. Znalazłam więc lekarza, mówiącego po angielsku (żeby wszystko dobrze zrozumieć). Dokupiłam za 1000 kc (160 zł) na cały okres ciąży dodatkowy pakiet i wyglądało to tak, że wizyty kontrolne (każdorazowo z USG) miałam co 3-4 tyg.

W 14 tyg. należy zarejestrować się w szpitalu, w którym planuje się urodzić dziecko. Na 8, najpóźniej 6 tyg. przed planowaną datą porodu kobieta idzie już obowiązkowo na urlop macierzyński. Wtedy też przechodzi już pod opiekę szpitala, w którym odbędzie się poród i tam chodzi na cotygodniowe kontrole – każdorazowo KTG. Ponieważ moje dziecko nie spieszyło się specjalnie z przyjściem na świat, gdy minął planowy termin, na te kontrole chodziłam już co 3 dni.

Znieczulenie jest oczywiście dostępne i darmowe. Po porodzie w szpitalu zostałam 4 dni. Warto dodać, że czeski pragmatyzm działa i tu. Wszystkie kwestie związane z rejestracją dziecka, imionami, nazwiskami itd. załatwia się już przed porodem, a po narodzinach jedynie odbiera się gotowy akt urodzenia.

Lekarz pediatra też musi być wybrany, a dziecko zgłoszone do niego pro – forma również już przed porodem. Myślę, że to dobre rozwiązanie, bo jak wiemy z noworodkiem trudno biega się po urzędach.

Z jakiego wsparcia może korzystać czeska mama? Jak Państwo wspiera młodych rodziców?

Urlop macierzyński (w skrócie – przysługuje tym kobietom, które pracowały, a więc płaciły ubezpieczenie) trwa 28 tyg i stanowi ok. 70% pensji, wyliczonej na podstawie pensji z poprzednich 12 miesięcy. Następnie można przejść na urlop rodzicielski i pobierać dodatek rodzicielski (może to być także ojciec). Do pobrania jest 220 000 kc, które mogą być rozłożone na okres od 6 miesięcy – do 4 lat dziecka.

Problemem niestety są żłobki lub raczej ich brak. Po 1990 r. zlikwidowano większość tego typu państwowych placówek, wprowadzono właśnie ten rodzicielski dodatek, aby zachęcić kobiety do pozostania w domu przez 3 lata. Stąd paradoksalnie w kraju o najniższym obecnie bezrobociu w UE w ogóle, bezrobocie wśród kobiet z dziećmi do lat 6 jest największe.

Jeśli kobieta chce (lub musi) pracować to są oczywiście placówki prywatne, te z kolei w większości i tak przyjmują dzieci najwcześniej od 18 miesiąca. W tym właśnie wieku zaczęła uczęszczać moja córka.

Ostatnio pojawił się urlop dla ojców do wzięcia w okresie po narodzinach – na 2 tyg.

Z wykształcenia jesteś geografem po UJ i przez blisko 5 lat pracowałaś w swoim zawodzie – jako młodszy urbanista i GIS analityk. Bardzo lubiłaś swoją pracę, a jednak zdecydowałaś się przekwalifikować i od roku czasu jesteś testerem IT i … również tą pracę bardzo cenisz. Opowiedz jak zaczęła się Twoja przygoda z branżą IT.

Moja przygoda z IT. Hmm jak większość Mam musiałam zmierzyć się z pytaniem, jak pogodzić opiekę nad dzieckiem z pracą zawodową. W Pradze do porodu pracowałam jako Team Leader w branży fotograficznej (obsługa techniczna klienta) i lubiłam także tę pracę 🙂 Była to jednak standardowa praca od 9 do 18, bez żadnej elastyczności, możliwości pracy z domu itd. Nie wyobrażałam sobie powrotu do takiej pracy przy maleńkim dziecku.

Gdy Sara zadomowiła się już w żłobku, rozpoczął się dla mnie trudny proces odnalezienia się na nowo na rynku pracy. Na początku pracowałam w HR, później w rekrutacji i ciągle czułam, że to nie jest to, że potrzebuję wyzwania i pracy, gdzie mogłabym także rozwijać swoje twarde umiejętności, czyli uczyć się nowych programów, aplikacji itd.

W Czechach dość głośno w tym czasie zrobiło się o organizacji Czechitas, która wspiera kobiety w IT, szkoli je, i generalnie jej celem jest zwiększenie zatrudnionych w tej dziedzinie kobiet. Zachęcały do kontaktu, jeśli ktoś byłby zainteresowany zmianą lub rozpoczęciem kariery w IT.

Posłałam oczywiście formularz i po jakimś czasie odezwała się do mnie dziewczyna odpowiedzialna właśnie za kreowanie nowych karier i zaprosiła mnie na rozmowę. Zaproponowała, że zarekomenduje mnie do 2 firm, które zajmują się testingiem (dzięki pracy z GIS, miałam doświadczenie z SQL).

Poszłam na pierwsze w życiu interview w j.czeskim i… po kolejnej rozmowie (a raczej testowaniu) oraz teście z logicznego myślenia dostałam pracę na pozycji Junior Test Engineer.

To wspaniale. A jak wygląda Twój typowy dzień pracy?

Jestem w świetnej sytuacji ponieważ mój dzień pracy trwa 6 h 🙂 To, jak przebiega zależy oczywiście od tego, przy jakim projekcie pracuję. Testowałam już aplikację muzyczną (w 2 tyg sprintach) i przebiegało to na zasadzie luźnej współpracy – można było testować właściwie z jakiegokolwiek miejsca i o dowolnej porze (idealne dla mamy :)). Ważne jest, żeby w danym czasie, wykonać przypisaną serię testów.

Następnie miałam możliwość nauki automatyzacji testów dla producenta aut, a obecnie jestem w banku, gdzie wszystko jest trochę bardziej sformalizowane. Mam elastyczny czas pracy, z zastrzeżeniem, że gdy mamy ważny spotkanie, to muszę w nim oczywiście uczestniczyć. Tutaj niestety praca z domu nie jest mile widziana, ze względów bezpieczeństwa oraz z uwagi na częste spotkania całego zespołu z programistami, biznes analitykami itd.

Jak wygląda środowisko branży IT w Czechach? Czy dużo jest w nim kobiet? Czy to jest dzisiaj popularna dla czeskich kobiet branża?

Dzięki wspomnianej już organizacji Czechitas oraz innym, które działają na zasadzie wolontariatu np. Pyladies, krajobraz IT w Czechach pomału się zmienia. Do tej pory kobiety stanowiły niewielki procent zatrudnionych w tej branży. Moja firma, z proporcją mężczyzn do kobiet na poziomie 60:40, na pewno jest ewenementem.

Oczywiście kobiety w większości zajmują stanowiska testerskie, dotyczące UX, czy biznes analizy, a rzadziej są programistkami, ale i to się zmienia. W chwili obecnej, podobnie jak w innych krajach coraz bardziej widzi się potrzebę tworzenia zespołów mieszanych, ponieważ to, co wnoszą do tej branży kobiety jest nie do przecenienia.

Nie powiedziałabym, że jest to jakoś bardzo popularna branża wśród kobiet, ale pomału, tak jak i w innych krajach kobiety zaczynają wierzyć we własne umiejętności i także podejmują wyzwanie.

Co cenisz sobie najbardziej w tej pracy? Jak wspiera Cię Twój pracodawca, z uwagi na to, że jesteś mamą małej dziewczynki?

Jestem zatrudniona na umowę o pracę. Jak już wspominałam wcześniej mam wielkie szczęście, ponieważ mogę pracować na część etatu – 6h, co w Czechach wcale nie jest oczywiste. Bardzo ciężko znaleźć pracę na mniej niż 8h, jestem więc wdzięczna pracodawcy, że się na to zgodził.

Ponadto mam elastyczny czas pracy, możliwość pracy z domu. Gdy Sara była chora szef bez problemu zgodził się na te formę pracy, dostosował spotkania, tak abym mogła uczestniczyć przez Skype. Resztę zadań mogłam wykonać w dogodnej dla siebie porze – czyli po 21 w moim przypadku 🙂

Większość rzeczy po prostu da się dogadać, wiem że koleżanki, które nie mają otwartych przedszkoli w wakacje, wezmą dodatkowo urlopy bezpłatne i też nie ma z tym problemu.

Ten temat Cię jeszcze bezpośrednio nie dotyczy, ale powiedz jak wygląda system edukacji w Czechach? Czy tutaj państwo wspiera jakoś rodziców?

Szczerze mówiąc nie orientowałam się jeszcze w szkolnictwie, wiem jedynie bardzo ogólnie jak to wygląda. Dzieci rozpoczynają naukę w wieku 6 lat (można o rok odłożyć) w 9 letniej szkole podstawowej. Jednak jest to dość elastyczne i istnieje kilka możliwości ukończenia podstawówki, czy rozpoczęcia szkoły średniej.

Ostatnie 4 lata podstawówki można odrobić w 8-letnim gimnazjum, lub z 7 klasy podstawówki przejść do 6 letniego gimnazjum. Wiem, że szkoły oferują opiekę nad dziećmi po lekcjach w formie tzw. drużyny – gdzie dzieci odrabiają lekcje, uczestniczą w zajęciach sportowych itd., coś na kształt polskiej świetlicy.

Z jakich świadczeń może korzystać mama lub rodzice w Czechach?

Jest wspomniany wyżej dodatek rodzicielski, ponadto jest ulga podatkowa na każde dziecko, ulga przedszkolna – zwrot części kosztów poniesionych na uczęszczanie dziecka do żłobka lub przedszkola.

Za co najbardziej cenisz sobie życie w Pradze, w Czechach i czy jest coś co Ci przeszkadza?

Przeprowadziłam się do Pragi z uwagi na miasto jako takie – jego wspaniałą architekturę, labirynty wąskich uliczek na starym mieście, piękne parki. Z czasem doceniłam niezawodny i tani system transportowy, to że łatwo można znaleźć i zmienić pracę, że na człowieka nie patrzy się przez pryzmat szkoły, którą ukończył, ale przede wszystkich jego motywacji do pracy.

Tu żyje mi się zdecydowanie spokojniej niż w Polsce, właściwie było to jedno z moich pierwszych odczuć po przeprowadzce. Jechałam w tramwaju pełnym ludzi do pracy i zreflektowałam się, że jest jakoś inaczej, niż np. w Krakowie, gdzie mieszkałam kilka lat. Było po prostu … spokojnie … pomimo tego, że tramwaj był pełny, nikt się nie przepychał, nie krzyczał, że należy mu się miejsce itd.

Lubię multikulturowość tego miasta. Lubię, że chodzi się tutaj w pracy na lunch, dzięki czemu integracja z kolegami postępuje szybciej, a po pracy nie leci się z wywieszonym językiem do domu, aby gotować.

Lubię to, że można normalnie i kulturalnie siedzieć w parku, zrobić sobie piknik na kocu i pić wino z kieliszka. Lubię to, że w olbrzymiej większości miejsc dzieci są mile widziane, bardzo często spotyka się kąciki do zabaw, kredki itd., podobnie jak miski z wodą dla czteronożnych przyjaciół. Lubię czeski pragmatyzm, łatwość załatwiania spraw, zwykłą ludzką uprzejmość na ulicy.

Oczywiście medal ma zawsze dwie strony i w tym przypadku też znajdą się rzeczy czy sytuacje, które człowiekowi przeszkadzają. Przede wszystkim myślę jednak, że po prostu jak się już jest w jakimś miejscu dłużej, to spadają różowe okulary turysty czy nowicjusza.

Czasem ta totalna tolerancja Czechów zaczyna przechodzić w obojętność, gdzie nikt nikomu nie chce o nic zwracać uwagi, bo „to przecież nie moja sprawa, nie będę się wtrącać – lepiej mieć – święty spokój”- co dla nas Polaków awanturujących się dla odmiany o wszystko jest niewyobrażalne.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Zdjęcie: archiwum Ewa Wala

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Jak wzmocnić poczucie własnej wartości? 10 ćwiczeń, abyś nabrała wiatru w żagle!

Dziś parę słów o poczuciu własnej wartości. Pamiętasz o nim? Wiem, kwarantanna nieźle daje Ci w kość. Nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Jeśli jesteś perfekcjonistką, to pewnie trudno Ci zaakceptować, że nie robisz wszystkiego tak, jak zawsze i nie zmienia tego świadomość, że trudno być na pięciu frontach naraz…
  • Natalia Gozdowska - 02/04/2020
młoda uśmiechnięta kobieta stoi z kubkiem w dłoniach oparta o okno

Dochodzi niepewność, związana z tym, co zastaniesz po powrocie do “normalności”. Jak będzie wyglądać Twoja kariera, życie zawodowe? Czy Twoja pozycja się nie zmieni? Jak będziesz postrzegać siebie, jako matkę i żonę po tym wyjątkowym czasie?

Jedno jest pewne – niezależnie od okoliczności zewnętrznych, wiele zależy od Ciebie i Twojego poczucia własnej wartości. Dlatego warto o nie zadbać!

Jak wzmocnić poczucie własnej wartości?

Poniżej znajdziesz kilka sposobów na to, by wzmocnić swoją wewnętrzną siłę i motywację do rozwoju. Zachęcam Cię do regularnych ćwiczeń. To będzie też świetna okazja do znalezienia przestrzeni tylko dla siebie.

1. Zacznij prowadzić dziennik, w którym codziennie docenisz siebie

Pod koniec dnia napisz, co Ci się dzisiaj udało, z czego jesteś dumna. To mogą być małe rzeczy, nawet zwykłe – jak znalezienie w domowo-zawodowym chaosie 15 minut na wesołą zabawę z dzieckiem, podczas której jesteś dla niego na 100%.

2. Zrób listę 100 rzeczy, które w sobie lubisz i za co się doceniasz

Nie zatrzymuj się po 30-40 pomysłach. Impas, który się pojawia, jest naturalny. Jak go przełamiesz, zaczniesz pobudzać swój umysł do kreatywnego myślenia. Twoja perspektywa zacznie się poszerzać a może nawet zmieniać.

3. Zamknij oczy i spróbuj wyobrazić sobie siebie – taką, jaką jesteś, z dobrymi i złymi cechami

Pomyśl o sobie jak o dziecku, które trzeba przytulić i docenić. Zastanów się, jak mogłabyś się nim zająć, czego ono potrzebuje, co możesz mu dać. Następnie zastanów się, co w tym momencie czujesz w swoim ciele. Czy coś się zmieniło od początku tego ćwiczenia? Gdzie czujesz ból, napięcie…

Potem przenieś się myślami w swoje ulubione miejsce – nad morze, do ogrodu, do ulubionej restauracji… gdzie tylko zamarzysz. Pobądź tam chwilę. Posłuchaj co dzieje się w tym miejscu, jakie zapachy czujesz, czy słyszysz jakieś głosy? Co Cię uspokaja, a co może Ci przeszkadzać. Wróć do swojego ciała i znowu uważnie się mu przyjrzyj – czy Twoja głowa jest lekka, czy ciężka? Czy czujesz się zrelaksowana? Czy wcześniejsze napięcia zniknęły? Pobądź ze sobą, przytul się ponownie. 🙂 Wróć powoli do rzeczywistości.

4. Zrób wizualną notatkę wszystkiego, co jest pozytywne w Twoim życiu

To może być jeden rysunek albo wiele ikonek połączonych w grafikę. Pobaw się tym obrazem, postaraj się, by był kolorowy, radosny. Niech będzie dla Ciebie pewnego rodzaju mapą, która będzie Ci pomagać w chwilach kryzysu.

Przeczytaj także: 7 kroków do zbudowania pewności siebie!

5. Wyobraź sobie siebie jako najbardziej pewną i przebojową osobę, jaką możesz być

Być może w Twoim otoczeniu jest ktoś, kto może Cię zainspirować, na kim możesz się wzorować? Ułóż w głowie historię – w jakich okolicznościach mogłabyś się tak zachować? Jak się wtedy poruszasz, jak mówisz? Czy wyglądasz atrakcyjnie? Wyobraź sobie, że podejmujesz odważne decyzje i nie boisz się wyzwań. Poczuj w sobie tę siłę i pobądź z nią chwilę.

6. Zrób coś co odkładasz od tygodni

Chciałaś napisać artykuł, ale zawsze brakowało Ci czasu? Myślałaś o założeniu swojej strony internetowej? Napisaniu ciekawej oferty? A może nigdy nie mogłaś zabrać się za porządki w swojej szafie? Nie myśl o przeszkodach, po prostu znajdź na to czas. To jest ten moment! Zobaczysz, taki mały sukces zmotywuje Cię do kolejnych działań.

7. Ćwicz tzw. “pozycje mocy”

Znajdź 3 minuty w trakcie dnia, kiedy staniesz mocno na nogach, dbając o stabilizację ciała i prosty kręgosłup. Połóż ręce na biodrach.

Gdy poruszasz się, zwróć uwagę na swoje ciało – staraj się chodzić pewnie, z wyprostowanymi plecami. Takie postawy zwiększają pewność siebie.
Regularne powtarzanie “pozycji pomocy” sprawia, że system nerwowy je zapamiętuje – z czasem staną się Twoim nawykiem.

8. Zwróć uwagę na to, jakich słów używasz na co dzień

Pewne zwroty są toksyczne, blokują naszą radość życia, inicjatywę i motywację, sprawiają, że budujemy pewien, niekoniecznie pożądany, obraz świata. Unikaj słów: wina, obowiązek, niemożliwe, nigdy, problem. Zamiast mówić “spróbuję” – mów “zrobię”. Zamiast “muszę” – “chcę”. “Błąd” może być “doświadczeniem” a “porażka” – “lekcją.”

9. Nie czekaj na innych, żeby podjęli za Ciebie ważne decyzje

Albo pokierowali Twoim losem. Zainicjuj nowe rozwiązania w pracy, w domu. Nie wahaj się dzielić swoimi pomysłami. To Ci doda pewności siebie, szczególnie jeśli weźmiesz odpowiedzialność za rezultat (jakikolwiek by był). Nie uzależniaj swojego poczucia pewności siebie od opinii innych.

10. Zdefiniuj swój cel lub cele na najbliższe 6 miesięcy

Co jest dla Ciebie najważniejsze? Co chcesz zmienić? Czym się zająć? Następnie zaplanuj swój pierwszy krok – spisz “kontrakt” z samą sobą, w którym zapiszesz, kiedy i co konkretnie zrobisz. 🙂

Powodzenia!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Natalia Gozdowska
Zawodowo zajmuje się rozwojem, coachingiem, projektami HR, kulturą organizacyjną i budowaniem marki pracodawcy. Prywatnie mama dwóch wrażliwców, zakochana żona, pasjonatka reportaży, teatru tańca i psychologii. Pisze, fotografuje i wspiera tych, którzy tego potrzebują :)

Gdzie kupić tanią elektronikę?

Urządzenia elektroniczne otaczają nas na każdym kroku. I nie chodzi już tylko o komputer i telefon, ale też o smartwatche, smartbandy, elektryczne hulajnogi, kamery, drony i inne gadżety. Miłośnicy nowinek technologicznych mogą dziś wybierać spośród szerokiej oferty różnych marek i producentów. Dla wielu z nich najważniejszym kryterium jest jakość idąca w parze z atrakcyjną ceną. Gdzie kupić tanią elektronikę? Czy niska cena oznacza sprzęt gorszej jakości? Serdecznie zapraszamy do sprawdzenia!
  • Alicja Zielińska - 02/04/2020
komputer stacjonarny

Duże sieci handlowe

W dużych sieciach handlowych znajdziesz szeroką ofertę elektroniki. Półki sklepowe wręcz uginają się od najnowszych modeli różnych producentów. Kupując sprzęt w markecie możesz mieć pewność, że otrzymasz produkt w oryginalnym opakowaniu, pachnący świeżością, z ubezpieczeniem i gwarancją. Największą wadą takich zakupów jest oczywiście cena.

Za dobrej jakości sprzęt od znanego producenta trzeba zapłacić nawet kilka tysięcy złotych. Duże sieci handlowe często organizują atrakcyjne wyprzedaże, kuszą obniżkami i kuponami rabatowymi. Takie zakupy należy jednak robić z rozwagą. Sklepy stosują różne chwyty marketingowe, a żółta kartka z dużym napisem “promocja” może oznaczać sprzęt przeceniony jedynie o kilka lub kilkanaście złotych.

Aukcje internetowe

Na aukcjach internetowych możesz znaleźć zarówno nową, jak i używaną elektronikę. Robiąc zakupy w Internecie zawsze należy dokładnie czytać opisy produktów oraz opinie innych użytkowników o danym sprzedawcy. Ryzyko kupienia nic nie wartego bubla jest więc bardzo niskie. Jeśli masz jakieś wątpliwości, nie wahaj się i pytaj! Uczciwy sprzedawca na pewno nie będzie miał nic do ukrycia i odpowie na wszystkie Twoje pytania. A przy okazji zawsze możesz negocjować cenę.

Sklepy ze sprzętem poleasingowym

Jeśli nie chcesz inwestować w nową elektronikę kosmicznych pieniędzy, a nie za bardzo ufasz prywatnym sprzedawcom w Internecie, polecamy opcję pośrednią. Bardzo popularne w ostatnim czasie stały się sklepy ze sprzętem poleasingowym, jak np. Laurem.pl. Takie sklepy mają w swojej ofercie elektronikę w bardzo dobrym stanie, atrakcyjnej cenie, z dodatkowymi akcesoriami i gwarancją.

Zakupów możesz dokonać przez Internet lub w stacjonarnym punkcie sprzedaży. Znajdziesz tam elektronikę od najpopularniejszych producentów i spotkasz profesjonalnych doradców, którzy pomogą w doborze sprzętu. To oczywiście plus dla tych, którzy wolą osobistą rozmowę z osobą kompetentną w danej dziedzinie – w tym wypadku sprzętu elektronicznego.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail