Czego szukasz

Projekt dla rodziców „Lepiej pracować niż się frustrować”

– Zanim urodził się Max, świat był prosty. Były te matki, którym się chciało pracować i te, którym się nie chciało, które zamiast uczciwie zarabiać wolały się opalać w piaskownicy. Minęło dziewięć miesięcy, przeszła burza hormonów i okazało się, że „chcieć” z dzieckiem, nie zawsze przekłada się w prosty sposób na „móc”. Wtedy najpierw pojawił się klub dla rodziców, a potem idea, żeby stworzyć warunki do samorealizacji z dzieckiem u boku – wyjaśnia Barbara Acher-Chanda z warszawskiego Mamma Clubu, pomysłodawczyni projektu „Lepiej pracować niż się frustrować”.

O co chodzi z tym projektem?

Kiedy zostajemy rodzicami, najczęściej widzimy dwie skrajności: rodzę i wracam do starej pracy, albo mam dziecko i je wychowuję w domu. Bo wiadomo – jak nie wrócisz do pracy, to znikniesz, nie będziesz mieć pieniędzy, uwstecznisz się. Jak zostaniesz z dzieckiem, to odpadnie problem ze żłobkiem, nianią, szarpaniną, żeby zdążyć odebrać, i rodzina będzie zaopiekowana. Niezbyt komfortowy wybór. Projekt „Lepiej pracować niż się frustrować” ma pokazać, że można w harmonii z samym sobą łączyć kilka ról życiowych, w tym pracę.

Łatwo powiedzieć – łączyć pracę z dzieckiem – ale trudniej to wcielić w życie.

Oczywiście. I daleko mi do namawiania kogokolwiek do wchodzenia w rolę superbohatera, co to i będzie idealnym rodzicem, i jeszcze tytuł pracownika roku dostanie. Nasz projekt to propozycja dla rodziców, którzy szukają równowagi w życiu.

To jak, według Was, rodzice mają się bronić przed frustracją?

To, co najbardziej utrudnia pracę, a nawet szukanie pracy z dzieckiem u boku, i nie chodzi tylko o pracę zarobkową, ale również naukę czy realizowanie własnych projektów, to: dziecko, brak wsparcia i brak motywacji. Nie każdy rodzic ma pieniądze na nianię, coraz mniej rodziców może liczyć na pomocnych i niepracujących dziadków, a dostanie miejsca w żłobku czasami wydaje się być równie prawdopodobne co wygrana w totka. To, gdzie szukać pomocy? To proste – u innych rodziców, takich jak my. Oni będą motywować, oni pomogą się zorganizować, podzielą się doświadczeniem jak godzić różne role życiowe. Pierwszym etapem projektu jest właśnie przedstawienie historii rodziców, którzy odważyli się pójść własną drogą i znaleźli równowagę w byciu mamą czy tatą i osobą pracującą. Ale na tym nie koniec. Naszym celem jest zorganizowanie rodziców w takich „klubach pracy”, gdzie będą mogli realizować swoje cele, wspierać się, a jednocześnie mieć dzieci na oku.

Brzmi trochę jak idea z poprzedniego systemu

To nie w nazwie tkwi sedno projektu, a w synergii, w połączeniu wspólnych sił i wiedzy rodziców. Dodatkowym atutem jest jego uniwersalność – takie kluby mogą powstać na terenie całej Polski. Szukamy teraz partnerów do realizacji naszych zamierzeń, zwłaszcza osób bądź instytucji, w których rękach są lokale, z jakich moglibyśmy korzystać. To jest jednym z celów, jakie sobie stawiamy – zwrócenie uwagi na problem braku miejsc, gdzie rodzic, który ma ambicje i pomysł na siebie, mógłby realizować swoje zamierzenia z dzieckiem u boku, nie tracąc przy tym fortuny.

Taki coworking dla rodziców?

W naszych zamierzeniach to coś więcej. Chcemy wspólnie się motywować do pracy, uczyć od siebie i od zaproszonych do projektu specjalistów, jak skutecznie osiągać swoje cele, odnosić sukcesy na własną miarę w tym, co chcemy robić. Na razie jesteśmy na samym początku prac. Wciąż szukamy ludzi chcących współtworzyć szeroko pojętą przestrzeń dla rodziców, którym się po prostu chce coś robić dla siebie i nie rezygnując z opieki nad dziećmi.

Ale co będzie z dziećmi, kiedy mama czy tata będą stukali w klawiaturę czy dyskutowali przez telefon?

To zależy, na co zdecydują się rodzice skupieni przy danym klubie. Mogą się zrzucić na nianię, mogą się wymieniać w opiece nad kilkorgiem dzieci lub poprosić o pomoc znajomą, której się odwdzięczą w ten czy w inny sposób. Nikt nie mówi, że taka praca ma być wielogodzinna. Na początek i trzy godziny dziennie, raz dwa razy w tygodniu to dużo, kiedy do tej pory miało się w perspektywie samotność i frustrację w czterech ścianach.

Zapraszam do poznania rodziców, którzy pracują i sobie to bardzo chwalą 😉 >>>

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Agnieszka Kaczanowska

Barbara Acher-Chanda, mama czteroletniego Maxa i półtorarocznej Melaki, pomysłodawczyni i prowadząca warszawski klub dla rodziców Mamma Club http://www.mammaclub.pl/ i Klub Nomadów – społeczności rodziców podróżujących w bliskie i dalekie strony http://www.klubnomadow.pl/, współautorka mającej się wkrótce ukazać książki dla rodziców, którzy chcą odnaleźć się w nowej roli, nie rezygnując jednocześnie z dotychczasowych celów.

Zdjęcie: freedigitalphotos.net

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie