Czego szukasz

Projekt dla rodziców „Lepiej pracować niż się frustrować”

– Zanim urodził się Max, świat był prosty. Były te matki, którym się chciało pracować i te, którym się nie chciało, które zamiast uczciwie zarabiać wolały się opalać w piaskownicy. Minęło dziewięć miesięcy, przeszła burza hormonów i okazało się, że „chcieć” z dzieckiem, nie zawsze przekłada się w prosty sposób na „móc”. Wtedy najpierw pojawił się klub dla rodziców, a potem idea, żeby stworzyć warunki do samorealizacji z dzieckiem u boku – wyjaśnia Barbara Acher-Chanda z warszawskiego Mamma Clubu, pomysłodawczyni projektu „Lepiej pracować niż się frustrować”.

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 01/02/2013

O co chodzi z tym projektem?

Kiedy zostajemy rodzicami, najczęściej widzimy dwie skrajności: rodzę i wracam do starej pracy, albo mam dziecko i je wychowuję w domu. Bo wiadomo – jak nie wrócisz do pracy, to znikniesz, nie będziesz mieć pieniędzy, uwstecznisz się. Jak zostaniesz z dzieckiem, to odpadnie problem ze żłobkiem, nianią, szarpaniną, żeby zdążyć odebrać, i rodzina będzie zaopiekowana. Niezbyt komfortowy wybór. Projekt „Lepiej pracować niż się frustrować” ma pokazać, że można w harmonii z samym sobą łączyć kilka ról życiowych, w tym pracę.

Łatwo powiedzieć – łączyć pracę z dzieckiem – ale trudniej to wcielić w życie.

Oczywiście. I daleko mi do namawiania kogokolwiek do wchodzenia w rolę superbohatera, co to i będzie idealnym rodzicem, i jeszcze tytuł pracownika roku dostanie. Nasz projekt to propozycja dla rodziców, którzy szukają równowagi w życiu.

To jak, według Was, rodzice mają się bronić przed frustracją?

To, co najbardziej utrudnia pracę, a nawet szukanie pracy z dzieckiem u boku, i nie chodzi tylko o pracę zarobkową, ale również naukę czy realizowanie własnych projektów, to: dziecko, brak wsparcia i brak motywacji. Nie każdy rodzic ma pieniądze na nianię, coraz mniej rodziców może liczyć na pomocnych i niepracujących dziadków, a dostanie miejsca w żłobku czasami wydaje się być równie prawdopodobne co wygrana w totka. To, gdzie szukać pomocy? To proste – u innych rodziców, takich jak my. Oni będą motywować, oni pomogą się zorganizować, podzielą się doświadczeniem jak godzić różne role życiowe. Pierwszym etapem projektu jest właśnie przedstawienie historii rodziców, którzy odważyli się pójść własną drogą i znaleźli równowagę w byciu mamą czy tatą i osobą pracującą. Ale na tym nie koniec. Naszym celem jest zorganizowanie rodziców w takich „klubach pracy”, gdzie będą mogli realizować swoje cele, wspierać się, a jednocześnie mieć dzieci na oku.

Brzmi trochę jak idea z poprzedniego systemu

To nie w nazwie tkwi sedno projektu, a w synergii, w połączeniu wspólnych sił i wiedzy rodziców. Dodatkowym atutem jest jego uniwersalność – takie kluby mogą powstać na terenie całej Polski. Szukamy teraz partnerów do realizacji naszych zamierzeń, zwłaszcza osób bądź instytucji, w których rękach są lokale, z jakich moglibyśmy korzystać. To jest jednym z celów, jakie sobie stawiamy – zwrócenie uwagi na problem braku miejsc, gdzie rodzic, który ma ambicje i pomysł na siebie, mógłby realizować swoje zamierzenia z dzieckiem u boku, nie tracąc przy tym fortuny.

Taki coworking dla rodziców?

W naszych zamierzeniach to coś więcej. Chcemy wspólnie się motywować do pracy, uczyć od siebie i od zaproszonych do projektu specjalistów, jak skutecznie osiągać swoje cele, odnosić sukcesy na własną miarę w tym, co chcemy robić. Na razie jesteśmy na samym początku prac. Wciąż szukamy ludzi chcących współtworzyć szeroko pojętą przestrzeń dla rodziców, którym się po prostu chce coś robić dla siebie i nie rezygnując z opieki nad dziećmi.

Ale co będzie z dziećmi, kiedy mama czy tata będą stukali w klawiaturę czy dyskutowali przez telefon?

To zależy, na co zdecydują się rodzice skupieni przy danym klubie. Mogą się zrzucić na nianię, mogą się wymieniać w opiece nad kilkorgiem dzieci lub poprosić o pomoc znajomą, której się odwdzięczą w ten czy w inny sposób. Nikt nie mówi, że taka praca ma być wielogodzinna. Na początek i trzy godziny dziennie, raz dwa razy w tygodniu to dużo, kiedy do tej pory miało się w perspektywie samotność i frustrację w czterech ścianach.

Zapraszam do poznania rodziców, którzy pracują i sobie to bardzo chwalą 😉 >>>

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Agnieszka Kaczanowska

Barbara Acher-Chanda, mama czteroletniego Maxa i półtorarocznej Melaki, pomysłodawczyni i prowadząca warszawski klub dla rodziców Mamma Club http://www.mammaclub.pl/ i Klub Nomadów – społeczności rodziców podróżujących w bliskie i dalekie strony http://www.klubnomadow.pl/, współautorka mającej się wkrótce ukazać książki dla rodziców, którzy chcą odnaleźć się w nowej roli, nie rezygnując jednocześnie z dotychczasowych celów.

Zdjęcie: freedigitalphotos.net

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Bycie mamą to styl życia

Różnorodność w biznesie to temat ważny i bardzo popularny. Czy dotyczy on także nas - rodziców? Dotyczy, a jakże! Jak się okazuje status rodzinny mieści się w kategorii "różnorodność", o którą tak się dba, szczególnie w dużych firmach. Dlaczego zatem czasem jeszcze ukrywamy fakt bycia rodzicem? I czy to w ogóle jest możliwe? Zapraszamy do lektury felietonu Moniki Sońty, która słuchając o środowiskach LGBT, odkrywa ważną prawdę o byciu mamą!
  • Monika Sońta - 09/04/2019
mama z małym dzieckiem na rękach

Raczej o tym nie wspominaj

Opowiem Wam o wydarzeniu, na którym poczułam, że bycie mamą to bycie w korporacyjnej mniejszości. Nie, nie dlatego, że w środowiskach zawodowych nie ma mam, ale dlatego, że zazwyczaj się nie uzewnętrzniają.

„Zatrzymywanie w sobie” bycia rodzicem, tak jak każde ukrywanie siebie wpływa na biznes. Prosta zasada: nie jesteś efektywna na 100% w miejscu, w którym musisz ukrywać ważną część siebie.

Mit work&life balance

Sami tworzymy mity. Nawet je ładnie nazywamy. Na przykład koncepcja podziału pionową kreską życia na strefę zawodową i prywatną (work&life balance)… jakby zmycie makijażu i zmiana kapci na domowe odcinała Cię całkowicie od tego, czym żyjesz przez osiem godzin dziennie. Tak nie jest. Te strefy zbyt mocno przenikają się w naszych głowach.

Niecodzienne porównanie …

Jestem w Dublinie, w siedzibie Google – korporacji, docenianej za utrzymywanie startupowej mentalności.  Właśnie trwa pierwsze Diversity Forum (Forum Różnorodności), skierowane głównie do środowisk LGBT w firmach technologicznych. Odczytam nazwy z kilku identyfikatorów: LinkedIn, Facebook, Twitter, Dropbox …

Temat stricte biznesowy: „Why coming out is good for business?”.  (w bardzo wolnym tłumaczeniu: „Dlaczego odkrycie dotychczas utajonej cząstki siebie jest dobre dla biznesu?”).

Od czterdziestu minut siedzę i słucham. Przyszłam z ciekawości. Jako przedstawicielki „mainstreamu”, trwająca na scenie dyskusja o LGBT nie dotyczy mnie bezpośrednio.

A jednak!

W odniesieniu do mojej rzeczywistości – rzeczywistości mamy, mogę podpisać się pod wszystkimi wnioskami z dialogu… (które omówię w kolejnym artykule ;-)). Wróćmy jednak do podstaw i rozumienia różnorodności (żeby coś wspierać i mierzyć, trzeba ustalić lokalną definicję).

„Lifestylowa” różnorodność

W polskich firmach spłaszczamy różnorodność do pojęć: rasa, płeć, wyznanie, preferencje seksualne. Zapożyczamy ze Stanów coś, czego nie przełożymy bezpośrednio na rynek polski… może z wyjątkiem płci i dyskusji o parytetach. A czy „naszą” współczesną różnorodnością na skalę masową nie jest po prostu styl życia i status rodzinny?

Kwestia dzieci (statusu rodzinnego)

Czasem sami wpychamy się w pułapkę niezrozumienia naszego wkładu w różnorodność firmy, robiąc coś wbrew swojej roli rodzinnej i momentu życiowego.

Czy będziesz autentyczna zgadzając się wyjazdową dyspozycyjność?

Być może tak, może przez pierwszy okres, kiedy wyjazd czy nowe wyzwanie będziesz traktowała jak chwilę odmiany. Na dłuższą metę, takie rozwiązanie nie będzie jednak ani w zgodzie z Tobą, ani efektywne dla projektu, nad którym pracujesz.

Wokół Ciebie jest wiele osób, które mają podobne dylematy – od Sheryl Sandberg i strategii „Lean In” zaczynając – i  które proponują systemowe podejścia do tematu.

Nie chodzi o to, żeby epatować swoim statusem rodzinnym czy przynależnością do określonej grupy, ale są takie mniejszości, gdzie nie da się postawić granicy, bo styl życia prywatnego i zawodowego po prostu na siebie wpływają.

A Ty co myślisz na ten temat?

c.d.n.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Monika Sońta
Mama wielowymiarowo aktywna: biznesowo - ekspert komunikacji korporacyjnej; naukowo – doktorantka zarządzania; życiowo – promotorka uważnego spędzania czasu z dzieckiem, co widać po wpisach na blogu http://zmianaperspektywy.pl/ Mama małej Marceliny.
Podyskutuj

Mama wraca do pracy. Krok 4: Negocjacje

Czas wziąć sprawy w swoje ręce. W powrocie do pracy inicjatywa jest po stronie Mamy. To Ty decydujesz, kiedy i jak chcesz wrócić. Aby zrobić to zgodnie z Twoimi potrzebami, potrzebujesz wiedzieć więcej o drugiej stronie. O Twoim pracodawcy, rynku pracy, to z nimi będziesz ustalać plan działania.
  • Marta Maciszewska-Malinowska - 08/04/2019
mama z dzieckiem na kolanach pracuje przy komputerze

Nie bójmy się rozmawiać i ustalić planu powrotu do pracy z drugą stroną. Zachęcam wszystkie Mamy do tego, aby ich powrót był aktywny i świadomy. Co to znaczy? Aby odbył się według jakiegoś pomysłu, planu i aby ten plan był ustalony wspólnie z pracodawcą.

Warto umówić się na spotkanie jakiś czas przed powrotem, ustalić zasady, zastanowić się wspólnie jak ten powrót ma wyglądać, aby przyniósł korzyści Mamie i pracodawcy. Takie spotkanie jest w interesie obu stron. Pracodawca nie potrzebuje mało zmotywowanej Mamy, dla której powrót do pracy jest wielką trudnością. Mama nie potrzebuje złych emocji i nowych obowiązków, których nie może pogodzić z pozostałymi sprawami.

Jak się przygotować do takiego spotkania?

Mamo, potrzebujesz mieć świadomość swojej sytuacji, swoich mocnych stron i trudności, z jakimi się borykasz. Pomogły Ci w tym zadania z kroku 1 i kroku 2. Wiesz także jakie są Twoje potrzeby, jakie konkretne rozwiązania mogą je zaspokoić i jaki efekt to przyniesie (krok 3).

Przykładowo: wiesz, że jesteś świetna w kontaktach z klientem, przypomniałaś sobie swoje sukcesy, maile od zadowolonych klientów z podziękowaniami dla Ciebie, wiesz też, że w powrocie do pracy najbardziej boisz się ciągłego pośpiechu. Ustaliłaś, że potrzebujesz zachować spokój, aby nie wprowadzać nerwowej atmosfery w domu. Rozwiązanie, jakie pomoże Ci zrealizować tę potrzebę to elastyczne godziny rozpoczęcia pracy np. między 7 a 9. Jeśli będziesz mogła rozpocząć pracę, kiedy dojedziesz do firmy, zyskasz rodzinne śniadania i spokojne odprowadzanie dzieci do żłobka. Co dalej?

Poznaj drugą stronę

Masz już swój konkretny pomysł na to, co pomoże Ci w powrocie do pracy. Teraz czas na spotkanie z pracodawcą. Aby osiągnąć swój cel potrzebujesz wiedzieć więcej o drugiej stronie.

Spróbuj wejść w buty swojego pracodawcy. Jaka jest jego aktualna sytuacja? Czego od Ciebie oczekuje? Jakie są jego potrzeby? Zastanów się nad tym z dwóch poziomów:

  1. konkretnych spraw, mierzalnych np. firma oczekuje od Ciebie, że będziesz wykonywać swoje poprzednie zadania i pracować na pełen etat oraz
  2. z poziomu psychologicznego np. szefowej/szefowi zależy na lojalności pracowników.

Wypisz wszystkie obserwacje, intuicje, wiedzę, jaką masz na temat drugiej strony. Skuteczny może być też wywiad w firmie. Zadzwoń do dobrej koleżanki/kolegi i dowiedz się co się dzieje, czy coś się zmieniło, jakie są plany.

Negocjacje

Porównaj teraz to wszystko, co wiesz o drugiej stronie ze swoimi potrzebami i propozycjami rozwiązań. Zobacz czy są jakieś punkty wspólne. Dlatego w poprzednim zadaniu (krok nr 3) poza potrzebami i rozwiązaniami, tak ważne były też efekty, jakie te rozwiązania przyniosą. Może okaże się, że Twój spodziewany efekt pokrywa się z potrzebą drugiej strony.

Zastanów się co jest dla Ciebie kluczowe, najważniejsze, o co chcesz powalczyć w swoim powrocie do pracy. Czy jest to elastyczny poranek, brak telefonu służbowego, jasne zasady dzielenia obowiązków, stopniowy powrót do pracy etc. Znajdź argumenty na przekonanie do Twojej wizji powrotu drugą stronę, posługując się językiem jej potrzeb, ważnych dla niej spraw. Ustal też z jakich swoich potrzeb jesteś w stanie zrezygnować, jeśli to będzie konieczne w trakcie spotkania. Przygotuj się do tej rozmowy.

Pamiętaj, że świadomy powrót do pracy dopasowany do Twojej nowej sytuacji zaoszczędzi Tobie i Twojej rodzinie wiele stresu i pozwoli na łączenie pracy z macierzyństwem. Twojemu pracodawcy da zmotywowaną i zaangażowaną w pracę Mamę. Same korzyści, przekonaj do nich swojego pracodawcę.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Maciszewska-Malinowska
Mama Wiktora i Leny. Ekspert Programów Working Parents. Wierzy, że każda firma może stworzyć środowisko przyjazne rodzicom, a pracownicy łączyć pracę i rodzinę w zgodzie ze sobą. Pomaga firmom wdrożyć odpowiednie benefity dla rodziców, ponieważ wie, że jeśli dobrze w pracy, to dobrze w domu. Lubi analitykę i jasno określone cele dlatego każdy Program Working Parents to także badanie potrzeb pracowników zakończone raportem dla HR.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail