Czego szukasz

Pół roku pandemii w oczach pracowników

Sześć miesięcy temu na Polaków padł blady strach. Obawialiśmy się utraty pracy albo firmy i braku środków do życia, a „jutro” zaczęło jawić się jako niepewne i groźne. Jak dzisiaj, kiedy już sześć miesięcy żyjemy w „nowej normalności”, oceniamy gospodarkę? Czy wciąż boimy się utraty zatrudnienia? I co uważamy o pracy zdalnej?

rodzina z komputerami przy stole

Powiedzieć, że początek roku 2020 był niezwykły, to jak nie powiedzieć nic. Wielu z nas po raz pierwszy doświadczyło tak intensywnego lęku o to, czy – mówiąc kolokwialnie, „będzie co do garnka włożyć”. Tysiące osób pozamykało firmy z dnia na dzień, setki przerzuciło się na mało popularną wcześniej pracę zdalną. Szukający pracy byli gotowi podjąć pracę poniżej własnych kompetencji, a ci, którzy zostali na stanowiskach, bali się zmniejszenia wynagrodzenia. Pół roku pandemii zmieniło naszą rzeczywistość diametralnie.

Jak wszystko to prezentuje się teraz, gdy „przyzwyczailiśmy” się już do pandemii? Oto kilka ważnych informacji.

Przeczytaj także: Jakie rady dałabyś sobie przed pandemią? O co byś zadbała?

Praca zdalna: przymusowa stała się… pożądaną

W marcu tego roku wiele firm przeszło w zdalny tryb pracy. Ta ogromna zmiana budziła różne emocje – niektórzy cieszyli się na możliwość łączenia opieki nad dziećmi (które przecież przestały uczęszczać do szkół i przedszkoli) z pracą, inni nie wyobrażali sobie „uziemienia” w domu i braku kontaktu ze współpracownikami.

Po kilku miesiącach okazuje się, że do, do czego zostaliśmy w dużej mierze przymuszeni, ma całe mnóstwo plusów. Przełożyło się to oczywiście na nastawienie do pracy zdalnej. W kwietniu tego roku tylko 10% badanych chciałoby wykonywać swoje obowiązki wyłącznie w domu, we wrześniu – już aż 16%. Wzrósł również odsetek osób, które zgodziłyby się pracować zdalnie z możliwością przyjścia do biura raz w tygodniu – z 40% do 48%.

Co ciekawe, przestaliśmy tak bardzo cenić spotkania ze współpracownikami. Ze stwierdzeniem: „dzięki pracy zdalnej bardziej doceniam możliwość spotkań w biurze ze współpracownikami” w maju zgodziło się 57% ankietowanych, we wrześniu już 50%. Najwyraźniej okazuje się, że elastyczny tryb pracy, brak konieczności stania w korkach i wstawania skoro świt są dla nas bardziej znaczące niż zawodowe znajomości.

Sam fakt, że polubiliśmy pracę zdalną nie oznacza jednak, że cenimy również takową rekrutację. W maju tego roku takie rozwiązanie pozytywnie oceniło aż 71% badanych, w październiku – już tylko 63%. Oceny te nie wpływają jednak na gotowość podjęcia takiej zdalnej rozmowy rekrutacyjnej – skłonność jej odbycia deklaruje aż 93% badanych.

Przeczytaj także: Wyzwania firm w kontekście pandemii

Zmiana pracy: jesteśmy spokojniejsi

W kwietniu tego roku aż 75% Polaków stwierdziło, że znalezienie nowego zatrudnienia będzie trudniejsze niż przed epidemią. Z upływem czasu te obawy znacznie się zmniejszyły – we wrześniu podobnego zdania było już tylko 64% ankietowanych. Zmiany – choć już mniej imponujące, dotyczą także gotowości do przyjęcia pracy, która wymaga niższych kwalifikacji, niż posiada szukający zatrudnienia – w kwietniu na takie „poświęcenie” zgodziłoby się 48% Polaków, pół roku później już 45%.

W o wiele mniejszym stopniu obawiamy się zmian zatrudnienia albo obniżki wynagrodzenia (60% w kwietniu vs. 45% we wrześniu), nie straszna nam już też wizja nagłe utraty pracy. W pierwszym kwartale roku takie obawy miało aż 44% badanych, pół roku później już tylko 32%.
Nie trzymamy się już też tak bardzo pewnego i znanego sobie stanowiska. Aż 83% z chęcią zmieniłoby pracę, gdyby tylko pojawiła się jakaś interesująca oferta.

Kryzys? Wciąż przed nami

Wobec powyższego mogłoby się wydawać, że Polacy są o wiele optymistyczniej nastawieni do życia (pod kątem rynku pracy) i spokojniejsi. Nie jest tak jednak do końca. Aż co druga ankietowana osoba (dokładnie 55%) stwierdziła, że druga fala koronawirusa – czyli ta, która właśnie nadeszła, pogłębi kryzys na rynku pracy, co wpłynie fatalnie zarówno na jej poszukiwanie, jak i utrzymanie. W związku z epidemią 45% badanych ma obawy o swoją przyszłość w kolejnych latach, aż co czwartemu z nas praca dostarcza mniejszej satysfakcji, a dla 38% jest źródłem większego stresu.

Pół roku pandemii stanowiło ogromne wyzwanie dla różnych grup społecznych: pracowników, pacjentów, rodziców, seniorów, właścicieli firm i po prostu dla rodzin. To, co wydawało się oczywiste i dane nam na zawsze – jak choćby zwykła możliwość swobodnego wejścia do sklepu czy przychodni, okazało się ulotne. Powoli jednak odnajdujemy się w nowej rzeczywistości. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że ten trend będzie się utrzymywał – nie tylko na rynku pracy.

Zdjęcie: 123rf

Źródło: pracuj.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.

Nie bądź egoistką, zmień pracę, której nie lubisz

No dobrze, tytuł ciut może za mocny, ale chciałabym z Tobą podzielić się refleksją, dlaczego również z punktu widzenia innych, nie warto tkwić na stanowisku, które Ci nie odpowiada.
Mała dziewczynka przytula misia

Nie znosisz swojej pracy, a mimo to nadal w niej tkwisz? Jesteś egoistką!

Załóżmy hipotetycznie, że możesz – finansowo – pozwolić sobie na zmianę pracy. W tym wypadku argument – Co będzie, jeśli coś w nowej pracy nie wyjdzie? – odpada (zresztą z aktualnej pracy też jak będą chcieli to Cię zwolnią, no może w przypadku umowy na czas nieokreślony zajmie to trochę więcej czasu).

Jesteś więc w wygodnej sytuacji i naprawdę nie lubisz swojej pracy. Wiesz, że na dłuższą metę to nie jest posada dla Ciebie, a na zmianę w tej firmie nie ma szans.

Skoro nie myślisz o swoim zdrowiu psychicznym, rozwoju i komforcie, to może pomyśl o innych?

Przeczytaj także: Jak budować w sobie otwartość na zmiany?

Może ktoś zrobi to lepiej?

Nikt nie lubi usłyszeć od szefa, że na jego miejsce czekają tysiące chętnych. Jednak to może być prawda. Ty wykonujesz swoją pracę bez zaangażowania – byle zrobić, byle odbębnić. A może ktoś zrobiłby to z sercem? Weźmy pierwszy z brzegu przykład – sprzedawcy. Jak to jest, że (pomijając oczywiście wyjątkowe sytuacje) w jednym sklepie przywita Cię uśmiechnięta pani, świetnie znająca swój asortyment, czy to będą ciuchy, czy śrubki. A w innym, naburmuszona paniusia, niechętnie podająca towar z półki, a jeśli przyjdzie jej odpowiedzieć na Twoje pytanie będzie wyglądała tak, jakby ktoś właśnie pół godziny wcześniej wypuścił ją ze statku kosmicznego i posadził za ladą?

Oczywiście, każdy może mieć raz na jakiś czas kryzys. Jednak umówmy się, jeśli miesiącami Twoje podejście do pracy jest byle jakie, to tego nie można już nazywać kryzysem. To raczej oznacza …

Czas na zmiany

Wakacje, a te już wkrótce przed nami, to dobra pora na snucie refleksji i odpowiedzenie sobie na pytania:

  • Co jest przyczyną złego podejścia do pracy?
  • Czy moje słabe zaangażowanie wynika z obiektywnych czynników (np. bardzo niska pensja, przeciążenie obowiązkami)?
  • Czy może ta praca to po prostu nie moja bajka?

Trzeba również wziąć pod uwagę fakt, że zmieniamy się z czasem i praca, która jeszcze kilka lat temu wydawała się szczytem marzeń, teraz może być małą katorgą.

Jasne, czasem wydaje nam się, że to zbyt duży krok, że nie damy rady.

Ale wystarczy zacząć myśleć o zmianie. Zaktualizować CV (pamiętasz jeszcze, co to jest?) Przeglądać ogłoszenia. A przede wszystkim zastanowić się, co naprawdę chciałabyś robić? Teraz i za kilka lat?

nie-lubiana-praca

Czy to komuś szkodzi?

Wracając do głównego wątku. Wyobraźmy sobie pracujące osoby jak pionki na gigantycznej planszy. Ileś z nich jest w złym miejscu. Pozamienianie tych pozycji może w widoczny sposób podnieść efektywność pracy. To ma szczególne znaczenie w przypadku zawodów, których wykonywanie wiąże się ze swego rodzaju misją społeczną. Pielęgniarka, policjant, nauczyciel, urzędnik. Niestaranne wykonywanie przez nich obowiązków może w sposób bardzo wymierny negatywnie oddziaływać na innych ludzi.

Jestem świeżo po lekturze wstrząsającej książki Justyny Kopińskiej „Polska odwraca oczy”. Zbiór reportaży o dramatycznych przejściach bohaterów w bardzo specyficznych sytuacjach. W przeważającej większości łączy je jeden wątek – niestaranne, a czasem naganne wykonywanie obowiązków – policjanci, którzy nie prowadzą śledztwa, bo nie wpłynie ono pozytywnie na “słupki” wykrywalności, nauczyciele i wychowawcy w ośrodkach nie widzący, że ich uczniom dzieje się krzywda lub nawet sami się do tego przyczyniający, specjaliści błędnie diagnozujący przyczyny opóźnienia w rozwoju, czy wreszcie nieskuteczni przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości i służby więziennej. Za każdym takim przypadkiem złego wykonania swoich obowiązków kryje się dramat człowieka, którego dosięgły tego konsekwencje. Gdzieś w tle czai się sztab ludzi, którzy dostali daną posadę ze względu na znajomości i układy, a nie predyspozycje i przygotowanie zawodowe. Znacie to?

Oczywiście nie wszyscy mamy tak odpowiedzialną pracę. Jednak marzy mi się kraj, gdzie istnieje jakiś kanon pracy.

By każdy wykonywał swoja pracę najlepiej jak potrafi – sprzątaczka i minister, a jeśli nie czuje się na siłach – po prostu z niej rezygnował.

Wiem, jestem idealistką. Niepoprawną.

Może jednak Ciebie też muśnie taka refleksja? Zastanów się, czy jesteś jednym z tych źle ustawionych pionków i jeśli odpowiedź jest twierdząca – zacznij działać. Nie bądź egoistką!

Zdjęcia: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Z wykształcenia jestem pedagogiem kulturalno-oświatowym, póki co wiedzę ze studiów wykorzystuję do wychowywania dwóch synów. Skończyłam też studia podyplomowe Marketing w sieci. Kilka lat pracowałam w księgarni internetowej wydawnictwa, a ponieważ w życiu nigdy nie jest za późno na zmianę, obecnie poszukuję nowych możliwości zawodowych, dlatego postanowiłam zostać Panią do pisania - panidopisania.pl Rozrywkowo prowadzę bloga sarkazmprzykawie.blogspot.com.
Podyskutuj

Rynek pracy w branży HoReCa zmienia się

Rynek pracy w sektorze HoReCa (Hotel, Restaurant, Catering) w ostatnim okresie dynamicznie się zmienił. Nie ma w tym nic dziwnego – trwające już ponad 1 rok koronawirusowe ograniczenia sprawiły, że przedsiębiorstwa z tej branży ograniczyły, a nawet zawiesiły działalność na długie miesiące. W efekcie, pracę w firmach HoReCa straciło w 2020 roku – według różnych raportów – nawet 200 tysięcy pracowników.
Mężczyzna w branży gastronomicznej

Drenaż pracowników z branży HoReCa

Przede wszystkim, zauważalne jest przebranżawianie się pracowników pracujących dotychczas w branżach: hotelarskiej oraz gastronomicznej. Co więcej, według raportu przygotowanego przez Grupę Progres, zjawisko to może mieć charakter trwały. W okresie popandemicznym znalezienie doświadczonych, posiadających kwalifikacje pracowników może okazać się w wielu przypadkach bardzo trudne.

Odpływ siły roboczej z HoReCa może wynikać z ich braku zaufania co do stabilności branży. Obawiają się oni, że w przyszłości mogą pojawić się kolejne wydarzenia, które doprowadzą do ograniczenia działalności restauracji czy ośrodków wypoczynkowych. Co w efekcie prowadzi do radykalnego cięcia kosztów oraz zatrudnienia przez pracodawców. Co ważne, w przypadku tej branży praca zdalna nie była w większości przypadków możliwa. Stąd decyzja wielu pracowników o zmianie, przekwalifikowaniu się.

Nowe ścieżki rozwoju dla pracowników z branży HoReCa – nie tylko gastronomia i hotelarstwo

Gdzie zatem przenoszą się pracownicy zatrudnieni dotychczas w firmach z branży HoReCa? Wybór jest szeroki. Ich kwalifikacje oraz kompetencje pozwalają z powodzeniem podejmować wyzwania w firmach m.in. z branż: handlowej, logistycznej czy produkcyjnej.

Zdaniem ekspertów, na stanowiska w branży HoReCa powrócą przede wszystkim osoby od wielu lat związane zawodowo z tym sektorem. Nie zamierzają one zaczynać kariery w innej branży od najniższego szczebla. Z kolei osoby pracujące w gastronomii oraz hotelarstwie dorywczo (np. studenci, dla których praca ta była jedynie dodatkiem do ich akademickich aktywności), niejednokrotnie na stałe porzucili myśli o pracy w gastronomii i przeniosły się do sektorów bardziej adekwatnych do ich wykształcenia.

Umowy śmieciowe w branży HoReCa… do kosza?

Jak dotąd, standardowym rozwiązaniem w branży HoReCa było zatrudnianie pracowników poprzez umowy cywilnoprawne (umowy zlecenia oraz o dzieło). W skrajnych przypadkach nawet „na czarno” (takie rozwiązanie było częstą praktyką np. w przypadku niewykwalifikowanych pracowników sezonowych). Ta sytuacja może zmienić się w okresie po pandemii. Jak mówi Lech Ostrowski z sklepu internetowego 4horeca.com.pl,

„Obecne trendy w branży HoReCa wskazują na to, że pracownicy podczas negocjacji na temat warunków pracy będą zwracać znacznie większą uwagę m.in. na stabilność zatrudnienia. Jest to konieczne, bowiem wydarzenia z początku koronawirusowych ograniczeń pokazują, że zwolnienie personelu zatrudnionego na podstawie umów cywilnoprawnych jest dla przedsiębiorcy proste i nie daje zleceniobiorcy czy osobie wykonującej zadania na podstawie umowy o dzieło właściwie żadnych praw.”

Co po pandemii?

Mimo to, szacuje się, że po zakończeniu pandemii pracodawcy mogą mieć duże kłopoty z rekrutacją pracowników posiadających duże kwalifikacje – pracownicy ci zostali często wbrew swojej woli pozbawieni zatrudnienia i znaleźli stabilne posady w innych sektorach.

Spadek podaży siły roboczej w tym sektorze może doprowadzić do poprawy sytuacji pracowników oraz wzrostu poziomu wynagrodzeń (staną się oni towarem deficytowym). Zmusi to jednocześnie przedsiębiorców do bardziej rzetelnej analizy kosztów prowadzenia działalności.

Trudno obecnie oczekiwać wzrostu zainteresowania ofertami pracy w branży HoReCa. Chociaż pandemia Covid-19 zdaje się słabnąć, do czego przyczyniają się m.in. szczepienia ludności, to wciąż mogą pojawić się nowe, nieznane dotąd warianty koronawirus. A one wymuszą na rządach powrót do wcześniejszych ograniczeń i ponowne restrykcje skierowane na branżę HoReCa.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×