Czego szukasz

Odkrywaj smaki z dzieciństwa i pracuj z pasją

Mieszkasz w Poznaniu? Chcesz pracować z pasją? Pomagać innym odkrywać smaki dzieciństwa dzięki zdrowym, lokalnym produktom? Ania Denkiewicz jest mamą trójki dzieci i prawie od roku pracuje jako manager regionalny dla platformy zakupowej Lokalny Rolnik. Teraz intensywnie szukamy mamy z Poznania, która lubi nowe wyzwania i interesuje się zdrowym odżywianiem. Może to właśnie Ty? A może znasz osobę, dla której to będzie wymarzona praca? Pomóż nam ją znaleźć! >

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 24/10/2016

Lokalny Rolnik.pl to platforma zakupowa łącząca odbiorców zdrowej żywności z lokalnymi wytwórcami. Start-up dynamicznie się rozwija i działa już w największych miastach w Polsce.

Teraz pora na Poznań!

Szukamy właśnie Ciebie – chcemy abyś została ambasadorką zdrowego odżywiania w Poznaniu.

Szukamy osoby, która:

  • Jest pasjonatką zdrowego odżywiania
  • Jest samodzielna w działaniu i zorientowana na cel
  • Potrafi nawiązywać nowe kontakty  i chce być odpowiedzialna za rozwój biznesu w Poznaniu
  • Ma prawo jazdy

Aplikuj już teraz – wyślij swoje CV i LM na adres: [email protected]

w tytule maila napisz: mama pasjonatka zdrowego odżywiania Poznań

Jeśli zastanawiasz się czy wysłać swoje CV, to przeczytaj co w swojej pracy najbardziej lubi Ania i jak wygląda jej typowy dzień.

Aniu, jak wygląda Twój dzień pracy? Pytam, bo pracujesz na pełen etat, zarządzasz prawie setką koordynatorek…. no i jesteś mamą trójki dzieci!

Każdy dzień pracy jest inny, różnorodność to odpowiednie słowo które określa moją pracę. Umawiam spotkania z potencjalnymi koordynatorkami, rozmawiam i wspieram te, które już z nami współpracują, w międzyczasie udaje mi się również zapanować nad bieżącymi tematami, które są każdego dnia inne no i czuwam nad swoimi dziećmi (Martyna, moja najstarsza córka ma 20 lat i mieszka w Szkocji, Antek ma 10 lat, a Zosia 7 – i wszyscy troje mnie potrzebują). Ale uwierz mi, to wszystko jest do pogodzenia 🙂

Gdzie najczęściej można Cię spotkać? Pracujesz z biura, z domu czy dużo jeździsz?

W zasadzie mogłabym odpowiedzieć twierdząco na każde pytanie, ponieważ pracuję z biura, z domu i mam wiele spotkań na mieście. Każdy dzień pracy organizuję sobie sama i dopasowuję go do grafiku spotkań, które wcześniej umówię. W dobie internetu mam ten komfort, że tak naprawdę nie ma znaczenia gdzie jestem, bo ze swoimi koordynatorkami, ale także nowymi osobami mogę umawiać się z każdego miejsca. Najczęściej można mnie złapać pomiędzy jednym, a drugim spotkaniem. Można też się ze mną spotkać w naszej siedzibie, gdzie pracuje cały zespół Lokalnego Rolnika. To naprawdę miejsce pełne fantastycznych ludzi 🙂

ania_festyn_640

Co należy do obowiązków managera regionalnego? Czym zajmujesz się na co dzień?

Do moich obowiązków należy otwieranie nowych i wspieranie istniejących już grup zakupowych. Czuwam nad całym regionem warszawskim, organizuję działania promocyjne, degustacje no i cały czas staram się, aby nowe miejsca, nowi ludzie dołączali do naszej inicjatywy i mieli dostęp do tradycyjnych,  produktów znanego pochodzenia.

To naprawdę wspaniałe uczucie, kiedy oferujesz ludziom produkty, dzięki którym mogą przenieść się do smaków z dzieciństwa.

Nie pomyślałam o tym wcześniej. Opowiadasz o smakach z dzieciństwa… i emocjach z tym związanych, a ja pracę na tym stanowisku kojarzyłam bardziej z zarządzaniem zespołem, realizacją planów sprzedażowych i poszukiwaniem nowych możliwości rozwoju… Jakie cechy charakteru i umiejętności Twoim zdaniem są niezbędne w tej pracy?

Przede wszystkim manager regionalny musi być pasjonatem zdrowej żywności. Dla mnie to osoba, dla której kwestia żywienia, jakości produktów oraz ich pochodzenie nie jest obojętne. Osoba na tym stanowisku musi również lubić ludzi, czuć się dobrze w ich towarzystwie, bo to właśnie ludzie są fundamentem całej naszej społeczności. Potrafi nawiązać z nimi wspólny język, dzielić się wiedzą i doświadczeniem. Ważna jest także dobra organizacja pracy i samodzielność w działaniu. No i otwartość na nowe wyzwania, bo takie pojawiają się każdego dnia. Pomocny będzie też uśmiech na twarzy.

Lokalny Rolnik szuka teraz managera w Poznaniu – powiedz, co najbardziej lubisz w swojej pracy? Co czeka mamę, która zacznie współpracę z Wami?

Przede wszystkim chciałabym zachęcić mamy z Poznania, aby jak najszybciej wysłały swoje CV. Bo miejsce jest tylko jedno, a praca naprawdę przynosi mnóstwo satysfakcji.

Najbardziej lubię ludzi, których spotykam na swojej drodze. Każda z tych osób jest inna, pełna pasji, głodu działania i zmieniania otoczenia na lepsze. To naprawdę fascynujące osoby.

Moją rolą przede wszystkim jest poszukiwanie nowych osób oraz miejsc, dzięki którym okoliczni mieszkańcy będą mieli dostęp do prawdziwej żywności, pełnej zapachów jak za dawnych lat. Czyż to nie pasjonujące zajęcie?

Na własnej skórze przekonuję się, że dzięki tej inicjatywie ludzie mają dosłownie miłe wspomnienia, spowodowane dostępem do produktów do jakich mieli dostęp w dzieciństwie. Zmieniamy nawyki żywieniowe, dzięki nam ludzie czują zapach prawdziwego chleba, tradycyjnych wędlin czy pomidorów prosto z krzaka.

Już na etapie rekrutacji czułam, że to będzie niebanalna praca, pełna zwrotów akcji, nowych wyzwań i dająca mi możliwość samorealizacji. I wszystkie moje przypuszczenia się spełniły i dokładnie taka praca czeka na mamę z Poznania (śmiech).

ania_odbior_640

Co zaciekawiło Cię w ofercie pracy, kiedy sama jej szukałaś?

Przede wszystkim sama inicjatywa, pod którą mogę podpisać się obiema rękami. Sama jestem pasjonatką zdrowej żywności, mamą, dla której bardzo istotne jest to, co ląduje na talerzach w naszym domu. Wiedziałam też, że praca w start-upie nie będzie monotonna, bo trzeba przyznać, że zmiany to jest to, co w tej pracy najpewniejsze (śmiech). Lubię poznawać nowych ludzi, jestem otwarta i chętnie słucham innych. Ponadto szukałam pracy elastycznej, dzięki której będę miała czas również dla swoich dzieci, które wciąż potrzebują obecności mamy. Podejmując rękawicę czułam, że ta praca przyniesie mi wiele satysfakcji i wszystko się sprawdziło!

Bycie managerem regionalnym to ciekawe, ale i wymagające stanowisko, jak to „ogarniasz”?

Lubię działać, czuję się doskonale gdy dużo się dzieje. W ogarnięciu licznych obowiązków managera regionalnego wbrew pozorom pomaga mi również bycie mamą. Dzięki trójce swoich dzieci nauczyłam się dobrej organizacji czasu pracy i koordynowania kilku spraw naraz. Poza tym ludzie, których spotykam na swojej drodze dają mi niesamowicie pozytywną energię do działania.

Chcę też dodać, że poza pracą na cały etat na stanowisku managera regionalnego prowadzę również grupę zakupową dla swoich sąsiadów i okolicznych mieszkańców. Jestem koordynatorką, dzięki czemu stawiam czoła takim samym wyzwaniom jak moi koordynatorzy, którymi się opiekuję. To zajęcie pozwala mi jeszcze lepiej zrozumieć  ich pracę. Jak widzisz bycie mamą tylko napędza mnie do kolejnych działań i dodaje skrzydeł na co dzień w ogarnięciu tematów pojawiających się na mojej drodze.

Dziękuję za rozmowę!

Droga Mamo, jeśli mieszkasz w Poznaniu i szukasz niebanalnej pracy, pełnej wyzwań, ciekawych spotkań z ludźmi z pasją, to koniecznie aplikuj na to ogłoszenie.

Wyślij CV na adres: [email protected]

A może znasz mamę z Poznania, która szuka pracy? Przekaż jej informację o tej rekrutacji.

ania_z_dziecmi_640

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Jestem dobrym przykładem, że jak się chce, to się da – Ewelina Wiercioch

Ewelina Wiercioch w 2013 r. złożyła papiery na kandydatkę na ratowniczkę TOPR i jest pierwszą po 30 latach przyjętą w szeregi elity kobietą - ratowniczką Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Czy było łatwo? - Przerażała mnie bardziej presja tego, że jestem sama jako kobieta i że nie do końca wszyscy są zadowoleni że jestem. To było bardzo trudne. Ale pokonałam to. Wiedziałam czego chcę - opowiada Ewelina, dziś również przewodniczka tatrzańska i międzynarodowa UIMLA, instruktorka narciarstwa zjazdowego, narciarstwa wysokogórskiego (ski-tourowego) oraz wspinaczki sportowej. Wybrała góry, bo tam odkryła siebie.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 12/06/2019
Ewelina Wiercioch

Ewelina jesteś pierwszą od ponad trzydziestu lat kobietą – ratowniczką TOPR. Znałaś tę organizację od środka, pracowałaś w administracji TOPR-u, Twój mąż był ratownikiem TOPR-u, jesteś córką prezesa TOPR-u i wiedziałaś, że pokutuje opinia, iż ratownictwo górskie to męskie zajęcie. A jednak zdecydowałaś się złożyć papiery. Co Tobą kierowało?

To było już dobrych kilka lat temu i moje emocje z tym związane są dzisiaj zupełnie inne. W tamtym czasie miałam bardzo trudny okres, byłam w trakcie rozwodu, przeżywałam rewolucję w życiu. Potrzebowałam bodźców, żeby się trzymać i jakoś przetrwać. Podchodzę do życia zadaniowo i tak też podeszłam do tego wyzwania.

Pracowałam w administracji kilka lat, obserwowałam pracę ratowników. Ja również nieustannie byłam w górach, w tamtym czasie startowałam w zawodach zarówno w narciarstwie wysokogórskim, jak i wspinaczkowym. Byłam aktywna. Pewnego dnia, będąc tradycyjnie po pracy na treningu na nartach skiturowych stwierdziłam… czemu nie spróbować. Naczelnik TOPR także delikatnie mnie namawiał. I stało się. Złożyłam papiery na staż kandydacki do TOPR.

Jak zostało to przyjęte w środowisku?

Oj działo się. To była dla mnie stresująca sytuacja. Zrobiłam pewnego rodzaju rewolucję w TOPR, bo po tylu latach nikt się nie spodziewał, że nagle w TOPRze pojawi się kobieta. Był to gorący okres. Nie wszyscy byli zadowoleni. Zrobiło się wokół tego wydarzenia bardzo głośno, zarówno w Zakopanem, jak i w mediach. Dałam z siebie wszystko i udało się. Dzisiaj mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumna. Nie zraziłam się, tylko konsekwentnie realizowałam to, co sobie założyłam.

Samo przyjęcie do elity Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratowniczego to jeszcze nie koniec. Jak wygląda droga do zostania ratownikiem?

Droga aby zostać ratownikiem jest dość długa. Początek tej drogi bierze się od naszej pasji chodzenia po górach. Oczywiście to nie tylko chodzenie po szlakach, ale także poza szlakami, wspinanie, czy bardzo dobra umiejętność jazdy na nartach. Nasze doświadczenie górskie, wykaz działalności to takie nasze CV.

Dodatkowo należy zdać egzaminy wstępne na staż kandydacki: medyczny, test kondycyjny na Kasprowy Wierch, wspinanie, jazdę na nartach po trasach i poza trasami, czy z topografii Tatr. Musimy mieć dwóch wprowadzających (opiekunów), którzy za nas ręczą, i którzy się nami „opiekują” podczas stażu kandydackiego.

Staż kandydacki trwa dwa lata. W tym czasie mamy cały szereg szkoleń z technik ratowniczych zarówno w lecie, jak i w zimie. Każde szkolenie zakończone jest egzaminem. Musimy także dyżurować i brać udział w wyprawach ratunkowych. Cały staż zakończony jest egzaminem. Po dwóch latach i po pomyślnym zaliczeniu wszystkiego zostajemy ratownikami ochotnikami TOPR 🙂

Podczas uroczystości Dnia Ratownika składamy Naczelnikowi TOPR przysięgę ratowniczą. To jest bardzo ważne wydarzenie. Zostaje w głowie chyba do końca życia. Ja moją przysięgę składałam w dolinie 5 Stawów Polskich.

Nie przerażały Cię te wszystkie testy, szkolenia, wyprawy? Miałaś chwilę zwątpienia?

Nie przerażały mnie szkolenia, dyżury czy wyprawy. Tym byłam podekscytowana, bo podnosiłam swoje umiejętności. To był super czas, ale miałam krótkie chwile zwątpienia. Tak jak wspomniałam, to był dla mnie ciężki okres i dużo się wówczas nałożyło.

Przerażała mnie bardziej presja tego, że jestem sama jako kobieta i że nie do końca wszyscy są zadowoleni że jestem. To było bardzo trudne. Ale pokonałam to. Wiedziałam czego chcę. Poza tym mój tata i moja rodzina bardzo mnie wspierali.

Jak wygląda praca ratownika?

W TOPR jest grupa ratowników zawodowych, którzy pracują na „etacie” i grupa ratowników ochotników. Ja jestem ratownikiem ochotnikiem. Praca ratownika zawodowego od ochotnika różni się tym, że Ci pierwsi pracują w systemie 12 godzinnym przez 7 dni, a następnie mają 7 dni wolnego. Ratownik ochotnik ma konieczność być na dyżurach społecznych co najmniej 120 godzin w ciągu roku.

Dyżurować możemy zarówno w Centrali TOPR, która znajduje się w Zakopanem, jak i w schroniskach. Jeśli jest wyprawa, a nas nie ma na Centrali to dostajemy informacje sms. Jeżeli mamy możliwość, to bierzemy udział w wyprawie.

Jesteś też przewodniczką tatrzańską, instruktorką narciarstwa zjazdowego, wysokogórskiego oraz wspinaczki sportowej. Wspólnie z ojcem, siostrą i mężem prowadzicie rodzinną firmę TAMiTU Tatry. Z Grzegorzem, Twoim mężem poznaliście się jeszcze w TOPR.

Tak, jestem w górach non stop. Albo prywatnie albo w pracy albo społecznie, jako ratownik albo na wakacjach – też w górach. Jak ja to wytrzymuje? 🙂 Na szczęście mam farta, bo cała moja rodzina chodzi po górach, dzięki temu się rozumiemy. To prawda, prowadzimy małą rodzinna firmę TAMiTU Tatry, która zajmuje się organizowaniem wypraw w góry. Jestem szczęśliwa, że pracuje z moim mężem. Rozumiemy się doskonale. Dodatkowo on jest także Ratownikiem TOPR, więc wspólnie chodzimy na dyżury.

Grzesia znam od dawna, ale nasze drogi zeszły się dopiero kilka lat temu. Przyznam, że wcześniej nie za bardzo się lubiliśmy 🙂 On był także przeciwnikiem kobiety w TOPR, brrr… do dzisiaj za to przeprasza 🙂 🙂 Nie znał mnie. Teraz już wie, że sobie dobrze radzę. Ale to wszystko nas połączyło. Cieszę się, że nasza pasja to także nasza praca, choć ma to także ciemne strony.

A jakie są ciemne strony tej pracy?

Każda praca ma swoje plusy i minusy. W mojej plusem jest to, że łączę pasję z pracą, że jestem w ciągłym ruchu, poznaję sporo świetnych ludzi, z niektórymi zawiązały się przyjaźnie. Niestety bywam bardzo zmęczona fizycznie i psychicznie. Moje życie nie kończy się po przyjściu z gór do domu, gdzie przeważnie każdy już odpoczywa. Po powrocie dopiero zaczynam życie, mam rodzinę i sporo różnych obowiązków. W górach opowiadam za ludzi, za ich bezpieczeństwo, a w domu za moją rodzinę.

Muszę też bardzo o siebie dbać. Moja działalność obarczona jest ryzykiem kontuzji, nie mogę sobie pozwolić na żadne problemy zdrowotne. No i… moja praca związana jest z czynnikiem, na który zupełnie nie mam wpływu – pogodą. A w Tatrach bywa bardzo kapryśnie 🙂

Staram się utrzymać balans pomiędzy pasją a pracą. Niestety oddając się przewodnictwu mam bardzo mało czasu, żeby być w górach wyłącznie dla siebie, z mężem czy z córką. Oczywiście znalazłam sposób żeby to w pewien sposób łączyć. Często pracuje z Grzesiem, a córkę biorę ze sobą jak idę z zaprzyjaźnionymi Klientami lub na łatwe szlaki. Mimo pewnych trudności cieszę się, jak obserwuje ludzi, którzy się rozwijają, zaczynają o siebie dbać, a niektórzy przewartościowują swoje życie.

Co jest takiego w górach, że pod ich wpływem ludzie zmieniają swoje życie?

To jest pasja. To nie muszą być góry, to może być cokolwiek co wciąga człowieka bez reszty, coś co jest tylko jego i nikt, ale to nikt mu tego nie zabierze. Pasja trzyma przy sobie podczas różnych zakrętów, trudności. Ja wybrałam góry. To prawda, zmieniły moje życie, bo znalazłam w nich coś wartościowego, odkryłam siebie.

Dzięki nim pokonuje różne bariery, jestem silna, twarda i konsekwentna, dążę w nich zawsze do celu. A żeby go osiągnąć – muszę się zmęczyć, czasami mocno zawalczyć. Nic nie przychodzi od tak i tego w nich uczę moją córkę. To także miejsce, w którym odpoczywam, w którym mam spokój. W górach nie muszę się spieszyć, myśleć o problemach „na ziemi”. W nich liczą się zupełnie inne rzeczy.

To ile czasu w ciągu roku spędzasz w górach? Da się to zliczyć?

🙂 Nie da, myślę, że co najmniej 6 dni w tygodniu. Czasami mam dość, ale zazwyczaj po dniu odpoczynku już mnie ciągnie. Nie mogę wysiedzieć w domu, nie lubię się nudzić. Fajnie jest coś robić. To nie zawsze są wysokogórskie wycieczki, wystarczy, że pójdę pobiegać i już jest dobrze 🙂

Jeszcze nie wspomniałyśmy o jednej ważnej roli w Twoim życiu – jesteś mamą nastoletniej już Oli. Czy Ola podziela Twoją pasję do gór?

Tak, moja córka ma już prawie 15 lat, kiedy to zleciało…? Ola podziela moją pasję do gór, choć nie w takim stopniu jak ja 🙂 Najbardziej lubimy się wspinać, a w zimie chodzić na skiturach. Moja córka jest przede wszystkim artystką. Dostała się do świetnego liceum plastycznego w Zakopanem. Moim zadaniem jest ją wspierać i pokazywać na własnym przykładzie, że wszystko jest możliwe i że fajnie jest fajnie żyć, z pasją.

W górach uczę ją przełamywania własnych barier, które potem wykorzystuje we własnym rozwoju. Ja też dużo zyskuję, bo „zmusza” mnie, żebym z nią jeździła po wszystkich muzeach sztuki nowoczesnej. Jak tylko pojawia się nowa wystawa to jedziemy. Raz w roku zabieram ją też do wybranej stolicy europejskiej, żeby mogła zobaczyć dzieła największych artystów. Przyznam, że te podróże są dla nas wszystkich fajne, to idealna odskocznia od gór.

Ewelina wspomniałaś mi wcześniej, że chcesz się angażować we wszelkie akcje pomagające kobietom. Czy nadal realizujesz projekt „Kobiety na szczytach”? – który ma na celu zachęcanie kobiet do chodzenia po Tatrach.

Tak, w tym roku kładę duży nacisk na kobiety. W wakacje będę organizowała wyjścia tylko dla kobiet o różnym stopniu trudności. Chcę pokazać, że góry są dostępne. Oczywiście wszystko musi odbywać się z głową. Ponadto chciałabym aktywować kobiety i przez góry pokazywać, że można i że warto mieć coś tylko dla siebie. Chciałabym żeby przestały się bać.

W tym roku kończę 40 lat, to jakiś mały przełom w moim życiu. Niektóre kobiety: młodsze, starsze które spotykam, z którymi chodzę po górach opisują się jako stare, wszystkie grube 🙂 „zablokowane”, przeważnie źle o sobie mówią. Zupełnie nie wiem skąd się to bierze? Myślę, że jestem dobrym przykładem na to, że jak się chce, to się da. Nie można szukać wymówek, tylko działać.

Kobiety w górach są także często postrzegane troszkę z przymrużeniem oka. Przyznam, że dzisiaj na szlakach spotykam w większości kobiety. Zachęcam Was dziewczyny do działania!

Nasuwa mi się taki analogiczny wniosek, że skoro dzisiaj kobiety coraz częściej wybierają na swoje wędrówki górskie szczyty, wysokie szczeble kariery też są dla nich do osiągnięcia. Jak myślisz?

Oczywiście, że są! Dla każdej z nas. Niestety kobiety wciąż są dyskryminowane, w górach także, ale to nie oznacza, że mamy przestać próbować! Żyję w rejonie, w którym jest ogromny patriarchat. Nie godzę się na to, ale przyznam, że życie wbrew zasadom, przyzwyczajeniom, pewnym zwyczajom akceptowalnym społecznie wcale nie jest łatwe. To nieustająca walka. Nie sądzę jednak, żeby to był powód rezygnowania z samej siebie i z własnego podejścia do życia, swoich ambicji! Musimy się wspierać drogie dziewczyny.

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: archiwum Eweliny

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Powrót taty? Polskie ojcostwo: pełny etat czy praca dorywcza?

Czy pojawienie się dziecka w równym stopniu zaważa na życiu obojga rodziców? Czy bycie tatą to praca dorywcza czy na pełen etat? Jak współczesne ojcostwo wpływa na życie zawodowe mężczyźni i jak to jest zostać tatą w dzisiejszych czasach? Prezentujemy wyniki raportu Nationale-Nederlanden - pracodawcy, który od kilku lat współpracuje z naszą Fundacją i wspiera pracujących rodziców!
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 12/06/2019
ojciec z przytulonym dzieckiem na rękach

Jakie jest współczesne polskie ojcostwo?

Według raportu przygotowanego przez firmą Nationale-Nederlanden – ponad 60 proc. ojców deklaruje, że spędza z dzieckiem średnio 3-8 godzin dziennie.

Nieco krytyczniej, niż mężczyźni, oceniają to zaangażowanie w opiekę nad potomstwem kobiety. Natomiast ponad 80 proc. ojców chciałoby poświęcać swoim dzieciom więcej czasu.

Co jest najtrudniejsze w byciu ojcem

Co jest najtrudniejsze w byciu tatą?

Wielu mężczyzn deklaruje, że ojcostwo to jedno z większych w ich życiu wyzwań. A prawie 1/3 panów uważa, że najtrudniejsza w byciu tatą jest umiejętność wspierania dziecka na każdym etapie jego rozwoju oraz bycia dla niego autorytetem.

O bycie autorytetem i wsparciem dla swojego dziecka, częściej martwią się też panowie przebywający w związkach partnerskich niż w małżeństwach.

Z raportu Nationale-Nederlanden wynika również, że co czwarty mężczyzna chce przygotować się do roli ojca i robi to m.in. poprzez:

  • wymianę doświadczeń z innymi ojcami (25 %),
  • czytanie literatury na temat wychowania dziecka (17 %) – potwierdza to tylko co dziesiąta kobieta,
  • sięganie po wiedzę w internecie (16 %),
  • uczęszczanie do szkoły rodzenia (15 %).

Co dziesiąty tata przyznaje, że brakuje mu pomysłów na spędzanie czasu z dzieckiem. Natomiast co piąta kobieta twierdzi, że jej partner ma takie problemy. Tymczasem 64 proc. mężczyzn uważa, że zawsze umie zaplanować takie aktywności

Narodziny dziecka a kariera zawodowa taty

Wyniki badania pokazują, że mężczyźni, którym urodziło się dziecko mniej czasu poświęcają na swoją karierę. Prawie 40% Polaków twierdzi, że odkąd w ich życiu pojawiło się dziecko, poświęcają mniej czasu na pracę. Natomiast co czwarty świeżo upieczony tata nie widzi różnicy.

39 proc. ojców natomiast przyznaje, że to partnerka zajmuje się większością obowiązków domowych, a zaledwie 7 proc. kobiet dostrzega, że partner przejął większą odpowiedzialność w tym zakresie.

Połowa mężczyzn twierdzi również, że dzielą się obowiązkami domowymi po równo. Potwierdza to tylko 29 % kobiet 🙂

Największe nierówności w opiece nad dziećmi występują wśród rolników, a najmniejsze wśród pracowników umysłowych.

Godzenie życia zawodowego z rodzinnym

Wychowanie i wykształcenie dziecka

Aż 89 % mężczyzn twierdzi, że pozwala dziecku na swobodne rozwijanie swoich talentów. Natomiast 73 % panów przyznaje się, że buduje zainteresowania dziecka z myślą o jego przyszłym zawodzie.

Mężczyźni też w zdecydowanej większości chętniej pozwalają dzieciom uczyć się na własnych błędach oraz dają dzieciom poczucie niezależności i swobody. Również w ramach poczucia swoich obowiązków rodzicielskich panowie często angażują się w rozwiązywanie problemów dziecka z rówieśnikami.

Dyscyplina

W ramach korygowania zachowania dzieci, panowie najchętniej stosują upomnienia i rozmowy dyscyplinujące oraz ograniczanie czasu spędzonego przed komputerem lub smartfonem. Takie formy kary najczęściej stosują w sytuacjach gdy dziecko niewłaściwie się zachowa, skłamie lub nadużyje zaufania rodziców.

W jakich sytuacjach stosuje się kary wobec dzieci

Finanse

Panowie aż w 80 % przyznają, że chętnie wspierają swoje dzieci finansowo poprzez dawanie im kieszonkowego. Podobny procent mężczyzn przyznaje również się do fundowania dzieciom wakacji oraz szkoleń. A 77 % respondentów przed 30 – stką przyznaje się do spełniania zachcianek swoich pociech.

Ograniczenie własnych wydatków

Dziecko zmienia wiele płaszczyzn życia obojga rodziców. Okazuje się również, że blisko 3/4 mężczyzn ogranicza wydatki na siebie po pojawieniu się na świecie dziecka. Z taką postawą częściej można się spotkać wśród mieszkańców wsi, niż dużych miast.

Odkąd mam dziecko mniej czasu poświęcam na pracę zawodową

Oszczędzanie na przyszłość

Panowie aż w 56 % deklarują posiadanie oszczędności przeznaczonych na tzw. „lepsze jutro” swoich dzieci. Do takich oszczędzanych pieniędzy najczęściej przyznają się mieszkańcy średnich miast (61 %). 1/4 rodziców wskazała moment narodzin dziecka jako ten, w którym zaczęli myśleć o zabezpieczeniu finansowym dziecka. Natomiast 47 % badanych przyznaje, że nie odkłada żadnych pieniędzy dla swojego dziecka.

Pełny raport dostępny w biurze prasowym Nationale-Nederlander >>>

A jeśli chcesz dowiedzieć się jak Nationale-Nederlanden wspiera pracujących rodziców przejdź do nasze Bazy Pracodawców Przyjaznych Mamie >>> 

Źródło: materiał Nationale-Nederlanden

Zdjęcie i grafiki: raport Nationale-Nederlanden

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail