Czego szukasz

Niezależna, kobieca, spełniona – Kamila

Kamila Markiewicz-Lubańska, żona, mama Mateusza i fotografka. Odnalazła swoją pasję w fotografii i spełnia marzenia innych, łapiąc ulotne chwile w kadrze i swoje marzenia, pracując i robiąc, to co kocha…

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 03/09/2014

Zacznijmy jak w bajce. Dawno, dawno temu…

Zawsze chciałam być malarką. Na studiach miałam takie marzenie, a fotografia była właściwie na drugim miejscu. Z czasem okazało się, że więcej uwagi poświęcam na robienie zdjęć. Fotografowałam moją rodzinę, a w szczególności kuzynki, które ubierałam w halki i zwiewne materiały, znajdowałam różne dziwne miejsca, na strychu, w piwnicy, na polu czy w lesie i tam tworzyłam swoje małe dzieła – czarno-białe fotografie, które w nocy w łazience wywoływałam (śmiech).

I co było dalej?

Mam wykształcenie plastyczne, szukałam zajęcia, w którym mogłabym wykorzystać wszystkie moje zdolności. Oczywiście nie od początku myślałam o firmie. Na początku pracowałam jako sprzedawca w salonie ze sprzętem fotograficznym, a później jako fotografka w wielu agencjach reklamowych. Poznawałam ludzi, zdobywałam kontakty i przyjaźnie, wiele się nauczyłam. Gdy zaszłam w ciążę, okazało się, że jestem bez pracy. Fotografka.pl powstała w wyniku ogromnej potrzeby samorealizacji, z chęci fotografowania ludzi, a w szczególności kobiet i dzieci. Kiedy na świecie pojawił się Mateusz, to właściwie zaraz po jego urodzeniu zaczęłam intensywnie fotografować. Na początku robiłam zdjęcia w pokoju w wynajmowanym mieszkaniu, w bardzo domowych warunkach (śmiech). Z czasem, jak już Mateusz podrósł coraz łatwiej było znaleźć chwilę, żeby umówić się z kimś na sesję. Dostawałam coraz poważniejsze zlecenia. Postanowiłam stworzyć stronę internetową, żeby pokazać moje portfolio. To były początki. Pierwsza, oficjalna  strona internetowa powstała w 2006 r., potem blog fotograficzny.

Ile czasu minęło od pomysłu na firmę, do jego realizacji?

Sam pomysł na firmę pojawił się bardzo szybko (śmiech). Było zainteresowanie moimi zdjęciami, chciałam się dalej rozwijać, robić coś dla siebie, podejmować decyzje, planować. Trochę zmotywowała mnie też możliwość otrzymania dotacji, z czego skorzystałam. Obawiałam się tylko, że nie będę potrafiła znaleźć klienta, że nie zmobilizuję się do codziennej pracy w domu.

Kto Cię wspiera w pracy zawodowej?

Największe wsparcie mam w moim mężu, który zawsze służy dobrą radą, jest człowiekiem z ogromnym wyczuciem estetyki, ma nietuzinkowe pomysły, co bardzo pomaga przy różnych projektach fotograficznych, które często tworzymy wspólnie. Oczywiście też rodzice i przyjaciele. I Ula Balińska, moja wspaniała wizażystka z którą od wielu lat współpracuję przy sesjach, tworzymy zgrany team.

Czy kończyłaś dodatkowe kursy, żeby prowadzić tę firmę fotograficzną?

Wszystkiego uczę się sama. Każdy dzień jest inny, mimo starannie przygotowanego planu dnia. Właściwie codziennie zdobywam nowe umiejętności, czytam też książki o fotografii, podpatruję wybitnych fotografików, przeglądam portale fotograficzne.

A jak zdobywasz klientów? Jak sama wspominasz – miałaś obawy, czy Twoje usługi znajdą nabywców.

W moim przypadku najlepiej sprawdza się reklama szeptana oraz Internet. Poza tym, przez te wszystkie lata zbudowałam dość rozległą sieć kontaktów, łańcuszek znajomych, osób, które dają zlecenia lub przychodzą na sesje czy polecają mnie innym. Z roku na rok klientów przybywa, a ja nie mogę narzekać na brak zajęć. Klienci doceniają zaangażowanie i wysoki poziom wykonywanej usługi, a ja dbam o to aby mój produkt był najwyższej jakości (śmiech).

Jak prowadzić biznes, kiedy masz dziecko, dom na głowie?

Prowadzenie biznesu (zwłaszcza z domu) i wychowywanie dziecka wiąże się z wieloma obowiązkami, które trzeba ze sobą połączyć. Organizacja pracy firmowej i obowiązków domowych bez precyzyjnie ustalonego planu działania na każdy dzień na dłuższą metę nie ma szans powodzenia. Ważna jest dobra współpraca domowników.

Dziecko to ogromny skarb, ale też osoba, która potrzebuję maksimum zainteresowania i bliskości. Dzięki temu, że pracuję w domu i zawsze jestem ”pod ręką„ mogę połączyć bycie mamą i rozwijać się zawodowo.

To w takim razie – Twoim zdaniem – dzieci inspirują do pracy, czy utrudniają realizację zawodową?

Inspirują na pewno (śmiech). Mój syn gra na wiolonczeli, czasami pomaga przy zdjęciach, często sam pozuje.

Nigdy nie jest tak, że nie utrudniają. Ja na przykład cały czas mam w głowie, co w danym momencie robi moje dziecko – jak jest w szkole, gdy już w domu to jak spędzić z nim czas, choć mam go niewiele. Wtedy chciałoby się wydłużyć dobę, żeby trwała jeszcze następne 24 godziny. Ale bycie mamą jest cudowne i mobilizuje do pracy.

Opowiedz jak wygląda Twój dzień. Jak w praktyce łączysz życie rodzinne i zawodowe?

Mój dzień wygląda bardzo zwyczajnie. Wstaję rano, około 6.15, szykuję syna do szkoły, 7.30 jestem już w pracy w pracowni na piętrze. Do godziny 16.00 siedzę przy zdjęciach, gdy mam sesję trwa to dłużej, w tzw. międzyczasie trochę ogarniam mieszkanie, przygotowuję wszystko do obiadu. Po 16.00 zazwyczaj Mateusz wraca ze szkoły, wtedy też jemy obiad. Po obiedzie chwila odpoczynku i pomoc przy odrabianiu lekcji. Gdy mam dużo pracy to jeszcze wieczorem siadam do komputera, ale zazwyczaj koło 19.00 mam już czas dla mojej rodziny. Muszę być bardzo zorganizowana, mam ustalony plan dnia i staram się go trzymać. To pomaga mi łączyć pracę z obowiązkami domowymi i byciem z rodziną.

Co daje Ci Twój biznes?

Na pewno i przede wszystkim poczucie własnej wartości. Czuję się przez to niezależna, kobieca, spełniona. Jest dla mnie motorem do ciągłego rozwoju, samorealizacji, poznawania nowych ludzi, tworzenia. Moja pasja jest moim zawodem, jestem szczęśliwa gdy mogę sprawić radość ludziom swoimi zdjęciami.

A co powiedziałabyś mamom, które szukają swojej wymarzonej drogi zawodowej?

Bądź Niezależna! Realizuj marzenia! Kochaj!

Dziękuję za rozmowę i życzę wielu sukcesów.

Rozmawiała: Paulina Sienczyło

Zdjęcia: archiwum prywatne Kamili

www.atelier-fotograficzne.com

www.facebook.com/Fotografkapl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Chcę, żeby moja firma była światem kobiet dla kobiet – Mamy kupują u Mam

_ "Historia powstania mojej firmy to bardzo długi proces. Wszystko zaczęło się oczywiście kiedy? Na macierzyńskim! Kiedy wizja powrotu do pracy spędzała mi sen z powiek. Miałam bardzo długą przerwę, która była spowodowana dwoma ciążami. Gdzieś pomiędzy pierwszą, a drugą ciążą pojawiła się myśl, że zrobię wszystko, żeby nie wrócić na etat" - opowiada Aneta Frąckowiak, w ramach #MamyKupująUMam , która w listopadzie 2018 r. założyła własną firmę i sama również wspiera kobiece biznesy. Przeczytaj jak!
  • Listy do Redakcji - 04/07/2020
Aneta Frąckowiak, właścicielka firmy Loco Sport

Aneta Frąckowiak zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia

To mój ulubiony cytat, który zresztą potwierdza się w 100% we wszystkim co robię. Mam na imię Aneta i jestem właścicielką marki LOCO SPORT, marki sportowych legginsów dla kobiet, które dodają mocy, emanują pozytywną energią i motywują do działania.

Historia powstania mojej firmy to bardzo długi proces. Wszystko zaczęło się oczywiście kiedy? Na macierzyńskim! Kiedy wizja powrotu do pracy spędzała mi sen z powiek. Miałam bardzo długą przerwę, która była spowodowana dwoma ciążami. Gdzieś pomiędzy pierwszą, a drugą ciążą pojawiła się myśl, że zrobię wszystko żeby nie wrócić na etat.

Pierwszym krokiem, który jeszcze wtedy nie był związany typowo z biznesem, było założenie grupy biegowej Mamy-Biegamy. Już przed pierwszą ciążą trochę biegałam, potem bardzo mocno się w to wciągnęłam i urodziła się myśl, żeby zarażać tym sportem inne mamy. Podczas jednej z rozmów w piaskownicy podzieliłam się tą myślą z przyjaciółką, a potem wszystko potoczyło się bardzo szybko.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Powstała grupa na Facebooku, która zaczęła się prężnie rozwijać. Prowadziłyśmy spotkania dla początkujących mam-biegaczek, spotykałyśmy się wspólnie na zawodach i wzajemnie się motywowałyśmy. Zresztą robimy to nadal do dzisiaj! 😊

Z myślą o potrzebach kobiet

Siłą rzeczy zaczęłam poznawać świat biegowy, potrzeby kobiet, w szczególności mam. Ale to jeszcze nie był pomysł na biznes. Kiedy oddałam dzieci do przedszkola, wróciłam jednak na etat, ale do innej firmy. Jednak po 8 miesiącach zostałam zwolniona z powodu likwidacji placówki i wtedy właśnie powiedziałam sobie „To jest mój czas!”.

Już wtedy w głowie miałam delikatny zarys, że może sklep internetowy i że przydałyby się kolorowe, funkcjonalne legginsy biegowe dla kobiet. Nie mając zbytniego doświadczenia, moim pierwszym pomysłem był import legginsów. Jednak kiedy zamówione produkty dotarły do mnie załamałam się. Jakość legginsów była fatalna, nie mogłam podpisać się pod takimi produktami. Poszłam więc krok dalej. Pomyślałam, że jeśli to ma być coś, co mam sygnować swoim nazwiskiem, to musi to być produkt wysokiej jakości, funkcjonalny i spełniający wszystkie wymagania aktywnych kobiet.

To był początek mojej długiej drogi do realizacji tego pomysłu. Przez kilka następnych miesięcy starałam się o dotację na otwarcie działalności. Przeszłam szkolenia, przygotowałam biznesplan, obliczyłam koszty. Teraz z perspektywy czasu wiem, jak bardzo nierealny był to plan, o jak wielu rzeczach nie pomyślałam, jak wiele pominęłam. Wsparcie dotacyjne jednak otrzymałam i to pozwoliło mi zacząć. Firmę założyłam w listopadzie 2018 roku, a pierwszą partię leginsów wprowadziłam do sprzedaży dopiero pół roku później.

Przeczytaj także: Kryzys może być impulsem do kreatywności – Mamy kupują u Mam

Chcę, żeby moja firma była światem kobiet dla kobiet

W tej chwili jestem cały czas na etapie rozwoju. Chociaż tak naprawdę mając własną firmę, jesteśmy na etapie rozwoju przez cały czas. 😊 Jednak jako marka LOCO SPORT nie chcę działać tylko i wyłącznie na gruncie sprzedażowym. Bardzo zależało mi, żeby LOCO stało się światem kobiet dla kobiet. Staram się wspierać kobiece biznesy, nawiązuję różne relacje i współprace właśnie z kobietami. Chcę pokazywać, że jesteśmy silne, potrafimy godzić wiele ról w swoim życiu, a jednocześnie spełniać się zawodowo, czy też właśnie w sporcie.

Przeczytaj także: Tworzę ceramikę z morskich głębin – Mamy kupują u Mam

Wszystko jest możliwe

W grupie JESTEM LOCO! na Facebooku, którą prowadzę, jest mnóstwo kobiet, które są niesamowitą motywacją i inspiracją dla pozostałych. W części blogowej mojego sklepu znajdują się wywiady z takimi właśnie kobietami. Nazywamy się MENTORKAMI, bo pokazujemy drogę, jaką można iść, aby osiągnąć sukces. Pokazujemy, że należy wierzyć w siebie, w swoje umiejętności i walczyć o swoje marzenia. Pracować na nie. I nie chodzi tylko o te marzenia zawodowe, bo marzenia kobiet są bardzo różne. Niektórym marzy się start w biegu górskim, inne chcą przebiec maraton, albo zacząć trenować pole dance. Jedne marzą o własnym domu z ogródkiem, inne o pracy związanej z ich pasją. Poprzez LOCO chcę pokazywać, że wszystko jest możliwe.

Nigdy nie rezygnuj z celu

Wystartowałam również z cyklem spotkań LIVE na Facebooku. Cykl nazywa się Śniadanie z Loco, spotykam się z widzami w każdą niedzielę o godzinie 10:00 na fanpage’u LOCO. Zapraszam również na te spotkania różnych gości. Trenerki personalne, dietetyczki, czy brafiterkę. Być może któraś z mam czytających ten artykuł będzie miała ochotę pojawić się jako gość na takim Śniadaniu. Serdecznie zapraszam!

Pierwszą z moich dewiz napisałam na samym początku. Druga jest taka, żeby nigdy się nie poddawać. Konsekwencja, wytrwałość i upór. NIGDY nie rezygnuj z celu, który wymaga czasu. Czas i tak upłynie.

Zdjęcia: archiwum prywatne Anety

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Prowadzę słodki biznes – Mamy kupują u Mam

- "Wyuczony zawód - fizjoterapeuta, z pasji cukiernik. Przez 15 lat pomagałam pacjentom, a w wolnych chwilach rozwijałam cukierniczą pasję. Jestem mamą dwójki cudownych dzieci Gustawa i Łucji. Od 1.5 roku prowadzę Pracownię Tortów Projekt - Tort, ale godzenie dwóch etatów i potrzeb dwójki dzieci było trudne. Podjęłam decyzję o zwolnieniu z etatu i przejściu na swój słodki biznes. Rozwój firmy i dobrze zapowiadający się kolejny sezon ślubno- komunijny pomógł w podjęciu decyzji. I nagle wszystko runęło przez koronawirusa" - opowiada Paulina w liście do redakcji w ramach akcji #MamyKupująUMam.
  • Listy do Redakcji - 01/07/2020
Paulina Kopacz-Szczech

Paulina Kopacz – Szczech zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Oto moja słodka historia

Torty piekłam od zawsze. Moja rodzina nigdy nie przepadała za chemicznym posmakiem słodkości z sieciowych cukierni, więc trzeba było robić coś słodkiego – domowego. Przyznam, że moje wypieki zawsze smakowały, choć wyglądały kiepsko. Nigdy jednak nie było czasu by ćwiczyć warsztat dekoratorski. Pewnego dnia zostałam zaproszona na urodziny do koleżanki. Brak pomysłu na prezent, więc zrobię tort. Do tego wypieku przygotowywałam się długo. Czytałam poradniki, przeszukałam internet i w końcu mój tort „jakoś wyglądał”. Tak naprawdę od tego tortu rozpoczęła się przygoda.

Miałam potrzebę szukania i doszkalania się dalej. Jednak z powodu pracy na pełnym etacie i przy dwójce dzieci robiłam to po nocach, w tzw. wolnej chwili… Robiłam torty przy każdej możliwej okazji, publikując ich zdjęcia na swoim prywatnym profilu na FB. Zaczęli odzywać się do mnie zupełnie obcy ludzie, by z prośbą by wykonać dla nich tort. Tak więc poza szukaniem nowych technik i przepisów kulinarnych zaczęłam szukać wymogów, by robić to co lubię legalnie.

Przeczytaj także: Tworzę ceramikę z morskich głębin – Mamy kupują #i#u Mam

Projekt – Tort

W lokalnym sanepidzie dowiedziałam się , że raczej się nie da… Jak piec w domu na sprzedaż? Wraz z mężem zagospodarowaliśmy jedno z pomieszczeń w domu pod pracownie. Z pomocą cudownych pań z sanepidu udało mi się spełnić szereg wymogów i otworzyć legalną pracownię.

Zamówień było coraz więcej i więcej. Musiałam czasem odmawiać klientom, ponieważ przy pracy na etacie prowadzenie własnej firmy nie było takie łatwe. Przez 2 lata pracowałam po 12, a czasami po 20 godzin, weekendy to maratony po 38 godzin ciągłej pracy… Zero wolnego. Doszła też choroba.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Nadszedł czas by podjąć decyzję, co dalej

Najpierw zdrowie… Przeszłam operację usunięcia guza oraz całej tarczycy i już kilka dni po operacji piekłam kolejny tort na zamówienie. 😉 Odeszłam z etatu po 15 latach. I choć tęsknię bardzo za swoimi pacjentami i współpracownikami, wiem że nie da się tak funkcjonować…

Po podjęciu decyzji o odejściu z etatu i zajęciu się tylko swoją firmą, nastała era koronawirusa… Pękający w szwach kalendarz zaczął robić się pusty. Wesela i komunie zostały odwołane, a to przecież środek sezonu. Jednak powoli wszystko wraca do normy, i po tej ogromnie ciężkiej pracy, nie poddam się i będę walczyć o moją pracownię ze wszystkich sił.

Jeszcze będzie dobrze

Nie czekając na pomoc naszego państwa wzięłam się ostro do pracy. Wystawiłam ofertę na słodkie boxy z dostawami do domu by przetrwać ten trudny czas. Straty są nie do odrobienia ale wierzę, że jeszcze będzie dobrze.

Przeczytaj także: Pandemia nie zmniejszyła naszej motywacji do rozwijania biznesu – Mamy kupują u Mam

Zdjęcia: prywatne archiwum Pauliny

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail