Czego szukasz

Nie opłaca się, ale warto – rozdaję uśmiech na lepszy dzień

Kolejny raz potwierdza się, że najlepsze pomysły powstają z serca. Choćby wtedy, gdy chcemy sprawić radość najbliższym. Pamiętacie Łukasza, który założył Idea Fair Play, projekt wspierający finansowo całe rodziny? Tym razem chciał tylko wywołać uśmiech na twarzy swoich dzieci, a w konsekwencji stworzył Fundację Nie Opłaca Się, Ale Warto i dziś powstają pomysły na kolejne uśmiechnięte auta. Sprawdź, o co w tym wszystkim chodzi?

  • Ewa Moskalik - Pieper - 04/09/2019

Łukaszu, kiedy rozmawialiśmy ostatnim razem opowiadałeś o swoim projekcie Idea Fair Play. Teraz spotykamy się ponownie, bo wpadłeś na kolejny śmiały pomysł: Fundacja Nie Opłaca Się, Ale Warto. Opowiedz o tym nowym pomyśle.

Jasne. Fundacja to kolejny raz słuchanie innych i odpowiedź na potrzeby. Mówię kolejny, bo po Idea Fair Play powstało jeszcze NNW dziecka, czyli projekt zapewniający wszystkim dzieciom równe prawa do ubezpieczenia najwyższych lotów, osobom z niepełnosprawnościami, a także młodym sportowcom.

Ale wracając do fundacji i tego śmiałego pomysłu, jak go nazwałaś.
Za cel obraliśmy sobie dostarczenie jak największej ilości uśmiechu, dla każdego, małego i dużego!

Na początku przerabiany i malowany Trabant 601, miał być tylko zabawką dla moich dzieci. W miarę realizacji zaplanowanych przeróbek okazało się, że auto wywołuje tyle poruszenia i radości, jakiego nikt wcześniej się nie spodziewał.

Były sytuacje, że dzieci z naszej miejscowości zabierały rodziców na spacer pod naszą bramę, by zobaczyć czy stoi na podwórku nasze cudeńko. Później pojawiły się zaproszenia na festyny, urodziny i pomysły na stworzenie kolejnych uśmiechniętych aut. Nie pozostało nic innego tylko to zrobić!

Pomysł na Idea Fair Play powstał, gdy opiekowałeś się swoim synem Piotrusiem, kiedy Twoja żona wróciła do pracy. I tym razem ponownie zainspirowałeś się spędzając czas z synem. Jak to się zaczęło?

Zaczęło się niespodziewanie jak zawsze 🙂 W jeden z październikowych czwartków, wraz z Piotrem odbywaliśmy rytuał jedzenia 🙂 Rytuał, bo nie każde jedzenie jest super i mniam. Piotr pokazuje różnym zabawkom, jak ślicznie je. Zabawki głosem tatusia brzuchomówcy odpowiadają „ale pięknie jesz Piotrusiu..” Tego dnia, był z nami pewien samochód, który zaglądał do talerza, i to ten moment, uchwycić mogę jako początek 🙂

Piotr stwierdził: ” Tata Piotra brum, brum.. złom…”

Wieczorem poszperałem na serwisach i znalazłem autka, które nadawałyby się do przeróbki, by mój synek mógł jeździć złomem, a później się już potoczyło.

W piątek wykonałem kilka telefonów, w sobotę również i nikomu nie mówiąc, w pełni nakręcony, we wtorek wyruszyłem wypożyczoną lawetą po nasze nowe cudeńko.

Mój syn skomentowałby to, że to była tzw. „szybka akcja” 🙂 Łukaszu, każdy z Twoich projektów ma jakiś charytatywny, wspierający cel. Zarówno Idea Fair Play, jak i NNW dziecka. Opowiedz jaka jest idea Nie Opłaca się, Ale Warto i skąd taka nazwa?

Inspiracją była słowa śp. profesora Jana Bartoszewskiego z 2007 r.

Na pewno nie wszystko, co warto, to się opłaca, ale jeszcze pewniej (…) nie wszystko, co się opłaca, to jest w życiu coś warte

i trochę tak jest z moimi projektami, nie realizujemy ich dla maksymalizacji zysku, a dla realizacji celu.

  • Idea Fair Play jest to zapewnienie finansowania dla organizacji non-profit
  • NNW dziecka to wyrównanie szans pod kątem dostępności i warunków zabezpieczenia dla dzieci.
  • Nie Opłaca Się, Ale Warto ma zapewnić uśmiech wielu osobom. Jeździmy pomagać na koncertach charytatywnych, a ja na co dzień jeżdżę autem do biura i rozdaję ludziom uśmiech na lepszy dzień!

Ciężko było znaleźć firmę, która przygotuje Wam taki samochód? Wiem, że najczęściej padało pytanie, jak zrobiliście zęby Złomka 🙂

Pewnie byłoby ciężko, bo miałem już pomysł i miniaturowy model. Uznałem, że sam to zrobię, taka zabawa dla dużego chłopca. Moja córcia także pomagała, chciała malować i czyścić elementy karoserii. Z rzeczami, które cię pasjonują jest tak, że zawsze na nie znajdziesz czas. I pomimo, że ten projekt pochłania mnóstwo twojego czasu i energii, to mija on bardzo szybko i wspaniale. Tak też było tym razem. Obecnie staram się zdawać relacje z realizacji tych prac na fanpage na Facebooku.

Co do zębów to tak, wzbudzają one tyle samo emocji, co u młodych wielbicieli hak. Wykonałem je z pianki poliuretanowej, a całość pokryłem laminatem z żywicy epoksydowej. Sprawiło mi to wielką frajdę – przypomniałem sobie jak jako 16 latek z 3 kolegami zrobiliśmy własny jacht Omegę, wspaniały czas!!

Brawo! To auto naprawdę robi wrażenie! A mam jeszcze pytanie odnośnie ubezpieczenia NNW dziecka. Czy od ubiegłego roku coś się zmieniło? Czy jest wśród rodziców większa świadomość, że nie muszą opłacać tego ubezpieczenia w szkole, czy przedszkolu, tylko wybierać sami z innych dostępnych na rynku ofert?

Tak. Zmieniła się na pewno oferta, postaraliśmy się mocno by obniżyć cenę przy zachowaniu bardzo dobrych warunków. Jeśli chodzi o świadomość, to kilka razy już słyszałem od dużych przedsiębiorców, że moje idee są ciekawe, ale wybrałem sobie najtrudniejszą ścieżkę rozwoju, która będzie bardzo czaso- i pracochłonna.

Mamy to szczęście, że żyjemy w czasach dających nam olbrzymie możliwości, i co bardzo cieszy, coraz więcej rodziców z tych możliwości korzysta. Dla porównania w lipcu i sierpniu 2019 w ramach NNW dziecka, zapewniliśmy ubezpieczenie więcej ilości dzieci, niż w całym 2016. Za to wielkie brawa dla rodziców.

Czy Twoje projekty w jakiś sposób się łączą?

Jasne, że tak, Idea Fair Play to matka dla serwisu NNW dziecka, który wspomaga ją, gdyż rodzice trafiający na po ubezpieczenie dziecka, zostają w serwisie Idei i stają się wspaniałymi darczyńcami dla różnych inicjatyw. Fundacja Nie Opłaca Się, Ale Warto, wspomaga fundacje w zbiórkach pieniędzy, więc można uznać, że wszystkie te projekty stanowią jedną synergiczną całość.

W jakim kierunku planujesz w przyszłości rozwijać Fundację Nie Opłaca Się, Ale Warto?

Pytania o przyszłość, są zawsze ciekawe i ekscytujące. Wszystkimi realizowanymi projektami chcę sprawiać, by otaczający nas świat stawał się lepszy, a ludzie byli coraz bardziej świadomi życia w równowadze.

Dziękuję Ci za rozmowę i życzę realizacji Twoich projektów.


Rozmawiała: Ewa Moskalik-Pieper

Zdjęcia: archiwum Fundacji Nie Opłaca Się, Ale Warto; zdjęcia samochodu: Ochenkowska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Fikcja powoli przestaje mi wystarczać. Marzy mi się reportaż – Magdalena Majcher

Magdalena Majcher to autorka lubianych i poczytnych powieści obyczajowych. Jednak coraz częściej przemyca w swoich książkach prawdziwe wydarzenia. Tak jest też w książce "Znany szum morza", trzeciej i ostatniej części Sagi Nadmorskiej. Premiera powieści już wkrótce, a my zapraszamy na rozmowę z autorką :)
  • Ewa Moskalik - Pieper - 13/09/2019

Magdo, miałam przyjemność jeszcze przed premierą poznać Twoją najnowszą książkę „Znany szum morza”. Dziękuję za taką możliwość. Zabierając się do czytania kuszący był dla mnie już sam fakt osadzenia wydarzeń nad morzem. Dlaczego właśnie tam toczą się losy Twoich bohaterek? Dlaczego wybrałaś Ustronie Morskie?

Często na spotkaniach autorskich czytelnicy pytają, skąd czerpię inspirację do napisania książki. Bywa, że odpowiedź na to pytanie jest mocno problematyczna – zazwyczaj nie potrafię na nie odpowiedzieć, bo pomysły pojawiają się znienacka, w najmniej spodziewanych momentach i nie mogę powiedzieć, by dana historia była czymś „inspirowana”.

W przypadku „Sagi nadmorskiej” (na którą składają się trzy tomy: „Obcy powiew wiatru”, „Zimny kolor nieba” i „Znany szum morza”) odpowiedź jest prosta: osadziłam akcję w miejscu, które jest mi bliskie. Kocham Bałtyk, a Ustronie Morskie jest moim ukochanym nadmorskim miasteczkiem. Zresztą Ustronie pojawiło się na chwilę już w innych moich powieściach.

Od zawsze wiedziałam, że chcę napisać książkę mocno związaną z tym miejscem, więc kiedy wpadłam na pomysł z sagą, od razu wiedziałam, że moi bohaterowie będą mieszkańcami Ustronia Morskiego. Po tej serii Ustronie jest mi jeszcze bliższe, bardziej moje, a to także za sprawą ludzi związanych z tym miasteczkiem.

Od naszej ostatniej rozmowy wiele się zmieniło. Przyjemnie jest mi śledzić jak ponownie zaskakujesz Czytelników. Tym razem sięgając do czasów II wojny światowej i losów Kresowiaków. Długo przygotowywałaś się do napisania Sagi? Jak zbierałaś materiały?

Prawdę mówiąc, dłużej zbierałam materiały i obmyślałam fabułę, niż faktycznie pisałam. Pierwsza część była dla mnie największym wyzwaniem, bo musiałam odtworzyć świat, który został zgładzony – polskie Kresy. Przyznam, że podczas pracy wielokrotnie modyfikowałam moje pomysły, aby pozostać wierna prawdzie historycznej.

Przeczytałam około dwadzieścia książek o Kresach, Wołyniu, II wojnie światowej i przesiedleniach. Wielokrotnie odwiedziłam też Ustronie Morskie, skąd przywiozłam wiele dokumentów, publikacji i wycinków prasowych.

W pamięci szczególnie zapisały mi się rozmowa z panem Jerzym Zawadą, jednym z pierwszych osadników polskiego Ustronia Morskiego (w 1945 roku miał 16 lat) oraz 2-minutowy film z jeszcze wtedy Henkenhagen, pochodzący z początku lat 40.

„Znany szum morza” to ostatnia część Sagi Nadmorskiej – bohaterką jest Jagoda – wnuczka Marcjanny, a córka Gabrieli z drugiej części „Zimny kolor nieba”. Każda z tych kobiet żyje w innych czasach. Mimo, że to matka, córka i wnuczka, jedna krew, to bardzo się różnią, będąc jednocześnie podobnymi do siebie. Czasem zastanawiam się jak radziłaby sobie Jagoda żyjąc w czasach Marcjanny, albo Marcjanna zostając żoną Sławka i stając w obliczu męża tyrana?

Przyznam, że nigdy się nad tym nie zastanawiałam. To, kim jesteśmy – nasze poglądy, wierzenia, przekonania, podejście do życia – jest nierozerwalnie związane z tym, w jakich czasach żyjemy.

Kiedy już wydawało mi się, że losy Jagody, bohaterki ostatniej części Sagi Nadmorskiej, potoczą się inaczej, że przełamie ona pewien schemat towarzyszący od lat kobietom z rodziny Zielczyńskich, kolejny zwrot akcji obalił moje nadzieje. Czy myślisz, że w życiu jest tak, iż dostajemy od losu tyle ile jesteśmy w stanie unieść?

Może inaczej – w tych najbardziej kryzysowych momentach rodzi się w nas siła, której istnienia nie byliśmy nawet świadomi. Często mówimy „dłużej tego nie wytrzymam” albo „nie zniosłabym tego”, a jednak wytrzymujemy, znosimy. Idziemy dalej, może bardziej pokiereszowani, może z większą nieufnością wobec świata i ludzi, ale przemy naprzód.

Ta siła, którą każdy z nas ma w sobie, fascynuje mnie jako twórcę. Jakkolwiek to zabrzmi, lubię stawiać moich bohaterów w obliczu ekstremalnych wręcz sytuacji i obserwować, jak się zachowają.

Przeczytaj wywiad z Magdaleną Majcher jak zaczynała swoją przygodę z pisarstwem

Wiem, że byłaś na spotkaniach autorskich w Ustroniu Morskim. Jak Twoje książki zostały przyjęte przez mieszkańców Ustronia – jakby nie było, również bohatera Sagi? 🙂

Mam wrażenie, że ta saga bardzo mocno związała mnie z Ustroniem i jego mieszkańcami. Poznałam wiele fantastycznych osób, z którymi utrzymuję stały kontakt. Jak to powiedziały bibliotekarki z ustrońskiej biblioteki, „ja już jestem przecież ustronianką”. 🙂

Nigdzie nie dostałam tyle pozytywnej energii, co w Ustroniu. Wracam tam z ogromną przyjemnością. We wrześniu zresztą odbędzie się kolejne, już czwarte moje spotkanie autorskie w Ustroniu. Same książki również spotkały się z bardzo przyjemnym odbiorem.

Masz jakieś pisarskie marzenie? Książkę, temat, który nosisz w sobie, ale wiesz, że to jeszcze nie ten moment, nie ten czas, żeby ją napisać?

Fikcja powoli przestaje mi wystarczać. Zresztą to widać w moich książkach. Niby tworzę powieści beletrystyczne, a jednak fikcję przeplatam z prawdziwymi wydarzeniami. Zawsze dbam o wierne odtworzenie realiów. Marzy mi się reportaż. Może kiedyś?

Premiera „Znany szum morza” już w przyszłym tygodniu. Twoje Czytelniczki żałują, że to ostatni tom Sagi, że muszą się rozstać z bohaterkami. Planujesz jeszcze tego typu pokoleniowe lub inne serie powieści?

Mam już zaplanowany cały 2020 rok i pomysły na kolejne lata. Niebawem rozpocznę pracę nad kolejną serią, ale inną niż „Saga nadmorska”. Jest bardziej w stylu „Wszystkich pór uczuć” – każdy z tomów opowiada inną historię, będzie można czytać te powieści niezależnie od siebie. Będzie się działo!

W takim razie trzymam kciuki za wszystkie plany i marzenia 🙂 Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik-Pieper

Zdjęcia: Wydawnictwo Pascal

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Jak zacząć przygodę z planowaniem i skutecznie realizować swoje plany?

Kiedy na świecie pojawia się dziecko wielu rodzicom może wydawać się, że ogarnięcie rzeczywistości nie jest możliwe. Oczywiście, dzieci są różne, ale pewne jest, że trzeba wszystko zorganizować inaczej, od nowa. I chociaż każdy tydzień wymaga modyfikacji nie tylko planów, ale też sposobu planowania, to jestem zdania, że wprowadzenie pewnych zmian i nawyków może usprawnić życie całej rodziny.
  • Katarzyna Raiter-Łuksza - 11/09/2019

Planowanie dla Mam – czy to dla każdej z nas?

Takie pytanie padało często pod postami, kiedy założyłam bloga i social media Mama Manager. Odpowiadam na to zawsze tak samo: nie, planowanie nie jest dla każdej Mamy. Już tłumaczę dlaczego.

Efektywne planowanie jest procesem, który wymaga zaangażowania, wprowadzania zmian, szybkich reakcji i analizy rezultatów. Nie każdy młody rodzic ma na to czas, chęci lub zwyczajnie woli działać idąc na tzw. “żywioł”. I to jest ok, ważne, aby dobrze czuć się w wybranym rozwiązaniu. Jeśli nie chcesz poświęcać czasu na analizę lub zwyczajnie Twoje zadania nie są wymagające i samo planowanie zajmie więcej niż ich realizacja, odpuść.

Które Mamy powinny pomyśleć o planowaniu?

Temat organizacji może być ciekawy na każdym etapie macierzyństwa, a to dlatego, że każdy z nich jest inny i bardzo wymagający. Jeśli czujesz, że ciągle brakuje Ci na coś czasu, nie wyrabiasz się z zadaniami, a o chwili dla siebie możesz tylko pomarzyć, zdecydowanie powinnaś ułatwić sobie życie planując.

Nieważne czy w Twoim przypadku planowanie będzie dotyczyło domowych czynności, planu sprzątania, czy dużych projektów życiowych jak np. powrót do pracy. Wykorzystując metody planowania, będziesz w stanie działać efektywniej i przede wszystkim będziesz w stanie zminimalizować stres.

Co można planować będąc Mamą?

Planować można wiele, od zwykłych i prostych domowych czynności, po bardziej złożone domowe projekty, jak np. wyjazd na wakacje. Planowanie zacznij od zadania sobie pytania: Jaki chcę osiągnąć efekt końcowy?

Co więc możemy planować w domu, aby żyło nam się prościej?

  • zadania dnia,
  • budżet domowy,
  • plany posiłków (miesiąc, tydzień, dzień),
  • plany sprzątania,
  • listy zakupów i harmonogram zakupów,
  • randki z partnerem,
  • rutyny,
  • plany wakacji,
  • plany wyjścia do kosmetyczki, fryzjera,
  • plany spotkań ze znajomymi,
  • czas tylko dla siebie,
  • i inne.

Jak możesz planować?

Wybierz dogodną dla siebie formę i okres w jakim chcesz planować. Możesz robić to codziennie, jeden raz w tygodniu czy miesiącu. Zależy od tego co i w jakiej formie planujesz i jak Tobie jest najwygodniej. Poza okresem planowania musisz zdecydować się na formę, są to np.:

  • kalendarz online,
  • planer czasu,
  • bullet journal,
  • kartki “checklisty”,
  • aplikacja np. Trello,
  • kalendarz papierowy,
  • kalendarz czy notatnik w telefonie.

Usystematyzowane planowanie w jednym miejscu pomaga np. kiedy chcesz powrócić do danego zadania, dnia, celu. Dziennie planowanie ułatwi Ci mój autorski Mamuśkowy Planer, czyli planer dzienny dla Mam.

Jakie zadania wpisywać?

Tutaj również jest wiele opcji. Na początku mojej przygody z macierzyństwem wpisywałam sobie wszystkie zdania, a były one głównie związane z opieką nad maleństwem. Jednak odznaczanie zrealizowanych czynności dawało mi poczucie chociaż tej minimalnej kontroli i różnorodności.

Były dni, kiedy wstawienie zmywarki czy pralki było dla mnie wyzwaniem niczym zdobycie masywu górskiego. W miarę upływu miesięcy zadania zmieniały się, a moja taktyka wpisywania ich również ulegała modyfikacji.

Realizowanie zadań

Samych sposobów na zarządzania swoimi zadaniami jest przynajmniej kilkadziesiąt. Wybrałam dla Ciebie kilka propozycji.

Priorytety

Zadania wpisuj od ogółu do szczegółu. Kiedy masz więcej czasu i możesz wykonać więcej zadań, nadaj im priorytety i wykonuj te, które dadzą Ci możliwie największe korzyści. Zgodnie z macierzą Eisenhowera zadania dzielimy na:

  • pilne i ważne,
  • pilne i nieważne,
  • niepilne i ważne,
  • niepilne i nieważne.

W oryginale każdy z punktów ma ramy czasowe, jednak na potrzeby planowania zadań rodzica małego dziecka proponuję priorytety własnych zadań nadawać intuicyjnie.

80:20

Zasada Pareto w przypadku zarządzania swoimi zadaniami jest powiązana z nadawaniem priorytetów. Zgodnie z tą zasadą 80% wyniku generuje zaledwie 20% naszych zadań. Jeśli uda Ci się dobrze wybrać te, które dadzą potencjalnie największy efekt, jesteś w stanie osiągnąć dużą część wymarzonego efektu.

Technika Pomodoro

To jedna z nazywanych przeze mnie “kuchennych” metod zarządzania czasem (są jeszcze techniki: Salami i Sera szwajcarskiego). Pomodoro idealnie sprawdza się w życiu młodych rodziców, ponieważ zakłada realizowanie zadań bez przerw w danym czasie.

W oryginale jest to 25 minut pracy na 5 minut przerwy, jednak na nasze potrzeby przyjmijmy, że czasem działania mogą być drzemki dziecka. Jednak ważne, aby w tym czasie faktycznie działać na 100%, nie zapominając o zrobieniu sobie chwili przerwy.

A co z celami?

Możecie zdziwić się, dlaczego nie napisałam w tekście praktycznie nic o celach. O ile jestem wielką fanką definiowana celów, to jednak uważam, że przy planowaniu np. sprzątania czy robienia zakupów, cel jest bardzo oczywisty. Jeśli jednak zadania będą bardziej złożone, a cel inny, jak najbardziej zachęcam do postawienia celów zgodnie z zasadą SMART. O tym, jak Mamy mogą realizować swoje cele pisałam na moim blogu.

Pamiętaj o wnioskach

Bardzo ważne przy planowaniu jest wyciąganie wniosków. To ważne, aby analizować każdy swój dzień i zastanowić się jaki był sukces mojego dnia, a co można zrobić lepiej i efektywniej następnym razem. ZAPISUJ JE 🙂

Wnioski przy swojej liście zadań

Nieważne jak planujesz, ważne, abyś wzięła sprawy w swoje ręce i znalazła sposób na oszczędność czasu, znalezienie chwili dla siebie i wybierała zadania z myślą, o tych przynoszących potencjalnie największe korzyści. Po więcej tekstów dla Mam zapraszam na mojego bloga www.mamamanager.eu Powodzenia!

Artykuł dedykuję młodym stażem rodzicom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z rodzicielstwem i są na etapie organizowania swojego życia na nowo.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Katarzyna Raiter-Łuksza
Aktywna Mama, zawodowo managerka projektów marketingowych, założycielka bloga Mama Manager. Pomaga Mamom w efektywniejszym zarządzaniu czasem, aby mogły znaleźć go na wszystko o czym marzą. Odkąd została mamą, codziennie odkrywa życie na nowo :)
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail