Czego szukasz

Niczego nie żałuję, a dobra karma wraca…

„Świat nie skończył się wraz z urodzeniem dziecka i odejściem partnera. On tylko zmienił naszą perspektywę i zyskał miliony nowych barw” – napisała Małgorzata w liście do redakcji. Te słowa dodają wiary i siły, że samotne macierzyństwo to nie powód do żalu, ale do satysfakcji z podwójnego trudu włożonego w wychowanie dziecka.

  • Listy do Redakcji - 13/07/2017
mama z synkiem na rękach oglądają wodospad i tęczę nad nim

Samotna matka?

Kto to wymyślił? Przecież to nie brzmi najlepiej, a to co dźwigamy na barkach my – Samodzielne Mamy sprawia, że powinnyśmy czuć się dumne. Przez samo słowo „mama” głosem naszych dzieci przemawia cała masa argumentów, które mówią, że nie jesteśmy, ani nigdy nie będziemy samotne.

Ciężko jest powiedzieć co się czuje kiedy zostajesz sama na polu bitwy z gonitwą życia i brzuchem takim, że widzisz może największy palec u stopy. Kiedy z tyłu głowy cały czas masz miliony myśli, że teraz Ty i tylko Ty jesteś odpowiedzialna za jeszcze nienarodzonego człowieka, za jego rozwój, zdrowie i przyszłość.

Ból, żal, złość – tak zdecydowanie dużo złości. To jednak szybko mija, w zamian pojawiają się setki pytań, niestety każde bez odpowiedzi.

Dla mnie czas ciąży był bardzo łaskawy, pracowałam do samego końca. Natomiast poród i późniejsze dojście do siebie… Nie pamiętam, ile winy przelałam wtedy na mojego syna (codziennie go za to podświadomie przepraszam), ale to chyba normalne, bo to całkiem nowa, nieznana nam wcześniej sytuacja.

Z czasem wszystko ze sobą pogodzisz

Pracę, dom, dziecko, żłobek, przedszkole. Jednak nigdy tak do końca, nie pogodzisz się sama ze sobą i z tym, co poniekąd przez tę sytuację cię ominęło: pierwszy uśmiech, pierwsze słowa, kroki, które widziała pani Marysia czy Krysia, bo ty przecież byłaś w pracy.

Ponieważ to ty jesteś teraz głową i szyją rodziny. Czasami mam wrażenie, że dni uciekają gdzieś między palcami. Dopiero co na niego czekałam, a już uczę go wiązać sznurowadła.

Możliwe, że w tym całym zamieszaniu powieliłam jakieś wzorce z przeszłości, ale może jednak nie jest tak do końca. Przecież każdy z nas wybiera własną drogę i wydeptuje na niej swoje ścieżki. W tym wszystkim chodzi o to, żeby to ten mały człowiek dostał od nas jak najwięcej miłości, wiedzy, wsparcia i wzorców godnych naśladowania. Dlatego muszę podarować mu ich 2 razy więcej.

W życiu, otacza nas cała masa życzliwych nam osób

Trzeba tylko otworzyć trochę serducho i zobaczyć, że świat nie skończył się wraz z urodzeniem dziecka i odejściem partnera. On tylko zmienił naszą perspektywę i zyskał miliony nowych barw.

Wiele razy w ciągu tych prawie 6 lat zastanawiałam się czy jestem dobrym rodzicem? Ponieważ daję czekoladę, a to niezdrowe, zabieram na obiad do Mc Donald’s, a nie powinnam się nawet do tego przyznawać albo zwyczajnie, dla świętego spokoju, pozwalam siedzieć przed telewizorem i oglądać bajki.

Tak!

Jestem wspaniałą mamą, bo wzięłam ten ciężar na swoje barki. Bo to ja widzę tę małą uśmiechniętą buzię, znoszę fochy, wycieram katar, tulę do snu, a w mojej torebce zamiast szminek jest cała masa zabawek. Bo z dnia na dzień staram się być lepszą wersją samej siebie, przekazywać wiedzę i życiowe wartości. A w zamian dostaję to najwyższe wynagrodzenie: słowa „Kocham cię mamo!”

Czy żałuję?

Nie powiem, że nie miałam takich myśli. Jednak teraz, z perspektywy czasu zdaję sobie sprawę, że to nie ja mam czego żałować. Jest jedna osoba, która będzie bardzo żałować! Że nie widziała sukcesów i paliła za sobą mosty.

Nasze życie toczy się dalej. Nie jest łatwo, ale też bywało gorzej – a dobra karma? Kiedyś do nas wróci!

Małgorzata.

Zdjęcie: 123rf

Małgorzato, bardzo dziękujemy za Twój list! I trzymamy za Ciebie kciuki!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Podyskutuj

Przerwa na karmienie piersią – jak naprawdę wygląda? List od Pauliny

Według prawa, kobiecie karmiącej dziecko piersią, przysługują dwie półgodzinne przerwy w pracy. Jednak co robić jeśli kierownictwo uważa, że z powodu przerwy na karmienie nie należy Ci się urlop, lub nie chce doliczyć Ci nadgodzin? Czy przerwa na karmienie zmniejsza wymiar etatu? Przeczytajcie list który dostałyśmy od Pauliny i odpowiedź prawnika.
  • Listy do Redakcji - 21/08/2019
mama całuje małe dziecko w głowę

Paulina jest młodą, pracującą i karmiącą mamą. Kiedy postanowiła skorzystać z dodatkowej wolnej godziny, przysługującej jej w pracy na karmienie piersią, nie spodziewała się, że ze strony firmy spotkają ją takie przeszkody…

Mamie decydującej się na karmienie piersią przysługuje godzinna przerwa.

Zwracam się do Państwa, jako do osób doświadczonych, z takim zapytaniem. Mam od dłuższego czasu problemy z kierowniczką, która w nieprzychylny sposób patrzy na moje karmienie piersią i wiążący się z tym skrócony czas pracy do 7h.

W obecnej firmie pracuję od pół roku. Dwa miesiące wcześniej podpisałam z nimi wiążącą umowę, że dołączę do zespołu, zrobiłam badania i dostarczyłam niezbędne dokumenty.

Przerwa w pracy na karmienie piersią – prawo czy przywilej?

Lekarz medycyny pracy poinformował mnie wówczas, iż z uwagi na karmienie przysługują mi 2 półgodzinne przerwy, lub mogę wystąpić o 1 godzinę przychodzenia później lub wychodzenia wcześniej. Pracodawca wiedział, że karmię piersią, gdyż informowałam o tym otwarcie na rozmowie kwalifikacyjnej.

Gdy dołączyłam do zespołu, przyniosłam zaświadczenie o karmieniu i dowiedziałam się, że oni muszą sprawdzić, czy w ogóle mogą to zaakceptować. Przez 2 tygodnie przychodziłam na pełen wymiar czasu – 8h, czekając na informację od kierownika. Po ponad 2 tygodniach dostałam podpisaną zgodę, że mogę wychodzić godzinę wcześniej.

Czy pracodawca może przyspieszać decyzję o zakończeniu karmienia?

Od ponad miesiąca kierowniczka pyta mnie kiedy przestanę karmić, bo ona potrzebuje kogoś, kto by pracował 8h. Nie został mi przyznany urlop 2-tygodniowy w wakacje (chociaż prosiłam o niego, bo starszy syn idzie do 1 klasy i chciałabym móc spędzić z nim trochę czasu przed szkołą), ponieważ „inni bardziej na to zasługują, bo pracują dłużej, a ty nie pracujesz w pełnym wymiarze godzin”.

Godzinna przerwa na karmienie – przepisy a rzeczywistość

Pomijam fakt, że bardzo rzadko się zdarza, żebym faktycznie była w pracy 7h, ponieważ pracując do 15 często przychodzę na 7:30, a pracując do 17:00 (mamy dyżury również 9-17 raz w tygodniu), gdzie powinnam przyjść na 10:00 do 17:00, przychodzę na 8-8:30, by zostać do 17:00, czyli na 9h.

Ostatnio kierowniczka wiedziała, że muszę wziąć komputer do domu, ponieważ mamy bardzo dużo zamówień i zleceń i nie jestem w stanie tego zrobić w pracy. Pracowałam w sobotę 5h i w niedzielę 3h przez 2 tygodnie z rzędu.

Kiedy powiedziałam, że nie będę wpisywać tego jako nadgodziny, ale poprosiłam by miała to na uwadze, gdybym potrzebowała kiedyś godzinę czy dwie wcześniej wyjść, powiedziała, że ona nie może mi uznać tego, że pracuję ponad czas jako nadgodziny, ponieważ ja nie pracuję w pełnym wymiarze godzin… Czy faktycznie tak jest? Ja bardzo często wracam do domu po tych 7-7,5 godzinach, karmię dziecko, a później otwieram laptopa i odpisuję klientom.

Jak wygląda przerwa na karmienie piersią od strony prawnej?

Szukając informacji na temat czasu pracy i przerw na karmienie znalazłam artykuł, w którym jest napisane, że postępowanie firmy i kierowniczki jest niezgodne z polskim prawem.

Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź i pomoc. Przyznam, że chciałam jak najszybciej zakończyć karmienie piersią, by wspomóc firmę i współpracowników, kolegów z działu. Jednak takie nastawienie do sytuacji i mojej osoby zdecydowanie mnie zniechęciło, tym bardziej, że naprawdę przychodzę do pracy, staram się dawać z siebie wszystko. Później i tak siedzę w domu dodatkowo, żeby później usłyszeć, że ja nie pracuję w pełnym wymiarze, więc nie mogą mi przyznać urlopu, bądź nadgodzin, które i tak robię. Uważam,że jest to po prostu nie fair w stosunku nie tylko do mam, ale również i przede wszystkim w stosunku do człowieka.

Odkąd podjęłam pracę, ani razu nie wzięłam dnia wolnego. Przez 3 dni w marcu jedynie przebywałam na zwolnieniu z uwagi na zapalenie ucha środkowego, ale i tak za te 3 dni nie dostałam żadnego wynagrodzenia, z uwagi na brak przepracowanego pełnego miesiąca (ponoć zgodnie z prawem). Nie brałam dni na dziecko, nawet podczas strajków, przychodziłam do pracy na antybiotyku, więc naprawdę każdego dnia w tej pracy byłam, choć „w niepełnym wymiarze czasu”, jak nazywa to moja szefowa.

Co o tej sytuacji mówi Mama Prawniczka?

Na początek warto rozważyć czy to na pewno praca, którą Czytelniczka chce wykonywać i pracodawca, z którym chce się związać. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że powroty na rynek pracy są trudne, ale tutaj od samego początku mamy do czynienia z próbami pomijania praw mam, wprowadzania pracownicy w błąd poprzez przekazywanie informacji niezgodnych z rzeczywistym stanem prawnym.

Czy przerwa na karmienie zmniejsza wymiar etatu?

Przede wszystkim warto zapamiętać, że korzystanie z przerw na karmienie piersią w żaden sposób nie wpływa na wymiar etatu. Pracownica zachowuje prawo do wynagrodzenia za cały etat, uprawnienia urlopowe nie zmieniają się.

Przerwa na karmienie daje prawo do skrócenia dziennego czasu pracy, ale z zachowaniem warunków umowy o pracę.

Nie jest więc prawdą, że mama nie może skorzystać z urlopu, gdyż nie pracuje w pełnym wymiarze czasu pracy.

Ponadto wymiar etatu nie ma żadnego wpływu na kolejność korzystania z uprawnień urlopowych i tego typu argumentacja jest niezgodna z przepisami. Na korzyść pracodawcy pozostaje jednak fakt, że ma on prawo do niejako dysponowania urlopem wypoczynkowym, gdyż każdorazowo musi wyrazić na niego zgodę, a w uzasadnionych przypadkach może z urlopu nawet odwołać. W tym przypadku jednak ewidentnie mamy do czynienia z utrudnieniem pracownicy skorzystania z urlopu przy powoływaniu się na argumenty, które nie są przewidziane przepisami prawa.

Przerwa na karmienie a nadgodziny

To samo dotyczy ewentualnych nadgodzin, na które pracownica wyraziła zgodę – pamiętajmy, że rodzic wychowujący dziecko musi wyrazić zgodę na pracę w godzinach nocnych, w nadgodzinach, poza stałym miejscem świadczenia pracy. Powoływanie się na fakt, iż nie mogą one zostać rozliczone, gdyż mama nie pracuje pełnego etatu, więc nie przysługują jej nadgodziny jest nadużyciem ze strony pracodawcy.

Po pierwsze to znowu wprowadzanie w błąd, gdyż jak wskazałam przerwa na karmienie nie obniża wymiaru czasu pracy. Ponadto pracodawca ma obowiązek prawidłowego rozliczenia nadgodzin oraz udzielenia dodatkowych dni wolnych lub wypłacenie dodatkowego wynagrodzenia za ten czas pracy. Takie działanie pracodawcy, jak zaprezentowano jest niezgodne z prawem.

Przerwa na karmienie przed czy po nadgodzinach?

Niewłaściwie natomiast przez Czytelniczkę interpretowany jest przywołane orzeczenie. Wyjaśnia ono bowiem, iż w przypadku wykonywania pracy w nadgodzinach, przez pracownicę korzystającą z przerw na karmienie, owe nadgodziny nie mogą być wykonywane w 8 godzinie pracy, a przerwa udzielona później.

Taki sposób korzystania zaburzałoby rzeczywisty powód korzystania z przerw, czyli konieczność karmienia dziecka w czasie dnia pracy (nawet przy wyjściu o godzinę wcześniej). Jeśli więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby w 8 godzinie pracy wykonywać dodatkową pracę w ramach nadgodzin, oznaczałoby to, że przerwa jest bezcelowa, gdyż w czasie standardowego dnia pracy nie ma potrzeby karmienia.

Dlatego praca w nadgodzinach przez mamy karmiące jest jak najbardziej możliwa, ale w takim przypadku owa przerwa powinna być wykorzystana na początku dnia pracy, w trakcie dnia lub po zrealizowaniu jej w 8h pracy, pracownica w kolejnej godzinie powinna pojawić się w miejscu pracy, celem wykonania pracy.

Niezmiennie jednak podkreślam, że sposób działania pracodawcy ewidentnie wskazuje na celowe utrudnianie pracownicy-mamie korzystanie z jej uprawnień.

Marzena Pilarz-Herzyk #MamaPrawniczka

Czy Ty znalazłaś się kiedyś w podobnej sytuacji? Napisz do nas na adres [email protected]

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Mama może więcej – Urszula Wiejak i jej sukces

Kolejna wspaniała historia, która pokazuje, że bycie mamą napędza do działania i może być źródłem niesamowitej inspiracji! Przeczytaj o sukcesie Urszuli Wiejak - założycielce Akademii Komputerowej Komputrilo - która świętuje premierę swoich trzech książek!
  • Listy do Redakcji - 15/08/2019
Dzieci przed komputerami

Urszula Wiejak – wie jak programować!

Urszula Wiejak jest założycielką Akademii Komputerowej Komputrilo w Pruszkowie w której przez wiele lat zdobywała doświadczenie w edukacji informatycznej dzieci i młodzieży. Teraz jest również autorką książek z serii Komputrilo Edu poświęconej tematyce programowania przez dzieci. Prywatnie mama trójki młodych pasjonatów komputera.

Misją Akademii jest przygotowanie dzieci do „zawodów jutra” oraz zmniejszanie wykluczenia cyfrowego osób dorosłych.

Komputrilo – Akademia przyszłości

Jak można się dowiedzieć ze strony Akademii:

Komputrilo jest wyjątkowym miejscem, w którym dzieci i młodzież uczą się wykorzystania nowoczesnych technologii do rozwijania własnych pasji.

Osoby dorosłe i seniorzy mają natomiast możliwość zapoznania się z podstawowymi narzędziami naszego wieku, jakimi niewątpliwie są komputer i internet.

Sukces jest wynikiem realizacji marzeń!

Urszula napisała do nas, aby podzielić się swoim sukcesem. Zresztą same przeczytajcie!

„W dniu, w którym ma miejsce premiera mojej książki (a w zasadzie nawet trzech) postanowiłam do Was napisać i podzielić się swoją radością.

Podobno napisanie książki, to jedno z największych marzeń ludzkości – jeśli tak jest, to właśnie je zrealizowałam. Jeszcze kilka lat temu nawet nie pomyślałam, że będę prowadzić własną firmę, nie mówiąc już o planach na napisanie i wydanie książki z wydawnictwem 😉

Mama może więcej – dzieci inspirują i dają siłę

Jeżeli jesteście na początku drogi, wytrwajcie na niej, bo warto!

Jestem mamą trójki dzieci i to zawsze było moją motywacją i siła napędową. To właśnie chęć, żeby moje dzieci uczyły się programowania spowodowała, że w 2015 r. założyłam własną firmę – Komputrilo Akademię Komputerową. I choć nie była to droga usłana różami, dziś nie zamieniłabym tego na żaden etat.”

Poczytaj również o innych mamach odnoszących sukcesy zawodowe:

Moda mi w duszy gra – historia Justyny, właścicielki marki Just.Slow >>>

Na etacie już się napracowałam. Teraz wolę pracować dla siebie >>>

Czy humanistka może odnaleźć się w branży IT? >>>

A może interesuje Cię własny biznes na zasadach franczyzy? Koniecznie sprawdź:

>>>Pomysły na sprawdzony biznes dla mamy? Franczyza dla Mamy 2019

>>>Pomysły na biznes – Rozwijaj w dzieciach pasję do programowania i zarabiaj na nowych technologiach

Zdjęcie: z Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail