Czego szukasz

Multitasking jest przereklamowany – mówi przedsiębiorcza mama 3 dzieci

– Zaryzykuję stwierdzenie, że biznesu można się nauczyć tylko prowadząc własny biznes – mówi Marta Gargas, mama trójki chłopców, Trener Mentalny i Structogram, która od ponad siedmiu lat prowadzi własną firmę szkoleniową. Wcześniej pracowała na kierowniczym stanowisku w korporacji. Czy własna firma to była dobra decyzja? Przeczytaj!

  • Ewa Moskalik - Pieper - 04/02/2021
Marta Gargas trener mentalny i stuctogram, przedsiębiorcza mama 3 dzieci

Marto, jak weszłam na Twoją stronę i przeczytałam dwie notatki – „o mnie zawodowo” i „o mnie prywatnie” – to zadałam sobie pytanie: „jak Ona to robi”?
Jak łączysz swoje obowiązki zawodowe z byciem mamą trzech chłopców i żoną?

Hahahahaha – jakoś ogarniam. 😉 A tak serio, czasem bywa bardzo trudno, a czasem banalnie. Wiele zależy od dnia, tygodnia oraz okresu czasu w jakim aktualnie się znajdujemy. Czasami bywa tak, że się wyłączam z życia zawodowego, a zdarza się, że pracuję bardzo intensywnie. Na szczęście prowadzenie własnego biznesu pozwala mi na dowolne dysponowanie swoim czasem pracy.

Nie muszę być codziennie od 7:00 -15:00 w pracy, ale też gdy przychodzi nawałnica obowiązków, to bywa i tak, że zarywam kilka nocy pod rząd. Generalnie od samego początku wprowadzałam dzieci w nienaturalny tryb mojej pracy.

Marta Gargas z dziećmi

Zdarza się, że wyjeżdżam na tydzień, np. na zgrupowanie Kadry Narodowej i chłopcy „nie mają” mamy, ale gdy wracam oddaję im czas z nawiązką. Moją zasadą w życiu jest działać na 100%. Gdy jestem w pracy – pracuję na 100%. Gdy jestem mamą, oddaję swoją uwagę w 100% dzieciom. Gdy gotuję czy sprzątam – w 100% zajmuję się domem. Nie lubię rozdrabniania na małe rzeczy i robienia wielu rzeczy na raz.

Staram się wykluczyć ze swojego życia multitasking, bo jest przereklamowany. Jako trener mentalny oraz trener „od mózgu” (przyp. Structogram®) wiem, że tylko odpowiednie planowanie oraz konsekwencja w działaniu sprawia iż możemy osiągnąć cele i zrealizować własne marzenia.

Od 2013 roku prowadzisz własną firmę szkoleniową. Czym zajmowałaś się wcześniej?

Wcześniej pracowałam w korporacji w sektorze finansów. Rozpoczynałam swoją pracę od najniższego szczebla doradcy w banku. Swoją karierę w korpo zakończyłam po 10 latach współpracy, jako dyrektor oddziału jednego z największych w Polsce pośredników finansowych dla firm.

Co sprawiło, że zdecydowałaś się na własną działalność?

Działalność rozpoczęłam jeszcze pracując w korpo. Przez 2 lata pracowałam na rzecz własnej działalności, jednocześnie pracując w pośrednictwie finansowym. To był bardzo trudny czas. Wiele obowiązków. Praca często po kilkanaście godzin na dobę.

Zdecydowałam się na odejście z korporacji będąc w ciąży. Wcześniejszą ciążę straciłam, więc nie chciałam ryzykować kolejnej straty. Wtedy zdecydowałam się postawić tylko na swój biznes.

Dziś z perspektywy czasu wiem, że to była dobra decyzja. We własnym biznesie jestem sobie sterem i okrętem. Jestem kapitanem i pokładowym majtkiem. Co wymyślę to tak jest. Nie oznacza to, że wszystkie moje pomysły są trafione, ale są moje. Cenię sobie tą wolność i możliwość podejmowania własnych decyzji. Nie boję się brania odpowiedzialności i konsekwencji za podjęte decyzje.

Marta Gargas

Gdy urodził się trzeci syn jeszcze bardziej doceniłam możliwość własnych decyzji oraz wolność czasową w swojej firmie. Dziś nie wyobrażam sobie powrotu do korpo. Jest mi dobrze, tak jak jest. Uwielbiam swoją pracę. Uwielbiam swoich klientów.

Ukończyłaś zarządzanie przedsiębiorstwem i zasobami pracy? Takie studia pomagają w założeniu i prowadzeniu własnej firmy?

I tak i nie. Studia niestety to wiele teorii a niewiele praktyki. Owszem – można coś wyciągnąć dla siebie z poszczególnych zajęć. Czymś się zainteresować bardziej. Ale raczej traktuję studia jako drogowskaz, który nie zawsze wskazuje odpowiedni kierunek. Dopiero praktyka i możliwość uczenia się od praktyków, daje szerokie spojrzenie i pozwala na rozwijanie własnej firmy.

Zaryzykuję stwierdzenie, że biznesu można się nauczyć tylko prowadząc własny biznes.

Bo to co działa w firmie znajomego nie oznacza, że zadziała u mnie. Ale na pewno warto podglądać, czerpać z doświadczeń innych, pytać najlepszych i cały czas się rozwijać. Sporo dał mi Structogram® oraz program trenerski z nim związany. Jednak najwięcej nauczyłam się na Akademii Trenerów Mentalnych od Jakuba B. Bączka.

Jesteś Trenerem Mentalnym, wspierasz m.in. mentalnie sportowców, ale bardziej zaciekawiła mnie Twoja druga specjalizacja. Jesteś Trenerem Structogram – na czym
polega Twoje wsparcie?

Jestem Trenerem Mentalnym męskiej Reprezentacji Polski w siatkówce na siedząco osób niepełnosprawnych. Wspieram mentalnie piłkarzy nożnych, szczypiornistów, dzieci, młodzież i dorosłych. Mentalnie wspieram również biznes i korporacje. Łączę to z byciem Trenerem Structogramu®. To taki „trener od mózgu”.

Uczę jak rozpoznać swoje mocne i słabe strony w biznesie, relacjach, komunikacji, sprzedaży, przywództwie, życiu zawodowym i osobistym. Pokazuję jak zaakceptować odmienność drugiego człowieka. Pokazuję jak zbudować porozumienie pomimo różnic zarówno tych osobowościowych, jak i mentalnych. Uczę efektywnej komunikacji w biznesie, sporcie oraz relacjach prywatnych.

A jak techniki treningu Structogramu mogą wspierać rodziców, mamy? Jak pracujesz z rodzicami?

Z rodzicami pracuję głównie w ramach marki #BiznesMama, gdzie wspieram kobiety w budowaniu relacji z samą sobą, akceptowaniu swoich słabości, pewności siebie, umiejętności odpuszczania rzeczy mało istotnych. Pokazuję mamom jak łączyć efektywnie pracę zawodową z domowymi obowiązkami. Jak planować i organizować sobie czas, by wykradać cenne momenty dla samej siebie.

Marta Gargas

Structogram® jako narzędzie uczy relacji, komunikacji i akceptacji dla samego siebie oraz innych. W #BiznesMamie wykorzystujemy więc to narzędzie, by żona dogadała się z mężem, partner z partnerką, mama z dziećmi, a zięć z teściową.

Czasami też stawiam do pionu pewne sprawy, wskazuję granice, których często w domach brakuje. Pokazuję kobietom jak powinny zadbać o siebie by być szczęśliwymi mamami, pracownikami, szefowymi, żonami, partnerkami i kochankami.

Jesteś też wsparciem mentalnym dla biznesu. Co powiedziałabyś mamom, czytającym ten wywiad i stojącym przed decyzją o założeniu własnego biznesu?

Mamo – jeśli masz w sobie dużo determinacji, potrafisz postawić wszystko na jedną kartę, masz zabezpieczenie finansowe na kilka najbliższych miesięcy, jesteś konsekwentna, masz wsparcie najbliższych, masz zrodzony z pasji i potrzeby serca pomysł na niszowy biznes oraz jesteś gotowa na ciężką pracę – to otwieraj własny biznes.

Tak wiem – wiele mam teraz złapało się za głowę… Niestety z doświadczenia wiem, że jeśli kobiety otwierają biznesy z przeświadczeniem, np. szyję piękne ubrania, więc ktoś na pewno kupi, to zamykają te biznesy szybciej niż mogło im się wydawać na początku.

Sama pasja nie wystarczy. Same umiejętności również nie. Aby otworzyć biznes nie potrzeba za wiele, ale żeby go utrzymać i na nim zarabiać – to już wymaga pracy. Ciężkiej pracy, zarówno tej mentalnej, jak i fizycznej.

W tym roku po raz drugi w naszym przeglądzie Planery i kalendarze na 2021 rok, wziął udział Twój autorski Kalendarz #BiznesMama. To już 4 edycja. Jesteś też autorką książki „Biznes urodzony w domu”. Planujesz wydawać kolejne publikacje?

Tak. Na pewno powstanie druga część #BiznesMamy, bo nie powiedziałam jeszcze wszystkiego co miałam do powiedzenia. Zresztą moje życie się zmienia, więc mam też nowe doświadczenia, które myślę, że na bazie konkretnych ćwiczeń czy wywiadów mogą pomóc niejednej mamie.

Planuję również wydanie książki w trochę innym klimacie, ale też dla rodziców. Pomysłów mam całe mnóstwo, tylko czasami brakuje mi doby, by je wszystkie zrealizować. 😉 Ale będą na pewno.

Powiedz jeszcze jak wspominasz ubiegły rok? Jaki on dla Ciebie był?

To był przełomowy rok w moim życiu. Wiele zmian w życiu osobistym. Mnóstwo nowych doświadczeń. Można powiedzieć – rewolucja. Po 36 latach bycia torunianką z krwi i kości, wyprowadziłam się do Wielkopolski, gdzie rozpoczęłam zupełnie nowe życie z dziećmi. Wszystko dookoła było obce i w pewnym sensie jeszcze nadal jest, choć od przeprowadzki minęło już blisko 6 miesięcy. Na szczęście chłopcy – moi synowie zaadoptowali się w nowym środowisku. Pokochali przedszkole, szkołę, zajęcia dodatkowe. Nawiązali nowe znajomości i odkryli nowe pasje np. sportowe.

Powiem oględnie – ten rok był ciekawy i bogaty w doświadczenia. Jedne miłe i pozytywne. Inne trudne i pełne goryczy.
Ale takie jest życie. Jak to mówiła moja śp. Babcia – „Raz na wozie, raz pod wozem”. Nie poddaję się więc i dalej z ochotą sięgam po życie. Nadal z ogromnym entuzjazmem wyciskam z niego wszystko co się da i marzę o kolejnych cudownym latach.

Czy bardzo odczułaś skutki pandemii?

Pandemia to temat lawinowy. Z jednej strony czuję w sercu chęć pomocy innym. Czuję potrzebę pomagania. Czuję chęć bycia blisko innych ludzi, innych przedsiębiorców. Rozumiem ich strach, położenie. Niejednokrotnie też słyszę w trakcie sesji indywidualnych o wielkich kryzysach i upadkach. Więc z jednej strony skutki pandemii odczułam w trakcie swojej pracy indywidualnej z przedsiębiorcami, dziećmi czy sportowcami, bo nasze tematy bardzo zmieniły swój kierunek i bieg. Widzę, że ludzie w dobie pandemii potrzebują być wysłuchani, czasem „kopnięci” w tyłek, by wzięli się do pracy, a czasem pocieszeni i pogłaskani po głowie. Zdarza się, że szukamy nowych rozwiązań, przebranżawiamy biznesy na tyle na ile się da. Zmieniamy cykle treningowe sportowcom. Walczymy na naszym małym poletku, tak jak możemy.

Z drugiej strony pandemia wywołuje we mnie złość, poczucie krzywdy, braku zaufania, zmuszania do czegoś. Wielu decyzji naszego rządu nie rozumiem, z innymi się nie zgadzam. Oczywiście jako przedsiębiorca odczułam to na sobie bardzo dotkliwie. Jako samodzielna matka dzieci w wieku szkolno – przedszkolnym jeszcze bardziej.

Ogólnie uważam, że pandemia przyniesie za sobą skutki na różnych płaszczyznach – gospodarczej, społecznej, komunikacyjnej, mentalnej. I co więcej, niestety pozostawi je na długo. Bo czasami skutki takich zachowań jakie mamy obecnie okazję obserwować, pojawiają się w człowieku dużo później niż sama przyczyna. To będzie taka nasza spuścizna roku 2020. Trudna spuścizna, z którą będziemy musieli sobie poradzić. Wszyscy. My jako rodzice. My jako przedsiębiorcy. My jako członkowie rodzin. My jako uczniowie, nauczyciele, kobiety, mężczyźni, dzieci, rodziny, gospodarstwa domowe, pracownicy i pracodawcy. A niestety im dłużej to wszystko potrwa, tym trudniej będzie nam wrócić do normalności. O ile taka jeszcze w ogóle istnieje.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: prywatne archiwum Marty.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Najwyższy czas stanąć na nogi. Historia Eweliny – projekt Mommypreneurs

Ewelina Cieśla wzięła udział w bezpłatnym projekcie Mommypreneurs, przygotowanym przez Uniwersytet Łódzki. Został on przygotowany z myślą o mamach wracających na rynek pracy. Przeczytaj, co dał jej ten projekt i jak go wspomina!
  • Karolina Wojtaś - 24/02/2021
Ewelina Cieśla

Ewelino, skorzystałaś z projektu Mommypreneurs – Przedsiębiorcza Mama. Co Cię do tego skłoniło? Skąd ten impuls: „O, chcę wziąć w tym udział, to coś dla mnie?”

Będąc mamą na urlopie wychowawczym, w końcu postanowiłam zrobić coś też dla siebie. Poczułam potrzebę, żeby w końcu ruszyć z miejsca i realizować swoje pasje.

Czym zajmowałaś się przed projektem i przed ciążą?

Od zawsze interesowałam się florystyką i branżą kreatywną. Życie bywa jednak przewrotne i swoją stałą, stabilną posadę znalazłam w korporacji. Była to praca związana z moim kierunkiem studiów, ale nie mogłam wykorzystać w niej całego swojego potencjału, nie miałam szans na uwolnienie kreatywności.

Czy projekt pokrywał się z Twoimi wyobrażeniami? Co sprawiało Ci największą trudność, a co było zaskakująco łatwe?

Jeśli mam być szczera, to projekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Liczyłam się z tym, że będą to szkolenia, ale wciąż jestem zaskoczona tym, jak profesjonalnie były one przygotowane, jaki ogrom wiedzy był w nich zawarty i jak bardzo były pomocne.

Co okazało się najtrudniejsze?

Zdecydowanie to, że musiałam w końcu sama sobie powiedzieć:

najwyższy czas stanąć na nogi. Wcześniej straciłam zbyt wiele czasu, z czym nadal trochę trudno mi się pogodzić. Z drugiej strony, mam teraz dużą świadomość swoich potrzeb, pragnień, tego, że ja też jestem ważna.

Wcześniej rola mamy tak bardzo mną zawładnęła, że zapominałam o sobie.

Jeśli chodzi o rzeczy łatwe i przydatne, to w moim przypadku był to model FRIS – genialne narzędzie, które pozwala przeanalizować własne metody działania i myślenia. Na konsultacji mogłam porozmawiać bezpośrednio z trenerką, okazało się, że z łatwością przyszło mi określenie własnych predyspozycji.

W pewnym momencie projekt został zakończony – trzeba było zacząć działać na własną rękę. Jak wspominasz te początki? Czy dzięki projektowi rzeczywiście było łatwiej?

Na tę chwilę nadal przebywam na urlopie wychowawczym, jednak jestem o wiele bardziej zmotywowana do działania. Swoje WYDEKOROWANE profile na Facebooku i Instagramie nadal prowadzę z pasją. Z ogromną radością przekazuję wszystkie swoje działania w zakresie dekoracji i organizacji przyjęć – te, które mogłam wykonać wśród swoich znajomych czy rodzinie. Miło jest mi też pochwalić się udziałem w lokalnych akcjach społecznościowych. Na szkoleniach dostałam dużo wskazówek i zgodnie z nimi zaplanowałam już swoje działania, aby w końcu ruszyć i odnieść sukces na rynku.

Które korzyści ze szkolenia wydają Ci się najbardziej znaczące?

Jestem bardzo wdzięczna za możliwość udziału w tym projekcie, bo okazał się on szalenie pomocny. Cykl szkoleń bardzo mnie podbudował i uświadomił mnie samej, że tak naprawdę posiadam wiele mocnych stron, dzięki którym mogę osiągnąć sukces. Wcześniej nie do końca w siebie wierzyłam.

Poznaj również historię Zuzanny!

Młodym mamom trudno czasem uwierzyć, że poradzą sobie z czymś nowym. Boją się wyjść z inicjatywą, zostawić dzieci pod czyjąś opieką, zadbać – dla odmiany – o siebie. zMasz jakieś rady dla takich mam?

Zawsze wydawało mi się, że jestem rezolutną i „obrotną” osobą, więc macierzyństwo z pracą zawodową połączę bezproblemowo. Gdy już zostałam mamą, rzeczywistość bardzo mnie zaskoczyła i przytłoczyła. Okazało się, że wcale nie było tak łatwo jak sobie to zaplanowałam… Jestem już teraz bardziej świadoma, że każde dziecko jest inne i nie ma co sugerować się sukcesami innych młodych mam. Każda mama jest inna, każde dziecko jest inne. Musimy działać w taki sposób, aby było to w zgodzie z nami i naszą aktualną sytuacją.

Czy możesz pochwalić się stronami, na których możemy zobaczyć efekty Pani pracy?

Oczywiście, cieszę się, że mam taką możliwość. Moja strona na Instagramie to @wydekorowane – bardzo zapraszam!

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł powstał w ramach projektu Mommypreneurs – przedsiębiorcza mama.

Zdjęcia: archiwum prywatne Eweliny.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Karolina Wojtaś
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.

Pracujesz z domu? 7 pułapek, w które dajesz się złapać

Czy praca z domu to ideał? Nie trzeba dojeżdżać do biura, unikać wścibskiej koleżanki ani słuchać narzekań tego marudnego kolegi z księgowości. Czyżby nie miała żadnych wad? Czy umiesz dobrze wykorzystać czas przeznaczony na pracę? Sprawdź, czy popełniasz błędy, które są pułapką większości pracujących w trybie home office. Zwłaszcza teraz, gdy nasze pociechy uczą się w domu.
  • Joanna Gotfryd - 24/02/2021
Kobieta z laptopem na łóżku

Praca z domu to było (i może nadal jest) marzenie wielu mam (i nie tylko). Niejednokrotnie słyszałam – ale ci dobrze, nie musisz nigdzie dojeżdżać, od razu jesteś w pracy. Może dzisiaj ta perspektywa, z powodu pandemii uległa zmianie, bo coraz bardziej tęsknimy do kontaktu z drugim człowiekiem.  Ale jedno jest pewne, na osoby pracujące w domu czyha mnóstwo pułapek. Dałam się złapać we wszystkie z nich. Czy Ty też? Oto one:

1. Nigdy nie wychodzisz z pracy

Skoro pracujesz z domu, to jesteś cały czas dostępna pod mailem, telefonem. Praca tak bardzo przeplata się z domem, że między jednym kęsem obiadu a drugim sprawdzasz pocztę i rozmawiasz z klientem.

2. „Siedzisz” w domu cały dzień

A to sąsiadka wpada do Ciebie niezapowiedziana na kawę albo prosi Cię o przypilnowanie dziecka, bo chce skoczyć na zakupy, a właśnie leje deszcz…

Przeczytaj także: Czy praca zdalna to dobre rozwiązanie dla mamy?

3. Dzwoni do Ciebie siostra

Akurat ma na popołudniową zmianę w pracy i chciałaby z kimś pogadać, no a Ty przecież jesteś w domu.

4. Piękna pogoda za oknem

To nastawiasz pranie. Najpierw sortowanie i wkładanie do pralki, potem wywieszanie, przypinanie i buch na balkon… może jeszcze zdążysz je potem szybciutko ściągnąć.

5. Listonosz i kolporterzy ulotek

Jakimś dziwnym trafem wiedzą, że pod nr 25 zawsze ktoś otwiera, więc dzwonią tylko do Ciebie, żebyś im otworzyła drzwi do budynku… I tak codziennie, po kilka osób.

Przeczytaj także: 7 zasad pracy zdalnej z dziećmi na pokładzie!

6. Skoro już jesteś w domu

I tak naprawdę nikt nie wie na czym polega Twoja praca (a co, może wiedzą?), to przecież możesz ugotować obiad, jakiś szybki (ziemniaki, kotlety, surówka i może jeszcze kompot, bo dzieci lubią), tak, aby był gotowy zanim wszyscy zaczną wołać o jedzenie.

Interesują Cię nasze propozycje dla rodziców?

Zapisz się do newslettera Mamo Pracuj i nie przegap żadnych nowości!

Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych na zasadach określonych w polityce prywatności. W każdej chwili zgodę możesz wycofać.

7. Siadasz do pracy

Może przy kuchennym stole, a tu przecież taki bajzel w kuchni. Tak się nie da pracować. Nie możesz na niego patrzeć. To najpierw posprzątasz trochę, żeby krajobraz nie wyglądał jak po przejściu huraganu. Poszłabyś jeszcze się wysikać, ale boisz się wejść do łazienki…

Brzmi znajomo?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×