Czego szukasz

Modelarstwo wojskowe, czyli prywatne muzeum miniaturowych eksponatów

Imponujących rozmiarów pojazdy wojskowe, ale w pomniejszanej skali? Miniaturowe czołgi, samoloty i okręty tworzą pasjonaci modelarstwa, którzy z wielką dbałością i niezwykłą precyzją łączą drobne elementy odzwierciedlające w rzeczywistości ogromne części prawdziwych pojazdów. Dla hobbystów modelarstwo to często praktyczna forma nawiązania do historii, a sklejane modele to pomniejszone wersje muzealnych eksponatów. Dla dziecka to radość budowania i odkrywania historycznych ciekawostek inspirujących wyobraźnię.

  • Jagoda Jasińska - 02/11/2016

Modelarz niczym historyk

W poszukiwaniu informacji o danym pojeździe wojskowym modelarz korzysta z zasobów muzealnych i archiwalnych. Często są one dostępne za pośrednictwem Internetu, jednak czasami niezmiernie ważny jest bezpośredni kontakt z odtwarzanym obiektem i możliwość wykonania potrzebnych zdjęć. Tak zebrane materiały są najważniejszym, a przede wszystkim najwierniejszym źródłem historycznej wiedzy potrzebnej dla wiernego odtworzenia wszystkich szczegółów pojazdu. „Dla pasjonatów modelarstwa wojskowego dbałość o detale to również okazja do zyskania wiedzy historycznej, która niejako przemawia poprzez każdy sklejany model – wyjaśnia specjalista ze sklepu Revell.com.plDla dziecka modelarstwo może się więc okazać doskonałą formą praktycznej nauki, tym przyjemniejszej, że wspólnej z rodzicami.”

Historia lotnictwa z Revell

Samoloty, śmigłowce, statki kosmiczne od zawsze fascynują dzieci. Dlatego w kolekcji do sklejania Revell od Cobi znajdują się niemal wszystkie znane maszyny latające. Modele dostosowane są do grup wiekowych, a wśród nich nie brakuje tych, inspirujących do zabaw edukacyjnych. Jedną z ciekawszych serii jest zawierająca samoloty wojskowe z lat 1920 – 1949, odzwierciedlająca historię lotnictwa tego okresu z wielu krajów europejskich, jak również Stanów Zjednoczonych. W kolekcji oczywiście nie mogło zabraknąć samolotów Spitfire, którymi w czasie II wojny światowej w Wielkiej Brytanii latali również Polacy.

Niezwykła historia samolotu Spitfire sięga 1931 roku, kiedy to w zawodach o Puchar Schneidera lecący nim pilot osiągnął rekordową prędkość, zdobywając pierwsze miejsce. Na maszynę natychmiast zwróciło uwagę brytyjskie ministerstwo lotnictwa, na zamówienie którego przygotowano wojskową wersję Spitfire’a wyposażoną w karabiny maszynowe. Zaprezentowana w 1936 roku maszyna osiągnęła doskonałe wyniki, w związku z czym zdecydowano się na jej regularną produkcję. Spitfire stał się jednym z najważniejszych samolotów Royal Air Force (brytyjskie lotnictwo wojskowe), szczególnie w okresie II wojny światowej i tzw. Bitwy o Anglię, kiedy to pełniły rolę myśliwców.

modelarstwo-wojskowe-czyli-prywatne-muzeum-miniaturowych-eksponatow640

Zdj. Spitfire Mk.V Revell od Cobi

Miniaturowe muzeum

Modelarstwo to pasja, stąd też tak wielka troska o detale, które sprawiają, że maleńki model zyskuje równie dużą wartość jak odwzorowywany obiekt. Tym bardziej że dość często stanowi on część prywatnej i przez lata tworzonej kolekcji modeli – których zbieranie wielu modelarzy rozpoczyna jeszcze w dzieciństwie.

Dla każdego modelarza, nawet tego małego, sklejany przez niego model jest niczym zabytkowy eksponat muzealny. Aby uzyskać wierną kopię oryginalnej wersji, lecz w mniejszym rozmiarze, modelarze często zbierają dokumentację historyczną danego pojazdu. A tą dziecku z pewnością pomoże przygotować rodzic, wspólnie z nim odkrywając ciekawostki historyczne, dzięki którym możliwe będzie dokładne odtworzenie detali w miniaturach modelarskich. Modelarstwo, będące początkowo dziecięcą zabawą, w przyszłości może przerodzić się w prawdziwą pasję, tym cenniejszą, że inspirującą do zdobywania wartościowej wiedzy.

Zdjęcie: własność partnera artykułu

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Jasińska
Podyskutuj

Nowy Sącz stolicą macierzyństwa – II Sądeckie Forum Mam

Przez ten jeden miesiąc w roku Nowy Sącz jest stolicą macierzyństwa. Zbliża się piękny czas, nie tylko dla wszystkich zakochanych, ale przede wszystkim dla Aktywnych Mam – maj, a w maju II Sądeckie Forum Mam. Sądeczanki będą mogły świętować Dzień Matki już 25.05.2019 i poczuć się nad wyraz wyjątkowo, jak na to święto przystało.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 18/04/2019
zdjęcie z I Sądeckiego Forum Mam

Klub Aktywnych Mam

Podobnie jak w zeszłym roku, nie zabraknie wspaniałości w wielu dziedzinach. Każda mama znajdzie w programie coś dla siebie i na pewno nie będzie się nudzić.
W tym roku na zaproszenie Aktywnych Mam odpowiedzieli wspaniali goście.

Będzie coś o wychowaniu, dzieciach, relacjach w związku jak również coś innego, czyli męski punkt widzenia… Brzmi tajemniczo, ale nie chcemy za dużo zdradzać a tylko zachęcić nasze mamy, by licznie przybyły na to fantastyczne wydarzenie do Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu.

II Sądeckie Forum Mam

Przed wydarzeniem uruchomiona zostanie rejestracja, dzięki której każda mama zagwarantuje sobie miejsce podczas wykładów. Wstęp na to wydarzenie to jedyne 10 zł płatne na konto stowarzyszenia, jest to gwarancją otrzymania pamiątkowej torby z gadżetami.

Podobnie jak w ubiegłym roku na forum zaprezentują się lokalni przedsiębiorcy i sprzedawcy. Będą zachęcać do swoich usług/wyrobów i odpowiadać na wszystkie pytania uczestniczek. W tym dniu przygotowane będą specjalne rabaty i promocje.

#MamyMoc!

My kobiety wiemy, że czasem do szczęścia potrzeba nam odrobina słodyczy i ogarnianie całego domostwa staje się banalnie proste. Klub Aktywnych Mam nie zapomniał również o tym. Swoje słodkie wyroby przygotują do poczęstowania sądeccy cukiernicy i nie tylko.

Każda mama bez wyjątku ma poczuć się  jak „u siebie”, na luzie, bez spięcia i z uśmiechem na twarzy. Zapamiętać ten dzień, poznać inne kobiety/mamy, a przede wszystkim dobrze się bawić.

Będzie ciekawie i warto już dziś zapisać to wydarzenie w swoim kalendarzu!

Kto chce być na bieżąco już dziś zapraszamy do śledzenia strony na Facebooku, jak również stronę WWW, gdzie na bieżąco umieszczane będą informacje na temat tego wydarzenia.

Niech Nowy Sącz będzie stolicą macierzyństwa po raz drugi, a my mamy pokażemy siłę i to, że #MAMYMOC!

Zapraszamy Was już 25 maja 2019 r. o godz. 9:00!  do Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu! >>>

Zarejestruj się!  >>>

 

Zdjęcie: własność organizatora wydarzenia; I Sądeckie Forum Mam

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

House manager w domu pełnym kosmitów

Przeczytałam wywiad z Justyną Walczak, niezwykłą, spełnioną mamą, opowiadającą o życiu w rodzinie z dziewiątką dzieci (i z dziesiątym w drodze...). „O, ludzie, to przecież niemożliwe!” – pomyślałam, mając sama na co dzień do ogarnięcia małe kosmitki w liczbie zaledwie dwóch. Niedowierzanie, podziw i ciekawość sprawiły, że czym prędzej postanowiłam kupić książkę. O wywiadzie opowiedziałam przyjaciółce, też mamie. „To jak rozmawiać z kosmitą...!” – skwitowała. Nie wiedziała o książce, a tym bardziej o jej tytule.
  • Natalia Małozięć - 17/04/2019

Multirodzina

Książka Justyny Walczak porusza ważną kwestię, a mianowicie problem społecznego postrzegania rodzin wielodzietnych. Autorka opisując własne doświadczenia i reakcje napotykanych osób, najczęściej pisze o współczuciu, czy upatrywaniu oznak patologii w posiadaniu licznego potomstwa. Kiedyś rodzenie dzieci uznawano za całkiem normalne zjawisko, bo i podobnych rodzin było więcej… Teraz jednak, wielu obywatelom w głowie się nie mieści, że można z wyboru zostać pełnoetatową multimamą i szczęśliwym multitatą. A to właśnie ich sposób na życie!

Poświęcić się pracy zawodowej, czy zrobić karierę w macierzyństwie? Justyna już zdecydowała. Autorka książki podkreśla, iż jest kobietą świadomą, realizującą swoje powołanie. Traktuje je jako konkretną pracę do wykonania. A uzyskany dyplom lekarza? Przy częstym udzielaniu pierwszej pomocy własnym i okolicznym dzieciakom, stał się bezcenny. Wynagrodzenie? Owszem, jest – „w postaci zwielokrotnionej miłości” – pisze Justyna.

Justyna pięknie wyraża się o swoich dzieciach. Używa wielu różnych określeń, a pod każdym z nich kryje się morze miłości. Ze wzruszeniem przewiduje moment, kiedy znów będą musieli z mężem przesiąść się do wozu w normalnym rozmiarze…

Inwazja kosmitów

Tytułowi „kosmici”, czy „obcy”, jak pisze o swojej gromadce Justyna, to główni bohaterowie, czyli Walczakowa gromadka. Wydają się być „obcymi”, kiedy zmieniają się, dorośleją i wyślizgują się z rodzicielskich sieci. Stają się samodzielni i zaczynają mieć własne zdanie. Ku zdziwieniu mamy, coraz częściej krytyczne, również i wobec domowych zasad. Wychowanie zaczyna stawiać coraz większe wyzwania. Trudno nadążyć, kiedy ma się w domu przedstawicieli wszystkich rozwojowych etapów. Kosmiczne perpetuum mobile.

Rodzicom wesołej gromadki też przydaje się kosmiczny pierwiastek. Muszą zaopatrzyć się w niespożyte pokłady energii, cierpliwości i pomysłów. Zarządzanie takim statkiem kosmicznym wyczerpuje, dając jednocześnie siłę na ciąg dalszy. Cieszy, śmieszy, wzrusza, denerwuje i pogrąża w otchłani rozpaczy. Na przemian i w kółko.

Sport ekstremalny

Justyna jednak nie narzeka i nie użala się nad sobą. Nie odkrywa przed nami wszystkich swoich emocji. W swojej rodzinnej opowieści jest prawie zawsze radosna i zdystansowana. Można podziwiać jej wypracowany, zdrowy dystans do błahych spraw. Tym bardziej, że odróżnienie problemów ważnych od całej reszty, wcale nie jest łatwe.

Autorka oszczędza nam nieodłącznej przecież, ciemnej strony medalu. Nawet kiedy wylicza powody wizyt na izbie przyjęć zaprzyjaźnionego już szpitala, robi to wydawałoby się, z uśmieszkiem na ustach. „(…) czujemy się szczęśliwi, mogąc uprawiać z mężem ten sport ekstremalny (…)” – podsumowuje.

Uważam, że jednym z lepszych fragmentów jest opis „porodowego współ-doświadczenia” ojca rodziny, Wojtka. Są spore emocje i wzruszenie.

Szkoła życia

Każdy członek Walczakowej rodziny przechodzi swoistą szkołę życia. Najtrudniejsze lekcje odrabia pewnie mama, dzielnie stawiając czoła codziennym multiwyzwaniom. W książce mamy garść dowcipnych opisów logistyczno-wychowawczych wirtuozerii oraz efektywnego manipulowania zasobami w wykonaniu Justyny. Wyrazy uznania należą się również tacie, który nie tylko stara się zapewnić rodzinie ważną część „zasobów”, ale dba o to, by być aktywnym tatą, kiedy to tylko możliwe.

„Progenitura” Walczaków nie ma wyboru. Czeka ją przyśpieszony proces dorastania. Mama i tata nie mogą być na każde zawołanie. Miłość i uwaga choć mnożone, są przede wszystkim dzielone. Podział obowiązków, dyżury i wspieranie (a z czasem i zastępowanie) mamy w wielu domowych pracach, wychodzi dzieciakom na dobre. Kochają się na zabój i kiedy trzeba, bez zastanowienia stają za sobą murem. Opieka nad młodszym rodzeństwem to dla nich inwestycja w rodzinną przyszłość.

Walczakowy kosmos to miejsce niezwykłe. Ciepłe i radosne. Tu nie ma mowy o nudzie. Nie ma też czasu na niepotrzebne rozmyślania. Jest tu i teraz, do dziesiątej potęgi!

Justyna Walczak „Dom pełen kosmitów”

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Natalia Małozięć
Absolwentka Wydziału Filozoficznego UJ. Psycholog dziecięcy i trener twórczości. Komponuje i prowadzi zajęcia dla dzieci. Od 2 i pół roku po uszy zanurzona w macierzyństwie. W codziennym ogarnianiu rzeczywistości pomagają jej poczucie humoru, marzenia i opisywanie tego, co się dzieje.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail