Czego szukasz

Mama ma biznes, dzieci mają TRON

Nie ma co się oszukiwać – macierzyństwo to nie tylko radosne uśmiechy dziecka. Zwłaszcza, kiedy w najmniej oczekiwanym momencie zabawa zostaje przerwana… nagłą potrzebą 🙂 O tym, jak ze znanego wszystkim rodzicom problemu zrobić wielki biznes, opowiada Bożena Zawrotniak. To właśnie dzięki niej na rynku dostępny będzie TRON, czyli jednorazowy nocnik.

  • Martyna Kolecka - 15/05/2014

Pani Bożeno, jest pani mamą trójki dzieci i przedsiębiorczą kobietą. Czym zajmuje się Pani zawodowo?

Tak, jestem mamą wspaniałych dzieciaków: Emilki, Majki i Stefanka, oprócz tego jestem współwłaścicielem i prezesem spółki ZAPA, którą stworzyłam razem z moim bratem Januszem.

Własna firma to pomysł na pogodzenie życia osobistego z zawodowym?

Nie, własna firma nie była celem sama w sobie, powstała, jako element procesu tworzenia i wprowadzenia na rynek naszego pierwszego produktu, którym jest jednorazowy nocnik dla dzieci TRON.

Proszę powiedzieć nam o najnowszym Państwa produkcie – TRONIE. Skąd wziął się pomysł na taki produkt?

Produkt powstał, gdy Emilka miała 3 lata, a Majka 2, Stefanka nie było jeszcze z nami (na pewno coś jeszcze dla niego wymyślę (śmiech)). Wtedy byłam mamą na spacerach, mamą na zakupach, mamą na imprezach plenerowych, mamą na wakacjach, mamą w podróży z dziećmi i ze wszystkim dawałam sobie świetnie radę. Oprócz jednej rzeczy. Gdy w najmniej oczekiwanym momencie moje dzieci krzyczały lub szeptały: „Mama kupa… Mamo siku…” (i to jednocześnie, o zgrozo!), a my właśnie znajdowaliśmy się na plaży w 30-stopniowym upale, gdzie toalety nie było w zasięgu wzroku albo, jeśli była, wołała o pomstę do nieba. Albo i w supermarkecie, gdzie dotarcie do niej wymagało biegu z kilkoma siatami w ręku i kończyło się rozwiązaniem sytuacji przed dotarciem do drzwi. Mogłabym przytaczać co najmniej kilkanaście takich opowieści, ale myślę ze każdy rodzic wie, o czym mówię. Pewnego dnia, kiedy zaczęło mnie to już przerastać, powiedziałam sobie: O nie! Muszę coś wymyślić! I tak powstał pomysł jednorazowego nocnika dla dzieci, który zabiorę ze sobą wszędzie, będzie mały, higieniczny, lekki, gotowy do użycia. Od teraz nie będę musiała opracowywać planów dotarcia do toalety oraz walczyć z bakteriami, które dzieci – zanim zdążysz zareagować – wkładają do buzi.

Pomysł się narodził i trzeba było nadać mu realny kształt. Tutaj w proces tworzenia wkroczył mój brat architekt, który opracował techniczne rozwiązanie, dzięki któremu TRON jest mały, składany a jednocześnie bardzo wytrzymały. Pracowaliśmy około trzech lat nad powstaniem produktu, wyborem odpowiednich komponentów, dopracowaniem szczegółów. Każdy z tych elementów okazywał się znacznie trudniejszy w realizacji niż przypuszczaliśmy. Nadal ciężko pracujemy i udoskonalamy metody produkcji oraz kilka innych istotnych rzeczy. Produkt w tym roku zostanie wprowadzany do sprzedaży w Polsce i w kilku innych krajach. Został on także zabezpieczony ochroną patentową i ochroną na wzór przemysłowy w krajach Unii Europejskiej i na świecie.

Czyli to idealny gadżet dla zorganizowanej mamy?

Myślę, że tak, proszę wypróbować (śmiech)…

Któregoś dnia na placu zabaw, podałam go mojej kuzynce, kiedy jej córeczka zawołała siku. Kuzynka słyszała o produkcie, ale doceniła dopiero, gdy jej dziecko użyło TRONU. Powiedziała: jak fajnie – nie muszę biegać, po prostu rozkładam i po użyciu wyrzucam.

Gdzie można kupić TRON?

Tutaj, aby nie wymieniać wszystkich sklepów pozwolę sobie na przekierowanie na stronę naszego dystrybutora SARITOR OMEGA, tam jest dokładna lista sklepów posiadających TRON.

Czy ma Pani pomysły na kolejne gadżety dla zapracowanych rodziców?

Gdy się jednemu pomysłowi nada realny kształt, uda się wyprodukować i pójść dalej, inne pomysły rodzą się jak grzyby po deszczu. Tak, mamy kilka, każdy jest odpowiedzią na pewną potrzebę, która dotąd nie została rozwiązana. Dlatego wierzę, że warto je pokazać światu i usłyszeć odpowiedź.

Na koniec – jakie są Pani patenty na pogodzenie pracy i rodziny?
O czym trzeba pamiętać, a o czym warto zapomnieć?;-)

Myślę, że ile zapracowanych matek, tyle patentów (śmiech) ja mam jeden – mój mąż, który jest w stanie poradzić sobie ze wszystkim i wspiera mnie w każdej sytuacji a zwłaszcza gdy musi przejąć dowodzenie nad trójką dzieci, które po dniu spędzonym z tatą wracają do domu jakby walczyły z błotem, śniegiem, wiatrem, słońcem i wodą jednocześnie, a potem zasypiają „uchachane” po uszy.

O czym pamiętać?

O tym, aby czasem odpocząć 🙂 A o czym warto zapomnieć ? Nie wiem, ja zapominam często kluczy, ale chyba nie warto (śmiech)…

Dziękuję za rozmowę.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Martyna Kolecka
Podyskutuj

Zastrzeganie marki. Co warto o tym wiedzieć?

Na czym polega prawna ochrona znaku towarowego? Jakie wybrać logo? Gdzie można uzyskać pomoc przy przejściu przez procedury w Urzędzie Patentowym? Dowiesz się tego z poniższego wpisu.
  • Jagoda Jasińska - 07/11/2019
widok z góry na stół z laptopem, kawą, notatnikiem, okularami

Ochrona prawna znaku towarowego – na czym polega?

Rejestrując znak towarowy, za który uznawany jest nazwa oraz wszystko, co pozwala na identyfikację firmy, odbywa się w urzędzie patentowym. Aby przygotować wniosek, który zostanie zaakceptowany przez urzędników, niezbędna jest jednak odpowiednia wiedza z zakresu prawa autorskiego oraz procedur. Osoby, które do tej pory nie miały z nimi styczności, mogą mieć spore problemy z dopełnieniem wszystkich formalności i zapewnieniem sobie pozytywnego rozpatrzenia wniosku.

Ochrona marki firmy – samo logo czy logo z nazwą?

Jedną z najczęstszych wątpliwości dotykających przedsiębiorców rejestrujących markę jest wybór między jedną z dwóch opcji – ochroną prawną samego logo, czy też dotyczącą także jej nazwy. W większości przypadków wystarczy tylko zastrzeżenie logotypu.

Zdarza się jednak, że ten nie zawiera nazwy przedsiębiorstwa. W takiej sytuacji niezbędne będzie też zastrzeżenie określonych słów w danym kontekście – przede wszystkim w treściach dotyczących branży, w której działa firma. Wyjątek stanowią nazwy będące słowem stworzonym na potrzeby nazwy – na przykład Budopol, Meblex i tym podobne.

Zastrzeżenie znaku towarowego – kto pomoże w tym zadaniu?

Jak już wspomnieliśmy, złożenie wniosku oraz przejście wszystkich procedur w urzędzie patentowym nie jest łatwe i wymaga specjalistycznej wiedzy. Dlatego zastrzeganie marki warto powierzyć fachowcowi. Najlepiej będzie, jeśli w tym celu wybierzemy się do kancelarii rzecznika patentowego.

Stawiając na pomoc sprawdzonego i posiadającego niezbędne certyfikaty oraz uprawnienia specjalisty, możemy być pewni, że wszystkie najważniejsze elementy wizerunku naszej firmy zyskają odpowiednią ochronę przed ich wykorzystaniem przez konkurencyjne przedsiębiorstwa.

Artykuł powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Jasińska

Prowadzę firmę odzieżową – historia Natalii

- To, że zostałam wyróżniona w konkursie "Stań na własnych nogach" niesamowicie podbudowało moją pewność siebie, wiarę w to co robię - mówi Natalia, mama, założycielka firmy odzieżowej, finalistka konkursu Stań na własnych nogach. Przeczytaj jej wyjątkową historię!
  • Joanna Gotfryd - 30/10/2019
Natalia Hulbój, właścicielka firmy Go For Colors z synkiem

Konkurs „Stań na własnych nogach”

W czerwcu 2019 organizowałyśmy wspólnie z Rossmann Polska konkurs, Stań na własnych nogach, do którego zaprosiliśmy wszystkie przedsiębiorcze kobiety. Pula nagród w tym konkursie wynosiła aż 60 tysięcy złotych!

Wkrótce przedstawimy Wam kolejne historie przedsiębiorczych mam, które zgłosiły się do konkursu. Jedną już mogłyście poznać:

Kosmetyki naturalne bez ulepszania – pomysł na biznes Dominiki

W finale konkursu znalazło się aż 50 fantastycznych prac i projektów. Oto jedna z nich. Przeczytajcie historię Natalii, która tworzy wyjątkowe ubrania Go for Colors.

Natalia, jaki jest Twój pomysł na biznes i od czego wszystko się zaczęło?

Od ponad roku prowadzę firmę Go for Colors z nietuzinkową, kolorową odzieżą damską i dziecięcą. Szycie „zagościło” w moim życiu dość późno, jednak odkąd pamiętam zawsze lubiłam tworzyć coś własnoręcznie, uwielbiałam wszystkie serie DIY 🙂

Kiedy dowiedziałam się, że zostanę mamą, postanowiłam, że swojemu synkowi uszyję piękną, kolorową wyprawkę. Niestety los okazał się okrutny. Otrzymaliśmy diagnozę, że nasz synek ma bardzo ciężką wadę serca. Badania, kontrole, przygotowywanie się na to co może być, niepewność, ale też wielka nadzieja. Jaś urodził się w dobrym stanie, przeszedł dwie operacje. Drugiej nie przeżył…

Zmarł w wieku 9 miesięcy. Był to ogromny cios, dla mnie, mojego męża, całej naszej rodziny. Jest to tragedia, którą nadal przeżywamy, ale nauczyliśmy się z tym bólem jakoś żyć.

Po śmierci Jasia nie widziałam sensu w niczym, nie mogłam się pozbierać. Ciężko planować i mówić o jakichkolwiek marzeniach, po takiej tragedii. Ciężko funkcjonować.

Natalia Hulbój

Pewnego dnia mój mąż sprezentował mi maszynę do szycia. Zaczęłam się uczyć szyć, były to proste rzeczy, musiałam po prostu zająć czymś głowę i ręce. Po jakimś czasie postanowiłam, że zapiszę się na kurs kroju i szycia. Aby wyjść z domu. Po prostu. Mieć jakiś powód, by wyjść do ludzi. W międzyczasie podjęłam nową pracę.

Tak mijały dni, tygodnie, miesiące. Aż urodził się mój kochany drugi synek Szymuś. Moje Słońce, moja Inspiracja. Szyłam dla niego malutkie ciuszki, akcesoria. Po jakimś czasie zaczęłam robić zdjęcia tych rzeczy, wstawiać na swój fb profil. Pojawiły się pozytywne komentarze, zapytania o cenę. Zaczęłam interesować się dotacją z UP: jakie są kryteria, ile można uzyskać dofinansowania itp.

Złożyłam wniosek i dostałam pieniądze na rozpoczęcie działalności.
Poszłam jak to się mówi „na żywioł” 🙂 stwierdziłam, że teraz albo nigdy. To moja historia w dość dużym skrócie. Jestem dopiero na początku swej drogi, wiele jeszcze przede mną.

Co dał Ci udział w konkursie „Stań na własnych nogach”? Co zmienił w Twoim życiu?

To, że zostałam wyróżniona w konkursie „Stań na własnych nogach”, niesamowicie podbudowało moją pewność siebie, wiarę w to co robię. Spośród tylu zgłoszeń moje prace zostały dostrzeżone. Był to dla mnie dość duży szok. Otrzymałam też wiele wsparcia od bliskich i obcych ludzi. Pozytywne komentarze, kciuki i oczywiście … głosy.

Jak planujesz wykorzystać to doświadczenie w przyszłości? Jakie kolejne kroki planujesz zrobić?

Pomimo tego, że nie udało się zdobyć nagrody, to właśnie wsparcie od innych osób bardzo mnie podbudowało. Teraz mam w planach przede wszystkim udział w pierwszych w moim życiu targach dziecięcych. Bardzo się stresuję całym tym przedsięwzięciem, ale mam nadzieję, że będzie dobrze 🙂

Oczywiście planuję dalszy rozwój, pozyskiwanie nowych klientów, wprowadzanie nowych produktów. Marzy mi się sklep stacjonarny lub partner biznesowy, który moje produkty będzie chciał sprzedawać w swoim sklepie 🙂

Natalia Hulbój

Co powiedziałabyś mamom, kobietom, które planują założyć własną firmę?

Że będą chwile radości, ale też smutku, strachu i rozgoryczenia. Nie będę owijać w bawełnę, że własna firma to bułka z masłem. Tak nie jest. Jest ciężko, ale warto. Tak myślę. Według mnie trzeba mieć wsparcie bliskich. Nie ukrywam, że ja takie wsparcie mam. W mężu. W rodzinie. Naprawdę jest to nieocenione. Będę to zawsze podkreślać. I bardzo, bardzo z tego miejsca dziękuję im za wszystko.

Drogie Mamy – pomimo problemów, jakie na pewno się pojawią, myślę, że warto próbować. Warto marzyć, realizować swoje pomysły 🙂 I liczyć – prowadzić budżet firmowy 🙂 to też bardzo, bardzo ważne 🙂
Pozdrawiam wszystkie Przedsiębiorcze Mamy!

Jeśli lubisz czytać inspirujące historie mam, zajrzyj też tutaj:

Po każdej burzy wychodzi słońce – historia Doroty, która tworzy wianki

Godzę obie role – mamy i pracownika – historia Agnieszki z Irlandii

Jestem dla siebie sterem, żeglarzem i okrętem

Przestaję wierzyć, że kiedyś „wyjdę do ludzi”…

Zdjęcia: własność Natalii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail