Czego szukasz

Luka w CV to nie koniec świata – sprawdź jak ją dobrze opisać

Zostałaś mamą, najpierw byłaś na urlopie macierzyńskim, a potem zdecydowałaś się na urlop wychowawczy. Na jakiś czas wypadłaś z rynku pracy. Tak powstała luka w CV, która wcale nie musi być taka zła. Wszystko zależy od tego jak ją opiszesz.

  • Anna Lisowska - 26/04/2017
na biurku leży laptop i segregator na dokumenty

Pytania od naszych czytelniczek

wciąż możecie je zadawać – tu znajdziecie szczegóły

Marta chce się dowiedzieć:

„Co z 4 latami przerwy? W tym czasie nie robiłam doktoratu, przewijałam, karmiłam, gotowałam, sprzątałam – chyba nie ma co się rozwodzić na ten temat? W międzyczasie 10 miesięcy pracowałam dla organizacji NGO. Wykonywałam prace biurowo – administracyjne, żeby wyjść trochę do ludzi. Ostatnio szlifuję angielski na kursach i sama przerabiam dostępne online kursy programowania, czytam dużo książek. Czy o takich rzeczach pisać?”

Karolina napisała:

„Obecnie jestem na urlopie macierzyńskim. Będę nieobecna w pracy prawie dwa lata (niestety z powodów zdrowotnych musiałam iść na L4 podczas ciąży). Pracowałam jako jr project manager IT w jednej z krakowskich korporacji. Niestety na 2 lata wypadłam całkowicie i nie zdobyłam żadnego doświadczenia w obszarze, w którym dotychczas pracowałam. Co robiłam przez te 2 lata? Przejęłam część obowiązków w sklepie internetowym męża (reklama, marketing, magazyn, obsługa klienta, SEO, content marketing, prowadzenie bloga firmowego). Ukończyłam kurs “Zorganizuj się w 21 dni” oraz program mentorski Tech Leaders (organizowany przez Women in Technology). Jak to wszystko ująć w CV, aby podkreślić, że „nie siedziałam w domu”, tylko rozwijałam swoje umiejętności i zdobywałam doświadczenie podczas tych 2 lat?”

A Agnieszkę trapi:

„[…]Zastanawiam się, czy urlop macierzyński i wychowawczy prawidłowo ujęłam w doświadczeniu. Czy powinnam wpisać to gdzieś indziej?”

Podpowiedzi eksperta

Dobra wiadomość jest taka, że luka w CV to nie koniec świata 😉 Przyczyn przerw w zatrudnieniu jest sporo. Może to być np. opieka nad chorą mamą, wychowywanie dzieci, niemożność znalezienia pracy przez dłuższy czas, własna choroba, brak odpowiednich kwalifikacji, aby podjąć interesujące zatrudnienie, czas na samodoskonalenie, wypalenie zawodowe itd.

Przyznanie się do przerwy absolutnie nie jest czymś złym. Rozsądny pracodawca wie, że kandydaci stają czasem przed różnymi wyborami życiowymi.

Prawdą jest natomiast, że prowokuje to osobę rekrutującą do zadania pewnych pytań w tym obszarze. Uważam, że z przyszłym pracodawcą trzeba być szczerym i należy poinformować go o luce w zatrudnieniu oraz opowiedzieć, co zrobiłaś lub nadal robisz, aby swoją sytuację zmienić.

Jak wykorzystałaś ten czas?

Jak przygotować się do rozmowy na ten temat? Najpierw ustal przyczynę, dla której przez pewien czas nie pracowałaś – czy sama byłaś powodem czy wpływ na to miały czynniki zewnętrzne. Następnie zastanów się, jak wykorzystałaś ten czas. Czy byłaś aktywna w jakikolwiek sposób? Przerwa wykorzystana na naukę czy realizację ciekawych zadań (np. wolontariat) jest plusem.

Jeśli jednak „straciłaś” ten czas, nie robiąc zupełnie nic, aby się rozwijać, wówczas może być trudno przekonać pracodawcę, aby Cię zatrudnił. Będąc w tej pierwszej sytuacji, dokładnie wypisz sobie, co udało Ci się zrobić.

Mogą być to następujące aktywności: czytanie książek, uczestnictwo w kursach stacjonarnych i online, ukończenie szkoły policealnej, pomoc w rodzinnym interesie, udział w programie work&travel, pisanie artykułów branżowych, zaangażowanie w pracę fundacji, uczestnictwo w spotkaniach branżowych, podróżowanie w celu doskonalenia języka, rozwój hobby, samodzielna nauka obsługi komputera, itd.

Weź pod uwagę dosłownie wszystko

Nawet to, czego nie możesz potwierdzić żadnym papierem. Także opieka nad dzieckiem rozwija szereg różnych umiejętności, o których możesz opowiedzieć na rozmowie kwalifikacyjnej. W końcu każde nasze doświadczenie życiowe uczy nas czegoś nowego. Nie musimy dostawać wynagrodzenia za zadania, które nas ubogacają poprzez nabywanie ciekawych umiejętności, np. wolontariat czy praktyki.

Nie tylko pełnoetatowa praca przynosi nam wartość. Wszystkie tego typu działania świadczą o tym, że jesteś osobą bardzo aktywną i ambitną, a mówienie prawdy pokaże z kolei, że można Ci zaufać. Luka więc nie jest zła. Wszystko zależy od tego, jak ją opiszesz 🙂 Pokaż, co wniosła pozytywnego do Twojego życia zawodowego! Pokaż swoją gotowość do podjęcia nowej pracy. Pokaż, że masz plan na siebie.

Niektóre powody przerwy w zatrudnieniu uniemożliwiają nam podjęcie działań, np. choroba. W takiej sytuacji fajnie jest poinformować przyszłego pracodawcę, że wróciłaś do zdrowia, problem został zażegnany i jesteś gotowa do podjęcia pracy.

Urlop macierzyński

Najbardziej interesująca jest dla Was przerwa w zatrudnieniu spowodowana urlopem macierzyńskim lub wychowawczym. Otóż temat planowania rodziny, ciąży i wychowywania dzieci nie powinien być w ogóle tematem rozmów podczas wywiadu rekrutacyjnego. Praktycznie wygląda to niestety bardzo różnie.

Planowanie dzieci czy też ich posiadanie nie powinno stanowić przeszkody w podjęciu zatrudnienia. Gdyby tak jednak w jakiejś firmie się zadziało, wówczas zastanów się, czy chcesz w niej pracować, skoro Twoim priorytetem jest rodzina. Dla innych organizacji matki są obecnie postrzegane jako osoby świetnie zorganizowane, wielozadaniowe, lojalne i zaangażowane.

Ambitne kobiety mają silną motywację wewnętrzną do rozwoju, bo robią to dla siebie. Dodatkowo mamy mają na utrzymaniu córki i synów, którym chcą zapewnić dobre dzieciństwo. Obecna polityka prorodzinna w wielu firmach (zwłaszcza IT) pozwala mamom na powrót na rynek pracy.

Wszystko należy dobrze opisać w swoim CV

Brak komentarza do widocznej przerwy w zatrudnieniu może, ale nie musi (!) z automatu nasunąć negatywne myśli rekrutującego na temat Twojej kandydatury, że np. jesteś leniwa lub niezbyt dobra w tym co robisz, skoro przez tyle a tyle czasu nie pracowałaś.

Tak się może zdarzyć zwłaszcza w sytuacji, gdzie kandydatów na jedno miejsce jest całkiem sporo. Zdobywasz więc pewien minus już na wejściu. Jednak nadal pamiętaj – przerwa nie może być jedynym powodem, dla którego rekruter odrzuci Twoją kandydaturę!

Trzymamy kciuki!

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Lisowska
Od ponad 7 lat pracuje w HR – głównie w branży IT, obecnie jako HR Business Partner w firmie Objectivity. Mama kilkumiesięcznego Janka. Co ją cieszy? Podróże z jej megamężem i nowa książka na półce. Chciałaby być najlepsza w projekcie „dziecko”, ale do jej potomka nie dodali instrukcji obsługi.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jak moje dziecko zaczęło mnie słuchać?

Każdy rodzic szuka sposobu na lepszą komunikację ze swoim dzieckiem, a już szczególnie wtedy, gdy w grę wchodzą obowiązki. Na dziecięcy upór szukała również rozwiązania Małgosia. I znalazła! Stworzyła coś, co może przyda się i Tobie i mnie w codziennej nauce dzieci obowiązków. Jesteś ciekawa? To koniecznie przeczytaj list od Małgosi!
  • Listy do Redakcji - 26/09/2017
Autorka listu układa karty Rutynka na podłodze z dzieckiem

Trudne są początki

Jestem mamą półtorarocznej Julki i 6 letniego Ignasia. Macierzyństwo to dla mnie ciągła praca nad sobą, jak i relacją z moimi dziećmi.

Gdy Ignaś był niemowlakiem, żyłam nadzieją, że gdy będzie starszy wszystko będzie łatwiejsze.

Z jednej strony było, bo synek z roku na rok wymagał mniej opieki, a ja miałam więcej czasu dla siebie. A z drugiej pojawiły się nowe wyzwania, na znacznie bardziej zaawansowanym poziomie.

Ignaś zaczął dorastać, a jego poczucie niezależności i potrzeba własnego zdania zaczęły nabierać większej mocy. Kierowane do niego prośby, zaczęły spotykać się z coraz częstszymi odmowami i ignorowaniem.

Próbowałam różnych metod na sprawną komunikację z dzieckiem i wiele z nich się sprawdzało. Pod warunkiem, że:

  • miałam czas na ich zastosowanie,
  • wystarczająco energii na tłumaczenie,
  • wór pełen cierpliwości.

Nie zawsze tak było

Najgorsze bywały poranki, czyli najbardziej newralgiczny punkt naszego dnia. Cała nasza czwórka musiała znaleźć się gdzieś na czas – w przedszkolu, żłobku i oczywiście w pracy.

Pośpiech niestety nie służy relacjom z dzieckiem, a na pewno nie zachęca go do współpracy:

  • gdy prosiłam Ignasia, żeby się ubrał, on wolał pozostać pod kołdrą przez kolejne 20 minut,
  • gdy prosiłam, żeby umył zęby, on wymyślał sobie ważniejsze i fajniejsze czynności,
  • gdy prosiłam, żeby zjadł śniadanie, on twierdził, że nie jest głodny.

Byłam zmęczona i sfrustrowana tymi ciągłymi przepychankami. Zaczęłam szukać, testować, aż w końcu …

Znalazłam rozwiązanie

Stworzyłam Rutynka – karty obowiązków dla dzieci, które poprzez zabawę zachęcają nasze maluchy do wykonywania codziennych czynności. Budują w nich pozytywne nawyki i pokazują, że mycie zębów, ścielenie łóżka czy ubieranie się wcale nie musi być nudne i owiane wiecznym upominaniem rodziców.

Jaki jest ich efekt?

Ignaś świetnie bawi się z Rutynkiem w odhaczanie obowiązków, a ja nie muszę się złościć i upominać o każdą czynność.

Czy karty działają?

Jak najbardziej i to nie tylko u nas  🙂

Karty Rutynek przetestowało wiele rodzin i wszyscy jednogłośnie mówimy, że to działa.

Karty mogą być stosowane u dzieci od 2 do 10 roku życia, aczkolwiek dochodzą mnie słuchy, że i u starszych pociech doskonale się sprawdzają.

Gdzie można dostać Rutynka?

Jeszcze nigdzie, ale … obecnie trwa kampania na www.wspieram.to/rutynek , gdzie można wesprzeć mój pomysł, a tym samym dokonać zakupu Rutynka! Jak zbierzemy potrzebne środki drukujemy! A Ty otrzymasz swój egzemplarz 😉 

Właśnie dzięki Twojej pomocy:

  • będę mogła wyprodukować karty
  • wysłać do wszystkich wspierających
  • ruszyć z kolejną turą sprzedaży
  • a Ty będziesz mogła pokazać Rutynka dzieciom i sprawić, aby Wasze dni, a w szczególności poranki były łatwiejsze.

Kampania trwa do 8.10.2017

Jeśli uda się uzbierać 100% potrzebnej kwoty niezbędnej do wystartowania z produkcją, Rutynek najpóźniej w listopadzie zapuka do Twoich drzwi.

Jeśli kampania nie odniesie sukcesu, wpłacone środki wrócą na Twoje konto, czyli ryzyko żadne, a zyskać można wiele  🙂

Nie zwlekaj, wejdź na www.wspieram.to/rutynek i wesprzyj Rutynka.

Jeśli chcesz zwiększyć szanse na to, że Rutynek pomoże Wam i Waszym dzieciom, podzielcie się informacją o kampanii ze znajomymi.

Im więcej wpłat i zaangażowania, tym większe szanse na wspólny sukces.

Więcej informacji jak wesprzeć projekt znajdziesz tutaj: http://geeway.pl/jak-wesprzec-rutynka/

Jeśli masz jakieś pytania dotyczące tego jak wspierać, napisz do mnie: [email protected] 

Jeśli na bieżąco chcesz śledzić przebieg kampanii zapraszam na mój profil na Facebook’u.

Od Redakcji:

Małgosiu życzymy Ci powodzenia i trzymamy kciuki za Rutynka!

Zdjęcia: archiwum autorki listu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Marzę o pracy w branży IT - list od Heleny

Macierzyństwo jak z obrazka? Chciałybyśmy, żeby ono tak wyglądało i tak sobie je wyobrażamy. Ale czy jesteśmy gotowe na jego mniej jasną stronę? Nieprzespane noce to nic, w porównaniu z obawami o zdrowie i rozwój dziecka, z troską o naszą i jego przyszłość. A ta, związana jest często z naszą pracą, z zarobkami, ale też satysfakcją z tej pracy, bo bez niej tracimy motywację. To wszystko powinno działać jak puzzle. Czy działa? Helena została miesiąc temu mamą i pomimo wielu obaw nadal dąży do upragnionego celu. Chce pracować w branży IT i napisała do nas list o tym, co robi by spełnić to marzenie.
  • Listy do Redakcji - 06/09/2017
młoda mama siedzi na sofie i pracuje na laptopie, obok niej jest niemowlę w foteliku samochodowym

Miałam okazję spotkać jedną z Was

Na początku maja tego roku spotkałam się z Agnieszką Czmyr-Kaczanowską. Właściwie poprosiłam o to spotkanie i Agnieszka bardzo chętnie się na nie zgodziła. Chciałam spotkać się z Agnieszką, bo jest ona współzałożycielką serwisu MamoPracuj.pl, który zaczęłam śledzić pod koniec zeszłego roku, kiedy dowiedziałam się, że za 9 miesięcy będę mamą.

Chciałam z kimś, kto ma ciekawą pracę i dzieci, podzielić się swoimi przemyśleniami, zapytać o doświadczenia związane z łączeniem pracy i macierzyństwa, o projekty jakie redakcja realizuje oraz zainspirować się, poznać inny punt widzenia.

Na tym spotkaniu Agnieszka zaproponowała mi, abym za jakiś czas napisała list do MamoPracuj.pl, gdzie podzielę się swoimi przemyśleniami, obawami związanymi właśnie z łączeniem macierzyństwa z pracą.

Początek lipca, tydzień do porodu, czas jeszcze bardziej intensywnych przemyśleń, więc wypadałoby wreszcie napisać ten list. Może wyjdzie coś z tego ciekawego, doświadczę czegoś nowego.

Praca w korporacji

Zanim dowiedziałam się, że spodziewam się dziecka, pracowałam w korporacji. Nie była to praca, którą chciałam wykonywać. Wręcz miewałam takie momenty, że płakałam rzewnymi łzami w ramionach męża, że nie chce już tam pracować, że nudzi mnie ta praca, że się do niej nie nadaję, że chcę robić coś ciekawszego.

Po miesiącach takiego psychicznego dołka zdecydowałam się złożyć wypowiedzenie. Nie miałam innej pracy, ale

miałam plan: nauczyć się programowania.

Zapisałam się na niedrogi kurs dla początkujących, zorganizowany przez programistę z długim stażem i z dużym zaangażowaniem. Z wielką motywacją wkroczyłam w świat programowania. Niedługi czas po tym – jeszcze w okresie wypowiedzenia dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Mój super plan odejścia z pracy i zmiany ścieżki kariery “trochę” się skomplikował.

W głowie pojawiła się myśl: “I coś ty zrobiła? Jak mogłaś zrezygnować z pracy, która dałaby Ci płatny urlop macierzyński i możliwość wzięcia płatnego zwolnienia lekarskiego. Teraz zostaniesz z niczym!”.

Na szczęście dowiedziałam się, że w takiej sytuacji pracodawca ma obowiązek wycofać Twoje wypowiedzenie i dać Ci możliwość dalszej pracy. Owszem, nie chciałam tam dalej pracować, ale nie miałam innego wyjścia. Tym razem rozsądek wziął górę. Nie mogłam sobie pozwolić na brak wynagrodzenia, bo dochód męża nie wystarczyłby nam.

Marzenia o IT

Z kursu programowania nie zrezygnowałam. Po jego zakończeniu, byłam już coraz bliżej terminu porodu. W międzyczasie dowiedziałam się, że Wasza redakcja nawiązała współpracę w firmą testerską i szkołą dla przyszłych testerów. Obejrzałam 3 webinary na temat pracy testera z punktu widzenia mam, które przekwalifikowały się i wkroczyły w świat IT, w który ja również marzę wkroczyć.

Jest już początek sierpnia, a ja jestem dokładnie miesiąc po porodzie, po kursie dla testerów, po egzaminie ISTQB, w trakcie praktyk w firmie testerskiej, z którą wcześniej Wasza redakcja nawiązała współpracę. 3 dni przed porodem wysłałam wykonane zadanie, teraz czekam na kolejne. Wszystko jest super!

Mam ślicznego synka, zostałam mamą, zainwestowałam czas i pieniądze, aby zrobić krok do przekwalifikowania się. Teraz tylko muszę iść zdecydować się na konkretną ścieżkę: programowanie, testowanie, czy może najpierw testowanie potem programowanie i nadal się edukować, bo bez ciągłego poszerzania wiedzy, wiele z tego nie wyjdzie. Zbierać doświadczenie, znajdując pierwszą pracę.

W teorii …

Plan super – teoretycznie, ale wiążą się z nim wątpliwości, czy jest możliwy do zrealizowania? Mam obawy związane z tym planem:

  • Na urlopie macierzyńskim mogę pracować tylko i wyłącznie zdalnie, z koniecznością dostosowywania czasu pracy do tego, który muszę poświęcić dziecku. Nie mogę sobie pozwolić na wychodzenie na kilka godzin z domu, kiedy karmię wyłącznie piersią. Pytanie, czy znajdzie się pracodawca, który da mi możliwość takiej pracy?
  • Chciałabym po urlopie macierzyńskim nie być zmuszona wysyłać dziecka do żłobka i wracać do pracy w biurze. Moim marzeniem jest praca zdalna z domu, aby móc jak najwięcej być przy dziecku.
  • Marzę o pracy zdalnej, która da mi nie tylko pieniądze, ale również satysfakcję i radość z robienia czegoś mającego znaczenie i sens. Wychowanie dziecka sprawia, że mamy mniej czasu na ewentualnie dodatkowe zajęcia, które te potrzeby spełnią.

Myślę też o swoim biznesie. Robię ręcznie biżuterię. Boję się jednak, że jest to zbyt duże ryzyko.

To chyba najważniejsze obawy, które mam po miesiącu bycia mamą. Nowa rola sprawiła, że życie przewróciło się do góry nogami, ale mam nadzieję, że znajdę sposób na zrealizowanie obranych celów, bez znacznego ograniczenia czasu spędzonego z dzieckiem. Nie myślę w tym wszystkim tylko o sobie i swojej rodzinie.

Łączę się tymi obawami z innymi kobietami i mamami.

Uważam, że im więcej możliwości będą miały kobiety wychowujące dzieci, tym szybciej i chętniej będą wracać do aktywności zawodowej.

Dziękuję Wam, całej redakcji, za aktywne podejmowanie tego tematu. Gdyby nie Wasze wpisy i inicjatywy, nie miałabym takiej świadomości i nie myślałabym już do przodu o swojej sytuacji zawodowej po tym, jak zostałam mamą.

Pozdrawiam serdecznie,

Helena

Od Redakcji:

Dziękujemy za Twój list. Twoje słowa to wielka radość dla nas i najlepsza motywacja do dalszego działania! Trzymamy za Ciebie kciuki!

Zdjęcie: 123rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×