Czego szukasz

Kto to jest UX designer, co robi i jak nim zostać?

Czym zajmuje się osoba będąca UX designerem? Co to jest user experience design? Gdzie warto się szkolić, żeby zdobyć nowy zawód i kto sprawdzi się w tej pracy? Iga Mościchowska, mama dwójki dzieci, od 10 lat jest user experience designerem i mówi, że nie wyobraża sobie innej pracy. Zobacz co ją urzekło w tym zawodzie.

Iga Mścichowska, user experience designer

Igo, co to jest ten „user experience design”?

UX to projektowanie doświadczeń użytkownika, czyli dbanie o to, aby produkt wzbudzał pozytywne odczucia w ludziach, którzy z niego korzystają. User experience to reakcje i odczucia związane z korzystaniem z produktu. Najczęściej używa się tego terminu w odniesieniu do produktów cyfrowych, takich jak strony internetowe, aplikacje mobilne czy desktopowe, ale jest to termin bardzo szeroki, może dotyczyć produktów fizycznych i usług.

Dlaczego to takie ważne, aby strony były zaprojektowane zgodnie ze sztuką UX? 

Proces tworzenia produktu, który zakłada czerpanie inspiracji z obserwacji użytkowników końcowych, weryfikację pomysłów na produkt czy funkcję, iteracyjność w projektowaniu rozwiązania i ewaluację jego użyteczności.

Produkt musi odpowiadać na potrzeby użytkowników końcowych, musi rozwiązywać konkretny ich problem, bolączkę i musi być zrozumiały, a tego nie da się osiągnąć, nie mając z tym użytkownikiem żadnego kontaktu. Bo – jako twórcy produktów – nie jesteśmy nieomylni, nie znamy wszystkich odpowiedzi i nie jesteśmy w stanie przewidzieć różnych scenariuszy. W tym pomaga współpraca całego zespołu, tworzenie prototypów, czy badania z użytkownikami, czyli właśnie user experience design.

Dla mnie projektowanie, zgodnie z takim procesem, to po prostu dbanie o jakość produktu. Dzięki temu, nie tylko produkt ma większą szansę być lubiany przez użytkowników, co wpływa na ich lojalność czy polecenia, ale też nie generuje tyle błędów użytkownika czy kosztów obsługi, sprawniej realizuje cele biznesowe, a twórcom dostarcza satysfakcji, bo przecież każdy lubi robić dobrą robotę.

Czym zajmują się osoby pracujące na tym stanowisku? Co robią? Tak kawa na ławę poproszę 🙂

Zakres obowiązków jest dość szeroki i zróżnicowany, dużo zależy od firmy i projektu, nad którym się pracuje. Zwykle też można wyróżnić specjalizacje. Najbardziej typowy podział mówi o projektantach i badaczach UX, choć są osoby, które te kompetencje z powodzeniem łączą. Na rynku panuje trochę bałagan z nazwami stanowisk, dlatego zawsze należy przeczytać zakres obowiązków w ofercie pracy i dokładnie o to wypytać na rozmowie kwalifikacyjnej.

Do standardowych zadań z obszaru UX należą na pewno: projektowanie interakcji i makiet (czyli opracowywanie tego, jak działać będzie aplikacja, w jaki sposób użytkownik może wykonać w niej określone działania, jak rozmieszczone są poszczególne elementy interfejsu na ekranie) oraz badania i testowanie rozwiązań z użytkownikami (czyli zbieranie inspiracji i weryfikacja, zarówno pomysłu na produkt, jak i już gotowego rozwiązania).

Specjalista UX często też zbiera wymagania, współpracuje blisko z biznesem i może mieć wpływ na strategię produktu – w tych obszarach zbliża się trochę do roli Product Ownera – właściciela produktu. Ale są też sytuacje, kiedy musi jedynie realizować strategię wypracowaną przez innych członków zespołu, w postaci zaprojektowania interfejsu, zwykle przy użyciu takich programów, jak Axure czy UXPin.

Taka makieta, którą tworzy projektant, to zwykle szary szkic końcowego projektu, nie trzeba do tego kończyć ASP. Zawsze też projektant UX powinien blisko współpracować z grafikami i programistami, którzy implementują jego projekt. Czasem specjalista UX tworzy także dokumentację funkcjonalną projektu, która szczegółowo opisuje działania projektu, ale na szczęście coraz częściej model współpracy z zespołem zakłada warsztatowe i kolaboracyjne podejście, zamiast przekazywania tony dokumentów.

Zdarza się, że zadania z obszaru UX wykonuje grafik, na rynku można znaleźć sporo ofert pracy dla UX/UI designera. Zwykle jednak w takiej sytuacji więcej jest tam projektowania interfejsu, niż pracy nad koncepcją produktu.

wywiad-ux

Wspomniałaś o Product Ownerze. Kto to taki?

Product Owner, czyli właściciel produktu. Jest to osoba odpowiedzialna za rozwój produktu, wyznaczanie i osiąganie celów biznesowych, osoba decyzyjna decydująca o zakresie funkcjonalnym, o priorytetach, kierunku rozwoju. Ktoś więcej niż kierownik projektu, który jedynie pilnuje harmonogramu. Kompetencje projektanta UX i Product Ownera trochę się przenikają, tylko PO skupia się na aspekcie biznesowym produktu, a projektant na przełożeniu celów biznesowych na interakcję.

Gdzie można nauczyć się projektowania UX? Jakie kursy i szkoły polecasz?

Od kilku lat w Polsce rośnie oferta studiów podyplomowych z obszaru UX. W tym roku ruszył na przykład nowy kierunek User Experience & Product Design na AGH w Krakowie, którego jestem opiekunem merytorycznym. Studia z tego obszaru oferowane są także na SWPS.

Jeśli ktoś może sobie pozwolić na inwestycję i poświęcenie weekendów, to bardzo zachęcam do tej formy edukacji, gdyż zajęcia są prowadzone przez doświadczonych praktyków, a realizacja projektu dyplomowego pozwala odczuć na własnej skórze, na czym to polega. Wszyscy absolwenci, których miałam okazję uczyć, bardzo sobie to chwalili.

Kursy

Do samorozwoju na pewno potrzebna jest znajomość angielskiego, większość wartościowych materiałów powstaje w tym języku. Warto czytać blogi czy artykuły na Medium. Z kursów najbardziej znane to chyba Interaction Design na Coursera czy realizowany z Ideo kurs na +Acumen. Jest nawet podcast Nie tylko design Tomka Skórskiego, ten akurat po polsku. Czasami można wziąć udział w warsztatach, takich jak Warsztaty UX czy Design Skills. Ale projektowanie UX to przede wszystkim praktyka, którą najłatwiej zdobyć na jakimś stażu, pod okiem mentora.

W tej branży próg wejścia jest stosunkowo niski, szczególnie teraz, kiedy jest tak duże zapotrzebowanie na tego rodzaju kompetencje. Ale żeby naprawdę zostać dobrym projektantem, trzeba mieć bardzo zróżnicowane zainteresowania, wszechstronne umiejętności, bogate doświadczenie i niejedną porażkę za sobą. Najwięcej projektanci uczą się właśnie z tych porażek, kiedy ich ego i przekonanie o własnej nieomylności maleje, z korzyścią dla projektów.

Stefania, z którą rozmawiałam o testowaniu, mówiła, że warto chodzić na spotkania branżowe, poznawać środowisko, firmy z branży – czy w przypadku UX też są takie spotkania? Czego można się na nich dowiedzieć?

Tak, ta branża bardzo lubi się spotykać. Największą konferencją branżową jest z pewnością UX Poland, dla wielu jednak cena biletu jest zaporowa. Są na szczęście też darmowe imprezy i meetupy, takie jak współorganizowana przez mnie UX Wrocław, czy w Warszawie – Ladies that UX. Ale warto też rozglądać się za innymi imprezami, gdzie temat UX często gości, jak spotkania Geek Girl Carrots czy np. konferencje MobiConf czy 4Developers.

Jakie predyspozycje są potrzebne, by zostać dobrym UX designerem?

Bycie dobrym specjalistą UX wymaga przede wszystkim umiejętności analitycznego myślenia i empatii względem innych ludzi, umiejętności słuchania, argumentacji i współpracy, zmysłu estetycznego, ale i obycia technicznego. Na pewno wymaga ciągłej woli do poszerzania swoich kompetencji, bo rynek zmienia się z roku na rok i stale trzeba trzymać rękę na pulsie. To dobra praca dla ludzi kreatywnych, którzy lubią ludzi, ale których interesuje też technologia. Dlatego dużo w tej branży psychologów i socjologów.

Umiejętności miękkie w tym zawodzie są bardzo potrzebne, choć często bagatelizowane. Potrzebna jest dociekliwość i pokora, stałe poszukiwanie nie tylko właściwych odpowiedzi, ale też właściwych pytań. Ale to zawód dla pasjonatów, jeśli nie kręci cię oglądanie nowego interfejsu w iPhone i nie masz dziesiątek pomysłów, jak poprawić irytującą Cię stronę internetową, to ciężko Ci będzie się w tym odnaleźć.

Jaką przewagę w UX mogą mieć mamy względem osób, które nie są rodzicami?

Myślę, że wiele mam może czerpać ze swoich doświadczeń i wykorzystywać je w pracy w branży UX. Empatia, wyrozumiałość, zdolność komunikacji – czyli tłumaczenia rzeczy trudnych w sposób zrozumiały nawet dla 5-ciolatka, multitasking, cierpliwość.

Jest to jednak praca trudna do wykonywania zdalnie, wymaga częstych spotkań z klientem, właścicielem produktu, ciągłych konsultacji z deweloperami lub uczestnictwa w wieczornych badaniach. Nie da się tej pracy wykonywać po godzinach i po łebkach, wymaga dużego zaangażowania. Dla mnie okazało się to dużym wyzwaniem przy pierwszym dziecku, jeszcze większym przy drugim, kiedy poczułam, że potrzebuję przerwy. Z drugiej strony ta praca daje niesamowitą satysfakcję, pozwala się realizować w wielu obszarach i jest zawsze ciekawa. Cieszę się, że ją odkryłam te 10 lat temu, bo moje życie zawodowe jest dzięki temu pełne wrażeń.

No właśnie, dlaczego właśnie Ty zainteresowałaś się UX?

W UX najbardziej podoba mi się to, że nasze działania służą dobru. Dzięki dobrze zaprojektowanym produktom użytkownicy są mniej sfrustrowani, wywołujemy u nich pozytywne emocje, a właściciel produktu realizuje swoje cele biznesowe. Mnie to daje ogromną satysfakcję, mam poczucie, że moja praca jest potrzebna i ma sens.

Ten temat zainteresował mnie pod koniec studiów, blisko 10 lat temu, kiedy szykowałam się do pisania pracy magisterskiej i szukałam połączenia tematów, które mnie pasjonowały: badania, technologia i ludzie. Bo zaczynałam faktycznie od badań użyteczności, żeby dopiero później odkryć, że najciekawszym wyzwaniem dla mnie jest projektowanie (łatwo się wymądrzać, co jest źle zrobione, ale zrobić to dobrze jest znacznie trudniej). Wtedy mówiło się raczej o użyteczności, ale dla mnie to było jak odkrycie planety, stworzonej specjalnie dla mnie. Od razu wiedziałam, że to jest to i że się do tego nadaję. Niestety pracodawcy o tym nie wiedzieli, a ofert pracy praktycznie nie było: pamiętam, że znalazłam wtedy 3 oferty w ciągu pół roku na całą Polskę, z czego wszystkie wymagały doświadczenia. Zahaczyłam się najpierw w branży IT jako Project Manager, ale wkrótce szansę dał mi Tomek Karwatka, jeden z prekursorów tej dziedziny w Polsce. A potem było z górki, bo najważniejsze to zacząć. Po kilku latach otworzyłam firmę specjalizującą się w UX. Miał być drobny freelance, ale okazało się, że rynek dojrzewa i zapotrzebowanie na dobrze zaprojektowane produkty cyfrowe stale rośnie.

Gdzie czeka praca dla specjalistów UX?

Badanie Specjaliści UX w Polsce 2015 pokazuje, że najliczniej specjaliści UX pracują obecnie w tzw. software housach. Można ich też spotkać w agencjach interaktywnych, e-commersie czy pracujących w większych organizacjach nad rozwojem produktów. W tej ostatniej grupie znajdą się i portale ogólnopolskie, i branża farmaceutyczna, teleinformatyczna czy finansowa, przekrój jest duży. Tendencja dostrzegalna na zachodzie i u nas to tworzenie wewnętrznych zespołów UX przez firmy.

Zaczęłam pracę jako junior UX designer. W którym kierunku mogę pójść dalej?

Im większe doświadczenie projektanta UX, tym bardziej odpowiada za koncepcje produktów, a nie sam wygląd interfejsu. Czasem ten rozwój skręca w stronę projektowania całych usług, a nie jednego produktu. Często też projektanci rozwijają swoje kompetencje biznesowe, żeby zostać Product Ownerem, właścicielem produktu i odpowiadać za jego rozwój nie tylko w obszarze interakcji. Doświadczony projektant może po prostu zacząć zarządzać zespołem projektantów, np. jako Head of UX. Wśród badaczy trochę trudniej mówić o ścieżce rozwoju.

Igo, dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała Joanna Gotfryd

Zdjęcia: Barbara Lubczańska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Daj sobie szansę! IT to nie tylko programowanie.

Czasami trudna sytuacja daje szansę na odkrycie czegoś nowego, dającego szerokie możliwości. Przekwalifikowanie się wcale nie jest proste, porzucenie marzeń o pracy w wyuczonym zawodzie – tym bardziej. Jak w takim razie znaleźć nową drogę rozwoju? Skąd wiedzieć, w którą stronę iść i czego się uczyć, żeby spełniać się zawodowo? Porozmawiamy o tym z Małgorzatą Jarosz – Software Developerka w Avanade, która opowie też, jak to jest zaczynać nową pracę na początku pandemii.
Małgorzata Jarosz Software Developer w Avanade

Gosiu, bardzo dziękuję, że zgodziłaś się na rozmowę i że znalazłaś na nią czas. Pracujesz w Avanade – firmie działającej w branży IT, ale z wykształcenia nie jesteś informatyczką a chemiczką. Czy to prawda, że to dzięki alergii działasz w branży IT?

Tak, to prawda. Była to dla mnie trudna i niespodziewana sytuacja. Nawet najdziwniejsze scenariusze, które mogłam wtedy wymyśleć, nie zakładały, że dostanę alergii po dziewięciu latach studiowania chemii. Ani podczas studiów magisterskich, ani potem na studiach doktoranckich, nie działo się nic trudnego czy zaskakującego, co wskazywałoby na to, że nie mogę pracować z odczynnikami chemicznymi.

Po dwuletniej przerwie, związanej z powiększeniem rodziny o dwie maleńkie osóbki, wróciłam do zawodu, zaczynając pracę w laboratorium badawczym. I nagle, bam! Każde wejście do laboratorium wiązało się z gwałtowną reakcją mojego organizmu. To skończyło się zakazem pracy w laboratorium. Lekarz medycyny pracy nie pozostawił złudzeń. Pamiętam, że chyba tydzień siedziałam i nie wiedziałam, co dalej. Co ja mam zrobić, skoro praca w zawodzie jest przede mną zamknięta?

I tak narodził się pomysł na IT. Pierwsze CV wysyłałam na chybił-trafił, mając małą wiedzę o tym, co jest czym w tym IT. 🙂 Na szczęście los się do mnie uśmiechnął. Patrząc z perspektywy czasu, trafiłam w bardzo dobre miejsce dla żółtodzioba.

Twój mąż kibicował Twojemu przebranżowieniu, prawda?

Tak. Do dziś pamiętam słowa mojego męża, który w chwili, kiedy nie wiedziałam, co mam zrobić, podsunął pomysł z branżą IT. Sam pracował tam już wtedy od blisko dwóch lat. Dzielnie sekundował, kiedy jeździłam na kolejne rozmowy. Bywało, że wracałam pełna zwątpienia, a w domu czekała na mnie ciepła herbatka i słowa wsparcia. To on też wspierał mnie, gdy podejmowałam ważne decyzje zawodowe.

A jak wyglądała Twoja droga związana z przekwalifikowaniem? Czy zawzięłaś się w sobie i pomyślałaś, że wszystkiego nauczysz się sama, czy może miałaś grupę wspierająco – uczącą?

Nie powiem, że przekwalifikowanie się to była bułka z masłem. 🙂 Tym bardziej, że oprócz męża, nie miałam grupy wsparcia. Szczęśliwie, moja pierwsza praca była raczej mniej techniczna, a bardziej związana z konfiguracją produktu zgodnie z wymaganiami klienta – zbieraniem tych wymagań, projektowaniem nowych ekranów do zbierania danych. Po kilku miesiącach poczułam, że czas ruszać dalej. Nigdy nie byłam wielkim fanem pracy, która nie angażuje mnie w 100%. Czułam, że mój mózg może więcej. I w sumie to kolega z zespołu podsunął mi pomysł, że może popatrzę na bazy danych. Usiadłam, wygrzebałam garść tutoriali z Internetu. Siedziałam przy komputerze po nocach, kiedy dzieci spały. Po kilku tygodniach poszłam do chłopaków od baz danych i powiedziałam, że chcę do nich przyjść.

Małgorzata Jarosz

Tak po prostu?

Można powiedzieć, że tak. Oni trochę zaskoczeni, trochę nie wiedzieli co zrobić, ale przepytali mnie i…wpuścili do całkiem nowego świata. Potem nastąpiło jeszcze kilka zmian na ścieżce zawodowej: nietrafiony biznes analityk, stanowisko doradzające klientowi w sprawie użycia technicznych możliwości jednego z produktów i dbanie o tę część techniczną, która była po stronie firmy.
Następnie zdecydowałam się przejść do testowania, a właściwie automatyzacji testów. I tu osiadłam na kilka lat, używając kilku różnych języków programowania, by ułatwić testowanie. W takiej roli zaczynałam także pracę w Avanade. Ale…po rewaluacji tego co mi w pracy sprawia największą radość, poprosiłam o możliwość zmiany stanowiska i w chwili obecnej jestem już programistką. 🙂

Przed Avanade pracowałaś w paru firmach z branży IT. A jak to się stało, że na Twojej drodze zawodowej pojawiła się właśnie firma Avanade? Czy był to świadomy wybór?

Avanade to wybór bardzo, bardzo świadomy. Rekomendacje co do firmy pozyskałam w domu. Mój mąż od wielu lat pracuje w Avanade. Decyzję o tym, żeby tu pracować należało więc przemyśleć pod wieloma aspektami. Przeważyły argumenty na tak. Potem udana rozmowa rekrutacyjna i dołączyłam do pracowników firmy.

Krótka piłka Gosiu. 🙂 Masz dwójkę szkolnych dzieci, pracę w Avanade zaczęłaś, można powiedzieć, wraz z pojawieniem się pandemii. Powiedz jak firma wspierała Cię na początku Twoich działań i w czasie przedłużającego się lockdownu?

Często żartuję, że byłam pierwszym zdalnie wdrażanym pracownikiem, ponieważ zaczęłam pracę na samym początku marca. Jeszcze byliśmy przed całkowitym lockdownem, ale ja już byłam wtedy zesłana na kwarantannę przez poprzedniego pracodawcę. Istniało duże prawdopodobieństwo, że miałam kontakt z potencjalnie chorą osobą.

W sumie nigdy nie byłam w biurze firmy, nie mam tam swojego biurka, natomiast nigdy też nie czułam się wyobcowana. Praktycznie od pierwszego dnia w pracy wszyscy sprawili, że może i było to niecodzienne doświadczenie (nadal jest 🙂 ), ale bardzo szybko się mną zaopiekowano, włączono w aktywności zespołu.

Zamknięcie szkół było trudnym doświadczeniem. Z dziećmi pracowało mi się trudniej, ale firma i wszyscy razem, cały czas się wspieraliśmy. Co bardzo ważne to, że zostało nam jasno zakomunikowane, iż nie jesteśmy sami, w razie jakichkolwiek problemów, możemy dawać znać i popracujemy nad możliwymi rozwiązaniami. Powstała nawet grupa dla rodziców, na której możemy się dzielić pomysłami na zabawy, wrzucić wydarzenie online, podsuwać pomocne linki. Wszyscy staramy się wspierać codziennie tak, jak najlepiej możemy.

Czy w firmie jest jakieś rozwiązanie, czy wsparcie, za które jesteś szczególnie wdzięczna?

Szczególnie cenię sobie, że w naszej firmie czas pracy jest bardzo elastyczny. Każdy z nas pracuje w swoim projekcie, a są one realizowane przez osoby mieszkające w różnych strefach czasowych. W związku z czym, godziny pracy potrafią się różnić między projektami. Wszystko po to, aby dobrze dopasować się do potrzeb klienta.

Co ważne my pracownicy, możemy godziny pracy dopasować do swoich potrzeb – oczywiście w ramach zespołowych ustaleń. Zdarza się, że ktoś zaczyna pracę późno, i że aktywnie działają ranne ptaszki. Zdarza się, że kogoś na przykład nie ma dłużej w ciągu dnia. U nas nie ma sztywnych godzin „od-do”. Jako mama bardzo to doceniam – dzieci wprowadzają jednak lekki element chaosu i niepewności co do planu dnia. 🙂

O tak, elastyczność pracodawcy dla pracujących rodziców jest bardzo ważna. Potwierdzam! A powiedz mi Gosiu, jeśli byś miała okazję porozmawiać z kimś, kto rozgląda się na rynku pracy i rozważa aplikowanie do Avanade, to czym byś go zachęciła do pracy w firmie? Interesującymi projektami, benefitami, atmosferą?

Co jest najważniejsze? Ludzie i atmosfera. Pracowałam w kilku różnych firmach i wiem, że największe znaczenie ma to, w jakiej atmosferze i z jakimi ludźmi się pracuje. Można mieć super benefity, a uciekać z firmy niemalże od razu.

W Avanade kocham atmosferę wspierania się. Wiem, że z każdym problemem mogę przyjść i zawsze jest ktoś, kto udzieli mi potrzebnych odpowiedzi. To daje niesamowity komfort psychiczny i poczucie bezpieczeństwa.

A tak na koniec naszej rozmowy zapytam o coś jeszcze. Jak wiesz – sporo osób, w szczególności mam, skupionych wokół społeczności #MamoPracujwIT chce teraz działać właśnie w tej branży technologicznej. Co byś powiedziała tym początkującym? Warto?

Warto. Przede wszystkim warto dać sobie szansę, bo IT to nie tylko programowanie. Trzeba pamiętać, że w IT pracuje całe spektrum specjalistów z różnych dziedzin. Ja umiem programować backend, ale niekoniecznie znam się na zarządzaniu ludźmi czy projektami. I to jest jak najbardziej w porządku.

Nie musimy od siebie wymagać perfekcji w każdej dziedzinie, możemy popełniać błędy. Możemy czegoś nie wiedzieć – to część bycia ludźmi, a nie cyborgami.

Ja zawsze w trudnych chwilach, kiedy mam podjąć jakąkolwiek decyzję, staram się popatrzeć na nią z innej perspektywy. A gdybym to nie ja musiała podejmować tą decyzję a na przykład moja najlepsza przyjaciółka? Co by było, gdyby to ona znalazła się dokładnie w takiej samej sytuacji? Czy pomyślałabym to samo, co myślę teraz w stosunku do siebie? Z doświadczenia wiem, że często my kobiety mamy zupełnie różne zestawy myśli i wsparcia dla siebie i dla naszych bliskich. Dlatego bądźmy dla siebie wyrozumiałe i pamiętajmy, że czasem warto zaryzykować i sięgnąć po zmianę. Daj sobie szansę, nawet jeżeli wskazówka w naszej głowie przechyla się choćby minimalnie w stronę tej zmiany 🙂

Dziękuję za rozmowę!

Zobacz kogo do swoich Zespołów szuka firma Avanade:

Front-End Developer with React Kraków i Wrocław

Full Stack .NET Developer Wrocław

Full Stack .NET Developer Kraków

QA Automation Test Engineer Kraków

QA Automation Test Engineer Wrocław

Zdjęcia: archiwum Małgosi

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.

Zamień kwiaty na książkę, czyli 10 książek na Dzień Kobiet

Myślałaś kiedyś, żeby zrobić sobie prezent? Po prostu sprawić sobie przyjemność? Jeśli nie, to właśnie będzie ku temu świetna okazja — Dzień Kobiet. Poznaj naszą propozycję 10 książek, które możesz sobie sprawić zamiast kwiatów. :)

10 książek na Dzień Kobiet

Mamy dla Ciebie kilka propozycji książkowych, które wprawią Cię w dobry nastrój, poprawią Twoją motywację, pobudzą Twoje kubki smakowe, a nawet zadbają o Twój wygląd zewnętrzny.

1. „Me time. Zaopiekuj się sobą i zostań swoją najlepszą przyjaciółką” Sanders Jessica

Holistyczne podejście do zdrowia to temat, który na przełomie kilku ostatnich lat jest bardzo mocno propagowany. A mimo to, zdrowie najczęściej kojarzone jest tylko z aktywnością fizyczną i dobrze zbilansowaną dietą. Autorka książki zwraca szczególną uwagę na zagadnienia związane ze zdrowiem psychicznym, umiejętnością stawiania granic sobie i innym, dbaniem o swój wewnętrzny komfort i relacje z najbliższymi. Jest prawdziwą przedstawicielką holistycznej wizji zdrowia, a jej książka jest tego dowodem i świetnym przewodnikiem po sferze wewnętrznych uczuć.

2. „Włoszki” Gabriella Contestabile

Autorka odkrywa sekret piękna włoskich kobiet. Opowiada, skąd czerpią siłę i pewność siebie, jak dbają o swój styl i swoje ciało. Gabriella Contestable za pomocą słów zabiera czytelnika w magiczną podróż po przepięknych zakątkach słonecznej Italii. Sztuka, muzyka i przepyszne włoskie jedzenie przeplatają się tutaj z licznymi opisami cudownego włoskiego krajobrazu. Autorka w swojej książce udowadnia, jak ogromne znaczenie dla kobiety ma troska o piękno wewnętrzne i zewnętrzne, niezależnie od tego, w jakim jest wieku i jaką funkcję społeczną pełni.

Przeczytaj także: 10 książek, które wspierają rozwój osobisty

3. „A właśnie, że będę szczęśliwa! Sztuka tworzenia dobrego i pełnego radości życia”. Garnier Stephane

O szczęściu i dążeniu do niego napisano już chyba wszystko, a jednak wciąż powstają fenomenalne książki, które uczą, jak po nie sięgać. Autor książki „A właśnie, że będę szczęśliwa…” przekonuje swoich czytelników, że szczęście to kwestia wyboru, a nie zrządzenie losu. Pozornie zabawna treść, opatrzona licznymi cytatami mędrców, poetów, skłania odbiorcę do głębszej refleksji. Refleksji nad życiem, które można, a nawet trzeba celebrować. Potrzeba tylko zmiany myślenia i odwagi w działaniu, aby osiągać zamierzone cele. Czy dasz się zaprosić autorowi tej książki na lekcje do Szkoły Szczęścia?

4. „Fenomen poranka. Jak zmienić swoje życie” Hal Elrod

A gdyby tak uchronić się przed utratą szansy na wspaniałe życie oraz zacząć spełniać swoje marzenia i budować sukces krok po kroku? Brzmi obiecująco, a nawet dość idealistycznie. A jednak Hal Elrod uważa, że to wszystko jest do osiągnięcia, jeśli z poranków uczyni się prawdziwy miracle morning, przepełniony afirmacją, spokojem i innymi wartościowymi rytuałami.

5. „Biegnąca z wilkami” Estes Pinkola Clarissa

Autorka w swojej książce odpowiada na wiele pytań dotyczących natury kobiety. Poddaje analizie pierwotne kobiece instynkty oraz to, kim byłaby ona, gdyby świat nie starał się jej na siłę „ucywilizować”. Fenomenalnie opisuje kobiecą psychikę, dzięki czemu czytelniczka ma możliwość lepiej poznać samą siebie, zrozumieć swoje zachowania i otworzyć się na oczyszczające działanie lektury. Jest to świetna książka dla kobiet, które czują się wtłoczone w sztywne role społeczne i potrzebują porzucić konwenanse, w których tkwią.

6. „Bój się i działaj” Pryśko Monika

Kolejna fantastyczna książka dla kobiet, która pomaga im oswoić strach i wziąć życie w swoje ręce, pomimo lęku i braku wiary w siebie. Autorka nie zachęca do życia na krawędzi i porzucania swoich obaw. Wręcz przeciwnie, pokazuje, jak radzić sobie z lękiem, jak go okiełznać i wykorzystywać w pozytywny sposób. Motywuje kobiety do działania, podejmowania odważnych decyzji, które będą je przybliżać do realizacji marzeń i celów, nawet jeśli boją się zrobić przysłowiowy, pierwszy krok.

Przeczytaj także: 10 książek, które pomogą odbudować Twój związek

7. „Proste rzeczy” Dominique Loreau

Książka francuskiej pisarki jest odpowiedzią na styl współczesnego konsumpcyjnego społeczeństwa. Zafascynowana filozofią zen, zachęca do zmiany nawyków i podążania nową drogą opartą na minimalizmie i prostocie. Wychwala korzyści płynące ze skromnego życia pozbawionego niepotrzebnych rzeczy. Jej wskazówki dotyczące zupełnie nowego podejścia do pielęgnacji ciała, umysłu, diety, zakupów etc. mają nam pomóc docenić naszą codzienność i odkryć potencjał, który mamy w sobie.

8. „W Paryżu dzieci nie grymaszą” Pamela Druckerman

Nie jest to klasyczny, sztampowy przewodnik dla mam, czyta się tę książkę bardziej jak powieść. Autorka rzuca nowe spojrzenie na słynne wychowanie francuskie. Według Francuzów to dziecko ma przystosować się do stylu rodzica, a nie na odwrót. Niewątpliwie ta książka otwiera ciekawą dyskusję na temat kulturowych różnic w wychowaniu dzieci.

9. „Kolorowa rewolucja. Architektura. Wnętrza. Moda”. Dagny Thurmann – Moe

„Kolory mają ogromny wpływ na nasze samopoczucie. Bez kolorów jesteśmy jak emocjonalni ślepcy” – pisze autorka książki „Kolorowa rewolucja”. Może nadchodząca wiosna to świetna okazja, żeby wprowadzić w swoje życie więcej koloru i dowiedzieć się, jak poszczególne barwy wpływają na jakość naszego życia. Autorka przeprowadza czytelniczkę przez proces poszukiwania indywidualnego stylu i planowania garderoby na podstawie kolorów, licznych wskazówek, inspiracji oraz cudownych fotografii. Jeśli planujesz tej wiosny kolorową rewolucję w Twoim domu, szafie czy otoczeniu, to ta książka jest właśnie dla Ciebie.

10. „Kawa. Instrukcja obsługi najpopularniejszego napoju na świecie”. Ika Graboń

„Podobno w żyłach lekarzy płynie kawa…”, czytamy w książce Iki Graboń, a my śmiało za autorką dopisujemy, że żyłach mam, także. Jest to obowiązkowa pozycja na półce kawosza, ale nie tylko. Świetne kompendium wiedzy o kawie, liczne ciekawostki, propozycje alternatywnych sposobów parzenia kawy, a wszystko przepięknie wydane i opatrzone cudownymi zdjęciami.

Cudownego świętowania Dnia Kobiet z fascynującą lekturą w ręce.

Przeczytaj także: 10 książek, przy których odpoczniesz

Zdjęcie: Magdalena Głowala

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Absolwentka filologii polskiej oraz PR-owiec. Ukończyła liczne kursy i szkolenia z zakresu stylizacji. Zawodowo zajmuje się doradztwem wizerunkowym, stylizowaniem marek oraz tworzeniem treści do social mediów. Znajdziesz mnie na www.stylowa-marka.pl. Prywatnie żona oraz mama Filipa i Szymona. Fascynują ją inne kultury - szczególnie kultura Wschodu, choć od lat jest zakochana w słonecznej Italii. W „wolnych chwilach" uwielbia czytać książki psychologiczno-motywacyjne oraz uczyć się języków obcych.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×