Czego szukasz

Jak zostać testerem? – praktyczne porady okiem eksperta

Jeśli chcesz zostać testerem – zacznij od poznania zawodu i środowiska, idź na branżowe spotkanie, a dopiero potem zapisz się na kurs. Jeśli będziesz konsekwentna, to praca sama Cię znajdzie – mówi Stefania Winkel, mama 2 synów, która kieruje zespołem testerów oraz uczy kandydatów do tego zawodu. Ile kosztuje egzamin, a ile kurs? Ile zarobisz w pierwszej pracy jako tester? Co jeszcze powinnaś wiedzieć, jeśli myślisz o testowaniu?

Tester oprogramowania

Stefanio, zacznę od konkretów. Uczysz przyszłych testerów, więc o byciu testerem wiesz pewnie wszystko. Jaka jest droga do zostania testerem?

W życiu nie da się wszystkiego ustawić w etapy i odznaczać tzn. „ptaszkiem”. Niektórzy idą na staż/praktyki do danej firmy i już w niej zostają, a inni muszą poświęcić wiele godzin na samodzielną pracę w domu. Jeszcze inni wykupują warsztaty/kursy i tak chcą zdobyć wiedzę przydatną w testowaniu. Wszystkie te drogi są dobre.

To może na początek sprawdźmy czy nadaję się na testerkę. Nigdy się tym nie zajmowałam, nie skończyłam informatyki i mam więcej niż 30 lat 🙂 Od czego zacząć?

To pytanie wydaje się dość proste 🙂 W dużych miastach w Polsce organizowane są cykliczne spotkania dla testerów (nie jest jednak wymagane doświadczenie w zawodzie, żeby przyjść na spotkanie): WrotQA we Wrocławiu, PtaQ w Poznaniu, papryQArz w Szczecinie, Warszaw-QA itd. Prowadzą je testerzy z różnych firm prezentując swój sposób pracy, dzieląc się doświadczeniem, przeprowadzają mini warsztaty, bądź panele dyskusyjne. Przyjście na takie spotkanie jest dobrym początkiem dla osoby spoza branży, aby zobaczyć jak na co dzień wygląda praca testera.

Jest też parę stron i firm, które on-line oferują testowanie swoich produktów. Niektóre za darmo, są takie które dają bony podarunkowe, ale są też firmy oferujące pieniądze za przetestowanie ich strony. To też dobry pomysł na sprawdzenie się w testowaniu manualnym.

A jakie umiejętności powinna mieć osoba, która chce pracować jako tester?

Mówi się często w środowisku testerskim, że tester powinien być pozytywnym pesymistą. Powinien szukać dziury w całym 🙂

Dociekliwość, spryt, przebiegłość, ciekawość to tylko cechy charakteru, które mogą pomóc w codziennej pracy. Jeśli chodzi o umiejętności techniczne, to wydaje mi się, że zdolności techniczne, matematyczne, inżynierskie i co by nie było podstawy (chociaż) programowania. W zależności od projektu i klienta, dla którego się pracuje w większej lub mniejszej mierze te umiejętności są wykorzystywane.

Kolejnym aspektem jest język angielski. Większość materiałów szkoleniowych dla testerów jest w tym języku. Jeśli chcesz się rozwijać w tym kierunku, to język angielski jest niezbędny.

A jakie szkolenia i kursy warto ukończyć?

Nie ma jeszcze na rynku Polskim studiów o dobrej renomie, po skończeniu której można zostać testerem oprogramowania. Najpopularniejszym certyfikatem w Polsce i co ważne rozpoznawalnym na całym świecie jest ISTQB (International Software Testing Quality Board). Certyfikat, który pozwala posługiwać się testerom oprogramowania w różnych firmach tymi samymi pojęciami oraz technikami. Aby podejść do certyfikacji nie trzeba przystępować do kursu. Jednak wiele firm pomaga przygotowywać się do egzaminów ISTQB i ich kursy cieszą się dużym zainteresowaniem. Cena egzaminu na poziomie podstawowym to koszt rzędu 500 zł. A kurs przygotowawczy to dodatkowe 1500-1800 zł.

Czy wiesz jak zdobyć dofinansowanie na kursy?

Dofinansowanie nie. Ale są firmy, które robią promocje kursów tzn. last minute, albo first minute. I wtedy nawet o 200-300zl szkolenie jest tańsze.

No dobrze, zrobiłam kurs, zdałam egzamin. Jak i gdzie szukać teraz pracy?

Praca w IT najczęściej szuka Ciebie, a nie Ty jej:) Najprostszym sposobem jest przejrzenie stron internetowych interesujących nas firm i wysłanie do nich CV. Na spotkaniach testerskich, o których już pisałam, można również porozmawiać o tym, w której firmie obecnie szukają pracowników. Kwoty za polecenie są na tyle duże, że każdy chętnie przekaże CV odpowiednim osobom, żeby nie trafiło do tzn. segregatora „spam” bądź „kosz”.

Warto też popatrzeć na szkolenia, które mają w swojej ofercie również staż po-szkoleniowy. Najczęściej jest on zdalny, więc nie wiąże się z przeprowadzką do danego miasta.

Mówiłaś mi wcześniej, że motywacja finansowa nie powinna być jedyną do pracy w tym zawodzie. Ile może zarobić początkujący tester?

Motywacja finansowa jest krótkotrwała. Krążą mity i legendy o zarobkach w IT. Aby nie zmylić Cię weszłam na grupę na FB dedykowaną testerom „testowanie oprogramowania”. W jej regulaminie jest informacja, że można umieszczać ogłoszenia o pracy tylko z widocznymi widełkami płac na danym stanowisku. I tak junior tester w Gliwicach może dostać 2-3tys netto, a w Gdańsku 2,5-4,5 tysięcy.

Ok, idziemy dalej. Jestem testerem juniorem, pracuję za 3 tys. netto w Gdańsku. Jakie mam szanse na dalszy rozwój zawodowy?

W każdej firmie, w której pracowałam ja, albo moi znajomi jest szansa na rozwój. BA! jest wręcz nacisk na to, aby pracownicy się rozwijali. Wspomniany już przeze mnie certyfikat ISTQB oferuje schemat certyfikacji na poziomie podstawowym, zaawansowanym oraz eksperckim. Można specjalizować się w danej dziedzinie testowania (bezpieczeństwo, wydajność), można pogłębiać swoją wiedzę domenową (bankową, finansową, telekomunikacyjną), ale można też przejść w stronę zarządzania: kierownik testów -> menadżer projektu.

Na koniec naszej rozmowy zapytam tradycyjnie – co poradziłabyś mamom, które rozważają zostanie testerką?

Aby wzięły się ostro do pracy 🙂 a tak poważne to zależy jakie mają doświadczenie, jakie studia skończyły, bądź szkoły.
Niech nie zaczynają od drogich kursów, warsztatów czy konferencji, tylko od poznania zawodu i wybrania ścieżki kariery, bo nikt za nich tego nie zrobi. A potem niech zaczną działać, chodzić na spotkania, czytać blogi, próbować testować, radzić się testerów na forach w razie problemów. Myślę, że jest to dobry sposób na to, aby to praca je znalazła, a nie będą musiały jej szukać.

SWinkel

*Stefania Winkel – jest mamą dwóch wspaniałych synów (9 miesięcznego i 9 latka). Obecnie realizuje najważniejszy projekt życia zwanym macierzyńskim. Posiada certyfikaty ISTQB na poziomie advance (Test Manager, Test Analyst oraz Technical Test Analyst). Hobbistycznie jest trenerem ISTQB oraz pasjonatką propagowania profesjonalnego podejścia do testowania. Od dwóch lat pracuje jako leader grupy testerów w projekcie tworzącym aplikację webową dla brytyjskiego rynku finansowego na stanowisku Team Leader Quality Engineer.

Rozmawiała Joanna Gotfryd

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Podyskutuj

Daj sobie szansę! IT to nie tylko programowanie.

Czasami trudna sytuacja daje szansę na odkrycie czegoś nowego, dającego szerokie możliwości. Przekwalifikowanie się wcale nie jest proste, porzucenie marzeń o pracy w wyuczonym zawodzie – tym bardziej. Jak w takim razie znaleźć nową drogę rozwoju? Skąd wiedzieć, w którą stronę iść i czego się uczyć, żeby spełniać się zawodowo? Porozmawiamy o tym z Małgorzatą Jarosz – Software Developerka w Avanade, która opowie też, jak to jest zaczynać nową pracę na początku pandemii.
Małgorzata Jarosz Software Developer w Avanade

Gosiu, bardzo dziękuję, że zgodziłaś się na rozmowę i że znalazłaś na nią czas. Pracujesz w Avanade – firmie działającej w branży IT, ale z wykształcenia nie jesteś informatyczką a chemiczką. Czy to prawda, że to dzięki alergii działasz w branży IT?

Tak, to prawda. Była to dla mnie trudna i niespodziewana sytuacja. Nawet najdziwniejsze scenariusze, które mogłam wtedy wymyśleć, nie zakładały, że dostanę alergii po dziewięciu latach studiowania chemii. Ani podczas studiów magisterskich, ani potem na studiach doktoranckich, nie działo się nic trudnego czy zaskakującego, co wskazywałoby na to, że nie mogę pracować z odczynnikami chemicznymi.

Po dwuletniej przerwie, związanej z powiększeniem rodziny o dwie maleńkie osóbki, wróciłam do zawodu, zaczynając pracę w laboratorium badawczym. I nagle, bam! Każde wejście do laboratorium wiązało się z gwałtowną reakcją mojego organizmu. To skończyło się zakazem pracy w laboratorium. Lekarz medycyny pracy nie pozostawił złudzeń. Pamiętam, że chyba tydzień siedziałam i nie wiedziałam, co dalej. Co ja mam zrobić, skoro praca w zawodzie jest przede mną zamknięta?

I tak narodził się pomysł na IT. Pierwsze CV wysyłałam na chybił-trafił, mając małą wiedzę o tym, co jest czym w tym IT. 🙂 Na szczęście los się do mnie uśmiechnął. Patrząc z perspektywy czasu, trafiłam w bardzo dobre miejsce dla żółtodzioba.

Twój mąż kibicował Twojemu przebranżowieniu, prawda?

Tak. Do dziś pamiętam słowa mojego męża, który w chwili, kiedy nie wiedziałam, co mam zrobić, podsunął pomysł z branżą IT. Sam pracował tam już wtedy od blisko dwóch lat. Dzielnie sekundował, kiedy jeździłam na kolejne rozmowy. Bywało, że wracałam pełna zwątpienia, a w domu czekała na mnie ciepła herbatka i słowa wsparcia. To on też wspierał mnie, gdy podejmowałam ważne decyzje zawodowe.

A jak wyglądała Twoja droga związana z przekwalifikowaniem? Czy zawzięłaś się w sobie i pomyślałaś, że wszystkiego nauczysz się sama, czy może miałaś grupę wspierająco – uczącą?

Nie powiem, że przekwalifikowanie się to była bułka z masłem. 🙂 Tym bardziej, że oprócz męża, nie miałam grupy wsparcia. Szczęśliwie, moja pierwsza praca była raczej mniej techniczna, a bardziej związana z konfiguracją produktu zgodnie z wymaganiami klienta – zbieraniem tych wymagań, projektowaniem nowych ekranów do zbierania danych. Po kilku miesiącach poczułam, że czas ruszać dalej. Nigdy nie byłam wielkim fanem pracy, która nie angażuje mnie w 100%. Czułam, że mój mózg może więcej. I w sumie to kolega z zespołu podsunął mi pomysł, że może popatrzę na bazy danych. Usiadłam, wygrzebałam garść tutoriali z Internetu. Siedziałam przy komputerze po nocach, kiedy dzieci spały. Po kilku tygodniach poszłam do chłopaków od baz danych i powiedziałam, że chcę do nich przyjść.

Małgorzata Jarosz

Tak po prostu?

Można powiedzieć, że tak. Oni trochę zaskoczeni, trochę nie wiedzieli co zrobić, ale przepytali mnie i…wpuścili do całkiem nowego świata. Potem nastąpiło jeszcze kilka zmian na ścieżce zawodowej: nietrafiony biznes analityk, stanowisko doradzające klientowi w sprawie użycia technicznych możliwości jednego z produktów i dbanie o tę część techniczną, która była po stronie firmy.
Następnie zdecydowałam się przejść do testowania, a właściwie automatyzacji testów. I tu osiadłam na kilka lat, używając kilku różnych języków programowania, by ułatwić testowanie. W takiej roli zaczynałam także pracę w Avanade. Ale…po rewaluacji tego co mi w pracy sprawia największą radość, poprosiłam o możliwość zmiany stanowiska i w chwili obecnej jestem już programistką. 🙂

Przed Avanade pracowałaś w paru firmach z branży IT. A jak to się stało, że na Twojej drodze zawodowej pojawiła się właśnie firma Avanade? Czy był to świadomy wybór?

Avanade to wybór bardzo, bardzo świadomy. Rekomendacje co do firmy pozyskałam w domu. Mój mąż od wielu lat pracuje w Avanade. Decyzję o tym, żeby tu pracować należało więc przemyśleć pod wieloma aspektami. Przeważyły argumenty na tak. Potem udana rozmowa rekrutacyjna i dołączyłam do pracowników firmy.

Krótka piłka Gosiu. 🙂 Masz dwójkę szkolnych dzieci, pracę w Avanade zaczęłaś, można powiedzieć, wraz z pojawieniem się pandemii. Powiedz jak firma wspierała Cię na początku Twoich działań i w czasie przedłużającego się lockdownu?

Często żartuję, że byłam pierwszym zdalnie wdrażanym pracownikiem, ponieważ zaczęłam pracę na samym początku marca. Jeszcze byliśmy przed całkowitym lockdownem, ale ja już byłam wtedy zesłana na kwarantannę przez poprzedniego pracodawcę. Istniało duże prawdopodobieństwo, że miałam kontakt z potencjalnie chorą osobą.

W sumie nigdy nie byłam w biurze firmy, nie mam tam swojego biurka, natomiast nigdy też nie czułam się wyobcowana. Praktycznie od pierwszego dnia w pracy wszyscy sprawili, że może i było to niecodzienne doświadczenie (nadal jest 🙂 ), ale bardzo szybko się mną zaopiekowano, włączono w aktywności zespołu.

Zamknięcie szkół było trudnym doświadczeniem. Z dziećmi pracowało mi się trudniej, ale firma i wszyscy razem, cały czas się wspieraliśmy. Co bardzo ważne to, że zostało nam jasno zakomunikowane, iż nie jesteśmy sami, w razie jakichkolwiek problemów, możemy dawać znać i popracujemy nad możliwymi rozwiązaniami. Powstała nawet grupa dla rodziców, na której możemy się dzielić pomysłami na zabawy, wrzucić wydarzenie online, podsuwać pomocne linki. Wszyscy staramy się wspierać codziennie tak, jak najlepiej możemy.

Czy w firmie jest jakieś rozwiązanie, czy wsparcie, za które jesteś szczególnie wdzięczna?

Szczególnie cenię sobie, że w naszej firmie czas pracy jest bardzo elastyczny. Każdy z nas pracuje w swoim projekcie, a są one realizowane przez osoby mieszkające w różnych strefach czasowych. W związku z czym, godziny pracy potrafią się różnić między projektami. Wszystko po to, aby dobrze dopasować się do potrzeb klienta.

Co ważne my pracownicy, możemy godziny pracy dopasować do swoich potrzeb – oczywiście w ramach zespołowych ustaleń. Zdarza się, że ktoś zaczyna pracę późno, i że aktywnie działają ranne ptaszki. Zdarza się, że kogoś na przykład nie ma dłużej w ciągu dnia. U nas nie ma sztywnych godzin „od-do”. Jako mama bardzo to doceniam – dzieci wprowadzają jednak lekki element chaosu i niepewności co do planu dnia. 🙂

O tak, elastyczność pracodawcy dla pracujących rodziców jest bardzo ważna. Potwierdzam! A powiedz mi Gosiu, jeśli byś miała okazję porozmawiać z kimś, kto rozgląda się na rynku pracy i rozważa aplikowanie do Avanade, to czym byś go zachęciła do pracy w firmie? Interesującymi projektami, benefitami, atmosferą?

Co jest najważniejsze? Ludzie i atmosfera. Pracowałam w kilku różnych firmach i wiem, że największe znaczenie ma to, w jakiej atmosferze i z jakimi ludźmi się pracuje. Można mieć super benefity, a uciekać z firmy niemalże od razu.

W Avanade kocham atmosferę wspierania się. Wiem, że z każdym problemem mogę przyjść i zawsze jest ktoś, kto udzieli mi potrzebnych odpowiedzi. To daje niesamowity komfort psychiczny i poczucie bezpieczeństwa.

A tak na koniec naszej rozmowy zapytam o coś jeszcze. Jak wiesz – sporo osób, w szczególności mam, skupionych wokół społeczności #MamoPracujwIT chce teraz działać właśnie w tej branży technologicznej. Co byś powiedziała tym początkującym? Warto?

Warto. Przede wszystkim warto dać sobie szansę, bo IT to nie tylko programowanie. Trzeba pamiętać, że w IT pracuje całe spektrum specjalistów z różnych dziedzin. Ja umiem programować backend, ale niekoniecznie znam się na zarządzaniu ludźmi czy projektami. I to jest jak najbardziej w porządku.

Nie musimy od siebie wymagać perfekcji w każdej dziedzinie, możemy popełniać błędy. Możemy czegoś nie wiedzieć – to część bycia ludźmi, a nie cyborgami.

Ja zawsze w trudnych chwilach, kiedy mam podjąć jakąkolwiek decyzję, staram się popatrzeć na nią z innej perspektywy. A gdybym to nie ja musiała podejmować tą decyzję a na przykład moja najlepsza przyjaciółka? Co by było, gdyby to ona znalazła się dokładnie w takiej samej sytuacji? Czy pomyślałabym to samo, co myślę teraz w stosunku do siebie? Z doświadczenia wiem, że często my kobiety mamy zupełnie różne zestawy myśli i wsparcia dla siebie i dla naszych bliskich. Dlatego bądźmy dla siebie wyrozumiałe i pamiętajmy, że czasem warto zaryzykować i sięgnąć po zmianę. Daj sobie szansę, nawet jeżeli wskazówka w naszej głowie przechyla się choćby minimalnie w stronę tej zmiany 🙂

Dziękuję za rozmowę!

Zobacz kogo do swoich Zespołów szuka firma Avanade:

Front-End Developer with React Kraków i Wrocław

Full Stack .NET Developer Wrocław

Full Stack .NET Developer Kraków

QA Automation Test Engineer Kraków

QA Automation Test Engineer Wrocław

Zdjęcia: archiwum Małgosi

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.

Zamień kwiaty na książkę, czyli 10 książek na Dzień Kobiet

Myślałaś kiedyś, żeby zrobić sobie prezent? Po prostu sprawić sobie przyjemność? Jeśli nie, to właśnie będzie ku temu świetna okazja — Dzień Kobiet. Poznaj naszą propozycję 10 książek, które możesz sobie sprawić zamiast kwiatów. :)

10 książek na Dzień Kobiet

Mamy dla Ciebie kilka propozycji książkowych, które wprawią Cię w dobry nastrój, poprawią Twoją motywację, pobudzą Twoje kubki smakowe, a nawet zadbają o Twój wygląd zewnętrzny.

1. „Me time. Zaopiekuj się sobą i zostań swoją najlepszą przyjaciółką” Sanders Jessica

Holistyczne podejście do zdrowia to temat, który na przełomie kilku ostatnich lat jest bardzo mocno propagowany. A mimo to, zdrowie najczęściej kojarzone jest tylko z aktywnością fizyczną i dobrze zbilansowaną dietą. Autorka książki zwraca szczególną uwagę na zagadnienia związane ze zdrowiem psychicznym, umiejętnością stawiania granic sobie i innym, dbaniem o swój wewnętrzny komfort i relacje z najbliższymi. Jest prawdziwą przedstawicielką holistycznej wizji zdrowia, a jej książka jest tego dowodem i świetnym przewodnikiem po sferze wewnętrznych uczuć.

2. „Włoszki” Gabriella Contestabile

Autorka odkrywa sekret piękna włoskich kobiet. Opowiada, skąd czerpią siłę i pewność siebie, jak dbają o swój styl i swoje ciało. Gabriella Contestable za pomocą słów zabiera czytelnika w magiczną podróż po przepięknych zakątkach słonecznej Italii. Sztuka, muzyka i przepyszne włoskie jedzenie przeplatają się tutaj z licznymi opisami cudownego włoskiego krajobrazu. Autorka w swojej książce udowadnia, jak ogromne znaczenie dla kobiety ma troska o piękno wewnętrzne i zewnętrzne, niezależnie od tego, w jakim jest wieku i jaką funkcję społeczną pełni.

Przeczytaj także: 10 książek, które wspierają rozwój osobisty

3. „A właśnie, że będę szczęśliwa! Sztuka tworzenia dobrego i pełnego radości życia”. Garnier Stephane

O szczęściu i dążeniu do niego napisano już chyba wszystko, a jednak wciąż powstają fenomenalne książki, które uczą, jak po nie sięgać. Autor książki „A właśnie, że będę szczęśliwa…” przekonuje swoich czytelników, że szczęście to kwestia wyboru, a nie zrządzenie losu. Pozornie zabawna treść, opatrzona licznymi cytatami mędrców, poetów, skłania odbiorcę do głębszej refleksji. Refleksji nad życiem, które można, a nawet trzeba celebrować. Potrzeba tylko zmiany myślenia i odwagi w działaniu, aby osiągać zamierzone cele. Czy dasz się zaprosić autorowi tej książki na lekcje do Szkoły Szczęścia?

4. „Fenomen poranka. Jak zmienić swoje życie” Hal Elrod

A gdyby tak uchronić się przed utratą szansy na wspaniałe życie oraz zacząć spełniać swoje marzenia i budować sukces krok po kroku? Brzmi obiecująco, a nawet dość idealistycznie. A jednak Hal Elrod uważa, że to wszystko jest do osiągnięcia, jeśli z poranków uczyni się prawdziwy miracle morning, przepełniony afirmacją, spokojem i innymi wartościowymi rytuałami.

5. „Biegnąca z wilkami” Estes Pinkola Clarissa

Autorka w swojej książce odpowiada na wiele pytań dotyczących natury kobiety. Poddaje analizie pierwotne kobiece instynkty oraz to, kim byłaby ona, gdyby świat nie starał się jej na siłę „ucywilizować”. Fenomenalnie opisuje kobiecą psychikę, dzięki czemu czytelniczka ma możliwość lepiej poznać samą siebie, zrozumieć swoje zachowania i otworzyć się na oczyszczające działanie lektury. Jest to świetna książka dla kobiet, które czują się wtłoczone w sztywne role społeczne i potrzebują porzucić konwenanse, w których tkwią.

6. „Bój się i działaj” Pryśko Monika

Kolejna fantastyczna książka dla kobiet, która pomaga im oswoić strach i wziąć życie w swoje ręce, pomimo lęku i braku wiary w siebie. Autorka nie zachęca do życia na krawędzi i porzucania swoich obaw. Wręcz przeciwnie, pokazuje, jak radzić sobie z lękiem, jak go okiełznać i wykorzystywać w pozytywny sposób. Motywuje kobiety do działania, podejmowania odważnych decyzji, które będą je przybliżać do realizacji marzeń i celów, nawet jeśli boją się zrobić przysłowiowy, pierwszy krok.

Przeczytaj także: 10 książek, które pomogą odbudować Twój związek

7. „Proste rzeczy” Dominique Loreau

Książka francuskiej pisarki jest odpowiedzią na styl współczesnego konsumpcyjnego społeczeństwa. Zafascynowana filozofią zen, zachęca do zmiany nawyków i podążania nową drogą opartą na minimalizmie i prostocie. Wychwala korzyści płynące ze skromnego życia pozbawionego niepotrzebnych rzeczy. Jej wskazówki dotyczące zupełnie nowego podejścia do pielęgnacji ciała, umysłu, diety, zakupów etc. mają nam pomóc docenić naszą codzienność i odkryć potencjał, który mamy w sobie.

8. „W Paryżu dzieci nie grymaszą” Pamela Druckerman

Nie jest to klasyczny, sztampowy przewodnik dla mam, czyta się tę książkę bardziej jak powieść. Autorka rzuca nowe spojrzenie na słynne wychowanie francuskie. Według Francuzów to dziecko ma przystosować się do stylu rodzica, a nie na odwrót. Niewątpliwie ta książka otwiera ciekawą dyskusję na temat kulturowych różnic w wychowaniu dzieci.

9. „Kolorowa rewolucja. Architektura. Wnętrza. Moda”. Dagny Thurmann – Moe

„Kolory mają ogromny wpływ na nasze samopoczucie. Bez kolorów jesteśmy jak emocjonalni ślepcy” – pisze autorka książki „Kolorowa rewolucja”. Może nadchodząca wiosna to świetna okazja, żeby wprowadzić w swoje życie więcej koloru i dowiedzieć się, jak poszczególne barwy wpływają na jakość naszego życia. Autorka przeprowadza czytelniczkę przez proces poszukiwania indywidualnego stylu i planowania garderoby na podstawie kolorów, licznych wskazówek, inspiracji oraz cudownych fotografii. Jeśli planujesz tej wiosny kolorową rewolucję w Twoim domu, szafie czy otoczeniu, to ta książka jest właśnie dla Ciebie.

10. „Kawa. Instrukcja obsługi najpopularniejszego napoju na świecie”. Ika Graboń

„Podobno w żyłach lekarzy płynie kawa…”, czytamy w książce Iki Graboń, a my śmiało za autorką dopisujemy, że żyłach mam, także. Jest to obowiązkowa pozycja na półce kawosza, ale nie tylko. Świetne kompendium wiedzy o kawie, liczne ciekawostki, propozycje alternatywnych sposobów parzenia kawy, a wszystko przepięknie wydane i opatrzone cudownymi zdjęciami.

Cudownego świętowania Dnia Kobiet z fascynującą lekturą w ręce.

Przeczytaj także: 10 książek, przy których odpoczniesz

Zdjęcie: Magdalena Głowala

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Absolwentka filologii polskiej oraz PR-owiec. Ukończyła liczne kursy i szkolenia z zakresu stylizacji. Zawodowo zajmuje się doradztwem wizerunkowym, stylizowaniem marek oraz tworzeniem treści do social mediów. Znajdziesz mnie na www.stylowa-marka.pl. Prywatnie żona oraz mama Filipa i Szymona. Fascynują ją inne kultury - szczególnie kultura Wschodu, choć od lat jest zakochana w słonecznej Italii. W „wolnych chwilach" uwielbia czytać książki psychologiczno-motywacyjne oraz uczyć się języków obcych.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×