Czego szukasz

KOKOworld – biznes, który zaczął się od podróży mamy i dziecka

O marce KOKOworld pisałyśmy u nas dwa lata temu. Wtedy Agata – właścicielka marki – opowiedziała nam jak powstała jej firma i jakie są jej korzenie, z kim współpracuje i skąd czerpie inspiracje. Dzisiaj pytamy co się zmieniło w biznesie Agaty, czy udaje jej się nadal działać w zgodzie z ideą sprawiedliwego handlu, jakie podróże odbyła i z czego jest najbardziej dumna.

Z okazji Dnia Matki marka KOKOworld przygotowała dla Was niespodziankę>>>

Agato ponad osiem lat temu wyruszyłaś w swoją podróż i nie mam teraz na myśli Twojej podróży do Afryki, ale to co było jej konsekwencją, własny biznes, czyli marka KOKOworld. O początkach opowiadałaś nam dwa lata temu. Co się zmieniło przez te dwa lata?

Zabrzmi to jak banał, ale przez te dwa lata zmieniło się naprawdę dużo. KOKOworld jako marka było dwa lata temu w zupełnie innym miejscu niż obecnie, i to samo dotyczy mnie jako przedsiębiorcy.

Odbyłam kolejne podróże, które zaowocowały współpracą z nowymi rękodzielnikami oraz lokalnymi firmami, m.in. z Wysp Zielonego Przylądka, Brazylii, Hiszpanii.

Stawiamy na nowe przyjazne środowisku i niepopularne jeszcze u nas materiały, takie jak tencel (lyocell) czy modal, a także organiczną bawełnę z certyfikatem GOTS. Używamy nawet materiału z recyklingowanych butelek plastikowych!

Dla mnie z całą pewnością dużym wyzwaniem było poszerzenie zespołu z 5 do 13 osób. Tak dynamiczny rozwój firmy przewyższył nawet moje najśmielsze sny!

Jestem niezwykle dumna z mojego zespołu, chociaż muszę przyznać, że przystosowanie się do tej nowej perspektywy kosztowało mnie kilka nieprzespanych nocy. Obecnie szukamy nowego lokalu, gdyż w starym już się zwyczajnie nie mieścimy 😉

Na stronie marki przeczytamy, że KOKOworld powstało m.in. z miłości do idei sprawiedliwego handlu. Co to dla Ciebie oznacza?

Za każdym razem, kiedy podróżuję i spotykam wspaniałych ludzi, którzy tworzą wyjątkowe rękodzieło, ale niestety często nie są w stanie utrzymać swoich rodzin ze sprzedaży rękodzieła, które wytwarzają, zastanawiam się jak mogłabym im pomóc, jaki model współpracy zbudować, aby wszystkim to wyszło na dobre. I tak naprawdę to właśnie Sprawiedliwy Handel daje im szansę na rozwój.

Niektórzy rękodzielnicy, z którymi współpracujemy, zatrudniają w swoich warsztatach matki samotnie wychowujące dzieci czy też te przebywające m.in. w zakładach penitencjarnych. To właśnie stanowi dla mnie prawdziwą wartość – realna pomoc drugiemu człowiekowi i stworzenie godnych warunków pracy.

Ostatnio, jak co roku w rocznicę tragedii Rana Plaza, odbywał się kolejny Fashion Revolution Week i jak pokazuje ta inicjatywa, wciąż zbyt wiele osób pracuje w niegodnych warunkach, a ich zdrowie i życie są zagrożone. Dlatego też mówimy o tym regularnie, organizujemy debaty, spotkania i chcemy uwrażliwiać ludzi na tę kwestię. Tym bardziej nie wyobrażam sobie tworzyć mody, która nie byłaby etyczna.

Współpracujesz z rzemieślnikami z całego świata? Jak wygląda ta współpraca? Czy ciężko jest nawiązać taką relację biznesową z kimś kto pochodzi z odległego dla nas kontynentu, nie tylko w kilometrach, ale również kulturowo odległego? Czy ciężko zdobyć zaufanie?

Każdego rękodzielnika, z którym współpracujemy poznałam osobiście podczas jednej z moich podróży. Często ciężko było przełamać pierwsze lody, czasem trzeba się dogadywać na migi. Ale zazwyczaj okazuje się, że moi rozmówcy są serdeczni i otwarci, i bardzo chętni do współpracy. Dzięki temu, moja córka do dziś potrafi liczyć do dziesięciu w języku bahasa indonesia, chociaż w Indonezji byłyśmy 2 lata temu!

Każde spotkanie z osobami z tak różnych światów jest niesamowitym doświadczeniem, różni nas wiele, pochodzenie, kultura, język i oczywiście pojawiają się nieporozumienia, jednak łączy nas wspólna pasja i dzięki temu zawsze dochodzimy do porozumienia, i to się liczy.

Dużym ułatwieniem są nowe technologie, w mgnieniu oka nasz rękodzielnik Kiss Herry może nam wysłać zdjęcia swoich nowych pieczęci, za pomocą których tworzy nowe wzory materiałów na wyspie Jawa w Indonezji – a jeszcze nie tak dawno byłoby to nie do pomyślenia.

Cieszy mnie to, że nasi rękodzielnicy coraz chętniej i z większą ufnością angażują się też w różne nasze projekty – jakiś czas temu przeprowadzaliśmy z nimi wywiady, a ostatnio stanęli nawet przed kamerą, specjalnie dla nas i naszego projektu filmowego na Fashion Revolution Week! Jestem z nich bardzo dumna 🙂

O jakie produkty w ciągu tych dwóch lat poszerzył się asortyment KOKOworld ?

Ciężko to zliczyć (śmiech). Nie tworzymy kolekcji w typowym dla branży modowej rytmie (52 kolekcje w roku zgodnie z tym co mówi film True Cost), nowości u nas często pojawiają się spontanicznie, akurat kiedy coś nas zainspiruje.

Jednak rzeczywiście w tym roku po raz pierwszy pojawiły się np. męskie muchy, zabawki upcyclingowe ze ścinek materiałów, poduszki patchworkowe tworzone przez artystkę MakkireQu – wciąż mamy wiele nowych pomysłów.

Część z nich wymyślamy sami w zespole, a inne są pomysłem naszych rękodzielników, którzy przychodzą do mnie i mówią “hej patrz co uszyłam z Twoich ścinek” – i to jest piękne!!!

Stale poszerzamy nasz asortyment o nowe kroje i, uwaga, nowe rozmiary 🙂 Staramy się też pod tym względem wsłuchiwać w głos naszych klientek i często pytamy je o zdanie, jest ono dla nas bardzo ważne.

Do naszego zespołu dołączył też artysta z Krakowa – Dawid Polony, który projektuje dla nas niezwykłe grafiki, którymi później zadrukowujemy ubrania. To nowość u nas, ale jak widać, bardzo się podoba!

Co najchętniej dzisiaj kupują Twoje klientki? Czy na przestrzeni lat zmienia się bardzo gust i potrzeby klientek?

Mam wrażenie, że bardziej niż gust klientek, zmienia się mój własny (śmiech). Niektóre projekty, które im wciąż się podobają, mnie się zwyczajnie „opatrzyły”. Wciąż poszukuję nowych inspiracji i staram się znaleźć równowagę między nowymi projektami a klasykami, które klientki uwielbiają.

Grono naszych wiernych klientek stale się powiększa, a co za tym idzie, staramy się aby każdy znalazł coś dla siebie, co przy zróżnicowanych gustach nie jest wcale łatwe 😉

Niewątpliwie jednak zauważyłam, że nasze klientki cenią sobie przede wszystkim wygodę (zupełnie jak ja 🙂 oraz jakość – wybierają zazwyczaj właśnie te uniwersalne, wygodne i ponadczasowe kroje (jak np. bluzka Minimal, tunika Summer Tube, modele z kolekcji Organic).

Stworzyliśmy serię ubrań dla dzieci, także przyszłe mamy często wybierają nasze projekty ze względu na wygodę i funkcjonalność. Obecnie intensywnie pracujemy też nad kolekcją męską (gdyż spore grono kobiet wciąż o nią pyta) i nie możemy się doczekać efektów!

Opowiedz o akcji Fashion Revolution. Czy w tym roku również się do niej przyłączyliście? Co tym razem przygotowaliście?

Inicjatywa Fashion Revolution powstała w 2013 roku, po katastrofie kompleksu Rana Plaza w Bangladeszu. Zginęło wtedy 1138 pracowników, którzy w niegodnych warunkach szyli ubrania dla marek odzieżowych z całego świata. Co roku można dołączyć do akcji i pytać marki odzieżowe: Kto uszył moje ubrania? (#whomademyclothes?).

My, jako odpowiedzialna marka modowa, jesteśmy dumni z tego, kto szyje nasze ubrania i odpowiadamy, a właściwie oddajemy głos naszym rękodzielnikom. Bo to właśnie oni tworzą z nami niezwykłe projekty.

Co roku wspieramy akcję Fashion Revolution. W tym roku zorganizowaliśmy pokaz filmu “True Cost” w naszym sklepie autorskim w Krakowie.

Wspólnie z Fashion Revolution Poland zorganizowaliśmy także wystawę w Art_Inkubatorze w Łodzi, która opowiada o kolejnych etapach tworzenia ubrań (wystawę można odwiedzać do 27.05).

Natomiast projekt filmowy przedstawiający naszych rękodzielników można znaleźć na naszym kanale YouTube >>>

Z czego jesteś dzisiaj – po ośmiu latach prowadzenia własnego biznesu – najbardziej dumna?

Z tego, że jesteśmy pierwszą marką odzieżową w Polsce, która świadomie promuje Fair Trade i działa według zasad Sprawiedliwego Handlu.

Widać coraz większą świadomość wśród klientów, coraz więcej osób dopytuje skąd mamy materiały, gdzie i w jakich warunkach szyjemy, natomiast mnie cieszy szczególnie to, że powoli, małymi krokami ta świadomość, mentalność zaczyna się zmieniać także i w Polsce.

Bardzo dumna jestem też z mojego zespołu, bo mam okazję współpracować z naprawdę wyjątkowymi ludźmi, którzy poświęcają wiele czasu i zdrowia, żeby KOKOworld tak sprawnie działało – i za to jestem im ogromnie wdzięczna. A przy tym wszystkim nie brakuje nam ani luzu, ani śmiechu na co dzień 🙂

Wierzę, że kiedy zespół potrafi się razem śmiać i wygłupiać, potrafi wszystko. Dzięki mojemu zespołowi nabieramy rozpędu i z optymizmem mogę patrzeć w przyszłość 🙂

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: własność marki KOKOworld

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Jak zacząć zarabiać na tym, co się kocha? Strategia 5 kroków

Wierzę w to, że nie warto marnować życia na pracę, której się nie kocha. Mieć talenty i skąpić ich światu, pracując w miejscu, które nie jest dla nas stworzone. Wierzę, że każda z nas ma pewne uzdolnienia, które pozwalają jej dawać coś, czego inni potrzebują. Dawać coś w szczególny sposób. Nie musisz od razu stać się kimś wielkim. Nie musisz mieć rozgłosu, ale musisz zacząć słuchać swojego głosu. I za nim podążyć.

Wierzę w to, że skupienie się na tym, co nas pociąga i w czym w naturalny sposób jesteśmy dobre, tysiąc razy zwiększa nasze szanse na sukces, w tym sukces finansowy. Problem polega na tym, że nikt nas nie uczył tak myśleć o pracy. Nikt nas nie uczył uważnie przyglądać się swoim mocnym stronom. Kierujemy się lękiem częściej niż pasją, stresujemy się rozmowami kwalifikacyjnymi, boimy się założenia własnej firmy, boimy się porażek, strat, zwolnień i bezrobocia. Lęk to naturalna reakcja na kontakt z tym, co nieznane.

Jak zacząć?

1. Hamulce

Po pierwsze musisz przyznać, że najprawdopodobniej masz pewne założenia, które mogą działać jak sprawne hamulce Mercedesa klasy A i powstrzymać Cię przed wejściem na ścieżkę pracy, która jest pasją. Gdybyś ich nie miała, być może nie czytałabyś tego artykułu, ponieważ dawno zajmowałabyś się tym, co kochasz. Niektórzy to mają we krwi.

Moja babcia w wieku lat 12 wiedziała, że chce być księgową, dziś ma 82 lata i wciąż pracuje. Raz w tygodniu przyjeżdża po nią kierowca i zawozi do biura, gdzie robi audyt. Jest tak dobra w tym co robi, bo robi to co kocha. Być może nie myślałaś, że można kochać księgowość. Można. Pasja nie musi być górnolotna. Miles Davis też wiedział od dziecka, że chce być jazzmanem. Większość z nas jednak nie wie. Większość z nas musi poszukać swojej ścieżki.

Hamulce. Musisz je rozbroić, rozkręcić na części i odłożyć na bok. Hamulce to myśli, które każdy twórczy przebłysk zamieniają w matową, martwą, bezużyteczną mrzonkę. Zaczynają się od „Ale przecież…” Ale ja nie potrafię, nie umiem, nie da się, to niemożliwe i tak dalej. I co najważniejsze – każdy z hamulców wydaje się być stuprocentową prawdą, z którą nie ma co dyskutować. Tak działa ten mechanizm, którego napędową energią jest lęk. Ale skoro Ty już wiesz, możesz zapobiec tej hamującej sile.

2. Dzieciństwo

Wróć pamięcią do swoich dziecięcych i nastoletnich fantazji. Kim chciałaś być? Zapisz wszystko, co Ci przychodzi do głowy. Następnie pora na odrobinę alchemii. Poszukaj esencji dziecięcego marzenia. Nie daj się zwieść formie.

Nie chodzi o to, aby dokładnie realizować nastoletnie fantazje. Jeżeli chciałaś być aktorką, to esencją tego marzenia może być ekspozycja, sława, silne emocje. Jeżeli chciałaś być lekarzem, być może esencją jest pomaganie innym, ratowanie tego, co cenne. Te esencje mogą być realizowane w różny sposób. Niektórzy z nas mają z nimi kontakt od dziecka, inni nie. Dlatego sama musisz zobaczyć, na ile ten drugi krok będzie dla Ciebie istotny i pomocny.

Przeczytaj także: Każda kobieta ma w sobie talenty, za które ktoś inny jest w stanie zapłacić

3. Kochanie = dawanie

Weź kartkę. Wypisz wszystko to, co kochasz robić. Możesz zrobić to na zasadzie automatycznego pisania, prawie nie odrywając długopisu od kartki. Możesz zapełnić ją powoli, z namysłem. Nie cenzuruj się. Pozwól na swobodny przepływ myśli. Wypisuj rzeczy nie mające związku z pracą, bo mogą Cię naprowadzić na nowy trop. Bądź precyzyjna i wnikliwa. Dociekaj. Zastanów się głębiej. Co kochasz? Co Cię pociąga? Jakie jest drugie dno? Wszystko co napiszesz, może być punktem wyjścia do głębszej refleksji. Odwróć kartkę. Na drugiej stronie wypisz to, co chciałabyś dawać, to co Ty szczególnie możesz dać innym. To, w czym jesteś szczególnie dobra. To, co potrafisz. Albo, to co Cię pociąga.

4. Aplikacje

Ponieważ nie chodzi tu o to, aby zacząć „robić to, co się kocha”, lecz „zarabiać na tym, co się kocha”, w kolejnym kroku musisz porzucić świat ego, jego słodkich upodobań i pomyśleć o tym, czego potrzebują inni. Praca marzeń jest na przecięciu Twoich najmocniejszych stron i potrzeb innych ludzi.

Ludzie nie potrzebują tylko spraw wielkich. Są gotowi płacić za zaspokojenie drugorzędnych potrzeb. Potrzebują kogoś kto zrobi im świetne zdjęcia z wesela, kto doradzi jak zainwestować pieniądze, kto urządzi urodziny dla dziecka. Potrzebują porad, niekonwencjonalnej rozrywki, produktów i usług, które sprawiają że życie jest prostsze i piękniejsze. Popatrz na swoją kartkę. Weź każdy z zapisków pod lupę i dopisz do niego wszystkie aplikacje, czyli możliwości zastosowania, które zaspokoją potrzeby innych. Oddal perspektywę, że to Ty miałabyś się tym zająć. Potraktuj to jak ćwiczenie na wyobraźnię.

Wypisuj wszystko co Ci przychodzi do głowy, jak nie jesteś dobra w burzach mózgu i zacinasz się po pierwszym najbardziej oczywistym przykładzie, to nie rób sobie wyrzutów, tylko podsuń to zadanie komuś innemu. A co.

Przykład: „kocham gotować”.

Aplikacje: kucharz, blogger piszący o gotowaniu, osoba, która robi warsztaty kulinarne (na przykład dla dzieci, albo dla obcokrajowców, albo dla mężczyzn, których matki nie nauczyły nic oprócz robienia herbaty). Osoba, która gotuje w domu dla garstki osób, osoba która prowadzi catering albo gotuje zdrowe jedzenie dla przedszkola…

I tak z całą listą. Jak już skończysz, to zakreśl te pomysły, które najbardziej Cię pociągają.

Przeczytaj także: Jak mądrze porównywać się z innymi? Poznaj nasze podpowiedzi!

5. Test

Pomysły są niematerialne. Cała zabawa zaczyna się w łączeniu eteru z materią. Rzeczywistość ma sporo ograniczeń i cała sztuka w tym, aby sprytnie wpasować się między nie ze swoim pomysłem. Jeżeli masz pomysł i wiesz, kto może być nim zainteresowany, pora na test. Chcesz założyć szkołę językową dla bardzo małych dzieci? Twoimi klientami są ich matki. Zadzwoń do trzech matek małych dzieci i wypytaj je co sądzą o szkole językowej dla maluchów. Podoba im się taki pomysł? Czy są gotowe zapłacić za takie zajęcia? Dlaczego tak? Dlaczego nie? Co ważnego mają Ci do powiedzenia? Każdy pomysł można i należy przetestować na potencjalnych odbiorcach.

Powodzenia!

Grafika: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Założycielka Latającej Szkoły dla Kobiet www.latajacaszkola.pl, doświadczona trenerka z sześcioletnią praktyką, specjalistka od kreatywnych biznesów – redaktorka i pomysłodawczyni przewodnika „Kraków kobiet” (ha!art).
Podyskutuj

Radzisz sobie jako mama,dasz radę wrócić do pracy. Historia Natalii – projekt Mommypreneurs

"Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy? Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy" - tak Natalia Boćkowska, uczestniczka projektu Mommypreneurs, zagrzewa Cię do walki. O siebie i swoje marzenia. I ma rację, bo czasem wystarczy sięgnąć po wsparcie, po wiedzę, pójść na szkolenie. Tak zrobiła Natalia. Przeczytaj co zyskała!
Natalia Boćkowska

Natalia, skorzystałaś z projektu Mommypreneurs – Przedsiębiorcza Mama. Co Cię do tego skłoniło? Skąd ten impuls: „O, chcę wziąć w tym udział, to coś dla mnie?

Do skorzystania z projektu Mommypreneurs skłoniły mnie, chęć przebranżowienia się i uzyskania nowych doświadczeń.

Czym zajmowałaś się przed projektem i przed ciążą?

Przed ciążą pracowałam na wyspie McCafe w Manufakturze. Nie był to szczyt moich marzeń, ale pracowałam tam podczas studiów, więc miałam doświadczenie.

Czy projekt pokrywał się z Twoimi wyobrażeniami? Co sprawiało Ci największą trudność, a co było zaskakująco łatwe?

Projekt bardzo mnie zaskoczył, oczywiście w pozytywnym sensie. Na początku myślałam, że będą to jakieś podstawowe informacje na temat projektowania stron internetowych. Zostałam mile zaskoczona, bo okazało się, że kurs był od podstaw, czyli od HTML do WordPress’a.

Jeśli chodzi o trudności, to muszę wspomnieć, że brałam udział w drugiej edycji programu. Dostałam się do niego podczas pandemii. Zajęcia trwały już jakiś czas, więc największą trudnością było doścignięcie dziewczyn, które już poznały wszystkie podstawy.

Jestem po liceum plastycznym, więc zdobytą tutaj wiedzę mogłam wykorzystać do projektowania stron internetowych, co sprawiło mi olbrzymią satysfakcję.

Poznaj również historię Zuzanny!

Natalia Boćkowska

W pewnym momencie projekt został zakończony, trzeba było zacząć działać na własną rękę. Jak wspominasz te początki? Czy dzięki projektowi rzeczywiście było łatwiej?

Pandemia niestety nie sprzyja w znalezieniu nowej pracy. Niemniej odnalezienie się w nowej sytuacji i zdobycie doświadczenia pokazało mi, co chcę w życiu robić. Już wiem, że chcę zajmować się projektowaniem stron internetowych i pracować w e-marketingu. Postanowiłam wyjść naprzeciw i sama zacząć budować swoją markę, która będzie widnieć pod moim imieniem i nazwiskiem. Zapraszam do odwiedzenia moich stron na Facebooku i Instagramie. Chcę, by moja firma, dzięki wiedzy zdobytej w e-marketingu oraz grafice, pomagała w rozkręcaniu młodych biznesów.

Które korzyści ze szkolenia wydają Ci się najbardziej znaczące?

To jest trudne pytanie, bo wszystko było znaczące w szkoleniu. Przede wszystkim zdobyłam wiedzę i doświadczenie, nabrałam pewności siebie. Uwierzyłam, że mogę robić rzeczy, które lubię i które dają mi satysfakcję, motywując do dalszego działania.

Młodym mamom trudno czasem uwierzyć, że poradzą sobie z czymś nowym. Boją się wyjść z inicjatywą, zostawić dzieci pod czyjąś opieką, zadbać – dla odmiany – o siebie. Masz jakieś rady dla takich mam?

Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy?

Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy.

Przeczytaj też historię Eweliny!

Tak jak Ty, tak i Twoje dziecko potrzebuje spotkań z innymi ludźmi. Pamiętaj również, jeśli Ty będziesz się dobrze czuć, to Twoja rodzina również!

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł powstał w ramach projektu Mommypreneurs – przedsiębiorcza mama.

Zdjęcie: prywatne archiwum Natalii.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×