Czego szukasz

KOKOworld – biznes, który zaczął się od podróży mamy i dziecka

O marce KOKOworld pisałyśmy u nas dwa lata temu. Wtedy Agata – właścicielka marki – opowiedziała nam jak powstała jej firma i jakie są jej korzenie, z kim współpracuje i skąd czerpie inspiracje. Dzisiaj pytamy co się zmieniło w biznesie Agaty, czy udaje jej się nadal działać w zgodzie z ideą sprawiedliwego handlu, jakie podróże odbyła i z czego jest najbardziej dumna.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 22/05/2018

Z okazji Dnia Matki marka KOKOworld przygotowała dla Was niespodziankę>>>

Agato ponad osiem lat temu wyruszyłaś w swoją podróż i nie mam teraz na myśli Twojej podróży do Afryki, ale to co było jej konsekwencją, własny biznes, czyli marka KOKOworld. O początkach opowiadałaś nam dwa lata temu. Co się zmieniło przez te dwa lata?

Zabrzmi to jak banał, ale przez te dwa lata zmieniło się naprawdę dużo. KOKOworld jako marka było dwa lata temu w zupełnie innym miejscu niż obecnie, i to samo dotyczy mnie jako przedsiębiorcy.

Odbyłam kolejne podróże, które zaowocowały współpracą z nowymi rękodzielnikami oraz lokalnymi firmami, m.in. z Wysp Zielonego Przylądka, Brazylii, Hiszpanii.

Stawiamy na nowe przyjazne środowisku i niepopularne jeszcze u nas materiały, takie jak tencel (lyocell) czy modal, a także organiczną bawełnę z certyfikatem GOTS. Używamy nawet materiału z recyklingowanych butelek plastikowych!

Dla mnie z całą pewnością dużym wyzwaniem było poszerzenie zespołu z 5 do 13 osób. Tak dynamiczny rozwój firmy przewyższył nawet moje najśmielsze sny!

Jestem niezwykle dumna z mojego zespołu, chociaż muszę przyznać, że przystosowanie się do tej nowej perspektywy kosztowało mnie kilka nieprzespanych nocy. Obecnie szukamy nowego lokalu, gdyż w starym już się zwyczajnie nie mieścimy 😉

Na stronie marki przeczytamy, że KOKOworld powstało m.in. z miłości do idei sprawiedliwego handlu. Co to dla Ciebie oznacza?

Za każdym razem, kiedy podróżuję i spotykam wspaniałych ludzi, którzy tworzą wyjątkowe rękodzieło, ale niestety często nie są w stanie utrzymać swoich rodzin ze sprzedaży rękodzieła, które wytwarzają, zastanawiam się jak mogłabym im pomóc, jaki model współpracy zbudować, aby wszystkim to wyszło na dobre. I tak naprawdę to właśnie Sprawiedliwy Handel daje im szansę na rozwój.

Niektórzy rękodzielnicy, z którymi współpracujemy, zatrudniają w swoich warsztatach matki samotnie wychowujące dzieci czy też te przebywające m.in. w zakładach penitencjarnych. To właśnie stanowi dla mnie prawdziwą wartość – realna pomoc drugiemu człowiekowi i stworzenie godnych warunków pracy.

Ostatnio, jak co roku w rocznicę tragedii Rana Plaza, odbywał się kolejny Fashion Revolution Week i jak pokazuje ta inicjatywa, wciąż zbyt wiele osób pracuje w niegodnych warunkach, a ich zdrowie i życie są zagrożone. Dlatego też mówimy o tym regularnie, organizujemy debaty, spotkania i chcemy uwrażliwiać ludzi na tę kwestię. Tym bardziej nie wyobrażam sobie tworzyć mody, która nie byłaby etyczna.

Współpracujesz z rzemieślnikami z całego świata? Jak wygląda ta współpraca? Czy ciężko jest nawiązać taką relację biznesową z kimś kto pochodzi z odległego dla nas kontynentu, nie tylko w kilometrach, ale również kulturowo odległego? Czy ciężko zdobyć zaufanie?

Każdego rękodzielnika, z którym współpracujemy poznałam osobiście podczas jednej z moich podróży. Często ciężko było przełamać pierwsze lody, czasem trzeba się dogadywać na migi. Ale zazwyczaj okazuje się, że moi rozmówcy są serdeczni i otwarci, i bardzo chętni do współpracy. Dzięki temu, moja córka do dziś potrafi liczyć do dziesięciu w języku bahasa indonesia, chociaż w Indonezji byłyśmy 2 lata temu!

Każde spotkanie z osobami z tak różnych światów jest niesamowitym doświadczeniem, różni nas wiele, pochodzenie, kultura, język i oczywiście pojawiają się nieporozumienia, jednak łączy nas wspólna pasja i dzięki temu zawsze dochodzimy do porozumienia, i to się liczy.

Dużym ułatwieniem są nowe technologie, w mgnieniu oka nasz rękodzielnik Kiss Herry może nam wysłać zdjęcia swoich nowych pieczęci, za pomocą których tworzy nowe wzory materiałów na wyspie Jawa w Indonezji – a jeszcze nie tak dawno byłoby to nie do pomyślenia.

Cieszy mnie to, że nasi rękodzielnicy coraz chętniej i z większą ufnością angażują się też w różne nasze projekty – jakiś czas temu przeprowadzaliśmy z nimi wywiady, a ostatnio stanęli nawet przed kamerą, specjalnie dla nas i naszego projektu filmowego na Fashion Revolution Week! Jestem z nich bardzo dumna 🙂

O jakie produkty w ciągu tych dwóch lat poszerzył się asortyment KOKOworld ?

Ciężko to zliczyć (śmiech). Nie tworzymy kolekcji w typowym dla branży modowej rytmie (52 kolekcje w roku zgodnie z tym co mówi film True Cost), nowości u nas często pojawiają się spontanicznie, akurat kiedy coś nas zainspiruje.

Jednak rzeczywiście w tym roku po raz pierwszy pojawiły się np. męskie muchy, zabawki upcyclingowe ze ścinek materiałów, poduszki patchworkowe tworzone przez artystkę MakkireQu – wciąż mamy wiele nowych pomysłów.

Część z nich wymyślamy sami w zespole, a inne są pomysłem naszych rękodzielników, którzy przychodzą do mnie i mówią “hej patrz co uszyłam z Twoich ścinek” – i to jest piękne!!!

Stale poszerzamy nasz asortyment o nowe kroje i, uwaga, nowe rozmiary 🙂 Staramy się też pod tym względem wsłuchiwać w głos naszych klientek i często pytamy je o zdanie, jest ono dla nas bardzo ważne.

Do naszego zespołu dołączył też artysta z Krakowa – Dawid Polony, który projektuje dla nas niezwykłe grafiki, którymi później zadrukowujemy ubrania. To nowość u nas, ale jak widać, bardzo się podoba!

Co najchętniej dzisiaj kupują Twoje klientki? Czy na przestrzeni lat zmienia się bardzo gust i potrzeby klientek?

Mam wrażenie, że bardziej niż gust klientek, zmienia się mój własny (śmiech). Niektóre projekty, które im wciąż się podobają, mnie się zwyczajnie „opatrzyły”. Wciąż poszukuję nowych inspiracji i staram się znaleźć równowagę między nowymi projektami a klasykami, które klientki uwielbiają.

Grono naszych wiernych klientek stale się powiększa, a co za tym idzie, staramy się aby każdy znalazł coś dla siebie, co przy zróżnicowanych gustach nie jest wcale łatwe 😉

Niewątpliwie jednak zauważyłam, że nasze klientki cenią sobie przede wszystkim wygodę (zupełnie jak ja 🙂 oraz jakość – wybierają zazwyczaj właśnie te uniwersalne, wygodne i ponadczasowe kroje (jak np. bluzka Minimal, tunika Summer Tube, modele z kolekcji Organic).

Stworzyliśmy serię ubrań dla dzieci, także przyszłe mamy często wybierają nasze projekty ze względu na wygodę i funkcjonalność. Obecnie intensywnie pracujemy też nad kolekcją męską (gdyż spore grono kobiet wciąż o nią pyta) i nie możemy się doczekać efektów!

Opowiedz o akcji Fashion Revolution. Czy w tym roku również się do niej przyłączyliście? Co tym razem przygotowaliście?

Inicjatywa Fashion Revolution powstała w 2013 roku, po katastrofie kompleksu Rana Plaza w Bangladeszu. Zginęło wtedy 1138 pracowników, którzy w niegodnych warunkach szyli ubrania dla marek odzieżowych z całego świata. Co roku można dołączyć do akcji i pytać marki odzieżowe: Kto uszył moje ubrania? (#whomademyclothes?).

My, jako odpowiedzialna marka modowa, jesteśmy dumni z tego, kto szyje nasze ubrania i odpowiadamy, a właściwie oddajemy głos naszym rękodzielnikom. Bo to właśnie oni tworzą z nami niezwykłe projekty.

Co roku wspieramy akcję Fashion Revolution. W tym roku zorganizowaliśmy pokaz filmu “True Cost” w naszym sklepie autorskim w Krakowie.

Wspólnie z Fashion Revolution Poland zorganizowaliśmy także wystawę w Art_Inkubatorze w Łodzi, która opowiada o kolejnych etapach tworzenia ubrań (wystawę można odwiedzać do 27.05).

Natomiast projekt filmowy przedstawiający naszych rękodzielników można znaleźć na naszym kanale YouTube >>>

Z czego jesteś dzisiaj – po ośmiu latach prowadzenia własnego biznesu – najbardziej dumna?

Z tego, że jesteśmy pierwszą marką odzieżową w Polsce, która świadomie promuje Fair Trade i działa według zasad Sprawiedliwego Handlu.

Widać coraz większą świadomość wśród klientów, coraz więcej osób dopytuje skąd mamy materiały, gdzie i w jakich warunkach szyjemy, natomiast mnie cieszy szczególnie to, że powoli, małymi krokami ta świadomość, mentalność zaczyna się zmieniać także i w Polsce.

Bardzo dumna jestem też z mojego zespołu, bo mam okazję współpracować z naprawdę wyjątkowymi ludźmi, którzy poświęcają wiele czasu i zdrowia, żeby KOKOworld tak sprawnie działało – i za to jestem im ogromnie wdzięczna. A przy tym wszystkim nie brakuje nam ani luzu, ani śmiechu na co dzień 🙂

Wierzę, że kiedy zespół potrafi się razem śmiać i wygłupiać, potrafi wszystko. Dzięki mojemu zespołowi nabieramy rozpędu i z optymizmem mogę patrzeć w przyszłość 🙂

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: własność marki KOKOworld

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Zastrzeganie marki. Co warto o tym wiedzieć?

Na czym polega prawna ochrona znaku towarowego? Jakie wybrać logo? Gdzie można uzyskać pomoc przy przejściu przez procedury w Urzędzie Patentowym? Dowiesz się tego z poniższego wpisu.
  • Jagoda Jasińska - 07/11/2019
widok z góry na stół z laptopem, kawą, notatnikiem, okularami

Ochrona prawna znaku towarowego – na czym polega?

Rejestrując znak towarowy, za który uznawany jest nazwa oraz wszystko, co pozwala na identyfikację firmy, odbywa się w urzędzie patentowym. Aby przygotować wniosek, który zostanie zaakceptowany przez urzędników, niezbędna jest jednak odpowiednia wiedza z zakresu prawa autorskiego oraz procedur. Osoby, które do tej pory nie miały z nimi styczności, mogą mieć spore problemy z dopełnieniem wszystkich formalności i zapewnieniem sobie pozytywnego rozpatrzenia wniosku.

Ochrona marki firmy – samo logo czy logo z nazwą?

Jedną z najczęstszych wątpliwości dotykających przedsiębiorców rejestrujących markę jest wybór między jedną z dwóch opcji – ochroną prawną samego logo, czy też dotyczącą także jej nazwy. W większości przypadków wystarczy tylko zastrzeżenie logotypu.

Zdarza się jednak, że ten nie zawiera nazwy przedsiębiorstwa. W takiej sytuacji niezbędne będzie też zastrzeżenie określonych słów w danym kontekście – przede wszystkim w treściach dotyczących branży, w której działa firma. Wyjątek stanowią nazwy będące słowem stworzonym na potrzeby nazwy – na przykład Budopol, Meblex i tym podobne.

Zastrzeżenie znaku towarowego – kto pomoże w tym zadaniu?

Jak już wspomnieliśmy, złożenie wniosku oraz przejście wszystkich procedur w urzędzie patentowym nie jest łatwe i wymaga specjalistycznej wiedzy. Dlatego zastrzeganie marki warto powierzyć fachowcowi. Najlepiej będzie, jeśli w tym celu wybierzemy się do kancelarii rzecznika patentowego.

Stawiając na pomoc sprawdzonego i posiadającego niezbędne certyfikaty oraz uprawnienia specjalisty, możemy być pewni, że wszystkie najważniejsze elementy wizerunku naszej firmy zyskają odpowiednią ochronę przed ich wykorzystaniem przez konkurencyjne przedsiębiorstwa.

Artykuł powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Jasińska

Prowadzę firmę odzieżową – historia Natalii

- To, że zostałam wyróżniona w konkursie "Stań na własnych nogach" niesamowicie podbudowało moją pewność siebie, wiarę w to co robię - mówi Natalia, mama, założycielka firmy odzieżowej, finalistka konkursu Stań na własnych nogach. Przeczytaj jej wyjątkową historię!
  • Joanna Gotfryd - 30/10/2019
Natalia Hulbój, właścicielka firmy Go For Colors z synkiem

Konkurs „Stań na własnych nogach”

W czerwcu 2019 organizowałyśmy wspólnie z Rossmann Polska konkurs, Stań na własnych nogach, do którego zaprosiliśmy wszystkie przedsiębiorcze kobiety. Pula nagród w tym konkursie wynosiła aż 60 tysięcy złotych!

Wkrótce przedstawimy Wam kolejne historie przedsiębiorczych mam, które zgłosiły się do konkursu. Jedną już mogłyście poznać:

Kosmetyki naturalne bez ulepszania – pomysł na biznes Dominiki

W finale konkursu znalazło się aż 50 fantastycznych prac i projektów. Oto jedna z nich. Przeczytajcie historię Natalii, która tworzy wyjątkowe ubrania Go for Colors.

Natalia, jaki jest Twój pomysł na biznes i od czego wszystko się zaczęło?

Od ponad roku prowadzę firmę Go for Colors z nietuzinkową, kolorową odzieżą damską i dziecięcą. Szycie „zagościło” w moim życiu dość późno, jednak odkąd pamiętam zawsze lubiłam tworzyć coś własnoręcznie, uwielbiałam wszystkie serie DIY 🙂

Kiedy dowiedziałam się, że zostanę mamą, postanowiłam, że swojemu synkowi uszyję piękną, kolorową wyprawkę. Niestety los okazał się okrutny. Otrzymaliśmy diagnozę, że nasz synek ma bardzo ciężką wadę serca. Badania, kontrole, przygotowywanie się na to co może być, niepewność, ale też wielka nadzieja. Jaś urodził się w dobrym stanie, przeszedł dwie operacje. Drugiej nie przeżył…

Zmarł w wieku 9 miesięcy. Był to ogromny cios, dla mnie, mojego męża, całej naszej rodziny. Jest to tragedia, którą nadal przeżywamy, ale nauczyliśmy się z tym bólem jakoś żyć.

Po śmierci Jasia nie widziałam sensu w niczym, nie mogłam się pozbierać. Ciężko planować i mówić o jakichkolwiek marzeniach, po takiej tragedii. Ciężko funkcjonować.

Natalia Hulbój

Pewnego dnia mój mąż sprezentował mi maszynę do szycia. Zaczęłam się uczyć szyć, były to proste rzeczy, musiałam po prostu zająć czymś głowę i ręce. Po jakimś czasie postanowiłam, że zapiszę się na kurs kroju i szycia. Aby wyjść z domu. Po prostu. Mieć jakiś powód, by wyjść do ludzi. W międzyczasie podjęłam nową pracę.

Tak mijały dni, tygodnie, miesiące. Aż urodził się mój kochany drugi synek Szymuś. Moje Słońce, moja Inspiracja. Szyłam dla niego malutkie ciuszki, akcesoria. Po jakimś czasie zaczęłam robić zdjęcia tych rzeczy, wstawiać na swój fb profil. Pojawiły się pozytywne komentarze, zapytania o cenę. Zaczęłam interesować się dotacją z UP: jakie są kryteria, ile można uzyskać dofinansowania itp.

Złożyłam wniosek i dostałam pieniądze na rozpoczęcie działalności.
Poszłam jak to się mówi „na żywioł” 🙂 stwierdziłam, że teraz albo nigdy. To moja historia w dość dużym skrócie. Jestem dopiero na początku swej drogi, wiele jeszcze przede mną.

Co dał Ci udział w konkursie „Stań na własnych nogach”? Co zmienił w Twoim życiu?

To, że zostałam wyróżniona w konkursie „Stań na własnych nogach”, niesamowicie podbudowało moją pewność siebie, wiarę w to co robię. Spośród tylu zgłoszeń moje prace zostały dostrzeżone. Był to dla mnie dość duży szok. Otrzymałam też wiele wsparcia od bliskich i obcych ludzi. Pozytywne komentarze, kciuki i oczywiście … głosy.

Jak planujesz wykorzystać to doświadczenie w przyszłości? Jakie kolejne kroki planujesz zrobić?

Pomimo tego, że nie udało się zdobyć nagrody, to właśnie wsparcie od innych osób bardzo mnie podbudowało. Teraz mam w planach przede wszystkim udział w pierwszych w moim życiu targach dziecięcych. Bardzo się stresuję całym tym przedsięwzięciem, ale mam nadzieję, że będzie dobrze 🙂

Oczywiście planuję dalszy rozwój, pozyskiwanie nowych klientów, wprowadzanie nowych produktów. Marzy mi się sklep stacjonarny lub partner biznesowy, który moje produkty będzie chciał sprzedawać w swoim sklepie 🙂

Natalia Hulbój

Co powiedziałabyś mamom, kobietom, które planują założyć własną firmę?

Że będą chwile radości, ale też smutku, strachu i rozgoryczenia. Nie będę owijać w bawełnę, że własna firma to bułka z masłem. Tak nie jest. Jest ciężko, ale warto. Tak myślę. Według mnie trzeba mieć wsparcie bliskich. Nie ukrywam, że ja takie wsparcie mam. W mężu. W rodzinie. Naprawdę jest to nieocenione. Będę to zawsze podkreślać. I bardzo, bardzo z tego miejsca dziękuję im za wszystko.

Drogie Mamy – pomimo problemów, jakie na pewno się pojawią, myślę, że warto próbować. Warto marzyć, realizować swoje pomysły 🙂 I liczyć – prowadzić budżet firmowy 🙂 to też bardzo, bardzo ważne 🙂
Pozdrawiam wszystkie Przedsiębiorcze Mamy!

Jeśli lubisz czytać inspirujące historie mam, zajrzyj też tutaj:

Po każdej burzy wychodzi słońce – historia Doroty, która tworzy wianki

Godzę obie role – mamy i pracownika – historia Agnieszki z Irlandii

Jestem dla siebie sterem, żeglarzem i okrętem

Przestaję wierzyć, że kiedyś „wyjdę do ludzi”…

Zdjęcia: własność Natalii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail