Czego szukasz

KOKOworld – biznes, który zaczął się od podróży mamy i dziecka

O marce KOKOworld pisałyśmy u nas dwa lata temu. Wtedy Agata – właścicielka marki – opowiedziała nam jak powstała jej firma i jakie są jej korzenie, z kim współpracuje i skąd czerpie inspiracje. Dzisiaj pytamy co się zmieniło w biznesie Agaty, czy udaje jej się nadal działać w zgodzie z ideą sprawiedliwego handlu, jakie podróże odbyła i z czego jest najbardziej dumna.

Z okazji Dnia Matki marka KOKOworld przygotowała dla Was niespodziankę>>>

Agato ponad osiem lat temu wyruszyłaś w swoją podróż i nie mam teraz na myśli Twojej podróży do Afryki, ale to co było jej konsekwencją, własny biznes, czyli marka KOKOworld. O początkach opowiadałaś nam dwa lata temu. Co się zmieniło przez te dwa lata?

Zabrzmi to jak banał, ale przez te dwa lata zmieniło się naprawdę dużo. KOKOworld jako marka było dwa lata temu w zupełnie innym miejscu niż obecnie, i to samo dotyczy mnie jako przedsiębiorcy.

Odbyłam kolejne podróże, które zaowocowały współpracą z nowymi rękodzielnikami oraz lokalnymi firmami, m.in. z Wysp Zielonego Przylądka, Brazylii, Hiszpanii.

Stawiamy na nowe przyjazne środowisku i niepopularne jeszcze u nas materiały, takie jak tencel (lyocell) czy modal, a także organiczną bawełnę z certyfikatem GOTS. Używamy nawet materiału z recyklingowanych butelek plastikowych!

Dla mnie z całą pewnością dużym wyzwaniem było poszerzenie zespołu z 5 do 13 osób. Tak dynamiczny rozwój firmy przewyższył nawet moje najśmielsze sny!

Jestem niezwykle dumna z mojego zespołu, chociaż muszę przyznać, że przystosowanie się do tej nowej perspektywy kosztowało mnie kilka nieprzespanych nocy. Obecnie szukamy nowego lokalu, gdyż w starym już się zwyczajnie nie mieścimy 😉

Na stronie marki przeczytamy, że KOKOworld powstało m.in. z miłości do idei sprawiedliwego handlu. Co to dla Ciebie oznacza?

Za każdym razem, kiedy podróżuję i spotykam wspaniałych ludzi, którzy tworzą wyjątkowe rękodzieło, ale niestety często nie są w stanie utrzymać swoich rodzin ze sprzedaży rękodzieła, które wytwarzają, zastanawiam się jak mogłabym im pomóc, jaki model współpracy zbudować, aby wszystkim to wyszło na dobre. I tak naprawdę to właśnie Sprawiedliwy Handel daje im szansę na rozwój.

Niektórzy rękodzielnicy, z którymi współpracujemy, zatrudniają w swoich warsztatach matki samotnie wychowujące dzieci czy też te przebywające m.in. w zakładach penitencjarnych. To właśnie stanowi dla mnie prawdziwą wartość – realna pomoc drugiemu człowiekowi i stworzenie godnych warunków pracy.

Ostatnio, jak co roku w rocznicę tragedii Rana Plaza, odbywał się kolejny Fashion Revolution Week i jak pokazuje ta inicjatywa, wciąż zbyt wiele osób pracuje w niegodnych warunkach, a ich zdrowie i życie są zagrożone. Dlatego też mówimy o tym regularnie, organizujemy debaty, spotkania i chcemy uwrażliwiać ludzi na tę kwestię. Tym bardziej nie wyobrażam sobie tworzyć mody, która nie byłaby etyczna.

Współpracujesz z rzemieślnikami z całego świata? Jak wygląda ta współpraca? Czy ciężko jest nawiązać taką relację biznesową z kimś kto pochodzi z odległego dla nas kontynentu, nie tylko w kilometrach, ale również kulturowo odległego? Czy ciężko zdobyć zaufanie?

Każdego rękodzielnika, z którym współpracujemy poznałam osobiście podczas jednej z moich podróży. Często ciężko było przełamać pierwsze lody, czasem trzeba się dogadywać na migi. Ale zazwyczaj okazuje się, że moi rozmówcy są serdeczni i otwarci, i bardzo chętni do współpracy. Dzięki temu, moja córka do dziś potrafi liczyć do dziesięciu w języku bahasa indonesia, chociaż w Indonezji byłyśmy 2 lata temu!

Każde spotkanie z osobami z tak różnych światów jest niesamowitym doświadczeniem, różni nas wiele, pochodzenie, kultura, język i oczywiście pojawiają się nieporozumienia, jednak łączy nas wspólna pasja i dzięki temu zawsze dochodzimy do porozumienia, i to się liczy.

Dużym ułatwieniem są nowe technologie, w mgnieniu oka nasz rękodzielnik Kiss Herry może nam wysłać zdjęcia swoich nowych pieczęci, za pomocą których tworzy nowe wzory materiałów na wyspie Jawa w Indonezji – a jeszcze nie tak dawno byłoby to nie do pomyślenia.

Cieszy mnie to, że nasi rękodzielnicy coraz chętniej i z większą ufnością angażują się też w różne nasze projekty – jakiś czas temu przeprowadzaliśmy z nimi wywiady, a ostatnio stanęli nawet przed kamerą, specjalnie dla nas i naszego projektu filmowego na Fashion Revolution Week! Jestem z nich bardzo dumna 🙂

O jakie produkty w ciągu tych dwóch lat poszerzył się asortyment KOKOworld ?

Ciężko to zliczyć (śmiech). Nie tworzymy kolekcji w typowym dla branży modowej rytmie (52 kolekcje w roku zgodnie z tym co mówi film True Cost), nowości u nas często pojawiają się spontanicznie, akurat kiedy coś nas zainspiruje.

Jednak rzeczywiście w tym roku po raz pierwszy pojawiły się np. męskie muchy, zabawki upcyclingowe ze ścinek materiałów, poduszki patchworkowe tworzone przez artystkę MakkireQu – wciąż mamy wiele nowych pomysłów.

Część z nich wymyślamy sami w zespole, a inne są pomysłem naszych rękodzielników, którzy przychodzą do mnie i mówią “hej patrz co uszyłam z Twoich ścinek” – i to jest piękne!!!

Stale poszerzamy nasz asortyment o nowe kroje i, uwaga, nowe rozmiary 🙂 Staramy się też pod tym względem wsłuchiwać w głos naszych klientek i często pytamy je o zdanie, jest ono dla nas bardzo ważne.

Do naszego zespołu dołączył też artysta z Krakowa – Dawid Polony, który projektuje dla nas niezwykłe grafiki, którymi później zadrukowujemy ubrania. To nowość u nas, ale jak widać, bardzo się podoba!

Co najchętniej dzisiaj kupują Twoje klientki? Czy na przestrzeni lat zmienia się bardzo gust i potrzeby klientek?

Mam wrażenie, że bardziej niż gust klientek, zmienia się mój własny (śmiech). Niektóre projekty, które im wciąż się podobają, mnie się zwyczajnie „opatrzyły”. Wciąż poszukuję nowych inspiracji i staram się znaleźć równowagę między nowymi projektami a klasykami, które klientki uwielbiają.

Grono naszych wiernych klientek stale się powiększa, a co za tym idzie, staramy się aby każdy znalazł coś dla siebie, co przy zróżnicowanych gustach nie jest wcale łatwe 😉

Niewątpliwie jednak zauważyłam, że nasze klientki cenią sobie przede wszystkim wygodę (zupełnie jak ja 🙂 oraz jakość – wybierają zazwyczaj właśnie te uniwersalne, wygodne i ponadczasowe kroje (jak np. bluzka Minimal, tunika Summer Tube, modele z kolekcji Organic).

Stworzyliśmy serię ubrań dla dzieci, także przyszłe mamy często wybierają nasze projekty ze względu na wygodę i funkcjonalność. Obecnie intensywnie pracujemy też nad kolekcją męską (gdyż spore grono kobiet wciąż o nią pyta) i nie możemy się doczekać efektów!

Opowiedz o akcji Fashion Revolution. Czy w tym roku również się do niej przyłączyliście? Co tym razem przygotowaliście?

Inicjatywa Fashion Revolution powstała w 2013 roku, po katastrofie kompleksu Rana Plaza w Bangladeszu. Zginęło wtedy 1138 pracowników, którzy w niegodnych warunkach szyli ubrania dla marek odzieżowych z całego świata. Co roku można dołączyć do akcji i pytać marki odzieżowe: Kto uszył moje ubrania? (#whomademyclothes?).

My, jako odpowiedzialna marka modowa, jesteśmy dumni z tego, kto szyje nasze ubrania i odpowiadamy, a właściwie oddajemy głos naszym rękodzielnikom. Bo to właśnie oni tworzą z nami niezwykłe projekty.

Co roku wspieramy akcję Fashion Revolution. W tym roku zorganizowaliśmy pokaz filmu “True Cost” w naszym sklepie autorskim w Krakowie.

Wspólnie z Fashion Revolution Poland zorganizowaliśmy także wystawę w Art_Inkubatorze w Łodzi, która opowiada o kolejnych etapach tworzenia ubrań (wystawę można odwiedzać do 27.05).

Natomiast projekt filmowy przedstawiający naszych rękodzielników można znaleźć na naszym kanale YouTube >>>

Z czego jesteś dzisiaj – po ośmiu latach prowadzenia własnego biznesu – najbardziej dumna?

Z tego, że jesteśmy pierwszą marką odzieżową w Polsce, która świadomie promuje Fair Trade i działa według zasad Sprawiedliwego Handlu.

Widać coraz większą świadomość wśród klientów, coraz więcej osób dopytuje skąd mamy materiały, gdzie i w jakich warunkach szyjemy, natomiast mnie cieszy szczególnie to, że powoli, małymi krokami ta świadomość, mentalność zaczyna się zmieniać także i w Polsce.

Bardzo dumna jestem też z mojego zespołu, bo mam okazję współpracować z naprawdę wyjątkowymi ludźmi, którzy poświęcają wiele czasu i zdrowia, żeby KOKOworld tak sprawnie działało – i za to jestem im ogromnie wdzięczna. A przy tym wszystkim nie brakuje nam ani luzu, ani śmiechu na co dzień 🙂

Wierzę, że kiedy zespół potrafi się razem śmiać i wygłupiać, potrafi wszystko. Dzięki mojemu zespołowi nabieramy rozpędu i z optymizmem mogę patrzeć w przyszłość 🙂

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: własność marki KOKOworld

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Bo z własną firmą jest jak z dzieckiem…

Moja firma przeszła etap obowiązkowych szczepień. Dzięki temu jej odporność jest większa. Oczywiście nie uniknie infekcji, ale ma zapewniony podstawowy płaszcz ochronny.

Świeżo upieczona właścicielka firmy

Można powiedzieć, że jestem świeżo upieczoną właścicielką firmy. Moja działalność gospodarcza ma pół roku. Gaworzy i śmiało wyciąga ręce do ludzi. Zaczyna raczkować. Coraz częściej, ktoś nawiązuje z nią dialog.

Zanim pojawiła się na świecie, przeczytałam kilka wartościowych książek na temat dobrych praktyk biznesowych. Rozmawiałam z ludźmi, którzy zdecydowali się na rezygnację z etatu i podążanie drogą przedsiębiorczości. Korzystałam z profesjonalnego wsparcia Entrepreneur Impet. Po drodze łapałam różne okazje: kursy, spotkania, dyskusje panelowe.

Przeczytaj też: Mamo, tato, porozmawiajmy szczerze o rodzicielstwie

Nieprzespane noce

Zdobyta wiedza i wchłonięte doświadczenia innych, nie ochroniły mnie przed błędami. Pozostałam z refleksją, że w biznesie, podobnie jak w macierzyństwie -wcale nie jest tak różowo. Pojawiły się rzeczy, które właściwie nie powinny mieć miejsca. Nieprzespane noce. Zaniedbywanie siebie, rodziny i przyjaciół. Karuzela obowiązków wokół idei rozwijania firmy.

Jeżeli prowadzisz własną działalność to z pewnością wiesz, o czym mówię.

Po paru miesiącach intensywnej pracy, dzięki migrenie, która odesłała mnie na oddział neurologiczny jednego z wrocławskich szpitali, poszłam po rozum do głowy i zrobiłam krok w tył. Zatrzymałam się i postanowiłam cierpliwie rozwijać swój biznes! Spokojnie i świadomie, żeby nie zwariować od nadmiaru obowiązków oraz zawrotnego tempa, które determinuje rytm dnia.

Przeczytaj też: Niepełny etat – pełna równowaga. Z perspektywy mamy czterech córek

Mówiąc po ludzku- wyhamowałam i zmieniłam styl pracy

Wbrew logice, wycofałam się z paru planów. Zrobiłam rachunek sumienia i odpowiedziałam sobie na pytanie- dlaczego założyłam własną firmę i na czym mi tak naprawdę zależy? Mówiąc zupełnie po ludzku-wyhamowałam i zmieniłam styl pracy.

Od dwóch miesięcy funkcjonuję na innych zasadach. Pomimo tego, że pracuję zdalnie, wyznaczyłam sobie stałe godziny pracy. Przywracam do swojej codzienności systematyczne spotkania z przyjaciółmi. Wychodzę, wyjeżdżam i chociaż nadal mam mało czasu dla siebie, to już nie biegnę, nie pędzę, nie czuję, że gonią mnie terminy!

Przeczytaj jeszcze: House manager w domu pełnym kosmitów

Uważnie obserwuję poziom mojej życiowej energii. Dbam o to, żebym nie była wydrylowana. Kieruję się intuicją i zdrowym rozsądkiem.

Moja firma przeszła etap obowiązkowych szczepień. Dzięki temu jej odporność jest większa. Oczywiście nie uniknie infekcji, ale ma zapewniony podstawowy płaszcz ochronny. O pakiecie obowiązkowych szczepień dla początkujących firm, chętnie opowiem w kolejnym tekście, a teraz namawiam Cię do cierpliwego rozwijania biznesu, tak aby ten miał skrzydła i nigdy nie był kulą u Twojej nogi.

Zdjęcie: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jestem kobietą i mamą. Chcę zmieniać siebie i świat na lepsze ponieważ uważam, że łatwiej się żyje w otoczeniu, które jest przyjemne i ciekawe. Uwielbiam ilustrowane książki dla dzieci i czasem je recenzuję. Współpracuję z kwartalnikiem Ryms. W tzw. czasie wolnym pojawiam się na blogu i tam agituję, na rzecz życia z pasją :-) Jestem copywriterem - piszę i tworzę. Inspiruję firmy do kreatywnego podejścia i komunikowania swojej tożsamości. Zapraszam na betben.pl.
Podyskutuj

Pracuję z dziećmi, prowadzę biznes razem z siostrą – historia Sylwii, z Akademii Bystrzak w Płocku

Sylwia Barcińska po 6 latach pracy w korporacji zdecydowała się na założenie firmy – szukając kreatywnych zajęć dla córki, znalazła także pomysł na biznes dla siebie. W prowadzeniu firmy wspiera ją siostra Karolina, która zarządzała biznesem, gdy Sylwia była na macierzyńskim. Siostry prowadzą oddział Akademii Bystrzak w Płocku i najbardziej doceniają niezależność i elastyczność. A od września poszerzają ofertę o zajęcia z języka angielskiego, także od Bystrzaka. Przeczytaj i sprawdź czy prowadzenie własnej Akademii Bystrzak , spodoba się również Tobie!
Sylwia Barcińska bohaterka wywiadu

Już dzisiaj otwórz Akademię Bystrzak w swoim mieście i prowadź rozwijające zajęcia dla dzieci. Poznaj szczegóły biznesu!

Nowość! Od września 2021 możesz także prowadzić zajęcia z języka angielskiego Akademia Smart Kids oraz zajęcia sportowe – Dzieci w Ruchu – wszystko we współpracy z jedną firmą!

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Akademii Bystrzak, Akademii Smart Kids i Dzieci w Ruchu:
Michał Wójcik
tel.: 508 343 666
e-mail: m.wó[email protected]

Sylwia, jak rozmawiałyśmy przez telefon i zapytałam Cię o początki z Bystrzakiem, to powiedziałaś, że „to historia jak wszystkie inne”. Jesteś zatem kolejnym dowodem na to, że w mamach drzemie ogromny potencjał. Ale przewrotnie zapytam, czy nie bałaś się porzucić pracy w korporacji, by zacząć nieznaną podróż z własną firmą – oddziałem Akademii Bystrzak?

Tak, historia jak wszystkie inne, bo mamy szukając tego, co najlepsze dla swoich dzieci, oprócz znalezienia im kreatywnych zajęć, znajdują również pomysł na siebie. Czy się nie bałam?

Pewnie, że się bałam, po kilku latach ciężko z dnia na dzień zmienić wszystko. Myślałam, że będę ostatnią osobą, która otworzy własną działalność gospodarczą… Ale Bystrzak to mój powrót „do korzeni”, skończyłam pedagogikę, zawsze chciałam pracować z dziećmi i teraz to robię.

Czasem codzienność firmowa (księgowość, podatki, ubezpieczenia itp.) przytłacza, ale na zajęciach uśmiechy dzieci, ich podekscytowanie czy przypadkiem usłyszane zdawanie relacji rodzicom po zajęciach, daje satysfakcję i wywołuje uśmiech na twarzy. Wiem wtedy, że to co robimy to właśnie TO.

Powiedziałaś mi, że szukałaś kreatywnych, rozwijających zajęć dla córki i w Płocku ich nie znalazłaś. Wtedy kuzynka wspomniała Ci o Bystrzaku, po czym powiedziała „weź otwórz w Płocku Bystrzaka”. Co było dalej?

Dalej zaczęło się przeglądanie internetu, oferty innych Bystrzaków, śledzenie ich profili w mediach społecznościowych. Z każdą stroną, opisem, zdjęciem byłam coraz bardziej pewna, że Bystrzak to świetne zajęcia dla dzieciaków. Nie wiedziałam tylko czy współpraca z Centralą będzie w moim zasięgu, jak wyglądają warunki itp. Nie było nad czym się zastanawiać, zadzwoniłam na numer podany na stronie i zostałam mile zaskoczona.

Akademia Bystrzak to elastyczna współpraca, z pełną pomocą merytoryczną i marketingową. Po kilku rozmowach telefonicznych, umówiliśmy się na spotkanie, aby omówić szczegóły. Już wtedy wiedziałam, że w Płocku będzie moja Akademia Bystrzak.

Co Cię najbardziej urzekło w zajęciach Akademii Bystrzak? Ciekawa jestem tej perspektywy mamy, która szukała zajęć dla córki.

W zajęciach Bystrzakowych najbardziej spodobała mi się różnorodność. Podczas każdego spotkania dzieci mają wiele aktywności. Poznają nowe zakątki świata, pobudzają swoją wyobraźnię zamieniając się w piratów, indian czy naukowców. Wykonują kreatywne prace plastyczne, poznają techniki pamięciowe, rysują mapy myśli. Wszystko odbywa się w atmosferze zabawy, dzieci nawet nie wiedzą kiedy przyswajają nową wiedzę.

Uczą się – bawiąc, co ułatwia im zapamiętywanie. Mamy naprawdę dużo elementów geografii, biologii, historii, fizyki i chemii. Na koniec zostawiłam najważniejsze – eksperymenty! Dzieci uwielbiają je robić i obserwować, na każdych zajęciach pytają jakie dziś wykonamy doświadczenie. Niektóre z nich pokazują później rodzinie w domu.

A co jest dla Ciebie największą wartością teraz, jako franczyzobiorcy we współpracy z Bystrzakiem? Za co dałabyś im medal? 🙂

Myślę, że elastyczność. Akademia Bystrzak pozwala nam na swobodną pracę, mamy przygotowane scenariusze zajęć, karty pracy, dodatkowe materiały, książeczki, ale możemy to wszystko dopasować do siebie, do potrzeb naszych dzieci. Jeśli chcemy rozszerzyć naszą działalność, tak jak w naszym przypadku o warsztaty w szkołach czy przedszkolach, ofertę animacyjną czy kreatywne urodziny, Bystrzak nam kibicuje i często, po różnego rodzaju aktywnościach wysyła gratulacje.

Fajnie wiedzieć, że jesteśmy partnerami i razem gramy do wspólnej bramki.

Jeśli mamy jakieś wątpliwości, zawsze możemy zwrócić się o wsparcie – merytoryczne czy marketingowe.

Twoja córka uczestniczy w zajęciach Bystrzaka. Za co Natasza je lubi?

Natasza kończy właśnie drugi rok zajęć w naszym Bystrzaku, jest również naszym testerem we wszystkich pomysłach na warsztaty i animacje. Przy okazji również chodzącą reklamą – wszędzie opowiada o zajęciach, mówi o warsztatach i aktywnościach jakie będziemy prowadzić. 🙂

Kiedy zapytałam ją za co lubi Bystrzaka, powiedziała, że za wszystko – bardzo polubiła się z dziećmi, z którymi poznała się w Akademii, cieszy się, że może poszaleć artystycznie na zajęciach, jest bardzo zainteresowana nowymi miejscami na mapie, które poznaje, w domu z globusem opowiada nam później różne ciekawostki oraz oczywiście eksperymentowaniem.

Poznaj również historię Alicji, która założyła i prowadzi oddział Akademii Bystrzak w Szczecinie.

Jesteś mamą 9 – cio latki i 9 – cio miesięcznego maluszka, a we wrześniu minie dwa lata od momentu założenia przez Ciebie oddziału Bystrzaka. Opowiadałaś mi, że to Twoja siostra Karolina była dużym wsparciem, gdy Ty miałaś przerwę po urodzeniu drugiego dziecka.

Dokładnie, w tym roku szkolnym, we wrześniu pierwsze grupy rozpoczęły zajęcia, a ja trzy dni później byłam już w szpitalu na porodówce. Bardzo dużo pomogła mi moja siostra – Karolina. Tak naprawdę, oprócz prowadzenia zajęć w swoich grupach spadła na nią cała organizacja, logistyka i marketing.

Był to akurat początek kursów, dużo pytań ze strony rodziców, zapisy nowych dzieci. Jestem pewna, że bez niej nie dałabym sobie rady. Stanęła na wysokości zadania, a ja byłam spokojna, że mam zaufaną osobę, na którą mogę liczyć. Pewnie przybyło jej po tym doświadczeniu kilka siwych włosów, a ja poza wielką czekoladą mam jeszcze spory dług do spłacenia. 🙂

Karolina nadal Cię wspiera i jest Twoją „prawą ręką”.

Tak! I oprócz tego, że jest moją „prawą ręką”, od początku prowadzi zajęcia jako Trener. Dzieci ją bardzo lubią, bo to jest taki typ człowieka, który bez zastanowienia szaleje z nimi na podłodze. Ja jestem spokojniejsza, organizuję wszystko, planuję, ona zakłada na głowę pióropusz i tańczy jak Indianie lub piracką przepaskę na oko i krzyczy: Ahoj kamraci! 🙂

Na ostatnich kreatywnych urodzinach robiła sobie razem z dziewczynkami koronę i bawiła się jak księżniczka. 🙂 Taki nastrój i mi się udziela, bawimy się w trakcie zajęć, warsztatów czy animacji równie dobrze jak nasze Bystrzaki.

Zresztą ta niekończąca się wyobraźnia i otwartość to cechy pożądane w tej pracy. Wszystkie Trenerki bez mrugnięcia okiem potrafią zamienić się we wróżki, piratów czy astronautów i wyruszyć rakietą w kosmos. 🙂

Karolina to moja młodsza siostra, każda z nas jest inna i może dlatego dobrze się dogadujemy w Bystrzaku. Widzimy rozwiązania i pomysły na różne sposoby i robiąc „burzę mózgów” wychodzi zawsze coś fajnego.
Swoją drogą mam jeszcze jedną siostrę – Kasię – od czasu do czasu też nam pomaga przy organizacji urodzin, zobaczymy może później też będzie chciała dołączyć do Bystrzakowej załogi. 🙂

To prawie brzmi jak rodzinny biznes. 🙂 A jak dzisiaj wyglądają Twoje dni? Czy prowadzenie własnej działalności spełniło Twoje oczekiwania?

Z dwójką dzieci i własną firmą nie można się nudzić. Każdy dzień jest jednak inny, własna działalność daje też sporą swobodę jeśli chodzi o organizację. Kiedy potrzebuję więcej popracować, z pomocą wkracza Babcia, jeśli mamy na horyzoncie choroby jestem więcej z dziećmi. Prowadzenie działalności jako takiej nigdy nie było moim priorytetem, ale

Akademia Bystrzak to w moim przypadku robienie tego, co lubię i co zawsze chciałam robić oraz satysfakcja z radości dzieci.

A od września planujesz ruszyć z drugą marką Akademii. Opowiedz o Smart Kids.

Tak i tutaj właśnie pojawia się kolejna zaleta Bystrzaka – możliwość rozwoju i poszerzenia swojej oferty. Smart Kids to kurs językowy dla dzieci. Doskonale wiemy, jak ważna jest nauka języków obcych już od najmłodszych lat. Od września dzieci w naszym Bystrzaku będą mogły wybrać się z jeżykiem Simonem w niezwykle ciekawą, językową podróż. Będą uczyć się języka angielskiego w sposób kreatywny, łącząc sprawdzone modele z Bystrzakowych kursów.

Na jakich zasadach odbywa się współpraca z dwiema markami? Czy otwarcie Smart Kids wymaga nowych nakładów finansowych? Czy może w jakiś inny sposób trzeba się przygotować?

Pełne wsparcie otrzymujemy od naszej Centrali. Do prowadzenia kursów otrzymujemy merytoryczne materiały, karty pracy. Trenerzy prowadzący zajęcia Smart Kids również kończą specjalne szkolenie. Wszystko odbywa się w ramach umowy franczyzowej, po szczegóły odsyłam do Centrali – są różne opcje, w zależności od tego na jaki pakiet zajęć, jako franczyzobiorca się zdecydujemy.

A powiedz mi jeszcze, czy pandemia bardzo dała Wam się we znaki? Czy dużo zmian musiałaś wprowadzić? Jak jest teraz?

Oczywiście na początku, kiedy jeszcze mało wiedzieliśmy na temat wirusa łatwo nie było. Zostały zamknięte szkoły i przedszkola, w związku z tym, my również dla bezpieczeństwa przede wszystkim dzieci, zamknęliśmy naszą placówkę. Przeszliśmy na tryb zajęć online, co wymagało sporej wyobraźni i kreatywności – pokazywanie dzieciom eksperymentów, technik pamięciowych czy wykonywanie kreatywnych prac plastycznych przed monitorem było dość trudne. Tu ogromne podziękowania dla rodziców, którzy starali się jak mogli, aby zapewnić dzieciom miejsce do pracy, stałe łącze i materiały potrzebne do zajęć.

Po powrocie do zajęć stacjonarnych wprowadziliśmy szereg procedur, które pozwoliły zapewnić większe bezpieczeństwo. Na przykład zmieniony został grafik, tak aby jak najmniej dzieci było jednocześnie w placówce, dezynfekujemy i wietrzymy sale po każdych zajęciach. Myślę, że każdy z nas przyzwyczaił się do tej nowej codzienności i teraz jest już łatwiej. Dzieciom bardzo brakowało kontaktów z rówieśnikami, wielokrotnie słyszałyśmy od rodziców, że cieszą się, że ich dzieci uczestniczą w zajęciach.

Poznaj jeszcze historię Eweliny – mamy 4 dzieci – Jak pogodzić macierzyństwo z pracą?

To na koniec proszę o kilka słów do mamy, która czyta tę rozmowę, które mogą być takim paliwem do działania w kierunku własnej działalności. Może powiesz co u Ciebie przeważyło szalę?

Ja już tak mam, że jak coś sobie wymyślę to działam… Kiedy usłyszałam słowa : „Na co czekasz? Otwórz Bystrzaka!” od razu zaczęłam przeglądać Internet, dzwonić, pytać. Już planowałam gdzie będzie nasz lokal. Myślę, że jeśli taka mama, która szuka pomysłu na siebie, czuje, że takie zajęcia to jest właśnie to, nie ma co się długo zastanawiać. Trzeba spróbować. Akademia Bystrzak to fajni ludzie, którzy chętnie odpowiedzą na pojawiające się pytania, pomogą ze wszystkim.

Jeśli chce stworzyć kreatywne miejsce, pełne radości i dziecięcego śmiechu, gdzie trenerzy na zajęciach bawią się równie dobrze jak dzieci, to nie pozostaje nic innego jak to zrobić.

Dziękuję za rozmowę.

Już dzisiaj otwórz Akademię Bystrzak w swoim mieście i prowadź rozwijające zajęcia dla dzieci. Poznaj szczegóły biznesu!

Nowość! Od września 2021 możesz także prowadzić zajęcia z języka angielskiego Akademia Smart Kids oraz zajęcia sportowe – Dzieci w Ruchu – wszystko we współpracy z jedną firmą!

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Akademii Bystrzak, Akademii Smart Kids i Dzieci w Ruchu:
Michał Wójcik
tel.: 508 343 666
e-mail: [email protected]

Zdjęcia: prywatne archiwum Sylwii

Wywiad powstał w ramach akcji Franczyza dla Mamy.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie