Czego szukasz

KOKOworld – biznes, który zaczął się od podróży mamy i dziecka

O marce KOKOworld pisałyśmy u nas dwa lata temu. Wtedy Agata – właścicielka marki – opowiedziała nam jak powstała jej firma i jakie są jej korzenie, z kim współpracuje i skąd czerpie inspiracje. Dzisiaj pytamy co się zmieniło w biznesie Agaty, czy udaje jej się nadal działać w zgodzie z ideą sprawiedliwego handlu, jakie podróże odbyła i z czego jest najbardziej dumna.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 22/05/2018

Z okazji Dnia Matki marka KOKOworld przygotowała dla Was niespodziankę>>>

Agato ponad osiem lat temu wyruszyłaś w swoją podróż i nie mam teraz na myśli Twojej podróży do Afryki, ale to co było jej konsekwencją, własny biznes, czyli marka KOKOworld. O początkach opowiadałaś nam dwa lata temu. Co się zmieniło przez te dwa lata?

Zabrzmi to jak banał, ale przez te dwa lata zmieniło się naprawdę dużo. KOKOworld jako marka było dwa lata temu w zupełnie innym miejscu niż obecnie, i to samo dotyczy mnie jako przedsiębiorcy.

Odbyłam kolejne podróże, które zaowocowały współpracą z nowymi rękodzielnikami oraz lokalnymi firmami, m.in. z Wysp Zielonego Przylądka, Brazylii, Hiszpanii.

Stawiamy na nowe przyjazne środowisku i niepopularne jeszcze u nas materiały, takie jak tencel (lyocell) czy modal, a także organiczną bawełnę z certyfikatem GOTS. Używamy nawet materiału z recyklingowanych butelek plastikowych!

Dla mnie z całą pewnością dużym wyzwaniem było poszerzenie zespołu z 5 do 13 osób. Tak dynamiczny rozwój firmy przewyższył nawet moje najśmielsze sny!

Jestem niezwykle dumna z mojego zespołu, chociaż muszę przyznać, że przystosowanie się do tej nowej perspektywy kosztowało mnie kilka nieprzespanych nocy. Obecnie szukamy nowego lokalu, gdyż w starym już się zwyczajnie nie mieścimy 😉

Na stronie marki przeczytamy, że KOKOworld powstało m.in. z miłości do idei sprawiedliwego handlu. Co to dla Ciebie oznacza?

Za każdym razem, kiedy podróżuję i spotykam wspaniałych ludzi, którzy tworzą wyjątkowe rękodzieło, ale niestety często nie są w stanie utrzymać swoich rodzin ze sprzedaży rękodzieła, które wytwarzają, zastanawiam się jak mogłabym im pomóc, jaki model współpracy zbudować, aby wszystkim to wyszło na dobre. I tak naprawdę to właśnie Sprawiedliwy Handel daje im szansę na rozwój.

Niektórzy rękodzielnicy, z którymi współpracujemy, zatrudniają w swoich warsztatach matki samotnie wychowujące dzieci czy też te przebywające m.in. w zakładach penitencjarnych. To właśnie stanowi dla mnie prawdziwą wartość – realna pomoc drugiemu człowiekowi i stworzenie godnych warunków pracy.

Ostatnio, jak co roku w rocznicę tragedii Rana Plaza, odbywał się kolejny Fashion Revolution Week i jak pokazuje ta inicjatywa, wciąż zbyt wiele osób pracuje w niegodnych warunkach, a ich zdrowie i życie są zagrożone. Dlatego też mówimy o tym regularnie, organizujemy debaty, spotkania i chcemy uwrażliwiać ludzi na tę kwestię. Tym bardziej nie wyobrażam sobie tworzyć mody, która nie byłaby etyczna.

Współpracujesz z rzemieślnikami z całego świata? Jak wygląda ta współpraca? Czy ciężko jest nawiązać taką relację biznesową z kimś kto pochodzi z odległego dla nas kontynentu, nie tylko w kilometrach, ale również kulturowo odległego? Czy ciężko zdobyć zaufanie?

Każdego rękodzielnika, z którym współpracujemy poznałam osobiście podczas jednej z moich podróży. Często ciężko było przełamać pierwsze lody, czasem trzeba się dogadywać na migi. Ale zazwyczaj okazuje się, że moi rozmówcy są serdeczni i otwarci, i bardzo chętni do współpracy. Dzięki temu, moja córka do dziś potrafi liczyć do dziesięciu w języku bahasa indonesia, chociaż w Indonezji byłyśmy 2 lata temu!

Każde spotkanie z osobami z tak różnych światów jest niesamowitym doświadczeniem, różni nas wiele, pochodzenie, kultura, język i oczywiście pojawiają się nieporozumienia, jednak łączy nas wspólna pasja i dzięki temu zawsze dochodzimy do porozumienia, i to się liczy.

Dużym ułatwieniem są nowe technologie, w mgnieniu oka nasz rękodzielnik Kiss Herry może nam wysłać zdjęcia swoich nowych pieczęci, za pomocą których tworzy nowe wzory materiałów na wyspie Jawa w Indonezji – a jeszcze nie tak dawno byłoby to nie do pomyślenia.

Cieszy mnie to, że nasi rękodzielnicy coraz chętniej i z większą ufnością angażują się też w różne nasze projekty – jakiś czas temu przeprowadzaliśmy z nimi wywiady, a ostatnio stanęli nawet przed kamerą, specjalnie dla nas i naszego projektu filmowego na Fashion Revolution Week! Jestem z nich bardzo dumna 🙂

O jakie produkty w ciągu tych dwóch lat poszerzył się asortyment KOKOworld ?

Ciężko to zliczyć (śmiech). Nie tworzymy kolekcji w typowym dla branży modowej rytmie (52 kolekcje w roku zgodnie z tym co mówi film True Cost), nowości u nas często pojawiają się spontanicznie, akurat kiedy coś nas zainspiruje.

Jednak rzeczywiście w tym roku po raz pierwszy pojawiły się np. męskie muchy, zabawki upcyclingowe ze ścinek materiałów, poduszki patchworkowe tworzone przez artystkę MakkireQu – wciąż mamy wiele nowych pomysłów.

Część z nich wymyślamy sami w zespole, a inne są pomysłem naszych rękodzielników, którzy przychodzą do mnie i mówią “hej patrz co uszyłam z Twoich ścinek” – i to jest piękne!!!

Stale poszerzamy nasz asortyment o nowe kroje i, uwaga, nowe rozmiary 🙂 Staramy się też pod tym względem wsłuchiwać w głos naszych klientek i często pytamy je o zdanie, jest ono dla nas bardzo ważne.

Do naszego zespołu dołączył też artysta z Krakowa – Dawid Polony, który projektuje dla nas niezwykłe grafiki, którymi później zadrukowujemy ubrania. To nowość u nas, ale jak widać, bardzo się podoba!

Co najchętniej dzisiaj kupują Twoje klientki? Czy na przestrzeni lat zmienia się bardzo gust i potrzeby klientek?

Mam wrażenie, że bardziej niż gust klientek, zmienia się mój własny (śmiech). Niektóre projekty, które im wciąż się podobają, mnie się zwyczajnie „opatrzyły”. Wciąż poszukuję nowych inspiracji i staram się znaleźć równowagę między nowymi projektami a klasykami, które klientki uwielbiają.

Grono naszych wiernych klientek stale się powiększa, a co za tym idzie, staramy się aby każdy znalazł coś dla siebie, co przy zróżnicowanych gustach nie jest wcale łatwe 😉

Niewątpliwie jednak zauważyłam, że nasze klientki cenią sobie przede wszystkim wygodę (zupełnie jak ja 🙂 oraz jakość – wybierają zazwyczaj właśnie te uniwersalne, wygodne i ponadczasowe kroje (jak np. bluzka Minimal, tunika Summer Tube, modele z kolekcji Organic).

Stworzyliśmy serię ubrań dla dzieci, także przyszłe mamy często wybierają nasze projekty ze względu na wygodę i funkcjonalność. Obecnie intensywnie pracujemy też nad kolekcją męską (gdyż spore grono kobiet wciąż o nią pyta) i nie możemy się doczekać efektów!

Opowiedz o akcji Fashion Revolution. Czy w tym roku również się do niej przyłączyliście? Co tym razem przygotowaliście?

Inicjatywa Fashion Revolution powstała w 2013 roku, po katastrofie kompleksu Rana Plaza w Bangladeszu. Zginęło wtedy 1138 pracowników, którzy w niegodnych warunkach szyli ubrania dla marek odzieżowych z całego świata. Co roku można dołączyć do akcji i pytać marki odzieżowe: Kto uszył moje ubrania? (#whomademyclothes?).

My, jako odpowiedzialna marka modowa, jesteśmy dumni z tego, kto szyje nasze ubrania i odpowiadamy, a właściwie oddajemy głos naszym rękodzielnikom. Bo to właśnie oni tworzą z nami niezwykłe projekty.

Co roku wspieramy akcję Fashion Revolution. W tym roku zorganizowaliśmy pokaz filmu “True Cost” w naszym sklepie autorskim w Krakowie.

Wspólnie z Fashion Revolution Poland zorganizowaliśmy także wystawę w Art_Inkubatorze w Łodzi, która opowiada o kolejnych etapach tworzenia ubrań (wystawę można odwiedzać do 27.05).

Natomiast projekt filmowy przedstawiający naszych rękodzielników można znaleźć na naszym kanale YouTube >>>

Z czego jesteś dzisiaj – po ośmiu latach prowadzenia własnego biznesu – najbardziej dumna?

Z tego, że jesteśmy pierwszą marką odzieżową w Polsce, która świadomie promuje Fair Trade i działa według zasad Sprawiedliwego Handlu.

Widać coraz większą świadomość wśród klientów, coraz więcej osób dopytuje skąd mamy materiały, gdzie i w jakich warunkach szyjemy, natomiast mnie cieszy szczególnie to, że powoli, małymi krokami ta świadomość, mentalność zaczyna się zmieniać także i w Polsce.

Bardzo dumna jestem też z mojego zespołu, bo mam okazję współpracować z naprawdę wyjątkowymi ludźmi, którzy poświęcają wiele czasu i zdrowia, żeby KOKOworld tak sprawnie działało – i za to jestem im ogromnie wdzięczna. A przy tym wszystkim nie brakuje nam ani luzu, ani śmiechu na co dzień 🙂

Wierzę, że kiedy zespół potrafi się razem śmiać i wygłupiać, potrafi wszystko. Dzięki mojemu zespołowi nabieramy rozpędu i z optymizmem mogę patrzeć w przyszłość 🙂

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: własność marki KOKOworld

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

5 biznesów, które nie powstałyby, gdyby nie choroba dziecka

Te 5 pomysłów na rozwój zawodowy i biznes powstało z wielkiej potrzeby. Z troski o zdrowie własnego dziecka, z chęci podzielenia się ze światem swoim problemem, a również własnym doświadczeniem i wiedzą, jak można podnieść się w sytuacji, gdy na swojej drodze spotykasz się z poważną chorobą dziecka.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 30/10/2018
na pomoście siedzi mały chłopczyk, a naprzeciw pluszowy miś

5 biznesów, które nie powstałyby gdyby nie choroba dziecka

Zdarzają się życiu sytuacje, kiedy czujemy się postawieni pod ścianą. Kiedy wydaje nam się, że już nic nas nie czeka, kiedy tracimy nadzieję na szczęście i radość w życiu. Szczerze mówiąc, nie wydaje mi się żebym była w stanie oddać słowem stan uczuć i emocji, które targają rodzicem, gdy dowiaduje się, że jego dziecko jest poważnie chore.

Każda sytuacja jest odmienna, każdy na swój sposób przeżywa chorobę dziecka. Jednak nie chcę Was zasmucać, raczej dodać otuchy i przytoczyć przykłady, kiedy to właśnie choroba dziecka wyzwoliła tak niesamowitą energię w kobiecie/mamie, że stała się przyczyną rewolucji w życiu zawodowym. Historie prawdziwe i budujące, bo niosące pozytywny przekaz dla innych.

Powstały biznesy, które wspierają mamy będące w podobnych sytuacjach. Dające bogatą wiedzę, bo ich zapleczem jest wypracowane na własnym podwórku doświadczenie dotyczące konkretnej choroby

1. Od diety do książki

Książki autorstwa Julity Bator “Zamień chemię na jedzenie”, “Święta bez chemii” powstały pod wpływem ciągłego zmagania się autorki z chorobami swoich dzieci. W kółko powtarzające się infekcje wirusowe i bakteryjne, nie pozostawiające też suchej nitki na rodzicach, sprawiły, że Julita Bator zaczęła szukać przyczyny tych chorób m.in. w diecie. Badania niczego nie wykazywały, eliminowanie niektórych pokarmów też nie dawało efektów.

Dopiero wakacyjny wyjazd na Kretę, gdzie żywność jest mniej przetworzona, i gdzie podczas pobytu rodzina pozwoliła sobie na zupełną swobodę w jedzeniu, dał do zrozumienia, że problem może właśnie dotyczyć przetwarzania żywności i dodawanych do niej substancji polepszających np. smak czy trwałość produktu.

Autorka postawiła wszystko na jedną kartę i rozpoczęła badania na własną rękę. Okazało się, że jej dzieci wykazują silną alergię na wszelkie “polepszacze” smaku i konserwanty, tak nagminnie dodawane dziś do jedzenia.

Efektem tych badań i poszukiwań są książki – bestsellery. Można powiedzieć, że są one kompendium wiedzy na temat żywności przetworzonej i tego, czego należy unikać w trakcie zakupów w sklepie. Jak czytać etykiety i czego absolutnie nie należy jeść. Jednocześnie autorka przekonuje, że warto powrócić do tradycyjnej polskiej kuchni i pokazuje jak przemycać w potrawach wartościowe produkty.

2. Obudzić dziecko

Wszystkim znana z teatru oraz z małego i dużego ekranu – Ewa Błaszczyk – aktorka i pieśniarka. Jej historię pewnie każda z Was zna.

Po tym jak jej – wówczas 6 – cio letnia córeczka Ola –  zachłysnęła się popijając tabletkę wodą, która dostała się do płuc i dziewczynka zapadła w śpiączkę, Ewa Błaszczyk nie poddała się. Założyła fundację “Akogo?”, która działa na rzecz rehabilitacji dzieci po ciężkich urazach neurologicznych.

Od początku celem fundacji było założenie Kliniki Neurorehabilitacji “Budzik” przy Centrum Zdrowia Dziecka. Jest to pierwsza w Polsce klinika dla dzieci po ciężkich urazach mózgu. Pomimo, że córka Ewy Błaszczyk nadal nie wybudziła się ze śpiączki, pojawia się, dzięki różnym kontaktom kliniki, również nadzieja dla Oli.

Budujące jest również to, że co jakiś czas słyszymy w mediach o tym, że w klinice “Budzik” dziecko wybudziło się ze śpiączki.

Może ktoś powiedzieć, że Ewa Błaszczyk miała łatwo, bo to osoba znana, bo aktorka. Może jest w tym jakieś ziarno prawdy, ale tak naprawdę nie ma to żadnego znaczenia, bo w obliczu choroby dziecka, każdy z nas jest sam ze swoimi myślami, uczuciami i emocjami. W obliczu choroby dziecka podźwignąć się i stworzyć coś nowego, chcieć się dzielić tym z innymi, znaleźć w sobie taką siłę, dla każdego będzie ogromnym wysiłkiem.

3. Lokalna żywność

Córka Sylwii Modic cierpi na autyzm i wymaga stosowania szczególnej diety, m.in. z powodu silnej reakcji alergicznej na konserwanty. Poszukiwanie zdrowych produktów w sklepach i na bazarach niestety skończyło się fiaskiem. Okazało się, że do większości tzw. “zdrowej żywności”, dodawana jest cała masa substancji, które absolutnie nie powinny się w niej znaleźć.

Sylwia Modic wraz z mężem postanowili się nie poddawać i wzięli sprawę w swoje ręce. Potrzeba znalezienia prawdziwie ekologicznej i nieszkodzącej zdrowiu swojego dziecka żywności, wzbudziła w małżeństwie ogromną determinację, której efektem jest powstanie platformy Lokalny Rolnik. Okazało się, że pewność co do jakości produktu można mieć tylko wtedy, gdy kupujemy go bezpośrednio od wytwórcy. A przecież nie każdy może poświęcić czas na jeżdżenie po targach, bazarach.

Lokalny Rolnik to wirtualne targowisko, na którym rolnicy/wytwórcy mając do dyspozycji własne firmowe podstrony, reklamują swoje produkty, ustalają ceny oraz uzyskują informację i opinię klientów. To internetowa wersja społeczności kupująca wspólnie produkty od rolników.

Lokalny Rolnik to bardzo intensywnie rozwijająca się platforma będąca miejscem spotkań wytwórców i konsumentów zdrowej żywności, ale również idea wspierania i tworzenia lokalnej społeczności.Więcej o tym jak narodził się ten biznes i na czym polega możecie przeczytać j tutaj >>>

4. Pomysł na aplikację

“Mówi się, że najlepsze projekty rodzą się z autentycznej i silnej życiowej potrzeby. Tak właśnie jest z aplikacją Hospi Care. To nowoczesne narzędzie, którego koncepcja zrodziła się w domu małej, chorej dziewczynki Alicji, która od kilku lat jest pod opieką dziecięcego hospicjum domowego” –  cytat ze strony Hospi Care.

Jest to aplikacja, dzięki której wszystkie informacje na temat leczenia danej osoby znajdują się w jednym miejscu. Może mieć do niej dostęp każdy, czy to lekarz, czy np. opiekun/rodzic, zajmujący się chorym.

Często dokumentacja dotycząca leczenia osób przebywających np. w domowych hospicjach jest w wielu różnych miejscach, utrudnia to do niej dostęp, trzeba robić notatki, wykonywać setki telefonów. Aplikacja zawiera wszystkie dane o wynikach badań, aktualnym leczeniu. Oszczędza cenny czas i ogranicza i tak już duży stres.

Mama Alicji – Eliza Kugler szukała sposobu, aby usprawnić działania zespołu medycznego opiekującego się jej chorą córeczką i tak zrodził się pomysł na powstanie aplikacji HospiCare. Aplikacja dostępna jest on – line przez komputer, tablet, telefon. Aplikacja usprawnia komunikację między rodziną, czy opiekunami, a lekarzami, rehabilitantami, pielęgniarkami.

To nie jest projekt komercyjny. Hospicja dostaną tę aplikację za darmo. To projekt, który ma nie tylko leczyć, ale również zachęcać ludzi do realizacji takich społecznych projektów.

5. Historia jak z filmu

“ Kiedy choruje Twoje dziecko, żyjesz chorobą dziecka 24 godziny na dobę. Inne życie nie istnieje. Blogi okazały się być fantastycznym nośnikiem wiedzy o życiu codziennym, o ludziach, którzy, jak ja są więźniem choroby we własnym domu. Mój pierwszy wpis blogowy powstał pod wpływem impulsu, nie umiałam sobie poradzić z wydarzeniami, w których brał udział mój syn. Od razu wylała się na mnie fala hejtu, co paradoksalnie utwierdziło mnie w pisaniu. Chyba z poczucia skrywanej misji, że trzeba mówić, pisać o trudnych sprawach. Niech ludzie wiedzą, że problem jest złożony, niejednoznaczny, wielowątkowy. Pojawiły się zapisy moich rozmów z synem. Ocenę tych wpisów zostawiam czytelnikom. Blog piął się w górę rankingach popularnych blogów. Pojawiały się propozycje publikacji fragmentów w gazetach, w pracach doktorskich, magisterskich, wystąpień w TV, mam swój udział w powstaniu książki” – opowiada Małgorzata Skolankiewicz, mama Emila, którego codzienne zmagania z chorobą stały się inspiracją do powstania bloga.

Na podstawie bloga powstał również scenariusz filmowy “Magnetyczny Henio”, który zdobył nagrodę Script Pro 2016 podczas konkursu scenariuszowego na festiwalu Netia Off Camera w Krakowie. Istnieje duża szansa, że powstanie fajny film, z bohaterem jakiego jeszcze w polskim kinie nie było.

“Co daje mi pisanie bloga? Znajomości internetowe przeniosły się do życia realnego, poczucie trwania w chorobie, dystans do ludzi, świata oraz niebywałą przyjemność. A przyjemności są w życiu najważniejsze” – mówi Małgorzata.

Może chcesz podzielić się z nami swoją historią? Może też prowadzisz blog lub stronę, na której dzielisz się z innymi swoim doświadczeniem, a może wyszłaś z „cienia” choroby dziecka i prowadzisz jakiś rodzaj działalności, dla niego, dla siebie. Możesz do nas napisać!

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Profesjonalna ochrona Twojej małej firmy

Coraz częściej własna firma oznacza zdalną pracę z dowolnego miejsca. Nowy sposób robienia biznesu pociąga za sobą inne zmiany. Jedną z nich jest zastąpienie tradycyjnego biura wirtualnym. Ono również musi być dobrze wyposażone, by dało się działać bez przestojów.
  • Alicja Zielińska - 29/10/2018
pracownicy biura omawiają coś przed komputerem

Wszystko co potrzebne w jednym miejscu

W firmie przydaje się wiele sprzętów biurowych; część jest niezbędna również przy prowadzeniu firmy online. Avast dla biznesu udostępni Ci je w ramach jednej licencji.

„Brudnopisem” jest sandbox, gdzie możesz otwierać co chcesz i kiedy chcesz, a nawet jak trafisz na wirusa, to nie spowoduje on infekcji systemu. Niszczarka zutylizuje Twoje poufne dane (a także nieaktualne pomysły i dane osobowe klientów, współpracowników czy dostawców).

Ochrona przeglądarki zabezpieczy Cię przed próbami oszustwa online, a dzięki filtrom w poczcie elektronicznej cała kupka „gazetek promocyjnych” nie wysypie Ci się co rano ze skrzynki e-mail.

Biuro zamykasz na klucz. Takim kluczem w komputerze jest firewall (zapora zamykająca „drzwi” do portów, przez które laptop komunikuje się ze światem). Ponieważ nie dajesz nieznajomym kodów dostępu do budynku, również w wirtualnym świecie tego nie rób. Avast pomoże Ci je zapamiętać (w menedżerze haseł) i ochroni kamerę. Nie wszyscy dookoła muszą wiedzieć jaką koszulkę masz dzisiaj na sobie i nad czym właśnie pracujesz…

Jeżeli nie lubisz pani Hani z sekretariatu, siedzącej zawsze z uchem przy ścianie, w antywirusie Avast znajdziesz VPN, który skutecznie uszczelni przepływ informacji na łączach. Na plotkujących też jest metoda: ochrona tego co hula po sieci wewnętrznej i zabezpieczenie sieci WiFi. Nie wszyscy muszą znać tajemnice i pomysły Twojej firmy.

Podziękuj też smutnym panom w czarnych okularach żądającym okupu. Ransomware (i inne rodzaje wirusów) nie prześlizną się przez tarczę Avasta!

Avast daje kompleksową ochronę

Planujesz i organizujesz swoją pracę, bo chcesz by Twoja firma działała jak dobrze naoliwiony mechanizm. Avast pomoże Ci ją rozwinąć, bo eksperci, którzy go stworzyli, doskonale wiedzą jak to się robi. Ten program ma świetny silnik, dzięki któremu działa bez zarzutu – tak, że nawet nie odczujesz tego podczas pracy. A bogata sieć kontaktów (w przypadku Avasta 400 milionów użytkowników na świecie) to gwarancja przepływu ważnych informacji.

Trzymaj rękę na pulsie! I pracuj codziennie na 100%, tak jak Avast na 100% chroni Twoje wirtualne biuro (wg. testów AV Comparatives jest jednym z najlepszych, antywirusowych strażników biznesu).

Artykuł został przygotowany przez CORE – oficjalnego dystrybutora Avast w Polsce.

Zobacz rozwiązania AVAST dla firm – idealne dla ochrony małego biznesu!

Zdjęcie: partnera portalu

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail