Czego szukasz

Jak rzucić pracę w korporacji i założyć biznes – KOKOworld

KOKOworld to ubrania pochodzące z różnych stron świata, uszyte według zasady sprawiedliwego handlu. Agata, właścicielka KOKOworld podróże traktowała jak odskocznię od monotonnej pracy w korpo. Kiedy wyruszyła w kolejną długą podróż ze swoją córką – zdecydowała, że pora na zmiany. Założyła własną firmę i wspiera lokalne społeczności z krajów rozwijających się. Jak mówi – najtrudniejszy był pierwszy krok.

  • Joanna Gotfryd - 15/02/2016
Agata z córką Martynką

Agato, tak po prostu, wyruszyłaś w podróż i przywiozłaś z niej pomysł na biznes?

Można to tak ująć w wielkim skrócie (śmiech)… Tak naprawdę na długo przed otwarciem własnej firmy przywoziłam z podróży różne cudne rękodzieła  – torby, szaliki, biżuterię. Na początku rozdawałam przyjaciołom i rodzinie. Pomysł sprzedaży rękodzieła wytwarzanego przez różnych drobnych rękodzielników i samotne matki narodził się jak byłam wolontariuszką w Peru. Wydawał mi się fantastyczny – sprzedajemy coś pięknego, kolorowego, handmade i jednocześnie pomagamy rękodzielnikom i ich rodzinom zarobić, a w przyszłości może nawet i rozwinąć ich manufaktury. Jednak zupełnie nie wiedziałam jak zacząć.

Pół roku później za całą moją pensję kupiłam bilet do Bamako i pojechałam na festiwal muzyczny w Mali. To właśnie tam podjęłam wewnętrzną decyzję, że czas odejść z korporacji i wziąć sprawy we własne ręce. I tak się stało. Wróciłam i po 6 tygodniach otworzyłam butik w Krakowie. To było ponad 4 lata temu.

napustyni

Czym zajmowałaś się w tej korporacji?

Najpierw pracowałam w krakowskiej firmie produkującej software i sprzedawałam go na rynki francusko – i hiszpańskojęzyczne, a także tłumaczyłam z tych samych języków.

Później, kiedy moja córeczka miała rok, pracowałam w jednej ze znanych międzynarodowych korporacji – jednak słowo „pracowałam”, wolałabym zastąpić na „próbowałam przetrwać”.

I potem podróż do Mali i decyzja o odejściu z korporacji i założeniu firmy. Nie bałaś się?

Jasne, że się bałam. Ale „próba przetrwania” w korpo to jest słaby pomysł na życie. Ja miałam za sobą też etap wolontariatu – połknęłam bakcyla, dużo podróżowałam i pracowałam jako wolontariuszka. Bez wątpienia te różne doświadczenia oraz znajomość języków obcych pomagają później w zarządzaniu firmą. Jednak najpierw trzeba się zdobyć na ten pierwszy krok, co zdecydowanie jest najtrudniejsze.

komin_640

I tak założyłaś KOKOworld… Jakie produkty były w pierwszej kolekcji?

Początki KOKOworld były zupełnie rożne od tego, co mamy dziś. Kiedy otwierałam sklep ponad 4 lata temu, miałam tak naprawdę kilka toreb i ubrań uszytych w Mali i kilkadziesiąt kilogramów ciekawej odzieży typu vintage z Włoch. Chwilę potem, owoc kolejnej podróży, pojawiła się ceramika z Kolumbii, potem plecaki z Gwatemali itd… Jednak same zaczęłyśmy szyć i projektować niecałe 2 lata temu.

niebieskie_spodnie

Na stronie internetowej Twojego sklepu widziałam ubrania, które są całkiem „europejskie”, ale mają egzotyczne „akcenty”…

Bez wątpienia kobiety w Europie mają inny styl niż Afrykanki czy Azjatki. Przywożąc materiały z Afryki i innych miejsc stanęłyśmy przez wyzwaniem, aby połączyć te piękne kolory i faktury z europejskim stylem, tak abyśmy same mogły je nosić na co dzień. Projektując, zawsze projektujemy dla siebie – i to się okazuje najbardziej skuteczne. Najbardziej mnie cieszy, że w naszych ubraniach moje koleżanki chodzą do pracy, do kina i na randkę – i o to chodziło.

W ofercie posiadamy  klasyczne kolekcję basic, a także te bardziej odważne i bardziej kolorowe, całkowicie uszyte np. z afrykańskich „Waxes” – te kolekcje klientki ubierają na szczególne okazje. Jednak bardzo lubimy akcenty i minimalistyczne kroje, a także naturalne materiały jak np. nasza surowa bawełna z Senegalu.

naszyjnik

Co jest bestsellerem w Twoim sklepie? W co lubią ubierać się Polki?

Zdecydowanie tuniki, sukienki, bluzki, proste i klasyczne z egzotycznymi akcentami z materiałów z Afryki czy Azji, a także nasze cudne kolorowe sukienki Addis Abeba uszyte w całości z “african waxes”.

sukienka_jasna_640

Z jakich krajów sprowadzasz materiały i ubrania do sklepu?

W tym momencie mamy materiały i akcesoria z wielu krajów i 3 kontynentów – Kolumbii, Peru, Kostaryki, Gambii, Senegalu, Ugandy, Tajlandii, Indonezji. Sprowadzamy materiały, czasem akcesoria, biżuterię, jednak prawie wszystkie kolekcje są szyte i projektowane przez nas w Krakowie. W większości są to kraje zwane potocznie krajami Globalnego Południa lub krajami rozwijającymi się.

Bakcyl wolontariatu tkwi w Tobie nadal i czujesz potrzebę pomocy ludziom z tych krajów, współpracując z nimi?

Chyba tak właśnie jest… Czasem znalezienie tam jakiejkolwiek pracy graniczy z cudem. Budowanie miejsc pracy właśnie w tych krajach, czy też angażowanie się w projekty edukacyjne lub pomoc charytatywną (zorganizowałyśmy w zeszłym roku zbiórkę butów dla dzieci w Ugandzie, a na  Cabo Verde zawiozłyśmy przybory szkolne i zorganizowałyśmy warsztaty fotograficzne) to coś, w co głęboko wierzę.

Dzisiaj KOKOWorld to duża firma. Jak się zarządza takim biznesem i zespołem ludzi? Współpracujesz z wieloma dostawcami, często jeździsz za granicę… Jak to robisz?

Nie mam lepszej odpowiedzi niż to, że uczę się każdego dnia i co chwilę mam przed sobą nowe wyzwania. Chętnie też uczę się od lepszych i korzystam z wszelkiego rodzaju porad i szkoleń.

Rzeczywiście dzisiejsze KOKOworld nie przypomina niczym KOKOworld jeszcze sprzed 2 lat. Dziś na stałe pracuje ze mną już 5 pracowników, kilka osób na zlecenie, oraz wielu rękodzielników czy to w Polsce czy w wielu innych krajach jak Senegal, Indonezja, Kolumbia.

Prowadzimy też szkolenia w małopolskich szkołach na temat Sprawiedliwego Handlu wraz z Koalicją Sprawiedliwego Handlu i udzielamy się też na polu edukacyjnym. Mamy bardzo ambitne plany na ten rok (śmiech).

Jeżeli chodzi o podróże, to staram się jeździć kilka razy do roku za granicę w celu nawiązania kontaktów z rękodzielnikami czy też wyszukania nowych cudnych produktów, nowych wiosek fair trade. Właśnie kilka dni temu wróciłyśmy z moją córeczką Martynką z podróży po Indonezji, z której przywiozłyśmy ogrom cudnych batików.

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

No właśnie, co o KOKOworld mówi Martynka? „Pracuje” z Tobą i na przykład pomaga wybierać nowe produkty do oferty? Jest dumna z Ciebie?

Dobre pytanie (śmiech). Sama się zastanawiam czasami jak te podróże odbiją się w jej dorosłym życiu. Rzeczywiście jeździ ze mną na różne targi i spotkania, często zmęczona po całym dniu podróży mówi: „Mamo, kolejna fabryka batiku, nie!!!”. Jednak gdy później podsłuchuję jak tłumaczy cioci czy babci co widziałyśmy i co kupiłyśmy i co będziemy z tego szyć, to widzę, że w głębi duszy ją to cieszy i czuje częścią tego naszego babskiego biznesu (śmiech).

Niedawno prowadziliśmy akcję #OgarnęTo – jak Ty ogarniasz – biznes i macierzyństwo?

Wciąż powtarzam „Nie ogarniam” (śmiech). Sama jestem dość roztrzepana i jak to mówią „w gorącej wodzie kąpana” i czasem mam tysiąc pomysłów na minutę. Wtedy moi znajomi uspokajają mnie i mówią: „a jednak jakoś wszystko jest ogarnięte” (śmiech).

Dziękuję Ci za rozmowę i zapraszamy nasze Czytelniczki na konkurs. Szczegóły na naszym profilu na FB już wkrótce…
Pełną ofertę ubrań możesz zobaczyć tutaj: www.kokoworld.pl a o nowościach dowiedzieć się z profilu KOKOworld na Facebooku.

Rozmawiała Joanna Gotfryd

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Pomóż stanąć na własnych nogach – zdecyduj kto wygra 30 tysięcy na rozwój biznesu!

Kto wygra 30 tysięcy na rozwój swojego produktu i biznesu? Zdecyduj i zagłosuj. Konkurs Stań na własnych nogach, właśnie wszedł w 2 etap - głosowania na jeden z wybranych 50 zgłoszeń. Zobacz wybrane produkty i oddaj swój głos! Głosowanie trwa do 5 września, a każda klubowiczka Rossmann może oddać tylko 1 głos!
  • Joanna Gotfryd - 01/08/2019
sofa, nogi kobiety i laptop na kolanach - plakat zapowiadający akcję Rossmanna

Stań na własnych nogach – prawie 500 zgłoszeń!

Konkurs Stań na własnych nogach, to akcja, którą organizujemy wspólnie z firmą Rossmann. Od 15 czerwca do 20 lipca można było zgłosić do konkursu swój produkt, tworzony z pasją, który ma szanse stać się biznesem i dać niezależność finansową jego twórczyni.

Do konkursu zgłoszono prawie 500 prac konkursowych! Komisja konkursowa złożona z przedstawicieli Rossmann i Fundacji Mamo Pracuj miała bardzo trudne zadanie – wybranie 50 prac, które przejdą do 2 etapu konkursu.

Wśród zgłoszonych prac było dużo zabawek – lalek, szydełkowanych misiów oraz książeczek. Sporo zgłoszeń dotyczyło akcesoriów dla dzieci – kocyków, wielorazowych pieluszek, personalizowanych przedmiotów czy produktów idealnych na prezent, np. z okazji urodzenia dziecka.

Przedsiębiorcze i twórcze kobiety do konkursu zgłosiły także ręcznie robione kosmetyki – szampony, mydła i kremy – bez konserwantów, na bazie naturalnych składników.

Nie zabrakło także artykułów dla domu – ozdobnych bibelotów, naturalnych świec i dekoracyjnych przedmiotów.

Wśród zgłoszonych prac była też odzież i akcesoria modowe, a także akcesoria wpisujące się w trend zero waste – wielorazowe artykuły higieniczne i zamienniki jednorazowych foliówek na zakupy.

Zobacz jakie produkty znalazły się w 2 etapie konkursu! >>

Głosowanie na najlepszy produkt

Teraz klubowicze Rossmann mogą zagłosować na najlepszy – ich zdaniem – produkt.

Głosowanie potrwa od 1 sierpnia do 5 września. Każdy klubowicz Rossmann może zagłosować tylko jeden raz, dlatego warto starannie przejrzeć wybrane do 2 etapu prace.

Zwycięzców, którzy otrzymają nagrody – pierwszą – 30 tysięcy złotych, oraz drugą i trzecią – odpowiednio – 20 i 10 tysięcy – poznamy już 10 września.

Zagłosuj, pomóż stanąć na własnych nogach! >>>

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Moda mi w duszy gra – historia Justyny, właścicielki marki Just.Slow

"Moje ubrania mają nie być modne, bo moda jest chwilowa i ulotna. Chcę, żeby ubrania just.slow były uniwersalne i ponadczasowe. Żeby można je było włożyć zawsze i na wiele okazji (...)". O pasji, modzie i tworzeniu własnej marki odzieżowej będąc mamą malutkich dziewczynek, rozmawiamy z Justyną Dziatkowską, projektantką, twórczynią proekologicznej odzieżowej marki Just.Slow.
  • Agnieszka Kałużna - 29/07/2019
Justyna Dziatkowska, justslow.eu

Kiedy tak naprawdę narodziło się marzenie o własnej marce?

Kiedy zrodziło się marzenie… Tak naprawdę, odkąd pamiętam miałam smykałkę do kreowania i tworzenia czegoś własnego. Mam spore zdolności manualne. Jako nastolatka kupowałam odzież w second hand’ach i przerabiałam je po swojemu lub szyłam z niej zupełnie nowe rzeczy. Ze starych dżinsów potrafiłam uszyć ręcznie plisowaną spódnicę i to bez użycia maszyny do szycia, torebkę dodawaną do gazety jako forma reklamy obszywałam materiałem, by mieć coś oryginalnego. Czyli od zawsze byłam związana z modą i projektowaniem.

Chęć stworzenia własnej linii odzieży zrodziła się tak naprawdę wraz z pojawieniem się na świecie moich dzieci. Pierwotnie pomysł na biznes był nieco inny, związany z inną dziedziną, niemniej jednak cały czas był związany z branżą modową. Z czasem ewoluował, by finalnie zatrzymać się na projektowaniu i szyciu ubrań dla kobiet.

A skąd czerpiesz inspirację?

Jeżeli chodzi o kroje ubrań, to pomysł na pierwszą kolekcję i jej formę wynikał z moich własnych potrzeb. Pierwszą córkę bardzo długo karmiłam piersią i brakowało mi ubrań, w których mogłabym wygodnie i bez skrępowania nakarmić dziecko. Te dostępne na rynku, dedykowane mamom karmiącym, kompletnie do mnie nie przemawiały i daleko odbiegały od mojego gustu i bliskiej mi estetyki. Poza tym wyszłam z założenia, że karmienie piersią, choć to piękny czas, jest tylko przejściowym okresem w moim życiu i tak samo byłoby z ubraniami. Dbam o małą zawartość szafy, lubię minimalizm i prostotę, a także rozsądnie kupuję, więc zbędne wydatki na ubrania „na chwilę” nie wchodzą w grę.

Kiedy miała pojawić się na świecie moja druga córka, postanowiłam przełożyć rodzące się w mojej głowie pomysły na papier. Zaprojektowałam sukienkę i bluzkę dla mnie idealną. Miały spełniać funkcję zasadniczą, czyli dawać możliwość karmienia piersią, ale przede wszystkim miały pięknie wyglądać i być wygodne.

Oczywiście nie odkryłam przysłowiowej Ameryki i inspirację zaczerpnęłam z historii mody. Kopertowa sukienka czy bluzka, która pojawia się w mojej pierwszej kolekcji już od stuleci była noszona w formie kimona. W latach 30. pojawiła się w kolekcjach Elsy Schiaparelli, by stać się masowym modelem w okresie Wielkiego Kryzysu. W latach 70. amerykańska designerka i guru kobiecej mody, Diane Von Furstenberg, zafascynowana kulturą Dalekiego Wschodu zaczęła eksperymentować z małymi kopertowymi topami i materiałami. Jej pomysły szybko ewoluowały i powstała sukienka kopertowa, którą w 1975 roku sprzedała w około pięciu milionach egzemplarzy!

To bardzo ciekawe. Nie miałam o tym pojęcia! A powiedz, z myślą o kim projektujesz swoje ubrania? O mamach karmiących?

Moje ubrania tworzone są z myślą o kobietach. Wiem, że to może banalne stwierdzenie, ale tak rzeczywiście jest. Jestem zwykłą kobietą i mamą. Nie jestem ideałem, nie mam wyglądu i aparycji wybiegowej modelki. Dlatego ważne jest dla mnie, by moje ubrania leżały dobrze na takich kobietach jak ja. Zwyczajnych, nieidealnych, pełnych niedoskonałości.

Dla naszych Czytelniczek Justyna przygotowała specjalny 10% rabat na zakupy hasło: mamopracuj, ważny do końca 31.08.2019 r.

Każda z nas jest inna i każda zasługuje na to, żeby wyglądać pięknie i czuć się komfortowo. Taka idea przyświeca mi w projektach. Stąd też wybór pierwszego kroju. Sukienka kopertowa to strój, który pasuje do każdego typu sylwetki. Dzięki wiązaniu sama decydujesz o głębokości dekoltu czy wysokości talii. To krój dla kobiet, które chcą się czuć kobietami. Nie wymaga wysiłku i nadaje się na każdą okazję. Pasuje do każdego miejsca na świecie i odpowiada potrzebom współczesnych kobiet.

Zależy mi na tym, żeby moje ubrania były nowoczesne, więc dużą inspiracją jest też dla mnie miasto. Lubię miejskie życie, więc inspiruje mnie architektura, kolory miasta, ulice, ludzie…. Połączenie nowoczesnych krojów z naturalnych materiałów, w których każda z nas może pokazać się w dowolnym miejscu miejskiej dżungli to dla mnie priorytet.

Jak docierasz do grupy odbiorców?

Na chwilę obecną pracuję nad zbudowaniem fajnej społeczności w social mediach. Prowadzę fanpage na Facebooku i oczywiście konto na Instagramie – zapraszam do odwiedzenia 😉. Ważne jest dla mnie, żeby dotrzeć nie tylko do osób zainteresowanych modą, ale także do mam karmiących piersią, bo stąd wywodzi się pomysł na odzież i do osób zainteresowanych ekologicznymi i przyjaznymi środowisku wyborami.

Na pewno moje kolejne działania będą opierały się na rozsądnej i ciekawej reklamie. Mam też nadzieję, że w jesiennej edycji targów branżowych np. krakowski Kiermash czy targi dla mamy i dziecka uda mi się pokazać swoje produkty. Wszystko jest jednak zależne od najmłodszej w rodzinie (śmiech).

Masz dwoje malutkich dzieci. Jak udaje ci się łączyć te dwie przestrzenie: zawodową i rodzinną?

Oczywiście nie jest lekko. Dziewczynki są na tyle małe, że wymagają ciągłej opieki i uwagi. Trudno wymagać od nich samodzielności, skoro jedna dopiero co przestała być noworodkiem… Myślę, że to kwestia motywacji i dobrej organizacji. Oczywiście nic na siłę, wbrew sobie czy ze szkodą dla dzieci lub rodziny. We wszystkim trzeba mieć umiar i trochę luzu.

Wierzę, żę trzeba dać sobie taką ewentualność, że nie wszystko zawsze idzie zgodnie z planem. Czasem tak po prostu bywa. Dla mnie to nie jest powód do stresu czy załamania, a motywacja do pracy i szukania sposobów na rozwiązanie danej trudności.

Mam jasno wytyczone cele i do nich dążę. Jasne jest, że nie jestem samowystarczalna i nieocenionym wsparciem jest dla mnie mój partner. To bardzo ważne, żeby mieć przy sobie kogoś, kto wesprze, zmotywuje, odciąży w jakichś obowiązkach lub czasem wykona coś za ciebie. Bez niego wiele rzeczy nie byłoby możliwych.

To prawda. A teraz jeszcze z tej „zawodowej beczki”: slow fashion czyli świadome podejście do mody to ostatnio prężnie rozwijający się trend. Co wyróżnia markę Just Slow na tym tle?

Moje ubrania mają nie być modne, bo moda jest chwilowa i ulotna. Chcę, żeby ubrania just.slow były uniwersalne i ponadczasowe. Żeby można je było włożyć zawsze i na wiele okazji, a także, żeby pasowały do innych rzeczy, które już się w szafie znajdują. Stąd wybór bardzo stonowanych i jednolitych kolorów.

Moje ubrania mają być stylowe i kobiece. Podkreślać nasze atuty i ukrywać to, co aktualnie chcemy ukryć (o ile chcemy, śmiech). Dlatego tak ważny jest dla mnie krój. Oczywiście ogromne znaczenie ma to, z czego są wykonane i dlatego do pierwszej kolekcji został użyty dość unikatowy materiał, jakim jest bambus. Wybór nie jest przypadkowy i został poprzedzony wnikliwym rozeznaniem na rynku odzieżowym i tekstylnym.

Wiem, że ważne jest dla ciebie działanie w zgodzie z troską o naszą planetę. Jak to przekłada się na twoją pracę?

W codziennym, domowym życiu staram się myśleć, co wybieram. Ograniczam zużycie środków chemicznych, zastępuję je naturalnymi. To samo tyczy się kosmetyków. Sięgam po te ekologiczne, na bazie naturalnych składników. Staram się wybierać to, co jest w szkle lub zupełnie bez opakowania, a jeżeli już w plastiku, to takim, który nadaje się do recyklingu.

Podobnie w pracy. Wykroje układane są w szwalni tak, aby zminimalizować ilość odpadków, ubrania pakowane są bez użycia folii czy plastikowych elementów. Kartoniki czy papier, w którym wysyłam ubrania pochodzą z recyklingu. Uprawy bambusa, z którego uszyte są ubrania są ekologiczne, bo bambus rośnie szybko i nie wymaga kompletnie używania pestycydów. A sama tkanina jest niezwykle wytrzymała, dzięki czemu będzie długo służyła. To są małe, ale myślę, że dobre wybory, którymi mogę się przysłużyć naszej planecie.

Jasne, kropla drąży skałę! A powiedz, gdyby ktoś chciał coś przymierzyć, zobaczyć, dotknąć… można was spotkać stacjonarnie?

Marzę o swoim butiku i wierzę, że kiedyś będę mogła do niego zapraszać, ale na razie moje ubrania można jednak już teraz zobaczyć stacjonarnie w concept store FREEDOM w Krakowie, przy ulicy Parkowej 1. Serdecznie zapraszam wszystkich z Krakowa i nie tylko do odwiedzenia tego zaczarowanego miejsca. Na pewno będę szukała kolejnych miejsc, w innych miastach, które pozwolą na stacjonarną sprzedaż.

W jakim kierunku chciałabyś rozwijać markę?

Chciałabym zachować autentyczność i spójność marki. To, co tworzę jest w 100% zgodne ze mną i moim gustem. Zależy mi, żeby tak pozostało. Na pewno chciałabym mieć większą liczbę modeli, poszerzyć asortyment o dzianiny, np. swetry czy kardigany z bambusowej przędzy, a także w przyszłości o dodatki, które mogłyby być świetnym uzupełnieniem czy dopełnieniem tak prostych ubrań.

Niemniej jednak dalszy rozwój marki pod kątem kreacji, dalej widzę w takim minimalistycznym wydaniu, bo to mi w duszy gra. Interesują mnie też ekologiczne i nietypowe materiały, np. te tkane z przędzy konopnej czy pokrzywy. Jak już wcześniej wspomniałam na liście marzeń jest też własne miejsce, własny butik z ubraniami, ale do tego jeszcze daleka droga…

Co czujesz, gdy spotykasz na ulicy dziewczynę w sukience od Just Slow?

To wspaniałe uczucie, zobaczyć kogoś w ubraniu swojego projektu. Odbieram to jako nagrodę za moją pracę i potwierdzenie, że nie poszła na marne. Czuję się dowartościowana i mam apetyt na więcej.

Moja ostania klientka wybrała sukienkę w kolorze ecru na swój ślub cywilny… nie ukrywam, że wspaniale było „towarzyszyć” jej w tak wyjątkowym dniu.

Gdzie widzisz się za dwa-trzy lata?

Chciałabym robić nadal to, co kocham, co mnie interesuje, czyli tworzyć swoją markę odzieżową i być związana z branżą mody. Chciałabym się rozwijać w tym kierunku i poszerzać swoją wiedzę z zakresu konstrukcji odzieży, materiałoznawstwa, a także psychologii i marketingu mody. Chciałabym poszerzać swoją ofertę o kolejne, ekologiczne i nietypowe materiały. Krokiem rozwoju dla firmy z pewnością będą zagraniczne rynki sprzedaży i to też jest cel na mojej liście. Niemniej jednak, najważniejsza jest rodzina i za dwa-trzy lata, chciałabym nadal mieć dla niej czas i to jest mój priorytet.

Czym jest dla ciebie sukces?

Sukces nie ma dla mnie wymiaru materialnego. Sukces jest dla mnie uczuciem spełnienia i radości. Spokojem ducha i satysfakcją, że każdego dnia można się realizować i robić to, co się lubi, tak jak się lubi. To uczucie stabilizacji i komfortu psychicznego dzięki pracy, którą dobrze wykonałam i która znalazła grupę odbiorczą.

Co powiedziałabyś młodej mamie, które ma marzenie, ale nie bardzo wie, jak zacząć?

Żeby się nie bała. Żeby marzyła i realizowała marzenia. Żeby szukała wsparcia i pomocy w dążeniu do celu, bo znajdzie je zawsze. Mamy teraz naprawdę duże możliwości zarówno zmiany ścieżki zawodowej, jak i próbowania sił we własnym biznesie. Jest wiele miejsc, w których możemy się dokształcić, wyszkolić czy przebranżowić. Podobnie z możliwościami pozyskania środków na biznes.

Nie należy się obawiać, że się nie uda, że się nie da rady… bo kto jak nie my? Kobiety-mamy 🙂 Myślę też, że najlepszym wsparciem i motywacją jesteśmy same dla siebie, dlatego warto szukać i gromadzić wokół siebie takie kobiety, które próbują. Które się nie poddają i realizują swoje marzenia. One są dla nas najlepszym przykładem i pokazują, którędy można iść.

Dziękuję za rozmowę i życzę ci powodzenia w realizacji marzeń!

Dziękuję!

Zapraszamy na zakupy ze specjalnym 10% rabatem! Hasło: mamopracuj, ważny do końca 31.08.2019 r.

Zdjęcie główne i rodzinne: archiwum prywatne Justyny; zdjęcia z sesji: Anna Bąk Kolory Studio Fotografii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kałużna
Spełniająca się żona, mama urwisa i urwiski, przedsiębiorca, redaktorka, muzyk. Z wykształcenia rosjoznawczyni i wokalistka. Ostatnio odkryłam, że artystyczną pasję można realizować... piekąc torty! Kocham słowo pisane, dobrą kuchnię, podróże w nieznane i letnie burze. I mocno wierzę w to, że samorealizacja ma wiele odsłon, często równolegle występujących.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail