Czego szukasz

Kobiety chcą pracy, a czy praca chce kobiet?

Sytuacja kobiet na rynku pracy jest poddawana publicznej debacie już od wielu lat. Dużo mówi się o wyrównywaniu płac, możliwości awansu czy dodatkowych ułatwieniach dla matek. Właśnie – mówi się. Mimo że obietnic i propozycji nie brakuje, nie przekładają się one na realne zmiany. Świadczą o tym chociażby dane z raportu Światowego Forum Ekonomicznego „Gender Gap”, według których miejsce Polski w rankingu dotyczącym wyrównywania szans kobiet i mężczyzn spada. Co jest tego przyczyną? 

Czy faktycznie jesteśmy gorszymi pracownikami niż mężczyźni, czy może wina leży po stronie skostniałego rynku pracy, który wciąż nie za bardzo chce się do nas dostosować?

Wykształcone, ambitne i… bezrobotne

Zapewne niejedna z nas pamięta czasy szkolne, kiedy to często padało stwierdzenie, że dziewczynki uczą się chętniej niż chłopcy. Jak się okazuje, mimo upływu lat, niewiele się zmieniło – kobiety aktywne zawodowo mogą pochwalić się generalnie lepszym poziomem wykształcenia. Średnie zdobyło prawie 70% z nich, wyższe – 40%. Co więcej, zarówno te pracujące, jak i bezrobotne, częściej decydują się na udział w nieobowiązkowych kursach i szkoleniach. Niestety, mimo że panie aktywne zawodowo są zdecydowanie bardziej żądne wiedzy i nowych kwalifikacji, wciąż jest ich mniej niż panów. Odsetek aktywnych zawodowo mężczyzn wynosi ponad 60%, wśród kobiet poziom ten nie przekracza 50%. Zgodnie z informacjami zawartymi w raporcie GUS-u, w 2011 roku na 1000 aktywnych zawodowo mężczyzn przypadało 547 panów biernych zawodowo, natomiast w przypadku kobiet tysiącowi aktywnych odpowiadało 1053 biernych. Również stopa bezrobocia kobiet, wynosząca 11,1% w 2012 roku, jest wyższa niż stopa bezrobocia mężczyzn, która to z kolei osiągnęła poziom 9%. Należy zwrócić tu uwagę na fakt, że kobiety częściej niż mężczyźni zagrożone są bezrobociem długotrwałym, czyli dłuższym niż rok.

Praca na przegranej pozycji

Jedną z głównych przyczyn gorszej sytuacji zawodowej kobiet może być to, że wciąż zbyt wiele z nich – bo aż 33,7% – znajduje zatrudnienie w sektorze publicznym, który charakteryzują przeciętnie niższe zarobki niż sektor prywatny.  Dla porównania, w przypadku mężczyzn jest to tylko 18,7%. Równie duże znaczenie ma tutaj pozycja rynkowa zawodów sfeminizowanych, która jest zdecydowanie gorsza. Powody? Niższe płace oraz mniejsze możliwości awansu i rozwoju.

Słabsze zarobki, brak perspektyw na zawodową przyszłość, wizja „przykucia” do swojego stanowiska – co do szkodliwości tych zjawisk nie ma żadnych wątpliwości. Istnieje jednak pewna kwestia, której nie można ocenić tak jednoznacznie – praca w niepełnym wymiarze godzin, oznaczająca zazwyczaj mniejsze zarobki i szanse awansowania oraz skromniejszy prestiż. Jak pokazują dane GUS-u, taką formę zatrudnienia realizuje 13% kobiet, czyli prawie trzy razy więcej niż mężczyzn (5%). Wiąże się to ze swoistą „wielozadaniowością”, którą muszą wykazywać się przedstawicielki płci pięknej – łączenie roli pracownika z rolą opiekunki domowego ogniska to chleb powszedni dla wielu z nich. Punktem kulminacyjnym jest tu moment urodzenia dziecka, a także czas poświęcony na jego wychowanie. Aktywność zawodowa spada właściwie do zera, a wyniesienie jej na dotychczasowy poziom do łatwych nie należy. Nie pomaga również fakt, że wciąż brakuje atrakcyjnych zachęt do pogodzenia tych dwóch światów. Dlatego też wiele kobiet podejmuje decyzję o rezygnacji z pracy na rzecz rodziny.

Stare rozwiązanie, nowe szanse

W tym miejscu należy zastanowić się, co do zaoferowania ma lub mogłaby mieć praca w niepełnym wymiarze godzin. Otóż, często jest ona jedyną szansą na pozostanie z dzieckiem i jednoczesne kontynuowanie aktywności zawodowej, co w obecnych czasach dla wielu kobiet jest bardzo ważne. Wspomniane wyżej wady nie są czymś, czego nie da się zmienić, w pierwszej kolejności powinno się jednak zadbać o to, by pracodawcy częściej i chętniej oferowali pracę w takim systemie. Dzięki temu mogliby zyskać wielu nowych i ambitnych pracowników, czego dowodzą przytoczone już statystyki. Podobnego zdania jest cytowany w „Gazecie Prawnej” Jacek Męcina, wiceminister pracy i polityki społecznej: W Polsce, podobnie jak w innych krajach, kobiety to jest lepiej wykształcona grupa i szkoda, żeby godzić się na ich bierność zawodową. Dlatego muszą powstawać programy, które będą pomagały łączyć obowiązki rodzinne z zawodowymi i wracać na rynek pracy – chociażby w niepełnym wymiarze czy też w takich formach niestandardowych, jak telepraca.

Kobiety-opiekunki, kobiety-matki to bez wątpienia typ pracownika różniący się diametralnie od tego, który reprezentują mężczyźni i do którego przywykli pracodawcy. Inny, nie znaczy jednak gorszy. Wystarczy tylko odkryć jego potencjał.

Źródło: www.rynekpracy.pl
Zdjęcie: http://www.sxc.hu/

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej UJ. „Artystyczna dusza”, która – kiedy nie dzierży w dłoni pióra – najchętniej rysuje lub zajmuje się tworzeniem grafiki komputerowej. Na swoim koncie ma wydaną w 2010 roku powieść młodzieżową pt. „Nielegalna”.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie