Czego szukasz

Jak się zorganizować? 10 planerów, które sprawią, że pokochasz planowanie

Podobno najlepszym przyjacielem kobiety są diamenty, ale śmiem twierdzić, że w dzisiejszych czasach i przy modzie na eko i slow ;-), najlepszym przyjacielem kobiety, a już na pewno matki, są planery! Na dowód pokażę, że planowanie nie musi być nudną koniecznością, kreśleniem długopisem bo pustej kartce. Planowanie może być przyjemnością, ba, nawet przyjemnym rytuałem, jak kąpiel z pianką i lampka dobrego wina… Zobaczcie 10 wybranych przeze mnie planerów, zaprojektowanych z myślą o kobietach; pięknych i praktycznych zarazem. Który Ty wybierasz?

Zespół mamopracuj.pl testuje planery

Moja opowieść o każdym z planerów będzie możliwie krótka, dlatego zawsze zamieszczam link do stron autorki. Zaglądnij, lepiej poznaj historię powstania planera, bo każda jest ciekawa.

Na co zwracałam uwagę?

Na pomysł i jego realizację. Nie ma dwóch takich samych. Każdy jest inny ale łączy je piękne wykonanie, rozmiar, mniej więcej do torebki (czasem tej większej ;-)). Ja zwracałam szczególną uwagę na sposób pracy z planerem, bo uznałam, że to kluczowe, aby go pokochać.

Zachowałam kolejność prezentacji alfabetyczną, dlatego zachęcam Cię do przeczytania do samego końca, aby nie przegapić żadnego i dowiedzieć się jaką niespodziankę zaplanowałyśmy z Asią.

A może to będzie ten idealny prezent pod choinkę? Dla Ciebie, dla bliskiej Ci osoby? Miłego oglądania! I trzymam kciuki za planowanie!

DesignYourLife

Autorką planera DesignYourLife jest Alina Moskwa, autorka znanego lifestylowego bloga. Obserwując bloga Aliny, może odnieść wrażenie, że jest świetnie zorganizowana i wie o czym pisze. Od trzech lat dopracowuje swoje autorskie dzieło. W każdej edycji coś dodaje, poprawia i ulepsza. Ze stronie sporo materiałów do pobrania i wypróbowania.

planner_designyourlife_640

Czym wyróżnia się planer DesignYourLife?

  • Planowanie możesz zacząć w dowolnym momencie
  • Jeden planer wystarczy na 6 m-cy: na twoje codzienne zadania, miesięczne plany i marzenia
  • Zaprojektowane tabelki pomogą Ci zaplanować tygodniowe menu, budżet czy treningi
  • Układ: jedna strona to 1 dzień, plany na cały tydzień i miesiąc, format A5, twarda oprawa ze spiralą, zapinany na magnes
  • Ma piękną, rzucającą się w oczy okładkę i z pewnością o nim nie zapomnisz 😉

Na zakupy zapraszam tutaj

Dobrze zorganizowana

Magda Grabda-Arendarczyk, czyli autorka bloga Dobrze Zorganizowana, jak sama o sobie pisze ma bzika na punkcje organizacji. Nic więc dziwnego, że warto się od niej uczyć. Ale nie myśl przypadkiem, że Magda używa białej rękawiczki, o nie! Nawet gdyby miała takie zapędy do syn i mąż wybijają jej to z głowy. Magdzie chodzi jednak o to, aby uporządkować codzienne zadania i obowiązki tak, by bez wyrzutów sumienia cieszyć się chwilą dla siebie. Jej blog to kopalnia pomocna w organizacji – także do ściągnięcia.

dobrze_zorganizowana_640ver2

Czym wyróżnia Kalendarz 2017 od Dobrze Zorganizowanej?

  • To nie jest zwykły kalendarz na 2017 rok, to kalendarz, który pomaga zapanować nad domowym życiem, nie zapomnieć o tym co naprawdę ważne
  • Pomaga ustalać m.in. priorytety, zadania i plan obiadów na cały tydzień
  • Układ: jedna strona to 3 dni, cały tydzień widzisz po rozłożeniu, miesiąc rozpoczynasz planami miesięcznymi; format B5, twarda oprawa
  • Szyty, i starannie wykonany, kilka wstążeczek do zaznaczania sprawi, że nie zapomnisz jaki mamy dzień 😉

Na zakupy zapraszam tutaj

HappyPlanner

Planer stworzony dzięki doświadczeniu matki, w zarządzaniu czasem, i kreatywności córki. A historia jest przepiękna i nie dziwię się, że planer jest tak kolorowy… „Pewnego sierpniowego dnia wyjechałyśmy na wakacje. Mama, córka i wnuczka – trzy pokolenia kobiet. Przebywając w ciepłym śródziemnomorskim klimacie…” Dalszy ciąg historii widać, kiedy otworzy się pierwszy z całej serii planerów… bo HappyPlanner to cały system organizacji czasu dla kobiet.Możesz przetestować zanim kupisz.

happy_planner_640

Czym wyróżnia się HappyPlaner?

To nie jeden planer a cały system: do wyboru w zależności od Twoich potrzeb. Każdy na cały 2017 rok.

  • Możesz wybrać wersję z układem: każdy dzień na każdej stronie (rozmiar B5), albo wersję lżejszą i mniejszą: jeden tydzień na dwóch stronach (po otwarciu) – rozmiar B5, twarda oprawa
  • Do tego każdy zawiera miejsce na Twoje wyzwania, mapy celów, plany miesięczne, mnóstwo cytatów motywacyjnych a nawet krótki kurs produktywności i mnóstwo dodatków
  • Jest bajecznie kolorowy, i możesz być pewna, że znajome będą Cię zaczepiać i pytać „Co to masz ładnego” 😉

Na zakupy zapraszam tutaj

MINIMAL planner

Przygotowany z myślą o tych kobietach, które cenią sobie prostotę i elegancję. MINIMAL Planner 2017 zaprojektowały autorki HappyPlannera. Minimalistyczny i bardzo elegancki planer na 2017. Jak zapewniają autorki, pomoże Ci zająć się tymi sprawami, które są dla Ciebie ważne, i odnaleźć równowagę w codziennym życiu. Możesz przetestować zanim kupisz.

untitled-design-2

Co wyróżnia MINIMAL Planner?

  • Układ: jeden tydzień na jednej kartce, ale sporo miejsca na listę listy zadań, plany cele a nawet listę 100 rzeczy, które chcesz zrobić do końca roku, format a5, twarda oprawa
  • Prostota i elegancja, a wersja w kolorze pudrowo-złota mnie oczarowała
  • Spinany gumką z poręczną kieszonką na tysiące karteczek i zapisków.

Na zakupy zapraszam tutaj

Kalendarz Dla Mamy 2017

To przepiękna i zupełnie nowa wersja Kalendarza MamaMia, który w zeszłym roku skradł Wasze serca. Tegoroczna edycja na cały 2017 rok ma zupełnie nowy, jeszcze piękniejszy design. KalendarzDlaMamy  zaprojektowała Maria Rossa, która będąc mamą czwórki dzieci musiała zapanować nad domowymi sprawami, jest więc najlepszą reklamą swojego dzieła! Ze wsparciem męża Marcina (a może wspólnie?) stworzyła idealne narzędzie do zarządzania domem.

kalendarzdlamamy_ver2_640

Czym się wyróżnia Kalendarz Dla Mamy?

  • Jest zdecydowanie przygotowany z myślą o obowiązkach każdej mamy
  • Poza codziennym planowaniem na cały 2017 r. zawiera: listy wizyt lekarskich, planowanie porządków, remontów, prezentów i dział do zarządzania budżetem domowym oraz plan spędzania czasu z rodziną
  • Układ: tydzień na dwóch stronach (po rozłożeniu), format A5, twarda oprawa, spinany gumką
  • Radosna, kolorowa okładka zwraca swoją uwagę i przyjemnie się po niego sięga

Na zakupy zapraszam tutaj

MamPlaner

MaMy Kalendarz to zapewne dobrze już znane Wam wspólne dzieło Agnieszki Trawczyńskiej i Ani Melkumian-Tomaszewskiej. W zeszłym roku dziewczyny stworzyły coś zupełnie nowego; planer, który mieści się w torebce (w przeciwieństwie do MaMy Kalendarza ;-)) jako planer rodzinny w wersji mini. MamPlaner ma prosty układ, pozwala na tworzenie dowolnych list zadań i notatek na każdy dzień.

imamy_planer_640

Czym się wyróżnia MamPlaner?

  • Wystarczy na cały rok, choć możesz zacząć go używać w dowolnym momencie, sama wpisujesz daty
  • Układ: na jednej stronie dni tygodnia (jedna strona, jeden tydzień) na drugiej mnóstwo miejsca do planowania, rozmiar A5, twarda oprawa
  • Okładka zaprojektowana przez Anię zawsze przykuwa wzrok i idealnie komponuje się z tegoroczną edycją MaMy Kalendarza
  • Długopis, gumka, kieszonka na papiery i jest zdecydowanie najlżejszą wersją planera

Na zakupy zapraszam tutaj

Balancy Calendar

Ania Legenza, czyli autorka bloga Niebałaganka wierzy, że porządek w domu oznacza porządek w życiu. Niedawno Ania została mamą, i jak zauważyłam po wpisach na blogu, jej życie zyskało wiele nowych wyzwań 😉 Dlatego też stworzyła balancy.calendar, dla siebie samej i wszystkich innych kobiet, które chcą pomóc sobie w codziennych działaniach. Jako jedyny z planerów w moim zestawieniu wprowadza podział godzinowy dnia.

balancy-calendar640

Czym się wyróżnia balancy.calendar?

  • Możesz zacząć w dowolnym dniu, a i tak wystarczy Ci miejsca na planowanie przez cały rok, sama wpisujesz daty
  • Możesz planować na cały miesiąc, tydzień, dzień i godzinę. Pomaga tworzyć harmonogramy Twoich zajęć, harmonogram sprzątania w podziale na częstotliwość
  • Układ: cały tydzień mieści się na dwóch stronach (po rozłożeniu); format A5, twarda oprawa
  • Elegancki, minimalistyczny, zmieści się do większej torebki

Na zakupy zapraszam tutaj

Planer Pani Swojego Czasu

Już sama nie wiem czy powinnam przedstawiać Olę Budzyńską, czyli Panią Swojego Czasu, bo pokochały ją tysiące kobiet i być może Ty także 😉 Ale ważne jest to, że Ola przekonuje, że każda z nas może ujarzmić czas… Z taką myślą stworzyła Planer Pani Swojego Czasu, i jak sama mówi, powstał na podstawie doświadczeń z pracy z kobietami i innymi planerami. Dlatego możesz mieć pewność, że jest inny i nieco inaczej się z nim pracuje.

planer_pani_swojego_czasu_640

Czym się wyróżnia Planer Pani Swojego Czasu?

  • To nie jeden planer ale aż trzy. Osobne zeszyty na każde 2 miesiące (łącznie pół roku) i możesz zacząć planować w dowolnym momencie bo sama wpisujesz daty
  • Układ: możesz planować swój miesiąc tydzień a potem każdy dzień ustalając priorytety i to co możesz odpuścić. Masz też specjalne miejsce na zadania „pierdołowane” (lubię to określenie, dość prawdziwe ;-)), rozmiar A5 (razy 3), oprawa utwardzana
  • Hasła motywacyjne od Oli, będą dodawać Ci przysłowiowego „powera”

Na zakupy zapraszam tutaj

Planer biznesowy Rebel’s Agenda

To wyjątkowy planer w zestawieniu. Powodów jest co najmniej kilka; pierwszy i najważniejszy kryje się w słowie „biznesowy”.  Rebel’s Agenda to planer, który pomoże Ci rozwinąć biznes: postawić cele, zaplanować projekty, pamiętać o finansach i zorganizować codzienne działania. Jeśli więc rozwijasz biznes będzie to nie tylko Twój przyjaciel, ale też mentor i doradca. Zawiera podpowiedzi, ściągi, notatki i listy, których potrzebujesz, aby osiągać wyniki biznesowe. Stworzony przez dream team doradców z „Biznesowych rewolucji” – czyli Dominika Hanc i Michał Kozioł. Dlaczego „rebel’s”? Bo w byciu przedsiębiorcą trzeba być buntownikiem!

rebelsagenda640

Czym się wyróżnia Rebels’ Agenda?

  • Zaczynasz kiedy chcesz i sama wpisujesz daty
  • Znajdzie się w nim miejsce na marzenia, cele ale też plan miesięcznej sprzedaży, planowany zysk i inne ważne dla biznesu zagadnienia, nawet miejsce na notatki ze spotykań
  • Układ: planowanie na miesiąc, tydzień oraz miejsce na „todosy” firmowe i prywatne, format A5, twarda oprawa
  • Elegancki, minimalistyczny, takie jaki powinien być planer biznesowy – koniec z zeszytem w zwierzątka na spotkaniach biznesowych 😉

Na zakupy zapraszam tutaj

Wonder Planner 2017

Ostatni w zestawieniu tylko ze względu na nazwę. WonderPlanner stworzony przez Olę i Ewelinę z pasji do planowania i miłości do… perfekcji. Stworzony dla kobiet, którym zależy na wyznaczeniu codziennych priorytetów, a także na realizacji długofalowych celów. Możesz skupić się na planowaniu tygodniowym lub dziennym w podziale na pory roku. Prosty i praktyczny w pięknym wykonaniu.

wonder_planner_zigzag640

Czym się wyróżnia WonderPlanner 2017?

  • Mamy do wyboru plannery z dwoma rodzajami wnętrza: tygodniowy układ treści na dwóch stronach, lub widok tygodniowy na lewej stronie i sąsiaduje miejsce na własne notatki
  • Zachęca do ustalania celów w podziale na: prywatne, zawodowe, finansowe i … treningowe!
  • Twarda oprawa, spięty spiralą i gumką, na pewno bezpieczne można nosić go w torebce
  • Piękne, kobiece okładki sprawiają, że chętnie pokażesz się z nim wśród znajomych 😉

Na zakupy zapraszam tutaj

Który przypadł Ci najbardziej do gustu?

A może chcesz dostać od nas jeden z nich dla siebie? Na naszym profilu na FB rozdajemy wszystkie planery, które testowałyśmy bo one są dla Was!

Zdjęcia: główne oraz 3, 6 i 8 Natalia Szułdrzyńska (nataliasz.pl) pozostałe nadesłane przez autorów planerów.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Podyskutuj

Czy warto iść do szkoły rodzenia? Co trzeba wiedzieć?

Zdania na ten temat są podzielone i pewnie sama słyszałaś różne opinie. Jedni mówią, że szkoła rodzenia to punkt obowiązkowy w ciąży, a inni że szkoda na to czasu. Decyzji nie ułatwia fakt, że do wyboru mamy różne formy i długości zajęć: kilkutygodniowe, weekendowe lub całkowicie online ;) Zatem, czy warto iść do szkoły rodzenia? Opowiem Ci o moich doświadczeniach.
kobieta w ciąży

Temat szkoły rodzenia pojawił się naturalnie. I naturalnie pojawiły się pytania:

  • czy warto?
  • jeśli warto, to gdzie i jaką formę wybrać?
  • i na czym nam właściwie zależy? Czego my oczekujemy od szkoły rodzenia?

Kluczowe okazało się oczywiście ostatnie pytanie. Zwłaszcza, że mieliśmy z mężem trochę inne zdania. Ja potrzebowałam nabrać spokoju i przekonania co do miejsca, które wybraliśmy na poród. Mąż natomiast bardzo chciał dowiedzieć się jak mogę przygotować się fizycznie przed porodem i jak on może mi pomagać.

W związku z różnymi oczekiwaniami, nasze odczucia po, także były inne 😉 Ale o tym napiszę później.

Ostatecznie wybraliśmy wersję weekendową (dwa weekendy), prowadzoną przez personel szpitala, w którym będę rodziła.

Czy warto iść do szkoły rodzenia?

Według mnie… zależy 😉 Najważniejsze co odpowiesz sobie na ostatnie z pytań, które napisałam powyżej. Ja jestem zadowolona z podjętej decyzji i zaraz odpowiem dlaczego.

1. Poznajesz personel szpitala

Według mnie to największa zaleta szkoły rodzenia. Wiadomo, nie poznałam całego personelu, ale te kilka osób pozwoliło nabrać mi trochę wewnętrznego spokoju. Wykłady były prowadzone przez położne, fizjoterapeutów, lekarzy, do których można było później podejść i jeszcze chwilkę porozmawiać. W ich wypowiedziach dało się odczuć jakie zasady preferują, a ponieważ zgadzały się mniej więcej z moimi wyobrażeniami, to utwierdziłam się w wyborze tego konkretnego szpitala.

Podsumowanie: szkoła rodzenia pozwoliła mi zweryfikować wybór miejsca, w którym zamierzam powitać na świecie swoje maleństwo.

2. Dowiadujesz się jakie jest podejście szpitala do ważnych dla Ciebie kwestii

Podczas zajęć w szkole rodzenia poznałam odpowiedzi na kwestie, które interesują chyba każdą kobietę w ciąży:

  • znieczulenie – jakie, kiedy, jak się podaje, przeciwwskazania itd.
  • nacięcie krocza – też kiedy, w jaki sposób, jak później zadbać, żeby wszystko dobrze się zagoiło itd.
  • cesarka – wskazania, przebieg, możliwość kangurowania, postępowanie po itd.
  • karmienie – czy na miejscu są specjaliści do pomocy itd.

Oprócz tego dowiedziałam się m.in. ile jest położnych na dyżurze, ile jest sal porodowych, kto będzie się mną zajmował (pomagał/doradzał) podczas i po porodzie, kto może być ze mną w trakcie porodu itd.

Podsumowanie: szkoła rodzenia okazała się świetnym miejsce na zadawanie nurtujących mnie pytań (i uzyskiwania rzetelnych odpowiedzi od specjalistów w swoich dziedzinach).

3. Wiesz co będzie oczekiwane od Ciebie – przy przyjęciu, po porodzie…

… czyli trochę papierologii i nie tylko 😉

Bardzo dokładnie zapisywałam wszystko, co mówiła położna:

  • jakie dokumenty będą potrzebne przy przyjęciu do szpitala i co będę wypełniać na miejscu,
  • jak powinnam spakować się do porodu oraz co ze swojej strony zapewnia szpital.

Podsumowanie: myślę, że szkoła rodzenia zaoszczędzi mi sporo stresu przy przyjęciu do szpitala oraz zmniejszy rozmiary mojej torby do porodu.

4. Twój partner dostaje sporą dawkę wiedzy o tym, co będzie się działo

Poród, połóg, karmienie, huśtawka nastrojów, opieka nad noworodkiem…

Mój mąż bardzo interesuje się rozwojem i wychowaniem dziecka, a także fizjoterapią. Tutaj jest zdecydowanie większym specjalistą ode mnie. Są jednak tematy, które pomimo mojego ciągłego gadania o nich, odkrywał dopiero podczas szkoły rodzenia 😉

Na pewno dużo dało nam to, że mogliśmy razem słuchać o etapach porodu, o trudnościach związanych z połogiem czy o podstawowej opiece nad naszym maleństwem i wspólnie wczuwać się w rolę przyszłych rodziców.

Podsumowanie: wartość dodana szkoły rodzenia to to, że mogłam ją przeżywać razem z mężem.

5. Otrzymujesz podstawową wiedzę… wśród innych tak samo zagubionych par jak ty

Trafiłam na niezbyt aktywną grupę w szkole rodzenia. Wszyscy raczej słuchali i tylko od czasu do czasu zadawali pytania. Myślę, że w czołówce pytających był mój mąż, który próbował też rozluźnić trochę atmosferę 😛

Pomimo tego, dobrze było usłyszeć, że inne pary mają podobne problemy i obawy oraz zobaczyć, że podczas kilku warsztatów praktycznych tak samo „ostrożnie” obchodzą się z lalką, nie wiedzą jak ją ułożyć czy umyć w wanience.

Podsumowanie: mogłam poczuć więź z innymi początkującymi rodzicami i nie martwić się już tak bardzo, że sobie nie poradzę.

Czego nie oczekuj od szkoły rodzenia?

Tutaj będzie krótko. Szkoła rodzenia nie odpowie Ci na pytania:

1. Jak idealnie postępować z noworodkiem/niemowlakiem – to trochę tak jakby próbować odpowiedzieć na pytanie „Jak idealnie wychować dziecko?” – nie ma jednej odpowiedzi, wszystko i tak trzeba będzie dostosować pod potrzeby naszego maluszka.

2. Jak będzie wyglądał poród – ok, dużo przydatnych informacji się pojawi. Ja wyszłam z przekonaniem, że każdy poród jest inny i nie da się go ani zaplanować, ani przewidzieć, ani do niego tak do końca przygotować. Zwłaszcza, gdy rodzi się pierwszy raz i nawet wyobraźnia nie pomaga.

Teraz już sama musisz odpowiedzieć sobie na pytanie: czy warto iść do szkoły rodzenia?

Ja nie żałuję. Mąż raczej też, chociaż był rozczarowany, że tak mało czasu poświęcone było na jego udział/pomoc przy porodzie. Rzeczywiście część z porodu rodzinnego ograniczyła się do około godzinnych zajęć, podczas których każde ćwiczenie czy technika masażu były pokazane tylko raz. Jeśli więc chcielibyśmy się porządnie do tego przygotować, to musielibyśmy zapisać się na osobne zajęcia.

Ale… nabraliśmy z mężem przekonania (i spokoju), że nie skrzywdzimy naszego dziecka, bo nie istnieją idealne metody postępowania. Każdy ze specjalistów wypowiadał się ze swojego punktu widzenia, czasami wyrażając sprzeczne opinie, np. inaczej na kwestię chustonoszenia patrzyła położna i psycholog, a inaczej fizjoterapeutka.
A i tak najważniejsza jest miłość, którą otoczymy naszego maluszka 🙂

Powodzenia!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.

5 rytuałów tybetańskich – podpowiedzi, inspiracje i linki do ćwiczeń

Lecąc samolotem zawsze mnie wzrusza informacja o tym, że maseczkę z tlenem mam założyć najpierw sobie a nie dziecku. Przecież w tysiącu innych spraw sobą zajmuję się na końcu... Tak jest ze znajdowaniem czasu na ćwiczenia, wyjścia na pilates czy czytanie książek. Postanowiłam to zmienić zaraz po powrocie z Indii. A pomogła mi w tym pamiątka jaką sobie przywiozłam...
Mata do ćwiczeń 5 rytuałów tybetańskich

5 rytuałów tybetańskich – czyli zacznij ćwiczyć i zobacz co się stanie!

„Co mam do stracenia?”

Ja sobie tak właśnie pomyślałam, kiedy w Indiach, zaprzyjaźniony masażysta powiedział, że mam za słabe mięśnie i muszę je wzmocnić, a moje ciało młodsze nie będzie, więc nie mam na co czekać… polecił abym zaczęła ćwiczyć rytuały tybetańskie.

Powiedział tylko tyle, że zaczyna się od 3, potem 5, 7, 9 aż do 21 powtórzeń każdego z ćwiczeń – co kilka dni. I kiedy przerwę to muszę zacząć od początku. Trochę mało aby zacząć 😉

Ale poszperałam w internecie i tak zaczęła się moja przygoda z nauką systematyczności, regularności ćwiczeń fizycznych, moim czasem tylko dla mnie i wcześniejszym wstawaniem… A efekty czuję każdego dnia!

Poszperaj i Ty – może Ci się spodoba? A jak to nie Twoja bajka to ja zrozumiem 😉

„Fontanna młodości” „Źródło wiecznej młodości”

To inne określenia zestawu pięciu, dość prostych ćwiczeń, w oparciu o jogę. Nie chcę tutaj opisywać całej filozofii. Jeśli masz ochotę i Cię zaciekawiłam zaglądnij do poniższych linków podzielonych tematycznie. Jeśli nie, poszukaj swojego zestawu i zacznij ćwiczyć cokolwiek 😉

Ja wierzę, że w zdrowym ciele zdrowy duch!

O rytuałach (po polsku i po angielsku) jak działają:

Jak wykonywać ćwiczenia?

A co można usprawnić aby łatwiej się ćwiczyło?

Ćwiczę dopiero 3 miesiące.

Na razie nie opuściłam ani jednego dnia. Jeśli rano nie uda mi się poćwiczyć, to do 20:00 podobno można, choć to już późno. Ale czasem nadrabiam popołudniem 😉

Cieszy mnie moja systematyczność.

Prawie zrezygnowałam z kawy – bo ćwiczenia budzą mnie o wiele lepiej! Czuję także, że zaczęłam od siebie, a nie od śniadania dla dzieci, przy którym zapewne się pokłócą, a ja zdenerwuję…

Czy jestem spokojniejsza? Pełniejsza energii? Mam taką nadzieję! Pewnie jeszcze za wcześnie na werdykt!

Czy młodsza? To się okaże 😉

Może i Ty znajdziesz w ćwiczeniach przyjemność? Tych lub jakichkolwiek innych!

Powodzenia!

Zdjęcie: 123rf.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×