Czego szukasz

Jak mieć Babcię i Dziadka po swojej stronie?

Są takie prezenty, które sprawiają nie tylko radość ale też odmieniają życie całej rodziny. Nie od razu zrozumiałam dlaczego miałabym podarować mojej mamie, czy teściowej taki kurs, w końcu się dogadujemy, szanujemy swoje zdanie, po co mi to? A jednak. Basia Bielanik, prowadząca Szkoły Mocy, genialnie odpowiedziała na wszystkie moje pytania, rozwiewając wątpliwości i już wiem, że kurs „Babciu, Dziadku, poMocy!” mogę spokojnie polecić. A Ty co sądzisz? Na zakup kursu nie zostało wiele czasu 😉 Dzień Babci i Dziadka już za kilka dni!

  • Agnieszka Kaczanowska - 16/01/2017
Córeczki Basi Bielanik z Babcią

Kurs Basi Bielanik pt. Babciu, Dziadku, poMocy! dostępny jest tutaj > Na hasło „mamopracuj” 5% zniżki. Sprzedaż tylko do 21 stycznia. Wersja drukowana, pakowana na prezent także jest dostępna (ale tylko do 17 stycznia).

Basiu, no to pytam: jak mieć dziadków po swojej stronie? Czy różnice między pokoleniami (dość oczywiste) można jakoś zniwelować?

Agnieszka, uwielbiam Twoje pytania! Rozmawiałam niedawno na ten temat z moją przyjaciółką. Nawet kiedy my już subiektywnie i według metryki jesteśmy dorośli, dla naszych rodziców wciąż pozostajemy dziećmi. Zawsze będzie nas dzieliła różnica wieku 20-30 lat. Choć więc sami mamy już lat 30 i z Panią Danusią z kiosku możemy rozmawiać jak równy z równym, to z rodzicami często nam to nie wychodzi. Pytanie – ile energii wkładamy w budowanie tej relacji? Bo z moich doświadczeń wynika, że przeważnie pozwalamy jej po prostu „być”.

Moim dużym odkryciem płynącym z Porozumienia bez przemocy jest fakt, że żadna relacja nie będzie dobra, kiedy nie będziemy o nią dbać.

Jasne, mówiło się dużo o staraniu się w małżeństwie, że bez pracy nad związkiem, nie ma dobrej relacji.

Można również usłyszeć o budowaniu kontaktu z dziećmi, poświęcaniu im czasu, słuchaniu. Niewiele natomiast mówi się o relacjach z rodzicami. One są tak oczywiste, że spychane na margines i często zupełnie zaniedbywane.

Zdarza się, że traktujemy rodziców, jak zło konieczne, jak darmową pomoc domową czy nianię. Taki stały element w naszym życiu, który nigdy się nie zmieni, zawsze będzie. Szeroko otwieramy oczy dopiero wtedy, kiedy oni zaczynają chorować i boimy się o ich życie. Wtedy nagle okazuje się, jak są dla nas ważni.

Ja nie chcę czekać na ten moment i tak było zawsze. Jakoś intuicyjnie lubiłam chodzić z moją mamą na kawę, a do taty przyjeżdżać, jak mamy nie było, żeby w spokoju porozmawiać. Z moją babcią, która ma już 85 lat, staramy się wspólnie przeżywać radosne chwile – zabieram ją do kawiarni albo porywam na sesję zdjęciową, której efekty możecie zobaczyć. Myślę, że to ważniejsze i choć wymaga więcej zachodu niż kupienie kolejnej pary kapci, jest tego warte.

Co Cię zainspirowało do tego kursu? Twoi rodzice mówią językiem żyrafy?

Jak w każdym kursie wyszłam od mojej potrzeby, a potem sygnały od rodziców utwierdziły mnie w przekonaniu, że temat jest ważny i dość pilny. Nie było szkolenia, żeby mamy nie pytały: no dobrze, ja się uczę języka żyrafy, a moi rodzice, teściowie nie. I co teraz?

Sama zadawałam sobie to pytanie, bo zawsze przestrzegam, że nasz wybór NVC (porozumienia bez przemocy – przyp. red.) jako postawy nie będzie skutkował tym, że inni wokół też muszą „być NVC”. Co więcej, jeżeli będę ich z wielką gorliwością „nawracać” na ścieżkę żyrafy, to zostaną szakalem…

Szukałam więc narzędzia, które pozwoli znaleźć płaszczyznę porozumienia między nami, a naszymi rodzicami. Z moich doświadczeń wynika, że najlepszą reklamą Porozumienia bez przemocy czy Rodzicielstwa Bliskości, o którym też jest mowa w kursie, są szczęśliwi rodzice.

Kiedy moja mama zobaczyła, że stałam się spokojniejsza, że jest mi dobrze, przestałam narzekać i po prostu odżyłam, uwierzyła, że to mi służy.

Zaczęła też wtedy podpytywać o zasady NVC, chciała wiedzieć więcej. Zresztą ona jest autorką nazwy kursu!

Moją teściową z kolei, przekonały moje dzieci, szczególnie nastoletnia dziś Natalia. Ona nie jest „dobrze wychowana” w potocznym rozumieniu tego słowa, ale zaskakuje dojrzałością i kontaktem ze sobą. Potrafi bronić swojego zdania w sposób, który ujmuje szczerością, stanowczością, a zarazem wynika z jej ważnych potrzeb i naprawdę trudno z tym polemizować. Moja teściowa dostrzegła w tym wartość i również zaczęła mnie pytać o NVC.

Ja nie oczekuję, że dziadkowie będą się uczyć języka żyrafy i nie taka jest intencja kursu. W materiałach pokazuję, na czym polega NVC i RB (rodzicielstwo bliskości – przyp. red.), a równocześnie przekonuję, że każdy może robić tak, jak uważa. Zgodnie z własnymi przekonaniami, potrzebami.

Namawiam do rozmowy, do dialogu i do zaufania, że wybierając taką drogę dla siebie, robimy najlepiej jak potrafimy. Nasi rodzice robili dokładnie to samo – działali najlepiej, jak tylko mogli. Na tamte czasy, na tamte możliwości.

Poradź mi proszę, jak mogłabym zachęcić moją mamę i babcię moich dzieci do tego, aby skorzystała z tego kursu? Czy powinnam jej zrobić niespodziankę, a może wcześniej z nią porozmawiać?

Gdyby kurs był zamachem na życie dziadków, to nie organizowałabym go na 21 stycznia i nie oferowałabym jako prezentu (śmiech). Mogę zapewnić, że nie ma w nim instrukcji, że trzeba się zmienić.

Moją intencją jest pokazać, a nie nawoływać do zmiany. Starałam się pisać tak, żeby zarazić dziadków dialogiem, bo jestem pewna, że pokazując otwartą postawę, chęć rozmowy i dając sobie wzajemnie dużo przestrzeni, możemy wiele zyskać.

Klimat kursu najlepiej oddaje cytat z materiałów:

„Być może nie do końca to, co teraz napiszę, spodoba się rodzicom, natomiast ja jestem zdania, że macie prawo do tego, żeby pomagać w wychowaniu wnuków tak, jak Wy uważacie. Absolutnie nie chcę zabierać Wam tej możliwości i tej szansy, żeby przekazać maluchom to, co w Was jest żywe i piękne, żeby uczyć ich tych wartości, które dla was są najistotniejsze. Równocześnie, im bardziej będzie to przeprowadzone w atmosferze dialogu i poszanowania granic, tym większa szansa na to, że nie zostanie to odebrane jako próba wtrącania się, zawłaszczenia wnucząt, czy udowadnianie, czyje metody są lepsze. Żadne nie są lepsze, bo każda jest serca i z miłości. Tak, jak cały czas proszę Was o to, by po prostu w zaufaniu przyglądać się temu, co robią Wasze dzieci, tak również obiecuję Wam z naszej strony taką samą podstawę. To chyba jeden z piękniejszych prezentów, jaki możemy sobie dać. To, co ja nazywam graniem do jednej bramki, czyli takim sposobem współdziałania w wychowaniu najmłodszych, które zapewni im wszechstronny, harmonijny rozwój. Wszechstronny – bo będą miały możliwość dorastania wśród różnych osób. Harmonijny – bo wartości leżące u podstaw wychowania, będą takie same dla wszystkich”.

Podoba mi się!

Kiedy pytasz, czy zaryzykować, czy może najpierw porozmawiać, jakoś przygotować rodziców, to zdradzasz obawę, że kurs może być źle przyjęty i niekoniecznie nadaje się na prezent z okazji Dnia Babci i Dziadka. Ja tutaj nie podpowiem, która ścieżka jest właściwa, bo odpowiedź jest w Was. Nikt nie wie lepiej, czy rodzice są gotowi, by poczytać o języku żyrafy. Posłuchać jak pięknej opowieści o marzeniach i staraniach, by świat był lepszy.

Kiedy te obawy nie znikają, warto zacząć od siebie i skorzystać z samego Bonusu do kursu. To taki tajny dodatek tylko dla nas, który jest integralną częścią kursu, ale można go kupić również osobno w cenie 29 zł. Bonus pomaga, jeżeli chcesz najpierw stać się dorosłym dzieckiem swoich rodziców i ich partnerem. Kiedy przyjmujesz taką optykę, wszystko staje się jasne.

Bardzo Ci dziękuję Basiu.

A ja polecam się na przyszłość i zachęcam do sprawienia przyjemności swoim rodzicom. Na hasło „mamopracuj” możecie skorzystać z 5% rabatu. Prezent możemy także wydrukować i przesłać w pudełku – jednak ta wersja dostępna jest w limitowanej serii.

Ja też polecam!

Jeśli chcesz przeczytać mój wywiad z Basią Bielanik o tym czym jest porozumienie bez przemocy, kiedy działa i kiedy nie zapraszam tutaj >

Zdjęcia: Fotomania

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  
Podyskutuj

Poznaj miasta przyjazne rodzinom z dziećmi

W ostatnich kilkudziesięciu latach obserwuje się migrację ludzi do lokalnych metropolii. To właśnie tam możemy liczyć na najlepsze zarobki czy wysoki poziom edukacji publicznej. Co jeszcze miejscowości w Polsce oferują rodzinom? Które z nich zapewniają najlepsze warunki do rozwoju? Sprawdź wyniki rankingu i dowiedz się jakie miasta przyjazne rodzinom z dziećmi uzyskały najwięcej punktów i dlaczego!
  • Agnieszka Kumorek - 17/07/2019
Rodzina z dzieckiem

Portal ikalkulator.pl stworzył ostatnio Ranking Miast Przyjaznych Rodzinom 2019. Do jakich wniosków doszedł? Które z polskich miast zapewniają najlepsze warunki dla rodzin z dziećmi?

Miasta przyjazne rodzinom z dziećmi – wyniki

1. Warszawa – 83 pkt.
2. Poznań – 80,5 pkt.
3. Gdańsk – 72,5 pkt.
4. Łódź – 72 pkt.
5. Białystok – 70,5 pkt.
6. Wrocław – 69 pkt.
7. Bydgoszcz – 67,5 pkt.
8. Kraków – 66,5 pkt.
9. Lublin – 62,5 pkt.
10. Szczecin – 56 pkt.

Krótko podsumowując: zwycięzcą całej klasyfikacji została Warszawa (chociaż Poznań uzyskał zaledwie 2,5 pkt. mniej). Natomiast najsłabiej wśród miast wypadł Szczecin.

Za co przyznawane były punkty?

Rodziców z całej Polski zapytano o najważniejszy według nich czynnik (materialny) w przypadku przeprowadzki do innego miasta. Trzeba było wskazać jeden.

Najczęściej padały odpowiedzi: dostęp do publicznej edukacji, wysokość zarobków w danym mieście oraz ceny mieszkań w regionie.

Pod uwagę brane były także: poziom bezpieczeństwa, komunikacja miejsca, ceny korepetycji i inne czynniki.

Jak zatem wypadały miasta w poszczególnych kryteriach?

Wyniki, które przedstawiłam wyżej zmieniają się nieco, gdy porównujemy duże miasta w Polsce pod względem poszczególnych czynników, mających wpływ na zamieszkujące w nich rodziny z dziećmi. Przyjrzyjmy się więc bliżej jak wypadły w każdym z nich.

Dostęp do edukacji

Wczesna edukacja jest bardzo ważna dla przygotowania dziecka do życia w społeczeństwie. W tym rankingu wzięta została pod uwagę liczba mieszkańców, którzy przypadają na państwowe żłobki, przedszkola i szkoły podstawowe. Według tego kryterium przyznawane były punkty.

Najlepsza sytuacja według tego czynnika panuje w Poznaniu. Na drugim miejscu znalazła się Warszawa.

Zarobki

W jakich miastach można liczyć na najwyższe średnie zarobki? W tym zestawieniu na pierwszym miejscu znalazła się nasza stolica, gdzie ludzie mogą liczyć na około 700 zł większe pensje niż w pozostałych częściach kraju.

Następne w kolejności są Gdańsk i Wrocław. Najsłabiej wypadły natomiast Bydgoszcz i Białystok.

Poziom bezpieczeństwa

W tym punkcie klasyfikacja została oparta na wybranych danych z raportu „Bezpieczne i otwarte miasta”, przygotowanego przez polski oddział Fundacji Roberta Schumana. Pod uwagę wzięte zostały: liczba wykrytych i rozwiązanych przestępstw, indywidualnie odczuwane bezpieczeństwo, sytuacja na drogach i otwartość na innych.

Pierwsze trzy miejsca w tym zestawieniu zajęły Bydgoszcz, Kraków i Warszawa. Natomiast najmniej bezpiecznie czują się mieszkańcy Łodzi.

Mieszkania

Najniższe (a przez to też najkorzystniejsze dla rodzin) ceny wynajmu i kupna mieszkania znajdziemy w Łodzi, Bydgoszczy i Białymstoku. Mniej korzystna sytuacja jest oczywiście w większych miastach wojewódzkich.

Warszawa wypadła najsłabiej – średnia cena za metr kwadratowy wynosi w stolicy ponad 10 tysięcy złotych.

Komunikacja miejsca, ceny korepetycji i inne czynniki

W rankingu zostały wzięte pod uwagę także czynniki ściśle powiązane z posiadaniem dzieci. I tak na przykład za korepetycje i zajęcia dodatkowe najwięcej zapłacą rodzice w Warszawie, a najmniej na Podlasiu i Kujawach.

Za to na darmową komunikację miejską dla najmłodszych mogą liczyć mieszkańcy Wrocławia, Lublina, Warszawy i Poznania.

Pod uwagę w przyznawaniu punktów w tej części zestawienia wzięte zostały także m.in. stopa bezrobocia (tutaj wygrywa Poznań) oraz wysokość czesnego w prywatnych placówkach: przedszkolach, żłobkach i podstawówkach (najtańszy okazał się Białystok).

Do jakich wniosków doszli twórcy rankingu?

Żadne z miast nie odbiega znacząco od średniej liczby punktów uzyskanych w zestawieniu. Można przez to założyć, że poziom życia pod względem udogodnień dla rodzin z dziećmi jest raczej podobny w każdym z nich.

Prawie trzy czwarte pytanych rodziców jest zadowolonych z dotychczasowego miejsca zamieszkania. Może to oznaczać, że poziom życia we wszystkich polskich metropoliach jest co najmniej dobry.

W linku poniżej zobaczysz pełny raport. Znalazło się w nim szczegółowe omówienie poszczególnych miast.

Źródło: www.ikalkulator.pl/blog/ranking-miast-przyjaznych-rodzinom-2019/

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.

Mama kupuje swój pierwszy używany samochód – obowiązki i wyzwania

Jakiś czas temu stanęłam przed wyzwaniem zakupu samochodu. Dlaczego wyzwaniem? Choć należę do kobiet, które poradzą sobie z wbiciem przysłowiowego gwoździa w ścianę, to jednak samodzielny zakup pierwszych w życiu czterech kółek wymagał ode mnie dużego zaangażowania. Spisałam swoje wnioski i przemyślenia. Może przydadzą się i Tobie, gdy staniesz przed taką decyzją, a może dodasz coś od siebie?! Chętnie skorzystam, bo wiem, że nie był to ostatni mój zakup auta.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 17/07/2019
mama z córką oglądają samochód

Tak się składa, że w mojej czteroosobowej rodzinie to ja jestem jedynym kierowcą. Owszem mogłam liczyć na wsparcie męża, ale bardziej w zaakceptowaniu mojej decyzji, niż doradztwie. Dlatego pytałam, czytałam, rozglądałam się po ulicach i skreślałam w myślach te pojazdy, które najczęściej spotykałam na pasie awaryjnym.

Za kilka lat, gdy dorośnie nasz starszy syn pewnie sytuacja się zmieni, ale dzisiaj to na mnie spada obowiązek dbania o wszelkie sprawy związane z samochodem. Dotyczą one przeglądów, napraw, tankowania, opłat związanych z ubezpieczeniem, sezonową zmianą opon, czyli ogólnie wszystkiego co dotyczy amortyzacji samochodu.

Śmiem twierdzić, że samochód to niemalże członek rodziny. Nie chcę wychodzić na dziwaczkę, ale każdą długą i wyczerpującą podróż kwituję lekkim klepnięciem kierownicy i głośnym podziękowaniem, że dotarliśmy cali i szczęśliwi do celu podróży. Niby to maszyna, nic nie czuje, ale w końcu pod maską jest ileś tam tych słynnych koni mechanicznych 😉

Jaki kupić samochód?

Oczywiście, jak to kobieta, najchętniej kierowałabym się tylko wyglądem i kolorem etc., ale już jako żona i mama dwóch chłopców czułam dużą odpowiedzialność. Dlatego też podpytywałam tu i ówdzie. Jedni mówili – tylko niemieckie auto, inni, że to musi być japończyk, ktoś trzeci zachwalał auta francuskie. A dla mnie najważniejsze było bezpieczeństwo i niezawodność oraz żeby się nie “rozkraczył” na trasie, żebym nie musiała z nim latać częściej do mechanika, niż z dziećmi zimą i jesienią do lekarza.

Chciałam też żeby był szybki. Dlaczego? Bo nie lubię trąbiących za mną niecierpliwych kierowców, że poruszam się jak żółw i jednak zdecydowanie częściej jeżdżę po mieście, gdzie czasem trzeba szybko zmienić pas, czy wstrzelić się w lukę, bo inaczej nikt Cię nie wpuści. Z tą uprzejmością na drodze niestety nadal u nas krucho.

Najważniejszym kryterium jest wiek auta

Zawsze byłam ciekawa samochodów, nie tak, żeby zaraz zaglądać pod maskę, ale przysłuchiwałam się rozmowom, znałam nazwy i modele marek samochodów. Nie byłam wielką znawczynią, ale ignorantką też nie. Kiedyś ktoś mi powiedział, że warto kupować auta dwu, trzyletnie, bo są jeszcze na gwarancji, ale cena jest bardzo korzystna. Często mają też niewielki przebieg, a to już bardzo dobrze rokuje. I właśnie na to zwracałam uwagę.

Inną ważną kwestią było dla mnie spalanie. Wiedziałam, że będę dużo poruszać się po mieście, na krótkich odcinkach, ale jednak dość często, więc musiał to być samochód z elastycznym silnikiem i małym spalaniem w trybie miejskim. Na takich trasach silnik na ropę zimą szybko by się nie zagrzał, postawiłam więc na benzynę. Doradzano mi również przerobienie auta na gaz, ale na to rozwiązanie się nie zdecydowałam, bo wiedziałam, że auto może trochę stracić na szybkości, a przecież na niej też mi zależało.

Do czego mi ten samochód?

Zanim kupisz samochód zastanów się do czego ma Ci służyć. Dla mnie sprawa była prosta. Wiedziałam, że nie nabiję dużego przebiegu, więc nie potrzebowałam diesla. Wiedziałam też, że auto nie musi być ogromne, bo na wakacyjne wyjazdy mogę zaopatrzyć się w bagażnik dachowy i box, co też zaraz po zakupie samochodu uczyniłam. Dwa, góra trzy razy w roku nasz samochód staje się autem wakacyjnym i tylko wtedy potrzebujemy większej przestrzeni do pakowania. Pozostałe trasy pokonujemy z wykorzystaniem fabrycznej ładowności naszego samochodu.

Kierując się wyborem auta stawiałam na bezpieczeństwo, niezawodność, funkcjonalność, zwrotność, szybkość i wygodę prowadzenia. Kupiłam samochód o sportowej sylwetce, który sprawdza mi się jako samochód rodzinny. Może jak chłopcy podrosną, to zaczną narzekać na brak miejsca na tylnej kanapie, ale póki co, to dylemat odległy w czasie.

Pojemność silnika vs pojemność portfela

Okazuje się, że pojemność silnika ma nie tylko znaczenie dla spalania i zużycia paliwa w naszym samochodzie. Wybierając silnik benzynowy, w sumie z niewielkim silnikiem 1.8 wykazałam się sporą intuicją. Dość szybko przekonałam się, że pojemność silnika może mieć odzwierciedlenie w opłatach za ubezpieczenie samochodu. Tak, to kolejny krok zaraz po zakupie. Musisz ubezpieczyć samochód i trzeba to zrobić jak najszybciej.

Wnioski. O czym muszę pamiętać po zakupie auta?

Mój samochód miał już swojego pierwszego właściciela, więc pierwszą rzeczą, którą musiałam zrobić było przerejestrowanie auta. Mamy na to 30 dni. U mnie z tymi formalnościami poszło względnie szybko. Panie w urzędzie widząc, że to moje “pierwsze podejście” chętnie tłumaczyły wszelkie procedury.

Drugim wyzwaniem po zakupie samochodu okazał się wybór ubezpieczyciela. Wiedziałam, że ubezpieczenie OC przechodzi na nowego właściciela. Ja jednak chciałam zmienić towarzystwo ubezpieczeniowe, ponieważ polisa poprzedniego właściciela była dla mnie za droga.

Wybrałam jeden z produktów LINK 4. Oprócz ubezpieczenia OC, zdecydowałam się na ubezpieczenie Smart Casco. To sprytne rozwiązanie dla osób, które nie potrzebują pełnego AC. Ubezpieczasz auto tylko od ryzyk, których obawiasz się najbardziej. Wiesz, że jesteś dobrym kierowcą, jeździsz bezszkodowo, ale obawiasz się kradzieży swojego auta lub gradu, który zniszczy lakier, więc wybierasz ubezpieczenie Smart Casco wariant Żywioły i Kradzież. Wygodne, prawda?

5 najważniejszych elementów przy zakupie używanego auta

Tak naprawdę wszystko można podsumować w pięciu punktach. Kupując używany samochód trzymaj się zasady, żeby nie przywiązywać się szczególnie do swojego pierwszego wyboru. Możesz przeoczyć wtedy naprawdę fajne auto, o którym wcześniej nie pomyślałaś. Przy zakupie samochodu pamiętaj, że najważniejsze są:

  • wiek,
  • przeszłość,
  • przebieg.

Po zakupie samochodu zadbaj o:

  • przerejestrowanie auta,
  • ubezpieczenie.

Szerokiej drogi!

Materiał promocyjny. Partnerem artykułu jest firma LINK4 oferująca polisę dla rodziców LINK4 Mama.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail