Czego szukasz

Jadłosfera – przepis na zdrowy biznes

Pomysł na butik internetowy z lokalną i naturalną żywnością zrodził się z potrzeby i miłości do zdrowego jedzenia. Bo „trzeba jeść dobrze” – tak o swoim pomyśle na biznes mówią Agnieszka Szynal – Majewska i Dorota Szostek – Rustecka, które stworzyły najzdrowszy sklep internetowy – Jadłosfera. Skąd pomysł na biznes i jak dziewczyny poszukują produktów do swojego sklepu opowiadają w wywiadzie dla nas. A czy już wiesz jak zachęcać dzieci do jedzenia zdrowych rzeczy?

Jadłosfera to sklep internetowy z ekologicznymi, lokalnymi produktami. Czym różni się Wasz sklep od innych oferujących podobne produkty?

Agnieszka: Są dwie rzeczy, które nas wyróżniają. Pierwsza – jesteśmy butikiem. To oznacza, że sprzedajemy tylko starannie wyselekcjonowane produkty od wybranych dostawców. Takie, które przetestowałyśmy na sobie i naszych rodzinach. Druga rzecz, i ta chyba jest najważniejsza, to kwestia, która narodziła się z naszych doświadczeń. Obie interesujemy się zdrowym żywieniem. I choć sporo czytamy na ten temat, dużo rozmawiamy, to zdarza się, że trafiamy na produkty, których w pierwszym momencie nie umiemy wykorzystać. Nasi znajomi często opowiadają nam podobne historie. Wiadomo, że chia jest super, ale co z niej zrobić? Dlatego w Jadłosferze przy każdym produkcie znaleźć można poradę – „jak to ugryźć”. Piszemy jak wykorzystać dany produkt, podajemy nasze sprawdzone przepisy.

Dorota: A nasze przepisy to najczęściej bardzo proste recepty na zdrowie. To porady dla zabieganych ludzi. Nie tych, którzy mają czas, by kupić w sezonie truskawki i przez kilka dni oddawać się radości gotowania powideł, ale raczej dla tych, którzy gdzieś pomiędzy pracą, szkołą, przedszkolem dzieci – dbają o siebie i swoich bliskich. To zwykłe przepisy. Zwykłe, ale zdrowe!

Obecnie pojawia się coraz więcej nowych producentów ekologicznych produktów. W jaki sposób dobieracie wytwórców, których produkty potem oferujecie w swoim butiku? Czym się kierujecie?

Agnieszka: Przede wszystkim testujemy wszystko na sobie. Sprzedajemy rzeczy, które same uznałyśmy za warte wprowadzenia do swojej kuchni. Staramy się też bazować na małych, lokalnych wytwórcach, dla których przygotowywanie jedzenia pozostaje pasją.

Dorota: Uważnie też czytamy etykiety produktów. Na rynku pojawia się coraz więcej eko-produktów, a sam przedrostek “eko” nieco się zdewaluował. W eko sklepach coraz częściej znaleźć można produkty, które choć są np. roślinne albo bezglutenowe to przy okazji naszpikowane też solidnie chemią. Zrobiłyśmy chociażby test jeśli chodzi o mleka roślinne. I okazało się, że w większości dostępnych, wprost roi się od chemicznych dodatków. Długo mogłybyśmy też opowiadać o dżemach czy konfiturach, które wybierałyśmy do Jadłosfery.

Bardzo podoba mi się pomysł w jaki sposób zachęcacie potencjalnego klienta do zakupu produktów z Waszego eko butiku. Nie sięgacie po jakieś utarte hasła reklamowe, tylko na swoim blogu, opisujecie wszystko co przemawia “za” produktem posiłkując się własną wiedzą i doświadczeniem? Skąd czerpiecie tę wiedzę?

Agnieszka: Nie jesteśmy ekspertkami. Jesteśmy zwykłymi, zabieganymi dziewczynami, którym włos się zjeżył na głowie, gdy uświadomiłyśmy sobie, co tak naprawdę przyszło im jeść na co dzień. Od lat dużo czytamy na ten temat. Eksperymentujemy, rozmawiamy z mądrymi ludźmi, wytwórcami. Jesteśmy więc praktykami dobrego jedzenia przy użyciu jak najmniejszego wysiłku☺ I to jest coś, czym chcemy się dzielić.

Świetnym pomysłem jest również podpowiedź w formie przepisu. Jak wykorzystać dany produkt. Z czym połączyć. To bardzo cenne, bo nie zawsze wiadomo co z czym się je. Czy to są zawsze sprawdzone przez Was przepisy?

Agnieszka: Wyłącznie te przepisy, które same przetestowałyśmy. Takie jest nasze założenie. To nie piękne opowieści, ale realne historie kulinarne. Na razie mamy jeszcze sporą bazę swoich pomysłów, ale zaczynamy też rozglądać się wśród znajomych w poszukiwaniu nowych patentów, które mogłybyśmy wypróbować i puścić dalej w świat. Oczywiście jeśli się sprawdzą…

Skąd taka inicjatywa otwarcia butiku ekologicznego? Z jakiej potrzeby zrodził się ten pomysł? Czy początki były trudne?

Agnieszka: Pomysł zrodził się w mojej głowie. Po kilkunastu latach pracy w branży reklamowej zamarzyło mi się coś z zupełnie innej bajki. No i już od dłuższego czasu bardzo chciałam zostać sama sobie sterem, żeglarzem, okrętem, czyli być na swoim. Między innymi dlatego, że daje to elastyczność czasową, która jest potrzebna każdej pracującej mamie.

Pomysł na butik internetowy z lokalną i naturalną żywnością zrodził się z moich zainteresowań. Z jednej strony od kilku lat w mojej działalności zawodowej skupiałam się na branży internetowej. Z drugiej strony ze względu na różne prywatne doświadczenia, coraz mocniej interesowałam się, tym, co jem ja i moja rodzina.

Początki, jak to początki, nie były usłane różami. O ile faza koncepcyjna była czystą przyjemnością, o tyle wdrożenie i realizacja wiązały się ze żmudną, wydającą się nie mieć końca pracą.

Czy macie już swoich stałych klientów? W jaki sposób i w jakim kierunku chcecie rozwijać swoją ofertę?

Agnieszka: Działamy niecałe trzy miesiące, ale mamy już klientów, którzy do nas wielokrotnie wracają. Mamy naprawdę pyszne produkty, na tyle specyficzne, że wiele z nich nie tak łatwo znaleźć gdzie indziej. Jak ktoś je pokocha, wraca po więcej☺

Czytając Wasz blog pozazdrościłam faktu np. jedzenia przez dziecko hummusu. Sama mam problem z nakłonieniem swoich pociech do zjedzenia czegoś co np. zielone i zdrowe. Czy macie jakiś patent na takich ekologicznych niejadków?

Agnieszka: Mój pięciolatek je humus z przyjemnością. Trzylatek nawet spojrzeć na niego nie chce… Generalnie jest oporny wobec nowego, zwłaszcza zdrowego, najchętniej jadłby bułę (białą oczywiście!). To co działa u mnie w tym trudnym przypadku to nie zmuszanie do niczego, ale stawianie na stole dużej ilości zdrowych rzeczy do wyboru. Stale i konsekwentnie. I jedzenie ich przez całą rodzinę. Okazuje się wtedy, że humusu wprawdzie nie tknie, ale wybrał sobie sporo zdrowych rzeczy, które mu smakują.

Dorota: Moim patentem pozostaje miód – to opakowanie dla wielu nowych potraw. Dobry sos pomidorowy – to kolejna rzecz, w której jestem w stanie wiele ukryć… no i prosta zasada – jeśli nie ma niezdrowych rzeczy w szafce, to jemy to co jest:)

Co Was najbardziej cieszy z prowadzenia Jadłosfery i o czym jeszcze marzycie?

Agnieszka: Najbardziej nas cieszy, że możemy kupować wszystkie pyszności, które tak trudno było nam czasem zdobyć u siebie☺ A tak poważniej – nakręcają nas dobre opinie naszych klientów. To daje kopa! Daje paliwo do tego, by potem móc zaskakiwać nowymi pomysłami.

Trzymamy mocno kciuki i zapraszamy do Was na zakupy!

Z Agnieszką Szynal – Majewską i Dorotą Szostek – Rustecką rozmawiała Ewa Moskalik-Pieper, mamopracuj.pl.

Zdjęcia: archiwum własne Agnieszki i Doroty

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Jak wycisnąć lato jak cytrynkę? Jak docenić to, co lato nam przynosi?

Już od stycznia wszystkie czekamy na lato. Oczyma wyobraźni widzimy piękne, zielone drzewa, niebieskie niebo, niemal już słyszymy śpiew ptaków i czujemy zapach grilla. A potem przychodzą te upragnione, ciepłe dni i… nawet nie wiadomo, kiedy mijają. Co gorsze – być może masz (jak wiele z nas) poczucie, że nie zdołałaś się nimi nacieszyć, docenić ich. Jak zatem wycisnąć jeszcze trwające lato jak cytrynkę? Co zrobić, by zacząć się nim mocniej cieszyć, mocniej je poczuć? Oto kilka pomysłów.

1.Stwórz sobie letnie miejsce do relaksu

Jako posiadaczka ogrodu możesz zrobić to bez trudu – wystarczy mała altanka, bujany fotel, kilka lampionów dla dekoracji oraz doniczki z kwiatami. Co jednak, jeśli mieszkasz w bloku? I na to jest rozwiązanie – wykorzystaj balkon.

To zaskakujące, jak często zmieniamy nasze balkony w graciarnie i zaniedbujemy je, podczas gdy mogą one tworzyć prawdziwą letnią oazę. Posiadanie pięknego balkonu ma ten wielki plus, że umożliwia zregenerowanie sił nawet po bardzo pracowitym dniu, gdy już nie ma się sił na jakąś specjalną aktywność.

Co będzie Ci potrzebne? Na początek – chęci. ? Nawet mały balkon można świetnie urządzić. Przekonasz się o tym, wchodząc na którąś z facebookowych grup o urządzaniu wnętrz i wpisując w lupkę „balkon”.

Czeka tam na Ciebie tysiące zdjęć i podpowiedzi. Jeśli jednak chcesz czegoś na już, to nie ma sprawy: zmobilizuj się w wolny dzień, wyrzuć graty, połóż sztuczną trawę, zamontuj fotel-hamak, postaw kilka donic z kwiatami, dekoracyjne lampki i już. Oto miejsce, w którym będzie czuć lato. Choćby przez 15 minut dziennie!

Przeczytaj także: Ogródki działkowe znowu modne – czy warto mieć ogródek działkowy i na co zwrócić uwagę?

2. Ruszaj się

Ok, ta porada brzmi banalnie. Ale powiedzmy sobie szczerze – jak masz poczuć lato, jeśli ciągle siedzisz za kółkiem? Mobilizuj się do wyjścia i aktywności, pomóc może Ci np. zakup pięknego, miejskiego roweru albo wygodnych rolek. Zmuś się do wyjścia, zabierz dzieciaki i cieszcie się przyjemnym spędzaniem czasu. Albo po prostu jedź do pracy na hulajnodze elektrycznej.

3. Kup sobie piękny kostium kąpielowy

Nadeszła chwila prawdy. ? Odpowiedz szczerze na pytanie: czy bez problemu rozbierasz się na plaży, czy jednak siedzisz w sukience, bo „akurat dziś nie masz ochoty popływać” (akurat dziś = zawsze)? Istnieje spore prawdopodobieństwo, że jesteś w tej drugiej grupie. A to oznacza, że odbierasz sobie fantastyczne doświadczenie, jakim jest swobodne plażowanie!

Koniec z tym. Kup sobie piękny, a jeszcze lepiej – dopasowany do Twojej sylwetki kostium kąpielowy. Niech zakrywa, co ma zakrywać i podkreśla to, co w sobie lubisz. Tutaj mała uwaga: ZAPOMNIJ o tanich kostiumach z sieciówek. Udaj się do profesjonalnego sklepu z bielizną i poproś o poradę. Serio, to robi wielką różnicę.

Interesują Cię nasze propozycje dla rodziców?

Zapisz się do newslettera Mamo Pracuj i nie przegap żadnych nowości!

Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych na zasadach określonych w polityce prywatności. W każdej chwili zgodę możesz wycofać.

4. Czas na piknik

Ile razy obiecywałaś sobie (lub dzieciom) piknik, a potem nic z tego nie wyszło? Zapewne całe mnóstwo. A przecież posiedzenie na kocu przy akompaniamencie polnych owadów, zajadanie się przekąskami i gra w badmintona to prawdziwa kwintesencja lata! Koniec z wymówkami. Kup porządny koc piknikowy, kosz i ruszajcie świetnie się bawić.

Przeczytaj także: Pomysły na lekkie obiady na upał

5. Letnie menu

Pietruszka i szczypiorek z własnego ogrodu (lub własnej doniczki), soczyste arbuzy, aromatyczna mięta, świeży, mięciutki bób, ciasto z rabarbarem, koktajl ze świeżych truskawek – te typowo letnie przysmaki można by wymieniać bez końca. Chcesz poczuć lato? Zadbaj, by przez te dwa miesiące codziennie zjeść lub wypić coś „letniego”. Bo tę porę roku odczuwamy nie tylko poprzez ciepełko na skórze – lato odbiera się wszystkimi zmysłami!

6. Poszalej z wyglądem

Ciągle bladoróżowe paznokcie, wiecznie grzeczny makijaż w odcieniach beżu, brązu i szarości, zawsze ten sam odcień włosów – nuuuuuda! Kobieto, kiedy stałaś się taka poprawna? Gdzie ta dziewczynka, która latem cieszyła się, że może zrobić sobie kolorowe włosy i obiecywała, że w dorosłości zawsze będzie takie miała?

Ok, wiadomo – nie zawsze jest to mile widziane w pracy. Ale przecież nikt nie mówi, że masz sobie postawić na głowie irokeza w kolorach tęczy. Poszalej i idź na letni manicure, np. taki z grafiką arbuza. Pomaluj sobie końcówki włosów na ciemny róż. Nałóż żywy, zielony cień na oko albo chociaż niebieski eyeliner. Poczuj znów tę cudowną swobodę.

7. Zjedz lody w wersji „de luxe”

Kiedyś złapałam się na tym, że nigdy nie kupuję sobie lodów w pucharkach. Takich wiesz, z bajerami, bitą śmietaną, górą owoców – lody „de luxe”. Nie kupowałam, bo zawsze jakoś szkoda mi było kasy. W końcu zorientowałam się, że lata mijają, a ja wciąż nie wiem, jak smakuje taki wypasiony deser – choć kosztuje tylko 20 złotych!

Jeśli masz podobnie, to chyba już wiesz, co chcę Ci powiedzieć. Ja już swoje luksusowe lody zjadłam tego lata. Były obłędne!

8. Praktykuj letnie mindfulness

Czy wiesz, dlaczego lato przecieka Ci między palcami? Bo się na nim nie skupiasz. Tęsknisz za nim zimą, a potem jakoś tak się dzieje, że przyzwyczajasz się do jego pięknych darów i przestajesz je zauważać. Zmień to. Po przeczytaniu tego tekstu otwórz szeroko okno. Wyjdź na balkon albo do ogrodu i zacznij rozkoszować się tym, że nie musisz wkładać zimowej kurtki. Poczuj to cudowne ciepło, ciesz się nim, gdy jest. Rozejrzyj się – widzisz, jak soczysta jest zieleń na drzewach? Zamknij oczy i wsłuchaj się w śpiew ptaków – słychać je nawet w dużym mieście. Jest lato, moja droga. To lato, na które tak długo czekałaś. Od tej pory uświadamiaj sobie to codziennie, poświęcając choć 15 minut na trening uważności. Naprawdę warto.

Przeczytaj także: 10 przepisów na orzeźwiające letnie napoje!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.

Wakacje z dziadkami – o czym warto pamiętać

Zorganizowanie opieki nad dziećmi przez ponad dwa miesiące wakacji to całkiem spore wyzwanie. Zwłaszcza, gdy chcemy, żeby dzieci zmieniły otoczenie, wyjechały z miasta i miały tzw. prawdziwe wakacje.
Wakacje z dziadkami - jak się do nich przygotować?

Wakacje z dziadkami

Jeśli mamy na tyle szczęścia, że część wakacji nasze dzieci mogą spędzić z dziadkami. To jest to rozwiązanie, na którym korzystają wszystkie trzy strony. Rodzice, bo mają chwilę oddechu od rutyny, nawet jeśli zostają w pracy. Dziadkowie, bo w końcu mogą rozpieszczać swoje wnuki do granic możliwości. Nikt im nie wytknie, że dają im za dużo czekolady czy fundują kolejne lody. I dzieci, bo zacieśniają więzi z dziadkami, a to bardzo potrzebny element w ich rozwoju.

Warto jednak być przygotowanym na różne okoliczności, nawet te mniej przyjemne. Powinniśmy zostawić dziadkom upoważnienie do opieki nad dziećmi, najlepiej podpisane przez oboje rodziców. Tego typu upoważnienie może ułatwić ewentualne wizyty u lekarza.

Książeczka zdrowia i książeczka szczepień

Na wszelki wypadek, warto jest także zostawić książeczkę zdrowia i książeczkę szczepień. W czasie ewentualnej wizyty u lekarza wszystkie ważne informacje będą pod ręką i może to zaoszczędzić niepotrzebnych nerwów osobie opiekującej się dzieckiem.

Przeczytaj także: Gdzie spędzić niezapomniane wakacje w Polsce?

Wyjazd za granicę samochodem

Przyzwyczajeni do braku kontroli na granicach, możemy przeoczyć najważniejszy dokument, czyli paszport! Pamiętajmy, że brak kontroli obowiązuje tylko w krajach należących do Układu z Schengen. Kraje, które nie należą do układu to m.in. popularne w wakacje Chorwacja czy Bułgaria, a także Rumunia i Cypr.

Poza tym, pomimo że formalnie kontrole nie obowiązują, w niektórych krajach policja lub straż graniczna może wylegitymować pasażerów samochodów, np. na bramkach na autostradzie. Tak zdarza się np. we Francji. Pamiętajmy więc o tym, że dzieci opuszczające Polskę, także samochodem, zawsze muszą mieć ważny paszport!

Przeczytaj także: Wakacje 2021 – planować czy nie planować? Jak zaplanować bezpieczny urlop za granicą?

Dzieci podróżujące z dziadkami za granicę

Wymagania odnośnie dokumentów, które powinny mieć przy sobie osoby opiekujące się tymczasowo dziećmi różnią się w zależności od kraju. Dlatego, żeby być przygotowanym na różne okoliczności, warto jest dać osobom, pod opieką których dziecko będzie podróżować, upoważnienie podpisane przez oboje rodziców, potwierdzone notarialnie oraz przetłumaczone na angielski przez tłumacza przysięgłego.

Zazwyczaj w strefie Schengen nikt nie prosi o dodatkowe dokumenty, jednak może się zdarzyć, że poprosi. Zwłaszcza w krajach, gdzie nagłaśniane były przypadki wywiezienia dziecka z kraju przez jednego z rodziców bez zgody drugiego. Tego typu sytuacje miały miejsce m.in. w Hiszpanii.

Jeśli dzieci będą podróżować pod opieką dziadków czy innych krewnych samolotem, koniecznie sprawdźmy na stronie internetowej przewoźnika, czy nie ma własnego modelu upoważnienia do przelotu. Wypełnijmy i podpiszmy dokument, w przypadku gdy jest dostępny.

Interesują Cię nasze propozycje dla rodziców?

Zapisz się do newslettera Mamo Pracuj i nie przegap żadnych nowości!

Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych na zasadach określonych w polityce prywatności. W każdej chwili zgodę możesz wycofać.

Przeczytaj także: 10 rzeczy, które warto zrobić z dziećmi w wakacje

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama kilkuletnich bliźniaków, które stara się zarazić swoją pasją do podróży i aktywnego trybu życia. Od kilku lat mieszka w Prowansji. Po godzinach prowadzi blog Kids&Go, na którym zamieszcza informacje o sprawdzonych miejscach na wyjazdy z dziećmi i praktyczne porady przydatne do planowania rodzinnych podróży.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie