Czego szukasz

Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle!

Tym razem posłał dwie baby – Zosię i Ewelinę. I wiedział, co robi. Kobieta potrafi być mistrzynią kierownicy nawet … z zamkniętymi oczami! Zosia Gardeła, współwłaścicielka krakowskiego OSK Lejdis jest tego bardziej niż pewna.

Ma podstawy tak myśleć, ma też żywy dowód w postaci piszącej te słowa. Właściwie należałoby użyć teraz, magicznej na poły, formuły: chcieć, to móc.

Chciałam – mogę! Po dwudziestu latach motoryzacyjnego analfabetyzmu (wtórnego wszak…), postanowiłam wrócić za kółko. I udało się! Wielka w tym zasługa Lejdis – kobiet, które na mój pełen determinacji głos w słuchawce zareagowały, jak mi się wtedy wydawało – beztrosko: da się; nie jest pani ani pierwsza, ani wyjątkowa. Często dzwonią do nas panie, które chcą przeprosić się z kierownicą, ale wysłuchiwać komentarzy i niewybrednych uwag instruktorów – mężczyzn nie mają ochoty, a nie wiedzą, że

kobiety uczą inaczej.

I zaczęło się: w majowy weekend wsiadłam do czerwonego Yarisa wraz z Zosią i … pojechałam w miasto. Nie wiem, jak to możliwe – dało się! To były najprzyjemniejsze dwie godziny jazdy w moim życiu: bez stresu, bez kąśliwych uwag, za to z mnóstwem cennych uwag, podpowiedzi, sugestii. Jeździłyśmy i gadałyśmy, jakby to wcale nie była lekcja jazdy po wielkim, było nie było, mieście. Kiedy podjechałam czerwonym autkiem pod dom – nasza jazda była tego dnia ostatnia i Zosia była tak miła, że pozwoliła mi zakończyć lekcję pod samymi wrotami – poczułam, że … już z samochodu nie wysiądę. Wspaniałe uczucie! Umówiłyśmy się na kolejną lekcję, ale Zosia nie mogła przyjść i przysłała zmienniczkę – Kasię Kunę. Kasia wyglądała jak … moja córka i bez zbędnych ceregieli kazała mi jechać na zatłoczony osiedlowy parking i potrenować sobie wpychanie się między stojące na nim samochody. Nigdy wcześniej nie widziałam tak wąskich przesmyków między autami: to TU da się wjechać??? Dało się. Wyjechać także. I znów wjechać. I znów…

Planowałam, że sobie tak miesiąc pojeździmy, dwa… Tymczasem Kasia wypaliła z grubej rury: szkoda czasu, psze pani. Możemy sobie tak jeździć towarzysko i plotkować, ale po co? Pani kupi samochód, pani wsiądzie, pani jedzie! Szerokiej drogi. Posłuchałam młodej Lejdi. Jeżdżę! Jak to możliwe, że kiedyś bałam się wsiąść do samochodu? Jak ja dawałam sobie radę bez niego?? Dlaczego tak długo zwlekałam z decyzją, która na dobre odmieniła moje życie???

Ladies and gentlemen…

Zosia i Ewelina w najśmielszych oczekiwaniach nie przypuszczały, że szkoła jazdy, to będzie idealny pomysł na biznes. Po dwóch latach od założenia Ośrodka Szkolenia Kierowców nakłady zwróciły się, a firma stała się jedynym źródłem ich utrzymania. Obie panie mają uprawnienia do egzaminowania kierowców i mogłyby pracować choćby w ośrodku egzaminacyjnym przy ulicy Koszykarskiej, ale musiałyby porzucić swoją szkołę – wiadomo: sprzeczność interesów – swoje, jak mówią: ukochane dziecko (mamami jeszcze nie są) i stać się osobami, których się hmmm… nie lubi. No, bo kto lubi egzaminatora ulewającego go trzeci raz na tym samym… A Zosia i Ewelina kochają swoją robotę. Bo kochają jazdę samochodem i kochają zarażać to miłością innych – zwłaszcza panie starsze, takie jak ja, którym wydaje się, że samochód, to nie dla nich.
 

Foto: Zosia Gardela podczas konkursy na Małopolskiego Instruktora Roku; źródło: FB.


Zosia Gardeła
, marketingowiec ze specjalnością reklama, mówi, że najlepszą reklamą firmy są zadowoleni uczniowie, którzy polecają Lejdis pocztą pantoflową innym zainteresowanym. Oczywiście swego czasu było o Lejdis głośno: w zamierzchłych czasach, w których kobieta za kierownicą wzbudzała jeśli nie sensację, to na pewno mieszane uczucia. Jedna z krakowskich gazet zrobiła nawet wtedy dziewczynom sesję zdjęciową pod tytułem „Szkoła jazdy na szpilkach” eksponując głównie ich wdzięki i fakt, że kobiety instruktorki równa się kultura na drodze.

Ewelina Ogonek, absolwentka pedagogiki resocjalizacyjnej, równie chętnie jak jeździ, uczy przepisów. W dniu naszego spotkania ma na sobie niebotyczne obcasy, bo akurat same wykłady dzisiaj i można sobie było pozwolić, i nie ukrywa, że to nauczanie drogowego know how to jedyna umiejętność pedagogiczna, która jej została. I nie żałuje. To wielka frajda robić w życiu to, co się naprawdę lubi i jeszcze na tym zarabiać. W ubiegłym roku Ewelina zdobyła zaszczytny tytuł Najlepszej Instruktorki Małopolski idąc w ślady…Zosi, która tytuł ów zdobyła rok wcześniej.

I teraz uczą: panów i panie po równo. Nikt nie zgłasza sprzeciwu, że baby. Baby górą!

Same baby

Jest więc szkoła Lejdis babskim interesem – babskim biznesem, który trzeba było założyć od zera, przedzierając się przez wszystkie formalności. Czy się bały? Trochę tak, ale były pewne, że chcą robić to i nic innego, zatem przebrnęły. Kiedy patrzą na swoje działania z perspektywy czasu, myślą, że ważne było to, iż … nie pochodzą z Krakowa: nie czuły żadnej presji, nie obawiały się urzędów i urzędników, jakichś bliżej niesprecyzowanych układów międzyludzkich, które często wydają się nie do przeskoczenia. Od pomysłu do przemysłu szybko poszło.

Dziś chętnie zatrudniłyby jakąś kobietę, ale brakuje pań z uprawnieniami instruktora. A przecież nie tak trudno zostać instruktorem – wystarczy mieć prawo jazdy od co najmniej trzech lat i zrobić specjalny kurs.

Szukacie pracy  – zajrzyjcie do Lejdis.

Planujecie założyć własny biznes – bierzcie przykład z Lejdis.

Chcecie „tylko” nauczyć się prowadzić samochód, żeby rozwieźć dzieci do szkół i przedszkoli, a potem … szukać pracy i zakładać własny biznes – zapraszamy do Lejdis.

Na fejsbukowym fanpejdżu Lejdis jakoś tak cicho…

Ale nic dziwnego: całe dnie Zosi i Eweliny wypełnia praca za kółkiem i na sali wykładowej. Szczęściary.

W informacjach motto:

<< Misja: chcemy wyszkolić jak najwięcej kobiet – kierowców aby obalić mit „baba za kierownicą”>>.

To był kiedyś taki mit…?

Zdjęcia: Facebook oraz Siostra Ostra 😉  

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Nałogowa czytelniczka, która kocha pisać i pisarka, która nie umie żyć bez czytania. Autorka powieści "Oaza spokoju" i "Pustostan". Copywriterka, webwriterka, blogerka. Matka, żona i kociara z tytułem naukowym.
Podyskutuj

Polecane artykuły

oferty
pracy
Sprawdź pełną listę
baza
pracodawców
Pracodawca przyjazny rodzicom
Reklama
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie