Czego szukasz

Dzięki noszeniu dzieci, oferujemy im coś bezcennego – historia LennyLamb oczami Kasi

– Mocno wierzę w to, że dzięki noszeniu dzieci oferujemy im coś bezcennego, czego w żaden sposób świat nie jest w stanie im dać innymi sposobami – mówi Katarzyna Sikorska, mama 3 dzieci i współwłaścicielka firmy. Czy Księżna Kate nosi swoje dzieci w chustach od LennyLamb? Jakie wzory chust najbardziej podobają się rodzicom tuż przed świętami i jakie były początki powstania firmy, w której dzisiaj pracują aż 54 mamy? Poznajcie tę historię.

  • Joanna Gotfryd - 15/12/2018
Katarzyna Sikorska LennyLamb

Kasiu, wspólnie ze swoją siostrą Asią Bogdan i Waszymi mężami założyliście 10 lat temu LennyLamb – firmę produkującą chusty i akcesoria do noszenia dzieci.

Rozmawiałam już z Asią (przeczytaj historię Asi i powstania LennyLamb tutaj >>>), która opowiedziała mi o początkach powstania firmy, z jej perspektywy.

A jakie są Twoje wspomnienia związane z początkami LennyLamb? Co było wyzwaniem, co dawało Wam radość już na starcie?

Witam serdecznie. Moja odczucia związane z powstaniem LennyLamb są na pewno zupełnie inne niż mojej siostry Asi. Byłam wtedy na zupełnie innym etapie swojego życia, zarówno prywatnego jak i zawodowego.

Mieszkaliśmy z Piotrem (wówczas moim narzeczonym) w Łodzi i właśnie kończyliśmy studia. Ja wykonywałam zawód, który dawał mi dużo satysfakcji – pracowałam w wyuczonym fachu, jako technik dentystyczny.

Piotr właśnie obronił dyplom na wydziale włókienniczym, a pracował jako doradca finansowy. Wydawało nam się wtedy, że nasza kariera zawodowa już obrała swój kierunek, a my wyruszamy na podbój świata (śmiech).

Wszystko się zmieniło pewnego wieczoru w moim rodzinnym domu, kiedy przy kolacji Asia i Michał usiedli naprzeciwko i opowiedzieli o swoim pomyśle na chusty do noszenia dzieci. Zapytali czy chcielibyśmy zająć się stroną produkcyjną tego projektu.

Jak zareagowaliście?

Od razu powiedzieliśmy, że tak. Było to dla nas nowe wyzwanie. Oczywiście nie mieliśmy wówczas pojęcia, że za kilka lat ten projekt zawładnie całym naszym życiem! Kiedy po naprawdę długiej drodze, której spora część polegała na pukaniu w różne drzwi, trzymaliśmy w rękach pierwszy gotowy produkt, czuliśmy ogromną radość i szaloną satysfakcję. Udało się!

Czym Ty zajmujesz się na co dzień w firmie?

Od samego początku, kiedy jeszcze nie miałam dzieci, pozowałam do zdjęć produktowych. Potem kiedy pojawiały się kolejne pociechy, robiłam to z jeszcze większą przyjemnością.

Bardzo mocno z Piotrusiem byliśmy zaangażowani w tworzenie linii produkcyjnej, chcieliśmy przenieść do siebie elementy produkcji, które początkowo musieliśmy zlecać firmom zewnętrznym. Kiedy Piotr zajmował się budową i kupowaniem nowych maszyn, krojeniem i rozwiązywaniem problemów na szwalni, ja w tym czasie zajmowałam się kadrami, dokumentacją i wszystkim, na co Piotruś już nie miał czasu.

Dzisiaj zajmuję się wprowadzeniem nowego produktu, trzymam pieczę nad zakupami oraz HR. Cały czas mocno jestem związana z produkcją od strony dokumentów, odpowiadam za kontrole i audyty.

Kasiu, jesteś mamą 3 dzieci: Marysi, Jasia i Ignasia. Jak organizujesz sobie czas pracy, jak dzielicie się z mężem obowiązkami? Pracujecie i mieszkacie w jednym miejscu – czy to jest ułatwienie, czy przeszkadza?

Jak urodził się nam pierwszy syn, to pracowałam jeszcze na etacie. Kiedy miał 3,5 miesiąca, musiałam wrócić do pracy, żeby nie stracić stanowiska. Dzięki temu Piotruś mógł cały swój czas poświęcić LennyLamb. W tym czasie bardzo pomocne były babcie, które na zmianę opiekowały się Jasiem. Kiedy zaszłam w ciążę z Marysią, odeszłam z pracy na etacie i od tamtej pory dzielę czas na wychowanie dzieci i pracę w firmie, a pomoc moich rodziców jest nieoceniona.

Obecnie Jasio ma 8 lat i chodzi do 2 klasy. Marysia ma 5 lat, a Ignaś 3 i uczęszczają do przedszkola. Dzięki temu, że mieszkamy z Asią i Michałem blisko siebie i bardzo się wspieramy, jest nam łatwiej – na zmianę odwozimy dzieci do szkoły i odbieramy.

Piotruś zawsze wozi dzieci na zajęcia dodatkowe: basen, taniec i dzielimy się opieką. Kiedy jesteśmy na urlopie czy weekendowych wyjazdach, bardzo lubimy spędzać czas z dziećmi poza domem i myślę, że to mocno związane jest z mieszkaniem blisko pracy. Żeby czuć, że odpoczywamy, musimy wyjechać. Mimo to, bardzo sobie to cenię, że mieszkam niemalże w miejscu pracy, bo dzięki temu nawet kiedy pracuję, jestem blisko dzieci, kiedy mnie potrzebują.

Czy macie jakieś fajne przygody związane z chustami? – może księżna Kate nosi dzieci w nosidłach od LennyLamb? (śmiech)

Bardzo byłabym szczęśliwa, gdyby księżna Kate zechciała używać nosideł, nawet gdyby to nie było nasze nosidło, dlatego że mocno wierzę w to, że dzięki noszeniu dzieci oferujemy im coś bezcennego, czego w żaden sposób świat nie jest w stanie im dać innymi sposobami.

Natomiast chcę mocno podkreślić, że naszym zdaniem każdej mamie należy się dokładnie taka sama jakość jak księżnej i zapewnić, że produkujemy produkty spełniające wszystkie wymagania dotyczące jakości i bezpieczeństwa w takim stopniu, że gdybyśmy zostali poproszeni o dostarczenie chusty czy nosidła dla księżnej Kate, to jedyny parametr, który byśmy proponowali dopasować personalnie to byłby wzór tkaniny.

Co do pozostałych parametrów, nic byśmy nie dodali ponad to, co dostają wszystkie pozostałe mamy, bo najlepszy produkt jaki możemy zaoferować mamy na półce. Jesteśmy pewni swoich produktów zarówno wtedy, kiedy realizujemy zamówienia specjalne, jak i wtedy, kiedy wysyłamy standardowo kilkadziesiąt nosideł do kontrahenta.

Ostatnio publicznie pokazała się w naszej chuście Anna Lewandowska, zachęcając do ćwiczeń mamy noszące dzieci w chustach. To dla nas wielka radość i satysfakcja, że osoby, które podziwiamy za osobiste dokonania, promują ideę rodzicielstwa bliskości. Bardzo się cieszę, że osoby aktywne zawodowo łączą karierę z wychowywaniem dziecka w bliskości.

Równie ekscytujące jest to, że dzięki noszeniu w chuście wszyscy rodzice, zarówno znani z pierwszych stron gazet jak i ci, których nie znamy, są aktywni i realizują swoje różne pasje.

Zbliżają się święta – czy w ofercie macie specjalne, świąteczne wzory? Może nowości na święta? A może jest jakiś bestseller, który mamy sobie specjalnie upodobały i co roku kupują przed świętami?

Oczywiście posiadamy wzory świąteczne, najbardziej znanym jest “Królowa Śniegu”.

Wychodzi w świat na przełomie listopada i grudnia, a klienci zawsze pytają o nią dużo wcześniej. Każdego roku w okresie zimowym staramy się też zaprezentować nowe odmiany ulubionych wzorów, o które klienci szczególnie dopytują.

W tym roku w okresie zimowym są to “Sople” i zimowa edycja jednego z naszych najbardziej popularnych wzorów – “Symfonia”, tym razem w wersji “Zorza Polarna”.

Zawsze zimą organizujemy też wspólną sesję zdjęciową – Asia i ja z mężami i dziećmi. W ten sposób pokazujemy, jak zmienia się na przestrzeni lat nasza firmowa rodzina.

LennyLamb jest marką bardzo znaną za granicą. Jak to się stało, że firma tak dużo eksportuje?

Nasza firma w pierwszych latach swojej działalności głównie eksportowała produkty. Wiele czynników wpłynęło na naszą popularność za granicą, przede wszystkim sam produkt był bezpieczny, nasz system wypustów również miał i ma znaczenie – sprzedajemy ok. 120 nowych wzorów rocznie. Nasi klienci nierzadko zostają naszymi kontrahentami, bo podczas użytkowania produktu mają okazję się przekonać o wysokiej jakości i, co napawa nas dumą, zarazić się naszą pasją do rodzicielstwa bliskości.

Gdzie najczęściej trafiają Wasze produkty?

LennyLamb wysyła produkty do 56 krajów, a partnerów handlowych mamy około pięciuset, z czego bardzo się cieszę. Co do sprzedaży w poszczególnych miejscach, to na przełomie dziesięciu lat płynnie się to zmieniało. Są kraje, które kiedyś generowały nam duże obroty, a obecnie są one mniejsze, ale pojawiliśmy się na nowych rynkach, dzięki czemu firma cały czas działa bardzo stabilnie. Takim przykładem na przykład jest rynek polski. Były lata, w których sprzedaż na tym obszarze wynosiła 5% naszego obrotu, a obecnie stanowi około 20%.

Kasiu czy wyobrażałaś sobie kiedyś, kilka lat temu, że firma tak się rozrośnie? Czy to było Twoim marzeniem?

Nawet przez myśl mi nie przeszło, jak przyjmowaliśmy propozycję Asi i Michała, aby stworzyć firmę, że ona nabierze takiego rozmachu. Każdy rok był dla nas zaskoczeniem. W 2013 nie podejrzewałam, że za rok otworzymy tkalnię, a tak się stało. W 2012 nie myślałam, że wrócimy do rodziców i wszystkie budynki zbudowane przez naszego tatę przerobimy na budynki produkcyjne, a tak też się stało. Wiele takich przykładów mogłabym wymieniać. Ten rok jest dla nas wszystkich wyjątkowy, bo to rok podsumowań, ale dla mnie też początek nowego i z niecierpliwością czekam na to, co dobrego może się firmie LennyLamb zdarzyć.

Kasiu ponieważ Ty w firmie odpowiadasz za rekrutację, powiedz kogo szukacie do współpracy w LennyLamb i jakie umiejętności i cechy są szczególnie dla Was cenne?

W związku z tym, że firma się rozwija i rozrasta, cały czas poszukujemy do pracy szwaczek, których obecnie na rynku pracy jest zdecydowanie za mało. Niestety efekty zlikwidowania wielu szkół zawodowych są odczuwalne również w naszej branży. Tkalnia czy krojownia to również działy, do których szukamy nowych osób, wynika to z rozwoju tych działów – doposażamy tkalnię w nowe krosna i potrzeba nam rąk do pracy.

Ja uwielbiam pracować z ludźmi zaangażowanymi i oddanymi. Wówczas małe niedociągnięcia czy brak pełnych kwalifikacji zdecydowanie łatwiej uzupełnić już u nas, w trakcie okresu próbnego.

W tym miejscu chciałabym podkreślić to, co jest naszą największą dumą: jesteśmy jedyną w Polsce firmą babywearingową, w której wszystkie etapy tworzenia chust i nosideł do noszenia dzieci, od wzornictwa poprzez kolejne etapy produkcji (łącznie z tkaniem materiałów) po dystrybucję mają miejsce w jednym miejscu w Polsce.

Mamy własne studio zdjęciowe i pracujemy na własnym autorskim systemie informatycznym wymyślonym i stworzonym przez męża Asi, Michała!

Kiedy ktoś myśli o firmie LennyLamb, widzi gotowy produkt, a droga do niego prowadzi od przędzy przez snowalnię, tkalnię, krojownię, szwalnię, kontrolę jakości i na tym się nie kończy – musi jeszcze powstać sesja zdjęciowa, która trafia do działu marketingu, a kontakt z klientem prowadzi dział sprzedaży. Każdy, kto ma okazję zobaczyć naszą firmę od wewnątrz – a ostatnio umożliwiliśmy to naszym kontrahentom podczas imprezy “Międzynarodowe Forum Chustonoszenie i Biznes” – jest poruszony.

Samowystarczalność firmy takiej jak nasza jest unikalna i jest powodem naszej największej satysfakcji.

LennyLamb jest pracodawcą wyróżnionym w Bazie Pracodawców Przyjaznych Mamie – z czego Ty jesteś szczególnie dumna, jako współzałożycielka firmy i mama 3 dzieci?

Jestem bardzo dumna z faktu, że pracują u nas w firmie aż 54 mamy. Na 116 pracowników zdecydowana większość z mojej rodzinnej okolicy. Kadra kierownicza głównie zasilana jest przez kobiety, co też jest nietypowe dla średniej wielkości przedsiębiorstwa takiego jak nasze. W ten sposób produkty, które powstają dla mam, są tworzone przez mamy. Uważam, że jest to piękne.

Czego mam życzyć, Tobie i LennyLamb na kolejne 10 lat?

Zdrowia dla mnie i mojej rodziny. A dla LennyLamb ciągłego rozwoju, który zaowocuje coraz większą ilością pracowników, jak i kontrahentów, co przełoży się na więcej rodziców noszących swoje dzieci.

Dziękuję Ci za rozmowę i niech te życzenia się spełnią!

Chciałabyś dołączyć do fantastycznego zespołu LennyLamb?

Działaj, wyślij swoje zgłoszenie >>>

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Zdjęcia Paweł Nawrocki, własność LennyLamb

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Jak skutecznie realizować założone cele?

Ile razy zaczynałaś realizować swój cel? Ile razy obiecałaś sobie, że tym razem doprowadzisz sprawy do końca? Jak często obiecujesz sobie, że tym razem będziesz skuteczna? Chcieć to jedno, a bycie skutecznym to coś innego!
  • Joanna Walkowiak - 22/11/2020
młoda kobieta siedzi i patrzy przed siebie przez lunetę zrobioną z papieru

Jak realizować założone cele?

Dobrze się mówi, jeszcze łatwiej czyta na temat bycia skutecznym podczas realizacji celów, a życie pokazuje, że to nie takie proste, prawda? Pokusy, wymówki, przyjemności małe i duże, rozpraszacze – wszystko to powoduje, że oddalasz się od zrealizowania założonego celu.

I tu Cię zaskoczę, ponieważ istnieje zależność między byciem w pełni zaangażowaną, a uleganiu pokusie „odpuszczenia”, czyli im bardziej jesteś zaangażowana, tym mniej działają na Ciebie wszelkiego rodzaju zachcianki! Ale dość o odpuszczaniu, gdyż nie to jest naszym celem!
Skupmy się na tym, jak postępować, aby być skuteczną w realizacji.

Zacznijmy od tego czy obrany cel jest dobrze sprecyzowany. Abyś mogła być skuteczna w realizacji, potrzebne jest jego określenie. To bardzo ważne z wielu powodów, gdyż jak być skuteczną jeśli coś jest zbyt lakoniczne?

Przeczytaj także: Wyciągnij na wierzch pewność siebie i osiągaj swoje cele

Czy dobrze wybrałam cel?

Aby być pewną, że cel był dobrze postawiony, odpowiedz na poniższe pytania:

  • Czy Twój cel jest konkretny? Co chcesz osiągnąć? Szczegółowo opisz rezultaty oraz planowany czas na jego realizację (np. za 4 miesiące tj. i tu data, będę znała 1000 nowych słówek z języka angielskiego, po to, aby….)
  • Czy jest do zmierzenia w liczbach? Podaj konkretne wartości, po których poznasz, że został osiągnięty (np. schudnę 7 kg w ciągu 90 dni, a nie – chcę schudnąć w najbliższym czasie)
  • Czy założony cel jest dla Ciebie ambitny i ekscytujący? (czy jest na tyle ważny i pociągający, że gdy pojawią się trudności i komplikacje to znajdziesz w sobie motywację do działania, czy na tyle ambitny, aby był wyzwaniem?)
  • Czy realne jest, że go osiągniesz za pomocą swoich możliwości, kompetencji oraz posiadanych zasobów? (schudnę 25 kg przy wadze 50 kg – to nie jest możliwe!)
  • Czy jest osadzony w czasie? (czyli od kiedy zaczynasz oraz jaki jest termin na zrealizowanie założeń). Z tak uszczegółowionym celem, Twoja skuteczność będzie zdecydowanie na wyższym poziomie.

Przeczytaj także: Mama wraca do pracy – 5 kroków do celu

A zatem co dalej?

„Nic nie jest szczególnie trudne do zrobienia, jeśli rozłożyć to na etapy” Henry Ford

  • Zastosuj metodę małych kroków, dzieląc Twój główny cel na etapy oraz dokładnie zaplanuj każdy z nich, pamiętając o terminach na realizację.
  • Sprawdź dokładnie, czy jest on spójny z rolami jakie pełnisz w życiu, czy jest zgodny z potrzebami Twojego otoczenia.
  • Pamiętaj, że kiedy wprowadzasz nowe działania do swojego życia, istnieje potrzeba zrezygnowania z innych, wykonywanych do tej pory. Jasnym jest, że coś jest kosztem czegoś.
  • Wyeliminuj rozpraszacze, np. media społecznościowe.
  • Poszukaj wsparcia u innych – fizycznego, emocjonalnego i być może finansowego. Może to być coach, trener, bliska osoba, doradca kredytowy, nauczyciel, mentor rozwoju.
  • Znajdź współtowarzyszy korzystając z grup lub osób, które przechodzą, bądź przeszły podobną drogę, realizując swój cel. Mogą to być grupy na Facebooku bądź Instagramie o tematyce bliskiej Tobie (zachęcam do zainspirowania się projektem, w którym jestem ambasadorką www.przedsiebiorczoscjestkobieta.pl gdzie poruszana jest tematyka z zakresu rozwoju osobistego, biznesu, aktywności fizycznej, finansów, zdrowia psychicznego oraz dobrego żywienia).
  • Wzmacniaj motywację do realizacji poprzez nagradzanie się po każdym zakończonym etapie.
  • Potraktuj swój cel jak kogoś bliskiego, kogo nie chcesz stracić, dbając o niego i troszcząc odpowiednio.
  • Umów się z samą sobą na to, że będziesz systematyczna i konsekwentna, budując tym samym zaufanie do siebie.
  • Korzystaj z kursów i szkoleń, po to, aby zdobywać umiejętności do realizacji swojego celu.
  • Otaczaj się ludźmi, którzy mają podobne wartości w życiu.
  • Nie czekaj na nowy rok, miesiąc czy tydzień – zacznij od zaraz.
  • Wyobraź sobie jakie przeszkody mogą Cię spotkać na drodze do realizacji, zaplanuj jak się zachowasz, po jakie zasoby sięgniesz, jakie działania podejmiesz, aby się nie poddać.
  • Samokontrola i szczerość ze samą sobą będzie nieodzowna.

Wiedz, że nawet jeśli na początku Twojej drogi, realizacja celu sprawia wrażenie trudnego, to jest to tylko wrażenie. Będąc w pełni zaangażowaną, ze wsparciem, ze świadomością swoich zasobów, z konkretnym planem działania, z doprecyzowanymi szczegółami oraz wewnętrzną motywacją, zrealizujesz go skutecznie.

Nagrodą oprócz osiągniętego celu, będzie ogromna satysfakcja, radość, zadowolenie oraz zwiększona pewność siebie.

Zachęcona? Zaczynasz od zaraz? Gotowa?
Trzymam mocno kciuki!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Walkowiak
Manager, certyfikowany trener gry coachingowej "Podróż bohatera"®, pasjonatka rozwoju osobistego, życia i morsowania, Wspiera kobiety w realizacji ich życiowych celów. Jest ambasadorką projektu "Przedsiębiorczość jest kobietą".

Jak znaleźć pracę po przebranżowieniu? Wyróżnić się z tłumu!

„Zmiana branży to trudna droga, na której czasami trzeba zwolnić, aby potem móc przyspieszyć” - mówi Ola Gonta-Kacperska, która po urodzeniu drugiego dziecka, zdecydowała się zmienić branżę na IT. Obecnie pracuje na stanowisku Junior Salesforce Developer i wie, że decyzja o przebranżowieniu była strzałem w dziesiątkę! Serdecznie zapraszamy do lektury!
  • Klaudia Urban - 17/11/2020
Aleksandra Gonta-Kacperska

Olu, raz jeszcze dziękuję, że zgodziłaś się na wywiad. Takie historie jak Twoja, są ogromną motywacją dla osób, które marzą o wejściu do branży IT, ale wciąż mierzą się z obawami i niepewnością. Powiedz, co dla Ciebie było największą motywacją? Jak przeszłaś od tej pierwszej myśli o zmianie, do konkretnego działania?

Pojawienie się dziecka uświadomiło mi, że nie do końca jestem zadowolona ze swojej pracy. To właśnie macierzyństwo popchnęło mnie do działania. 🙂

Kiedy sześć lat temu urodziła się moja córka, stwierdziłam, że chciałabym coś zmienić, spróbować nowej ścieżki kariery. Zaczęłam wtedy pisać książki dla dzieci i szukać nowych możliwości rozwoju. Były to pierwsze próby odkrycia tego, co mogłoby mnie zainteresować. Nie byłam wtedy jeszcze gotowa na radykalne zmiany i po urlopie macierzyńskim, wróciłam do swojej pracy jako nauczyciel języka angielskiego. Jednak poczucie tego, że potrzebuję zmiany branży, nie dawało mi spokoju.

Pomimo, że uwielbiam nauczanie, to specyfika tej pracy była dla mnie coraz trudniejsza do zaakceptowania. Trudności w kontakcie z rodzicami, brak stabilizacji i możliwości rozwoju kariery, a także olbrzymia frustracja związana z postrzeganiem nauczycieli wśród społeczeństwa, ostatecznie utwierdziły mnie w przekonaniu, że po kolejnym porodzie nie wrócę już do starej pracy.

Mój mąż, który pracuje w branży IT, podsunął mi pomysł na naukę programowania, która była coraz bardziej popularna. Ponad dwa lata temu urodził się mój syn. To właśnie wtedy zaczęłam robić swoje pierwsze zadania programistyczne i podjęłam decyzję: wchodzę w to!

kobieta z dziećmi

Jak zaplanowałaś swoje działania? Od początku wiedziałaś, co konkretnie powinnaś zrobić, aby osiągnąć założony cel? W końcu byłaś już wtedy mamą dwójki małych dzieci. Wydaje się, że organizacyjnie było to spore wyzwanie!

Na początku próbowałam samodzielnej nauki. Zaczęłam od aplikacji na telefonie, żeby poznać podstawy języka programowania. Później kupiłam kilka książek do nauki Javy, ale nie byłam w stanie zrozumieć coraz trudniejszych zagadnień. Dlatego znalazłam mentora, który na cotygodniowych zajęciach online, omawiał ze mną kolejne zagadnienia i dawał mnóstwo zadań praktycznych do wykonania. Nie zdecydowałam się na kurs czy bootcamp ze względu na to, że chciałam uczyć się na spokojnie, w tempie dopasowanym do mojego codziennego życia z dwójką małych dzieci.

W międzyczasie śledziłam rynek pracy, zapisywałam się na spotkania techniczne dla kobiet i dołączyłam do wielu grup na Facebooku, dzięki którym od początku wiedziałam, że znalezienie pracy nie będzie łatwe.

Przeczytaj także: Zmiana branży na IT. Od czego zacząć i o co zadbać, aby to było możliwe?

W końcu nastąpił moment, kiedy zdecydowałaś się wysłać pierwsze CV. Opowiedz, jak przebiegał Twój proces poszukiwania pracy?

Zaczęłam wysyłać CV wiedząc, że nie jestem jeszcze w pełni gotowa. Chciałam potrenować rozmowy rekrutacyjne i rozeznać się w wymaganiach pracodawców. Aplikowałam na stanowisko Junior Java Developer, ale konkurencja i wymagania były tak olbrzymie, że nie dostałam nawet szansy na przejście przez pierwszy etap rekrutacji.

Postanowiłam poszukać innych możliwości i doszkolić się, aby wyróżnić się z tłumu konkurencji. Udało mi się dostać do programu Geek Girls Carrot Academy, gdzie mogłam podejrzeć świat IT i zdobyć cenne umiejętności. Przy okazji rozmów z jednym z prowadzących, natknęłam się na platformę Salesforce, w której programuje się w języku Apex bazującym na Javie. Odkryłam, że jest to dla mnie ciekawa opcja, a konkurencja osób początkujących jest znacznie mniejsza.

Postanowiłam zatem aplikować na stanowisko Junior Salesforce Developer, które nie jest tak popularne. Na trzy wysłane aplikacje miałam trzy rozmowy, a potem dwie oferty. 🙂 Znalazłam pracę szybciej niż planowałam i to wtedy, gdy w Polsce rozpoczęła się pandemia.

Kursy

Jak wyglądały początki Twojej pracy w nowym zawodzie? Od razu poczułaś, że jesteś na odpowiednim miejscu czy musiałaś zmagać się z kryzysem początkującego?

Trafiłam do wspaniałej firmy i to z pewnością ułatwiło mi przystosowanie się do nowego zawodu. Początkowe miesiące mogłam poświęcić na naukę i pracę z doświadczonym programistą. Mogłam powoli wdrożyć się w nowe obowiązki i coraz bardziej samodzielnie wykonywać powierzone mi zadania. Oczywiście, byłam trochę zestresowana, bo zależało mi na tym, aby jak najlepiej sprawdzić się w nowej roli, ale nigdy nie był to tak duży stres, jaki towarzyszył mi w pracy nauczyciela. Od początku czułam, że dokonałam dobrego wyboru i ani przez chwilę nie żałowałam decyzji o przebranżowieniu.

Przeczytaj także: Zmiana zawodu po 30-tce? Nie daj sobie wmówić, że jest za późno

Dziękuję serdecznie za tę rozmowę! Czy jest coś, co chciałabyś na koniec powiedzieć wszystkim tym, którzy są dopiero na początku drogi do realizacji swoich marzeń o pracy w IT?

Zmiana branży to trudna droga, na której czasami trzeba zwolnić, aby potem móc przyspieszyć.

Dajcie sobie czas na naukę, która musi być przecież godzona z życiem rodzinnym i wieloma innymi obowiązkami. Szukajcie nowych możliwości rozwoju i skoncentrujcie się na obranym celu. Powodzenia!

Przeczytaj także: Czy humanistka może odnaleźć się w branży IT?

Zdjęcia: prywatne archiwum

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Klaudia Urban
Mama trójki fantastycznych dzieci i szczęśliwa żona. Uwielbia, gdy wokół dużo się dzieje i nieustannie uczy się czegoś nowego o świecie. Baczna obserwatorka zmieniającej się rzeczywistości. Pasjonatka dobrej kuchni, muzyki i podróży.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×