Czego szukasz

Dzieci źle się zachowują? 3 kroki do współpracy

Każda z nas prędzej, czy później przechodzi przez mniejszy lub większy koszmar porannego wstawania, mycia, ubierania się i wychodzenia z domu. Zwykle rano nie mamy czasu, spieszymy się do pracy albo musimy wyprawić dzieci do przedszkola lub szkoły na określoną godzinę. Czasami wszystko idzie jak po maśle, czasami doprowadzone na skraj rozpaczy, mamy ochotę udusić nasze własne potomstwo…

  • Anna Czechowska - 10/06/2015

…w każdym razie mi się to zdarza! A przynajmniej zdarzało się, dopóki w moim życiu nie pojawiła się Pozytywna Dysycplina. Dzięki niej zrozumiałam, dlaczego moje dziecko czasem nie chce współpracować, jak moje zachowanie wpływa na jego zachowanie i co mogę zrobić, by tę współpracę uzyskać.

Lekcja pierwsza

Uświadomiłam sobie, że czasem mówię, wychodzimy i… przypominam sobie, że nie mam telefonu i bezładnie biegam po domu w jego poszukiwaniu, przy okazji poprawiam włosy przed lustrem, pociągam usta szminką, grzebię w torebce upewniając się, że włożyłam tam kluczyki do samochodu, czyli jednym słowem robię wszystko tylko nie wychodzę. A przecież przykład jest najważniejszy. Dzieci przede wszystkim uczą się obserwując, a nie słuchając. Skoro ja nie wychodzę, to i one uznają, że nadarza się pierwszorzędna okazja, by się jeszcze trochę pobawić, pograć na tablecie albo poganiać się z mamą w berka. Zatem lekcja pierwsza, żeby dziecko wyszło z domu, najpierw muszę wyjść ja.

Lekcja druga

Kiedy już tak się spieszę, zaczynam się oczywiście denerwować. Dopada mnie stres. Wszystko się rozjeżdża. Wydaję sprzeczne polecenia z szybkością karabinu maszynowego. Nikt nie wie, o co mi chodzi. Nikt właściwie nie słucha. Nie tylko mi, ale i innym „odskakuje klapka” i wtedy jakiekolwiek logiczne wywody nie wchodzą w grę. Dlaczego? – o tym właśnie opowiada Joasia Baranowska, edukatorka Pozytywnej Dyscypliny na filmie, który znajdziecie pod artykułem. A przecież mogłoby być tak pięknie, mogłabym mieć plan. Ale nie taki zwykły plan. Specjalny grafik, który stworzyłabym razem z dzieckiem, właściwie to ono by go stworzyło przy mojej pomocy. Zawierałby wszystkie czynności, które trzeba wykonać, by wyjść z domu, takie jak wstanie z łóżka, ubranie się, umycie się, zjedzenie śniadania. Może nawet mogłabym pozwolić mojemu dziecku najpierw ubrać się, a potem umyć? Może nawet zmieściłby się tam czas na poranną zabawę, zakładając, że będziemy trzymać się ustalonego czasu i reguł? Czyli ja wyznaczam pewne ogólne granice i daję wytyczne, a moje dziecko w ramach tych granic dokonuje wyboru. Lekcja druga, plan rządzi, a ja nie muszę nieustannie mówić, co trzeba zrobić.

Lekcja trzecia

A może faktycznie coś jest nie tak. Może moje dziecko czuje się źle? Może coś go boli? Może po prostu mu się nie chce? Jest brzydka pogoda, ja właściwie też chętnie zostałabym w domu i nigdzie nie szła. Po prostu zatrzymam się na chwilę i sprawdzę. Zapytam. Wczuję się w jego sytuację. Zobaczę świat z jego perspektywy i dam mu znać, że wiem, jak to jest w takiej sytuacji. Robię tak i w ośmiu przypadkach na dziesięć to pomaga. Problem znika, złe zachowanie ulatnia się i możemy jak normalni ludzie, a nie troglodyci z epoki kamienia łupanego, wyjść z domu. Lekcja trzecia, czasem wystarczy zatrzymać się na chwilę, zobaczyć świat z perspektywy dziecka i dać mu o tym, znać. To może zaoszczędzić nam dużo gadania i mnóstwo czasu.

Wesprzyj nasz projekt!

Między innymi tego właśnie dotyczy Pozytywna Dysycplina. Dzięki niej zrozumiesz, dlaczego dzieci zachowują się źle i poznasz skuteczne techniki, które pozwolą ci przetrwać podbramkowe sytuacje. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, już dziś wejdź na stronę naszego projektu na Polak Potrafi i kup książkę w przedsprzedaży. Chcemy wydać w Polsce książkę o Pozytywnej Dyscyplinie oraz karty technik Pozytywnej Dyscypliny, aby każdy rodzic mógł poznać skuteczne techniki wychowawcze, które ułatwią mu życie i sprawią, że rodzicielstwo będzie po prostu przyjemniejsze.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Czechowska
Mama Maksa i Janka. Coach, trener, tłumacz. Pomaga ludziom osiągnąć to, co chcą, nie mówiąc im, jak mają to robić, ani nie robiąc tego za nich. Prowadzi warsztaty Pozytywnej Dyscypliny dzieląc się z rodzicami skutecznymi i zgodnymi z jej wartościami technikami wychowawczymi.
Podyskutuj

Nowy Sącz stolicą macierzyństwa – II Sądeckie Forum Mam

Przez ten jeden miesiąc w roku Nowy Sącz jest stolicą macierzyństwa. Zbliża się piękny czas, nie tylko dla wszystkich zakochanych, ale przede wszystkim dla Aktywnych Mam – maj, a w maju II Sądeckie Forum Mam. Sądeczanki będą mogły świętować Dzień Matki już 25.05.2019 i poczuć się nad wyraz wyjątkowo, jak na to święto przystało.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 18/04/2019
zdjęcie z I Sądeckiego Forum Mam

Klub Aktywnych Mam

Podobnie jak w zeszłym roku, nie zabraknie wspaniałości w wielu dziedzinach. Każda mama znajdzie w programie coś dla siebie i na pewno nie będzie się nudzić.
W tym roku na zaproszenie Aktywnych Mam odpowiedzieli wspaniali goście.

Będzie coś o wychowaniu, dzieciach, relacjach w związku jak również coś innego, czyli męski punkt widzenia… Brzmi tajemniczo, ale nie chcemy za dużo zdradzać a tylko zachęcić nasze mamy, by licznie przybyły na to fantastyczne wydarzenie do Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu.

II Sądeckie Forum Mam

Przed wydarzeniem uruchomiona zostanie rejestracja, dzięki której każda mama zagwarantuje sobie miejsce podczas wykładów. Wstęp na to wydarzenie to jedyne 10 zł płatne na konto stowarzyszenia, jest to gwarancją otrzymania pamiątkowej torby z gadżetami.

Podobnie jak w ubiegłym roku na forum zaprezentują się lokalni przedsiębiorcy i sprzedawcy. Będą zachęcać do swoich usług/wyrobów i odpowiadać na wszystkie pytania uczestniczek. W tym dniu przygotowane będą specjalne rabaty i promocje.

#MamyMoc!

My kobiety wiemy, że czasem do szczęścia potrzeba nam odrobina słodyczy i ogarnianie całego domostwa staje się banalnie proste. Klub Aktywnych Mam nie zapomniał również o tym. Swoje słodkie wyroby przygotują do poczęstowania sądeccy cukiernicy i nie tylko.

Każda mama bez wyjątku ma poczuć się  jak „u siebie”, na luzie, bez spięcia i z uśmiechem na twarzy. Zapamiętać ten dzień, poznać inne kobiety/mamy, a przede wszystkim dobrze się bawić.

Będzie ciekawie i warto już dziś zapisać to wydarzenie w swoim kalendarzu!

Kto chce być na bieżąco już dziś zapraszamy do śledzenia strony na Facebooku, jak również stronę WWW, gdzie na bieżąco umieszczane będą informacje na temat tego wydarzenia.

Niech Nowy Sącz będzie stolicą macierzyństwa po raz drugi, a my mamy pokażemy siłę i to, że #MAMYMOC!

Zapraszamy Was już 25 maja 2019 r. o godz. 9:00!  do Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu! >>>

Zarejestruj się!  >>>

 

Zdjęcie: własność organizatora wydarzenia; I Sądeckie Forum Mam

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

House manager w domu pełnym kosmitów

Przeczytałam wywiad z Justyną Walczak, niezwykłą, spełnioną mamą, opowiadającą o życiu w rodzinie z dziewiątką dzieci (i z dziesiątym w drodze...). „O, ludzie, to przecież niemożliwe!” – pomyślałam, mając sama na co dzień do ogarnięcia małe kosmitki w liczbie zaledwie dwóch. Niedowierzanie, podziw i ciekawość sprawiły, że czym prędzej postanowiłam kupić książkę. O wywiadzie opowiedziałam przyjaciółce, też mamie. „To jak rozmawiać z kosmitą...!” – skwitowała. Nie wiedziała o książce, a tym bardziej o jej tytule.
  • Natalia Małozięć - 17/04/2019

Multirodzina

Książka Justyny Walczak porusza ważną kwestię, a mianowicie problem społecznego postrzegania rodzin wielodzietnych. Autorka opisując własne doświadczenia i reakcje napotykanych osób, najczęściej pisze o współczuciu, czy upatrywaniu oznak patologii w posiadaniu licznego potomstwa. Kiedyś rodzenie dzieci uznawano za całkiem normalne zjawisko, bo i podobnych rodzin było więcej… Teraz jednak, wielu obywatelom w głowie się nie mieści, że można z wyboru zostać pełnoetatową multimamą i szczęśliwym multitatą. A to właśnie ich sposób na życie!

Poświęcić się pracy zawodowej, czy zrobić karierę w macierzyństwie? Justyna już zdecydowała. Autorka książki podkreśla, iż jest kobietą świadomą, realizującą swoje powołanie. Traktuje je jako konkretną pracę do wykonania. A uzyskany dyplom lekarza? Przy częstym udzielaniu pierwszej pomocy własnym i okolicznym dzieciakom, stał się bezcenny. Wynagrodzenie? Owszem, jest – „w postaci zwielokrotnionej miłości” – pisze Justyna.

Justyna pięknie wyraża się o swoich dzieciach. Używa wielu różnych określeń, a pod każdym z nich kryje się morze miłości. Ze wzruszeniem przewiduje moment, kiedy znów będą musieli z mężem przesiąść się do wozu w normalnym rozmiarze…

Inwazja kosmitów

Tytułowi „kosmici”, czy „obcy”, jak pisze o swojej gromadce Justyna, to główni bohaterowie, czyli Walczakowa gromadka. Wydają się być „obcymi”, kiedy zmieniają się, dorośleją i wyślizgują się z rodzicielskich sieci. Stają się samodzielni i zaczynają mieć własne zdanie. Ku zdziwieniu mamy, coraz częściej krytyczne, również i wobec domowych zasad. Wychowanie zaczyna stawiać coraz większe wyzwania. Trudno nadążyć, kiedy ma się w domu przedstawicieli wszystkich rozwojowych etapów. Kosmiczne perpetuum mobile.

Rodzicom wesołej gromadki też przydaje się kosmiczny pierwiastek. Muszą zaopatrzyć się w niespożyte pokłady energii, cierpliwości i pomysłów. Zarządzanie takim statkiem kosmicznym wyczerpuje, dając jednocześnie siłę na ciąg dalszy. Cieszy, śmieszy, wzrusza, denerwuje i pogrąża w otchłani rozpaczy. Na przemian i w kółko.

Sport ekstremalny

Justyna jednak nie narzeka i nie użala się nad sobą. Nie odkrywa przed nami wszystkich swoich emocji. W swojej rodzinnej opowieści jest prawie zawsze radosna i zdystansowana. Można podziwiać jej wypracowany, zdrowy dystans do błahych spraw. Tym bardziej, że odróżnienie problemów ważnych od całej reszty, wcale nie jest łatwe.

Autorka oszczędza nam nieodłącznej przecież, ciemnej strony medalu. Nawet kiedy wylicza powody wizyt na izbie przyjęć zaprzyjaźnionego już szpitala, robi to wydawałoby się, z uśmieszkiem na ustach. „(…) czujemy się szczęśliwi, mogąc uprawiać z mężem ten sport ekstremalny (…)” – podsumowuje.

Uważam, że jednym z lepszych fragmentów jest opis „porodowego współ-doświadczenia” ojca rodziny, Wojtka. Są spore emocje i wzruszenie.

Szkoła życia

Każdy członek Walczakowej rodziny przechodzi swoistą szkołę życia. Najtrudniejsze lekcje odrabia pewnie mama, dzielnie stawiając czoła codziennym multiwyzwaniom. W książce mamy garść dowcipnych opisów logistyczno-wychowawczych wirtuozerii oraz efektywnego manipulowania zasobami w wykonaniu Justyny. Wyrazy uznania należą się również tacie, który nie tylko stara się zapewnić rodzinie ważną część „zasobów”, ale dba o to, by być aktywnym tatą, kiedy to tylko możliwe.

„Progenitura” Walczaków nie ma wyboru. Czeka ją przyśpieszony proces dorastania. Mama i tata nie mogą być na każde zawołanie. Miłość i uwaga choć mnożone, są przede wszystkim dzielone. Podział obowiązków, dyżury i wspieranie (a z czasem i zastępowanie) mamy w wielu domowych pracach, wychodzi dzieciakom na dobre. Kochają się na zabój i kiedy trzeba, bez zastanowienia stają za sobą murem. Opieka nad młodszym rodzeństwem to dla nich inwestycja w rodzinną przyszłość.

Walczakowy kosmos to miejsce niezwykłe. Ciepłe i radosne. Tu nie ma mowy o nudzie. Nie ma też czasu na niepotrzebne rozmyślania. Jest tu i teraz, do dziesiątej potęgi!

Justyna Walczak „Dom pełen kosmitów”

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Natalia Małozięć
Absolwentka Wydziału Filozoficznego UJ. Psycholog dziecięcy i trener twórczości. Komponuje i prowadzi zajęcia dla dzieci. Od 2 i pół roku po uszy zanurzona w macierzyństwie. W codziennym ogarnianiu rzeczywistości pomagają jej poczucie humoru, marzenia i opisywanie tego, co się dzieje.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail