Czego szukasz

Chcę, żeby w XXI wieku kobietom dobrze się rodziło – historia Natalii – douli i właścicielki marki Pupinek

Pamiętam jak leżałam z synem w ramionach, szczęśliwa, rozkochana, wdzięczna za to, że trafiłam na tą, a nie inną położną, ale jednak z ogromnym poczuciem naruszenia. Nie mogłam uwierzyć w to, że natura tak to wymyśliła. Czułam w sobie ogromną niezgodę na to co (a właściwie jak) się wydarzyło. I to był ten zapalnik – postanowiłam, że JA już nigdy więcej nie będę tak rodzić. A zaraz za tym poszła myśl: „inne kobiety też nie będą tak rodzić” – opowiada Natalia Sarosiak, mama uroczej dwójki, Doula i właścicielka marki Pupinek.

Natalia Sarosiak - właścicielka marki Pupinek z synkiem

Wygraj kurs online Naturalnie, że rodzę! lub inne produkty ze sklepu Pupinek, założonego przez Natalię!

Do wygrania jedna z 3 nagród: bezpłatny udział w kursie online Naturalnie, że rodzę!, Zestaw na Dobry Poród lub poduszkę do karmienia zapinaną na ramię.
Szczegóły naszej zabawy znajdziesz na Facebooku i Instagramie 19.08 wieczorem.

Natalia, kiedy pojawił się pomysł na Twój własny biznes i dlaczego wybrałaś właśnie taki? Opowiedz jak wyglądały początki?

Można powiedzieć, że początkiem tego wszystkiego był tak naprawdę mój pierwszy poród, ale wtedy absolutnie nie myślałam, że kiedykolwiek powstanie z tego jakikolwiek „biznes”. Do tej pory trochę ciężko mi to tak nazywać.

Ten poród był dla mnie bardzo trudny, zupełnie inny od wyobrażeń i oczekiwań mimo, że wydawało mi się, iż jestem do niego dobrze przygotowana. Zrozumiałam wtedy jak wiele mi zabrakło. Przede wszystkim przygotowania psychiki na różne scenariusze. Pamiętam, że pierwsza moja myśl „po” to ” Nigdy więcej”, a zaraz za nią ” Nie no, kobiety nie mogą tak rodzić!”. I to popchnęło mnie do poszukiwań, edukacji, pokierowało mną tak, że trafiłam na kurs dla Doul i już wiedziałam, że chcę pomagać kobietom w tym szczególnym okresie.

Pupinek banner szkoły rodzenia online i sklepu dla przyszłych mam

Myślałam, że to będzie raczej dodatek do pracy. Na pewno nie spodziewałam się, że wyjdzie z tego to, co wyszło. Miałam już co prawda bloga na WordPresie i kilka wpisów, ale to była raczej zabawa, przyjemność, bo zawsze lubiłam pisać.

Pandemia przyspieszyła Twoje decyzje i działania. I sklep i platforma Pupinek, powstały stosunkowo niedawno. Najważniejsze momenty dla Twojego biznesu, to?

To właśnie wybuch pandemii. Niedawno wzięliśmy kredyt, stworzyliśmy swoje małe miejsce na ziemi, a tu nagle niespodziewanie mój mąż miał stracić pracę w związku z Covidem. Nie wiedzieliśmy ile czasu zajmie mu znalezienie nowej. Gdybyśmy zostali tylko z moim macierzyńskim, to z pewnością byśmy nie przetrwali.

Niepewność z powodu pandemii Covid

Plan był oczywiście taki, że oboje pójdziemy do jakiejkolwiek pracy, jak najszybciej, ale co wtedy z dziećmi? Przedszkole i żłobek, albo opiekunka, czyli dla mnie – najgorsze scenariusze. Szczerze mówiąc nie wiem co było dla mnie gorsze – myśl o niestabilności finansowej, czy myśl o pozostawieniu dzieci.

Ja jestem z tych kobiet, które jak najdłużej się da, chcą po prostu być z dziećmi. Pracować z dziećmi, studiować z dziećmi, ale nie zostawiać ich na 8 czy nawet 10 godzin dziennie. To jeszcze maluchy. 🙂

Zestaw porodowy

Zaczęłam od odświeżenia strony internetowej

Na początku chciałam tylko odświeżyć stronę. Nie do końca miałam na to wszystko pomysł. Dałam sobie czas do końca macierzyńskiego, czyli jeszcze kilka miesięcy. Chciałam nadać jej jakąś fajną nazwę, ale wtedy okazało się, że sporo osób już kojarzy mnie jako Pupinka. To też był impuls do działania, takie zaskoczenie: „Ale jak to? To ja nie piszę sama do siebie? Ktoś mnie zna?”

Pierwsza myśl o kursie online

Zaczęłam myśleć nieśmiało o kursie online, bo moim wielkim marzeniem było za jakiś czas otworzenie idealnej (w moim mniemaniu) szkoły rodzenia stacjonarnie. Ula, która pomagała mi z nową stroną trochę pociągnęła za sznurki zadając mi odpowiednie pytania. Kiedy sama sobie na nie odpowiedziałam, to powoli zaczął powstawać w mojej głowie jakiś plan.

W końcu zdecydowałam się na kurs. Nie wierzyłam, że to się uda. Po prostu bez żadnej wiedzy o tworzeniu kursów online, o nagrywaniu, o platformach szkoleniowych – usiadłam i rozpisałam jego program. Potem to wszystko nagrałam. I jest!

Pora na e-sklep

Ula zaproponowała mi też podpięcie sklepu internetowego, bo „przy okazji” można to szybko zrobić. No i niby super, tylko ja na początku pomyślałam „Okej, no, ale co ja będę tam sprzedawać?”. Zupełnie nie miałam na to pomysłu. No i oczywiście pierwszym produktem był kurs, a reszta pojawiała się sukcesywnie.

Teraz co chwilę mam nowe pomysły, nowe projekty, w planach mam już wielorazowe wkładki laktacyjne, podkłady poporodowe, maty do przewijania. Prace trochę zwolniły, bo Magda, która szyje dla mnie te cuda właśnie urodziła synka. 🙂

Oprócz tego we wzorcowni szyją się trzy modele moich koszul do porodu, które zaprojektowałam na swój własny, domowy poród, ale teraz, po wprowadzeniu poprawek mam nadzieję, że pojawią się w sklepie pod koniec roku.

Poduszka do karmienia na rękę

Czyli jak to często jest w życiu, obieramy jakiś kierunek, np. studiów – Ty jesteś z wykształcenia zootechnikiem, ukończyłaś też pedagogikę – a potem idziemy inną drogą. Ty wybrałaś drogę wspierania kobiet w okresie okołoporodowym. Zostałaś Doulą. 🙂

Jakbyś przyszła do mnie tuż przed moim pierwszym porodem i powiedziała, że będę Doulą, to bym Cię zapytała kim jest Doula?!

Pamiętam jak leżałam z synem w ramionach, szczęśliwa, rozkochana, wdzięczna za to, że trafiłam na tą, a nie inną położną, ale jednak z ogromnym poczuciem naruszenia. Leżałam ja, pacjentka X, z dzieckiem Y w ramionach, odarta z godności, prywatności, poczucia kobiecości. Nie czas teraz na opowiadanie o tym porodzie, ale pamiętam, że nie mogłam uwierzyć w to, że natura tak to wymyśliła. Czułam w sobie ogromną niezgodę na to co (a właściwie jak) się wydarzyło.

I to był ten zapalnik – postanowiłam, że JA już nigdy więcej nie będę tak rodzić. A zaraz za tym poszła myśl: „inne kobiety też nie będą tak rodzić”.

Oczywiście to bardzo górnolotna myśl, bo absolutnie nie uważam się za kogoś, kto mógłby zrobić ogromną rewolucję w tej dziedzinie, ale jeśli pomogę choć jednej kobiecie lepiej przygotować się do porodu, to uważam to za mój ogromny sukces.

Pedagogika, choć skończona w zupełnie innym celu nauczyła mnie sporo o tym jak mówić, jak uczyć, jak podawać wiedzę, aby była zrozumiała. Moim stosunkowo nowym marzeniem jest założenie kiedyś przedszkola leśnego (uśmiechną się teraz na pewno mamy, które nie mogą znaleźć idealnego miejsca dla swoich dzieci – tak, to ja!), ale wiedzę zdobytą na studiach wykorzystuję naprawdę często pracując z kobietami w ciąży.

A zootechnika… Poszłam na te studia z miłości do zwierząt. Okazały się totalną klapą jeśli chodzi program czy sposób nauczania, ale nie wykluczam, że jeszcze kiedyś te trzy dziedziny połączę w jeden ogromny projekt. Właściwie – ja to wiem. Muszę jeszcze tylko przekonać do tego pomysłu męża, to ta najtrudniejsza część. 🙂

Natalia z mężem i synkiem

Stworzyłaś kurs online „Naturalnie, że rodzę!„. Co zyska przyszła mama wybierając go?

Przede wszystkim ogrom wiedzy podanej na talerzu. Stworzyłam ten kurs myśląc o tym czego mi brakowało. Będąc w ciążach czytałam różne książki, oglądałam filmy, webinary, czytałam blogi, artykuły…. samodzielnie weryfikowałam informacje.

Chciałam stworzyć jedno miejsce, w którym będą te wszystkie rzeczy. Jest kilka cudownych szkół rodzenia, ale zazwyczaj znajdują się one w dużych miastach. Mój kurs może zrobić każda mama bez względu na to czy mieszka w Warszawie, Nowym Jorku, czy Janówku. Plusem jest też to, że kurs można realizować w dowolnym czasie, w dowolnych godzinach, odtwarzać lekcje dowolną ilość razy. Są też karty pracy, które mogą stanowić świetną pamiątkę z okresu ciąży. Do każdej kursantki wysyłam paczuszkę z małymi prezentami.

Myślę, że najważniejszą rzeczą jaką wynoszą kobiety z mojego kursu jest świadomość. Świadomość tego jak przebiega poród, jak zapewnić sobie dobre warunki do porodu, jak radzić sobie w różnych sytuacjach, jak przygotować się na zmianę planów. Chciałabym, żeby kobiety wiedziały jakie mają opcje, jaki mają wybór, co dokładnie stoi za tym wyborem oraz jakie są jego konsekwencje. Tylko wtedy możemy mówić o tym, że to była ich świadoma decyzja.

Bardzo chciałabym, żeby kobiety były w swoich porodach sprawcze, żeby to był ICH poród, dobra, przyjemna współpraca z położną.

A bezpłatny e-book? Co zawiera?

Bezpłatny e-book jest o porodzie domowym. Są tam odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania. Nie ma dnia, żebym nie dostała pytania o poród w domu. Postanowiłam więc zebrać to w całość. Dla niektórych będzie to po prostu ciekawa lektura, a dla kobiet, które rozważają poród domowy, to może się okazać bardzo pomocny mini-poradnik. Sama rodziłam swoje drugie dziecko w domu i trochę się tych informacji naszukałam, więc znów podaję wszystko na tacy. Wiem, że poród domowy to ogromne koszty, dlatego e-book jest bezpłatny. Moja cegiełka w kierunku tego, żeby się innym dobrze rodziło.

Natalia z córeczką

Jesteś mamą dwójki dzieci. Jak wygląda Twój dzień? Jak godzisz prowadzenie swojego biznesu i życie rodzinne, wychowanie dzieci?

Jest ciężko. Moje dzieci mają 2,5 roku i 9 miesięcy. Od niedawna opiekuję się jeszcze jednym maluszkiem, więc na co dzień w naszym domu jest trójka dzieci. Pracuję głównie w czasie ich krótkiej drzemki i wieczorami, jak padną spać. Moja praca to też niestety sporo używania telefonu, więc zdarza mi się, że sama siebie dyscyplinuję żeby odłożyć w końcu ten telefon i robić babki z piasku.

Plan dnia jest potrzebny

Jak mam swój plan dnia i od rana działam na pełnych obrotach, to wszystko idzie w miarę dobrze: sprzątanie, gotowanie, zabawa, spacery. Najgorzej jest jak plan się rozjedzie lub mam jakiś gorszy dzień. Albo kiedy w domu jest mój mąż – wtedy chcemy zwyczajnie spędzić czas razem, wtedy praca leży i narasta.

Paczki do wysyłki prawie zawsze pakuję późno w nocy, zaraz po tym jak odpowiem na maile. Najtrudniejszy był okres powstawania kursu. Siedziałam dzień w dzień do 2:00 albo 3:00 w nocy, ciągle coś szło nie tak, coś musiałam poprawić, zrobić od nowa. Robiłam to wszystko sama od zera, nie mając żadnego doświadczenia. Przy nagrywaniu musiała być cisza. To trudne z małymi dziećmi i w malutkim domku. Czasem nagrało się „Mamo, wstałem!”, dźwięk śmieciarki, dzwonek do bramy, raz włączył się alarm.

Nagrywanie kursu online i nieprzewidziane sytuacje

Jak już nie wyrabiałam, to w ciągu dnia mąż przejmował dzieci w domu, a jak zamykałam się w naszym samochodzie przed domem i nagrywałam tam. Tam była cisza. Ale też nieraz nagrało mi się szczekanie naszego psa. I to na przykład w 45 minucie…. i wszystko od początku.

Mam cały folder różnych nieudanych filmików powitalnych, jak je oglądam to pękam ze śmiechu. Na jednym wszystko było idealnie, nawet ładnie wyglądałam, światło było dobre, uśmiechałam się i już miałam kończyć, ale nagle rozległ się płacz, chciałam to jeszcze jakoś uratować, więc wzięłam córkę na ręce i mówiłam dalej, ale ona tak krzyczała, że nagrałam tylko swoje „zaraz oszaleje” i zapisałam w magicznym folderze pod nazwą „Nieudane1235678910”. Teraz też planuję poprawki, ulepszenia, zmiany w kursie, ale to wszystko wymaga nowych nagrań. Słabo mi na samą myśl. 🙂

Jakie masz plany i marzenia związane z prowadzeniem własnego biznesu?

To jest takie pytanie, na które ja bym mogła strasznie długo odpowiadać. Bo planów mam zawsze setki, a marzeń tysiące. Na pewno chciałabym z czasem jeszcze rozbudować kurs, ale też mam w planach kilka mniejszych kursów i e-booków, na przykład o niefarmakologicznych metodach łagodzenia bólu.

Chcę wydać swoje książki, zarówno kilka pozycji dla dzieci (o ciąży, porodzie, karmieniu, rodzeństwie), ale i dla dorosłych (książka o połogu jest już prawie skończona, a w głowie mam już kolejną, super tematykę, aż cała się trzęsę z ekscytacji jak o niej myślę, ale na razie nie będę zdradzać szczegółów).

Chciałabym też, tak zwyczajnie po ludzku móc nadal robić to co robię, i pracować tak jak do tej pory z domu, z dziećmi. Bo choć doby brakuje, jest ciężko i nie raz klnę jak szewc „co ja sobie zrobiłam”, to naprawdę sprawia mi to ogromną przyjemność i ponad wszystko cenię czas z moimi dziećmi i towarzyszenie im na co dzień w odkrywaniu świata.

A z takich dużych marzeń to jeszcze bardzo chciałabym, żeby w XXI wieku po prostu dobrze się rodziło.

Natalia Sarosiak z dziećmi

Jaką radę dałabyś innym mamom, które planują założenie własnej firmy?

Zamknąć oczy i choćby z krzykiem, ale zrobić pierwszy krok. Najwyżej to nie wyjdzie! Najtrudniej jest zacząć. Gdyby nie sytuacja z pracą mojego męża to pewnie nadal bym się zbierała, zastanawiała. Poddałabym się już tysiąc razy gdyby nie to, że szkoda mi pracy, którą już w to włożyłam. Godzin, nieprzesapanych nocy, wypitych kaw. Nie jest łatwo. Szczególnie jak się działa w internecie, do którego wszyscy mają dostęp. Ale warto.

Ja wiem, że jest trudno, że na początku to wszystko robi się za darmo, albo się do tego dokłada niemałe pieniądze, wiem to, jestem w tym miejscu! Ale bez tego nigdy się nie przekonacie czy Wasz pomysł ma szanse powodzenia.

Prowadziłam kiedyś hotel dla psów. Gdybym się uparła to na pewno dzisiaj byłby jednym z chętniej odwiedzanych miejsc. Miałam jedynie dobre opinie, zadowolonych klientów, dobre warunki lokalowe i serce do zwierząt. Ale kiedy pojawiło się pierwsze dziecko, to już wiedziałam, że nie pogodzę tego z moją wizją macierzyństwa. To się po prostu wykluczało.

Musiałabym iść na kompromisy, a ja nie chciałam. Czy żałuję tego, że mój pierwszy biznes nie wypalił? Absolutnie. Nauczyło mnie to mnóstwa rzeczy, a przede wszystkim też nakreśliło mi tory, jakimi powinnam się poruszać, żeby móc pracować i spełniać się jako mama. Czy coś straciłam? Owszem, pieniądze zainwestowane w tamto miejsce. Ale myślę, mam nadzieję, że mimo, że bardzo droga, to to była dobra lekcja.

Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.

Wygraj kurs online Naturalnie, że rodzę! lub inne produkty ze sklepu Pupinek, założonego przez Natalię!

Do wygrania jedna z 3 nagród: bezpłatny udział w kursie online Naturalnie, że rodzę!, Zestaw na Dobry Poród lub poduszkę do karmienia zapinaną na ramię.
Szczegóły naszej zabawy znajdziesz na Facebooku i Instagramie

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: archiwum prywatne Natalii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Czy my, po tym wszystkim będziemy potrafili się tak po prostu przytulać?

Od ponad roku niezmiennie pozostajemy w dziwnym czasie. Być może mocno wymagającym dla Ciebie. Wielu rodziców, z którymi niedawno rozmawiałam (często online), mówiło mi, że po prostu chce przetrwać te najbliższe dwa tygodnie. Nie przeżyć, nie odpocząć, PRZETRWAĆ. A jak jest z Tobą?

Czy my, po tym wszystkim będziemy potrafili się tak po prostu przytulać?

Tryb przetrwania część z nas włączyło już ponad rok temu. Widzę zmęczenie – sama je też mocno odczuwam. I to nie jest tak, że nie doceniam tego, że na ten moment zarówno ja, jak i moi najbliżsi są zdrowi. Bo doceniam. Bardzo!

Ostatnio usłyszałam takie pytanie od bliskiej mi osoby, którą od ponad roku widzę wyłącznie dzięki łączeniom online:

„Czy my, po tym wszystkim, będziemy potrafili się tak po prostu przytulać?”

Będziemy potrafili?

Mam poczucie, że będziemy na nowo oswajali się z bliskością, uczyli się na nowo dotyku. A czy teraz potrafimy same siebie przytulić? Tak po prostu? Pogłaskać się po ramieniu na przykład za niesamowitą pracę, którą wykonujemy będąc w tym samym czasie z dziećmi, z bliskimi, ze współpracownikami – w naszym domu, salonie, kuchni podczas rozmów w pracy, nauki zdalnej, zdalnym przedszkolu (!).

Interesują Cię nasze propozycje dla rodziców?

Zapisz się do newslettera Mamo Pracuj i nie przegap żadnych nowości!

Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych na zasadach określonych w polityce prywatności. W każdej chwili zgodę możesz wycofać.

Pogłaskać się i popatrzeć na siebie z czułością, kiedy padamy po całym dniu z dziećmi na kwarantannie i kolejny już raz wymyślałyśmy niesamowite rzeczy i zabawy, żeby dać im trochę beztroskiej normalności. Zachęcam Cię do tego. Do zatrzymania się. Nawet na chwilkę. Doceń się. Przytul. Sprawdź czego potrzebujesz. Tu. Teraz.

Przeczytaj także: Jak mieć więcej czasu dla siebie?

Dokładnie w tej chwili. Zrób sobie długą (więcej niż 5 minutową) gorącą kąpiel, połóż się wcześniej spać, poprzytulaj się z dziećmi dłużej niż zwykle, zjedz czekoladę, idź pobiegać lub na poranny spacer – sama ze sobą, w ciszy. Łap mikro-chwile dla siebie. Bądź dla siebie tak czuła i wspierająca tak, jak jesteś dla swoich dzieci, dla swoich bliskich.

Dużo dobrego dla Ciebie!

Ps. Będzie mi miło, kiedy napiszesz, jaki jest Twój sposób na zadbanie o siebie, skoro się już tak rozpisałam…

Przeczytaj jeszcze: Jak organizować życie rodziny, żeby mieć czas dla siebie?

Zdjęcie: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.

Bon turystyczny. Nowe zasady w 2021 r.

Od 1 sierpnia 2020 roku można korzystać z bonu turystycznego. Osoby do niego uprawnione mogą rejestrować się i aktywować bon na Platformie Usług Elektronicznych (PUE) ZUS, a po aktywacji mogą nim zapłacić za usługi hotelarskie lub imprezy turystyczne w podmiotach zarejestrowanych na PUE ZUS i wpisanych na listę przez Polską Organizację Turystyczną. Nowelizacja ustawy ze stycznia 2021 roku, poszerzyła listę miejsc, w których można wykorzystać świadczenie. Sprawdź!
Mama, tata i syn siedzą na mostku nad wodą w słoneczny, wakacyjny dzień

Aktualizacja z 27.04. 2021

Bon turystyczny. Nowe zasady w 2021 r.

Bon turystyczny jest jednym z narzędzi mających wesprzeć wspomóc polską gospodarkę w obliczu pandemii. Miał zachęcić Polaków do podróżowania po naszym kraju. Świadczenie przysługuje 6 mln dzieci w Polsce, ale okazuje się jednak, że do tej pory wykorzystano 5 proc. bonów z pobranych 10 proc. Przyczyną małego zainteresowania być może był ograniczona ilość miejsc, w których można było wykorzystać bon.

22 stycznia 2021 znowelizowana przez Sejm ustawa o Polskim Bonie Turystycznym wprowadziła poprawki i od teraz zapłacimy nim w większej ilości miejsc:

  • w biurach podróży – pod warunkiem, że wycieczka odbędzie się w kraju,
  • pokryjemy koszt muzeów, galerii,
  • zapłacimy za wycieczki bez zakwaterowania, przewodników czy instruktorów (warunkiem jest objęcie pakietem minimum dwóch usług, np. nocleg + wejście do parku rozrywki)
  • opłacimy przejazd autokarem lub rejs statkiem.

Wersja artykułu z 19.06.2020 r.

Wakacje – czy to sen?

Jeszcze niedawno w naszych głowach marzenia o wakacjach były bardzo nieśmiałe, pandemia hulała na całego i przez pewien czas wyjście z rodziną na spacer było zachcianką nie do spełnienia. Jednak im dalej, tym więcej obostrzeń zostało zniesionych, od niedawna można podróżować, otwarte są hotele i pensjonaty, jednak po koronawirusowym spustoszeniu gospodarczym nie każdego stać na beztroski odpoczynek. Rząd jednak zdecydował się na rozwiązanie, które ma pomóc polskim rodzinom a zarazem polskiej branży turystycznej.

Przeczytaj także: Wakacje 2020 – jak je zaplanować

Bon turystyczny 500 plus

Najpierw zrobiło się sporo szumu gdy w obieg poleciała informacja, że rodzinom zostanie przyznane 1000 zł na wakacje, z tym że warunki były dwa – umowa o pracę oraz zarobki nie przekraczające kwoty przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia (5200 zł brutto). Pomysł szybko zaczął się przekształcać, bo nie był w stanie trafić do wszystkich, był też niejako niesprawiedliwy wobec osób, które straciły pracę z powodu pandemii. Ostatecznie ewoluował w ideę bonu w wysokości 500 zł na wakacyjne wydatki z tym, że nie na rodzinę, a na każde dziecko, bez żadnych warunków związanych z zatrudnieniem czy zarobkami.

Jak to działa?

500 zł na wakacje dla każdego dziecka do 18 r.ż. (dla dziecka niepełnosprawnego kwota bonu ma wynieść 1000 zł), jest przyznawane w postaci kodu elektronicznego, po zarejestrowaniu się na Platformie Usług Elektronicznych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (PUE ZUS) po pozytywnej weryfikacji.

Bon, w formie unikalnego, 16-cyfrowego numeru, otrzymasz za pomocą wiadomości tekstowej na wskazany przez Ciebie numer telefonu lub adres poczty elektronicznej. Z bonu turystycznego, niezależnie od poziomu przychodów będzie mogło skorzystać niemal 6,5 miliona polskich dzieci, w tym także dzieci rodziców pracujących za granicą.

Warto wziąć pod uwagę, że z bonu będzie można korzystać w miejscach, które przystąpią do programu i będą przyjmować zapłatę w takiej formie. Bonem będzie można zapłacić przewoźnikom, w hotelach czy opłacić kolonie, ale także skorzystać z pakietów typu nocleg+wyżywienie. Fakt zapłaty w takiej formie trzeba będzie zgłaszać podczas rezerwacji lub przy zakwaterowaniu.

Kod jest do wielorazowego korzystania w różnych miejscach, aż do wykorzystania wszystkich środków, a nie jak z początku myślano jednorazowy, gdzie niewykorzystane środki miałyby przepaść.

Listę miejsc i przedsiębiorców, które przystąpią do programu będzie można znaleźć na stronie internetowej Polskiej Organizacji Turystycznej.

Przeczytaj także: Jak nie zwariować w podróży z dziećmi

Na lody, do Maca czy na zajęcia przez internet?

Prezydent Andrzej Duda zaznaczył, że pieniądze nie będą obejmowały wydatków niezwiązanych z branżą turystyczną, tak więc nie zapłacimy bonem w sklepach, punktach gastronomicznych ani restauracjach. Nie wykorzystamy go również na zorganizowanie dziecku wakacji w domu – zajęć przez internet czy innych tego typu atrakcji ponieważ cała idea ma na celu wsparcie polskiej gospodarki turystycznej.

Nie wybierasz się na wczasy? Zorganizuj swojemu dziecku przedszkole online!

Wakacje w dobie pandemii? No nie wiem…

Z pewnością nie każdy na myśl o wakacyjnej zapomodze finansowej czuje hurraoptymizm i ogromną potrzebę wyjazdu, wciąż dużo osób boi się zakażenia koronawirusem i nie chce podróżować narażając siebie czy dzieci. Na pewno część osób nie jest w stanie zaplanować wakacji bo musi pracować, a niektórzy wyjadą na wakacje zaraz po zakończeniu roku szkolnego. Kto wobec tego może skorzystać z bonu na wakacje i do kiedy musi go wykorzystać?

Bon turystyczny straci ważność 31 marca 2022 r., a więc nie trzeba go wykorzystywać od razu. Będzie można z niego skorzystać podczas ferii zimowych, czy też wakacji za rok (pod warunkiem, że nie wrócą obostrzenia związane z Covidem).

W wakacje #zostajeszwdomu? Wybierz matematykę online dla swojego dziecka.

Zdjęcie: Storyblocks

Źródło: onet.pl, money.pl, gov.pl, onet.pl, zus.pl, wp.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Szczęśliwa żona i mama czwórki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×