Czego szukasz

Być z dziećmi w domu i zarabiać? Może to pomysł dla Ciebie?

Jestem mamą dwójki gagatków z dość małą różnicą wieku. Od kiedy pojawili się na świecie czułam, że chcę być z nimi jak najdłużej, no i uwielbiam zabawy z dziećmi. W końcu przed „erą” dzieci byłam animatorką zabaw… jestem w tym naprawdę dobra. Postanowiłam więc robić to, co potrafię najlepiej i tak zostałam mamą – nianią! Na co dzień spędzam czas z trójką dzieci, z czego „tylko” dla dwójki jestem mamą, dla Jasia jestem nianią. Jak nam idzie? Jak wygląda nasz dzień? No i jak to sobie wszystko zorganizowałam? Przeczytaj!

Nie ma jak spędzać czas w gronie rówjeśników

Moja historia

W Polsce obowiązuje rok płatnego urlopu macierzyńskiego. Decydując się na pozostanie w domu z rocznym dzieckiem, godzę się z faktem, że zostaję bez własnych pieniędzy. No właśnie – czy to w ogóle takie ważne, gdy mąż mnie kocha i dzieli się ze mną wszystkim co ma? Zarabiając czuję się jednak bardziej niezależna, pozwalam sobie na drobne przyjemności tylko dla mnie – ze wspólnej kasy wolałam unikać takich wydatków. To, że zarabiam dodaje mi poczucie wolności i własnej wartości, bo przecież „ja mogę!”.

Kiedy mama „siedzi” z dzieckiem w domu…

Co zatem można robić w domu?

Kocham dzieci, potrafię zająć się dzieckiem w każdym wieku. Wniosek więc był prosty – zostanę nianią.

Mimo wielu wątpliwości i obaw, postanowiłam spróbować i zamieściłam ogłoszenie na popularnym portalu dla niań. Jakie były plusy mojego położenia? Jestem zawsze dostępna, doskonale rozumiem rozterki rodziców i maluchów, mam doświadczenie w opiece nad dziećmi nie tylko jako mama, ale też jako animator zabaw. Był jeden mankament – chciałam pracować w domu, a z reguły to niania dojeżdża do dziecka. Wydawałoby się niemożliwe? A jednak. Znalazłam kilka chętnych osób do współpracy.

Dobra niania to… skarb

Zamieściłam ogłoszenie w internecie, wysłałam wiele wiadomości, przeprowadziłam wiele rozmów, nawet przeszłam przez jedną nieudaną współpracę, aż w końcu odnalazłam idealnych podopiecznych. I tak zaczął się nowy rozdział w moim życiu. Sporo się też nauczyłam.

Co jest zatem najważniejsze przy poszukiwaniach niani?

3 kluczowe kwestie:

  • po pierwsze aby niania i rodzice dziecka polubili się i mieli do siebie 100% zaufania
  • po drugie niania i rodzice muszą mieć podobne podejście do dzieci
  • po trzecie niania i rodzice muszą być wyrozumiali, bo przecież z dziećmi jak i w ogóle w życiu trzeba zachować margines błędu

Niania musi być jak babcia czy kochana ciocia. Dziecko nie powinno słyszeć narzekań na swoich rodziców od niani ani na nianię od rodziców.

A jak wygląda dzień mamy – niani?

Jak wygląda nasz dzień w praktyce? Jesteśmy umówieni na spotkanie między 8.30 a 9. Czasem okazuje się, że Jaś przyjeżdża do nas dopiero o 10, ale jest to zawsze uprzedzone informacją ze strony Mamy Jasia. Mama Jasia wie, że cenię sobie punktualność.

Mama Jasia zachwala obiady u mnie, bo wszystko jest pyszne i zdrowe.

Warzywa gotowane na parze, przeciery pomidorowe od babci, ręcznie robione klopsiki i świeżo wyciskane soki, które dzieciaki robią samodzielnie. Każdy je tyle, ile może, na ile ma ochotę, kiedy chce. Jest tylko jedna zasada: jeśli nie zjesz obiadu to nie jesz deseru. Nie wiem jak to się dzieje, ale nawet niejadki jedzą u nas obiadki – chyba w towarzystwie wszystko smakuje lepiej no i ten deser!
Czasem zdarza się, że na obiad są naleśniki z truskawkami i bitą śmietaną, albo gdy zasiedzimy się w lesie czy na placu zabaw jemy kanapki i owoce. Mama Jasia nigdy mi nie zrobiła wyrzutów z tego powodu, choć wiem, że jest zwolenniczką zdrowego odżywiania.

zosia_litawinska_mama_niania640

Wyjścia z domu to nasza codzienność.

Mieszkamy w okolicy lasu i świetnych placów zabaw. Jeśli trzeba ruszamy razem na zakupy do warzywniaka czy do urzędu. Czasem wychodzę z dziećmi do kawiarni, biblioteki czy do „figlolandu” . To bardzo fajne doświadczenia, zwłaszcza, że po drodze wiele rozmawiamy, a na dodatek dzieci uczą się zachowania w różnych miejscach – przecież nie wszędzie można pozwolić sobie na pełną swobodę. Ale najbardziej lubimy las i szaleństwa na rowerach. Wychodzimy bez względu na pogodę, nawet w największy deszcz, w końcu liczy się przygoda!

W domu czytamy razem książki albo wspólnie rysujemy. Pomagam wyciągać ciastolinę z foremek albo szalejemy z kotami. Poza tym zachęcam dzieci do samodzielności. Moja córeczka, która ma 1,5 roku i Jaś 2,5 roku, potrafią doskonale się sobą zająć. Oni sami wiedzą, sami mają pomysły i kiedy się nie wtrącam i nic nie podpowiadam skupiają się na długi czas nad tym, co właśnie ich zainteresowało. Robią to na, co mają ochotę.

Nauka

Pewnego razu Mama Jasia poprosiła mnie czy możemy poćwiczyć kolory. „Jasne, że tak.” – odpowiedziałam. Od tej prośby minął miesiąc i Jaś doskonale rozpoznaje kolory. Co zrobiłam? Po prostu rozmawiałam. W trakcie spaceru mówiłam: „Zaczekaj na mnie przy czarnym aucie.” Jaś pytał: „to jest to?” Ja: „Nie, następne… SUPER!” Albo przy obiedzie: „Proszę, zielona miseczka dla Jasia, a różowa dla Karolinki”. Wiele razy rozmawialiśmy o naszych kotach, jakie mają kolory czy o naszych ubraniach. Ze dwa, trzy razy udało się w pełni skupić nad zadaniami typu „nazwij ten kolor” – Dzieci uczą się mimochodem, tak o! Ja tylko ich wspieram i tworzę im przyjazne warunki.

zosia_litawinska_mama_niania_dzieci_razem_640

Relacje między dziećmi

Jestem mamą 3,5. letniego chłopca i 1,5. letniej dziewczynki. Jaś miał 2 latka, kiedy się poznaliśmy. Jeśli nie jest Wam obce pojęcie buntu dwulatka to możecie sobie wyobrazić jak wyglądały nasze spotkania na początku. Jaś bardzo się złościł, kiedy ktoś zabierał zabawkę, którą on (rzekomo) chciał się bawić. Ustaliliśmy więc zasadę, że jeśli dzieci nie mają ochoty czymś się dzielić chowają zabawkę do szafy. Wszyscy to akceptują. A poza tym dzieci uwielbiają się razem bawić i co dzień rano (nawet w weekendy) wyczekują przyjścia Jasia.

Jak ja sobie daję z radę z trójką dzieci? Czasem ludzie się dziwią:

Boże, jak Ty wytrzymujesz ciągle z tymi dziećmi?!

Nie będę ukrywać, że czasem jest mi ciężko, bo jestem bardzo zmęczona, nadal nie dosypiam i wśród obowiązków szukam czasu tylko dla siebie. Czasem mam wrażenie, że dzieci w ogóle nie współpracują. Jednak złość i zmęczenie to naturalne odczucia i dzieci też potrzebują sobie z nimi radzić. A to, że jesteśmy w małej grupie daje nam możliwość wspólnego przeżycia i rozwiązania problemu. Jeśli jest spór to mamy czas i miejsce, aby go rozwiązać. To ogromny komfort, którego nie osiągniemy w większej grupie.
A czasem tak pochłonie ich zabawa, że pozwalam sobie na mały odpoczynek i wyciągam nogi na kanapie z kubkiem pysznej domowej kawy…

„Mamooooo! Sikuuuuu!” – no to muszę lecieć 🙂

Jako opiekunka można pracować legalnie nie opłacając składki ZUS. Z rodzicami dziecka niania może podpisać umowę uaktywniającą, która daje jej dostęp do pełni świadczeń zdrowotnych i emerytalnych bez opłacania składek. Do obowiązku niani należy tylko opłacanie podatku dochodowego odpowiedniego do ustalonej, miesięcznej stawki wynagrodzenia.

Zdjęcia: archiwum autorki 😉

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mam na imię Zosia. Jestem młodą mamą, studentką, aktywistka i bloggerką. Bycie mamą jest dla mnie rolą życia. Dzięki moim dzieciom staram się zmieniać siebie i świat na lepsze. Zapraszam na mojego bloga: www.mamadokwadratu.pl.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie