Czego szukasz

Biznes MLM – Mamy Lubią Marzyć

Wszystko zaczęło się od marzenia… Brzmi dość banalnie, ale jeżeli masz wielkie marzenia, to potrzeba Ci dużo wytrwałości, aby je zrealizować. U mnie ciągle były wymówki, a najczęstszą był brak czasu. Teraz, gdy od kogoś słyszę, że nie ma czasu, to tylko uśmiecham się ze zrozumieniem i przypominam sobie, jak to było ze mną. Nie ma wymówek, nie ma braku czasu, bo jeżeli się bardzo chce, to wiem, że można.

  • Aneta Rydz - 10/05/2012

SZANSE PUKAJĄ DO DRZWI – TYLKO TRZEBA JE OTWORZYĆ….

Byłam na urlopie wychowawczym, bardzo zaangażowana w macierzyństwo i bycie mamą na cały etat. Chciałam rozwijać biznes rodzinny i taki miałam pomysł na życie. Wiedziałam, że nie chcę wrócić do pracy na etat. Układanka sama się tworzyła. Gdzieś głęboko we mnie obudziło się też dawne marzenie o projektowaniu wnętrz…..I nagle wszystko się posypało. Nie ma biznesu, są długi, problemy i ciągłe pytania… co dalej… Walczyłam sama ze sobą, żeby się nie poddawać, nie ulec, nie wybrać najprostszego sposobu i iść do byle jakiej pracy, bo co ze mną, czy tego tak naprawdę chcę? Żyć nie takim życiem, o jakim marzę, żyć i czuć, że nie o to mi chodzi, że nie wykorzystuję swoich możliwości i potencjału, że za parę lat zrezygnuję z siebie samej….Każda z nas przez to przechodzi, każda z nas chce rozwinąć skrzydła i pofrunąć. Każda z nas chce się realizować. Wiem, że gdy szukamy rozwiązań, to one w końcu do nas przychodzą.

DETERMINACJA W POSZUKIWANIACH  OPŁACIŁA SIĘ…ALE POTRZEBNY BYŁ CZAS…

Przeczytałam ogłoszenie o pracy dodatkowej w sprzedaży dodatków do wyposażenia wnętrz. Tak, to jest to – pomyślałam. Zobaczyłam ofertę i …. Nie były to dodatki do wnętrz, poza tym, mam to sprzedawać i chodzić z katalogiem? To jakaś pomyłka. Człowiek szuka normalnej pracy, a tu jakąś akwizycję mi wciskają…. Ja naprawdę tak pomyślałam. Minęło 2 lub 3 miesiące i byłam w takiej sytuacji, że zaczęło nam brakować na życie. Stwierdziłam, że spróbuję.

DO SUKCESU NIE MA DROGI NA SKRÓTY..

Rozpoczęłam współpracą z firmą MLM, czyli multi level marketing. Zapytacie, co to jest. To jest biznes. Jest określony produkt, jest klient, jest obrót i jest dla mnie premia, bo ja tych klientów dla danej firmy znajduję.  Nie inwestuję dużych pieniędzy, bo założeniem jest, że to biznes dla każdego. Mam czas i to właśnie czas i swoje zaangażowanie w ten biznes wkładam. Czy potrzebne jest doświadczenie? Nie. Nikt mnie nie pytał o wykształcenie, znajomość języków obcych. Doświadczenie w tym biznesie ma sponsor, czyli osoba, która cię do tego biznesu zaprasza i uczysz się od niej, jak działać, co robić, jak pozyskiwać klientów. To bardzo duża pomoc, właściwie tak to się powinno odbywać. Masz nad sobą przewodnika, mentora. Gdy otwierasz własny, tradycyjny biznes uczysz się, jak pozyskiwać klientów. W MLM działa to tak samo. Ale jak w każdym biznesie osób, które odniosły sukces, jest stosunkowo niewiele w porównaniu z osobami, które przystępują do firm MLM. To sprawia, że praca w tym biznesie i wiara w zarabianie pieniędzy jest podważana przez społeczeństwo, bo bardzo mało jest osób, którym się udało osiągnąć wysokie dochody.

DLACZEGO TAK SIĘ DZIEJE?

Nie uczymy się od początku tego biznesu z podejściem przedsiębiorcy. Nie zainwestowałam dużych pieniędzy, to się nie angażuję, bo gdy mi nie wyjdzie to i tak nic nie stracę. Nie traktujemy tego jak szansy na lepsze życie, na pogodzenie pracy z macierzyństwem, na realizację swoich marzeń i swój rozwój. Efekt jest taki, że np. po 4–5 miesiącach działania mamy marne efekty, a sponsor obiecywał, że osiągnę już pierwszy poziom w tabeli tytułów dyrektorskich. I wtedy mówimy, że nie działa, że to nie dla nas i nawet przed samym sobą nie przyznamy się do porażki. A tak naprawdę czasem zostawiłam koleżankom katalog, nie zrobiłam przez cały miesiąc spotkania, na którym mogłabym przedstawić korzyści, jakie mam przy podjęciu współpracy z firmą i tłumaczę się albo brakiem czasu, albo tym, że się nie nadaję.

NIE NADAJĘ SIĘ DO MLM, TO MOŻE BIZNES TRADYCYJNY?

A gdyby tak otworzyć sklep? Czynny od 10.00 do 18.00? Czy miałabym klientów? Gdyby ich nie było, pewnie wymyśliłabym jakąś promocję, rabat, kartę upominkową… Rozdawałabym ulotki na ulicy, aby przyciągnąć do sklepu klientów obniżonymi cenami. Podjęłabym działanie, aby biznes rozkręcić. I codziennie byłabym w sklepie! A nie raz na tydzień, czy raz na miesiąc. To jaka jest różnica między sklepem a biznesem MLM? Ktoś za ciebie wymyślił plan marketingowy, nie masz na głowie całej logistyki z zaopatrzeniem, a mimo wszystko szukasz wymówek, że nie masz do kogo iść z ofertą. Takie działanie nie doprowadzi cię do sukcesu w firmie MLM i dodatkowo zepsujesz swoim podejściem wizerunek nie tylko danej firmy, ale w ogóle systemu MLM.

MLM TO KORZYŚCI – DOWIEDZ SIĘ, JAKIE

Jeżeli rozpoczynamy współpracę z biznesem MLM, sami musimy się zastanowić, co chcemy mieć z tej współpracy dla siebie. Czerp korzyści i taką informację przekazuj dalej. Można kupować dla siebie taniej produkty, czyli kupujesz bez marży, z pominięciem przedstawiciela, ale przedstawiciel nie traci klienta. On dostanie prowizję za twoje zakupy, bo pozyskał Cię dla firmy. Niestety nie każdy przedstawiciel to rozumie i nie mówi o możliwości kupowania taniej, bo boi się stracić swój zarobek z marży. Jesteś bezpośrednim klientem firmy i nie zobowiązuje to do działania. Gdy chcesz zarobić dodatkowe pieniądze, to zaczynasz działać jako przedstawiciel-sprzedawca. Zarabiasz na marży – kupujesz w cenie przedstawiciela i sprzedajesz w cenie katalogowej. Czy można na tym zarobić? To zależy od nas samych, ile w to włożymy pracy i zaangażowania. I jest jeszcze jedna forma zarabiania w biznesie MLM – to tworzenie dla danej firmy struktury klientów, czyli ich pozyskiwanie, aby kupowali taniej na własne potrzeby. Jak to się robi? Poleca się produkty. Jeżeli ja sama jestem zadowolona z produktów danej firmy, to chętnie je polecam i tak to działa. To nie żadna piramida, bo piramida jest nielegalna i zabroniona. Biznes MLM jest wpisany w PKD jako rozwój sieci sprzedażowej.

KUPUJESZ – POLECASZ – ZARABIASZ W MLM

Często podaję przykład proszku do prania – kupiłam w znanej sieci sklepów proszek i polecę go przyjaciółce, sąsiadce i koleżance. Po tygodniu okazuje się, że też go kupiły i też poleciły, bo dodatkowo na ten proszek była promocja. Okazało się, że w sumie z mojego polecenia proszek kupiło 10 osób, które zrobiły obrót konkretnemu marketowi, a ja z tego polecenia nie mam nic. A w MLM jest tak, że w zależności od wysokości obrotu za zakupy z poleceń wypłacona zostaje dla mnie premia/prowizja. Potrzebna jest do tego działania wytrwałość i wewnętrzna motywacja oraz zadanie sobie pytania, po co to robię? Ja jestem mamą dwójki dzieci – najprostsza odpowiedź – robię to dla dzieci….I tak, i nie. Dla dzieci, żeby stać mnie było na dodatkowe zajęcia, na wyjazdy na wakacje…to takie przyziemne sprawy. Podjęłam wyzwanie pracy w biznesie MLM dla siebie. Aby zmienić siebie, swoje życie, swoje dotychczasowe patrzenie na świat i opuścić strefę komfortu. Nie chcę ograniczać się do tzw. domowego trójkąta bermudzkiego – kanapa, lodówka, telewizor. Biznes MLM to trudny biznes, bo aby osiągnąć w nim sukces, trzeba nad sobą pracować, trzeba się zmieniać i rozwijać. I wykorzystywać szanse – jesteśmy mamami, w swoich grupach, kręgach – warto wykorzystać to nie po to, by jedynie odnieść korzyść, ale po to, by pokazać, że można w ten sposób zmienić swoje życie.

MLM TO ETYCZNY BIZNES

Kiedyś, na spotkaniu, na którym omawiałam za i przeciw pracy na etat, własnego biznesu i biznesu MLM uczestnik powiedział, że jest to najbardziej etyczny biznes. Dlaczego? W tym biznesie jest tak, że gdy pomożemy osobie, która chce pracować, zarobić  pieniądze z budowania struktury, to sami zaczynamy zarabiać. W biznesie tradycyjnym tego nie ma, bo każdy boi się konkurencji. Dla mnie MLM to same pozytywy – pracuję wtedy, gdy mogę, czyli ja ustalam swoje godziny pracy, angażuję się i im więcej poświęcam czasu, tym większe mam zarobki i najważniejsze dla mnie to dzieci – widzą mamę codziennie uśmiechniętą, bo jestem po prostu szczęśliwa.  

WEŹ ŻYCIE WE WŁASNE RĘCE. I CO SIĘ WTEDY STANIE? COŚ STRASZNEGO – NIE BĘDZIE KOGO OBWINIAĆ. 

Erica Jong

 

 

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aneta Rydz
Projektant kariery i trener, organizator konferencji dla kobiet, proaktywna i przedsiębiorcza mama. Pomaga mamom w budowaniu ich własnych biznesów i pokazuje, w jaki sposób osiągnąć niezależność finansową. Autorka książki „Mamo Działaj – 100 dni do zmiany dla każdej Mamy”.
Podyskutuj

Pomóż stanąć na własnych nogach – zdecyduj kto wygra 30 tysięcy na rozwój biznesu!

Kto wygra 30 tysięcy na rozwój swojego produktu i biznesu? Zdecyduj i zagłosuj. Konkurs Stań na własnych nogach, właśnie wszedł w 2 etap - głosowania na jeden z wybranych 50 zgłoszeń. Zobacz wybrane produkty i oddaj swój głos! Głosowanie trwa do 5 września, a każda klubowiczka Rossmann może oddać tylko 1 głos!
  • Joanna Gotfryd - 01/08/2019
sofa, nogi kobiety i laptop na kolanach - plakat zapowiadający akcję Rossmanna

Stań na własnych nogach – prawie 500 zgłoszeń!

Konkurs Stań na własnych nogach, to akcja, którą organizujemy wspólnie z firmą Rossmann. Od 15 czerwca do 20 lipca można było zgłosić do konkursu swój produkt, tworzony z pasją, który ma szanse stać się biznesem i dać niezależność finansową jego twórczyni.

Do konkursu zgłoszono prawie 500 prac konkursowych! Komisja konkursowa złożona z przedstawicieli Rossmann i Fundacji Mamo Pracuj miała bardzo trudne zadanie – wybranie 50 prac, które przejdą do 2 etapu konkursu.

Wśród zgłoszonych prac było dużo zabawek – lalek, szydełkowanych misiów oraz książeczek. Sporo zgłoszeń dotyczyło akcesoriów dla dzieci – kocyków, wielorazowych pieluszek, personalizowanych przedmiotów czy produktów idealnych na prezent, np. z okazji urodzenia dziecka.

Przedsiębiorcze i twórcze kobiety do konkursu zgłosiły także ręcznie robione kosmetyki – szampony, mydła i kremy – bez konserwantów, na bazie naturalnych składników.

Nie zabrakło także artykułów dla domu – ozdobnych bibelotów, naturalnych świec i dekoracyjnych przedmiotów.

Wśród zgłoszonych prac była też odzież i akcesoria modowe, a także akcesoria wpisujące się w trend zero waste – wielorazowe artykuły higieniczne i zamienniki jednorazowych foliówek na zakupy.

Zobacz jakie produkty znalazły się w 2 etapie konkursu! >>

Głosowanie na najlepszy produkt

Teraz klubowicze Rossmann mogą zagłosować na najlepszy – ich zdaniem – produkt.

Głosowanie potrwa od 1 sierpnia do 5 września. Każdy klubowicz Rossmann może zagłosować tylko jeden raz, dlatego warto starannie przejrzeć wybrane do 2 etapu prace.

Zwycięzców, którzy otrzymają nagrody – pierwszą – 30 tysięcy złotych, oraz drugą i trzecią – odpowiednio – 20 i 10 tysięcy – poznamy już 10 września.

Zagłosuj, pomóż stanąć na własnych nogach! >>>

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Moda mi w duszy gra – historia Justyny, właścicielki marki Just.Slow

"Moje ubrania mają nie być modne, bo moda jest chwilowa i ulotna. Chcę, żeby ubrania just.slow były uniwersalne i ponadczasowe. Żeby można je było włożyć zawsze i na wiele okazji (...)". O pasji, modzie i tworzeniu własnej marki odzieżowej będąc mamą malutkich dziewczynek, rozmawiamy z Justyną Dziatkowską, projektantką, twórczynią proekologicznej odzieżowej marki Just.Slow.
  • Agnieszka Kałużna - 29/07/2019
Justyna Dziatkowska, justslow.eu

Kiedy tak naprawdę narodziło się marzenie o własnej marce?

Kiedy zrodziło się marzenie… Tak naprawdę, odkąd pamiętam miałam smykałkę do kreowania i tworzenia czegoś własnego. Mam spore zdolności manualne. Jako nastolatka kupowałam odzież w second hand’ach i przerabiałam je po swojemu lub szyłam z niej zupełnie nowe rzeczy. Ze starych dżinsów potrafiłam uszyć ręcznie plisowaną spódnicę i to bez użycia maszyny do szycia, torebkę dodawaną do gazety jako forma reklamy obszywałam materiałem, by mieć coś oryginalnego. Czyli od zawsze byłam związana z modą i projektowaniem.

Chęć stworzenia własnej linii odzieży zrodziła się tak naprawdę wraz z pojawieniem się na świecie moich dzieci. Pierwotnie pomysł na biznes był nieco inny, związany z inną dziedziną, niemniej jednak cały czas był związany z branżą modową. Z czasem ewoluował, by finalnie zatrzymać się na projektowaniu i szyciu ubrań dla kobiet.

A skąd czerpiesz inspirację?

Jeżeli chodzi o kroje ubrań, to pomysł na pierwszą kolekcję i jej formę wynikał z moich własnych potrzeb. Pierwszą córkę bardzo długo karmiłam piersią i brakowało mi ubrań, w których mogłabym wygodnie i bez skrępowania nakarmić dziecko. Te dostępne na rynku, dedykowane mamom karmiącym, kompletnie do mnie nie przemawiały i daleko odbiegały od mojego gustu i bliskiej mi estetyki. Poza tym wyszłam z założenia, że karmienie piersią, choć to piękny czas, jest tylko przejściowym okresem w moim życiu i tak samo byłoby z ubraniami. Dbam o małą zawartość szafy, lubię minimalizm i prostotę, a także rozsądnie kupuję, więc zbędne wydatki na ubrania „na chwilę” nie wchodzą w grę.

Kiedy miała pojawić się na świecie moja druga córka, postanowiłam przełożyć rodzące się w mojej głowie pomysły na papier. Zaprojektowałam sukienkę i bluzkę dla mnie idealną. Miały spełniać funkcję zasadniczą, czyli dawać możliwość karmienia piersią, ale przede wszystkim miały pięknie wyglądać i być wygodne.

Oczywiście nie odkryłam przysłowiowej Ameryki i inspirację zaczerpnęłam z historii mody. Kopertowa sukienka czy bluzka, która pojawia się w mojej pierwszej kolekcji już od stuleci była noszona w formie kimona. W latach 30. pojawiła się w kolekcjach Elsy Schiaparelli, by stać się masowym modelem w okresie Wielkiego Kryzysu. W latach 70. amerykańska designerka i guru kobiecej mody, Diane Von Furstenberg, zafascynowana kulturą Dalekiego Wschodu zaczęła eksperymentować z małymi kopertowymi topami i materiałami. Jej pomysły szybko ewoluowały i powstała sukienka kopertowa, którą w 1975 roku sprzedała w około pięciu milionach egzemplarzy!

To bardzo ciekawe. Nie miałam o tym pojęcia! A powiedz, z myślą o kim projektujesz swoje ubrania? O mamach karmiących?

Moje ubrania tworzone są z myślą o kobietach. Wiem, że to może banalne stwierdzenie, ale tak rzeczywiście jest. Jestem zwykłą kobietą i mamą. Nie jestem ideałem, nie mam wyglądu i aparycji wybiegowej modelki. Dlatego ważne jest dla mnie, by moje ubrania leżały dobrze na takich kobietach jak ja. Zwyczajnych, nieidealnych, pełnych niedoskonałości.

Dla naszych Czytelniczek Justyna przygotowała specjalny 10% rabat na zakupy hasło: mamopracuj, ważny do końca 31.08.2019 r.

Każda z nas jest inna i każda zasługuje na to, żeby wyglądać pięknie i czuć się komfortowo. Taka idea przyświeca mi w projektach. Stąd też wybór pierwszego kroju. Sukienka kopertowa to strój, który pasuje do każdego typu sylwetki. Dzięki wiązaniu sama decydujesz o głębokości dekoltu czy wysokości talii. To krój dla kobiet, które chcą się czuć kobietami. Nie wymaga wysiłku i nadaje się na każdą okazję. Pasuje do każdego miejsca na świecie i odpowiada potrzebom współczesnych kobiet.

Zależy mi na tym, żeby moje ubrania były nowoczesne, więc dużą inspiracją jest też dla mnie miasto. Lubię miejskie życie, więc inspiruje mnie architektura, kolory miasta, ulice, ludzie…. Połączenie nowoczesnych krojów z naturalnych materiałów, w których każda z nas może pokazać się w dowolnym miejscu miejskiej dżungli to dla mnie priorytet.

Jak docierasz do grupy odbiorców?

Na chwilę obecną pracuję nad zbudowaniem fajnej społeczności w social mediach. Prowadzę fanpage na Facebooku i oczywiście konto na Instagramie – zapraszam do odwiedzenia 😉. Ważne jest dla mnie, żeby dotrzeć nie tylko do osób zainteresowanych modą, ale także do mam karmiących piersią, bo stąd wywodzi się pomysł na odzież i do osób zainteresowanych ekologicznymi i przyjaznymi środowisku wyborami.

Na pewno moje kolejne działania będą opierały się na rozsądnej i ciekawej reklamie. Mam też nadzieję, że w jesiennej edycji targów branżowych np. krakowski Kiermash czy targi dla mamy i dziecka uda mi się pokazać swoje produkty. Wszystko jest jednak zależne od najmłodszej w rodzinie (śmiech).

Masz dwoje malutkich dzieci. Jak udaje ci się łączyć te dwie przestrzenie: zawodową i rodzinną?

Oczywiście nie jest lekko. Dziewczynki są na tyle małe, że wymagają ciągłej opieki i uwagi. Trudno wymagać od nich samodzielności, skoro jedna dopiero co przestała być noworodkiem… Myślę, że to kwestia motywacji i dobrej organizacji. Oczywiście nic na siłę, wbrew sobie czy ze szkodą dla dzieci lub rodziny. We wszystkim trzeba mieć umiar i trochę luzu.

Wierzę, żę trzeba dać sobie taką ewentualność, że nie wszystko zawsze idzie zgodnie z planem. Czasem tak po prostu bywa. Dla mnie to nie jest powód do stresu czy załamania, a motywacja do pracy i szukania sposobów na rozwiązanie danej trudności.

Mam jasno wytyczone cele i do nich dążę. Jasne jest, że nie jestem samowystarczalna i nieocenionym wsparciem jest dla mnie mój partner. To bardzo ważne, żeby mieć przy sobie kogoś, kto wesprze, zmotywuje, odciąży w jakichś obowiązkach lub czasem wykona coś za ciebie. Bez niego wiele rzeczy nie byłoby możliwych.

To prawda. A teraz jeszcze z tej „zawodowej beczki”: slow fashion czyli świadome podejście do mody to ostatnio prężnie rozwijający się trend. Co wyróżnia markę Just Slow na tym tle?

Moje ubrania mają nie być modne, bo moda jest chwilowa i ulotna. Chcę, żeby ubrania just.slow były uniwersalne i ponadczasowe. Żeby można je było włożyć zawsze i na wiele okazji, a także, żeby pasowały do innych rzeczy, które już się w szafie znajdują. Stąd wybór bardzo stonowanych i jednolitych kolorów.

Moje ubrania mają być stylowe i kobiece. Podkreślać nasze atuty i ukrywać to, co aktualnie chcemy ukryć (o ile chcemy, śmiech). Dlatego tak ważny jest dla mnie krój. Oczywiście ogromne znaczenie ma to, z czego są wykonane i dlatego do pierwszej kolekcji został użyty dość unikatowy materiał, jakim jest bambus. Wybór nie jest przypadkowy i został poprzedzony wnikliwym rozeznaniem na rynku odzieżowym i tekstylnym.

Wiem, że ważne jest dla ciebie działanie w zgodzie z troską o naszą planetę. Jak to przekłada się na twoją pracę?

W codziennym, domowym życiu staram się myśleć, co wybieram. Ograniczam zużycie środków chemicznych, zastępuję je naturalnymi. To samo tyczy się kosmetyków. Sięgam po te ekologiczne, na bazie naturalnych składników. Staram się wybierać to, co jest w szkle lub zupełnie bez opakowania, a jeżeli już w plastiku, to takim, który nadaje się do recyklingu.

Podobnie w pracy. Wykroje układane są w szwalni tak, aby zminimalizować ilość odpadków, ubrania pakowane są bez użycia folii czy plastikowych elementów. Kartoniki czy papier, w którym wysyłam ubrania pochodzą z recyklingu. Uprawy bambusa, z którego uszyte są ubrania są ekologiczne, bo bambus rośnie szybko i nie wymaga kompletnie używania pestycydów. A sama tkanina jest niezwykle wytrzymała, dzięki czemu będzie długo służyła. To są małe, ale myślę, że dobre wybory, którymi mogę się przysłużyć naszej planecie.

Jasne, kropla drąży skałę! A powiedz, gdyby ktoś chciał coś przymierzyć, zobaczyć, dotknąć… można was spotkać stacjonarnie?

Marzę o swoim butiku i wierzę, że kiedyś będę mogła do niego zapraszać, ale na razie moje ubrania można jednak już teraz zobaczyć stacjonarnie w concept store FREEDOM w Krakowie, przy ulicy Parkowej 1. Serdecznie zapraszam wszystkich z Krakowa i nie tylko do odwiedzenia tego zaczarowanego miejsca. Na pewno będę szukała kolejnych miejsc, w innych miastach, które pozwolą na stacjonarną sprzedaż.

W jakim kierunku chciałabyś rozwijać markę?

Chciałabym zachować autentyczność i spójność marki. To, co tworzę jest w 100% zgodne ze mną i moim gustem. Zależy mi, żeby tak pozostało. Na pewno chciałabym mieć większą liczbę modeli, poszerzyć asortyment o dzianiny, np. swetry czy kardigany z bambusowej przędzy, a także w przyszłości o dodatki, które mogłyby być świetnym uzupełnieniem czy dopełnieniem tak prostych ubrań.

Niemniej jednak dalszy rozwój marki pod kątem kreacji, dalej widzę w takim minimalistycznym wydaniu, bo to mi w duszy gra. Interesują mnie też ekologiczne i nietypowe materiały, np. te tkane z przędzy konopnej czy pokrzywy. Jak już wcześniej wspomniałam na liście marzeń jest też własne miejsce, własny butik z ubraniami, ale do tego jeszcze daleka droga…

Co czujesz, gdy spotykasz na ulicy dziewczynę w sukience od Just Slow?

To wspaniałe uczucie, zobaczyć kogoś w ubraniu swojego projektu. Odbieram to jako nagrodę za moją pracę i potwierdzenie, że nie poszła na marne. Czuję się dowartościowana i mam apetyt na więcej.

Moja ostania klientka wybrała sukienkę w kolorze ecru na swój ślub cywilny… nie ukrywam, że wspaniale było „towarzyszyć” jej w tak wyjątkowym dniu.

Gdzie widzisz się za dwa-trzy lata?

Chciałabym robić nadal to, co kocham, co mnie interesuje, czyli tworzyć swoją markę odzieżową i być związana z branżą mody. Chciałabym się rozwijać w tym kierunku i poszerzać swoją wiedzę z zakresu konstrukcji odzieży, materiałoznawstwa, a także psychologii i marketingu mody. Chciałabym poszerzać swoją ofertę o kolejne, ekologiczne i nietypowe materiały. Krokiem rozwoju dla firmy z pewnością będą zagraniczne rynki sprzedaży i to też jest cel na mojej liście. Niemniej jednak, najważniejsza jest rodzina i za dwa-trzy lata, chciałabym nadal mieć dla niej czas i to jest mój priorytet.

Czym jest dla ciebie sukces?

Sukces nie ma dla mnie wymiaru materialnego. Sukces jest dla mnie uczuciem spełnienia i radości. Spokojem ducha i satysfakcją, że każdego dnia można się realizować i robić to, co się lubi, tak jak się lubi. To uczucie stabilizacji i komfortu psychicznego dzięki pracy, którą dobrze wykonałam i która znalazła grupę odbiorczą.

Co powiedziałabyś młodej mamie, które ma marzenie, ale nie bardzo wie, jak zacząć?

Żeby się nie bała. Żeby marzyła i realizowała marzenia. Żeby szukała wsparcia i pomocy w dążeniu do celu, bo znajdzie je zawsze. Mamy teraz naprawdę duże możliwości zarówno zmiany ścieżki zawodowej, jak i próbowania sił we własnym biznesie. Jest wiele miejsc, w których możemy się dokształcić, wyszkolić czy przebranżowić. Podobnie z możliwościami pozyskania środków na biznes.

Nie należy się obawiać, że się nie uda, że się nie da rady… bo kto jak nie my? Kobiety-mamy 🙂 Myślę też, że najlepszym wsparciem i motywacją jesteśmy same dla siebie, dlatego warto szukać i gromadzić wokół siebie takie kobiety, które próbują. Które się nie poddają i realizują swoje marzenia. One są dla nas najlepszym przykładem i pokazują, którędy można iść.

Dziękuję za rozmowę i życzę ci powodzenia w realizacji marzeń!

Dziękuję!

Zapraszamy na zakupy ze specjalnym 10% rabatem! Hasło: mamopracuj, ważny do końca 31.08.2019 r.

Zdjęcie główne i rodzinne: archiwum prywatne Justyny; zdjęcia z sesji: Anna Bąk Kolory Studio Fotografii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kałużna
Spełniająca się żona, mama urwisa i urwiski, przedsiębiorca, redaktorka, muzyk. Z wykształcenia rosjoznawczyni i wokalistka. Ostatnio odkryłam, że artystyczną pasję można realizować... piekąc torty! Kocham słowo pisane, dobrą kuchnię, podróże w nieznane i letnie burze. I mocno wierzę w to, że samorealizacja ma wiele odsłon, często równolegle występujących.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail