Czego szukasz

Będzie świadczenie 500+ dla niepełnosprawnych?

Na niedzielnej konwencji w Krakowie PiS zapowiedział dodatek 500+ dla osób niepełnosprawnych. Jakie warunki trzeba będzie spełnić żeby dostać pieniądze oraz od kiedy przyznany będzie dodatek?

  • Dominika Wassermann - 01/06/2019
Spacerująca rodzina

Nowe 500+ dla niepełnosprawnych

W niedzielę odbyła się konwencja PIS, na której premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że dodatek 500 + dla osób niepełnosprawnych ma być wprowadzony w ciągu najbliższych kilku miesięcy.

Chcemy przeznaczyć pieniądze na comiesięczny stały dodatek dla wszystkich tych osób, które mają orzeczenie o całkowitej niepełnosprawności – mówił premier Mateusz Morawiecki. Będzie to najprawdopodobniej 500 zł miesięcznie dla osób powyżej 18. roku życia. Chcemy ulżyć osobom, które zostały najbardziej poszkodowane przez los.

Dodatek 500+ był jednym z postulatów protestujących rok temu w sejmie rodziców osób niepełnosprawnych. Rząd odrzucił wtedy ten postulat.

Do kogo ma trafić nowe świadczenie?

Według rzeczniczki rządu Joanny Kopcińskiej świadczenie miałoby trafić do:

  • około pół miliona dorosłych niepełnosprawnych
  • całkowicie niezdolnych do pracy,
  • którzy oprócz renty socjalnej nie mają innych stałych źródeł utrzymania (takich jak na przykład świadczenie emerytalne czy renta z tytułu niezdolności do pracy).

Skąd pieniądze?

Według premiera nowe świadczenie 500+ dla osób niepełnosprawnych ma być finansowane z podatku handlowego i Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych, funkcjonującego od stycznia 2019 r.

Dzięki wygranej w sądzie Unii Europejskiej Polska będzie mogła pobierać podatek handlowy, który dotychczas był zawieszony.

Co jeszcze zmieni się w świadczeniu 500 +? >>>

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Wassermann
Absolwentka Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, oraz Liceum Plastycznego w Nowym Wiśniczu , która po dziesięciu latach postanowiła powrócić do zajmowania się grafiką komputerową. Prywatnie "zwierzolub", opiekunka 3 kotów, miłośniczka kuchni roślinnej, spędzająca wolny czas na rowerowych wycieczkach.

Zabezpieczony: Jak sprawić, aby dziecko zdrowo jadło? – rozmowa z Katarzyną Błażejewską-Stuhr

Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 05/12/2010

16 października miała premierę Pani najnowsza książka „Zdrowe, szczupłe, pełne energii dziecko”. Co w niej znajdziemy?

Ponieważ jestem gotującym dietetykiem i mamą praktykiem, to dzielę się swoimi doświadczeniami i wiedzą. Jest część teoretyczna, w której mówię o tym jak powinniśmy karmić dzieci, część osobista – jak radzić sobie z problemami, które mogą pojawić się na naszej drodze do zdrowia. Są również przepisy na śniadania, przekąski, zupy, koktajle, zdrowe desery, posiłki do szkoły.

Jak możemy zachęcić dziecko do jedzenia zdrowych rzeczy?

Przede wszystkim przykładem. Dzieci naśladują dorosłych i powielają nasze słowa, zachowania, również dietę. Jeżeli od początku cała rodzina będzie jadła zdrowo, to będzie to najłatwiejsze.

Warto z dziećmi rozmawiać. Ja na przykład zachęcam chłopców do jedzenia różnych rzeczy opowiadając im o korzyściach z nich płynących. Nie mówię, że marchew ma dużo beta-karotenu, ale że jedząc ją lepiej widzimy po ciemku. Poza tym, możemy mieć największe ambicje i plany, ale jeżeli dzieci widzą frytki, to rzadko wybiorą zamiast nich sałatę.

Jestem orędowniczką powiedzenia: co z oczu, to z serca.

Pani sprawdzone tipy na przekonanie dziecka do zdrowej diety?

Zaproszenie dzieci do kuchni i wspólne gotowanie z nimi. Nie zmuszajmy ich tylko poprośmy o pomoc. Zaproponujmy im, żeby obrały warzywa, wycisnęły z nich sok, pomieszały jajka do jajecznicy. Takie własne produkty i dania o wiele lepiej smakują. Przekażmy dzieciakom odpowiedzialność, one to doceniają.

Kiedy najlepiej uczyć dziecko jeść zdrowo?

Od początku, czyli od 6 miesiąca. Moi synowie od początku dostawali razowe, żytnie pieczywo. I jedli je, chociaż gdy są starsi i widzą w sklepie białą bułeczkę, to czasem o nią proszą. Żeby oni byli zadowoleni, a ja spokojna, piekę im te bułeczki sama. Z mąki orkiszowej, dosypuję różnych nasionek. I o dziwo wcale nie jest to czasochłonne!

Moim zdaniem najważniejsze w wychowywaniu dzieci, jest podmiotowe ich traktowanie. Usłyszmy co one lubią jeść ze zdrowych rzeczy i dajmy im to. Nie zmuszajmy do jedzenie wszystkiego, przecież my też nie musimy lubić wszystkiego. Tłumaczmy również, że nasza atencja na jedzenie bierze się z troski, miłości i odpowiedzialności.

Jeśli trafił nam się tzw. „trudny przypadek” i dziecko zupełnie odmawia jedzenia warzyw, owoców, to jakie jest to zdrowe minimum, które powinno znaleźć się na dziecięcym talerzu?

Przede wszystkim powinniśmy unikać karmienia dziecka „byle czym, byle zjadło”. To najczęstszy problem, który obserwuję. Ponieważ dziecko nie chce jeść zupy, to zamiast obiadu dostaje kanapkę z dżemem byle cokolwiek zjadło. Moim zdaniem to błąd.

Porozmawiajmy z nim, zapytajmy na co ma ochotę, stwórzmy listę produktów tolerowanych przez dziecko i satysfakcjonujących nas odżywczo. Jeżeli się na coś umawiamy, to potem łatwiej tego przestrzegać. O tym jak powinniśmy jeść mówi piramida żywienia. U jej podstawy są warzywa i owoce. Następnie pełnoziarniste produkty zbożowe. To podstawa, gwarantująca zdrowie. A do picia woda…

Jak radzić sobie z presją otoczenia? Mam na myśli sytuacje kiedy nasz maluch zderza się w szkole, w przedszkolu z innym niż w domu jedzeniem. Czy to na stołówce, czy widząc inne przekąski w śniadaniówkach dzieci? Jak tłumaczyć?

Najlepiej działać szeroko. Zaproponować w szkole, aby wszystkie dzieci jadły zdrowiej. Słodycze, np. raz w tygodniu, a poza tym wszyscy mają zdrowe śniadania. Dzięki temu wielu rodzicom odpadnie podobny problem, a dzieci które mają marchewkę i kalarepkę nie będą czuły się gorsze od tych ze słodkim rogalem.

Tłumaczmy dzieciom, że robimy to dla ich dobra. Że po zjedzeniu pełnoziarnistego pieczywa ich mózg lepiej funkcjonuje. Unikałabym jednak ortodoksji i zbyt silnej presji. Nie chcemy doprowadzić do sytuacji, że posiłek będzie kojarzył się naszym dzieciom ze stresem, poczuciem obciachu i wszystkim co najgorsze.

Jeżeli nie mamy już żadnych możliwości, to starajmy się aby te domowe posiłki były jak najbardziej wartościowe, a szkolne… niech będą odpowiadały zapotrzebowaniu społecznemu dzieci. I nie zrażajmy się, próbujmy i planujmy z dziećmi. Dziś dostajesz czekoladkę, ale też paprykę. Bardzo zależy mi na tym, żebyś zjadł też coś wartościowego, wtedy będę spokojniejsza. U nas to zwykle działa.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia:

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Zabezpieczony: Kurs online Mamo Pracuj – bezpłatny fragment lekcji

Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 15/10/2010

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail