Czego szukasz

5 najpopularniejszych książek dla przyszłych mam

9 miesięcy stanu błogosławionego warto poświęcić na wszechstronne przygotowania do przyjęcia na świat nowego członka rodziny. Z pomocą przychodzą poradniki, które przede wszystkim uczą i informują, ale też bawią i pozwalają nabrać dystansu do macierzyńskich rozterek. Przedstawiamy pięć tytułów, którymi zaczytują się przyszłe mamy w Polsce.

  • Jagoda Jasińska - 31/08/2016

Ciężarówką przez 9 miesięcy. Przewodnik po ciąży i okolicach” – Kaz Cooke

Kaz Cooke wie, że ciąża to okres pełen cieni i blasków, dlatego pisząc swoją książkę dla przyszłych mam zadbała o sporą dozę poczucia humoru i przymrużenie oka. Ta pozycja z pogranicza poradnika i beletrystyki pomoże każdej mamie nabrać odrobiny dystansu do swojego stanu i przyswoić informacje, dzięki którym, to co dzieje się w niej lub wokół niej będzie nieco mniej tajemnicze, bez moralizowania i sprzedawania złotych rad. Książka dzieli się na części odpowiadające każdemu tygodniowi ciąży i przybliża między innymi takie kwestie jak nudności, rodzaje badań i łagodzenie bólu porodowego, ale również pozbywanie się skrupułów wobec osób, które koniecznie chcą dotknąć Twojego brzucha. Książka “Ciężarówką przez 9 miesięcy” prowadzi czytelniczki przez dziwne, śmieszne i straszne elementy ciąży z zacięciem Dziennika Bridget Jones, a trafność jej spostrzeżeń potwierdza tytuł światowego bestsellera i liczne dodruki.

“W oczekiwaniu na dziecko. Poradnik dla przyszłych matek i ojców” – Sharon Mazel i Heidi Murkoff

To obszerne kompendium wiedzy przyjmuje formę encyklopedii przeprowadzającej po kolejnych miesiącach ciąży i zagadnieniach z nią związanych. Poradnik “W oczekiwaniu na dziecko” podpowie, jak wybrać lekarza prowadzącego ciążę i jakie nawyki przyswoić sobie w jej trakcie. Rozwiewa wątpliwości związane z seksem w tym okresie oraz ewentualnym wpływem chorób mamy na dziecko, a także przedstawia przebieg porodu naturalnego i przez cięcie cesarskie, dostarczając niezbędnych informacji na temat obu. Gwarantujemy, że młode mamy będą sięgać po tę książkę niezwykle często.

„Warto karmić piersią. I co dalej?” –  Magdalena Nehring – Gugulska

Karmić czy nie? To pytanie zadaje sobie każda przyszła mama i choć autorka książki daje jasną odpowiedź już w tytule, warto po nią sięgnąć nawet, jeśli nie planujemy karmienia. Magdalena Nehring-Gugulska jest Międzynarodowym Konsultantem Laktacyjnym i Sekretarzem Komitetu Upowszechniania Karmienia Piersią, dzięki czemu zna świetnie wszystkie aspekty, które wiążą się z tym zagadnieniem. Rzeczowo i praktycznie przedstawi zalety karmienia, ale też problemy, które mogą mu towarzyszyć oraz rozwieje wątpliwości związane z tematem. Wszystko po to, by przekonać do karmienia piersią sceptyczne mamy i zachęcić do powrotu te, które z niego zrezygnowały.

„Ciąża – instrukcja obsługi” – Sarah Jordan

Tytuł dla mam, które lubią dużo wiedzieć i szukają skondensowanej dawki bardzo konkretnych informacji. Sarah Jordan rzeczowo rozwiewa wszelkie wątpliwości, nie stroniąc nie tylko od trudnych, ale też lekko absurdalnych pytań, na przykład o ciążowy apetyt na śledzie. W udzielaniu odpowiedzi pomaga jej ojciec trójki dzieci oraz certyfikowany ginekolog-położnik dr David Ufberg. Język książki jest przystępny, a jej forma zwięzła, dzięki czemu w treści znajdziecie absolutnie podstawowe informacje, bez wdawania się w zbędne szczegóły. Ten tytuł to również dobry poradnik dla ojców, którzy chcieliby lepiej wczuć się w sytuację partnerki, choć niekoniecznie zgłębiać wszystkie aspekty jej stanu. „Ciąża – instrukcja obsługi” to więc praktyczne minimum dla dociekliwych.

“Macierzyństwo non-fiction. Relacja z przewrotu domowego” – Joanna Woźniczko-Czeczot

Poradniki bywają bardzo pomocne, ale wiele wyobrażeń o macierzyństwie nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością. Joanna Woźniczko-Czeczot nie ma wątpliwości, że takiego uczucia doświadczy niemal każda świeżo upieczona mama, dlatego swoją książką mówi: nie martw się, w tym boju nie jesteś sama. „Macierzyństwo non-fiction” to odtrutka na lukrowaną wizję rodzicielstwa, w której dziecko zawsze jest grzeczne i urocze, a mama ma nieskończone pokłady energii i entuzjazmu, by wzorowo zajmować się nim, sobą i domem. Niejedna kobieta w czasie lektury zaśmieje się przez łzy, pokiwa ze zrozumieniem głową i westchnie z myślą „tak, to o mnie!”. Tę książkę warto mieć i podarować przyjaciółce, gdy sama znajdzie się w obliczu macierzyńskiego wyzwania.
To tylko skromny wybór z dziesiątek pozycji, które znajdziecie na półkach księgarni tradycyjnych oraz internetowych. Przed porodem nie warto jednak zaczytywać się w całej biblioteczce, ponieważ nadmiar informacji może być dodatkowym czynnikiem wywołującym stres. Czas spędzony przy macierzyńskim poradniku warto więc przeplatać beletrystyką, której bogaty wybór znajdziecie w serwisie Nokautrozrywka.pl

Zdjęcie:

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Jasińska
Podyskutuj

Mama mamie…wilkiem, a raczej wilczycą?

Kiedy dopada nas jakiś kryzys, trudny czas, potrzebujemy empatii, zrozumienia i wsparcia. A czy my w takich sytuacjach jesteśmy dla innych oparciem? Czy choć w części jesteśmy w stanie zrozumieć innych, czy może łatwiej jest nam oceniać? Przeczytaj!
  • Anna Łabno - Kucharska - 27/05/2020
piękna młoda kobieta

Ostatnio dopadła mnie (i to dosłownie) refleksja. Zauważyłam, że w czasie kwarantanny powstało nowe zjawisko w „internetach”. Było już ocenianie kobiet i decydowanie czy ktoś jest dobrą mamą na podstawie tego, czy: któraś z nich urodziła siłami natury, czy poprzez cesarskie cięcie, czy karmi piersią czy mieszanką, czy wraca do aktywności zawodowej po „urlopie” macierzyńskim, czy decyduje się zostać dłużej z dziećmi.

Teraz surowej ocenie podlega to, czy jakaś mama ośmieli się ponarzekać i napisać, że jest jej trudno połączyć rolę mamy, nauczycielki, opiekunki, lekarki, kucharski, świetnej i efektywnej pracowniczki, dobrej żony, wspaniałej przyjaciółki i … długo by jeszcze wymieniać. Również pod postami na naszym fanpage’u zaczęły pojawiać się bardzo oceniające i krzywdzące opinie. Na początku czytając komentarze było mi przykro, ale szybko ten stan zmienił się w złość. Ba! Powiedzieć, że byłam wkurzona to zdecydowanie za mało. Mama mamie… przysłowiową wilczycą?!

Każda sytuacja jest inna

Rozumiem, że nie wszystkie mamy są aktualnie aktywne zawodowo (z różnych powodów). Część mam pracuje zdecydowanie więcej – zarówno zawodowo (często zdalnie), jak i realizując obowiązki domowe.
Rozumiem, że część mam przebywa całe dni (albo i tygodnie) z dziećmi, bez wsparcia męża, partnera, rodziny, opiekunki.

Rozumiem, że nie dla wszystkich sytuacja zamknięcia i odizolowania jest trudna. Ja też cieszę się, że mam więcej czasu dla rodziny. Co nie zmienia faktu, że wolałabym spędzać ten czas na przykład nad Bałtykiem. I nie oszukujmy się – nie każdą sekundę spędziłabym z nimi nad tym morzem.

Przeczytaj też: Jak naładować swoje wewnętrzne baterie, nie tylko w czasach koronawirusa

Czego nie rozumiem?

Oceniania, pokazywania swojej wyższości i wspaniałości oraz stwierdzeń w stylu „jeśli ja połączyłam pracę zdalną i opiekę nad dzieckiem, to każda matka może”; „nienormalne jest to, że mama mówi, że ma dość ciągłego siedzenia z dziećmi”; „jak można nie chcieć patrzeć jak dziecko się rozwija i wspólnie wymyślać kreatywnych zabaw? Co to za matka?”. I długo by jeszcze wymieniać.

Po pierwsze – praca zdalna pracy zdalnej nie jest równa. Niektórzy online piszą teksty, inni nagrywają nowe podcasty lub kursy. Jeszcze inni piszą kody, a jeszcze inni mają kilka rozmów z ważnymi klientami.

Po drugie – wyobrażam sobie, że na przykład 4 osobowa rodzina zamknięta na 45 metrach w bloku, z 2 komputerami, które mają służyć w tym samym czasie do pracy i do nauki po prostu ma siebie serdecznie dość.

Po trzecie – zdecydowanie widzę oczyma swojej wyobraźni mamy małych dzieci, które w pocie czoła przeszukują internet. Tylko po to, aby znaleźć mega kreatywne i rozwojowe zabawy. Przygotowują wszystkie składniki, tworzą i zachęcają do kreatywności swoje dzieci a one…po 3 minutach zachwytu chcą robić coś innego.

I tak, zdecydowanie rozumiem to, że żeby się umyć, przygotować coś do jedzenia lub w spokoju usiąść na 5 minut, włącza się Świnkę Peppę i to niekoniecznie w języku angielskim, żeby „dziecko obyło się z językiem”.

Mamo pamiętaj, jeśli…

  • jesteś zmęczona,
  • nie masz ochoty na kolejną kreatywną zabawę,
  • nie masz siły być efektywną pracowniczką, najlepszą nauczycielką dla swoich dzieci oraz kucharką rodem z restauracji z wszelkimi, możliwymi gwiazdkami Michelin,
  • masz ochotę krzyczeć i płakać.

To wszystko – Nie czyni z Ciebie złej mamy!

  • to nie znaczy, że nie kochasz swoich dzieci!
  • to nie znaczy, że jesteś beznadziejna i do niczego się nie nadajesz!

To oznacza, że jesteś w sytuacji, której jeszcze kilka tygodni temu nikt się nie spodziewał!

W sytuacji, w której dostosowujemy się do nowych warunków, ale jesteśmy zmęczeni niepewnością. Boimy się o zdrowie i życie naszych bliskich.
Jeśli sobie świetnie radzisz w tym dziwnym czasie, to wspaniale. Jeśli odkrywasz w sobie nowe talenty związane z zarządzaniem wszelakim, dziel się swoją wiedzą i wskazówkami z innymi! Podpowiadaj, co się u Ciebie sprawdza.

Ale miej też świadomość, że jeśli coś działa u Ciebie, nie koniecznie będzie działać w innej rodzinie. Mama mamie też może pomóc!

Przeczytaj także: Jak mieć więcej czasu dla siebie?

Bądźmy dla siebie dobre

Nikt z nas nie wie w jakiej sytuacji jest ta druga osoba. Co już przeżyła. Czy jej „internetowe narzekanie”, to jedyna chwila odskoczni. A może mechanizm obronny, albo takie wołanie o wsparcie i pomoc?

Przeczytaj także: Dbanie o siebie zaczyna się w głowie

Bądź też dobra dla siebie.

Doceń siebie – nawet małymi gestami czy wzmacniającymi myślami.
Głęboko wierzę właśnie w te drobne gesty. A także w to, że warto zastanowić się dwa lub nawet trzy razy zanim się coś napisze lub powie. I nie, nie oznacza to naruszania wolności słowa. 😉

I na koniec zostawiam Cię z fragmentem piosenki mojego ulubionego zespołu:

Depeche Mode – „Walking in my shoes”:

„Now I’m not looking for absolution
Forgiveness for the things I do
But before you come to any conclusions
Try walking in my shoes
Try walking in my shoes”

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Łabno - Kucharska
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.

Bolesne, drobne urazy wśród dzieci

Ból jest obronną reakcją fizjologiczną organizmu na pochodzący z zewnątrz drażniący bodziec. Odczuwanie bólu jest zależne od wyspecjalizowanych struktur – receptorów bólu, zwanych nocyceptorami. Ból może pojawiać się z różnych przyczyn. Wśród dzieci powstaje on często na skutek drobnych urazów w czasie zabaw i gier. Nie należy bagatelizować problemu w takich przypadkach, dlatego każdy uraz powinien być opatrzony i dokładnie przeanalizowany.
  • Alicja Zielińska - 26/05/2020
mama opatruje córce kolano

Przyczyny bólu

Wśród dzieci ból pojawia się – oprócz innych rzadkich powodów – często na skutek drobnych urazów. Uraz unerwionej okolicy, np. skóry, skutkuje kaskadą impulsów elektrycznych rozpoczynających się w receptorze bólu, przebiegających przez tylne rogi rdzenia kręgowego, aż do kory czuciowej w obrębie mózgowia.

Impuls elektryczny może w następnej kolejności przebiec do ruchowych włókien nerwowych, co skutkuje pojawieniem się szybkiego odruchu, takiego jak ucieczka ręką od gorącej powierzchni. Sam ból w momencie zdarzenia pozwala zatem na adekwatną reakcję organizmu dziecka na potencjalnie groźny czynnik.

Bodźcem pobudzającym receptory bólu może być każdy drobny uraz w trakcie zabaw. Fizjologiczny odbiór impulsu zasadniczo nie różni się bardzo bez względu na to, czy wywołujące efekt zdarzenie to upadek z roweru, czy pełna poświęceń interwencja bramkarza podczas meczu w piłkę nożną. Bez względu na przyczynę bólu zawsze niezbędna jest reakcja opiekuna mająca zapobiec uczuciu dyskomfortu. Należy pamiętać, że uczucie bólu zależy od wielu czynników. Nie zmienia to faktu, że każdy ból sprawiający nieprzyjemne doznania należy łagodzić.

Łagodzenie bólu

Najistotniejszym elementem łagodzenia bólu jest prewencja. Przygotowanie odpowiednich warunków do zabaw ruchowych dziecka, czy to poprzez sprawdzenie sprawności sprzętu sportowego, czy wyznaczenie bezpiecznej przestrzeni do zabawy jest kluczowym aspektem pozwalającym ograniczyć pojawienia się bólu. Nie do przecenienia jest nawyk stosowania adekwatnej do uprawianego wysiłku odzieży ochronnej.

Utrzymanie skóry w dobrej kondycji

Podczas aktywności fizycznej dziecka warto zapewnić mu bezpieczeństwo, ale również zadbać o jego skórę. Warto skorzystać z preparatu, który w składzie posiada naturalne składniki. Przykładem takiego preparatu jest emulsja żelowa Fastum Junior, która zapewnia skórze komfort i pozwala utrzymać ją w dobrej kondycji.

Emulsja zawiera m.in. trokserutynę, która chroni naczynia krwionośne, a także składniki kojące skórę jak boswellia czy bromelaina. Dodatkowo w składzie jest mentol, który chłodzi i przynosi natychmiastową ulgę. Preparat szybko się wchłania i nie pozostawia tłustych plam. Jest niezawodnym pomocnikiem każdego rodzica, dlatego warto, aby na stałe zagościł w każdej domowej apteczce.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail