Czego szukasz

3 historie mam, które założyły własny biznes online po urodzeniu dziecka

Aga Wojtas, Aga Zapora i Katarzyna Bieleniewicz, to mamy, które dzięki macierzyństwu odważyły się na założenie własnego biznesu on-line. Zobacz czym się zajmują, jaka była ich droga do własnego biznesu i za co najbardziej cenią sobie pracę we własnej firmie. Posłuchaj też Agi, Kasi i Agi na konferencji online Jak żyć w necie? Zarezerwuj miejsce dla siebie już teraz!>>> Bez wychodzenia z domu. W dresie, ze smartfonem, na spacerze z dzieckiem. Start już 3 czerwca!

  • Joanna Gotfryd - 28/05/2019
Aga Zapora, Aga Wojtas i Kasia Bieleniewicz

Chcesz założyć biznes online? Zamienić etat na własną działalność?

 

Aga Wojtas – Liczy się content

Nazywam się Agnieszka Wojtas i jestem mamą 3 dzieci. Od 7 lat działam jako freelancer pod marką Liczy się content. Pracuję z domu, zarabiam, sama jestem sobie szefem i mogę dowolnie regulować swój czas pracy. Dzięki temu nie mam problemu, gdy trzeba iść z którymś z dzieci do lekarza, na występy czy konkurs.

Nie muszę słuchać wyrzutów szefa, gdy któreś z dzieci zachoruje. Pracuję, gdy dzieci są w placówkach, zwykle 8-14, a potem mam czas dla rodziny. Dzięki temu mogę aktywnie rozwijać się zawodowo, a jednocześnie nie mam poczucia, że odbywa się to kosztem rodziny. Ale nie zawsze było tak różowo.

Dziecko + etat

Przed urodzeniem pierwszej córki pracowałam na etacie, w godzinach 9-17 i wtedy zupełnie mi to nie przeszkadzało. Po jej narodzinach stwierdziłam jednak, że nie chcę wracać do pracy na pełny etat, zwłaszcza że wtedy urlop macierzyński trwał tylko 18 tygodni. Nie wyobrażałam sobie, że niespełna półroczne dziecko zostawię na tak długo w domu.

Pierwsza praca zdalna

Szczera rozmowa z pracodawcą sprawiła, że zgodził się on częściowo na pracę zdalną, co wtedy, w 2007 roku, było ewenementem. W biurze bywałam kilka razy w tygodniu, na parę godzin, a resztę zadań wykonywałam z domu. Nie była to praca w sztywnych godzinach, a ja byłam rozliczana za zadania, więc było to dla mnie rozwiązanie idealne jak na tamten czas.
Potem przyszła druga ciąża, tym razem z problemami i musiałam bardzo się oszczędzać. Nie pracowałam w czasie ciąży, a po urlopie macierzyńskim, tym razem już półrocznym, nie chciałam wracać do poprzedniej pracy.

Kolejna zmiana w życiu – to nie moja bajka

Szukałam swojej drogi i uznałam, że najlepszym rozwiązaniem będzie własna działalność jako pośrednik nieruchomości. Miałam potrzebne uprawnienia, kontakty, a mieszkanie w rozbudowujących się okolicach Krakowa napawało optymizmem co do przyszłych przychodów. Praca pośrednika wydawała mi się świetna również dlatego, że pozwalała na elastyczność, która przy dwójce małych dzieci była niezbędna.

Prawda okazała się nieco bardziej brutalna, gdyż elastyczność w umawianiu spotkań, która wydawała mi się taka świetna, w praktyce sprowadzała się do spotkań wieczorami i w weekendy. W dodatku rynek nieruchomości mocno wyhamował i chętnych na mieszkania, domy i działki było coraz mniej, a czas poświęcony na pracę nie przekładał się na przychody.
Po raz kolejny zaczynałam się zastanawiać, czy nie pora szukać pracy etatowej, ale czułam, że to nie jest rozwiązanie, z którym czuję się dobrze. Myśleliśmy zresztą o trzecim dziecku, więc to nie był dobry moment na takie decyzje.

Pierwsze zlecenia na copywriting

Szukałam jednak pomysłu na to, by nadal pracować i rozwijać się zawodowo i znaleźć sposób na to, by czas spędzony na pracy przekładał się na przychody, a przy tym czegoś co pozwoliłoby mi nie rezygnować z czasu z dziećmi. Szukałam czegoś, co mogłabym robić w domu, co pozwoliłoby mi wykorzystać moje dotychczasowe doświadczenie i natrafiłam na nieistniejący już portal zlecenia.przez.net.

Okazało się, że jest sporo zleceń na pisanie tekstów na strony internetowe, zaplecza i precle (wtedy nie miałam pojęcia co to jest, ale od czego jest Google?) i postanowiłam spróbować swoich sił. Miałam doświadczenie w pisaniu do prasy, więc uznałam, że to warto spróbować. I to był strzał w dziesiątkę! Zaczęłam od copywritingu, a wraz z zagłębianiem się w temat weszłam mocno w content marketing i SEO. Pracowałam tak w czasie trzeciej ciąży, zlecenia miałam również w trakcie urlopu macierzyńskiego – pisałam gdy najmłodsza spała.

Budowałam swój biznes online małymi krokami, ale konsekwentnie, co sprawiło, że mogę teraz spać spokojnie, bo na brak zleceń nie narzekam.

 

Aga Zapora – Plannerka.com

Kiedy moja firma projektowa się rozpędzała – dzieci były malutkie. To był taki okres, że ja jednocześnie chciałam z nimi spędzać dużo czasu i mnie do nich ciągnęło; wymagały dużo opieki, a z drugiej strony – bardzo dużo uwagi i obecności wymagała ode mnie praca.

Graficzka – freelancerka

Ponieważ jako grafik pracowałam na własny rachunek, a moim produktem były usługi – to wiedziałam, że kiedy pracuję – to zarabiam, a kiedy nie pracuję – nie zarabiam.

Czułam, że muszę być dostępna, a gdy weszłam na pewien poziom stawki godzinowej, który trudno mi już było podwyższyć, to wiedziałam, że jedynym sposobem na zwiększenie dochodu jest powiększanie wymiaru przepracowanych godzin.

Trudne momenty

Bardzo trudne były popołudnia, gdy jako rodzina wreszcie mogliśmy być razem, a ja jeszcze i jeszcze pracowałam, żeby obsłużyć zlecenie, które, nie wiadomo było czy się powtórzy za miesiąc.

Najbardziej boleśnie odczułam to w momencie, w którym musiałam cały dzień przesiedzieć z dziećmi na SOR-ze w szpitalu, bo coś trzeba było zdiagnozować i oczywiście czekaliśmy w kolejce. Ja się bałam o wyniki badań, nie mogłam pracować, skrzynka mailowa pękała w szwach, powiadomienia dźwięczały, a pomiędzy nimi telefon się urywał.

I kiedy odbierałam – czułam w głosach Klientów ogromne zniecierpliwienie. Nie mogłam zrobić nic, a z drugiej strony rozumiałam ich sytuację i stres – oni też mieli swoje zobowiązania.

Efekty niezależne od czasu pracy – biznes on-line

Napięcie było ogromne i pamiętam, że to wtedy po raz pierwszy mnie olśniło, że chciałabym mieć pracę niezespawaną ściśle, bezpośrednio z efektami. Chciałabym, żeby proces twórczy był oddzielony od samej obsługi i transakcji.

Kiedy zaczęłam zgłębiać temat, uczyć się, szukać nowych modelów biznesowego działania, to okazało się, że przy moich niewielkich nakładach finansowych i chęci pozostania solopreneurem (czyli bez rozbudowywania zespołu) – ogromne szanse daje mi biznes on-line, a w nim – zwłaszcza sprzedaż produktów informacyjnych czy wirtualnych.

Dzisiaj wiem, że to ani nie jest takie proste, ani nie przychodzi szybko, ani nie przynosi od razu jakichś spektakularnych efektów. Wiem, że jest to po prostu praca inna, również bardzo wymagająca, ALE – daje to, na czym mi najbardziej zależało – czyli: pewną pasywność i automatyzację.

Mogę uczyć, mogę prowadzić, wspierać, mogę inspirować w chwili, gdy bezpośrednio nie pracuję. Tworzę coś, co działa, gdy ja już nie tworzę. Działa, gdy ja jestem na przykład z rodziną.

Ciągle się uczę

Dziś ciągle się uczę i doskonalę, aktualizuję też swoją wiedzę na bieżąco, ale podstaw uczyłam się w Latającej Szkole, i to ona dała mi w ogóle od zera pojęcie o tym, czym jest biznes on-line. Wcześniej miałam do tego takie podejście jak spora część moich znajomych, że biznes w sieci to jakieś „blogery i jutiubery, i grają w gry” 😉

Dziś każdy pomysł na biznes, który poznaję, w ramach łamigłówki próbuję sobie zasymulować, tłumaczyć na fascynujące możliwości on-line. On-line, działanie w sieci, które może nam zaoferować skalowalność, pasywność i automatyzację przy jednocześnie fantastycznej, ukochanej kameralnej możliwości pracy w domu i w takich godzinach, jakie nam najbardziej odpowiadają. I w układzie, który umożliwia czerpanie z tego czasu rodzinnego pełnymi garściami.

Katarzyna Bieleniewicz – Tuż Przy Uchu

Ponad 8 lat temu podjęłam ważną decyzję, a w zasadzie podjęliśmy – chcemy założyć rodzinę. A co się z tym też wiążę, chcemy mieć dzieci. Ja podeszłam do tego tematu z wielkim optymizmem i wiarą w to, że za dużo się w naszym życiu nie zmieni.

Rok później przyszedł na świat nasz syn, jeszcze mieszkaliśmy wtedy w Warszawie i to był pierwszy taki moment kiedy powiedziałam sobie ufff, spuszczam trochę z tonu, wrzucam na luz i w końcu to będzie mój czas. Mój czas na „odnalezienie” siebie, większe smakowanie życia, tych innych aspektów niż praca i bycie bardzo aktywnym w różnych miejscach.

Przeprowadzka na Mazury

Zdecydowaliśmy się także, przeprowadzić na Mazury, mieliśmy blisko do dziadków i pradziadków – najlepszą pomoc na świeci. Ja zasmakowałam kompletnie inne życia, w duchu slow. Tutaj czas zupełnie inaczej biegnie, nie trzeba tak się spieszyć i wszędzie biec.

Lubię Warszawę. Jej tempo, różnorodność, bycie anonimowym, możliwości jakie daje.

Ale też doceniam te 7 lat, które spędziłam tu, na zielonych Mazurach. Wspominam o Mazurach nie przypadkiem, dla mnie tu jest moje miejsce pracy, tu rozwinęłam skrzydła, tu mi nic i nikt nie przeszkadza, tu mam więcej sprzyjających warunków do życia i pracy. I do PRACY ONLINE.

Praca z domu, klienci z całego świata

Dla mnie działanie w internecie jest naturalnym środowiskiem, kocham możliwości jakie daje. Mogę pracować tu, rozwijać zdalnie swoją działalność, prowadzić konsultacje z osobami z całego świata nie wychodząc z domu.

Jest to dla mnie ogromny komfort i WOLNOŚĆ. To, że mam WYBÓR. To, że będąc mamą, żoną, przedsiębiorcą nie jest ważne gdzie mieszkam, ważniejsze jest co robię i jak robię. Możliwości jakie pojawiły się związane z pracą online, dają mi dostęp do świetnych osób, współprac, relacji, przyjaźni które zaczęły się w internecie i też tam są kontynuowane.

Cenię moją niezależność

Pracuje online i też zdalnie już od 8 lat, nie umiałabym wrócić na etat i dać innym kontrolę nad tym co i jak robię. Bardzo cenię niezależność jaką daje moja praca. Do tego przez większość czasu pracowaliśmy w domu, razem z mężem. Więc możesz sobie wyobrazić jakie były nasze początki. Nigdy nie wiedziałam kiedy kończę pracę, a kiedy ją zaczynam, cały czas byłam głową w pracy. To dzieci wprowadziły u nas pewien rytm, rytuały, odmawiania, ustalania priorytetów.

Od kilku lat stopniowo rozwijam swoją działalność samodzielnie, pracując nad konkretnym obszarem jakim są talenty Gallupa i mocne strony. Temat w którym się specjalizuje, który mnie mocno fascynuje.

Spełniam marzenia, nagrywam podcast

Dzieci i ich nieskrępowane kreatywność przypomniały mi czasy, kiedy sama była mała i marzyłam o pracy w radio. Słuchałam swoich ukochanych radiowców, słuchowisk, audycji i wywiadów. Wróciłam do swoich marzeń i już od 2 lat jestem twórcą i prowadzącą swój własny podcast biznesowo-rozwojowy Tuż przy uchu.

Wracając do dzieci

Macierzyństwo mnie zmieniło. Bardzo wyluzowałam, nie spinam się tak jak kiedyś. Rozumiem, że nie ma wpływu na wszystko.

Mam wrażenie, że jestem teraz chyba bardziej produktywna niż wcześniej, mimo zdecydowanie większej ilości obowiązków i zobowiązań. Dzieci uczą mnie podejmowania mądrych i dobrych decyzji, dla siebie same i dla nich.

Tak naprawdę to jest największe wyzwanie być żoną i rodzicem – to praca na żywym organizmie. To łzy, bezsilność, złość, wściekłość. To też radość, wzruszenie, szczęście, spełnienie.

Biznesu można się nauczyć, można go zawsze zamknąć, sprzedać, zawiesić. Bycia mamą – nie. To piękna przygoda i duże wyzwanie.

Sprawdź co jeszcze czeka na Ciebie na konferencji Jak żyć w necie? Zapisy i szczegóły >>>

Przeczytaj też rozmowę z Kasią Aleszczyk, pomysłodawczynią konferencji Jak żyć w necie?, freelancerką i ekspertką od WordPressa.

Zdjęcie tytułowe: archiwum prywatne bohaterek historii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Dotacje na opiekę nad dziećmi do lat trzech

Jak można skorzystać z dotacji na opiekę nad małymi dziećmi? Pomimo tego, iż okres starej perspektywy finansowej UE (budżet unijny z lat 2014-2020) dobiega już końca, można jeszcze skorzystać z unijnych projektów. W wielu województwach są realizowane projekty na dofinasowanie miejsc opieki nad dziećmi do lat 3, co oznacza, że jeszcze wiele instytucji prowadzi lub w najbliższych miesiącach będzie prowadzić nabór do takich dofinasowanych żłobków. Aby ułatwić Wam poszukiwanie tych instytucji zamieszczamy zaktualizowaną tabelkę. Sprawdź, aby nie przegapić żadnego projektu!
  • Agnieszka Pierzak - 15/10/2020
Niania z dzieckiem bawią się razem

Aktualizacja artykułu z dnia 15.10.2020 r.

Dotacje na opiekę nad dziećmi do lat 3

Pomimo tego, iż okres starej perspektywy finansowej UE (budżet unijny z lat 2014-2020) dobiega końca można jeszcze skorzystać z unijnych projektów. Okres 2014-2020 oznacza, że w tych latach są ogłaszane konkursy z tego budżetu unijnego, natomiast projekty w ramach tych konkursów będą jeszcze realizowane przez najbliższe 2-2,5 roku.

Tak samo jest z projektami na dofinasowanie tworzenia i funkcjonowania żłobków, klubów dziecięcych czy dofinasowania niani. O tym temacie pisaliśmy już kiedy ruszały pierwsze konkursy. W chwili obecnej w wielu województwach środki już się wyczerpały, niektóre konkursy zostały odwołane ze względu na pandemię COVID i część środków z konkursów, które miały się odbyć w 2020 roku została przeznaczona na walkę z pandemią.

Jednak cały czas w wielu województwach są realizowane projekty na dofinasowanie miejsc opieki nad dziećmi do lat 3. W wielu województwach konkursy były ogłaszane w 2020 roku i albo zostały właśnie rozstrzygnięte albo będzie to miało miejsce w najbliższych miesiącach – najpóźniej do grudnia 2020 r.

Przeczytaj także: Opieka na dziecko – na czym polega i komu przysługuje?

Gdzie jeszcze prowadzony jest nabór?

Dla rodziców oznacza to, że jeszcze wiele instytucji prowadzi lub w najbliższych miesiącach będzie prowadzić nabór do takich dofinasowanych żłobków. Aby ułatwić Wam poszukiwanie tych instytucji w załęczniku na końcu artykułu zamieszczamy zaktualizowaną tabelkę z informacjami o aktualnym stanie realizacji takich projektów w poszczególnych województwach wraz z linkami do instytucji realizujących projekty z dofinasowaniem.

Instytucje te otrzymały środki na przyjęcie dzieci i prowadzą lub będą prowadziły nabory. Oczywiście każda z tych instytucji tworzy własny regulamin i zasady przyjęcia dzieci – regulamin ten wynika zazwyczaj z warunków konkursu jakie narzuca instytucja ogłaszająca ten konkurs, a więc Zarząd danego województwa. Zatem, aby zapisać dziecko do takiego dofinasowanego żłobka należy znaleźć taka instytucję, w tej instytucji uzyskać informacje o aktualnych terminach i warunkach naboru.

Należy jednak pamiętać – i ten warunek dotyczy wszystkich dofinasowanych żłobków – że dofinasowanie jest przeznaczone dla rodziców powracających do pracy po przewie związanej z urodzeniem dziecka, zatem dotyczy to osób na urlopach macierzyńskich, rodzicielskich, wychowawczych. Rodzic, który już wrócił do pracy i w dniu zgłaszania się do instytucji już pracuje, nie może zapisać dziecka na takie dofinansowane miejsce.

Przeczytaj także: Jak sobie radzić z pracą, kiedy moje dziecko często choruje?

Wersja artykułu z dnia 09.05.2016 r.

Bo kobietom jest trudniej…

W ostatnim cyklu artykułów na temat funduszy unijnych pisałam już, że spora część środków w obecnej perspektywie finansowej przeznaczona została na aktywizację zawodową kobiet. Wszystkie analizy i badania rynku pracy potwierdzają trudności z powrotem do pracy po urodzeniu dziecka, a w statystykach urzędów pracy rośnie odsetek kobiet (w niektórych województwach nawet co czwarta zarejestrowana kobieta), które próbują wrócić na rynek pracy po przerwie związanej z urodzeniem dziecka. No bo wiemy, że nie jest łatwo…

Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest niewystarczające zaplecze instytucjonalne w zakresie miejsc opieki nad dziećmi do lat 3. W dokumentach strategicznych (strategia rozwoju województwa, gminy czy powiatu) wielu obszarów w kraju znajdziemy zapis, iż problem ten stanowi istotną barierę utrudniającą pracę zawodową rodziców i opiekunów najmłodszych mieszkańców kraju.

Na łączenie życia rodzinnego i zawodowego

W celu przeciwdziałania tej sytuacji województwa w ramach opracowanych programów regionalnych (była o nich mowa w poprzednim cyklu artykułów) zabezpieczyły środki unijne na tworzenie punktów opieki nad dziećmi do lat 3.

W każdym w województw ten obszar wsparcia może mieć inną nazwę: np. godzenie życia osobistego i zawodowego, równość szans kobiet i mężczyzn na rynku pracy, łączenie życia zawodowego z prywatnym. Zawsze jednak dotyczył on będzie działań o podobnym charakterze tj. umożliwienie rodzicom powrotu na rynek pracy po przerwie związanej z urodzeniem dziecka.

Przeczytaj także: Czy jestem dobrą mamą? Macierzyństwo a wyrzuty sumienia

Kto może skorzystać ze środków?

Instytucjami uprawnionymi do skorzystania z tych środków (tj. składanie wniosków o dofinansowanie i tworzenie nowych miejsc) są istniejące punkty opieki (żłobki samorządowe, prywatne, kluby dziecięce). Jednocześnie projekty na tworzenie nowych miejsc opieki mogą być składane przez wszystkie inne podmioty, jeżeli tylko są one zainteresowane utworzeniem takiego miejsca (również przedsiębiorcy, którzy mogą tworzyć żłobki, kluby dziecięce przyzakładowe dla swoich pracowników).

Zaletą takich nowopowstałych miejsc jest to, że będą one dostępne dla rodziców za niewielką opłatą lub całkowicie za darmo (taka preferencyjna stawka będzie obowiązywała przez pierwsze 12 m-cy lub 24 m-ce, które rodzic przeznacza na podjęcie działań aktywizacyjnych ukierunkowanych na powrót na rynek pracy). Oczywiście kto i na jakich zasadach będzie zwolniony z opłaty będzie różnić w każdym województwie, ale generalnie opłata nawet w prywatnym żłobku nie powinna przekroczyć opłat w żłobkach samorządowych.

A jak znaleźć miejsce z dofinansowaniem dla swojego dziecka?

My, jako rodzice (posiadający dziecko w wieku do lat 3) jesteśmy natomiast osobami uprawnionymi do skorzystania z tych miejsc. Aby ułatwić Wam wyszukanie informacji stworzyliśmy tabelę, która pomocna będzie w odnalezieniu takiego programu w każdym z województw.

Sprawdź w jakim programie będą tworzone nowe punkty opieki, pobierz załącznik!

Każde województwo prowadzi portal informacyjny o funduszach, na którym publikuje ogłoszenia o konkursach i naborach wniosków. Informacje te dostępne są również na portalu ogólnopolskim www.funduszeeuropejskie.gov.pl. Po procesie oceny wniosków złożonych w postępowaniu konkursowym (tu należy uzbroić się w cierpliwość, bo niestety trwa on ok. 6 m-cy) publikowana jest tzw. lista rankingowa, na której znajdują się te podmioty, którzy otrzymały środki na realizację projektów. Podmioty te po podpisaniu umów na realizację projektów przystępują do ich realizacji i zaczynają prowadzić nabór dzieci  i rodziców, ale dzięki tej liście możemy nawiązać z nimi kontakt już wcześniej.

Rodzaje wsparcia na jakie można liczyć

W każdym województwie finansowane będą następujące formy wsparcia:

1. Wsparcie na tworzenie i funkcjonowanie podmiotów świadczących usługi opieki nad dziećmi do lat 3 (żłobki, kluby dziecięce, opiekun dzienny). Zgodnie z zasadami programów unijnych nowopowstałe miejsca opieki będą dostosowane do potrzeb niepełnosprawnych rodziców / dzieci

2. Tworzenie nowych miejsc opieki nad dziećmi do lat 3 (w tym dostosowanych do potrzeb dzieci z niepełnosprawnościami) w istniejących punktach opieki

3. Wsparcie usług świadczonych przez dziennego opiekuna

W wielu województwach istnieje również możliwość sfinansowania dla rodziców kosztów zatrudnienia niani (nie tylko refundacji składek jak to miało miejsce do tej pory w ramach programów pomocy dla rodziców przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, ale całego jej wynagrodzenia).

Pewnie od razu pomyślicie w jakich… otóż wprost wspomina się takie rozwiązanie w województwach: Dolnośląskie, Kujawsko-pomorskie, Lubelskie, Łódzkie, Mazowieckie, Opolskie, Pomorskie, Śląskie, Warmińsko-mazurskie, Wielkopolskie, Zachodniopomorskie.

Ale ostatecznie dopiero po rozstrzygnięciu konkursów, jak już wiadomo jest jakie projekty wygrały, okazuje się co można w nich dostać. Warto być czujnym!

Dla kogo dokładnie dostępne będzie wsparcie?

Wsparcie na tworzenie miejsc opieki jest uzupełnieniem programów aktywizacyjnych. Udział rodzica (posiadającego dziecko w wieku do lat 3) w projekcie aktywizacyjnym wiąże się z koniecznością udziału w szkoleniach/kursach zawodowych, stażach, spotkaniach z doradcami. W tym czasie rodzic jeszcze nie pracuje, ale nie może sprawować opieki nad dzieckiem. Niektóre projekty aktywizacyjne zapewniają opiekę nad dziećmi w czasie, gdy rodzic przebywa na szkoleniach, stażu, ale nie wszystkie. Ich uzupełnieniem są właśnie te działania, o których mowa w mniejszym artykule.

Z drugiej strony skorzystanie z takiego unijnego żłobka, klubu dziecięcego możliwe jest nie tylko dla rodziców, którzy zapisali się projektów aktywizacyjnych, ale dla każdego rodzica, który chce powrócić na rynek pracy po przewie związanej z urodzeniem dziecka i sam podejmuje w tym celu różne działania.

Grupa docelowa/ostateczni odbiorcy wsparcia określona jest bowiem w następujący sposób:

  • osoby powracające na rynek pracy po urlopach macierzyńskich, rodzicielskich, wychowawczych sprawujące opiekę nad dziećmi w wieku do lat 3;
  • osoby pozostające bez zatrudnienia (bezrobotne, ale również nieaktywne zawodowo i nie zarejestrowane w urzędzie pracy) i sprawujące opiekę nad dziećmi w wieku do lat 3

Warto zatem śledzić informacje kiedy i na jakich dokładnie zasadach powstaną nowe miejsca opieki w naszym otoczeniu, bo to może być pierwszy krok do zmiany naszego życia zawodowego.

Pierwsze konkursy już rozstrzygnięte, listy żłobków, które powstały są dostępne na stronach www, w wielu województwach właśnie trwają oceny bądź nabory wniosków.

Sprawdź w jakim programie będą tworzone nowe punkty opieki, pobierz załącznik!

Powodzenia!

Załączniki

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Pierzak
Z funduszami europejskimi związana jestem od 2006 r. Najpierw jako pracownik instytucji odpowiedzialnej za wdrażanie środków europejskich, a od momentu kiedy zostałam mamą prowadzę wspólnie z mężem firmę pomagającą pozyskiwać fundusze unijne i rozliczać projekty finansowane ze środków UE. Taki model pracy bardzo mi odpowiada i pozwala łączyć miłość do dzieci i rodziny z pasją pracy - www.pierzak.pl
Podyskutuj

Sposoby na kreatywność – jak rozwijać twórcze myślenie

Ciocia Wikipedia definiuje: Kreatywność (postawa twórcza; od łac. creatus „twórczy”) – proces umysłowy pociągający za sobą powstawanie nowych idei, koncepcji lub nowych skojarzeń, powiązań z istniejącymi już ideami i koncepcjami. Myślenie kreatywne to myślenie prowadzące do uzyskania oryginalnych i stosownych rozwiązań. Hmmm… a gdzie tu miejsce na rozwiązania zupełnie niepowiązane z istniejącymi już ideami i koncepcjami – wyważające drzwi, przebijające mury?
  • Agnieszka Nietresta-Zatoń - 07/10/2020
twórcza burza mózgów wśród pracowników biura kolorowe karteczki na biurku

Sposoby na kreatywność

Wujek Einstein był precyzyjniejszy, mówiąc: Logika zaprowadzi Cię z punku A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi Cię wszędzie. Czytaj: tam, dokąd chcesz, a może nawet tam, dokąd nie spodziewałeś się dotrzeć.
Słowem: mamy flow (niektórzy mówią, że mają fazę), zwoje mózgowe iskrzą, wszystko nam się ze wszystkim kojarzy i zazębia, pomysł skacze niczym piłeczka nad głową Pomysłowego Dobromira (pamiętacie?), aż nagle BUM – mamy rozwiązanie na miarę rewolucji kopernikańskiej. Fanfary, konfetti, premia, podwyżka, Nobel. I to bez zaczarowanego ołówka!

Gdyby to było takie proste…

Kreatywność jest sztandarowym wymogiem w ogłoszeniach o pracy m. in. w branży mediowej, IT oraz edukacyjno-szkoleniowej. O, tu proszę: „Kreatywność to twoje drugie imię, a jednocześnie nie boisz się statystyk, tabelek i analiz?”. Kreatywny powinien być nauczyciel, trener, grafik, programista – lub szerzej: każdy specjalista związany z nowymi technologiami: twórca aplikacji mobilnych, gier komputerowych, web developer; każdy spec od marketingu (nie tylko internetowego) czy wreszcie dziennikarz i copywriter. O zawodach artystycznych nie wspominając, to oczywista oczywistość.

W rzeczy samej, kto wybiera jeden z wymienionych zawodów, zapewne JEST kreatywny ze swej natury. Ale czy można być kreatywnym zawsze – przez cały okres kariery zawodowej? Czy nasz mózg jest w stanie pracować na najwyższych obrotach latami? A może po jakimś czasie – czy tego chcemy, czy nie – dopadnie nas wypalenie zawodowe? Czy kreatywności można się nauczyć? Czy można ją rozwijać, trenować?

Przeczytaj także: Przekonania, które hamują Twój rozwój

No to po kolei…

Czy można być kreatywnym zawsze – przez cały okres kariery zawodowej? We współczesnych czasach można, bo rzadko kto, decydując się na pracę w tzw. branży kreatywnej/sektorze kreatywnym trwa w jednej firmie i na jednym stanowisku pracy od ukończenia studiów do emerytury. Ba, wielu pracowników branży kreatywnej wcale nie ma ukończonych studiów. Wielu nie zaczyna pracy tuż po ich ukończeniu, a dużo wcześniej – jako genialni, kreatywni nastolatkowie. Wielu pracuje dla więcej, niż jednego pracodawcy. Wielu przedstawicieli tej branży to freelancerzy, pracujący w rytmie kolejnych projektów i zleceń, którzy na przemian tryskają kreatywnymi pomysłami i popadają w stan zwany wystrzelaniem się z tychże. To wszystko sprzyja podtrzymywaniu kreatywności. Dlaczego? Bo stykamy się z wieloma osobami w wielu najrozmaitszych konfiguracjach zawodowych i towarzyskich (burze mózgów, praca zespołowa, rozmowy z klientami, spotkania na żywo i w sieci itd.), kiedy więc czujemy, że doszliśmy do ściany, jedno słowo rzucone przez osobę trzecią może naszą kreatywność odblokować.

Tak, kreatywność trzeba traktować jak płomień: podsycać; dbać o to, żeby nie wygasła oraz osłaniać ją przed wiatrem i deszczem, czyli radykalnym spadkiem naszej formy fizycznej i psychicznej. Jak to robić?

Przeczytaj także: 30 pomysłów, jak zarabiać na swoich umiejętnościach

Jak zadbać o swoją kreatywność?

Po pierwsze, przyjąć do wiadomości, że takie radykalne spadki formy, wystrzelanie się z pomysłów, będą się zdarzać. Nie da się być kreatywnym na siłę. Są dni tygodnie, a nawet miesiące, w których ratuje nas rutyna. Mózg musi odpocząć, ciało musi się zregenerować. Jeśli będziemy wtedy forsować się ponad miarę, prędzej wylądujemy u lekarza, niż doznamy olśnienia. Nuda, bezwład, „nicnierobienie” są niezbędne, żeby w mózgu znowu zaiskrzyło. Prawdę powiedziawszy, często właśnie wtedy iskrzy tak bardzo, że kiedy wyjdziemy z tej czarnej dziury, sami będziemy zdumieni liczbą pomysłów, które pojawią się w naszej głowie.

Po drugie, zorganizować swoje stanowisko pracy zgodnie z realnymi potrzebami. Precz ze sloganami. Raz przeczytacie, że puste biurko to synonim… pustki w głowie. Zaraz potem, że puste biurko to po prostu porządek na biurku czyli… porządek w głowie. A może Wy w ogóle nie potrzebujecie biurka, bo Waszym „stanowiskiem pracy” jest dywan, hamak na tarasie albo stolik w ulubionej knajpie czy w coworku? Nie ma zasady. Jest punkt odniesienia – Wy.

Po trzecie, notować lub w jakikolwiek inny sposób przyszpilać swoje pomysły. Zawsze! Możesz notować, rysować, nagrywać. Jedni wolą papier i długopis (a nawet wieczne pióro!), inni notatnik w smartfonie albo dyktafon. Zeszyt, tablica korkowa, albo ta, po której pisze się mazakami – może i zwykła kredowa, co-tam-chcesz. Jeśli wydaje Ci się, że zapamiętasz każdy swój pomysł, zwłaszcza ten genialny i pojawiający się znienacka, to masz rację: wydaje Ci się. Już, już znalazłeś genialne rozwiązanie zagadki kryminalnej w powieści, którą piszesz, a naszło Cię ono przy myciu garów, i byłeś pewien, że zapamiętasz. Gary umyte, siadasz do komputera i… pustka. O co to mi chodziło…? Ach, i pamiętaj, że kreatywnym osobom bardzo często genialne rozwiązania po prostu się śnią! W nocy nasz mózg przetwarza dane zebrane za dnia, wstajemy rano i EUREKA! Tylko zanotuj, nagraj, narysuj, bo pomysł się ulotni i po wszystkim.

Po czwarte, jeśli jednak pracujesz na etacie, korzystaj z dobrodziejstwa nowoczesnej przestrzeni biurowej, która w przypadku branż kreatywnych – z niechlubnym wyjątkiem znakomitej większości szkół publicznych… – często wygląda jak plac zabaw dla dorosłych. Zamiast rzędów biurek i krzeseł, znajdziemy w niej kolorowe kanapy, rest roomy, stół do ping-ponga czy zjeżdżalnię. Tak, wiem – podczas pandemii pewnie i tak wszyscy są na home office… Ale… w tak pięknych okolicznościach przyrody łatwiej o burzę mózgów czy indywidualne natchnienie.

Przeczytaj także: 10 książek, które wspierają rozwój osobisty

Uczymy się przez całe życie

I jeszcze jedno. Kiedy powtarzamy naszym dzieciom: uczcie się, używajcie mózgu, bo organ nieużywany zanika (moje dzieci zawsze przypominają mi wtedy mem z meduzą i napisem: Meduza przeżyła bez mózgu wiele milionów lat, co daje nadzieję wielu ludziom), powtarzajmy to także sobie przed lustrem. Bo naprawdę aktywność intelektualna, uczenie się wciąż czegoś nowego i kreatywność sprawiają, że nasz mózg pozostaje w dobrej kondycji do późnej starości. A czy nie tego byśmy chcieli?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Nietresta-Zatoń
Nałogowa czytelniczka, która kocha pisać i pisarka, która nie umie żyć bez czytania. Autorka powieści "Oaza spokoju" i "Pustostan". Copywriterka, webwriterka, blogerka. Matka, żona i kociara z tytułem naukowym.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×