Czego szukasz

Życie jest krótkie, a zmiany są dobre – jak zostałam testerką

Pozbierałam ze stołu kredki, plastelinę, klocki, otworzyłam laptopa i zaczęłam szukać szkół i kursów, które byłyby dobre na start. Dzwoniłam, pisałam maile i wieczorem miałam już dobry wstępny plan. – tak Beata zaczęła swoją wielką przygodę z branżą IT. Jak po 7 latach „siedzenia w domu” można zacząć życie od nowa? Przeczytaj prawdziwą historię mamy takiej jak Ty!

  • Joanna Gotfryd - 19/07/2017
Beata Barczak

Beato, poznańskie PyLadies poleciły nam Ciebie, jako świetny przykład osoby, która się przebranżowiła. Opowiedz nam czym zajmowałaś się zanim zostałaś testerką oprogramowania?

Cześć 🙂 Jestem Beata, mam 2 synów i zanim zostałam testerką, zajmowałam się właśnie nimi 🙂 Mam 34 lata, z wykształcenia jestem psychologiem, ale po urodzeniu pierwszego dziecka (8 lat temu) chciałam być pełnoetatową matką do czasu pójścia dzieci do przedszkola.

To nie była popularna decyzja (muszę przyznać, że zdziwiła nawet mnie), często słyszałam przez te lata, że wypadnę z rynku pracy, wciąż ktoś pytał, co ze mną będzie – i oczywiście ta osławiona „dziura w CV”. Ale jestem zwolenniczką życia w zgodzie ze sobą, poza tym bycie mamą nie jest w mojej ocenie „dziurą”, bo przecież bardzo wiele wtedy się dzieje, dużo się uczymy, więc generalnie byłam o siebie spokojna.

Z perspektywy lat bardzo się cieszę, że chciałam i mogłam być z chłopakami w domu. Chwilami miałam dość, ale mimo wszystko to był naprawdę świetny czas.

To co było impulsem do zmiany zawodu? Czy właśnie spotkania PyLadies?

Trudno mówić o impulsie, bo o IT myślałam już w liceum, w wolnym czasie robiłam strony internetowe, lubiłam to, ale ostatecznie nie złożyłam papierów na informatykę. Właściwie dzisiaj nie umiem powiedzieć, skąd się wzięłam na studiach psychologicznych, ale niczego nie żałuję. Wyciągnęłam z tego etapu tyle, ile się dało i ile chciałam, to jest bardzo przydatna wiedza, myślę, że także w IT, ale…

No właśnie, ale kiedy tylko wyczułam okazję, postanowiłam jednak zmienić branżę. A okazja nadarzyła się, gdy we wrześniu 2016 r. młodszy synek poszedł do przedszkola. Pomyślałam wtedy, że nie chcę być psychologiem i że to jest najlepszy czas na zmiany. Sama ta myśl była jak powiew świeżego powietrza, pamiętam ogromną ulgę, zresztą do dzisiaj czuję ulgę. A PyLadies pojawiły się później.

Podjęłaś decyzję, że zmieniasz branżę, zmieniasz wszystko. Jakie były kolejne kroki w Twoim przypadku?

Dzień, w którym ostatecznie podjęłam decyzję o zmianie, był dość zimny, to był taki szary październik. Dzieci były w szkole i przedszkolu, pozbierałam ze stołu kredki, plastelinę, klocki, otworzyłam laptopa i zaczęłam szukać szkół i kursów, które byłyby dobre na start. Dzwoniłam, pisałam maile i wieczorem miałam już dobry wstępny plan – 2-letnie zaoczne studium informatyki i 2-miesięczny kurs programowania online, żeby sprawdzić, czy dam radę.

Kilka dni później koleżanka powiedziała mi o cotygodniowych spotkaniach PyLadies. Oczywiście od razu poszłam, bo właśnie Pythona chciałam się nauczyć, a te warsztaty to był zresztą strzał w 10. Kiedy pojawiło się ryzyko, że stracimy aulę na politechnice, napisałam długi list do kanclerza, tak bardzo zależało mi na kontynuacji spotkań.

Ten kurs to była magia. Czasem czegoś nie rozumiałam (w końcu zaczynałam naukę jako zupełna nowicjuszka), więc notowałam w zeszycie rzeczy do sprawdzenia i potem w ciągu tygodnia ogarniałam trudniejsze tematy, żeby na kolejnych zajęciach stworzyć jeszcze dłuższą listę rzeczy do sprawdzenia, ale to mnie nie zniechęcało, bo mnie trudno zniechęcić, jeśli wiem, czego chcę.

Na szczęście wolontariusze i mentorzy byli bardzo pomocni i ja właściwie na większości zajęć zgłaszałam się i o tę pomoc prosiłam. Brat powiedział mi wtedy przy jakiejś okazji, że ludzie wybitni słynęli z tego, że nie bali się pytać, co mnie rozochociło i pytałam chyba jeszcze częściej 😉 Z czasem wszystko zaczęło mi się układać w głowie, czułam się coraz pewniej.

W międzyczasie zakwalifikowałam się na kolejny kurs programowania, zaczęłam bywać na spotkaniach lokalnej społeczności IT. Wynajdowałam sobie coraz więcej tego rodzaju aktywności, więc nauki przybywało i strasznie mi się to wszystko podobało, ale zmęczenie też dawało się we znaki.

Gdy los był łaskawy, rano zawoziłam Stasia i Franka do szkoły, przedszkola i po powrocie do domu miałam 3 godziny na naukę. Potem jechałam po dzieci. Ponieważ to był okres jesienno-zimowy, los łaskawy nie był i często chłopcy zostawali chorzy w domu, wtedy uczyłam się tylko wieczorem i w nocy, nie dosypiałam, kawa była coraz mocniejsza, ja coraz bledsza, ale nie żałuję ani dnia (ani nocy),

cała akcja „zmiana” to była jedna z lepszych decyzji w moim życiu.

Jakie trudności napotkałaś po drodze? Co Ci nie szło, z czym miałaś najwięcej problemów?

Najtrudniejsze było wspomniane przed chwilą uczenie się nocami, bo moje dzieci budzą się dość wcześnie, a ja lubię spać. Nie chciałam sobie zaszkodzić tą nauką, starałam się w tym wszystkim o siebie dbać, wyjść z koleżankami do kina, mieć kontakt z przyrodą – i oczywiście wciąż być blisko dzieci, które na szczęście przyjmowały wszelkie zmiany po prostu z zaciekawieniem.

Nauka mnie cieszy, więc nie były to żadne katusze, tylko ciało nie nadążało za pomysłami – takiej organizacji też musiałam się nauczyć, zwłaszcza, że priorytety mi się nie zmieniły. Nie chciałabym sukcesu zawodowego osiągnąć kosztem ważnych dla mnie ludzi albo złym nastrojem przez niewyspanie. Dobry nastrój to też jeden z moich priorytetów, jestem takim typem cieszącym się, więc wolę się wyspać.

Trudne jest też to, że rzadziej widuję przyjaciół i rodzinę, bo bardzo często w weekendy mam naukę, zjazdy, ale to okres przejściowy.

Plusem nowej organizacji życia rodzinnego jest to, że dzieci spędzają całe weekendy z tatą i chociaż zawsze był mocno zaangażowany w ich życie, to ten ich czas tylko we trzech wniósł nową jakość do ich relacji, przyjemnie się na to patrzy.

Od miesiąca pracujesz jako testerka w jednej z poznańskich firm – gratuluję! Jak znalazłaś tę pracę?

Dziękuję! Pierwotnie postanowiłam przeznaczyć na samą naukę co najmniej rok, bo oczywiście chciałam wymiatać, tym bardziej, że nie jestem inżynierem i wiadomo, matka dzieciom, „w CV dziura”. Jednak po pierwsze, po 4 miesiącach już nie mogłam wytrzymać i bardzo chciałam uczyć się na „żywym materiale”, a po drugie trafiłam na dwa intrygujące artykuły. Jeden mówił o tym, że kobiety, by zgłosić się do pracy, chcą – jak ja – spełniać wszystkie wymagania i najlepiej jeszcze czuć się ekspertką, a mężczyźni – nie, wysyłają CV i już. Pomyślałam, że to takie bez sensu i że może ja też po prostu znajdę ciekawą ofertę i na nią odpowiem.

Drugi artykuł mówił o syndromie oszusta, a właściwie oszustki, bo dotyczy on przede wszystkim kobiet –  stwierdziłam, że faktycznie blisko mi do umniejszania swoich kompetencji oraz umiejętności i że to też jest bez sensu, więc po prostu wysłałam to CV.

Nie spełniałam wszystkich wymagań ujętych w ogłoszeniach, śmiałam się, że spełniam połowę, głównie te typu „zaangażowanie, chęć rozwoju, komunikatywność” 🙂 A tak serio, doceniałam samą siebie za pracę, jaką wykonałam przez te 4 czy 5 miesięcy, umiałam dużo, dużo więcej, coraz płynniej poruszałam się po pewnych obszarach wiedzy i liczyłam na to, że dostanę się choćby na staż. Nie miałam doświadczenia, ale udało się – od miesiąca pracuję w dziale jakości oprogramowania.

Od roku już zachęcamy mamy do pokochania branży IT, robiąc projekt #MamoPracujwIT. Jaką myśl dorzucisz od siebie? Co powiesz mamom, które czują, że mogą pokochać branżę IT, ale wciąż się boją skoku na głęboką wodę?

Powiem szczerze, że gdyby chodziło tylko o „przeczucie”, że ta branża może mi się spodobać, to chyba nie ryzykowałabym od razu skoku na głęboką wodę, ale jest wiele świetnych opcji, żeby sprawdzić, czy to nam pasuje, można brać udział w spotkaniach lokalnych społeczności IT, zrobić kurs online, weekendowe warsztaty, jest w czym wybierać.

Ale gdy się to wie – że to jest to, że to lubię, tego chcę i mam ku temu predyspozycje – a w różnych obszarach IT potrzebne są różne predyspozycje – to skaczcie, dziewczyny, nie ma na co czekać, życie jest krótkie, zmiany są dobre.

Nie jest tak, że „wystarczy chcieć”, bo trzeba jednak włożyć w to wysiłek organizacyjny, poświęcić czas na naukę, ale jeśli tylko strach Was powstrzymuje, to przemyślcie to wszystko dobrze, bo może jeszcze straszniejsze byłoby zostać w tym punkcie, w którym jesteście. Tak przynajmniej było ze mną. Więc życzę więcej odwagi, śmiałości – i powodzenia na rozmowach!

Dziękuję Ci za rozmowę!

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Praca w branży IT w trakcie pandemii?

Czy firmy z branży IT nadal rekrutują? Czy programiści także tracą pracę? Kto zatrudnia i czy juniorzy nadal mają szansę na rynku pracy? Choć wszystko zmienia się bardzo szybko, dobrze wiedzieć jak rozwija się sytuacja! #MamoPracujwIT
  • Marta Wiencek - 26/04/2020

Praca w trakcie pandemii

Mija kolejny tydzień przymusowej izolacji. Wiele z nas przyzwyczaiło się już do innego trybu życia, do pełnienia wielu dodatkowych funkcji: nauczycielki, kucharki, fryzjerki swojego męża i innych. Mniej nas już stresują utrudnione zakupy i brak kontaktu z szerszym gronem osób – znalazłyśmy na to swoje patenty.

Są także wśród nas osoby, które z dnia na dzień straciły pracę lub ich możliwości zarabiania stały się mocno ograniczone. Gastronomia, turystyka, hotelarstwo, kultura, usługi kosmetyczne, eventy, transport i automotive, to tylko część branż, które najmocniej ucierpiały w wyniku wybuchu pandemii COVID-19.

A jak wygląda sytuacja w branży IT?

Na podstawie obserwacji postów na portalach społecznościowych widać, że również w branży IT są osoby, które z dnia na dzień zostały zmuszone do poszukiwania nowej pracy. Mimo, iż ten obszar wielu kojarzy się jako swoiste Eldorado a praca zdalna już wcześniej była tu często na porządku dziennym, to jednak i w tej branży w wyniku kryzysu i niepewności zamykane są niektóre projekty, co zmusza menadżerów do redukcji zatrudnienia.

Przeczytaj także: Zmiana branży na IT. Od czego zacząć i o co zadbać aby było to możliwe?

Kto w IT najczęściej rekrutuje?

Z danych portalu No Fluff Jobs, ale także ilości rekrutacji na mamopracuj.pl wynika, że w IT nadal znajdziemy pracodawców, którzy intensywnie rekrutują. Większość z tych firm z dnia na dzień rozpoczęła przeprowadzanie wszystkich etapów rekrutacji zdalnie.

W marcu największą grupą ogłoszeniodawców portalu (21%) byli ci, którzy wytwarzają i utrzymują narzędzia online (w tym narzędzia analityczne i służące do komunikacji).

Druga grupa, dająca wciąż sporo ogłoszeń, to software house’y, a także firmy fintech tworzące i utrzymujące różnego rodzaju oprogramowanie online (w tym e-commerce). Łącznie te dwie grupy dają około 43% ogłoszeń. Mniejszą aktywność wykazały sektory bankowy i finansowy – 8% oraz konsulting – 5%.

Z analizy wynika również, że spadła ilość ogłoszeń dla juniorów w IT. Jeszcze w styczniu liczba ofert pracy przeznaczonych dla rozpoczynających przygodę z branżą wynosiła 12%. W marcu było to już tylko 7%.
Z obserwacji sytuacji i kontaktów z pracodawcami wynika, że część prowadzonych przez pracodawców projektów jest po prostu wstrzymywana, zdarza się również, że firmy tracą już wcześniej zakontraktowane projekty, co skutkuje zmniejszeniem zapotrzebowania na pracowników.

Co z zarobkami w branży IT?

Jak dotąd skutki kryzysu nie są za to widoczne w zarobkach programistów. Średnia wynagrodzeń w marcu była wyższa niż w styczniu i na umowie B2B wynosiła odpowiednio: dla juniorów 6500 zł netto (wzrost o 1%), dla midów 13500 zł (wzrost o 8%), dla seniorów 16250 zł (wzrost o 6%), a dla ekspertów 18225 zł (wzrost o 1%).

Dane na podstawie informacji prasowej portalu NoFluff Jobs oraz obserwacji programu #MamoPracujwIT.

Przeczytaj także: Kobiety w IT w 2020 roku. Dlaczego warto wybrać ten kierunek rozwoju?

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Wiencek
Z wykształcenia chemik technolog. Na co dzień "robi w kryształach", a w wolnych chwilach wspiera Mamo Pracuj, a szczególnie program #MamoPracujwIT ;-) Zafascynowana zarządzaniem projektami, szczególnie metodykami zwinnymi. Prywatnie żona i mama.

Zmiana branży na IT. Od czego zacząć i o co zadbać, aby to było możliwe?

„Nawet najdalsza droga zaczyna się od pierwszego kroku”. Ten znany cytat Lao Tzu towarzyszył Joannie, która dzięki ogromnej determinacji, ciężkiej pracy i … nadarzającym się okazjom, znalazła zawód, który otwiera przed nią kolejne drzwi! Dziś Joanna Rusin, jako testerka pracuje we wrocławskiej Nokii i nie przestaje się rozwijać. A od czego zaczynała?
  • Agnieszka Kaczanowska - 23/04/2020
Joanna Rusin

Asiu, kiedy pojawiła się w Twojej głowie pierwsza myśl o tym, aby zmienić kierunek rozwoju na IT? Gospodarka przestrzenna to nie jest rozwojowy kierunek?

W zasadzie chęć pracowania w branży IT była we mnie zawsze, tylko nie zawsze byłam tego świadoma. 🙂 I szczerze mówiąc – nie wierzyłam w siebie, w to, że się nadaję i miałam przeświadczenie, że to taki „męski zawód” – teraz już wiem, nic bardziej błędnego!

Od dziecka uwielbiałam spędzać czas przed komputerem, interesowałam się zagadkami logicznymi, kiedy miałam jakiś problem z komputerem, mój starszy brat mówił mi: „poradzisz sobie”, więc tak stawiałam moje pierwsze kroki, rozwiązując problemy. Sprawiało mi to dużą satysfakcję.

Moje losy skierowały mnie jednak na kierunek gospodarka przestrzenna. Szukałam kierunku „artystyczno-ścisłego” i ten rzeczywiście taki był. W trakcie jednych z zajęć pisaliśmy krótki kod, który miał za zadanie dodać funkcjonalność do programu, z którego korzystaliśmy i wtedy pojawiła się myśl, że bardzo mi się to podoba i chciałabym się tego nauczyć w szerszej skali. To był pierwszy impuls do tego, aby iść w tym kierunku. Od tego momentu, zaczęłam się uczyć sama programowania i rozmyślać o swojej przyszłości zawodowej.

Gospodarka przestrzenna jest świetnym kierunkiem do studiowania, jednak nie jest łatwo o pracę po jej ukończeniu. I choć zmieniłam swój plan na zawód, to właśnie ten kierunek nauczył mnie różnych sposobów myślenia, które przydają mi się w obecnej pracy.

Rozumiem, już nie wróciłaś do gospodarki? Czy jeszcze skończyłaś kierunek? Nie żałowałaś tych kilku lat studiów w innym obszarze?

Skończyłam pierwszy stopień i uzyskałam tytuł inżyniera. Po prostu nie kontynuowałam studiów na stopniu magisterskim. Po obronie dowiedziałam się o Nokia Academy, ale było za późno, aby aplikować, bo dzień wcześniej zakończył się etap zgłoszeń. Czekałam więc na kolejną edycję.

Później, po kilkumiesięcznej przerwie, już pracując, wróciłam na studia i ukończyłam Informatykę w Biznesie w specjalizacji Manager Systemów Informacyjnych. Myślę, że ścieżka mojego rozwoju miała wiele zakrętów, ale uważam, że każda decyzja prowadziła mnie do miejsca, w którym jestem. Niczego nie żałuję, nawet gdy miałam momenty trudne i nie wiedziałam jak będzie wyglądać moja przyszłość pod względem kariery i co ze sobą zrobić, jak zacząć.

Teraz już wiem, że trzeba korzystać z okazji, które nam się trafiają. Usłyszałam ostatnio cytat, który bardzo pasuje do mojej, jak i wielu innych osób, sytuacji – „Nawet najdalsza droga zaczyna się od pierwszego kroku” (Lao Tzu).

Opowiedz proszę o samej Nokia Academy i swoim w niej udziale. Czy to było bardzo wymagające? Jakie są ścieżki rozwoju w ramach tego kursu?

Nokia Academy to cykl szkoleniowy, który zawiera wykłady i trochę praktyk. Moja edycja trwała 4 tygodnie, podczas których od poniedziałku do piątku od 8:00 do 16:00 mieliśmy szkolenie. Po każdym module merytorycznym, był test sprawdzający wiedzę – w sumie około 9 testów.

A jak wyglądała rekrutacja?

Ważne jest CV (warto wcześniej trochę się przygotować i poznać podstawy np. Linuxa, czy sieci), następnie odbywa się wykład, na który zapraszane są osoby, które przeszły pozytywnie etap wyłaniania CV. W mojej edycji było to około 120 osób. Następnie po 2-3 godzinnym wykładzie, na którym wiedza jest bardzo skondensowana i często podawane są hasła, które trzeba opracować i nauczyć się w domu – jest test, po około 2-4 dniach. Na teście są zadania zamknięte i otwarte. Potem wyłaniane są osoby, które będą uczestniczyły w Akademii.

W mojej edycji było to 30 osób. Dla mnie osobiście był to miesiąc wyrzeczeń, gdyż nie miałam czasu na to, żeby spotykać się z moimi znajomymi, wracałam po szkoleniu i dalej się uczyłam, tak samo było w weekendy. Bardzo mi zależało na tym, żeby wypaść jak najlepiej, więc dawałam z siebie 100%, wiedziałam, że miesiąc wyrzeczeń później zaowocuje.

W ramach Nokii Academy otwierane są dwa profile – profil testowania i profil programowania (najczęściej w języku C++, ale to się zmienia), po czym najlepsi dostają oferty pracy.

Wyobrażam sobie, że to był czas pełen wyzwań. A kto może wziąć udział i czy tylko młode osoby takie jak Ty?

Udział może wziąć każdy, kto jest już pełnoletni, to jedyne ograniczenie wiekowe. W trakcie mojej edycji przedział wiekowy był bardzo szeroki, od 19 do 65 lat!

Znajomość języka angielskiego na poziomie minimum B1, to też przydatna umiejętność – materiały często są w języku angielskim, niektóre testy też były w języku angielskim. Dodatkowym wymogiem jest podstawowa wiedza z Linuxa lub z programowania, testowania, telekomunikacji, matematyki, algorytmiki czy fizyki. Jednak decydując się na Akademię, mając nawet zerową wiedzę z tych obszarów – w dobie Internetu można się tego nauczyć zanim dopadnie nas termin wysłania CV.

A kiedy otrzymałaś propozycję pracy w Nokii Wrocław?

Propozycję pracy dostałam po zakończeniu Akademii, w czerwcu 2017. Od lipca już pracowałam.

Ty zdecydowałaś się na kierunek testowania, ale wyobrażam sobie, że niecały miesiąc nawet intensywnych zajęć to za mało. Jak się uczyłaś, jak się rozwijasz teraz?

Tak, moja ówczesna współlokatorka, gdy widziała jak zakuwam codziennie mówiła – albo ktoś jest samoukiem, albo jest nieukiem. Trochę brutalnie, ale jest w tym dużo prawdy. Taki mamy teraz rynek, że im więcej mamy zainteresowań i im więcej sami się uczymy – tym lepiej. Akademia to był świetny start, dużo wiedzy tam zdobytej przydało mi się w pracy, jednak praca w IT i w branży technologii to codzienne samoszkolenie.

W mojej pracy codziennie uczę się czegoś nowego, więc to nie jest tak, że kiedykolwiek przestałam się uczyć. Nokia posiada szeroki wachlarz szkoleń – zarówno technicznych, jak i miękkich, często uczestniczę w nich, kiedy tylko mam możliwość. W pracy rozwijam głównie swoje „twarde” techniczne umiejętności, a po pracy „miękkie” – czytając książki, blogi i słuchając konferencji.

Czy były jakieś trudne momenty na Twojej ścieżce zmiany branży? Miałaś wątpliwości?

Mam wrażenie, że na mojej ścieżce było bardzo wiele trudnych momentów. Miałam ciągłe wątpliwości, czy się nadaję, czy dam sobie radę. Materiały na Akademii były dla mnie dość trudne, nie miałam żadnych podstaw ze studiów. Dużo pracowałam z tymi materiałami, dopytywałam, robiłam notatki, żyłam w dużym stresie (tak już mam, że jak bardzo mi na czymś zależy poziom stresu rośnie wysoko). Nie było łatwo, ale było warto.

Mój ówczesny narzeczony – teraz mąż, bardzo mnie wspierał. Znosił opowieści o moich trudnościach każdego dnia i to, że ciągle miałam nos w kartkach z notatkami.

Dlatego warto znaleźć kogoś, w kim możemy znaleźć oparcie w sytuacji zmiany branży – koleżanki, chłopaka, męża, ale przede wszystkim w sobie samej. Wiara w siebie to ważna rzecz. Warto też pamiętać, że nie robimy tego wszystkiego tylko dla siebie – dla swojej rodziny, dla lepszej przyszłości. Dobra motywacja i wyznaczenie sobie celu ułatwia codzienne zmagania.

To bardzo istotne co mówisz. Posiadanie kogoś kto kibicuje, kto Cię wspiera jest bardzo ważne. Wiele dyskusji na naszej grupie #MamoPracujwIT na FB dotyczy tego, czy będąc testerką wymagana jest znajomość języka angielskiego. Jak uważasz?

Uważam, że tak, minimum na poziomie B1 (lub po prostu, jeśli czujemy, że swobodnie się porozumiewamy i mamy tą znajomość w czytaniu, pisaniu i mowie w miarę płynną). Wiele osób rozumie angielski, ale „boi się mówić”. To naturalne i przychodzi z czasem – kiedy się mówi. Nie da się oswoić z językiem jeśli się nie mówi – to jakby chcieć nauczyć dziecko mówić bez mówienia.

Kiedy zaczynałam swoją naukę języka mówiłam sobie w głowie co robię, co widzę, co bym chciała do kogoś powiedzieć, to mnie otworzyło na późniejszą rozmowę. Mamy teraz całe mnóstwo możliwości do nauki języka – są książki, są aplikacje mobilne, są szkoły językowe, można wziąć korepetytora, 10-20 minut dziennie, a to zaprocentuje.

Nokia realizuje wiele różnych programów wspierających osoby zmieniające branżę. Możesz opowiedzieć choćby krótko, o programach, które warto obserwować?

Ja gorąco polecam „Girls 4 Girls” – to wykłady i warsztaty, zwykle odbywają się w soboty. Dla mnie szczególnie cenny był wykład o Nokia Academy, w trakcie którego miałam możliwość skonsultowania mojego CV i porozmawiania z osobami z rekrutacji. Dowiedziałam się co warto zamieścić w CV, czego się douczyć. Tematyka wykładów związana jest z szeroko pojętym IT, a warsztaty zwykle są z programowania.

Nokia otworzyła również program mentoringowy dla kobiet , gdzie można indywidualnie się rozwijać. Mentorami są pracowniczki i pracownicy wrocławskiego oddziału Nokii, a tematy to nie tylko IT, ale również zarządzanie projektami i rozwój osobisty. Uważam, że jest to świetna inicjatywa, gdyż podchodzi do każdej osoby indywidualnie i bierze pod uwagę jej możliwości i zainteresowania.

Szczególnie bliska memu sercu jest oczywiście Nokia Academy – w tym roku powinna ruszyć kolejna edycja!

Zachęcam do obserwowania strony nokiawroclaw.pl i fanpage’ów na facebooku:

Kobiet w IT jest ciągle mało, w Nokii są zespoły gdzie jest jedna – dwie kobiety, w moim jest ich kilka. Cieszyłabym się bardzo mając więcej żeńskiego grona w Nokii!

Co mogłabyś powiedzieć dziewczynom, które są na początku swojej ścieżki?

Dziewczyny, warto!

To nie droga jest trudnością, a trudności są drogą.

Czasem na początku przychodzi zniechęcenie i wątpliwości, ale uważam, że warto spróbować swoich sił. Rynek IT jest bardzo przyjazny dla kobiet, w pracy osoby z zespołu są bardzo wspierające, chętne do pomocy. Cóż mogę więcej powiedzieć – Powodzenia i uwierz w siebie! Ja w Ciebie wierzę! 🙂

A na koniec powiedz proszę kogo obecnie poszukujecie do swoich zespołów? Czy osoby początkujące także mają szansę u Was?

Nokia poszukuje testerów – manualnych i automatycznych, programistów, scrum masterów, inżynierów i wielu, wielu innych osób, wszystkie oferty można znaleźć na naszej stronie oraz na mamopracuj.pl.

Zachęcam wpaść na Girls for Girls – nawet jeśli nie uda Wam się zapisać na warsztaty – przyjść na wykład, albo porozmawiać z osobami z rekrutacji – to są bardzo cenne porady. Dla osób początkujących polecam Nokię Academy i program mentoringowy, dla osób troszkę bardziej doświadczonych – rozmowę rekrutacyjną. Studenci mają szansę udziału w letnich warsztatach – summer trainee, a także jako working studenci na część etatu.

Mamy możliwość częściowej pracy zdalnej – jest to 5 dni w miesiącu, mamy ruchome godziny pracy, co jest dużym plusem dla mam – Nokia jest bardzo otwartą i elastyczną firmą. Zawsze poszukujemy osób ambitnych i takich, które chcą się uczyć i nie boją się wyzwań.

A ja dodam jeszcze, że Nokia od lat jest w naszej Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom i polecam zaglądanie do profilu firmy, gdzie sporo ważnych informacji o wspieraniu pracujących rodziców!

Dziękuję za rozmowę!

Zdjęcie: Kasia Bielak, archiwum Joanny oraz Nokia Wrocław

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail