Czego szukasz

Zostań lektorką w szkole Early Stage – dołącz do firmy z pasją!

Early Stage, to nie tylko największa sieć szkół angielskiego w Polsce, to rodzinna i bardzo kobieca firma, stworzona przez matkę a rozwijana wraz z córkami. Jakie były początki szkoły? Jak to się dzieje, że firma tak szybko rośnie i coraz więcej osób chce w niej pracować? Co decyduje o tym, że klasy szybko zapełniają się uczniami? Na te wszystkie pytania odpowiada Tonia Bochińska, współwłaścicielka Early Stage. A jeśli znasz język angielski i chcesz pracować z dziećmi, dołącz do zespołu Early Stage! Wybierz najbliższą Ci lokalizację i zgłoś się!

  • Agnieszka Kaczanowska - 18/08/2019
Tonia Bochińska, współwłaścicielka Early Stage

Toniu, kiedy słuchałam webinaru, na którym opowiadałaś o początkach szkoły Early Stage, miałam nieodparte wrażenie, że to biznes i praca, ale też Twoje życie, a właściwie życie całej Twojej rodziny… I bardzo kobieca firma…

Tak, Early Stage jest na stałe i bardzo mocno związane z moim (naszym) życiem. Ja i moja siostra dorastałyśmy w czasie gdy mama tworzyła szkołę, więc mam wrażenie, że ES jest z nami od zawsze.

Na początku mama uczyła w domu, więc mam wiele wspomnień z dzieciństwa związanych z powstawaniem Early Stage. Przez dom przewijało się mnóstwo dzieci z osiedla. Mama od zawsze była przekonana, że dzieci powinny uczyć się w grupie i powinny to robić w sposób bardzo energiczny, pełen muzyki i ruchu. Nie wiem jak nasi sąsiedzi to przeżyli (śmiech).

Gdy sama weszłam do klasy, a byłam wtedy bardzo młoda, okazało się, że mam talent do uczenia, że jest to dla mnie czymś naturalnym. Z jednej strony śmiałam się z tego, że wiedzę na temat nauczania musiałam wyssać z mlekiem matki, ale tak naprawdę to po prostu chyba dzięki temu, że od wczesnego dzieciństwa obserwowałam mamę w akcji i sama byłam też jej uczennicą, to w sposób naturalny poznałam metodykę nauczania. Podobnie miała moja siostra, która też przez lata uczyła w Early Stage i również cieszyła się ogromnym uznaniem rodziców swoich uczniów.

Gdy zaczęłyśmy z siostrą uczyć i szkoła powiększyła się, zaprosiłyśmy do współpracy nasze bliskie znajome, anglistki. W ten sposób zaczęła powoli powstawać bardzo kobieca firma, pełna energicznych i pełnych pasji do pracy kobiet. Atmosfera w szkole była dzięki temu zawsze bardzo rodzinna i przyjazna. Pomimo tego, że szkoła się tak bardzo rozrosła, ten klimat wciąż nam towarzyszy.

Mamy wrażenie, że każda z filii nadal ma “takiego babskiego, pozytywnego ducha”. Nie oznacza to jednak, że nie ma u nas w ogóle mężczyzn. Zresztą od kilku lat w prowadzeniu szkoły bardzo wspiera mnie mój mąż. Oprócz tego, że uczestniczy w zarządzaniu szkołą, to też oczywiście daje mi dużo wsparcia psychicznego, pomaga nabrać dystansu do różnych spraw.

Wasze szkoły prowadzą zajęcia autorską metodą opracowaną przez Twoją mamę Joannę Zarańską. Jakie były początki szkoły?

Jak już wspomniałam, szkoła powstała w naszym 40 metrowym mieszkaniu na Mokotowie. Do mamy zaczęły przychodzić grupy dzieci z osiedla. Po południu drzwi do dużego pokoju się zamykały i zaczynały dochodzić zza nich przeróżne szalone odgłosy, śpiewanie, klaskanie, tupanie, piski i inne odgłosy podekscytowanych dzieci.

Mam takie wspomnienia z dzieciństwa, jak stałam pod drzwiami i podsłuchiwałam z wypiekami na twarzy, co tam się dzieje po tej drugiej stronie. Potem gdy dzieci przestały się mieścić w naszym salonie, mama wynajęła salkę w domu kultury. Do dzisiaj jest tam nasza szkoła! To nasza pierwsza, najstarsza filia. Jest tam od 25 lat!!! Do tej placówki absolwenci Early Stage prowadzą już swoje dzieci na kurs. To jest niesamowite i wzruszające!

Gratulacje! Pierwsza była sala w domu kultury, ale w tej chwili macie prawie 400 placówek w całej Polsce, własne podręczniki, materiały, platformę i wspaniały zespół. Czy kiedykolwiek wyobrażałyście sobie, że taka będzie Wasza droga?

Absolutnie nie. Nie wpadło nam to do głowy, że tak może się potoczyć nasza historia. Jakby ktoś kiedyś powiedział nam, że Early Stage będzie największą polską szkołą języka angielskiego dla dzieci, to pewnie byśmy się głośno roześmiały i powiedziały, że to niemożliwe.

Gdy szkoła była w jednym miejscu, wielu uczniów było dowożonych do mamy na zajęcia z różnych dzielnic Warszawy. Coraz częściej rodzice prosili ją, aby zorganizowała zajęcia w rejonie, w którym mieszkają te dzieci. Mama przez długi czas się bardzo opierała, kwitując prośby rodziców tym, że ona nie jest businesswoman i prawdziwym przedsiębiorcą. Ona tylko uczy i niech dadzą jej święty spokój. :-). Jak widać życie lubi zaskakiwać.

A w którym momencie Ty i Twoja siostra włączyłyście się w rodzinny biznes?

Najpierw zaczęła uczyć moja siostra Agnieszka. Potem dołączyłam ja. Agnieszka prowadziła również swoją filię na warszawskiej Ochocie. Nasza rola w szkole z czasem zmieniła się. Agnieszka w międzyczasie stała się wokalistką jazzową (Aga Zaryan), dużo koncertuje i nagrywa albumy. Cały czas jest związana ze szkołą. Śpiewa na wszystkich naszych płytach. Dzięki temu, że mieszkaliśmy w Anglii i Agnieszka tam chodziła do szkoły, jest dwujęzyczna i umożliwia jej to aktywne uczestniczenie w tworzeniu materiałów audio dla szkoły. Ja uczyłam kilkanaście lat.

Od 10 lat zajmuję się przede wszystkim zarządzaniem szkołą i rozwijaniem jej. Co jakiś czas wracam do klasy, aby nie stracić kontaktu z tym, co jest najważniejsze.

Poza tym uwielbiam uczyć dzieci! Dzieciaki są niezwykłe. Z jednej strony praca z nimi jest bardzo męcząca, a z drugiej one dają nauczycielowi tyle energii i radości! Lubię nie tylko kontakt z dziećmi, ale również z rodzicami uczniów. Zawsze miałam z nimi bliskie relacje.

Powiedziałaś, że „uwielbiasz budować zespół, zarażać ideą szkół”, a ja chciałam Cię zapytać, jak to jest budować zespół w tak dużym biznesie? Czy nadal można czuć rodzinną atmosferę?

Ja czuję tę atmosferę cały czas, ale to już się odbywa na nieco innych zasadach. To taka sieciowa rodzina (śmiech). Nasza rodzinność, atmosfera zaufania i wiary we wspólną misję, te same wartości, przenoszą się do innych filii. Dlatego tak bardzo jest dla nas ważny dobór naszych współpracowników – franczyzobiorców. Musimy poczuć “to coś” podczas rozmowy z nimi. Jeśli mamy wątpliwości, nie nawiązujemy współpracy. Często z mamą powtarzamy, że mamy niesamowite szczęście do ludzi. Osoby, które pukają do drzwi Early Stage to najczęściej wyjątkowi ludzie, którzy myślą podobnie do nas.

Pytasz o to, jak to jest budować zespół w tak dużym biznesie.

Ja cały czas bardzo stawiam na budowanie relacji. Inaczej nie umiem i nie chcę.

Oczywiście płacę za to czasami sporą cenę, ale też cały czas się w tym rozwijam. Mam swojego mentora od tych spraw, który bardzo mnie wspiera w tym, jak dobrze budować zespół i spowodować, aby ludzie czuli się tutaj komfortowo i na swoim miejscu. To teraz temat dla mnie bardzo aktualny. Mogłabym dużo o tym mówić, ale może porozmawiamy przy innej okazji 😊

Z wielką przyjemnością! Na webinarze bardzo ujęła mnie opowieść o lektorkach, które współpracują z Wami, a później zakładają swoje szkoły i nadal współpracujecie, że to jest możliwe. Dla tych Pań to rozwój, i dla Was też. Ktoś inny mógłby się obrazić na takie pracownice…

Dla nas to nie powód do obrazy. Wręcz przeciwnie. To dla nas zaszczyt i ogromna radość, że nasze wspaniałe nauczycielki, nasze superbohaterki, tak bardzo wierzą w nasz pomysł na nauczanie, że chcą zakładać nasze/swoje szkoły Early Stage. To dowód zaufania.

Czasami organizacje sieciowe kojarzą się negatywnie z masówką, z czymś, co jest poza kontrolą, co dzieje się kosztem jakości. Mam poczucie, że u nas jest zupełnie na odwrót. Z każdym rokiem, gdy do szkoły dołączają dziesiątki wyjątkowych nauczycieli – właścicieli nowych filii, szkoła zyskuje na sile, bo misja Early Stage rozprzestrzenia się w nowych miejscach, środowiskach.

To, co mnie wyjątkowo porusza to to, że coraz więcej naszych nauczycielek wyjeżdża z Warszawy, w swoje strony rodzinne, aby tam otworzyć filię naszej szkoły. To jest naprawdę świetne, i dla nich i dla nas. One mogą realizować swoje ambicje zawodowe, przy okazji osiągając też satysfakcję finansową z pracy, oraz będąc blisko swoich rodzin, rodziców, babć, czasami narzeczonych, tam mogą zakładać rodziny. Mam wrażenie, że nasze lektorki, dzięki powrotowi w swoje rodzinne strony, mogą się w pełni realizować prywatnie i zawodowo oraz czuć się przy okazji bezpiecznie.

My za to cieszymy się, że Early Stage idzie w świat. W Warszawie już nie ma specjalnie przestrzeni na nowe filie. W Polsce są jednak nadal takie miejsca, gdzie nasza szkoła jest jeszcze rodzicom nieznana.

Chciałabym Cię zapytać o lektorki. Zatrudniacie bardzo dużo lektorów do swoich szkół. Jak dużo osób z Wami współpracuje?

W tej chwili współpracuje z nami 560 lektorów. Staramy się dopasowywać do potrzeb nauczycieli. Wielu z nich ceni elastyczny czas pracy i prowadzi własną działalność lub pracuje na zlecenie. Od tego roku większość filii zdecydowała się również na podpisywanie z zainteresowanymi lektorami umów o pracę. Podwyższamy też znacząco stawki – zaczęliśmy od dużych podwyżek w Warszawie. Chcemy, żeby nasi nauczyciele, oprócz możliwości rozwoju i podnoszenia swoich kompetencji, mieli również poczucie stabilizacji.

Cały czas rekrutujecie, prawda? Ruszyliście z akcją „Mama w klasie”, aby zachęcić mamy mówiące po angielsku i chcące pracować z dziećmi do zgłoszenia się do Was.

Tak, rekrutacja trwa na bieżąco, ale najwięcej ofert pracy pojawia się właśnie w kwietniu, kiedy ruszamy z kampanią na nowy rok szkolny.

Bardzo zależy nam na współpracy z mamami, które wracają po urlopach macierzyńskich lub wychowawczych. Współpracują z nami lektorki, które mają nawet trójkę dzieci i udaje im się godzić obowiązki domowe z pracą w Early Stage.

Z doświadczenia wiemy, że mamy są super zorganizowane i bardzo zaangażowane w proces nauczania. Mają też wiele świetnych pomysłów na aktywizację grupy i bardzo dobry kontakt z dziećmi.

Jakich kandydatek szukacie?

Przede wszystkich zaangażowanych, chętnych do dynamicznej pracy, zainteresowanych naszą metodą nauczania. W naszej szkole stawiamy m.in. na rytm, muzykę, emocje, relacje i humor. O naszych supermocach 😉 można przeczytać na stronie Early Stage.

Co ważne, wszystkim kandydatom zapewniamy wdrożenie i stałą opiekę metodyczną. Oferujemy również szereg szkoleń, takich jak „Gry i zabawy”, „Miming”, „Storytelling”, „Classroom language”, „Singing class” i wiele innych. Dla naszych lektorów są one bezpłatne. Część z nich jest dostępna również (w formie bezpłatnych webinariów i płatnych szkoleń stacjonarnych) dla osób z zewnątrz.

Bardzo ważna jest również znajomość języka angielskiego. Poziom języka weryfikujemy podczas rekrutacji. Jeśli okaże się, że kandydatka ma zbyt słabą znajomość języka angielskiego, pod naszymi skrzydłami może doskonalić swój język i dołączyć do nas w kolejnych latach.

A dlaczego akurat mamy? Czy praca lektora jest elastyczna? Można pracować w mniejszym wymiarze godzin?

Praca u nas jest idealna dla mamy, która musi pogodzić obowiązki domowe z wyzwaniami w pracy. Oferujemy elastyczne formy zatrudnienia, w tym umowę o pracę. Możemy zatrudniać na cały etat, bądź na jego część. Lektorka może prowadzić dwie grupy, ale też osiem – w zależności od swoich możliwości. Mamy u nas mamę trójki dzieci, która prowadzi aż osiem grup i świetnie sobie radzi, bo grafik dostosowała do możliwości domowych. Wiele pań jednak obejmuje tyle grup, by dać sobie radę z obowiązkami macierzyńskimi.

To, co może być wyzwaniem dla nas, jako pracodawców, to nieobecności z powodu chorób dzieci. Lekcje z naszymi uczniami muszą się odbywać regularnie i nie mamy w zwyczaju ich odwoływać. Staramy się zorganizować zastępstwo, jeśli to możliwe, ale bardzo doceniamy, kiedy nasze mamy mają plan B odnośnie opieki nad dziećmi w przypadku choroby dziecka. Z doświadczenia wiemy jednak, że mamy naprawdę genialnie się organizują – szczególnie w sytuacjach awaryjnych.

Czy konieczne są uprawnienia do nauki języków obcych, albo prowadzenia zajęć z dziećmi? A może uczycie jak uczyć?

Najważniejsza jest znajomość języka angielskiego, pasja i zaangażowanie. W innych tematach wspieramy lektorów na bieżąco. Wspominałam już o szkoleniach, proponujemy również stałe wsparcie dyrektora filii i metodyka, jak również metodyków centralnych. Każdy lektor ma dostęp do platformy on-line, gdzie znajdzie wszystkie materiały, gotowe do wydrukowania i cały metodyczny know-how.

Mamy bardzo konkretną ścieżkę rozwoju – program Talent Booster. Może zgłosić się do nas student, który jest w trakcie nauki, ale po otrzymaniu dyplomu ukończenia studiów czy otrzymaniu certyfikatu językowego przechodzi on na kolejny szczebel kariery i otrzymuje wyższą stawkę. Dyrektorzy filii przeprowadzają półroczne rozmowy z lektorami, podczas których diagnozują i rozwiązują ewentualne problemy oraz proponują konkretne formy rozwoju i kształtowania swoich kompetencji.

Early Stage to taka szkoła w szkole. U nas nauczyciele się niezwykle rozwijają. Całą wiedzę na temat metodyki można zdobyć u nas – w trakcie szkoleń oraz podczas praktyki w klasie.

Czyli jeśli właśnie czyta nas mama, która świetnie mówi po angielsku i chciałaby uczyć dzieci, może się do Was zgłosić? Czy do centrali czy w regionach?

Tak, zapraszamy. Mamy ponad 350 szkół w całej Polsce, więc można wybrać filię w zależności od miejsca zamieszkania. Aktualne oferty pracy znajdują się na naszej stronie, ale także na mamopracuj.pl.

Toniu, teraz to już trochę pół żartem pół serio, ale co Wy zrobicie, jeśli coraz więcej lektorek będzie chciało otwierać kolejne szkoły? 😉

Prowadzenie szkoły nie jest dla każdego. To jest bardzo duże wyzwanie, ogromna odpowiedzialność. Gdy zakładasz własną firmę Twoje życie się zmienia. To tak jak z pojawieniem się pierwszego dziecka w rodzinie. Życie już nigdy nie będzie jak przedtem.

O tym wszystkim opowiadamy na spotkaniach z osobami zainteresowanymi franczyzą. Mamy taką część spotkania, podczas którego opowiadamy jak bardzo trudne jest prowadzenie szkoły. Oprócz ogromnej satysfakcji, którą daje prowadzenie własnej firmy, jest też druga strona medalu. To jest ciężka praca. Czasami odbywa się kosztem rodziny, prawie zawsze nas samych.

Gdy mamy rodziny, dzieci i prowadzimy własne szkoły, naprawdę trudno o czas dla siebie. Ja ciągle żyję myślą, że już niedługo będzie mi lżej (Staś ma 4 lata, Stefcia – dwa), ale to chyba tak nie działa (śmiech). Mimo to jestem szczęśliwa, mam cudowne dzieciaki i wspaniałą firmę. Gdy patrzę na nasze franczyzobiorczynie i lektorki – matki – to jestem z nich niesamowicie dumna. Tak dużo pracują, totalnie kochają te swoje dzieciaki i tak wspaniale o nie dbają, ciągle rozwijając swoje kompetencje rodzicielskie.

To są wszystko mamy na czasie. Ciągle chodzą na różne warsztaty dla rodziców, czytają ciekawe książki o wychowaniu.

Jednym słowem w Early Stage mamy ogromną grupę SUPER MAM, SUPER KOBIET – SUPERBOHATEREK!

A ja zapraszam do aplikowania do nas – sprawdźcie aktualne rekrutacje w swoim regionie, wybierzcie najlepszą dla Was i zgłaszajcie się!

Bardzo dziękuję za wywiad i zapraszam też na Wasz kanał na YouTube gdzie można znaleźć więcej niesamowitych historii lektorów, ale też filmy edukacyjne wspierające rodziców!

Zdjęcia: własność Early Stage

Wywiad publikowany w kwietniu 2018 r. Aktualizacja w sierpniu 2019 r.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Podyskutuj

Niepewna przyszłość. W jakie umiejętności warto inwestować?

Jaka będzie przyszłość? W najbliższym czasie chyba nieprzewidywalna. Może trudna. A może będzie wstępem do czegoś nowego? A może to czas właśnie na nowe umiejętności?
  • Stasia Serwińska - 03/08/2020
młoda kobieta siedzi przy biurku z laptopem i pełnym dokumentów

Zdaję sobie sprawę, że czas izolacji spowodował totalny przewrót u wielu z nas. Mało tego, zapowiada się, że ten czas jeszcze chwilę potrwa, a do tego zbliżają się wakacje. Kiedyś można było większość spraw zaplanować, teraz czuję że poczucie stabilności i przewidywalności odebrała nam niepewna przyszłość.

Niepewna przyszłość

Mam w sobie tyle emocji. Setki pytań i codziennie inne odpowiedzi. Każdego dnia zastanawiam się co dalej, co czeka nas we wrześniu, czy dzieci wrócą do szkół?

Ba, nawet zaczęłam się zastanawiać nad edukacją domową, bo mój syn w domu odkrył w sobie pasję do gotowania. Wcześniej nie było na to czasu, bo w szkole spędzał większą część dnia, potem jakieś zajęcia, lekcje i dobranoc. Ale edukacja domowa, to też niełatwa sprawa. No i też nie wiemy, co przyniesie przyszłość.

Walka o przetrwanie

Czasami się tak właśnie czuję. Mój dom to prawdziwe pole bitwy. Bywają dni, że walczę tylko o to żeby po prostu przetrwać, żeby wykonać moją pracę najlepiej jak potrafię, pomimo tego, że trudno jest się skoncentrować, kiedy ciągle ktoś czegoś potrzebuje. I świadomość, że kolejne miesiące mogą być podobne, nie pomaga, wręcz stresuje.

Szukałam różnych możliwości, jedne się sprawdzały tylko na chwilę, inne nie. Coraz częściej moje baterie szybko się rozładowują. I niby wiem jak je naładować, ale to wszystko jest chwilowe. Szukam tych chwil żeby nie zwariować, żeby doczekać się ciszy, kiedy wszyscy już śpią. Nikt niczego nie chce, nikt nic nie mówi, nikt nie płacze, nie stęka i nie krzyczy.
A o co walczą moje dzieci? Wiadomo! O pilota od telewizora. 🙂

Przeczytaj też: Opieka nad dziećmi, praca zdalna i czas wolny – jak wyglądało życie Polaków podczas izolacji?

I choć bardzo nie chcę skupiać się na temacie pandemii, to jednak na chwilę obecną jest ona częścią naszego życia. I zdarza mi się też ponarzekać, bo nie mogę wielu rzeczy zrobić, które doładowałyby moje baterie. Ale wiem też, że ten czas to dobry moment na rozwój. Słabsze dni są i będą, a niepewna przyszłość może stresować. Dlatego czuję, że to czas na zadbanie o nowe umiejętności. Zwłaszcza, że mamy takie możliwości.

Rozwijaj swoje umiejętności

Jakiś czas temu natknęłam się na książkę “21 lekcji na XXI wiek” Yuval Noah Harari, który wymienia 4 umiejętności, których powinniśmy się uczyć:

  • krytycznego myślenia
  • komunikacji
  • kooperacji
  • kreatywności

I zgadzam się z tym, ale pandemia pokazała, że powinniśmy się jeszcze w dzisiejszych czasach uczyć innych umiejętności, tj:

  • przystosowywania się do zmian
  • uczenia się nowych rzeczy, a oduczania starych
  • szybkiego reagowanie na zmiany
  • proaktywności
  • budowania odporności psychicznej
  • oszczędzania

Myślę również, że kluczowa jest znajomość siebie, swoich mocnych stron i tych słabych też. Wtedy łatwiej jest nam działać. Ale to często nie przychodzi samo, trzeba podjąć pewien wysiłek, pewną pracę nad sobą. Ale jeśli potraktujemy to jako przygodę, to może się okazać ona wspaniałą wyprawą po to co najlepsze w nas, a świat może tylko skorzystać.

Dzisiaj w ramach inspiracji chciałabym Wam właśnie polecić książkę “21 lekcji na XXI wiek” Yuval Noah Harari. Wiele inspiracji i ciekawostek na temat przyszłości.

Zdjęcie: Storyblocks

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Stasia Serwińska
W Mamo Pracuj koordynuje projekt "Odważ się mamo i wróć z nami do pracy" oraz wspiera inne działania Fundacji. Jest żoną faceta, który nie zna słów "Nie wiem, nie umiem" i mamą 3 energicznych dzieci. Pasjonatka rozwoju, miłośniczka sportu i górskich wycieczek, a książki są dla niej ważniejsze niż nowe ubrania :) Uwielbia wyzwania i ciekawe historie, pisane ludzkim doświadczeniem.

Zmień się albo zgiń! Poznaj 7 kompetencji przyszłości

Dzisiaj gwałtownie zmieniający się świat VUCA (z ang. Volatility (zmienność) Uncertainty (niepewność) Complexity (złożoność) Ambiguity (niejednoznaczność) to już nie tylko akronim, o którym możemy przeczytać w publikacjach ekonomicznych, społecznych czy politycznych. Dzisiaj ten świat dosłownie wszedł do naszych domów, do naszych firm, do naszego życia.
  • Marta Czapla-Bystrowska - 29/07/2020
młoda kobieta siedzi z laptopem na swoim biurku

Stawiasz sobie wiele pytań co robić? Jak mam żyć? Co dalej ze mną, z moją rodziną, z firmą? Im więcej pytań tym więcej „nie wiem”, im bardziej pragniesz znaleźć odpowiedzi tym masz większy opór, niepokój i frustrację.

Tymczasem jest coś, do czego każdy z nas ma dostęp – to ŚWIADOMY WYBÓR. Wybór nie tego co mam zrobić, ale tego kim chcę się stać w obliczu tego wszystkiego co jest wokół mnie, ze mną i we mnie.

Zmień się albo zgiń

Wiem, to niełatwa droga i wymaga wniknięcia w siebie tak prawdziwie, bez filtrów, bez masek. To stanięcie oko w oko ze sobą i pozwolenie sobie na zauważenie lęku, niepokoju, złości, wstydu, smutku, poczucia winy i wszystkiego tego, co nas nie wspiera. Nie uciekając od tego, tylko wchodząc z tym w partnerstwo, wyczuwając to czego to chce mnie nauczyć.

To połączenie naszego intelektu, naszej inteligencji emocjonalnej, inteligencji naszego ciała i co ważne inteligencji naszego serca. To oduczanie się starych schematów, które opierają się na czymś, co już znane. To uczenie się czegoś nowego poprzez trenowanie mięśni kompetencji, które nie tylko pomogą Ci przetrwać, ale wzrastać i żyć w lepszej jakości, tworzyć świat, który działa dla Ciebie i dla innych.

7 kompetencji przyszłości

Kompetencja 1: Spokój

Spytasz: jak zachować spokój, kiedy same „pożary” dookoła mnie, deadline’y, target’y, klienci, którzy chcą wszystkiego na wczoraj. Muszę działać szybko, odhaczać, załatwiać. A jaki to ma wpływ na Ciebie, na Twoje otoczenie, kiedy działasz szybko?

Możesz się równie szybko wypalić i wciąż nie nadążysz za przyspieszającym światem. Jesteś tak bardzo (w) tym, nad czym koncentrujesz się całym sobą, że nie dostrzegasz tego, co może Cię wesprzeć, tego, że sam projekt, klient i to, co wokół Ciebie, może Ci pomóc.

Einstein mówił „Nie rozwiążesz problemu z poziomu problemu”- musisz wyjść ponad problem, sytuację, żeby dostrzec szerszy kontekst.

Jak osiągnąć spokój? Oddychaj, kiedy właśnie się pali oddychaj głęboko i powoli. Zauważ swoje ciało, wsłuchaj się w wiadomość, którą ono ma dla Ciebie i w to, co się właśnie dzieje. Możesz oddychać parę minut – w tym czasie Twój świat naprawdę się nie zawali, a Ty dzięki temu możesz lepiej pomóc sobie i temu światu.

Odczujesz inną jakość, większą klarowność Twojego następnego kroku. Może nie od razu, może za którymś razem, ale sprawdzaj i praktykuj. Oddech to życie, którym odżywiasz swoje ciało, każdą komórkę i jest w każdym momencie z Tobą. Pozwól sobie oddychać, daj dostęp do spokoju, do siebie, swojej esencji.

Przeczytaj także: Być elastycznym jak trzcina – czyli jak budować w sobie otwartość na zmiany?

Kompetencja 2: Bycie z poziomu serca

To zestrajanie się ze sobą i z tym, co się wydarza. Dzięki czemu dostrzegamy szerszy kontekst sytuacji i wyczuwamy większy potencjał, szersze możliwości nie tylko na teraz, ale długoterminowo, dla siebie i dla innych.

Naukowcy z Heart Math Institute potwierdzili, że serce ma 5 000 razy mocniejsze pole magnetyczne niż mózg oraz 100 razy mocniejsze pole energetyczne. Dzięki byciu z poziomu serca masz dostęp do większego pola informacji, większej ilości rozwiązań Twojej sytuacji. To wiele więcej niż dostarcza Ci mózg, bo opiera się na tym, co już znasz (budujesz coś ze znanych Ci elementów, ale nie tworzysz nowego).

Jak być z poziomu serca? Prosta technika 3 kroków – technika koherencji serca i mózgu stworzona przez Heart Math Institute współpracującym z Greggiem Bradenem i Joe Dispenza, którzy łączą naukę, medycynę z duchowością:

  • Zamknij oczy i połóż rękę na energetycznym centrum serca na środku klatki piersiowej – poprzez dotyk dajesz sygnał, że jesteś uważnością w sercu (bo jak myślisz, że jesteś w sercu to jesteś w głowie 🙂 ).
  • Spowolnij oddech i oddychaj głęboko aż poczujesz, że Twoje ciało jest spokojne – to sygnał, że jesteś bezpieczny/a.
  • Przywołując jakąś sytuację poczuj tak prawdziwie sercem jedno z 4 uczuć: Wdzięczność, Uznanie do kogoś/innych/siebie, Troskę lub Współodczuwanie (to coś więcej niż empatia) – kontynuuj przez min. 3 minuty.

Koherencja utrzymuje się przez 6 godzin w naszym ciele, w naszym polu, w naszej całości, można ją powtarzać w ciągu dnia co 6 godzin tworząc zestrojenie ze sobą i z tym, co nas otacza.

To jest fundament do tego, żeby podnieść swoje wibracje i przyciągnąć to, co jest zgodne z Twoim zamiarem/misją życiową. To samouzdrawianie od efektów stresu, to budowanie naszej odporności na stres i radzenie sobie z trudnymi sytuacjami.

Kompetencja 3: Doświadczanie procesu

Vs. kurczowe trzymanie i koncentrowanie się na celu. Odczuwanie przyjemności z procesu dochodzenia do celu to bycie w stanie pełni, korzystanie ze swoich zasobów. Koncentrując się w pełni na celu nie widzimy tego, co wokół nas, czegoś, co może wspomóc realizację celu (to jak patrzenie przez lornetkę – widzimy tylko to, co umożliwiają małe otwory i zupełnie nie dostrzegamy tego, co wokół nas, bliżej nas). To podejście zgodne z „High intention low attachement” (Alan Seale, twórca Center for Transformational Presence) = bycie i działanie intencjonalne bez nadmiernego przywiązywania się do rezultatu. Dzięki temu widzimy szerszy kontekst, a sama droga dochodzenia do celu jest spełnieniem. Pozwalamy sobie na dostrzeżenie wskazówek, sygnałów, które mogą wesprzeć ten cel. To również pozwolenie na to, żeby cel się urzeczywistniał bez naciskania, szybkich rozwiązań.

Kompetencja 4: Kooperacja

A nie konkurencja. Miejsca starczy dla każdego i jeżeli ktoś w naszej branży robi coś wartościowego, to my dzięki temu możemy wzrastać. I nie chodzi tu o to, kto pierwszy na mecie.

Ludzie, firmy działające w naszej branży sprawiają, że świat się o niej dowiaduje, a to poszerza grupę odbiorców. Tworzy się dzięki temu miejsce dla nas. Biznes/branża to ludzie, którzy na dłuższą metę chcą współpracować z innymi ludźmi nie dlatego, że akurat oferują taki produkt, czy usługę, ale dlatego, że właśnie są tacy, jacy są. Jeden woli współpracować z Tobą, bo jest mu z Tobą po drodze, nadajecie na wspólnych falach, a inny wybiera innego człowieka z tegoż samego powodu.

Kompetencja 5: Akceptacja

Rozumiana jako potwierdzenie i zauważenie, że jest coś, choć niekoniecznie to nam się podoba. To, że to dostrzegam pozwala mi znowu na wsłuchanie się czego się uczę i w związku z tym świadomie podejmuję wybór, jak na to chcę odpowiedzieć.

Jeżeli mój szef jest autorytarny i nie lubię tego jak na mnie krzyczy, nie uciekam od tego co czuję, zauważam to, zadając sobie pytanie, po co to się dzieje? Czego to chce mnie nauczyć? Jaką rolę chcę tu podjąć? Co w związku z tym zrobię? Podejmujemy świadomy wybór również w szerszym kontekście – możemy podjąć decyzję o samorozwoju i wzmocnieniu swoich umiejętności zarządzenia tą sytuacją, stawiania własnych granic, wyrażania siebie.

Mogę też zdecydować, że daję sobie określony czas na to, aby sytuacja się poprawiła. Mogę zrezygnować ze współpracy albo zostać i przyjąć, że to dla mnie przestrzeń do nauki współpracując z takim szefem. Ważne jest to, aby to był świadomy wybór, a nie machnięcie ręką licząc na to, że coś się zmieni. Nic się nie zmieni, ponieważ poza akceptacją tego, co na zewnątrz jest drugi wymiar akceptacji – siebie z tym, co jest (znowu niekoniecznie zgadzając się z tym, ale zauważając to, że tak to odbieram i w związku z tym do czego mnie to zaprasza.

Bycie w takiej akceptacji to bycie obserwatorem siebie, swoich emocji, odczuć, zauważanie tego jaka jest moja relacja do czegoś, do kogoś. Otwiera nam to przestrzeń własnej transformacji, ponieważ to właśnie moja relacja do czegoś to przestrzeń transformacji, wewnętrznej zmiany (Alan Seale, Center for Transformational Presence).

Przeczytaj także: Zmiany w życiu – o co powinnaś zadbać po 20-tce, 30-tce i 40-tce?

Kompetencja 6: Uwalniaj niewspierające emocje

Nie uciekaj od nich, zauważ je, spotkaj się z nimi i uwolnij. Odpuść je wraz ze wszystkimi korzyściami, jakie Ci przynoszą. Każdy z nas jest jak słoik, w którym upychamy nieprzeżyte emocje od urodzenia, chowamy je głęboko i kumulujemy aż słoik pęka w najmniej oczekiwanym momencie, przy drobnostce.

Wybuch gniewu, poczucia winy, wstydu, cały koktajl emocjonalny jest wtedy nieadekwatny. Nigdy nie jest za późno zacząć uwalniać emocje. Zauważ je wraz z odczuciami w ciele, pozwól, aby rozlały się po całym ciele, przeżyj je do końca i pożegnaj się z nimi i ze wszystkimi korzyściami, które Ci dawały – odpuść. Praktykuj to wtedy, kiedy się pojawiają te emocje, w konkretnej sytuacji lub regularnie wchodząc w technikę uwalniania (więcej w „Technika uwalniania” Dr David Hawkins). Uwalniając to, co nas nie wspiera robimy miejsce na nowe, podnosimy swoje wibracje, świat zaczyna nas wspierać, spotykamy właściwych ludzi, żyjemy w lepszej jakości i wzrastamy.

Kompetencja 7: Pięknie jest nie wiedzieć

Jak się czujesz kiedy tracisz nad czymś kontrolę? Jak się wtedy zachowujesz? A gdybyś podeszła do braku kontroli jak do możliwości odkrywania czegoś nowego, tej szansy na wychodzenie poza wyuczone schematy? Poczucie kontroli nad czymś, to tylko iluzoryczne kontrolowanie i skupianie się tylko na tym, co kontrolujemy, i nie dostrzegamy tego, co poza tym.

Jedna z moich klientek coachingowych przyszła z celem zwiększenia kontroli w swoim życiu i zmieniając perspektywę zobaczyła szerzej i doceniła jaką przyjemność daje, kiedy pozwalasz sobie na brak kontroli. Uwalniające. Pozwolenie sobie na bycie z „nie wiem” to pozwolenie na wejście w nowe, w nieznane. Otwierając się na to z dziecięcą ciekawością, może być ogromną przygodą, nowym przyjemnym przeżyciem, radością i spełnieniem. W „wiem” jest to, co znane znowu to budowanie konstrukcji ze starych, znanych klocków – czy to tworzenie nowego?

Wszystkie te kompetencje łączy zaprzestanie oporu. Każdy z nas w każdej chwili ma do tego dostęp. Idąc za biologią totalną (cytat dr n. med. Marzanna Radziszewska) „nasza wolna wola to właśnie zaprzestanie oporu”. Z całego serca życzę Ci zaprzestania oporu i życia bardziej, pełniej.

Jeżeli masz pytania – Jestem. 😊

Przeczytaj także: Szukasz pracy? Tej wiedzy będziesz potrzebować!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Czapla-Bystrowska
Wierzę w to, że każdy może być i żyć w pełni, w zgodzie ze sobą, tworząc świat, który działa dla siebie i innych. Pracuję z Liderkami - kobietami biznesu, które czują, że mają większy potencjał i są gotowe, żeby go odkryć i wdrażają go w życie. Przeprowadzam je przez proces transformacji jako ich coach i mentor. Pracuję w nurcie Transformational Presence będąc uczennicą Alana Seale’a, założyciela globalnej organizacji Center for Transformational Presence. Jako dyrektor zarządzający rozwinęłam biznes z misją, który tworzy miejsca pracy dla osób z zespołem Downa. Pracuje w 3 językach: polskim, angielskim i niemieckim. Jestem szczęśliwą mamą nastolatek i żoną.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail