Czego szukasz

Zaciśnij zęby i próbuj – mówi Ula, mama 3 dzieci i support engineer

Ma 3 córki i doktorat z nauk farmaceutycznych. Od 3,5 miesiąca pracuje w branży IT. – „Nie mówcie nigdy, że umiecie niewiele, że znacie swoje ograniczenia. Bo zaraz po Was wejdzie chłopak, który wczoraj od mamy na obiedzie dowiedział się, że jest oferta pracy w IT. Będzie mówił, że jest zajebisty i mimo mniejszych umiejętności dostanie tę pracę. Podkreślajcie swoje atuty, choćby niezwiązane z IT: znajomość języków, umiejętności pracy w grupie, projekty, nawet te charytatywne. To wszystko jest ważne. Wejdźcie na rozmowę z przekonaniem: jestem zajebista!!!” – mówi Ula Grudzień, bohaterka naszej historii.

  • Joanna Gotfryd - 27/12/2018
Urszula Grudzień support engineer

Ula, zostałaś mamą w branży IT, chociaż ukończyłaś studia medyczne i nawet masz doktorat z nauk farmaceutycznych! Dlaczego zdecydowałaś się na zmianę branży o 180 stopni?

Może wygląda to jak zwrot o 180 stopni, ale nie do końca tak było. Jestem absolwentką analityki medycznej, pracowałam w laboratorium kilka lat. Moja praca bardzo mi się podobała, ale wymagała pełnej dyspozycyjności, także w niedzielę i święta, jak to bywa w szpitalach.

Po urodzeniu drugiej córki, mając w domu dwójkę malutkich dzieci (w tamtym czasie starsza miała trochę ponad 2 latka, młodsza 9 miesięcy), zdecydowałam się nie wracać do laboratorium. Zwłaszcza, że jednocześnie robiłam studia doktoranckie. Dostałam pracę w tej samej firmie, ale w biurze, gdzie zaczęłam się zajmować rozliczeniami, analizami kosztów, analizami statystycznymi badań laboratoryjnych.

Choć tematyka badań medycznych dalej była mi bliska, okazało się, że nowe obowiązki są równie ciekawe i zajmujące. Z myślą bardziej o doskonaleniu się w tym co robię i automatyzacji pewnych zadań, zdecydowałam się już po obronieniu doktoratu na studia podyplomowe z Metod Wytwarzania Oprogramowania. Zaczęłam jako totalny laik :). W tamtym czasie nie wiedziałam, co funkcja przyjmuje, a co zwraca, czego mój mąż – programujący od dziecka – nie mógł zrozumieć :).

Na szczęście cierpliwość wykładowców okazała się niesamowita. Pomagali nam także poza studiami, odpowiadając na maile i sprawdzając zadania. Roczne studia robiłam dwa lata, gdyż tuż przed rozpoczęciem pierwszego semestru okazało się, że… jestem w trzeciej ciąży. Mogłam ze studiów zrezygnować, ale zdecydowałam się podjąć próbę zaliczenia pierwszego semestru i kontynuowania nauki już po porodzie. Udało się 🙂

Od czego zaczęłaś myślenie o zmianie branży? Od jakich działań?

Jeszcze podczas pierwszego semestru studiów przekonałam się, że programowanie jest po prostu fajne :). Cieszy mnie działający kod, że potrafię siedzieć do 2 w nocy próbując rozwikłać zagadkę błędnej kompilacji. Z każdym zjazdem przekonywałam się, że nowe umiejętności sprawiają mi ogromną przyjemność, na tyle dużą, że zaczęłam myśleć o zmianie zawodu.

Plan miałam taki, aby po powrocie na drugi semestr postarać się zdobyć wakacyjny staż. Niestety nabory odbywały się na przełomie marca i kwietnia, a ja w tym czasie nie miałam wystarczającej wiedzy, aby zostać stażystką. Pewne wiadomości musiałam sobie po rocznej przerwie odświeżyć, nad wieloma tematami popracować.

Brałaś też udział w programie mentoringowym Tech Leaders, który znamy i któremu patronujemy od kilku lat. Co dał Ci udział w nim?

To, że zostałam mentee było jak spełnienie marzeń. Bałam się tej rocznej przerwy podczas studiów. Dlatego, jak tylko moja córeczka miała 3 miesiące, zaczęłam robić na jednej z platform internetowych (Edx) kurs Microsoftu z podstaw HTML, CSS i JavaScript. Uznałam, że 30 minutowe lekcje i zadania nie będą mnie pochłaniać całkowicie, a jednocześnie będę czuła, że coś robię, a moje szare komórki działają :).

Kurs skończyłam z końcem wakacji. Tworzenie stron strasznie mi się spodobało, od razu widać efekty i można się trochę „wyżyć” artystycznie. Zdobyłam certyfikat i postanowiłam, że pójdę w stronę front-endu. Wtedy rozpoczęły się nabory na TechLeaders. Przekonałam mentora, aby wziął mnie pod swoje skrzydła.

Te 4 miesiące były bardzo intensywne, ale praca nad moim portfolio sprawiała mi ogromną przyjemność. Marcin pokazał mi nie tylko narzędzia frontendowca, nauczył jak korzystać z Lessa, Sassa, pisania CSS używając BEMA, ale także kilka aspektów związanych z dobrą praktyką: jak powinien wyglądać projekt, z jakich elementów powinien się składać. Jak tylko program się skończył, wróciłam na studia podyplomowe.

Mogę więc powiedzieć, że mimo iż „siedziałam na macierzyńskim” (swoją drogą takie określenie musiał wymyślić mężczyzna – my mamy wiemy, że z siedzeniem nie ma to nic wspólnego 🙂 czułam się aktywna, czułam, że przy całym poświęceniu pięcioosobowej rodzinie, robię coś tylko dla siebie.

Wspomniałaś, że szukałaś pracy jako junior developer, ale okazało się, że brakowało Ci doświadczenia, którego firmy wymagały nawet na juniorskie stanowisko… To jakiś paradoks…. Czy to była jedyna przeszkoda, ten brak doświadczenia? Czego wymagały firmy na stanowisko JD?

Startowałam na stanowiska stażowe i juniorskie. Wymagania były bardzo zróżnicowane. W dużym skrócie, brakło mi wiedzy z algorytmów, ze środowisk programistycznych. Nie miałam na przykład doświadczenia z Linuxem, z bazami danych – nie mówię o teorii, tylko o praktyce właśnie. Czasem wymagali bardzo specjalistycznej wiedzy na przykład z XMLa.

A jeśli chodzi o stanowisko juniorsko – frontendowe, to wymagali samodzielności i umiejętności stworzenia całej strony samodzielnie. Niestety moja wiedza z zakresu programowania i tworzenia stron była niewystarczająca, a moje portfolio raczej ubogie. W Krakowie rynek frontend-developerów jest raczej nasycony. Firmy owszem, poszukują frontendowców, ale z więcej niż podstawową znajomością JavaScript. Nie mówiąc już o bezpieczeństwie sieci, debugu stron, wiedzy na temat zagadnień sieciowych.

Niektóre rozmowy będę na zawsze pamiętać jako niezbyt miłe doświadczenie.

Dlaczego niemiłe?

Rekrutacje stażowe polegały tylko i wyłącznie na zadaniach. Nikt ze mną nie rozmawiał, nie zweryfikował czy nadaję się na inne stanowiska. Zadanie, suma punków – odrzucenie kandydatury. Nawet maile informacyjne były wysyłane jakby z automatu.

Co do juniorskich stanowisk bywało tak, że było całkiem miło, ale zdarzyło mi się być maglowaną przez 2 godziny, podczas których miałam wrażenie, że osoby rekrutujące chciały mi udowodnić czego nie umiem (co nie było trudne), mimo iż mówiłam, że z niektórymi środowiskami nie mam doświadczenia – nie miałam prawa mieć, bo nigdy nie pracowałam.

Być może osoby te chciały dobrze, może chciały „coś” ze mnie wyciągnąć, ale jeśli wychodzi się z rekrutacji z uczuciem zmiażdżenia, tak silnym, że chce się płakać, to nie jest to chyba najlepiej przeprowadzona rekrutacja.

Działo się tak mimo, iż w większości przypadków, osoby rekrutujące jeszcze przed spotkaniem wiedziały o tym, że jestem w trakcie przekwalifikowania i powinny być świadome, że osoba bez kierunkowego wykształcenia i bez doświadczenia może tego doświadczenia po prostu nie mieć. A jednak pojawiały się dość szczegółowe pytania dotyczące poszczególnych technologii, frameworków itp.

Myślę, że nie jest łatwo otrząsnąć się po takim doświadczeniu, w moim przypadku stosunkowo pomocne okazywało się wypłakanie się i zjedzeniu solidnej porcji orzechowej czekolady  – o słaba płci 😛 😉 Myślę, że my kobiety tracimy łatwo pewność siebie i wiarę w to, że może być lepiej. Ja jestem dowodem na to, że warto zacisnąć zęby i próbować.

Kiedy podjęłaś decyzję o supporcie? Co zdecydowało o tym, że poszłaś w tym kierunku i pracujesz jako support engineer?

O supporcie dowiedziałam się przypadkiem od kolegi, który polecił mnie do mojej obecnej firmy. Wiedział, że szukam pracy i powiedział, że akurat w jego firmie poszukują kogoś na stanowisko Support Engineer i może dowiedzieć się czegoś więcej. Nie do końca wiedziałam na czym polega praca osoby na tym stanowisku oraz co się z nią wiąże.

Byłam lekko zestresowana, bo czytałam różne opinie na temat tego zawodu. Kolega mówił mi, że ich firma jest fajna i nie ma się czego bać. Powiem szczerze, już na pierwszej rozmowie poczułam się jak u „siebie”. Od razu powiedzieli, że jeśli na drugim etapie, czyli na zadaniu wypadnę słabiej, ale rozmowy pójdą dobrze, to dadzą mi czas na naukę. I od razu zapewnili o możliwości rozwoju. Powiedziałam TAK i nie żałuję 🙂

Mówiłaś, że chciałaś odczarować pracę w supporcie – co Ci się najbardziej w tutaj podoba?

Chciałam odczarować support właśnie ze względu na niezbyt pochlebne opinie jakie wyczytałam przed rekrutacją, że się użera z klientami, że jest się uwięzionym i się nie rozwija… Szczerze mówiąc, jak na razie nie nadążam z nauką 🙂 Ale tak pozytywnie 🙂 Praca na supporcie polega na pomocy.

Ja zawsze w dotychczasowym życiu pomagałam – na tym właśnie polega praca w służbie zdrowia, ale tutaj pomagam rozwiązać zagadki, dlaczego u klienta coś nie działa. I to coś może być jakąś błahostką do rozwiązania w kilka minut, ale i może to być i poważny bug z naszej strony.

Moim zadaniem jest zebranie jak największej ilości informacji i próba odtworzenia problemu po stronie klienta, a potem przekazanie wszystkich tych informacji do deweloperów. Rozwiązuję zagadki, utrzymuję stały kontakt z klientami. Podoba mi się to, że mam kontakt z kodem, a jednocześnie mam wpływ na to jak moja firma jest odbierana przez naszych klientów.

Czym zajmujesz się na co dzień?

W naszej firmie mamy dwa sposoby odbierania zapytań od klientów: poprzez czat oraz maila. Moim zadaniem jest zbieranie informacji na temat problemów zgłaszanych przez klientów i próba odtworzenia tych problemów na ich stronach internetowych bądź w aplikacjach, jak również używając naszego środowiska. Im więcej informacji uda mi się zebrać, tym szybciej i z większą dokładnością odtworzę problem klienta. Dzięki temu szybciej uda nam się go usunąć.

Do zbieranych informacji zalicza się wersja biblioteki, kod jakim nasz produkt jest zaimplementowany, błędy które pojawiają się w konsoli. Zanim zaczęłam pracę nie potrafiłam tak naprawdę debugować stron. Teraz coraz więcej wiem w tym temacie, poszerzam wiedzę z zakresu bezpieczeństwa sieci, sposobu pisania kodu itp., ale też współpracuję z innymi działami, w tym z działem sprzedaży.

Co konkretnie musiałaś umieć, żeby dostać tę pracę?

W Filestack wymagali podstawowej znajomości HTML, CSS i JavaScript. Moje zadanie rekrutacyjne to było właśnie zadanie z JS, polegające na implementacji produktu na własnej stronie internetowej. Ponieważ jest to pozycja związania ze współpracą z deweloperami, dobrze jest znać postawy jakiegoś języka. Nie musi to być JS, myślę że w dużej mierze zależy to od firmy.

Podczas naszej pierwszej rozmowy pojawiły się pojęcia L1, L2 i L3 – czy możesz je wyjaśnić?

Developer Support Engineer to pozycja, która w supporcie określana jest jako L2. Jest to człowiek, który zna podstawy programowania i może odtworzyć błędy. L1 to Customer Success, czyli osoba mniej techniczna, która jest pierwszą linią kontaktu z klientem. W zależności od rodzaju problemu – techniczny, sprzedażowy, produktowy, taka osoba przekazuje informacje o danym problemie dalej. L3 natomiast, to osoba, która nie tylko umie odtworzyć błąd i ma wiedzę jak ten błąd mógł powstać, ale również potrafi go w kodzie poprawić (tak u klienta, jak u nas).

Wspomniałaś, że pracujesz od 3,5 miesiąca i bardzo dużo się uczysz – jakie masz plany zawodowe na najbliższy rok?

Szukam szkolenia z Node.js. Mamy budżet szkoleniowy, który chcę wykorzystać na poznanie tajników pracy od strony serwerowej i backendu. I planuję zrobić szkolenie na Udemy i type scripta.

Ula, na koniec rodzinnie – jesteś mamą 3 dziewczynek, w wieku 7, 6 i 1,5 roku – wymagająca ekipa! Jak na co dzień łączysz role mamy i pracownika?

Powiem szczerze – nie jest łatwo 🙂 Zanim rozpoczęłam pracę, musieliśmy z mężem podjąć bardzo ważną decyzję. Otóż oboje pracujemy do 17, a nawet jakby jedno z nas pracowało do 16, to odbiór dziewczynek z trzech różnych placówek z dwóch różnych osiedli wymagałby wielkiego wysiłku. Kto ma choć 2 dzieci, wie jak ciężko przy krakowskich korkach zdążyć dojechać w godzinę do przedszkola z drugiego końca miasta.

Zdecydowaliśmy się zatrudnić nianię, która ma bardzo trudne zadanie, bo musi odebrać dziewczynki ze szkoły, przedszkola i żłobka. Niestety dziadkowie mieszkają daleko i dalej są aktywni zawodowo. Na szczęście udało nam się trafić na fantastyczną osobę, bez której nie wyobrażam sobie teraz życia 😉 Możecie pomyśleć, że to wygodne, ale z naszego punktu widzenia nie mieliśmy innego wyjścia. Przynajmniej takiego, które byłoby dla mnie do zaakceptowania.

Na koniec może chcesz przekazać wiadomość mamom, które będą czytały ten wywiad i rozważają przebranżowienie się. Czy coś szczególnego chciałabyś im powiedzieć?

Tak. Dziewczyny, wiecie co jest najtrudniejsze w znalezieniu pierwszej pracy w IT? Utrzymanie wiary w to, że się uda. Jedna, druga, trzecia rozmowa, która nie przynosi pozytywnego efektu może zniechęcić. Nie dajcie się!

Wiem frazes. Mój mąż mi powtarzał: musisz znaleźć tylko jedną pracę, w końcu się uda:) Pamiętajcie, żeby cały czas coś robić, doszkalać się.

Pozwolę sobie też przytoczyć radę z mojego interview: Nie mówcie nigdy, że umiecie niewiele, że znacie swoje ograniczenia. Bo zaraz po Was wejdzie chłopak, który wczoraj od mamy na obiedzie dowiedział się, że jest oferta pracy w IT. Będzie mówił, że jest zajebisty i mimo mniejszych umiejętności dostanie tę pracę. Podkreślajcie swoje atuty, choćby niezwiązane z IT: znajomość języków, umiejętności pracy w grupie, projekty, nawet te charytatywne. To wszystko jest ważne.

Wejdźcie na rozmowę z przekonaniem: jestem zajebista!!!

Dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Jak szukać pracy na nowym rynku pracy? Weź udział w webinarze z firmą Bosch!

Kogo pracodawcy szukają na rynku pracy? Jak czytać ogłoszenia o pracę i jakie pytania zadać samemu sobie przed rozmową o pracę? A jakie rekruterowi? Jeśli jesteś ciekawa /ciekawy, weź udział w naszym webinarze we współpracy z firmą Bosch już 17 lutego o 21:00! Zapisz się już dziś! W trakcie webinaru poznasz także nasz najnowszy program „Mother Empower!”
  • Agnieszka Kaczanowska - 11/02/2020

Zastanawiasz się czasem, jakim szyfrem ktoś pisał ofertę pracy?

A może szukasz odpowiedzi na pytania:

  • Jak szukać pracy na nowym rynku pracy?
  • Jak czytać ogłoszenia o pracę, aby dobrze zrozumieć zakres obowiązków i oczekiwania?
  • Jakie pytania zadawać rekruterom, aby się nie rozczarować?
  • Jakie są obecnie oczekiwania pracodawców wobec pracowników?
  • A także, kto pracuje w firmie Bosch i jak firma wspiera rozwój swoich pracowników?

Weź udział w naszym webinarze już 17 lutego i poznaj odpowiedzi na te i wiele innych pytań!

Skąd pomysł na webinar?

Po pierwsze: wszystkie wymienione wyżej pytania słyszymy bardzo często od Was, naszych czytelniczek i chcemy wspólnie z zespołem firmy Bosch na nie odpowiedzieć.

Po drugie: silna reprezentacja zespołu firmy Bosch chce podzielić się swoim doświadczeniem, wiedzą i podpowiedzieć Wam jak skutecznie szukać pracy! Skorzystajcie!

Po trzecie: właśnie z firmą Bosch, przygotowaliśmy dla Was pierwszą (pilotażową) edycję Programu Mentoringowego „Mother Empower”, o którym opowiemy krótko w trakcie webinaru i zdradzimy jak wziąć udział w programie i kto może skorzystać! Dowiedz się jako pierwsza!

Zapisujesz się? Zapraszamy!

Prowadzące webinar:

Izabela Pipka, HR Director w firmie Bosch. Która sama o sobie mówi:
„Jestem żoną, mamą 4 dzieci oraz człowiekiem HR. Po studiach z zakresu Psychologii Pracy i Stresu związałam się na stałe z branżą HR, pracując głównie jako HRowiec w wydawnictwie książkowym Bertelsmann (15 lat), a następnie w Grupie Bosch w Polsce jako Dyrektor HR. Stawiam przede wszystkim na Człowieka, chętnie dzielę się wiedzą i doświadczeniami. Jestem otwarta na wspólne dochodzenie do celu. Szukam inspiracji i zachęcam innych do ich szukania. Nie pozostawiam sprawy bez rozwiązania. :-)”

Więcej o sobie Iza opowiedziała w wywiadzie dla nas. Przeczytaj!

Joanna Wojdan – Liszewska, Employer Branding Expert w Robert Bosch Sp. z o.o. to absolwentka psychologii Uniwersytetu SWPS oraz studiów podyplomowych z Zarządzania Wizerunkiem Pracodawcy na Akademii Leona Koźmińskiego. Od 2011 roku pracuje w dziale HR w firmach zajmujących się nowymi technologiami. Jako doświadczony employer brandingowiec kieruje się zasadą mówiącą, że sukcesy biznesowe firmy i sukcesy osobiste jej pracowników są ze sobą silnie powiązane. Od lat z sukcesem wdraża inicjatywy mające na celu wsparcie pracowników – rodziców.

A ja (czyli Agnieszka Czmyr-Kaczanowska) będę miała przyjemność moderować naszą rozmowę! Zapraszam!

Szczegóły organizacyjne webinaru

Kiedy?

  • 17 lutego br. tj. poniedziałek (nie ma za wiele czasu!).

Godzina?

  • 21:00 – to start webinaru, a planowane zakończenie o 22:30.

Czy będzie nagrywany?

  • Tak, o ile technika nie zawiedzie. 😉

Webinar jest bezpłatny. Ale konieczna jest rejestracja.

Tak zapisuję się od razu!

Ważna informacja: aby otrzymywać od nas powiadomienia i przypomnienia o webinarze prosimy o wyrażenie zgody na otrzymywanie od nas wiadomości, inaczej nie dostaniesz przypomnienia!

Chcesz dowiedzieć się więcej o firmie Robert Bosch? Zobacz pełny profil firmy w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom i poznaj aktualne oferty o pracę!

Zdjęcia i logotypy: własność firmy Robert Bosch.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 

Macierzyński to świetny moment na zmiany, czyli o tym jak zostałam Data Scientist – historia Natalii

Gdzie szukać inspiracji dotyczącej rozwoju zawodowego? Jak może wyglądać dzień mamy dwójki chłopców, która jest w procesie przekwalifikowania się? Czy praca zdalna zawsze idzie w parze z korzyściami? O tym oraz o łączeniu nauki z macierzyństwem oraz rozwojem zawodowym rozmawiamy z Natalią Michałek, Data Scientist w Atos Poland Global Services.
  • Anna Łabno - Kucharska - 03/02/2020
Natalia Michałek z firmy Atos

Natalio, bardzo się cieszę, że zgodziłaś się na rozmowę. Myślę, że Twoja historia może być niezwykle motywująca i inspirująca dla wszystkich kobiet, które myślą o zmianie zawodowej będąc na urlopie macierzyńskim. Ty zaczęłaś myśleć o przebranżowieniu właśnie w tym czasie. Rozpoczęłaś szkolenia. Jak to wyglądało?

Urlop macierzyński to świetny moment na zmiany. Można się na chwilę zatrzymać, zdystansować od pracy i zastanowić co dalej. Pojawienie się dziecka sprawiło, że zmieniły się moje życiowe priorytety. Wcześniej pracowałam jako specjalistka ds. raportowania, potem byłam liderką zespołu.

Po narodzinach pierwszego synka zaczęłam się zastanawiać jak chciałabym, żeby wyglądała moja praca po powrocie oraz jak połączyć macierzyństwo z rozwojem zawodowym. Marzyła mi się większa elastyczność, możliwość pracy z domu. Wiedziałam, że takie możliwości daje branża IT. Zaczęłam rozwijać się w kierunku data science.

Przerabiałam kursy internetowe, czytałam książki, zaczęłam wykonywać własne projekty. Uczyłam się w trakcie drzemek synka. Potem, gdy byłam w drugiej ciąży, synek chodził na kilka godzin do żłobka, a ja cały ten czas wykorzystywałam na naukę. Nie ukrywam – bywało ciężko, ale dawało mi to też ogromną satysfakcję. Było mi to zwyczajnie potrzebne.

Urlop macierzyński to czas absolutnie wyjątkowy, pełen nowych wyzwań, ale to także trudny okres. Każdy dzień jest podobny, brakuje codziennego kontaktu z ludźmi. Nauka bardzo mi pomogła zachować życiową równowagę, poświęcać czas i uwagę dzieciom, ale też robić coś dla siebie samej.

Dobrze, że o tym mówisz. To ważny temat. A powiedz, czy temat Data Science przyszedł do Ciebie naturalnie, czy śledziłaś trendy w branży IT?

Mój mąż pracuje w branży IT. To on podesłał mi artykuł o tym, czym jest data science. Od razu wydawało mi się, że to coś dla mnie. Zaczęłam czytać kolejne artykuły. Dowiedziałam się, że branża rozwija się na świecie w bardzo szybkim tempie i, że również w Polsce poszukuje się coraz większej liczby specjalistów w tej dziedzinie. Wiedziałam, że jest to kierunek przyszłościowy, a dla mnie była to dość naturalna ścieżka rozwoju.

Nie było tak, że muszę się całkowicie przebranżowić. Sporą część kompetencji już posiadałam. Miałam wieloletnie doświadczenie w analizie danych, wiedzę statystyczną, kompetencje miękkie. Musiałam przede wszystkim nauczyć się programować i zdobyć wiedzę o uczeniu maszynowym.

Początki nie były łatwe. Od studiów minął już jakiś czas, odwykłam od tak intensywnej nauki. Ale im dłużej się uczyłam, tym z większą łatwością mi to przychodziło. Czasem wracałam wielokrotnie do tych samych tematów, by mając już większą wiedzę, zrozumieć kolejne szczegóły działania algorytmów uczenia maszynowego.

Teraz pracujesz w specyficznym obszarze związanym z cyber security. Czy możesz zdradzić, jak wygląda Twój dzień pracy?

Pracuję w projekcie „User Behavior Analysics”. Naszym zadaniem jest wczesne wykrywanie cyberataków na przedsiębiorstwa na podstawie analizy zachowania użytkownika sieci. Moja codzienna praca polega przede wszystkim na analizie logów systemowych i poszukiwaniu najlepszych rozwiązań konkretnych zagadnień z zakresu bezpieczeństwa. Buduję modele statystyczne, korzystam z algorytmów uczenia maszynowego, programuję.

Moim zadaniem jest ustalenie wzorców zachowania użytkowników, a następnie wychwycenie anomalii, które mogą świadczyć o potencjalnym zagrożeniu.

Ściśle współpracuję ze specjalistami ds. cyberbezpieczeństwa. To oni posiadają niezbędną wiedzę domenową i wspierają nas na etapie specyfikacji wymagań, wyboru najlepszych rozwiązań i dostrajania wdrożonych produkcyjnie algorytmów. Zajmuję się także pisaniem dokumentacji oraz rewizją kodu innych członków zespołu. Część czasu poświęcam na dalszy rozwój. Data science jest dziedziną, która nieustannie się rozwija i trzeba stale się uczyć, by być na bieżąco z najnowszymi rozwiązaniami.

Wiemy już czym się zajmujesz. Natomiast powiedz jak i kiedy w obszarze Twoich zainteresowań pojawił się Atos? Można powiedzieć, że z tą firmą związałaś się stosunkowo od niedawna. Czym Cię do siebie przyciągnęli?

W Atos pracuję od 7 miesięcy. Firmę poznałam na konferencji odbywającej się w Gdańsku. Dowiedziałam się, że budują zespół data science i że wykorzystują uczenie maszynowe do wykrywania cyberataków na przedsiębiorstwa. Temat wydawał mi się ciekawy. Porozmawiałam z rekruterką. Powiedziała mi, że choć główna siedziba firmy jest w Bydgoszczy, to dopuszczają możliwość pracy w pełni zdalnej po okresie wdrożenia.

Zapewniono mnie, że również okres wdrożenia można zorganizować w sposób elastyczny, czyli z przerwami, abym nie musiała rozstawać się z dziećmi na zbyt długo.

Na pierwszą telefoniczną rozmowę Atos zaprosił mnie mimo tego, że do mojego powrotu do pracy pozostało jeszcze kilka miesięcy. Rozmowa techniczna poszła mi dobrze, a kilka miesięcy później, gdy już planowałam powrót do pracy, odbyły się pozostałe rozmowy i zostałam zatrudniona. Do firmy Atos przekonała mnie przede wszystkim możliwość pracy w ciekawym projekcie i robienia dokładnie tego, czego tyle czasu się uczyłam. Czułam też, że jest to miejsce, w którym uda mi się pogodzić życie prywatne z zawodowym.

Poznaj firmę Atos Poland Global Services i zobacz, czy szukają właśnie Ciebie!

Natalio, pracujesz całkowicie zdalnie, tylko kilka razy w miesiącu jeździsz z Gdańska do Bydgoszczy. To wymarzona forma pracy dla wielu mam. A czy Ty dostrzegasz same plusy, czy może było lub jest coś, co było dla Ciebie wyzwaniem?

Pracę zaczynałam od wdrożenia, które trwało kilka tygodni i odbywało się w siedzibie firmy, w Bydgoszczy. Tego obawiałam się najbardziej. Wspólnie z mężem musieliśmy zorganizować opiekę nad dziećmi w tym okresie, a poza tym zwyczajnie ciężko było mi zostawić synków. Nigdy wcześniej nie rozstawałam się z nimi na tyle czasu. Dużą część obowiązków przejął mój kochany mąż, który zawsze angażował się w wychowanie dzieci i wspierał mój rozwój. Z pomocą przyszli także dziadkowie i zamiast trudnego rozstania z mamą zapewnili chłopcom radosne wakacje.

W pracy również okazało się, że wdrażam się sprawnie i moje pobyty w Bydgoszczy udało się ograniczyć do niezbędnego minimum. W tej chwili jeżdżę do Bydgoszczy z reguły na 2 dni w miesiącu. Terminy zjazdów ustalamy wspólnie z całym zespołem, więc moje plany prywatne zostają zawsze uwzględnione. Synowie też już wiedzą, że jak jadę do Bydgoszczy, to szybko wrócę. Cieszą się, że będą mogli odebrać mnie z dworca i pooglądać pociągi.

A tak na co dzień, co daje Ci taki system pracy?

Dla mnie, jako mamy, praca zdalna to idealna opcja. Najbardziej cieszę się z tego, że nie tracę czasu na stanie w korkach. Wiozę synów do przedszkola i pięć minut później rozpoczynam pracę. Jeśli muszę coś pilnie załatwić w ciągu dnia, to również mam taką możliwość. Muszę to oczywiście zgłosić, ale mogę odpracować nieobecność na przykład wieczorem, gdy dzieci już pójdą spać.

Lubię pracować w domu. Jest spokojnie, słucham ulubionej muzyki, nic mnie nie rozprasza. Mogę też, kiedy mam ochotę wypić CIEPŁĄ kawę, co jest odmianą po 3 latach z dziećmi w domu. 🙂

Tak jak wspominałaś pracujesz w zespole. Jak system pracy zdalnej wpływa na działania całego zespołu?

Mój cały zespół tak pracuje. 🙂 Jesteśmy z różnych miast, ale widujemy się regularnie w Bydgoszczy. Wykorzystujemy ten czas na rozmowy, dzielenie się wiedzą i doświadczeniami. Zawsze też wychodzimy gdzieś razem wieczorem, żeby się lepiej poznać.

Gdy pracujemy zdalnie, pozostajemy w stałym w kontakcie. Jesteśmy zgranym zespołem. Raz dziennie zdzwaniamy się, aby omówić postępy prac i rozwiązać bieżące problemy. Dużo rozmawiamy na firmowym komunikatorze. Wspólnie optymalizujemy kod i usuwamy błędy. Siedzenie ramię w ramię zastępują słuchawki i współdzielenie ekranu komputera.

Przed rozpoczęciem pracy obawiałam się, że nadal będzie mi brakowało kontaktu z ludźmi. Przekonałam się, że obecne technologie pozwalają na sprawną pracę zdalną. Mimo, że siedzę sama w domu, czuję się częścią zespołu.

Praca zdalna dobrze wpływa też na efektywność. W domu nic mnie nie rozprasza, a programowanie wymaga skupienia. Widzę, że gdy spotykamy się całym zespołem w biurze, znacznie mniej udaje nam się zrobić. Czas tak szybko płynie przy kawie i rozmowach. 🙂 Ale i te chwile są potrzebne. Ciężko o efektywną pracę bez dobrej atmosfery.

Myślę, że jeszcze wielu pracodawców wciąż boi się pozwolić pracownikom na pracę zdalną, a jestem żywym dowodem, że ten system świetnie się sprawdza.

Razem z Atos przygotowujemy webinar pn: Zawód programista – obalamy mity! Zapisz się już dziś!

Natalio, a na koniec naszej rozmowy możesz powiedzieć, jakie według Ciebie cechy i kompetencje powinien mieć świetny data scientist? Być może zainspirujesz jakąś mamę do rozpoczęcia nowej drogi zawodowej. 🙂

Uważam, że data scientist z jednej strony musi mieć analityczny umysł i opanowaną wiedzę z zakresu matematyki, statystyki, programowania. Z drugiej strony jednak powinien posiadać szereg kompetencji miękkich. Przede wszystkim tych dotyczących skutecznej komunikacji, ponieważ praca często wymaga współpracy ze specjalistami z różnych dziedzin oraz kontaktu z klientem. Trzeba umieć zbierać wymagania, prezentować zastosowane rozwiązania w sposób zrozumiały dla osób nieposiadających wiedzy technicznej.

Świetny data scientist musi przede wszystkim lubić analizę danych, być ciekawym tego, co uda się w nich odkryć. Musi widzieć i rozumieć różne zależności, potrafić tę wiedzę wykorzystać do rozwiązania konkretnego zagadnienia biznesowego. Praca data scientisty wymaga też często kreatywnego podejścia do problemu.

Każde zagadnienie można rozwiązać na wiele sposobów, czasem te nieoczywiste przynoszą najlepsze rezultaty. W data science trzeba umieć znaleźć złoty środek – rozwiązanie, które będzie dawało wystarczające dobre rezultaty, będąc przy tym możliwie najprostszym i zużywając jak najmniej czasu, i zasobów na obliczenia. By być dobrym data scientistą, trzeba być też bardzo wytrwałym, bo dane często nie są kompletne, poprawne i trzeba spędzić wiele godzin na ich czyszczeniu i porządkowaniu, zanim w ogóle można zająć się tą najbardziej interesującą częścią: analizą i modelowaniem.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Anna Łabno-Kucharska

Zdjęcia: archiwum prywatne Natalii.

Poznaj bliżej firmę Atos i jej profil w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom!

Link firmy Atos
Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Łabno - Kucharska
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail