Czego szukasz

Zaciśnij zęby i próbuj – mówi Ula, mama 3 dzieci i support engineer

Ma 3 córki i doktorat z nauk farmaceutycznych. Od 3,5 miesiąca pracuje w branży IT. – „Nie mówcie nigdy, że umiecie niewiele, że znacie swoje ograniczenia. Bo zaraz po Was wejdzie chłopak, który wczoraj od mamy na obiedzie dowiedział się, że jest oferta pracy w IT. Będzie mówił, że jest zajebisty i mimo mniejszych umiejętności dostanie tę pracę. Podkreślajcie swoje atuty, choćby niezwiązane z IT: znajomość języków, umiejętności pracy w grupie, projekty, nawet te charytatywne. To wszystko jest ważne. Wejdźcie na rozmowę z przekonaniem: jestem zajebista!!!” – mówi Ula Grudzień, bohaterka naszej historii.

  • Joanna Gotfryd - 27/12/2018
Urszula Grudzień support engineer

Ula, zostałaś mamą w branży IT, chociaż ukończyłaś studia medyczne i nawet masz doktorat z nauk farmaceutycznych! Dlaczego zdecydowałaś się na zmianę branży o 180 stopni?

Może wygląda to jak zwrot o 180 stopni, ale nie do końca tak było. Jestem absolwentką analityki medycznej, pracowałam w laboratorium kilka lat. Moja praca bardzo mi się podobała, ale wymagała pełnej dyspozycyjności, także w niedzielę i święta, jak to bywa w szpitalach.

Po urodzeniu drugiej córki, mając w domu dwójkę malutkich dzieci (w tamtym czasie starsza miała trochę ponad 2 latka, młodsza 9 miesięcy), zdecydowałam się nie wracać do laboratorium. Zwłaszcza, że jednocześnie robiłam studia doktoranckie. Dostałam pracę w tej samej firmie, ale w biurze, gdzie zaczęłam się zajmować rozliczeniami, analizami kosztów, analizami statystycznymi badań laboratoryjnych.

Choć tematyka badań medycznych dalej była mi bliska, okazało się, że nowe obowiązki są równie ciekawe i zajmujące. Z myślą bardziej o doskonaleniu się w tym co robię i automatyzacji pewnych zadań, zdecydowałam się już po obronieniu doktoratu na studia podyplomowe z Metod Wytwarzania Oprogramowania. Zaczęłam jako totalny laik :). W tamtym czasie nie wiedziałam, co funkcja przyjmuje, a co zwraca, czego mój mąż – programujący od dziecka – nie mógł zrozumieć :).

Na szczęście cierpliwość wykładowców okazała się niesamowita. Pomagali nam także poza studiami, odpowiadając na maile i sprawdzając zadania. Roczne studia robiłam dwa lata, gdyż tuż przed rozpoczęciem pierwszego semestru okazało się, że… jestem w trzeciej ciąży. Mogłam ze studiów zrezygnować, ale zdecydowałam się podjąć próbę zaliczenia pierwszego semestru i kontynuowania nauki już po porodzie. Udało się 🙂

Od czego zaczęłaś myślenie o zmianie branży? Od jakich działań?

Jeszcze podczas pierwszego semestru studiów przekonałam się, że programowanie jest po prostu fajne :). Cieszy mnie działający kod, że potrafię siedzieć do 2 w nocy próbując rozwikłać zagadkę błędnej kompilacji. Z każdym zjazdem przekonywałam się, że nowe umiejętności sprawiają mi ogromną przyjemność, na tyle dużą, że zaczęłam myśleć o zmianie zawodu.

Plan miałam taki, aby po powrocie na drugi semestr postarać się zdobyć wakacyjny staż. Niestety nabory odbywały się na przełomie marca i kwietnia, a ja w tym czasie nie miałam wystarczającej wiedzy, aby zostać stażystką. Pewne wiadomości musiałam sobie po rocznej przerwie odświeżyć, nad wieloma tematami popracować.

Brałaś też udział w programie mentoringowym Tech Leaders, który znamy i któremu patronujemy od kilku lat. Co dał Ci udział w nim?

To, że zostałam mentee było jak spełnienie marzeń. Bałam się tej rocznej przerwy podczas studiów. Dlatego, jak tylko moja córeczka miała 3 miesiące, zaczęłam robić na jednej z platform internetowych (Edx) kurs Microsoftu z podstaw HTML, CSS i JavaScript. Uznałam, że 30 minutowe lekcje i zadania nie będą mnie pochłaniać całkowicie, a jednocześnie będę czuła, że coś robię, a moje szare komórki działają :).

Kurs skończyłam z końcem wakacji. Tworzenie stron strasznie mi się spodobało, od razu widać efekty i można się trochę „wyżyć” artystycznie. Zdobyłam certyfikat i postanowiłam, że pójdę w stronę front-endu. Wtedy rozpoczęły się nabory na TechLeaders. Przekonałam mentora, aby wziął mnie pod swoje skrzydła.

Te 4 miesiące były bardzo intensywne, ale praca nad moim portfolio sprawiała mi ogromną przyjemność. Marcin pokazał mi nie tylko narzędzia frontendowca, nauczył jak korzystać z Lessa, Sassa, pisania CSS używając BEMA, ale także kilka aspektów związanych z dobrą praktyką: jak powinien wyglądać projekt, z jakich elementów powinien się składać. Jak tylko program się skończył, wróciłam na studia podyplomowe.

Mogę więc powiedzieć, że mimo iż „siedziałam na macierzyńskim” (swoją drogą takie określenie musiał wymyślić mężczyzna – my mamy wiemy, że z siedzeniem nie ma to nic wspólnego 🙂 czułam się aktywna, czułam, że przy całym poświęceniu pięcioosobowej rodzinie, robię coś tylko dla siebie.

Wspomniałaś, że szukałaś pracy jako junior developer, ale okazało się, że brakowało Ci doświadczenia, którego firmy wymagały nawet na juniorskie stanowisko… To jakiś paradoks…. Czy to była jedyna przeszkoda, ten brak doświadczenia? Czego wymagały firmy na stanowisko JD?

Startowałam na stanowiska stażowe i juniorskie. Wymagania były bardzo zróżnicowane. W dużym skrócie, brakło mi wiedzy z algorytmów, ze środowisk programistycznych. Nie miałam na przykład doświadczenia z Linuxem, z bazami danych – nie mówię o teorii, tylko o praktyce właśnie. Czasem wymagali bardzo specjalistycznej wiedzy na przykład z XMLa.

A jeśli chodzi o stanowisko juniorsko – frontendowe, to wymagali samodzielności i umiejętności stworzenia całej strony samodzielnie. Niestety moja wiedza z zakresu programowania i tworzenia stron była niewystarczająca, a moje portfolio raczej ubogie. W Krakowie rynek frontend-developerów jest raczej nasycony. Firmy owszem, poszukują frontendowców, ale z więcej niż podstawową znajomością JavaScript. Nie mówiąc już o bezpieczeństwie sieci, debugu stron, wiedzy na temat zagadnień sieciowych.

Niektóre rozmowy będę na zawsze pamiętać jako niezbyt miłe doświadczenie.

Dlaczego niemiłe?

Rekrutacje stażowe polegały tylko i wyłącznie na zadaniach. Nikt ze mną nie rozmawiał, nie zweryfikował czy nadaję się na inne stanowiska. Zadanie, suma punków – odrzucenie kandydatury. Nawet maile informacyjne były wysyłane jakby z automatu.

Co do juniorskich stanowisk bywało tak, że było całkiem miło, ale zdarzyło mi się być maglowaną przez 2 godziny, podczas których miałam wrażenie, że osoby rekrutujące chciały mi udowodnić czego nie umiem (co nie było trudne), mimo iż mówiłam, że z niektórymi środowiskami nie mam doświadczenia – nie miałam prawa mieć, bo nigdy nie pracowałam.

Być może osoby te chciały dobrze, może chciały „coś” ze mnie wyciągnąć, ale jeśli wychodzi się z rekrutacji z uczuciem zmiażdżenia, tak silnym, że chce się płakać, to nie jest to chyba najlepiej przeprowadzona rekrutacja.

Działo się tak mimo, iż w większości przypadków, osoby rekrutujące jeszcze przed spotkaniem wiedziały o tym, że jestem w trakcie przekwalifikowania i powinny być świadome, że osoba bez kierunkowego wykształcenia i bez doświadczenia może tego doświadczenia po prostu nie mieć. A jednak pojawiały się dość szczegółowe pytania dotyczące poszczególnych technologii, frameworków itp.

Myślę, że nie jest łatwo otrząsnąć się po takim doświadczeniu, w moim przypadku stosunkowo pomocne okazywało się wypłakanie się i zjedzeniu solidnej porcji orzechowej czekolady  – o słaba płci 😛 😉 Myślę, że my kobiety tracimy łatwo pewność siebie i wiarę w to, że może być lepiej. Ja jestem dowodem na to, że warto zacisnąć zęby i próbować.

Kiedy podjęłaś decyzję o supporcie? Co zdecydowało o tym, że poszłaś w tym kierunku i pracujesz jako support engineer?

O supporcie dowiedziałam się przypadkiem od kolegi, który polecił mnie do mojej obecnej firmy. Wiedział, że szukam pracy i powiedział, że akurat w jego firmie poszukują kogoś na stanowisko Support Engineer i może dowiedzieć się czegoś więcej. Nie do końca wiedziałam na czym polega praca osoby na tym stanowisku oraz co się z nią wiąże.

Byłam lekko zestresowana, bo czytałam różne opinie na temat tego zawodu. Kolega mówił mi, że ich firma jest fajna i nie ma się czego bać. Powiem szczerze, już na pierwszej rozmowie poczułam się jak u „siebie”. Od razu powiedzieli, że jeśli na drugim etapie, czyli na zadaniu wypadnę słabiej, ale rozmowy pójdą dobrze, to dadzą mi czas na naukę. I od razu zapewnili o możliwości rozwoju. Powiedziałam TAK i nie żałuję 🙂

Mówiłaś, że chciałaś odczarować pracę w supporcie – co Ci się najbardziej w tutaj podoba?

Chciałam odczarować support właśnie ze względu na niezbyt pochlebne opinie jakie wyczytałam przed rekrutacją, że się użera z klientami, że jest się uwięzionym i się nie rozwija… Szczerze mówiąc, jak na razie nie nadążam z nauką 🙂 Ale tak pozytywnie 🙂 Praca na supporcie polega na pomocy.

Ja zawsze w dotychczasowym życiu pomagałam – na tym właśnie polega praca w służbie zdrowia, ale tutaj pomagam rozwiązać zagadki, dlaczego u klienta coś nie działa. I to coś może być jakąś błahostką do rozwiązania w kilka minut, ale i może to być i poważny bug z naszej strony.

Moim zadaniem jest zebranie jak największej ilości informacji i próba odtworzenia problemu po stronie klienta, a potem przekazanie wszystkich tych informacji do deweloperów. Rozwiązuję zagadki, utrzymuję stały kontakt z klientami. Podoba mi się to, że mam kontakt z kodem, a jednocześnie mam wpływ na to jak moja firma jest odbierana przez naszych klientów.

Czym zajmujesz się na co dzień?

W naszej firmie mamy dwa sposoby odbierania zapytań od klientów: poprzez czat oraz maila. Moim zadaniem jest zbieranie informacji na temat problemów zgłaszanych przez klientów i próba odtworzenia tych problemów na ich stronach internetowych bądź w aplikacjach, jak również używając naszego środowiska. Im więcej informacji uda mi się zebrać, tym szybciej i z większą dokładnością odtworzę problem klienta. Dzięki temu szybciej uda nam się go usunąć.

Do zbieranych informacji zalicza się wersja biblioteki, kod jakim nasz produkt jest zaimplementowany, błędy które pojawiają się w konsoli. Zanim zaczęłam pracę nie potrafiłam tak naprawdę debugować stron. Teraz coraz więcej wiem w tym temacie, poszerzam wiedzę z zakresu bezpieczeństwa sieci, sposobu pisania kodu itp., ale też współpracuję z innymi działami, w tym z działem sprzedaży.

Co konkretnie musiałaś umieć, żeby dostać tę pracę?

W Filestack wymagali podstawowej znajomości HTML, CSS i JavaScript. Moje zadanie rekrutacyjne to było właśnie zadanie z JS, polegające na implementacji produktu na własnej stronie internetowej. Ponieważ jest to pozycja związania ze współpracą z deweloperami, dobrze jest znać postawy jakiegoś języka. Nie musi to być JS, myślę że w dużej mierze zależy to od firmy.

Podczas naszej pierwszej rozmowy pojawiły się pojęcia L1, L2 i L3 – czy możesz je wyjaśnić?

Developer Support Engineer to pozycja, która w supporcie określana jest jako L2. Jest to człowiek, który zna podstawy programowania i może odtworzyć błędy. L1 to Customer Success, czyli osoba mniej techniczna, która jest pierwszą linią kontaktu z klientem. W zależności od rodzaju problemu – techniczny, sprzedażowy, produktowy, taka osoba przekazuje informacje o danym problemie dalej. L3 natomiast, to osoba, która nie tylko umie odtworzyć błąd i ma wiedzę jak ten błąd mógł powstać, ale również potrafi go w kodzie poprawić (tak u klienta, jak u nas).

Wspomniałaś, że pracujesz od 3,5 miesiąca i bardzo dużo się uczysz – jakie masz plany zawodowe na najbliższy rok?

Szukam szkolenia z Node.js. Mamy budżet szkoleniowy, który chcę wykorzystać na poznanie tajników pracy od strony serwerowej i backendu. I planuję zrobić szkolenie na Udemy i type scripta.

Ula, na koniec rodzinnie – jesteś mamą 3 dziewczynek, w wieku 7, 6 i 1,5 roku – wymagająca ekipa! Jak na co dzień łączysz role mamy i pracownika?

Powiem szczerze – nie jest łatwo 🙂 Zanim rozpoczęłam pracę, musieliśmy z mężem podjąć bardzo ważną decyzję. Otóż oboje pracujemy do 17, a nawet jakby jedno z nas pracowało do 16, to odbiór dziewczynek z trzech różnych placówek z dwóch różnych osiedli wymagałby wielkiego wysiłku. Kto ma choć 2 dzieci, wie jak ciężko przy krakowskich korkach zdążyć dojechać w godzinę do przedszkola z drugiego końca miasta.

Zdecydowaliśmy się zatrudnić nianię, która ma bardzo trudne zadanie, bo musi odebrać dziewczynki ze szkoły, przedszkola i żłobka. Niestety dziadkowie mieszkają daleko i dalej są aktywni zawodowo. Na szczęście udało nam się trafić na fantastyczną osobę, bez której nie wyobrażam sobie teraz życia 😉 Możecie pomyśleć, że to wygodne, ale z naszego punktu widzenia nie mieliśmy innego wyjścia. Przynajmniej takiego, które byłoby dla mnie do zaakceptowania.

Na koniec może chcesz przekazać wiadomość mamom, które będą czytały ten wywiad i rozważają przebranżowienie się. Czy coś szczególnego chciałabyś im powiedzieć?

Tak. Dziewczyny, wiecie co jest najtrudniejsze w znalezieniu pierwszej pracy w IT? Utrzymanie wiary w to, że się uda. Jedna, druga, trzecia rozmowa, która nie przynosi pozytywnego efektu może zniechęcić. Nie dajcie się!

Wiem frazes. Mój mąż mi powtarzał: musisz znaleźć tylko jedną pracę, w końcu się uda:) Pamiętajcie, żeby cały czas coś robić, doszkalać się.

Pozwolę sobie też przytoczyć radę z mojego interview: Nie mówcie nigdy, że umiecie niewiele, że znacie swoje ograniczenia. Bo zaraz po Was wejdzie chłopak, który wczoraj od mamy na obiedzie dowiedział się, że jest oferta pracy w IT. Będzie mówił, że jest zajebisty i mimo mniejszych umiejętności dostanie tę pracę. Podkreślajcie swoje atuty, choćby niezwiązane z IT: znajomość języków, umiejętności pracy w grupie, projekty, nawet te charytatywne. To wszystko jest ważne.

Wejdźcie na rozmowę z przekonaniem: jestem zajebista!!!

Dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Lead IT, Lady! Zgłoś się do programu!

Marzysz by zostać liderką w branży IT? A może już nią jesteś, ale czujesz, że chcesz się rozwijać w tej branży? W takim razie program Lead IT, Lady! jest stworzony dla Ciebie. Już wkrótce rusza pierwsza edycja. Poznaj wszystkie szczegóły!
  • Agnieszka Wadecka - 07/09/2020

Lead IT, Lady! Pierwsza edycja

Czym jest Lead, IT Lady!? To program, którego głównym założeniem jest zainspirowanie młodych kobiet i dziewczyn możliwością podjęcia ról liderskich w IT oraz rozwój liderek w tej branży, rozwój ich kompetencji i wsparcie w zdobywaniu niezbędnego doświadczenia.

Twórcami programu są Stowarzyszenie Women in Technology Poland wraz z Grand Parade.

Przeczytaj także: Kobiety w IT w 2020 roku. Dlaczego warto wybrać ten kierunek rozwoju?

Czego możesz się nauczyć

Projekt Lead IT, Lady! będzie się składać z czterech modułów:

  • I moduł: warsztaty z obszaru samoświadomości, pewności siebie, kompetencji liderskich i narzędzi do zarządzania zespołem.
  • II moduł: liderowanie zespołom realizującym projekty w społeczności Women in Technology Poland, takie jak Tech Leaders, WiT4People, Let’s Solve IT, WiT Bootcamp itp.
  • III moduł: realizacja własnych projektów, zaproponowanych i zarządzanych przez uczestniczki projektu.
  • IV moduł: współpraca z mentorkami, doświadczonymi i zaangażowanymi kobietami pełniącymi role liderskie w IT.

Zobacz: Gdzie są „Cyfrodziewczyny”?

Zgłoś się do programu i zostań liderką!

Program będzie trwać 9 miesięcy – od 17 sierpnia 2020 do 30 czerwca 2021 roku. Natomiast do uczestnictwa w programie można się zgłaszać do 12 września, jednak im wcześniej to zrobisz, tym lepiej.

Zapisz się już dziś!

Chcesz poznać więcej szczegółów? Wejdź na stronę Lead IT, Lady!

Przeczytaj też: Praca w branży IT w czasie pandemii?

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama czwórki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.

UX designer –przebranżowienie i pierwsza praca – wskazówki dla początkujących

UX-owiec to trochę taki szwajcarski scyzoryk i w zależności od projektu czy specyfiki pracy w danej organizacji wykorzystuje swoje przeróżne moce. W tym zawodzie liczy się umiejętność logicznego myślenia i myślenia skoncentrowanego na użytkowniku. O ścieżce przebranżowienia i szukania pierwszej pracy rozmawiamy z Agą Napłochą i Magdaleną Kurowską, ekspertkami od UX design.
  • Joanna Gotfryd - 20/08/2020
usmiechnieta brunetka w okularach - Aga Naplocha stoi na tle fioletowej sciany, trzyma w rece tablet i mowi do mikrofonu

Na rozmowę z Agą Naplochą i Magdaleną Kurowską umawiamy się z okazji konferencji Elementarz UX poświęconej wejściu w branżę User Experience. Konferencja odbyła się w czerwcu 2020 (online).
https://www.elementarzux.pl/

Dziewczyny, jakie trzeba mieć doświadczenie, aby zacząć zajmować się UX?

Aga Naplocha: Każde doświadczenie jest bardzo cenne, a to dlatego, że każdy praca UX-owca to bardzo często wiele różnych zadań, których nie da się wrzucić do jednego worka. Sam obszar UX czerpie z wielu dziedzin: ekonomii, psychologii, nauk społecznych czy projektowania graficznego.

Dlatego, osoby, które przeszły już jakąś drogę zawodową mają już w swoim zanadrzu pewne cechy UX-owe, o jakich nawet nie wiedzą. Nauczyciele – organizowanie i selekcja treści umiejętność facylitowania (to może się przydać np. na UX-owe warsztaty z klientem). Socjologowie – umiejętności badawcze, przeprowadzanie wywiadów i wyciąganie wniosków z ankiet. Inżynierowie – zrozumienie działania technologii, które bardzo pomaga przy projektowaniu systemów i interfejsów. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać.

Przeczytaj także: Kto to jest UX designer, co robi i jak nim zostać?

Czy UX może być fajnym kierunkiem rozwoju dla dotychczasowych humanistów?

Aga: Tak! Jak również dla umysłów ścisłych 🙂 Najfajniejsza w pracy UX-owca jes interdyscyplinarność. Bardzo często osoby o różnych kompetencjach pracują przy jednym projekcie. I nawet nie chodzi tu o programistów czy projekt managerów. W samym zespole UX-owym jest dużo różnych specjalizacji: od badań i strategii, przez projektowanie interfejsów po pisanie treści, czyli UX Writing.

W UX znajdą swoje miejsce osoby, które lubią optymalizować, upraszczać, szukać pewnych połączeń i dociekać. Humaniści mogą zająć się np. tworzeniem przyjaznych treści dla użytkowników czy prowadzeniem badań i warsztatów z klientem (facylitowanie).

elementarz ux

Jakie umiejętności UX-owca można wykorzystać w innej pracy niż UX designer?

Aga: Jest ich ogrom! UX-owiec to trochę taki szwajcarski scyzoryk i w zależności od projektu czy specyfiki pracy w danej organizacji wykorzystuje swoje przeróżne moce.

Takie re-używane umiejętności to np. organizowanie pracy i zarządzanie projektami, szeroko pojęta umiejętność researchowania, projektowanie graficzne, a poza tym cały wachlarz umiejętności miękkich – mediacja, szukanie konsensusu, aktywne słuchanie.

Pierwsza praca jako UX designer. Porozmawiajmy o szukaniu pracy. Jakie trzeba mieć umiejętności, aby znaleźć pracę jako UX designer junior?

Aga: To zależy od organizacji, która takiego juniora szuka. Spotkałam się z firmami, które stawiały na ogólne nastawienie i predyspozycje takiej osoby – czy jest zorganizowana, w jaki sposób argumentuje swoje decyzje projektowe czy wie, gdzie szukać informacji. Z drugiej strony są organizacje, które szukają juniorów przede wszystkim ze znajomością konkretnego programu np. do prototypowania takiego jak Sketch czy Figma.

Moja rada dla juniorów: nie poddawajcie się – nawet jeśli, nie znacie jeszcze programów, to warto podkreślać swoje dotychczasowe umiejętności np. zorganizowałam warsztaty z szydełkowania, wypromowałam wydarzenie poprzez kanały społecznościowe albo stworzyłam stronę na WordPressie. Każde z tych doświadczeń na pewno czegoś Was nauczyło i te lekcje mogą okazać się cennym „wsadem” do Waszej przyszłej UX-owej pracy – a nawet mogą zaciekawić Waszego potencjalnego pracodawcę.

Zobacz: Praca zdalna – gdzie jej szukać?

A na co rekruterzy najbardziej zwracają uwagę podczas rozmowy?

Magdalena Kurowska: Na sposób myślenia. Znajomość narzędzi do projektowania, metodologii i heurystyk to elementy ważne, ale nie determinujące. Można się ich nauczyć. Ważniejsza jest umiejętność logicznego myślenia i myślenia skoncentrowanego na użytkowniku.

Jeśli chcesz zaprojektować np. formularz na stronie, musisz dobrze przeanalizować, kto ten formularz będzie wypełniać, czy kolejne pola formularza są jasno opisane i czy są zaserwowane użytkownikowi w odpowiedniej kolejności.

Ważne jest pokazanie rekruterowi sposobu myślenia i uargumentowanie, dlaczego takie, a nie inne decyzje podjąłeś lub podjęłaś jako projektant. Wtedy będą wiedzieć, że mają do czynienia ze specjalistą w swojej dziedzinie.

elementarz ux 2

Gdzie warto szukać pracy jako UX designer?

Aga: Często praca jest bliżej niż nam się wydaje. Można zacząć od wywiadu środowiskowego –  może ktoś z naszej rodziny lub znajomych potrzebuje audytu strony internetowej pod kątem użyteczności?

Dobre wieści są takie, że UX stał się gorącym tematem wśród pracodawców z przeróżnych branż (od nieruchomości po branżę farmaceutyczną) i coraz więcej firm chce mieć swój zespół projektowy. Warto sprawdzać oferty na Linkedinie i grupy na Facebooku.

Pamiętajmy też, że warto wychodzić z własną inicjatywą – może są jakieś instytucje lub organizacje, którym przydałaby się nasza pomoc, ale nie do końca są tego świadome? W takich sytuacjach warto skontaktować się z wybranymi osobami, zaoferować im nasze usługi.

Jak najbardziej powinniśmy zaznaczyć, że dopiero się uczymy, ale nie traktowałabym tego jako furtki do robienia pracy za darmo. W kwestii finansów – być może są jakieś granty, o które mogłyby się ubiegać takie instytucje, a tym samym pokryć nasze wynagrodzenie.

Super! Od czego Wy zaczęłybyście ścieżkę przebranżowienia?

Magdalena: Od sprawdzenia, czy projektowanie jest faktycznie tym, co daje Ci satysfakcje. Idź na weekendowy kurs, zapisz się na service jam, poczytaj, posłuchaj, pooglądaj. A najlepiej, zrób swój pierwszy projekt do szuflady. Nie poświęcaj na to pół roku. Zrób to w weekend.

Wybierz sobie jakąś stronę lub usługę i zrób jej redesign. To nie musi być od razu strona Facebooka, wybierz coś lokalnego, małego. Następnie spotkaj się z 3 znajomymi i zrób mini testy. Zobacz jak klikają, na co patrzą, jak się poruszają po stronie, czego nie rozumieją. Taki wsad na początek wystarczy.

Popraw to, co nie działa rysując proste makiety na kartce A4. Na koniec, wróć do znajomych i powtórz testy. Zostaje Ci jeszcze pół niedzieli i wiedza o tym, czy ten kierunek jest słuszny 😉

Przeczytaj: Zmiana branży na IT

Czy znacie osoby, które się totalnie przebranżowiły i pracują teraz w zawodzie UX designera?

Aga: Tak, znam osoby np. po kierunkach filologicznych czy nawet pracy w PR, które pewnego dnia, sfrustrowane lub znudzone swoją dotychczasową pracą zdecydowały się postawić swoje kroki w UX. I co najważniejsze, to historia z happy endem – obecnie pracują jako UX-owcy.

Jak sobie radzą, od czego zaczynały?

Aga: Z tego, co wiem, to zaczęły od jak najwcześniejszego wdrażania wiedzy teoretycznej w praktyce. Bez względu na to, czy te osoby brały udział w UX-owych szkoleniach czy uczyły się na własną rękę, postawiły na ćwiczenia.

W trakcie przebranżowienia czy generalnie w nauce UX uważałabym na tzw. „książkozę” – bardzo łatwo jest siedzieć na kanapie i zatapiać się w kolejną UX-ową lekturę. Niestety po takiej lekturze często się okazuje, że obraz jest coraz bardziej zamglony, a portfolio świeci pustkami, tak jak świeciło na samym początku.

Radziłabym po każdej mniejszej części teoretycznej spróbować ją przećwiczyć, przepraktykować – czy to na projektach „do szuflady” czy istniejących przypadkach np. stronach www organizacji pozarządowych lub mniejszych jednostek. Pamiętajmy – trening czyni mistrza. A w UX ten trening jest super ważny!

Jak można dalej rozwijać się w tym zawodzie? Jakie są naturalne ścieżki kariery?

Magdalena: Ścieżek jest wiele i umiejętności, a im się ich więcej ma, tym bardziej kompleksowym projektantem można się stać. Service Design (projektowanie usług), UX Writing (projektowanie treści), UI Design (projektowanie wizualne interfejsów) – to na pewno główne, ale nie wszystkie twarze projektowania, którym warto się przyjrzeć, będąc projektantem UX.

Dziękuję Wam za rozmowę!

Aga Naplocha (www.theawwwesomes.org – projektantka UX, koderka i edukatorka, aktywnie wspierająca społeczności w branży IT. Współzałożycielka inicjatywy The Awwwesomes, w ramach której prowadzi kursy z projektowania i kodowania stron www. Nagrywa kursy online dla platformy Skillshare, gdzie została wyróżniona jako Top Teacher. Prowadzi również newsletter o User Experience dla początkujących zatytułowany „UX-owa zupa instant”.

Magdalena Kurowska – Projektantka usług w Play. Od kilku miesięcy prowadzi także zespół projektantów UX. Projektuje fizyczne artefakty, produkty digitalowe, momenty na ścieżce klienta – wszystko to, co składa się na finalne doświadczenie.

Kursy
Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail