Czego szukasz

Zaciśnij zęby i próbuj – mówi Ula, mama 3 dzieci i support engineer

Ma 3 córki i doktorat z nauk farmaceutycznych. Od 3,5 miesiąca pracuje w branży IT. – „Nie mówcie nigdy, że umiecie niewiele, że znacie swoje ograniczenia. Bo zaraz po Was wejdzie chłopak, który wczoraj od mamy na obiedzie dowiedział się, że jest oferta pracy w IT. Będzie mówił, że jest zajebisty i mimo mniejszych umiejętności dostanie tę pracę. Podkreślajcie swoje atuty, choćby niezwiązane z IT: znajomość języków, umiejętności pracy w grupie, projekty, nawet te charytatywne. To wszystko jest ważne. Wejdźcie na rozmowę z przekonaniem: jestem zajebista!!!” – mówi Ula Grudzień, bohaterka naszej historii.

  • Joanna Gotfryd - 27/12/2018
Urszula Grudzień support engineer

Ula, zostałaś mamą w branży IT, chociaż ukończyłaś studia medyczne i nawet masz doktorat z nauk farmaceutycznych! Dlaczego zdecydowałaś się na zmianę branży o 180 stopni?

Może wygląda to jak zwrot o 180 stopni, ale nie do końca tak było. Jestem absolwentką analityki medycznej, pracowałam w laboratorium kilka lat. Moja praca bardzo mi się podobała, ale wymagała pełnej dyspozycyjności, także w niedzielę i święta, jak to bywa w szpitalach.

Po urodzeniu drugiej córki, mając w domu dwójkę malutkich dzieci (w tamtym czasie starsza miała trochę ponad 2 latka, młodsza 9 miesięcy), zdecydowałam się nie wracać do laboratorium. Zwłaszcza, że jednocześnie robiłam studia doktoranckie. Dostałam pracę w tej samej firmie, ale w biurze, gdzie zaczęłam się zajmować rozliczeniami, analizami kosztów, analizami statystycznymi badań laboratoryjnych.

Choć tematyka badań medycznych dalej była mi bliska, okazało się, że nowe obowiązki są równie ciekawe i zajmujące. Z myślą bardziej o doskonaleniu się w tym co robię i automatyzacji pewnych zadań, zdecydowałam się już po obronieniu doktoratu na studia podyplomowe z Metod Wytwarzania Oprogramowania. Zaczęłam jako totalny laik :). W tamtym czasie nie wiedziałam, co funkcja przyjmuje, a co zwraca, czego mój mąż – programujący od dziecka – nie mógł zrozumieć :).

Na szczęście cierpliwość wykładowców okazała się niesamowita. Pomagali nam także poza studiami, odpowiadając na maile i sprawdzając zadania. Roczne studia robiłam dwa lata, gdyż tuż przed rozpoczęciem pierwszego semestru okazało się, że… jestem w trzeciej ciąży. Mogłam ze studiów zrezygnować, ale zdecydowałam się podjąć próbę zaliczenia pierwszego semestru i kontynuowania nauki już po porodzie. Udało się 🙂

Od czego zaczęłaś myślenie o zmianie branży? Od jakich działań?

Jeszcze podczas pierwszego semestru studiów przekonałam się, że programowanie jest po prostu fajne :). Cieszy mnie działający kod, że potrafię siedzieć do 2 w nocy próbując rozwikłać zagadkę błędnej kompilacji. Z każdym zjazdem przekonywałam się, że nowe umiejętności sprawiają mi ogromną przyjemność, na tyle dużą, że zaczęłam myśleć o zmianie zawodu.

Plan miałam taki, aby po powrocie na drugi semestr postarać się zdobyć wakacyjny staż. Niestety nabory odbywały się na przełomie marca i kwietnia, a ja w tym czasie nie miałam wystarczającej wiedzy, aby zostać stażystką. Pewne wiadomości musiałam sobie po rocznej przerwie odświeżyć, nad wieloma tematami popracować.

Brałaś też udział w programie mentoringowym Tech Leaders, który znamy i któremu patronujemy od kilku lat. Co dał Ci udział w nim?

To, że zostałam mentee było jak spełnienie marzeń. Bałam się tej rocznej przerwy podczas studiów. Dlatego, jak tylko moja córeczka miała 3 miesiące, zaczęłam robić na jednej z platform internetowych (Edx) kurs Microsoftu z podstaw HTML, CSS i JavaScript. Uznałam, że 30 minutowe lekcje i zadania nie będą mnie pochłaniać całkowicie, a jednocześnie będę czuła, że coś robię, a moje szare komórki działają :).

Kurs skończyłam z końcem wakacji. Tworzenie stron strasznie mi się spodobało, od razu widać efekty i można się trochę „wyżyć” artystycznie. Zdobyłam certyfikat i postanowiłam, że pójdę w stronę front-endu. Wtedy rozpoczęły się nabory na TechLeaders. Przekonałam mentora, aby wziął mnie pod swoje skrzydła.

Te 4 miesiące były bardzo intensywne, ale praca nad moim portfolio sprawiała mi ogromną przyjemność. Marcin pokazał mi nie tylko narzędzia frontendowca, nauczył jak korzystać z Lessa, Sassa, pisania CSS używając BEMA, ale także kilka aspektów związanych z dobrą praktyką: jak powinien wyglądać projekt, z jakich elementów powinien się składać. Jak tylko program się skończył, wróciłam na studia podyplomowe.

Mogę więc powiedzieć, że mimo iż „siedziałam na macierzyńskim” (swoją drogą takie określenie musiał wymyślić mężczyzna – my mamy wiemy, że z siedzeniem nie ma to nic wspólnego 🙂 czułam się aktywna, czułam, że przy całym poświęceniu pięcioosobowej rodzinie, robię coś tylko dla siebie.

Wspomniałaś, że szukałaś pracy jako junior developer, ale okazało się, że brakowało Ci doświadczenia, którego firmy wymagały nawet na juniorskie stanowisko… To jakiś paradoks…. Czy to była jedyna przeszkoda, ten brak doświadczenia? Czego wymagały firmy na stanowisko JD?

Startowałam na stanowiska stażowe i juniorskie. Wymagania były bardzo zróżnicowane. W dużym skrócie, brakło mi wiedzy z algorytmów, ze środowisk programistycznych. Nie miałam na przykład doświadczenia z Linuxem, z bazami danych – nie mówię o teorii, tylko o praktyce właśnie. Czasem wymagali bardzo specjalistycznej wiedzy na przykład z XMLa.

A jeśli chodzi o stanowisko juniorsko – frontendowe, to wymagali samodzielności i umiejętności stworzenia całej strony samodzielnie. Niestety moja wiedza z zakresu programowania i tworzenia stron była niewystarczająca, a moje portfolio raczej ubogie. W Krakowie rynek frontend-developerów jest raczej nasycony. Firmy owszem, poszukują frontendowców, ale z więcej niż podstawową znajomością JavaScript. Nie mówiąc już o bezpieczeństwie sieci, debugu stron, wiedzy na temat zagadnień sieciowych.

Niektóre rozmowy będę na zawsze pamiętać jako niezbyt miłe doświadczenie.

Dlaczego niemiłe?

Rekrutacje stażowe polegały tylko i wyłącznie na zadaniach. Nikt ze mną nie rozmawiał, nie zweryfikował czy nadaję się na inne stanowiska. Zadanie, suma punków – odrzucenie kandydatury. Nawet maile informacyjne były wysyłane jakby z automatu.

Co do juniorskich stanowisk bywało tak, że było całkiem miło, ale zdarzyło mi się być maglowaną przez 2 godziny, podczas których miałam wrażenie, że osoby rekrutujące chciały mi udowodnić czego nie umiem (co nie było trudne), mimo iż mówiłam, że z niektórymi środowiskami nie mam doświadczenia – nie miałam prawa mieć, bo nigdy nie pracowałam.

Być może osoby te chciały dobrze, może chciały „coś” ze mnie wyciągnąć, ale jeśli wychodzi się z rekrutacji z uczuciem zmiażdżenia, tak silnym, że chce się płakać, to nie jest to chyba najlepiej przeprowadzona rekrutacja.

Działo się tak mimo, iż w większości przypadków, osoby rekrutujące jeszcze przed spotkaniem wiedziały o tym, że jestem w trakcie przekwalifikowania i powinny być świadome, że osoba bez kierunkowego wykształcenia i bez doświadczenia może tego doświadczenia po prostu nie mieć. A jednak pojawiały się dość szczegółowe pytania dotyczące poszczególnych technologii, frameworków itp.

Myślę, że nie jest łatwo otrząsnąć się po takim doświadczeniu, w moim przypadku stosunkowo pomocne okazywało się wypłakanie się i zjedzeniu solidnej porcji orzechowej czekolady  – o słaba płci 😛 😉 Myślę, że my kobiety tracimy łatwo pewność siebie i wiarę w to, że może być lepiej. Ja jestem dowodem na to, że warto zacisnąć zęby i próbować.

Kiedy podjęłaś decyzję o supporcie? Co zdecydowało o tym, że poszłaś w tym kierunku i pracujesz jako support engineer?

O supporcie dowiedziałam się przypadkiem od kolegi, który polecił mnie do mojej obecnej firmy. Wiedział, że szukam pracy i powiedział, że akurat w jego firmie poszukują kogoś na stanowisko Support Engineer i może dowiedzieć się czegoś więcej. Nie do końca wiedziałam na czym polega praca osoby na tym stanowisku oraz co się z nią wiąże.

Byłam lekko zestresowana, bo czytałam różne opinie na temat tego zawodu. Kolega mówił mi, że ich firma jest fajna i nie ma się czego bać. Powiem szczerze, już na pierwszej rozmowie poczułam się jak u „siebie”. Od razu powiedzieli, że jeśli na drugim etapie, czyli na zadaniu wypadnę słabiej, ale rozmowy pójdą dobrze, to dadzą mi czas na naukę. I od razu zapewnili o możliwości rozwoju. Powiedziałam TAK i nie żałuję 🙂

Mówiłaś, że chciałaś odczarować pracę w supporcie – co Ci się najbardziej w tutaj podoba?

Chciałam odczarować support właśnie ze względu na niezbyt pochlebne opinie jakie wyczytałam przed rekrutacją, że się użera z klientami, że jest się uwięzionym i się nie rozwija… Szczerze mówiąc, jak na razie nie nadążam z nauką 🙂 Ale tak pozytywnie 🙂 Praca na supporcie polega na pomocy.

Ja zawsze w dotychczasowym życiu pomagałam – na tym właśnie polega praca w służbie zdrowia, ale tutaj pomagam rozwiązać zagadki, dlaczego u klienta coś nie działa. I to coś może być jakąś błahostką do rozwiązania w kilka minut, ale i może to być i poważny bug z naszej strony.

Moim zadaniem jest zebranie jak największej ilości informacji i próba odtworzenia problemu po stronie klienta, a potem przekazanie wszystkich tych informacji do deweloperów. Rozwiązuję zagadki, utrzymuję stały kontakt z klientami. Podoba mi się to, że mam kontakt z kodem, a jednocześnie mam wpływ na to jak moja firma jest odbierana przez naszych klientów.

Czym zajmujesz się na co dzień?

W naszej firmie mamy dwa sposoby odbierania zapytań od klientów: poprzez czat oraz maila. Moim zadaniem jest zbieranie informacji na temat problemów zgłaszanych przez klientów i próba odtworzenia tych problemów na ich stronach internetowych bądź w aplikacjach, jak również używając naszego środowiska. Im więcej informacji uda mi się zebrać, tym szybciej i z większą dokładnością odtworzę problem klienta. Dzięki temu szybciej uda nam się go usunąć.

Do zbieranych informacji zalicza się wersja biblioteki, kod jakim nasz produkt jest zaimplementowany, błędy które pojawiają się w konsoli. Zanim zaczęłam pracę nie potrafiłam tak naprawdę debugować stron. Teraz coraz więcej wiem w tym temacie, poszerzam wiedzę z zakresu bezpieczeństwa sieci, sposobu pisania kodu itp., ale też współpracuję z innymi działami, w tym z działem sprzedaży.

Co konkretnie musiałaś umieć, żeby dostać tę pracę?

W Filestack wymagali podstawowej znajomości HTML, CSS i JavaScript. Moje zadanie rekrutacyjne to było właśnie zadanie z JS, polegające na implementacji produktu na własnej stronie internetowej. Ponieważ jest to pozycja związania ze współpracą z deweloperami, dobrze jest znać postawy jakiegoś języka. Nie musi to być JS, myślę że w dużej mierze zależy to od firmy.

Podczas naszej pierwszej rozmowy pojawiły się pojęcia L1, L2 i L3 – czy możesz je wyjaśnić?

Developer Support Engineer to pozycja, która w supporcie określana jest jako L2. Jest to człowiek, który zna podstawy programowania i może odtworzyć błędy. L1 to Customer Success, czyli osoba mniej techniczna, która jest pierwszą linią kontaktu z klientem. W zależności od rodzaju problemu – techniczny, sprzedażowy, produktowy, taka osoba przekazuje informacje o danym problemie dalej. L3 natomiast, to osoba, która nie tylko umie odtworzyć błąd i ma wiedzę jak ten błąd mógł powstać, ale również potrafi go w kodzie poprawić (tak u klienta, jak u nas).

Wspomniałaś, że pracujesz od 3,5 miesiąca i bardzo dużo się uczysz – jakie masz plany zawodowe na najbliższy rok?

Szukam szkolenia z Node.js. Mamy budżet szkoleniowy, który chcę wykorzystać na poznanie tajników pracy od strony serwerowej i backendu. I planuję zrobić szkolenie na Udemy i type scripta.

Ula, na koniec rodzinnie – jesteś mamą 3 dziewczynek, w wieku 7, 6 i 1,5 roku – wymagająca ekipa! Jak na co dzień łączysz role mamy i pracownika?

Powiem szczerze – nie jest łatwo 🙂 Zanim rozpoczęłam pracę, musieliśmy z mężem podjąć bardzo ważną decyzję. Otóż oboje pracujemy do 17, a nawet jakby jedno z nas pracowało do 16, to odbiór dziewczynek z trzech różnych placówek z dwóch różnych osiedli wymagałby wielkiego wysiłku. Kto ma choć 2 dzieci, wie jak ciężko przy krakowskich korkach zdążyć dojechać w godzinę do przedszkola z drugiego końca miasta.

Zdecydowaliśmy się zatrudnić nianię, która ma bardzo trudne zadanie, bo musi odebrać dziewczynki ze szkoły, przedszkola i żłobka. Niestety dziadkowie mieszkają daleko i dalej są aktywni zawodowo. Na szczęście udało nam się trafić na fantastyczną osobę, bez której nie wyobrażam sobie teraz życia 😉 Możecie pomyśleć, że to wygodne, ale z naszego punktu widzenia nie mieliśmy innego wyjścia. Przynajmniej takiego, które byłoby dla mnie do zaakceptowania.

Na koniec może chcesz przekazać wiadomość mamom, które będą czytały ten wywiad i rozważają przebranżowienie się. Czy coś szczególnego chciałabyś im powiedzieć?

Tak. Dziewczyny, wiecie co jest najtrudniejsze w znalezieniu pierwszej pracy w IT? Utrzymanie wiary w to, że się uda. Jedna, druga, trzecia rozmowa, która nie przynosi pozytywnego efektu może zniechęcić. Nie dajcie się!

Wiem frazes. Mój mąż mi powtarzał: musisz znaleźć tylko jedną pracę, w końcu się uda:) Pamiętajcie, żeby cały czas coś robić, doszkalać się.

Pozwolę sobie też przytoczyć radę z mojego interview: Nie mówcie nigdy, że umiecie niewiele, że znacie swoje ograniczenia. Bo zaraz po Was wejdzie chłopak, który wczoraj od mamy na obiedzie dowiedział się, że jest oferta pracy w IT. Będzie mówił, że jest zajebisty i mimo mniejszych umiejętności dostanie tę pracę. Podkreślajcie swoje atuty, choćby niezwiązane z IT: znajomość języków, umiejętności pracy w grupie, projekty, nawet te charytatywne. To wszystko jest ważne.

Wejdźcie na rozmowę z przekonaniem: jestem zajebista!!!

Dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Zabezpieczony: Jak branża IT może pomagać milionom pacjentów? Relacja ze spotkania w Roche Global IT Solution Centre

Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.
  • Anna Łabno - Kucharska - 15/01/2019
Uczestnicy spotkania #MamoPracujwIT w Warszawie w Roche Global IT Solution Centre

Spotkanie #MamoPracujwIT w Warszawie, przygotowane we współpracy z Roche Global IT Solution Centre, było nieco inne od pozostałych realizowanych w ramach tego programu. Pierwszy raz, spotkanie prowadzone było po angielsku, a wśród uczestników było wielu Panów – bardzo miło!

Po części przeznaczonej na prezentacje, dyskusję, wszyscy uczestnicy chętnie dzielili się swoją wiedzą i doświadczeniem w trakcie części networkingowej, a spotkanie przeciągnęło się znacznie poza zaplanowany czas 😉

Moc wiedzy i doświadczenia

Wydarzenie otworzyła Agnieszka Czmyr-Kaczanowska z Fundacji Mamo Pracuj i przekazała głos przedstawicielom gospodarza spotkania. W trakcie spotkania swoje prezentacje prowadzili:

  • Aleksandra Ossowska-Owczarczyk – HR Head, która zaprezentowała firmę podczas wystąpienia pt.  „Poznaj Roche Global IT Solution Centre”
  • Mariusz Mulas, Global Head – Application Development, opowiadał o rozwiązaniach, którymi się zajmuje podczas wystąpienia „Gdzie IT spotyka się z nauką”
  • Marta Pilarczyk, Team manager fullstack i Strategic Outsourcing, odpowiadała na pytania, dotyczące obszarów związanych z Kobietami w IT. Jak wygląda dzisiejsza praca kobiet w IT? Ile kobiet jest w IT? Czy sytuacja w Solution Centre jest podobna do globalnych trendów?
  • Sabrina Staniewska, Senior IT Proffesional, miała wystąpienie na temat „IT RnD w erze niepewności, złożoności nowych technologii i innowacji”
  • Jakub Bieniek, Senior Team Manager – DIA IT i Anna Casquet-Lawrynowicz, Senior Team Manager, dzielili się swoimi doświadczeniami z perspektywy pracujących rodziców, podczas panelu „Słowo o codziennym życiu w IT”

Networking, czyli o co pytały mamy

Po tej części mamy chętnie korzystały z networkingu oraz swobodnych rozmów z pracownikami Roche Global IT Solution Centre. Dopytywały o możliwości związane z zatrudnieniem oraz o to, jak wygląda proces rekrutacyjny. Śmiało zadawały pytania, dotyczące początków pracy w firmie oraz jak wyglądał rozwój zawodowy poszczególnych osób.

Przy okazji korzystały z pysznego i zdrowego poczęstunku, a dzieci z świetnie przygotowanej sali zabaw i obecności animatorek.

Opinie z pierwszej ręki

Uczestnicy spotkania bardzo wysoko ocenili jego przygotowanie i przebieg.

Spotkanie było szalenie interesujące. Ciekawy dobór tematów. Świetnym pomysłem była dyskusja pomiędzy dwoma pracownikami, którzy podzielili się z nami swoimi historiami, związanymi z przerwą w pracy i powrotem. Cenna była także możliwość indywidualnego porozmawiania z rekruterami.

Bardzo podoba mi się idea #MamoPracujwIT, takie meet-upy są bardzo potrzebne.

Dziękujemy za uczestnictwo i do zobaczenia!

O Roche Global IT Solution Centre

„W Roche Global IT Solution Centre wykorzystujemy najnowsze technologie by pokonywać bariery w medycynie. Stabilne zatrudnienie, poczucie misji i doskonałe warunki pracy stanowią solidne fundamenty, pomagając nam jasno określić ścieżkę swojej kariery”.

Zobacz kogo poszukuje Roche Global IT Solution Centre >>

 

Zdjęcia: Agnieszka Czmyr-Kaczanowska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Łabno - Kucharska
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.

Jak ruszyć z firmą i zostać freelancerem? Radzi Kasia Aleszczyk

Nie dowiesz się czy podołasz, dopóki nie rozpoczniesz - mówi Kasia Aleszczyk, kobieta przedsiębiorcza i ekspert od tworzenia stron internetowych. Czy można wyeliminować ryzyko związane z założeniem firmy i gdzie szukać pierwszych zleceń? Dowiedz się już teraz i zacznij działać! A tworzenie stron internetowych to świetny pomysł na pracę zdalną dla mam!
  • Joanna Gotfryd - 09/01/2019
Kasia Aleszczyk

Chciałabyś pracować z domu? Zostać freelancerką i dopasować swoją pracę do rodziny?

Spełnij swoje marzenia!

Startuje kolejne edycje kursu WordPress & Freelancing oraz Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja, które są intensywnymi kursami on-line, przygotowanymi specjalnie z myślą o mamach.

Możesz całkowicie zmienić swoje życie zawodowe, nie przegap tej szansy!

Poznaj szczegóły kursu WordPress & Freelancing>>

Poznaj szczegóły kursu Wirtualna Asystentka>> 

Kasiu, często słyszę od mam, że chciałyby pracować na swoim, ale obawiają się zakładania własnej firmy, bycia freelancerem. Czy naprawdę jest się czego bać?

Teoretycznie zawsze jest się czego bać. Bo przecież wszystko, co nowe, wprowadza zarówno ekscytację, jak i strach. Natomiast ja często spotkam kobiety, które nie tyle obawiają się samego założenie firmy, ale zwlekają, bo boją się, co będzie jeśli im się nie powiedzie. I takim kobietom odpowiadam zawsze: nie, nie masz się czego bać.

Tak naprawdę rzadko kto rozpoczyna swój pierwszy biznes i osiąga sukces. Często sukces poprzedzony jest niejedną porażką. W samym prowadzeniu firmy oczywiście trzeba się będzie wiele nauczyć. Jest to sytuacja, która w ogóle nie przypomina i której nawet nie można porównywać do pracy na etacie.

Sporo wiedzy trzeba przy własnej działalności przyswoić, wiele rzeczy testować, a czasem i po roku, dwóch zmienić kierunek, czy zakres wykonywanych usług.

Jednak nikt z nas nie dowie się, czy podoła, dopóki nie rozpocznie.

A co się stanie, jeśli nie wyjdzie? Prawdopodobnie nic takiego. Na etat zawsze można wrócić.

A jak wyeliminować ryzyko takiej porażki? Wiem, że nie da się przewidzieć wszystkiego, ale jakie są najważniejsze działania, o które należy zadbać?

Fakt, nie da się, ponieważ prowadzenie i powodzenie firmy nie do końca zależy tylko od naszych działań. Jest mnóstwo czynników, które codziennie mają wpływ na nasz biznes. Istnieją firmy, które zostały zamknięte, ponieważ np. zmieniło się polskie prawo.

Ale jeśli chodzi o przygotowania. Warto sobie biznes zaplanować. Przemyśleć, co będzie się w nim sprzedawać, skąd będą w nim Klienci, za co będzie się otrzymywać pieniądze, ile tych pieniędzy będzie, jak będzie się z nimi komunikować i ich obsługiwać. Warto również rozejrzeć się dokoła, określić swoją konkurencję i przyjrzeć się ich działaniom.

I na koniec – najlepiej zaczyna się własny biznes ze zgromadzoną wcześniej poduszką finansową, by móc działać kilka pierwszych miesięcy (niektórzy piszą – rok) bez zysków w firmie.

Jak jest firma, to muszą być też i zamówienia. Od czego zaczęłabyś szukanie pierwszych zleceń?

Jeszcze kilka lat temu był to nie raz proces skomplikowany. Dziś najczęściej dzieje się to na Facebooku. Każdy z nas ma znajomych. Oni mają swoich znajomych, a tamci – kolejnych znajomych. Zaczynając warto swoim znajomym to ogłosić. Krótko i na temat. Że rozpoczyna się biznes, jakie usługi będzie się świadczyć i pozostawić jakiś namiar do kontaktu. Spotkałam już kilkunastu przedsiębiorców, którzy właśnie od sieci własnych kontaktów zaczynali.

Kasiu, jesteś ekspertem od WordPressa i biznesu. Wspierasz kobiety, które uczestniczą w kursie WordPress&Freelancing właśnie wiedzą biznesową. Czego dokładnie będzie się można od Ciebie nauczyć?

W kursie rzeczywiście jestem odpowiedzialna za tę część, która dotyczy freelancingu i biznesu. Podczas pięciu spotkań mentorskich poruszamy tematy związane z wiedzą ogólną o biznesie, z pozyskiwaniem zleceń, z pisaniem własnej oferty, z obowiązującymi przepisami, dotyczącymi prowadzenia własnej firmy.

Mam jednak również ponad czteroletnie doświadczenie w tworzeniu stron na WordPressie dla klientów. Dzielę się więc i tym, co się wiąże konkretnie z takim biznesem, czyli opowiadam o zleceniach WordPressowych od kuchni. To właśnie jest temat, który wzbudza największe zainteresowanie.

Dziękuję Ci za rozmowę!

Kasia Aleszczyk – na co dzień pomaga innym oswajać WordPressa. Blogerka na www.KasiaAleszczyk.pl  i podcasterka na www.JakZycwNecia.pl. W swojej autorskiej akademii na www.AkademiaWP.pl , w kursach online, uczy różnych rzeczy z WordPressem związanych. Głęboko wierzy, że gdy zamykają się przed nią drzwi – trzeba poszukać otwartego okna!

A jeśli Ty chciałabyś spróbować swoich sił jako freelancerka, to teraz masz na to naprawdę świetną okazję!

Startuje kolejna edycja kursu on-line WordPress & Freelancing. Przygotowany specjalnie z myślą o mamach, w 8 tygodni pomoże Ci całkowicie zmienić Twoje życie zawodowe – nie przegap tej szansy! Naucz się robić strony internetowe i zarabiaj na zleceniach z całego świata!

Już dzisiaj dowiedz się więcej szczegółów >>

Zdjęcie: archiwum Kasi Aleszczyk

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail