Czego szukasz

Zaciśnij zęby i próbuj – mówi Ula, mama 3 dzieci i support engineer

Ma 3 córki i doktorat z nauk farmaceutycznych. Od 3,5 miesiąca pracuje w branży IT. – „Nie mówcie nigdy, że umiecie niewiele, że znacie swoje ograniczenia. Bo zaraz po Was wejdzie chłopak, który wczoraj od mamy na obiedzie dowiedział się, że jest oferta pracy w IT. Będzie mówił, że jest zajebisty i mimo mniejszych umiejętności dostanie tę pracę. Podkreślajcie swoje atuty, choćby niezwiązane z IT: znajomość języków, umiejętności pracy w grupie, projekty, nawet te charytatywne. To wszystko jest ważne. Wejdźcie na rozmowę z przekonaniem: jestem zajebista!!!” – mówi Ula Grudzień, bohaterka naszej historii.

  • Joanna Gotfryd - 27/12/2018
Urszula Grudzień support engineer

Ula, zostałaś mamą w branży IT, chociaż ukończyłaś studia medyczne i nawet masz doktorat z nauk farmaceutycznych! Dlaczego zdecydowałaś się na zmianę branży o 180 stopni?

Może wygląda to jak zwrot o 180 stopni, ale nie do końca tak było. Jestem absolwentką analityki medycznej, pracowałam w laboratorium kilka lat. Moja praca bardzo mi się podobała, ale wymagała pełnej dyspozycyjności, także w niedzielę i święta, jak to bywa w szpitalach.

Po urodzeniu drugiej córki, mając w domu dwójkę malutkich dzieci (w tamtym czasie starsza miała trochę ponad 2 latka, młodsza 9 miesięcy), zdecydowałam się nie wracać do laboratorium. Zwłaszcza, że jednocześnie robiłam studia doktoranckie. Dostałam pracę w tej samej firmie, ale w biurze, gdzie zaczęłam się zajmować rozliczeniami, analizami kosztów, analizami statystycznymi badań laboratoryjnych.

Choć tematyka badań medycznych dalej była mi bliska, okazało się, że nowe obowiązki są równie ciekawe i zajmujące. Z myślą bardziej o doskonaleniu się w tym co robię i automatyzacji pewnych zadań, zdecydowałam się już po obronieniu doktoratu na studia podyplomowe z Metod Wytwarzania Oprogramowania. Zaczęłam jako totalny laik :). W tamtym czasie nie wiedziałam, co funkcja przyjmuje, a co zwraca, czego mój mąż – programujący od dziecka – nie mógł zrozumieć :).

Na szczęście cierpliwość wykładowców okazała się niesamowita. Pomagali nam także poza studiami, odpowiadając na maile i sprawdzając zadania. Roczne studia robiłam dwa lata, gdyż tuż przed rozpoczęciem pierwszego semestru okazało się, że… jestem w trzeciej ciąży. Mogłam ze studiów zrezygnować, ale zdecydowałam się podjąć próbę zaliczenia pierwszego semestru i kontynuowania nauki już po porodzie. Udało się 🙂

Od czego zaczęłaś myślenie o zmianie branży? Od jakich działań?

Jeszcze podczas pierwszego semestru studiów przekonałam się, że programowanie jest po prostu fajne :). Cieszy mnie działający kod, że potrafię siedzieć do 2 w nocy próbując rozwikłać zagadkę błędnej kompilacji. Z każdym zjazdem przekonywałam się, że nowe umiejętności sprawiają mi ogromną przyjemność, na tyle dużą, że zaczęłam myśleć o zmianie zawodu.

Plan miałam taki, aby po powrocie na drugi semestr postarać się zdobyć wakacyjny staż. Niestety nabory odbywały się na przełomie marca i kwietnia, a ja w tym czasie nie miałam wystarczającej wiedzy, aby zostać stażystką. Pewne wiadomości musiałam sobie po rocznej przerwie odświeżyć, nad wieloma tematami popracować.

Brałaś też udział w programie mentoringowym Tech Leaders, który znamy i któremu patronujemy od kilku lat. Co dał Ci udział w nim?

To, że zostałam mentee było jak spełnienie marzeń. Bałam się tej rocznej przerwy podczas studiów. Dlatego, jak tylko moja córeczka miała 3 miesiące, zaczęłam robić na jednej z platform internetowych (Edx) kurs Microsoftu z podstaw HTML, CSS i JavaScript. Uznałam, że 30 minutowe lekcje i zadania nie będą mnie pochłaniać całkowicie, a jednocześnie będę czuła, że coś robię, a moje szare komórki działają :).

Kurs skończyłam z końcem wakacji. Tworzenie stron strasznie mi się spodobało, od razu widać efekty i można się trochę „wyżyć” artystycznie. Zdobyłam certyfikat i postanowiłam, że pójdę w stronę front-endu. Wtedy rozpoczęły się nabory na TechLeaders. Przekonałam mentora, aby wziął mnie pod swoje skrzydła.

Te 4 miesiące były bardzo intensywne, ale praca nad moim portfolio sprawiała mi ogromną przyjemność. Marcin pokazał mi nie tylko narzędzia frontendowca, nauczył jak korzystać z Lessa, Sassa, pisania CSS używając BEMA, ale także kilka aspektów związanych z dobrą praktyką: jak powinien wyglądać projekt, z jakich elementów powinien się składać. Jak tylko program się skończył, wróciłam na studia podyplomowe.

Mogę więc powiedzieć, że mimo iż „siedziałam na macierzyńskim” (swoją drogą takie określenie musiał wymyślić mężczyzna – my mamy wiemy, że z siedzeniem nie ma to nic wspólnego 🙂 czułam się aktywna, czułam, że przy całym poświęceniu pięcioosobowej rodzinie, robię coś tylko dla siebie.

Wspomniałaś, że szukałaś pracy jako junior developer, ale okazało się, że brakowało Ci doświadczenia, którego firmy wymagały nawet na juniorskie stanowisko… To jakiś paradoks…. Czy to była jedyna przeszkoda, ten brak doświadczenia? Czego wymagały firmy na stanowisko JD?

Startowałam na stanowiska stażowe i juniorskie. Wymagania były bardzo zróżnicowane. W dużym skrócie, brakło mi wiedzy z algorytmów, ze środowisk programistycznych. Nie miałam na przykład doświadczenia z Linuxem, z bazami danych – nie mówię o teorii, tylko o praktyce właśnie. Czasem wymagali bardzo specjalistycznej wiedzy na przykład z XMLa.

A jeśli chodzi o stanowisko juniorsko – frontendowe, to wymagali samodzielności i umiejętności stworzenia całej strony samodzielnie. Niestety moja wiedza z zakresu programowania i tworzenia stron była niewystarczająca, a moje portfolio raczej ubogie. W Krakowie rynek frontend-developerów jest raczej nasycony. Firmy owszem, poszukują frontendowców, ale z więcej niż podstawową znajomością JavaScript. Nie mówiąc już o bezpieczeństwie sieci, debugu stron, wiedzy na temat zagadnień sieciowych.

Niektóre rozmowy będę na zawsze pamiętać jako niezbyt miłe doświadczenie.

Dlaczego niemiłe?

Rekrutacje stażowe polegały tylko i wyłącznie na zadaniach. Nikt ze mną nie rozmawiał, nie zweryfikował czy nadaję się na inne stanowiska. Zadanie, suma punków – odrzucenie kandydatury. Nawet maile informacyjne były wysyłane jakby z automatu.

Co do juniorskich stanowisk bywało tak, że było całkiem miło, ale zdarzyło mi się być maglowaną przez 2 godziny, podczas których miałam wrażenie, że osoby rekrutujące chciały mi udowodnić czego nie umiem (co nie było trudne), mimo iż mówiłam, że z niektórymi środowiskami nie mam doświadczenia – nie miałam prawa mieć, bo nigdy nie pracowałam.

Być może osoby te chciały dobrze, może chciały „coś” ze mnie wyciągnąć, ale jeśli wychodzi się z rekrutacji z uczuciem zmiażdżenia, tak silnym, że chce się płakać, to nie jest to chyba najlepiej przeprowadzona rekrutacja.

Działo się tak mimo, iż w większości przypadków, osoby rekrutujące jeszcze przed spotkaniem wiedziały o tym, że jestem w trakcie przekwalifikowania i powinny być świadome, że osoba bez kierunkowego wykształcenia i bez doświadczenia może tego doświadczenia po prostu nie mieć. A jednak pojawiały się dość szczegółowe pytania dotyczące poszczególnych technologii, frameworków itp.

Myślę, że nie jest łatwo otrząsnąć się po takim doświadczeniu, w moim przypadku stosunkowo pomocne okazywało się wypłakanie się i zjedzeniu solidnej porcji orzechowej czekolady  – o słaba płci 😛 😉 Myślę, że my kobiety tracimy łatwo pewność siebie i wiarę w to, że może być lepiej. Ja jestem dowodem na to, że warto zacisnąć zęby i próbować.

Kiedy podjęłaś decyzję o supporcie? Co zdecydowało o tym, że poszłaś w tym kierunku i pracujesz jako support engineer?

O supporcie dowiedziałam się przypadkiem od kolegi, który polecił mnie do mojej obecnej firmy. Wiedział, że szukam pracy i powiedział, że akurat w jego firmie poszukują kogoś na stanowisko Support Engineer i może dowiedzieć się czegoś więcej. Nie do końca wiedziałam na czym polega praca osoby na tym stanowisku oraz co się z nią wiąże.

Byłam lekko zestresowana, bo czytałam różne opinie na temat tego zawodu. Kolega mówił mi, że ich firma jest fajna i nie ma się czego bać. Powiem szczerze, już na pierwszej rozmowie poczułam się jak u „siebie”. Od razu powiedzieli, że jeśli na drugim etapie, czyli na zadaniu wypadnę słabiej, ale rozmowy pójdą dobrze, to dadzą mi czas na naukę. I od razu zapewnili o możliwości rozwoju. Powiedziałam TAK i nie żałuję 🙂

Mówiłaś, że chciałaś odczarować pracę w supporcie – co Ci się najbardziej w tutaj podoba?

Chciałam odczarować support właśnie ze względu na niezbyt pochlebne opinie jakie wyczytałam przed rekrutacją, że się użera z klientami, że jest się uwięzionym i się nie rozwija… Szczerze mówiąc, jak na razie nie nadążam z nauką 🙂 Ale tak pozytywnie 🙂 Praca na supporcie polega na pomocy.

Ja zawsze w dotychczasowym życiu pomagałam – na tym właśnie polega praca w służbie zdrowia, ale tutaj pomagam rozwiązać zagadki, dlaczego u klienta coś nie działa. I to coś może być jakąś błahostką do rozwiązania w kilka minut, ale i może to być i poważny bug z naszej strony.

Moim zadaniem jest zebranie jak największej ilości informacji i próba odtworzenia problemu po stronie klienta, a potem przekazanie wszystkich tych informacji do deweloperów. Rozwiązuję zagadki, utrzymuję stały kontakt z klientami. Podoba mi się to, że mam kontakt z kodem, a jednocześnie mam wpływ na to jak moja firma jest odbierana przez naszych klientów.

Czym zajmujesz się na co dzień?

W naszej firmie mamy dwa sposoby odbierania zapytań od klientów: poprzez czat oraz maila. Moim zadaniem jest zbieranie informacji na temat problemów zgłaszanych przez klientów i próba odtworzenia tych problemów na ich stronach internetowych bądź w aplikacjach, jak również używając naszego środowiska. Im więcej informacji uda mi się zebrać, tym szybciej i z większą dokładnością odtworzę problem klienta. Dzięki temu szybciej uda nam się go usunąć.

Do zbieranych informacji zalicza się wersja biblioteki, kod jakim nasz produkt jest zaimplementowany, błędy które pojawiają się w konsoli. Zanim zaczęłam pracę nie potrafiłam tak naprawdę debugować stron. Teraz coraz więcej wiem w tym temacie, poszerzam wiedzę z zakresu bezpieczeństwa sieci, sposobu pisania kodu itp., ale też współpracuję z innymi działami, w tym z działem sprzedaży.

Co konkretnie musiałaś umieć, żeby dostać tę pracę?

W Filestack wymagali podstawowej znajomości HTML, CSS i JavaScript. Moje zadanie rekrutacyjne to było właśnie zadanie z JS, polegające na implementacji produktu na własnej stronie internetowej. Ponieważ jest to pozycja związania ze współpracą z deweloperami, dobrze jest znać postawy jakiegoś języka. Nie musi to być JS, myślę że w dużej mierze zależy to od firmy.

Podczas naszej pierwszej rozmowy pojawiły się pojęcia L1, L2 i L3 – czy możesz je wyjaśnić?

Developer Support Engineer to pozycja, która w supporcie określana jest jako L2. Jest to człowiek, który zna podstawy programowania i może odtworzyć błędy. L1 to Customer Success, czyli osoba mniej techniczna, która jest pierwszą linią kontaktu z klientem. W zależności od rodzaju problemu – techniczny, sprzedażowy, produktowy, taka osoba przekazuje informacje o danym problemie dalej. L3 natomiast, to osoba, która nie tylko umie odtworzyć błąd i ma wiedzę jak ten błąd mógł powstać, ale również potrafi go w kodzie poprawić (tak u klienta, jak u nas).

Wspomniałaś, że pracujesz od 3,5 miesiąca i bardzo dużo się uczysz – jakie masz plany zawodowe na najbliższy rok?

Szukam szkolenia z Node.js. Mamy budżet szkoleniowy, który chcę wykorzystać na poznanie tajników pracy od strony serwerowej i backendu. I planuję zrobić szkolenie na Udemy i type scripta.

Ula, na koniec rodzinnie – jesteś mamą 3 dziewczynek, w wieku 7, 6 i 1,5 roku – wymagająca ekipa! Jak na co dzień łączysz role mamy i pracownika?

Powiem szczerze – nie jest łatwo 🙂 Zanim rozpoczęłam pracę, musieliśmy z mężem podjąć bardzo ważną decyzję. Otóż oboje pracujemy do 17, a nawet jakby jedno z nas pracowało do 16, to odbiór dziewczynek z trzech różnych placówek z dwóch różnych osiedli wymagałby wielkiego wysiłku. Kto ma choć 2 dzieci, wie jak ciężko przy krakowskich korkach zdążyć dojechać w godzinę do przedszkola z drugiego końca miasta.

Zdecydowaliśmy się zatrudnić nianię, która ma bardzo trudne zadanie, bo musi odebrać dziewczynki ze szkoły, przedszkola i żłobka. Niestety dziadkowie mieszkają daleko i dalej są aktywni zawodowo. Na szczęście udało nam się trafić na fantastyczną osobę, bez której nie wyobrażam sobie teraz życia 😉 Możecie pomyśleć, że to wygodne, ale z naszego punktu widzenia nie mieliśmy innego wyjścia. Przynajmniej takiego, które byłoby dla mnie do zaakceptowania.

Na koniec może chcesz przekazać wiadomość mamom, które będą czytały ten wywiad i rozważają przebranżowienie się. Czy coś szczególnego chciałabyś im powiedzieć?

Tak. Dziewczyny, wiecie co jest najtrudniejsze w znalezieniu pierwszej pracy w IT? Utrzymanie wiary w to, że się uda. Jedna, druga, trzecia rozmowa, która nie przynosi pozytywnego efektu może zniechęcić. Nie dajcie się!

Wiem frazes. Mój mąż mi powtarzał: musisz znaleźć tylko jedną pracę, w końcu się uda:) Pamiętajcie, żeby cały czas coś robić, doszkalać się.

Pozwolę sobie też przytoczyć radę z mojego interview: Nie mówcie nigdy, że umiecie niewiele, że znacie swoje ograniczenia. Bo zaraz po Was wejdzie chłopak, który wczoraj od mamy na obiedzie dowiedział się, że jest oferta pracy w IT. Będzie mówił, że jest zajebisty i mimo mniejszych umiejętności dostanie tę pracę. Podkreślajcie swoje atuty, choćby niezwiązane z IT: znajomość języków, umiejętności pracy w grupie, projekty, nawet te charytatywne. To wszystko jest ważne.

Wejdźcie na rozmowę z przekonaniem: jestem zajebista!!!

Dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Perspektywy Women in Tech Summit 2020 już 8-9 grudnia! Nie może Cię zabraknąć

Interesujesz się nowymi technologiami, a branża Tech&IT to Twoja bajka? A może właśnie chcesz dowiedzieć się więcej i poznać inne kobiety już po drugiej stronie? Koniecznie zarezerwuj w kalendarzu miejsce na to gorące, grudniowe wydarzenie! Perspektywy Women in Tech Summit rusza po raz trzeci, tym razem w odsłonie online. Zapisz się już dziś!
  • Klaudia Urban - 12/11/2020
Grafika Women In Tech Summit 2020

Dwa dni inspiracji i potężna dawka wiedzy

„W Perspektywy Women in Tech Summit wierzymy w kobiety i ich moc zmieniania świata. Wierzymy w siłę nauki i technologii jako narzędzi pozwalających nam na poznanie, zrozumienie i tworzenie niesamowitych rozwiązań na najważniejsze problemy współczesności.” – mówią pomysłodawcy Perspektywy Women in Tech Summit.

To już trzecia edycja Perspektywy Women in Tech Summit. Jak co roku, organizatorzy zadbali, by wydarzenie stanowiło naprawdę atrakcyjną propozycję dla wszystkich zainteresowanych: tych którzy działają w branży Tech&IT oraz tych, którzy dopiero myślą o wejściu do świata techniki. Wydarzenie Perspektywy Women in Tech Summit w tym roku odbędzie się w całości online. Nie może Cię tam zabraknąć!

Charyzmatyczne kobiety na scenie

Podczas Perspektywy Women in Tech Summit przewidziano wystąpienia znakomitych i inspirujących kobiet. Wśród nich znajdują się prawdziwe ikony ambitnych i charyzmatycznych mówczyń ze świata techniki, dyrektorki i menadżerki takich firm jak Google, Huawei, Netflix i wielu innych. Wydarzenie zostanie otwarte przez Mariyę Gabriel, komisarz UE ds. innowacji, badań, edukacji i młodzieży, a jedną z prelekcji wygłosi Anna Fisher, legendarna astronautka NASA i pierwsza mama w kosmosie!

Największa konferencja dla kobiet w Tech&IT w Europie

Tematy tegorocznego Perspektywy Women in Tech Summit obejmują aktualne i najważniejsze zagadnienia z branży Tech & IT: technologie w kontekście globalnych kryzysów, rozwój technologii wobec zagrożeń klimatycznych, bezpieczeństwo danych oraz technologia w edukacji.

Dołącz do wydarzenia i skorzystaj z propozycji przygotowanych przez organizatorki!

Na co możesz liczyć?

  • 50 wystąpień prelegentów z całego świata,
  • 30 rozmów technicznych
  • 60 warsztatów z technologii i umiejętności miękkich,
  • ponad 200 sesji mentoringowych,
  • wirtualna Strefa Expo.

Dla społeczności naszej grupy #MamoPracujwIT przygotowaliśmy dedykowany program stypendialny, w którym możecie zdobyć wejściówki! Szczegóły już wkrótce!

To nie wszystko!

Podczas konferencji będzie możliwość spotkania i rozmowy z pracodawcami na ich wirtualnych stoiskach, a nawet wzięcia udziału w procesach rekrutacyjnych!

My także będziemy!

Możecie nas znaleźć wśród mentorek i umówić się z nami na rozmowę a także na scenie w części dla społeczności kobiet w IT!

A już niebawem, będziemy miały dla Ciebie jeszcze jedną niespodziankę związaną z tym wydarzeniem. Koniecznie śledź nasze media społecznościowe i portal mamopracuj.pl aby być na bieżąco!

Do zobaczenia!

Grafika i zdjęcia: Women In Tech

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Klaudia Urban
Mama trójki fantastycznych dzieci i szczęśliwa żona. Uwielbia, gdy wokół dużo się dzieje i nieustannie uczy się czegoś nowego o świecie. Baczna obserwatorka zmieniającej się rzeczywistości. Pasjonatka dobrej kuchni, muzyki i podróży.

Damskie zegarki na bransolecie – zobacz, co oferuje Timex

Kobiety dużo uwagi poświęcają dodatkom, które dobierają do charakteru stylizacji. Często traktują zegarek jako alternatywę dla klasycznej biżuterii, dlatego skupiają się przede wszystkim na walorach estetycznych urządzenia. Do najbardziej uniwersalnych wariantów zaliczają się zegarki na bransolecie, gdyż prezentują się niezwykle efektownie. Takie modele ma do zaoferowania marka Timex. Które z nich są godne uwagi?
  • Dominika Kamińska - 06/11/2020
zegarek na rękę

Timex damski na pasku czy na bransolecie?

Wybór czasomierza jest kwestią indywidualną i zależy głównie od osobistego gustu. Kobiety jednak chętniej decydują się na modele z bransoletą, gdyż mogą zastępować biżuterię i stanowią efektowną ozdobę nadgarstka. Nie oznacza to, że zegarek Timex damski na pasku będzie złym wyborem. W kolekcji znajdziesz czasomierze w bogatym wzornictwie i wersjach kolorystycznych. Możesz więc zdecydować się na zegarek Timex szary, różowy, biały lub z klasycznym, brązowym paskiem ze skóry. Wszystko więc zależy od tego, jakie są Twoje upodobania i do jakich strojów będziesz nosić urządzenie.

Zegarki Timex – które sklepy mają największy wybór?

Jeżeli zależy Ci na dostępie do jak najbardziej rozbudowanego katalogu produktów, zdecyduj się na skorzystanie z oferty sklepów internetowych. Godnym polecenia jest np. sklep ZegarkiCentrum, w którym znajdziesz modele Timex damskie na pasku i na bransolecie. Dodatkową korzyścią jest też to, że masz szansę kupić najpopularniejsze modele takie jak zegarek damski Timex Weekender, w znacznie niższych cenach. Sklep organizuje atrakcyjne promocje dla klientów, którymi są objęte zegarki Timex oraz urządzenia innych marek. Które modele Timex zegarków damskich na bransolecie są godne uwagi?

Timex Fairfield damski

Zegarek Timex Fairfield damski

Pierwszym modelem jest urządzenie, które przyciąga wzrok swoim eleganckim designem. Charakteryzuje się dużą tarczą w kontrastującym kolorze, na której widoczne jest subtelne logo marki. Ciekawym rozwiązaniem w zerku Timex Fairfield damskim jest siateczkowa bransoleta. Dzięki temu łatwiej dopasowuje się do nadgarstka, a ponadto jest lżejsza i bardziej kobieca. Prezentowany zegarek Timex szary sprawdzi się jako dodatek do sportowych, codziennych oraz wieczorowych stylizacji.

Timex – zegarek damski na bransolecie

Zegarek damski na bransolecie Timex

Ciekawą propozycją, która wyróżnia się nietypowym designem, jest model zegarka Timex TW2R98700. Na uwagę zasługuje efektowna bransoleta, która układa się na kształt modnej biżuterii. Model ten charakteryzuje się delikatną, kobiecą konstrukcją oraz eleganckim designem. Prezentowany zegarek Timex szary wykonany został ze stali szlachetnej antyalergicznej i jest zasilany niezawodnym mechanizmem kwarcowym. Ze względu na swój wyjątkowy wygląd, czasomierz sprawdzi się jako dodatek do wielu stylizacji, zastępując pozostałą biżuterię.

Zegarek damski Timex Weekender

Zegarek damski Timex Weekender

To jeden z najpopularniejszych modeli dostępnych w portfolio marki. Charakteryzuje się dużą tarczą o minimalistycznym wykończeniu. Klasyczne wzornictwo sprawia, że zegarek damski Timex Weekender prezentuje się elegancko i kobieco. Został wyposażony w siateczkową bransoletę, którą można dopasować do wielkości nadgarstka. Na uwagę zasługuje również kolor w odcieniu różowego złota, który jest jednym z najgorętszych trendów w branży.

Dlaczego zegarek Timex na bransolecie to dobry wybór?

Takie modele nigdy nie wyjdą z mody, gdyż stanowią uniwersalny dodatek do stylizacji na każdą okazję. Zegarki na bransolecie są ponadto trwałe i eleganckie, dlatego cieszą się taką popularnością wśród kobiet.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie główne: Pixabay. com

Zdjęcia w środku: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Kamińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×