Czego szukasz

Z moich zdjęć widać, że jestem dobrym człowiekiem – to wielki komplement

– Najtrudniej jest zrobić proste zdjęcie i mówić o sobie – jednak Katarzyna Michno opowiedziała nam dużo o swojej drodze do tego kim jest dzisiaj. A jest – jak sama siebie nazywa – portrecistką. Wiedzę i umiejętności zdobyła robiąc kursy fotografii na Akademii Fotografii Dziecięcej, ale pasję i zaangażowanie daje od siebie, czerpiąc z bagażu swoich wcześniejszych doświadczeń. Bo fotografia jest jej wielką miłością.

Katarzyna Michno

Kasiu jesteś fotografem. Fotografujesz, dzieci, dorosłych, przygotowujesz reportaże oraz sesje portretowe. Opowiedz o początkach fotografowania. Jak trafiłaś na kursy fotografii do Akademii Fotografii Dziecięcej?

To było prawie 5 lat temu. Bardzo dobrze pamiętam tę datę, gdyż właśnie zerwałam więzadło… w związku z tym nie mogłam wykonywać dłużej mojej obecnej pracy, byłam uziemiona na kilka miesięcy w domu, po drodze dwie operacje, dużo bólu, ćwiczeń i wolnego czasu….

Rehabilitowałam się w domu i właśnie w tym wolnym czasie serfując po sieci natknęłam się na piękne zdjęcia dzieci i zaproszenia na kurs do Akademii Fotografii Dziecięcej. Zdjęcia przyciągały piękną obróbką, jakością, kolorami i taką… naturalnością. Były po prostu piękne. Też chciałam takie robić…

Czy fotografia już wcześniej Cię fascynowała, czy odkryłaś swoją pasję w trakcie kursów?

No właśnie… ja od zawsze robiłam zdjęcia. Pamiętam z pierwszej wypłaty kupiłam sobie aparat, jakiś mądrzejszy kompakt jeszcze na klisze i robiłam nim zdjęcia, ile się da i komu się da.

Wszyscy znajomi wiedzieli, że jak się pojawiam, to zawsze z moim skromnym aparatem. To były wyjazdy, imprezy, potem uwieczniałam narodziny dzieci moich przyjaciółek etc. To trwało latami i tak z 6 lat temu zrobiłam pierwszy kurs fotografii od podstaw tutaj w Rzeszowie. Kupiłam lepszy aparat. Pierwszą lustrzankę crop.

I właśnie w takim okresie pojechałam na narty. Tam wysoko w górach miałam wypadek, podczas jazdy na nartach przewróciłam się i zerwałam więzadło.

Mówię, że w tym dniu „boleśnie”, ale skutecznie, los skręcił nie tyle moje kolano, co ścieżkę, po której szłam.

Czy dużo kursów AFD ukończyłaś? Jakie to były?

Zrobiłam chyba z 14 kursów w AFD. Szłam dokładnie tzw. ścieżką, którą proponuje Akademia. Były to oczywiście podstawy fotografii, obróbka w Lightroomie, obróbka w Photoshop, system RGB, eksponowanie treści, eksponowanie emocji, były 3 uniwersytety, a tam kolejne tematy.

Zapowiadałam się na reportażystkę. Zresztą, do dzisiaj reportaż lubię i często z niego korzystam. Jednak to na Uniwersytecie 3, na części poświęconej portretowi malarskiemu… przepadłam.

Przywiązałam się do tego stylu, uwielbiam robić zdjęcia w tym właśnie charakterze i pewnie na dłuższy czas tak zostanie. Fotografuję dzieci i kobiety. Mężczyzn trudniej namówić na takie zdjęcia, ale też się zdarzają. I teraz to jest głównie studio.

Każda sesja to długie przemyślenia, w co modelka będzie ubrana, jakie światło, jaka poza, jaki układ rąk, jaki makijaż (jeżeli kobieta), jakie włosy. To wszystko ma znaczenie. Każdy szczegół ma znaczenie. Chociaż ja w tych portretach staram się ukazać dużo emocji. Może od tego powinnam zacząć opisując moje prace.

Z wykształcenia jesteś ekonomistką, marketingowcem. Co robiłaś wcześniej? Gdzie pracowałaś?

Właśnie… Z perspektywy czasu, teraz to rozumiem, że wszystko co robisz w życiu, każde doświadczenie, wykonywana praca, powodzenia, a zwłaszcza niepowodzenia, wszystko to jest po coś. Jestem pewna, że to co się działo wcześniej w moim zawodowym życiu ukształtowało mnie z dzisiaj…

W ogóle moje marzenie co do wykonywanego zawodu, związane było z tańcem. Od dziecka tańczyłam w zespole folklorystycznym i chciałam zostać choreografem, tworzyć i kreować taniec, obrazy, historie…

Rodzice skutecznie wybili mi to z głowy i wybrałam inne studia, życiowe. Studiowałam marketing i zarządzanie. W międzyczasie miałam epizod związany z nauczeniem języka angielskiego. Przez rok miałam etat w szkole podstawowej.

Po studiach dostałam świetną pracę, pracowałam najpierw w dziale eksportu, a potem w dziale marketingu, w dużym zakładzie produkcyjnym. Tam nauczyłam się ciężkiej pracy, dyscypliny, kontaktu z klientem, podróży, organizacji. Po 12 latach pracy zmieniłam ją i zatrudniłam się jako pośrednik. Sprzedawałam mieszkania, domy, działki. Jeździłam po różnych pięknych miejscach, poznałam wiele lokalizacji.

Wracając do nart i mojego nieszczęśliwego wypadku, a może szczęśliwego, bo zupełnie odmienił on moje życie…. Zapisałam się na pierwszy kurs do Akademii Fotografii Dziecięcej, a potem na drugi, trzeci i dziesiąty. Dzisiaj wykonuję zawód fotografa, a siebie nazywam portrecistką.

Oczywiście nie zaprzestałam kursów i warsztatów. Wciąż uczę się na kursach u najlepszych fotografów z kraju i ze świata. Są kursy pogłębiające mój warsztat obróbczy, ale są i kursy z pozowania, stylistyki w fotografii, a nawet marketingu fotograficznego, czy psychologii i samorozwoju.

Od roku prowadzisz własne studio fotograficzne Adelto? Jak się czujesz będąc sama sobie szefem?

W każdej pracy jaką wykonywałam dawałam z siebie nie 100 procent, a dużo, dużo więcej. Podobnie jest i teraz. Może jest jeszcze większa motywacja, bo pracuję na swoją markę. To ciężka sprawa być dla siebie szefem, a jestem bezwzględna, wymagająca i bardzo krytyczna. Tak czy siak korzystam z mojego bagażu doświadczeń.

Warsztaty, kursy często odbywam w języku angielskim, bo go na tyle znam. Prowadzę sama marketing i PR mojego studia. Staram się docierać do moich potencjalnych klientów głównie przez media społecznościowe oraz przez tzw. marketing szeptany. Bywam też na spotkaniach networkingowych.

Klienci przychodzą z polecenia, ale znają moje prace właśnie z sieci. Co do klientów staram się dać najlepszy serwis jaki mogę. Korzystam z wiedzy jaką nabyłam podczas pracy z klientami w moich dwóch wcześniejszych pracach. Każdy klient to piękna kolejna historia w moim życiu, za którą wdzięczna jestem losowi

Jakie są blaski i cienie prowadzenia własnej działalności? Za co cenisz sobie posiadanie własnej firmy?

Niczego nowego nie odkryję, jeśli powiem, że praca dla siebie i na siebie to najlepsze co może się zdarzyć. Tak jak mówiłam, jesteś sobie sterem. Sama rządzisz godzinami pracy (a jest ich dużo więcej niż na etacie), rozwojem, inwestycjami. Oczywiście sama sobie firmę prowadzisz, ale też sama na nią zarabiasz, pracujesz, płacisz. To niby cień, ale coś za coś.

Jak ktoś ma wolną duszę to najlepsza droga.

Moje studio znajduje się w Rzeszowie przy ul. Piłsudskiego 13. Dzielę je na pół ze wspaniałą wizażystką i kosmetyczką Alicją Gąsior z Krainy Czarów. Często mamy wspólne klientki, wspieramy się i pomagamy sobie.

Czy jakaś sesja szczególnie zapadła Ci pamięć?

Każda sesja jest szczególna. Nie ma sesji gorszej czy lepszej. Z każdej wyciągam coś co zadowala moich klientów i zadowala mnie. Uwielbiam zdjęcia, przygotowania,  obróbkę, chociaż to chyba najmniej, bo to największa i najcięższa część pracy. Sesja trwa kilka godzin. Zdarzyły się już i 8 godzinne. Tylko potem etap wyboru, to raz i etap obróbki zdjęć …to trwa godzinami i się ciągnie i ciągnie. Ale efekty cieszą i to jest najważniejsze.

Co daje Ci fotografowanie? Za co najbardziej cenisz sobie tę pracę?

Ja czasami się zastanawiam jak to się stało, że właśnie rozwinęłam w sobie tę fotografię. Wciąż mam potrzebę robienia zdjęć, to jest jak narkotyk. U mnie wyzwala to endorfiny. Uwielbiam ten stan.

Fotografując spotykam niesamowitych ludzi. Dzieci, kobiety, małżeństwa, rodziny. Ja lubię ludzi, lubię z nimi rozmawiać, lubię ich słuchać, lubię ich obserwować.
Teraz rozpoczęłam nowy projekt Portret Środowiskowy i portretuję ludzi w ich naturalnym środowisku, to jest w ich domach, mieszkaniach.

Jedno zdjęcie, którym chcę opowiedzieć o człowieku, o tym gdzie mieszka, jak żyje, jak wygląda, jak jest ubrany. Mam nadzieję, że kiedyś te zdjęcia będą cenną wiedzą socjologiczną, wiem że i dzisiaj się podobają, bo te portrety udaje mi się publikować w Vogue, a docelowo będą materiałem do przyszłej wystawy.

Mój obecny Mentor powiedział mi, że z moich zdjęć widać, że jestem dobrym człowiekiem. To wielki komplement od niego i dar, będę dbać o to aby nigdy to się nie zmieniło…

Dziękuję za rozmowę. Najtrudniej jest zrobić proste zdjęcie i mówić o sobie.

Ja również dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: Katarzyna Michno adelto.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Polecane artykuły

oferty
pracy
Sprawdź pełną listę
baza
pracodawców
Pracodawca przyjazny rodzicom
Reklama
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie