Czego szukasz

Z moich zdjęć widać, że jestem dobrym człowiekiem – to wielki komplement

– Najtrudniej jest zrobić proste zdjęcie i mówić o sobie – jednak Katarzyna Michno opowiedziała nam dużo o swojej drodze do tego kim jest dzisiaj. A jest – jak sama siebie nazywa – portrecistką. Wiedzę i umiejętności zdobyła robiąc kursy fotografii na Akademii Fotografii Dziecięcej, ale pasję i zaangażowanie daje od siebie, czerpiąc z bagażu swoich wcześniejszych doświadczeń. Bo fotografia jest jej wielką miłością.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 25/01/2019
Katarzyna Michno

Kasiu jesteś fotografem. Fotografujesz, dzieci, dorosłych, przygotowujesz reportaże oraz sesje portretowe. Opowiedz o początkach fotografowania. Jak trafiłaś na kursy fotografii do Akademii Fotografii Dziecięcej?

To było prawie 5 lat temu. Bardzo dobrze pamiętam tę datę, gdyż właśnie zerwałam więzadło… w związku z tym nie mogłam wykonywać dłużej mojej obecnej pracy, byłam uziemiona na kilka miesięcy w domu, po drodze dwie operacje, dużo bólu, ćwiczeń i wolnego czasu….

Rehabilitowałam się w domu i właśnie w tym wolnym czasie serfując po sieci natknęłam się na piękne zdjęcia dzieci i zaproszenia na kurs do Akademii Fotografii Dziecięcej. Zdjęcia przyciągały piękną obróbką, jakością, kolorami i taką… naturalnością. Były po prostu piękne. Też chciałam takie robić…

Czy fotografia już wcześniej Cię fascynowała, czy odkryłaś swoją pasję w trakcie kursów?

No właśnie… ja od zawsze robiłam zdjęcia. Pamiętam z pierwszej wypłaty kupiłam sobie aparat, jakiś mądrzejszy kompakt jeszcze na klisze i robiłam nim zdjęcia, ile się da i komu się da.

Wszyscy znajomi wiedzieli, że jak się pojawiam, to zawsze z moim skromnym aparatem. To były wyjazdy, imprezy, potem uwieczniałam narodziny dzieci moich przyjaciółek etc. To trwało latami i tak z 6 lat temu zrobiłam pierwszy kurs fotografii od podstaw tutaj w Rzeszowie. Kupiłam lepszy aparat. Pierwszą lustrzankę crop.

I właśnie w takim okresie pojechałam na narty. Tam wysoko w górach miałam wypadek, podczas jazdy na nartach przewróciłam się i zerwałam więzadło.

Mówię, że w tym dniu „boleśnie”, ale skutecznie, los skręcił nie tyle moje kolano, co ścieżkę, po której szłam.

Czy dużo kursów AFD ukończyłaś? Jakie to były?

Zrobiłam chyba z 14 kursów w AFD. Szłam dokładnie tzw. ścieżką, którą proponuje Akademia. Były to oczywiście podstawy fotografii, obróbka w Lightroomie, obróbka w Photoshop, system RGB, eksponowanie treści, eksponowanie emocji, były 3 uniwersytety, a tam kolejne tematy.

Zapowiadałam się na reportażystkę. Zresztą, do dzisiaj reportaż lubię i często z niego korzystam. Jednak to na Uniwersytecie 3, na części poświęconej portretowi malarskiemu… przepadłam.

Przywiązałam się do tego stylu, uwielbiam robić zdjęcia w tym właśnie charakterze i pewnie na dłuższy czas tak zostanie. Fotografuję dzieci i kobiety. Mężczyzn trudniej namówić na takie zdjęcia, ale też się zdarzają. I teraz to jest głównie studio.

Każda sesja to długie przemyślenia, w co modelka będzie ubrana, jakie światło, jaka poza, jaki układ rąk, jaki makijaż (jeżeli kobieta), jakie włosy. To wszystko ma znaczenie. Każdy szczegół ma znaczenie. Chociaż ja w tych portretach staram się ukazać dużo emocji. Może od tego powinnam zacząć opisując moje prace.

Z wykształcenia jesteś ekonomistką, marketingowcem. Co robiłaś wcześniej? Gdzie pracowałaś?

Właśnie… Z perspektywy czasu, teraz to rozumiem, że wszystko co robisz w życiu, każde doświadczenie, wykonywana praca, powodzenia, a zwłaszcza niepowodzenia, wszystko to jest po coś. Jestem pewna, że to co się działo wcześniej w moim zawodowym życiu ukształtowało mnie z dzisiaj…

W ogóle moje marzenie co do wykonywanego zawodu, związane było z tańcem. Od dziecka tańczyłam w zespole folklorystycznym i chciałam zostać choreografem, tworzyć i kreować taniec, obrazy, historie…

Rodzice skutecznie wybili mi to z głowy i wybrałam inne studia, życiowe. Studiowałam marketing i zarządzanie. W międzyczasie miałam epizod związany z nauczeniem języka angielskiego. Przez rok miałam etat w szkole podstawowej.

Po studiach dostałam świetną pracę, pracowałam najpierw w dziale eksportu, a potem w dziale marketingu, w dużym zakładzie produkcyjnym. Tam nauczyłam się ciężkiej pracy, dyscypliny, kontaktu z klientem, podróży, organizacji. Po 12 latach pracy zmieniłam ją i zatrudniłam się jako pośrednik. Sprzedawałam mieszkania, domy, działki. Jeździłam po różnych pięknych miejscach, poznałam wiele lokalizacji.

Wracając do nart i mojego nieszczęśliwego wypadku, a może szczęśliwego, bo zupełnie odmienił on moje życie…. Zapisałam się na pierwszy kurs do Akademii Fotografii Dziecięcej, a potem na drugi, trzeci i dziesiąty. Dzisiaj wykonuję zawód fotografa, a siebie nazywam portrecistką.

Oczywiście nie zaprzestałam kursów i warsztatów. Wciąż uczę się na kursach u najlepszych fotografów z kraju i ze świata. Są kursy pogłębiające mój warsztat obróbczy, ale są i kursy z pozowania, stylistyki w fotografii, a nawet marketingu fotograficznego, czy psychologii i samorozwoju.

Od roku prowadzisz własne studio fotograficzne Adelto? Jak się czujesz będąc sama sobie szefem?

W każdej pracy jaką wykonywałam dawałam z siebie nie 100 procent, a dużo, dużo więcej. Podobnie jest i teraz. Może jest jeszcze większa motywacja, bo pracuję na swoją markę. To ciężka sprawa być dla siebie szefem, a jestem bezwzględna, wymagająca i bardzo krytyczna. Tak czy siak korzystam z mojego bagażu doświadczeń.

Warsztaty, kursy często odbywam w języku angielskim, bo go na tyle znam. Prowadzę sama marketing i PR mojego studia. Staram się docierać do moich potencjalnych klientów głównie przez media społecznościowe oraz przez tzw. marketing szeptany. Bywam też na spotkaniach networkingowych.

Klienci przychodzą z polecenia, ale znają moje prace właśnie z sieci. Co do klientów staram się dać najlepszy serwis jaki mogę. Korzystam z wiedzy jaką nabyłam podczas pracy z klientami w moich dwóch wcześniejszych pracach. Każdy klient to piękna kolejna historia w moim życiu, za którą wdzięczna jestem losowi

Jakie są blaski i cienie prowadzenia własnej działalności? Za co cenisz sobie posiadanie własnej firmy?

Niczego nowego nie odkryję, jeśli powiem, że praca dla siebie i na siebie to najlepsze co może się zdarzyć. Tak jak mówiłam, jesteś sobie sterem. Sama rządzisz godzinami pracy (a jest ich dużo więcej niż na etacie), rozwojem, inwestycjami. Oczywiście sama sobie firmę prowadzisz, ale też sama na nią zarabiasz, pracujesz, płacisz. To niby cień, ale coś za coś.

Jak ktoś ma wolną duszę to najlepsza droga.

Moje studio znajduje się w Rzeszowie przy ul. Piłsudskiego 13. Dzielę je na pół ze wspaniałą wizażystką i kosmetyczką Alicją Gąsior z Krainy Czarów. Często mamy wspólne klientki, wspieramy się i pomagamy sobie.

Czy jakaś sesja szczególnie zapadła Ci pamięć?

Każda sesja jest szczególna. Nie ma sesji gorszej czy lepszej. Z każdej wyciągam coś co zadowala moich klientów i zadowala mnie. Uwielbiam zdjęcia, przygotowania,  obróbkę, chociaż to chyba najmniej, bo to największa i najcięższa część pracy. Sesja trwa kilka godzin. Zdarzyły się już i 8 godzinne. Tylko potem etap wyboru, to raz i etap obróbki zdjęć …to trwa godzinami i się ciągnie i ciągnie. Ale efekty cieszą i to jest najważniejsze.

Co daje Ci fotografowanie? Za co najbardziej cenisz sobie tę pracę?

Ja czasami się zastanawiam jak to się stało, że właśnie rozwinęłam w sobie tę fotografię. Wciąż mam potrzebę robienia zdjęć, to jest jak narkotyk. U mnie wyzwala to endorfiny. Uwielbiam ten stan.

Fotografując spotykam niesamowitych ludzi. Dzieci, kobiety, małżeństwa, rodziny. Ja lubię ludzi, lubię z nimi rozmawiać, lubię ich słuchać, lubię ich obserwować.
Teraz rozpoczęłam nowy projekt Portret Środowiskowy i portretuję ludzi w ich naturalnym środowisku, to jest w ich domach, mieszkaniach.

Jedno zdjęcie, którym chcę opowiedzieć o człowieku, o tym gdzie mieszka, jak żyje, jak wygląda, jak jest ubrany. Mam nadzieję, że kiedyś te zdjęcia będą cenną wiedzą socjologiczną, wiem że i dzisiaj się podobają, bo te portrety udaje mi się publikować w Vogue, a docelowo będą materiałem do przyszłej wystawy.

Mój obecny Mentor powiedział mi, że z moich zdjęć widać, że jestem dobrym człowiekiem. To wielki komplement od niego i dar, będę dbać o to aby nigdy to się nie zmieniło…

Dziękuję za rozmowę. Najtrudniej jest zrobić proste zdjęcie i mówić o sobie.

Ja również dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: Katarzyna Michno adelto.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

12 punktów do sprawdzenia zanim wejdziesz w MLM

Czy marketing sieciowy to idealny biznes dla każdego? Na pewno nie! Sprawdź, o czym warto pamiętać, przed przystąpieniem do współpracy z firmą. Możesz trafić na minę albo znaleźć swój wymarzony biznes. Decyzja należy do Ciebie.
  • Agnieszka Kociarz - 06/02/2019
młoda kobieta przedstawia swoja prezentację przed zespołem

1. Dla każdego

To nie jest tak, że każdy nadaje się do pracy w systemie MLM. Ale nie jest to spowodowane specyfiką samego MLM – po prostu jest tak, że do każdego rodzaju pracy ma się predyspozycje albo nie ma. Nie słuchaj osób, które mówią, że to zajęcie dla każdego. To zajęcia dla osób, które mają do tego żyłkę, smykałkę, talent. „Do tego” czyli do kontaktów z ludźmi, do sprzedawania rzeczy/usług bezpośrednio w domu klienta.

2. Ambasador marki

Masz predyspozycje do bycia ambasadorem marki, którą się poleca innym? Co mam na myśli mówiąc o byciu ambasadorem? Otóż wyobraź sobie, że sprzedajesz np. drogie kosmetyki, na które Cię nie stać i w rozmowie z klientem cały czas podkreślasz ich cenę, przy okazji smarując dłonie najtańszym kremem z dyskontu. Uwierzysz sama sobie, że krem, który przyszłaś zaoferować jest „dla wszystkich” a „relacja jakości do ceny przekona każdego”?

3. Etat vs wolność

MLM to STRUKTURA – stajesz się częścią całości. Jeśli ktoś mami Cię opowieściami, że Twój sukces zależeć będzie wyłącznie od Ciebie, to nie jest prawda. Jak w każdej strukturze zależeć będzie od ludzi „nad Tobą” i „pod Tobą”. Zanim więc podpiszesz jakąkolwiek umowę, zorientuj się w działaniu struktury, w którą wchodzisz; zapytaj o szczegóły, rozrysuj sobie na kartce, zwizualizuj, co Cię czeka. Bez względu na to czy pracujesz na etacie, czy w systemie MLM zależności Cię nie ominą.

4. Czas

Nie ma możliwości, żebyś z dnia na dzień stała się bogata tylko dlatego, że podjęłaś współpracę z MLM. To dopiero początek drogi. Jak w każdej pracy, działalności czas gra kluczową rolę. Jeśli zdecydowałaś, że masz predyspozycje do pracy w MLM, że jesteś w stanie wpasować się w obowiązujące struktury to pozostaje działać i czekać na efekty. Jeśli uznałaś, że jesteś w stanie zbudować wokół siebie siatkę ludzi, którzy będą pracować w ramach systemu, żeby wszyscy byli w stanie zarobić – pracuj i czekaj; pracujcie i czekajcie. Tak jest w każdej pracy, którą zaczyna się od zera.

5. Pieniądz

Zanim podpiszesz umowę z firmą spod znaku MLM sprawdź czy musisz wyłożyć na rozpoczęcie działalności własne pieniądze. Na przykład czy musisz wykupić jakiś pakiet startowy albo czy co miesiąc musisz nabyć za własne pieniądze produkty za określoną kwotę. Albo czy musisz „zainwestować w swój rozwój” i wziąć udział w szkoleniu za jedyne 5 tysięcy. Po prostu sprawdź – nikt nie zarzuca na Ciebie haczyka. W umowie znajdziesz stosowny zapis – tak albo nie. I albo się zgodzisz i wykupisz, albo nie.

6. Sekciarstwo

Słowo sekta przylgnęło w Polsce do firm MLM dlatego, że organizują one bardzo specyficzne mityngi i szkolenia motywacyjne, kojarzące się rodzimym pracownikom raczej z amerykańskimi filmami o nawiedzonych kaznodziejach, niż z dobrze znanym z naszego podwórka motywatorom vide kosz smakołyków na Mikołaja czy premia do ręki w zamian za dokonania. Ale przecież w ostatnich latach normą, przynajmniej w korporacjach, stają się sesje coachingowe dla pracowników, szkolenia i wyjazdy integracyjne, które od mityngów MLM różnią się niewiele albo wcale. Zdecyduj: albo godzisz się na ten rodzaj motywacji, odnajdujesz się w nim albo przynajmniej bierzesz z dobrodziejstwem inwentarza, traktując jako zło konieczne, albo nie. Kropka.

7. Wyjście

Zanim podpiszesz umowę z firmą MLM sprawdź czy i na jakich warunkach można zrezygnować ze współpracy. Nie można? Nie podpisuj. Nie wiesz czy można, bo nie rozumiesz zapisów w umowie? Zapytaj, dopytaj, umów się z prawnikiem. Nie rozumiesz i nie masz szansy skonsultować umowy? Nie podpisuj w ciemno.

8. Autopromocja

Zorientuj się czego wymaga od Ciebie firma: czy są w umowie zapisy zmuszające Cię np. do pozytywnego wypowiadania się na forach internetowych w imieniu własnym/firmy/anonimowo na temat jej działalności. Zwróć uwagę na każdy zapis zobowiązujący Cię do robienia czegoś, na co nie wyrażasz zgody, bo jest sprzeczne z Twoimi przekonaniami. Nie zgadzasz się – nie podpisuj.

9. Ktoś, kto wie

Porozmawiaj z kimś, kto pracuje w systemie MLM. Ale nie z nachodzącą Cię koleżanką, którą masz już ochotę wyrzucić przez okno. Zapytaj tę, od której czasem coś drobnego kupujesz, ale która nigdy Ci się nie naprzykrza. Czy ona z tego żyje? Czy to praca dodatkowa? Dorabia sobie na waciki? Dużo czasu jej zajmuje ta robota? Zadowolona jest?

10. Ty wiesz

Wiesz już, że wpisując się w struktury firmy MLM nie będziesz objęta ochroną przysługującą ludziom pracującym na etacie; np.: okres wypowiedzenia, urlop itp. Wiesz i decydujesz się na to.

11. Piramida finansowa

Poszukaj przepisów prawa, które definiują co to jest. Sprawdź czym się różni MLM od piramidy. Uzbrojona w tę wiedzę zdecyduj, czy chcesz pracować w systemie multi level marketingu czy nie. Bo nawet jeśli wszystko jest zgodne z prawem i wiesz o MLM już wszystko, co umożliwi Ci podjęcie decyzji, możesz się do tego po prostu nie nadawać, czyli… patrz punkt pierwszy.

12. Elastyczny czas pracy

Poza wszystkim MLM umożliwia Ci elastyczny czas pracy. Ale nie oznacza to, że najpierw oporządzisz dom, dzieci i inne drobne fuchy, a potem sobie dorobisz na boku miliony. Praca w MLM to PRACA. Sprawdź w jaki sposób ta elastyczność wpasuje się w Twoje życiowe plany i możliwości. I jeśli uznasz, że nie bardzo – patrz punkt pierwszy. Bo może się okazać, że na budowanie własnej struktury sprzedaży zostaje Ci godzina dziennie – między 1 a 2 w nocy.

Na koniec

Praca w systemie MLM jest na świecie bardzo popularna. W Polsce – mimo iż wzbudza wiele emocji i kontrowersji – także. Szczególnie upodobały ją sobie mamy dysponujące ograniczoną ilością czasu i łączące w ten sposób zarabianie pieniędzy z kontaktami z ludźmi.
Jeśli choć raz miałaś do czynienia z osobami, które z pasją opowiadały o swojej działalności (ze sprzedawcami, nie z trenerami czy osobami motywującymi innych), zapewne pomyślałaś, że fajnie by było spróbować. I jeśli mimo internetowego hejtu i niepochlebnych opinii masz ochotę spróbować, zrób to – tylko najpierw krok po kroku sprawdź wszystko, o czym napisaliśmy powyżej.
Chcesz wiedzieć więcej? Zobacz co o pracy w MLM pisze Aneta, mama dwójki dzieci. Miała masę wątpliwości i…
Zdjęcie: 123 rf

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kociarz
Podyskutuj

Spółka z o.o. – ciekawy pomysł dla przedsiębiorczych mam

Czym jest spółka z ograniczoną odpowiedzialnością? Czy spółka z o.o. przeznaczona jest wyłącznie dla dużych firm? Co daje prowadzenie działalności w tej formie i kiedy warto się na nią zdecydować?
  • Daria Milewska - 03/02/2019
dwie przedsiębiorcze kobiety

Wspólnicy, Zarząd, kapitał zakładowy – z czym to się je?

Każda osoba, która rozważa założenie spółki z o.o. powinna być świadoma, że spółka to prawnie i faktycznie odrębny podmiot w stosunku do osób ją tworzących i nią zarządzających. Spółkę z o.o. założyć może jeden albo większa liczba wspólników (nie ma ograniczenia maksymalnej liczby założycieli). Wspólnikami mogą być polskie lub zagraniczne osoby fizyczne (czyli przysłowiowi „Kowalscy”) lub np. inne spółki (polskie lub zagraniczne).

Spółkę z o.o. może założyć nawet jedna osoba – staje się ona jedynym wspólnikiem.

Każdy wspólnik inwestuje określoną ilość pieniędzy albo np. ruchomości czy nieruchomości i w zamian za to otrzymuje określoną liczbę udziałów w kapitale zakładowym spółki z o.o. Kapitał zakładowy stanowi kwotę niezbędną do rozpoczęcia działalności przez spółkę.

Minimalny kapitał zakładowy polskiej spółki z o.o. wynosi 5.000 zł i dzieli się on na udziały o wartości nie mniejszej niż 50 zł każdy udział. Wspólnicy mogą mieć równą liczbę udziałów lub też każdy z nich może dysponować inną liczbą. Wszystkie udziały mogą także należeć do jedynego wspólnika. Wypracowany przez spółkę zysk wypłacany jest wspólnikom proporcjonalnie do posiadanych udziałów.

Założycielami spółki z o.o. są wspólnicy i to oni wnoszą środki na rozpoczęcie działalności przez spółkę. Jednocześnie są uprawnieni do otrzymania udziału w zysku, który spółka wypracuje.

Codzienną działalnością spółki z o.o. kierują jednak nie wspólnicy, ale tzw. zarząd. Zarząd składa się z jednej lub większej liczby osób fizycznych (polskich lub zagranicznych) i jego zadaniem jest prowadzenie spraw spółki i reprezentowanie jej na zewnątrz, tj. m.in. zawieranie umów, podpisywanie pism, składanie zeznań za spółkę. Członek Zarządu nie musi być wspólnikiem i odwrotnie – wspólnik nie musi być członkiem Zarządu.

Działalnością każdej spółki z o.o. kieruje zarząd, czyli jedna albo większa liczba osób fizycznych, które zawierają za spółkę umowy, podpisują pisma, prowadzą negocjacje. Członek zarządu nie musi być wspólnikiem spółki, a wspólnik nie musi być członkiem zarządu.

Jak założyć spółkę z o.o.?

Obecnie polskie prawo przewiduje dwa sposoby założenia spółki z o.o. – tradycyjny, w formie aktu notarialnego lub elektroniczny, za pomocą portalu S24 udostępnionego na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości.

Pierwsza z powyższych form wymaga sporządzenia umowy spółki w formie aktu notarialnego, a następnie wypełnienia stosownych formularzy i ich złożenia, wraz z umową spółki i dodatkowymi dokumentami, do sądu rejestrowego (tzw. KRS).

Drugi z powyżej wskazanych sposobów pozwala na zarejestrowanie spółki w KRS już w przeciągu ok. dwóch dni roboczych. Wszystkie dokumenty i formularze są redagowane i podpisywane elektronicznie (kwalifikowanym podpisem elektronicznym lub podpisem zaufanym ePUAP). Dla umowy spółki zakładanej przez portal S24 nie jest wymagana forma aktu notarialnego. Ten sposób jest zatem szybszy i tańszy, natomiast umowa spółki generowana za pomocą systemu S24 jest bardzo podstawowa w swoim brzmieniu.

Spółkę z o.o. można założyć poprzez zawarcie umowy spółki w formie aktu notarialnego i złożenie wniosku w KRS albo poprzez internetowy system S24 na portalu Ministerstwa Sprawiedliwości.

Kiedy spółka z o.o. to dobre rozwiązanie?

Na pewno spółka z o.o. nie jest idealnym rozwiązaniem dla każdej przedsiębiorczej mamy. Prowadzenie działalności w tej formie, w porównaniu z prowadzeniem jednoosobowej działalności gospodarczej, wiąże się z nieco większymi nakładami finansowymi, chociażby na obsługę księgową. W przeciwieństwie do zwykłej działalności gospodarczej podlegającej wpisowi do CEIDG, spółka z o.o. narzuca także zwiększony formalizm funkcjonowania (np. niektóre decyzje muszą przybrać formę pisemnej uchwały wspólników).

Jako wadę należy potraktować także podwójne opodatkowanie – w momencie osiągnięcia dochodu spółka odprowadza podatek dochodowy od osób prawnych (CIT), a następnie wspólnicy płacą podatek od dywidendy (aktualnie 19 %), jeżeli dzielą się zyskiem spółki.

Dochody spółki z o.o. podlegają dwukrotnemu opodatkowaniu – najpierw podatkiem CIT płaconym przez spółkę, a następnie podatkiem od dywidendy, który obciąża wspólników, jeżeli otrzymują swój udział w zysku.

Niemniej jednak spółka z o.o. jest dobrym rozwiązaniem przy biznesach ryzykownych lub w przypadku posiadania przez wspólnika istotnego majątku osobistego. Niezależnie bowiem od ewentualnych kłopotów finansowych spółki, nie ma możliwości, aby potencjalni wierzyciele spółki naruszyli majątek osobisty wspólnika (chyba, że jest on jednocześnie członkiem Zarządu). Nawet więc niewypłacalność spółki nie powoduje, że wspólnik boi się o los swojego mieszkania czy pieniędzy zgromadzonych na własnym koncie bankowym. Takiego spokoju ducha nie może już mieć przedsiębiorca prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą. W niektórych branżach spółka z o.o. jest też postrzegana jako „poważniejsza” forma prowadzenia firmy, bardziej wiarygodna dla kontrahentów.

Spółka z o.o. pozwala ochronić majątek osobisty wspólnika i profesjonalnie zaprezentować się przed kontrahentami.

Z doświadczenia wiem, że mamy często boją się rozwijać działalność w formie spółki z o.o. Zupełnie niepotrzebnie. Pewien formalizm może wydawać się z początku trudny do ogarnięcia, ale po kilku miesiącach okazuje się, że ustrukturyzowanie działalności właśnie w formie spółki z o.o. daje pozytywne efekty zarówno dla przedsiębiorczej mamy, jak i dla jej kontrahentów.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Daria Milewska
Adwokat oraz mama kilkunastomiesięcznej Basi – absolutnego wulkanu energii. Prowadzi kancelarię adwokacką w Warszawie pod marką Milewska Legal. Wspiera od strony prawnej polskich i zagranicznych przedsiębiorców, a także fundacje i stowarzyszenia. Prywatnie miłośniczka podróży, zumby i języków obcych.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail