Czego szukasz

Z moich zdjęć widać, że jestem dobrym człowiekiem – to wielki komplement

– Najtrudniej jest zrobić proste zdjęcie i mówić o sobie – jednak Katarzyna Michno opowiedziała nam dużo o swojej drodze do tego kim jest dzisiaj. A jest – jak sama siebie nazywa – portrecistką. Wiedzę i umiejętności zdobyła robiąc kursy fotografii na Akademii Fotografii Dziecięcej, ale pasję i zaangażowanie daje od siebie, czerpiąc z bagażu swoich wcześniejszych doświadczeń. Bo fotografia jest jej wielką miłością.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 25/01/2019
Katarzyna Michno

Kasiu jesteś fotografem. Fotografujesz, dzieci, dorosłych, przygotowujesz reportaże oraz sesje portretowe. Opowiedz o początkach fotografowania. Jak trafiłaś na kursy fotografii do Akademii Fotografii Dziecięcej?

To było prawie 5 lat temu. Bardzo dobrze pamiętam tę datę, gdyż właśnie zerwałam więzadło… w związku z tym nie mogłam wykonywać dłużej mojej obecnej pracy, byłam uziemiona na kilka miesięcy w domu, po drodze dwie operacje, dużo bólu, ćwiczeń i wolnego czasu….

Rehabilitowałam się w domu i właśnie w tym wolnym czasie serfując po sieci natknęłam się na piękne zdjęcia dzieci i zaproszenia na kurs do Akademii Fotografii Dziecięcej. Zdjęcia przyciągały piękną obróbką, jakością, kolorami i taką… naturalnością. Były po prostu piękne. Też chciałam takie robić…

Czy fotografia już wcześniej Cię fascynowała, czy odkryłaś swoją pasję w trakcie kursów?

No właśnie… ja od zawsze robiłam zdjęcia. Pamiętam z pierwszej wypłaty kupiłam sobie aparat, jakiś mądrzejszy kompakt jeszcze na klisze i robiłam nim zdjęcia, ile się da i komu się da.

Wszyscy znajomi wiedzieli, że jak się pojawiam, to zawsze z moim skromnym aparatem. To były wyjazdy, imprezy, potem uwieczniałam narodziny dzieci moich przyjaciółek etc. To trwało latami i tak z 6 lat temu zrobiłam pierwszy kurs fotografii od podstaw tutaj w Rzeszowie. Kupiłam lepszy aparat. Pierwszą lustrzankę crop.

I właśnie w takim okresie pojechałam na narty. Tam wysoko w górach miałam wypadek, podczas jazdy na nartach przewróciłam się i zerwałam więzadło.

Mówię, że w tym dniu „boleśnie”, ale skutecznie, los skręcił nie tyle moje kolano, co ścieżkę, po której szłam.

Czy dużo kursów AFD ukończyłaś? Jakie to były?

Zrobiłam chyba z 14 kursów w AFD. Szłam dokładnie tzw. ścieżką, którą proponuje Akademia. Były to oczywiście podstawy fotografii, obróbka w Lightroomie, obróbka w Photoshop, system RGB, eksponowanie treści, eksponowanie emocji, były 3 uniwersytety, a tam kolejne tematy.

Zapowiadałam się na reportażystkę. Zresztą, do dzisiaj reportaż lubię i często z niego korzystam. Jednak to na Uniwersytecie 3, na części poświęconej portretowi malarskiemu… przepadłam.

Przywiązałam się do tego stylu, uwielbiam robić zdjęcia w tym właśnie charakterze i pewnie na dłuższy czas tak zostanie. Fotografuję dzieci i kobiety. Mężczyzn trudniej namówić na takie zdjęcia, ale też się zdarzają. I teraz to jest głównie studio.

Każda sesja to długie przemyślenia, w co modelka będzie ubrana, jakie światło, jaka poza, jaki układ rąk, jaki makijaż (jeżeli kobieta), jakie włosy. To wszystko ma znaczenie. Każdy szczegół ma znaczenie. Chociaż ja w tych portretach staram się ukazać dużo emocji. Może od tego powinnam zacząć opisując moje prace.

Z wykształcenia jesteś ekonomistką, marketingowcem. Co robiłaś wcześniej? Gdzie pracowałaś?

Właśnie… Z perspektywy czasu, teraz to rozumiem, że wszystko co robisz w życiu, każde doświadczenie, wykonywana praca, powodzenia, a zwłaszcza niepowodzenia, wszystko to jest po coś. Jestem pewna, że to co się działo wcześniej w moim zawodowym życiu ukształtowało mnie z dzisiaj…

W ogóle moje marzenie co do wykonywanego zawodu, związane było z tańcem. Od dziecka tańczyłam w zespole folklorystycznym i chciałam zostać choreografem, tworzyć i kreować taniec, obrazy, historie…

Rodzice skutecznie wybili mi to z głowy i wybrałam inne studia, życiowe. Studiowałam marketing i zarządzanie. W międzyczasie miałam epizod związany z nauczeniem języka angielskiego. Przez rok miałam etat w szkole podstawowej.

Po studiach dostałam świetną pracę, pracowałam najpierw w dziale eksportu, a potem w dziale marketingu, w dużym zakładzie produkcyjnym. Tam nauczyłam się ciężkiej pracy, dyscypliny, kontaktu z klientem, podróży, organizacji. Po 12 latach pracy zmieniłam ją i zatrudniłam się jako pośrednik. Sprzedawałam mieszkania, domy, działki. Jeździłam po różnych pięknych miejscach, poznałam wiele lokalizacji.

Wracając do nart i mojego nieszczęśliwego wypadku, a może szczęśliwego, bo zupełnie odmienił on moje życie…. Zapisałam się na pierwszy kurs do Akademii Fotografii Dziecięcej, a potem na drugi, trzeci i dziesiąty. Dzisiaj wykonuję zawód fotografa, a siebie nazywam portrecistką.

Oczywiście nie zaprzestałam kursów i warsztatów. Wciąż uczę się na kursach u najlepszych fotografów z kraju i ze świata. Są kursy pogłębiające mój warsztat obróbczy, ale są i kursy z pozowania, stylistyki w fotografii, a nawet marketingu fotograficznego, czy psychologii i samorozwoju.

Od roku prowadzisz własne studio fotograficzne Adelto? Jak się czujesz będąc sama sobie szefem?

W każdej pracy jaką wykonywałam dawałam z siebie nie 100 procent, a dużo, dużo więcej. Podobnie jest i teraz. Może jest jeszcze większa motywacja, bo pracuję na swoją markę. To ciężka sprawa być dla siebie szefem, a jestem bezwzględna, wymagająca i bardzo krytyczna. Tak czy siak korzystam z mojego bagażu doświadczeń.

Warsztaty, kursy często odbywam w języku angielskim, bo go na tyle znam. Prowadzę sama marketing i PR mojego studia. Staram się docierać do moich potencjalnych klientów głównie przez media społecznościowe oraz przez tzw. marketing szeptany. Bywam też na spotkaniach networkingowych.

Klienci przychodzą z polecenia, ale znają moje prace właśnie z sieci. Co do klientów staram się dać najlepszy serwis jaki mogę. Korzystam z wiedzy jaką nabyłam podczas pracy z klientami w moich dwóch wcześniejszych pracach. Każdy klient to piękna kolejna historia w moim życiu, za którą wdzięczna jestem losowi

Jakie są blaski i cienie prowadzenia własnej działalności? Za co cenisz sobie posiadanie własnej firmy?

Niczego nowego nie odkryję, jeśli powiem, że praca dla siebie i na siebie to najlepsze co może się zdarzyć. Tak jak mówiłam, jesteś sobie sterem. Sama rządzisz godzinami pracy (a jest ich dużo więcej niż na etacie), rozwojem, inwestycjami. Oczywiście sama sobie firmę prowadzisz, ale też sama na nią zarabiasz, pracujesz, płacisz. To niby cień, ale coś za coś.

Jak ktoś ma wolną duszę to najlepsza droga.

Moje studio znajduje się w Rzeszowie przy ul. Piłsudskiego 13. Dzielę je na pół ze wspaniałą wizażystką i kosmetyczką Alicją Gąsior z Krainy Czarów. Często mamy wspólne klientki, wspieramy się i pomagamy sobie.

Czy jakaś sesja szczególnie zapadła Ci pamięć?

Każda sesja jest szczególna. Nie ma sesji gorszej czy lepszej. Z każdej wyciągam coś co zadowala moich klientów i zadowala mnie. Uwielbiam zdjęcia, przygotowania,  obróbkę, chociaż to chyba najmniej, bo to największa i najcięższa część pracy. Sesja trwa kilka godzin. Zdarzyły się już i 8 godzinne. Tylko potem etap wyboru, to raz i etap obróbki zdjęć …to trwa godzinami i się ciągnie i ciągnie. Ale efekty cieszą i to jest najważniejsze.

Co daje Ci fotografowanie? Za co najbardziej cenisz sobie tę pracę?

Ja czasami się zastanawiam jak to się stało, że właśnie rozwinęłam w sobie tę fotografię. Wciąż mam potrzebę robienia zdjęć, to jest jak narkotyk. U mnie wyzwala to endorfiny. Uwielbiam ten stan.

Fotografując spotykam niesamowitych ludzi. Dzieci, kobiety, małżeństwa, rodziny. Ja lubię ludzi, lubię z nimi rozmawiać, lubię ich słuchać, lubię ich obserwować.
Teraz rozpoczęłam nowy projekt Portret Środowiskowy i portretuję ludzi w ich naturalnym środowisku, to jest w ich domach, mieszkaniach.

Jedno zdjęcie, którym chcę opowiedzieć o człowieku, o tym gdzie mieszka, jak żyje, jak wygląda, jak jest ubrany. Mam nadzieję, że kiedyś te zdjęcia będą cenną wiedzą socjologiczną, wiem że i dzisiaj się podobają, bo te portrety udaje mi się publikować w Vogue, a docelowo będą materiałem do przyszłej wystawy.

Mój obecny Mentor powiedział mi, że z moich zdjęć widać, że jestem dobrym człowiekiem. To wielki komplement od niego i dar, będę dbać o to aby nigdy to się nie zmieniło…

Dziękuję za rozmowę. Najtrudniej jest zrobić proste zdjęcie i mówić o sobie.

Ja również dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: Katarzyna Michno adelto.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Prowadzę firmę odzieżową – historia Natalii

- To, że zostałam wyróżniona w konkursie "Stań na własnych nogach" niesamowicie podbudowało moją pewność siebie, wiarę w to co robię - mówi Natalia, mama, założycielka firmy odzieżowej, finalistka konkursu Stań na własnych nogach. Przeczytaj jej wyjątkową historię!
  • Joanna Gotfryd - 30/10/2019
Natalia Hulbój, właścicielka firmy Go For Colors z synkiem

Konkurs „Stań na własnych nogach”

W czerwcu 2019 organizowałyśmy wspólnie z Rossmann Polska konkurs, Stań na własnych nogach, do którego zaprosiliśmy wszystkie przedsiębiorcze kobiety. Pula nagród w tym konkursie wynosiła aż 60 tysięcy złotych!

Wkrótce przedstawimy Wam kolejne historie przedsiębiorczych mam, które zgłosiły się do konkursu. Jedną już mogłyście poznać:

Kosmetyki naturalne bez ulepszania – pomysł na biznes Dominiki

W finale konkursu znalazło się aż 50 fantastycznych prac i projektów. Oto jedna z nich. Przeczytajcie historię Natalii, która tworzy wyjątkowe ubrania Go for Colors.

Natalia, jaki jest Twój pomysł na biznes i od czego wszystko się zaczęło?

Od ponad roku prowadzę firmę Go for Colors z nietuzinkową, kolorową odzieżą damską i dziecięcą. Szycie „zagościło” w moim życiu dość późno, jednak odkąd pamiętam zawsze lubiłam tworzyć coś własnoręcznie, uwielbiałam wszystkie serie DIY 🙂

Kiedy dowiedziałam się, że zostanę mamą, postanowiłam, że swojemu synkowi uszyję piękną, kolorową wyprawkę. Niestety los okazał się okrutny. Otrzymaliśmy diagnozę, że nasz synek ma bardzo ciężką wadę serca. Badania, kontrole, przygotowywanie się na to co może być, niepewność, ale też wielka nadzieja. Jaś urodził się w dobrym stanie, przeszedł dwie operacje. Drugiej nie przeżył…

Zmarł w wieku 9 miesięcy. Był to ogromny cios, dla mnie, mojego męża, całej naszej rodziny. Jest to tragedia, którą nadal przeżywamy, ale nauczyliśmy się z tym bólem jakoś żyć.

Po śmierci Jasia nie widziałam sensu w niczym, nie mogłam się pozbierać. Ciężko planować i mówić o jakichkolwiek marzeniach, po takiej tragedii. Ciężko funkcjonować.

Natalia Hulbój

Pewnego dnia mój mąż sprezentował mi maszynę do szycia. Zaczęłam się uczyć szyć, były to proste rzeczy, musiałam po prostu zająć czymś głowę i ręce. Po jakimś czasie postanowiłam, że zapiszę się na kurs kroju i szycia. Aby wyjść z domu. Po prostu. Mieć jakiś powód, by wyjść do ludzi. W międzyczasie podjęłam nową pracę.

Tak mijały dni, tygodnie, miesiące. Aż urodził się mój kochany drugi synek Szymuś. Moje Słońce, moja Inspiracja. Szyłam dla niego malutkie ciuszki, akcesoria. Po jakimś czasie zaczęłam robić zdjęcia tych rzeczy, wstawiać na swój fb profil. Pojawiły się pozytywne komentarze, zapytania o cenę. Zaczęłam interesować się dotacją z UP: jakie są kryteria, ile można uzyskać dofinansowania itp.

Złożyłam wniosek i dostałam pieniądze na rozpoczęcie działalności.
Poszłam jak to się mówi „na żywioł” 🙂 stwierdziłam, że teraz albo nigdy. To moja historia w dość dużym skrócie. Jestem dopiero na początku swej drogi, wiele jeszcze przede mną.

Co dał Ci udział w konkursie „Stań na własnych nogach”? Co zmienił w Twoim życiu?

To, że zostałam wyróżniona w konkursie „Stań na własnych nogach”, niesamowicie podbudowało moją pewność siebie, wiarę w to co robię. Spośród tylu zgłoszeń moje prace zostały dostrzeżone. Był to dla mnie dość duży szok. Otrzymałam też wiele wsparcia od bliskich i obcych ludzi. Pozytywne komentarze, kciuki i oczywiście … głosy.

Jak planujesz wykorzystać to doświadczenie w przyszłości? Jakie kolejne kroki planujesz zrobić?

Pomimo tego, że nie udało się zdobyć nagrody, to właśnie wsparcie od innych osób bardzo mnie podbudowało. Teraz mam w planach przede wszystkim udział w pierwszych w moim życiu targach dziecięcych. Bardzo się stresuję całym tym przedsięwzięciem, ale mam nadzieję, że będzie dobrze 🙂

Oczywiście planuję dalszy rozwój, pozyskiwanie nowych klientów, wprowadzanie nowych produktów. Marzy mi się sklep stacjonarny lub partner biznesowy, który moje produkty będzie chciał sprzedawać w swoim sklepie 🙂

Natalia Hulbój

Co powiedziałabyś mamom, kobietom, które planują założyć własną firmę?

Że będą chwile radości, ale też smutku, strachu i rozgoryczenia. Nie będę owijać w bawełnę, że własna firma to bułka z masłem. Tak nie jest. Jest ciężko, ale warto. Tak myślę. Według mnie trzeba mieć wsparcie bliskich. Nie ukrywam, że ja takie wsparcie mam. W mężu. W rodzinie. Naprawdę jest to nieocenione. Będę to zawsze podkreślać. I bardzo, bardzo z tego miejsca dziękuję im za wszystko.

Drogie Mamy – pomimo problemów, jakie na pewno się pojawią, myślę, że warto próbować. Warto marzyć, realizować swoje pomysły 🙂 I liczyć – prowadzić budżet firmowy 🙂 to też bardzo, bardzo ważne 🙂
Pozdrawiam wszystkie Przedsiębiorcze Mamy!

Jeśli lubisz czytać inspirujące historie mam, zajrzyj też tutaj:

Po każdej burzy wychodzi słońce – historia Doroty, która tworzy wianki

Godzę obie role – mamy i pracownika – historia Agnieszki z Irlandii

Jestem dla siebie sterem, żeglarzem i okrętem

Przestaję wierzyć, że kiedyś „wyjdę do ludzi”…

Zdjęcia: własność Natalii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Video: wszystko co chciałabyś wiedzieć o działalności nierejestrowanej

Planujesz własny biznes? Zastanawiałaś się nad działalnością nierejestrowaną? Chciałabyś wiedzieć jakie trzeba spełnić warunki żeby taką działalność prowadzić? Zobacz naszą rozmowę z Joanną Rułkowską, redaktor naczelną portalu "Prawo mamy".
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 28/10/2019
kobieta patrząca w telefon

Działalność nierejestrowana

22 października na naszym fanpage’u na Facebook’u przeprowadziłyśmy LIVE o działalności nierejestrowanej.

Naszym gościem była Joanna Rułkowska – prawnik, specjalistka do spraw kadr i płac, redaktor naczelna portalu Prawo Mamy. Rozmowę przeprowadziła Ewa Moskalik Pieper.

O czym rozmawiałyśmy?

  • co to jest działalność nierejestrowana?
  • jakie są warunki prowadzenia działalności nierejestrowanej?
  • dla kogo może być ta działalność, dla jakiego biznesu?
  • czy w czasie urlopu macierzyńskiego i wychowawczego można prowadzić działalność nierejestrowaną?
  • jakie są pułapki prowadzenia działalności nierejestrowanej?
  • 5 konkretnych przykładów idealnych dla mam na prowadzenie działalności nierejestrowanej?
  • odpowiedziały też na pytania zadawane przez Was podczas live’a

Zobacz nagranie

Zapraszamy Was na live: Wszystko co chciałabyś wiedzieć o działalności nierejestrowanej!Planujesz własny biznes? Myślałaś o działalności nierejestrowanej?Dowiedz się:✔️co to jest działalność nierejestrowana?✔️jakie są warunki prowadzenia działalności nierejestrowanej?✔️dla kogo może być ta działalność, dla jakiego biznesu?✔️czy w czasie urlopu macierzyńskiego i wychowawczego można prowadzić działalność nierejestrowaną?✔️ jakie są pułapki prowadzenia działalności nierejestrowanej?✔️5 konkretnych przykładów idealnych dla mam na prowadzenie działalności nierejestrowanej?Naszym gościem będzie Joanna Rułkowska – prawnik, specjalistka do spraw kadr i płac, redaktor naczelna portalu Prawo mamy.Jesteś zainteresowana? Bądź z nami 👉 live już we wtorek 22.10 o godz. 11:00. 👍Zapraszamy!

Opublikowany przez Mamo Pracuj Środa, 16 października 2019

Jeśli chciałabyś dowiedzieć się więcej na temat działalności nierejestrowanej, zajrzyj do naszych artykułów:

Na czym polega działalność nierejestrowana?

5 pułapek w działalności nierejestrowanej

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail