Czego szukasz

Z czego zrezygnować, żeby nie zwariować?

Co jest ważne, a co ważniejsze? Ćwiczenia z Chodakowską, domowy obiad na stole, czy posprzątany dom? Z czego zrezygnować, żeby nie zwariować? #OgarnęTo, mówi zgodnie 6 mam: Beata, Ula, Agnieszka, Magda, Marta i Małgosia, a Matka Po Godzinach rysuje!

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 18/01/2016

Świat się nie kończy

Gdy są i dzieci, i praca, i dom, i mąż, i przyjaciele, i setki książek i filmów, które chce się poznać, i świat, który bardzo kusi, naprawdę można zwariować. Nie da się wszystkiego przygarnąć jednocześnie, jeśli wsiąkamy w jedno, zawalamy drugie. Najważniejsze to chyba dać sobie prawo do zawalenia, uświadomić sobie, że nie możemy być w kilku miejscach jednocześnie, zlekceważyć wyrzuty sumienia.

Okazuje się, że świat się nie kończy, gdy raz na obiad będzie mrożonka, gdy dom wygląda czasem, jakby przeszedł przez niego huragan, że dzieci nie przestaną nas kochać, gdy uczciwie im powiemy: „dzisiaj nie mam siły na wieczorne czytanie”. Nie musimy być na każdej imprezie, nie musimy wędrować z plecakiem przez Indie ani ćwiczyć z Ewą Chodakowską, ani być panią prezes w wielkiej korporacji.

Musimy robić to, co jesteśmy w stanie zrobić dzisiaj, najlepiej jak potrafimy. Gdy przestaniemy się mierzyć z wizerunkiem naszych facebookowych znajomych, życie stanie się prostsze. I oczywiście tak się mądrzę, ale mnie często dopada to bycie nieidealną kobietą, nienadążającą, a moje postanowienie bycia tu i teraz nie do końca jestem w stanie zrealizować codziennie.

Dystans łapię podczas wyjazdów. Gdziekolwiek, byle uciec od rzeczywistości. Niezależnie, czy są to wyjazdy babskie, czy rodzinne, zawsze działają. Wracam ze zdwojoną energią i dystansem, do siebie przede wszystkim, aż do następnego razu.

Beata Ostrowska – mama dwóch dziewczynek, prowadzi serwis www.NOTsoFAR.pl – wyjątkowe rodzinne miejsca w Polsce

Obiad czy sprzątanie?

Cały czas z tym walczę, albo może lepiej powiedzieć: walczę o lepszą organizację mojego czasu. To znaczy wiem, że na pewno mogę się lepiej zorganizować, że mam wiele słabych punktów, które wymagają popracowania, tak aby efektywniej (chociaż nie lubię tego wyrażenia) wykorzystywać czas, który mam.

Jako mama, która ma pogodzić dom – życie – dzieci – może chwilę dla męża – i dla siebie, to przede wszystkim czuję, że zrezygnowałam z ambicji, że każdego dnia będzie wszystko zrobione na 5 z plusem 🙂 I chyba to jest najtrudniejsze, żeby na koniec dnia nie mieć do siebie wyrzutów, że znowu się czegoś nie zrobiło. Ale przyznaję, że często mi to uczucie towarzyszy i frustruje.

Nie prasuję, nie magluję pościeli, kupiłam mop ze specjalnym płynem do mycia podłogi (co sprawia, że jest łatwiej i szybciej), czasami wybieram czy będzie posprzątane czy ugotowane. Miałam przez pewien czas osobę do pomocy w sprzątaniu – ale to też nie do końca się sprawdzało – bo najpierw ja odgruzowywałam dom, aby ktoś mógł sprzątać dalej. Są dni, że gdy stawiam na sprzątanie, to kupuję gotowy obiad.

Wiem, że cała ta organizacja, to kwestia układania zadań wg stopnia ważności, ale również umiejętność podzielenia/ rozdzielenia zadań pomiędzy domowników (no i konsekwentne wymaganie). Ponieważ nadal czuję braki w tej materii wykupiłam sobie kurs Pani Swojego Czasu  i teraz w tym upatruję nadzieję, na „lepszy czas”.

Ula Mikołajczyk – mama trójki, 6, 2 i pół lat i 6 miesięcy

Nie widzę zabawek na podłodze

Na pewno z częstych wizyt u rodziców – jednych i drugich. Jedziemy wtedy, kiedy mamy siły i zapraszamy do nas, ponieważ to jest łatwiejsze logistycznie. Zrezygnowałam ze sprzątania – oczywiście nie zupełnie, ale jakoś tak mniej widzę 🙂 Zrezygnowałam z ciągłego sprzątania zabawek, robimy to raz wieczorem, w ciągu dnia pełna wolność, są wszędzie. Zrezygnowałam z chodzenia w butach na obcasie – w każdej chwili jestem gotowa, aby pobiegać po krzakach. Zrezygnowałam z udawania, że jest super, zwłaszcza wtedy, kiedy budzimy się kilka razy w nocy, bo komuś rosną zęby lub znów trzeba iść na zwolnienie lekarskie. Wtedy jest ciężko i czasami prosimy o pomoc znajomych i rodzinę. Zrezygnowałam z bycia Zosią Samosią – nie wstydzę się prosić o pomoc.

Marta Maściszewska-Malinowska – mama już wkrótce dwójki dzieci, prowadzi warsztaty dla mam www.familymanager.pl

Już nie odmawiam… sobie

Zrezygnowałam z nadmiaru marzeń. Ich miejsce zajęły plany. Ale tylko takie, które… ogarniam. Znaczy: możliwe do zrealizowania solo albo z niewielką pomocą moich przyjaciół w określonym czasie. Przyjęłam zasadę, że wszystkie siły rzucam na pierwszy ogień. Jeśli pomysł „chwyci”, pozwalam się rzeczom toczyć we własnym tempie. Jeśli nie – odpuszczam.

Z nieustannego sprzątania. Jedyne o co dbam bez kompromisów, to czystość – nieład może sobie trwać do upojenia (czyli do dnia, w którym dzieci wyprowadzą się z domu, a mąż…cóż, starych drzew się nie przesadza). Słowem: rozrzucone zabawki – tak, lepka podłoga – nie.

Z odmawiana sobie drobnych przyjemności. Kawa o poranku; spotkanie z ludźmi, z którymi chcę się spotykać; gazeta z obrazkami przeczytana w wannie pełnej aromatycznej piany; godzinne wpatrywanie się w bawiącego się na dywanie kota… Tyle ich jest. Z tylu niepotrzebnie rezygnowałam…

Agnieszka Nietresta-Zatoń – mama dwójki dzieci, autorka powieści Pustostan

Z wielu rzeczy, oprócz jednej

Myślę, że tak naprawdę żeby nie zwariować, można zrezygnować z wielu rzeczy, tylko nie z „siebie”, z własnych małych przyjemności i krótkich chwil samotności. To mi daje siłę i pozwala poukładać wszystko na swoim miejscu.

Magda – mama dwójki dzieci, pracuje na etacie, a nawet na dwóch

Życie bez telewizora

Zrezygnowałam z telewizora, który pochłaniał mi i całej naszej rodzinie mnóstwo czasu.

Gosia Krzyworączka – mama dwójki dzieci, prowadzi sklep z naturalnymi kosmetykami www.fasja.pl

Rysunek: specjalnie na potrzeby akcji #OgarnęTo – Matka Po Godzinach

Jak lepiej zarządzać czasem?

Książka Pani Swojego Czasu i Planer Pełen Czasu pomogą Ci w tym idealnie.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Gdybym robiła remont generalny drugi raz, to…

Remont generalny to jest wyzwanie! Kto przeżył ten wie. Kto planuje, ten niedługo się dowie. Zwłaszcza jeśli zabieramy się za to pierwszy raz w życiu ;) Tak było w moim przypadku. Błędów oczywiście nie udało się uniknąć. Ale z efektu końcowego jestem zadowolona. Jeśli jesteś ciekawa na co dzisiaj zwróciłabym większą uwagę, to zapraszam do lektury artykułu!
  • Agnieszka Kumorek - 18/06/2019
kobieta i mężczyzna podczas remontu

Długo zabierałam się za opisanie naszej jesiennej „przygody”. W końcu minęło już pół roku odkąd wprowadziliśmy się do własnego mieszkania. Emocje opadły i mogłam na spokojnie pomyśleć nad tym, co zrobiliśmy dobrze, a co można było zrobić lepiej 😉

Bo z perspektywy czasu zmieniłabym kilka rzeczy, i…

…gdybym robiła remont generalny drugi raz, to…

Rezerwowałabym ekipę remontową dużo wcześniej

Wiedzieliśmy, że budowlańcy mają długie terminy oczekiwania, więc zaczęliśmy szukać ekipy (w naszym odczuciu) dużo wcześniej. Chcieliśmy, żeby remont zaczął się od września lub października, więc 3 miesiące wcześniej mąż obdzwaniał poleconych specjalistów.

Jak się okazało to już było za późno 😉 Ludzie z polecenia mieli zajęcie na pół roku do przodu, a nawet dłużej. Odpowiadali nam, że mogą przyjść, ale w grudniu…

Na szczęście nam jakoś się udało. Zapraszaliśmy kilka ekip i porównywaliśmy ich wyceny i nasze odczucia 😉 Remont generalny ruszył od końcówki września.

Moja rada: remont generalny, a nawet kupno mieszkania do remontu, warto zacząć od „zaklepania” dobrej ekipy.

Pamiętałabym, że ekipa to Twoi pracownicy a nie koledzy

Brzmi jak oczywista oczywistość. Klient płaci, klient wymaga. Ale kiedy ekipa ma tyle lat co ty, to można trochę o tym zapomnieć…a to niedobrze. „Koleżeńskie” relacje sprawdzały się, gdy wszystko szło dobrze.

Wiadomo jednak, że sielanka nie trwała cały czas i musieliśmy wyegzekwować oczywiste błędy, powiedzieć co nam się nie podoba, negocjować – wtedy rozmowa robiła się trudna.

Moja rada: warto zachować większy dystans z ekipą. Nie trzeba być bardzo oficjalnym, ale podział ma być jasny – zatrudniona osoba/fachowiec robi wszystko najlepiej jak się da, a zatrudniający wymaga i egzekwuje to, na co się umawialiście.

Przygotowałabym się wcześniej na to, że zgranie terminów i materiałów jest trudne 😉

Nie wiem do końca jak opisać ten punkt, bo jest bardzo obszerny. Przy remoncie dobrze mieć naprawdę mocnego skilla logistyki (albo mocne nerwy :P).

W umowie remontowej mieliśmy rozpisane etapy prac, co będzie potrzebne do ich realizacji itp. Nie mieliśmy gdzie trzymać materiałów, więc wszystko chcieliśmy załatwiać na bieżąco. No i się zaczęło… codzienne (a nawet częściej) wizyty w Castoramie, objazdówka po sklepach z drzwiami, wybór meblarza, który zrobi meble do kuchni na wymiar, dogadywanie się z terminem montowania paneli, ogarnięcie elektryki…

Ja nie zdawałam sobie sprawy, że po pierwsze: nawet na coś o standardowych wymiarach czeka się tak długo, po drugie: każdą z tych rzeczy montują inne osoby (o zgrozo), które trzeba ze sobą zgrać, bo inaczej prace stoją…

Nawet jak to piszę, to biorę dwa głębokie oddechy, bo wszystko mi się przypomina 😉

Moja rada/rady: przygotować się psychicznie, że tak już po prostu jest. Załatwiać wszystko najwcześniej jak się da (w końcu niektórych rzeczy nie trzeba przechowywać, np. zgód na podłączenie trzeciej fazy :P). Jeśli ma się taką możliwość, to wziąć ekipę, która zajmie się kilkoma rodzajami prac lub kompleksowo wszystkim.

Dwa razy zastanowiłabym się nad robieniem projektu mieszkania

To już jest rzecz bardzo względna. Znam wiele osób, które zrobiły projekt, trzymały się go i dzięki temu zaoszczędziły sporo czasu i nerwów. My podeszliśmy do tematu zbyt spontanicznie. Zrobiliśmy projekt, podobał się nam… i na tym się skończyło 😉 Nie płaciliśmy za opcję z dokładnymi wymiarami… a przy rynku wtórnym niestety co chwilkę wychodziły nowe kwestie pod tytułem „tego się tak nie da zrobić”. To wystająca rurka, to ściana nie-nośna, ale z żelbetonu 😉 , to drzwi, które były 70, ale nowe 70 już nie pasują, konieczność zrobienia podwieszanego sufitu lub ściana, która musi pójść pod innym kątem, bo „coś tam”.

Sporo rzeczy musieliśmy modyfikować/zmieniać w trakcie.

Moja rada: robić projekt od A do Z, nie bać się dopłacić za dokładne wymiary itd. Inaczej może się okazać, że z niego po prostu nie skorzystamy 😉

Na koniec podsumuję, co w moim odczuciu zrobiliśmy dobrze (taki optymistyczny akcent) 🙂

  • wszystko było zapisane w umowach i na wszystko – WSZYSTKO – braliśmy pisemne zgody, dzięki czemu uniknęliśmy kilku mało przyjemnych sytuacji;
  • przed remontem, w trakcie i po poprosiliśmy znajomego, który zna się na budowniczych kwestiach i który powiedział nam: na co mamy zwrócić uwagę, co jest zrobione super, a do czego ekipa ewidentnie się nie przyłożyła;
  • nie kupowaliśmy najtańszych materiałów, dużo czasu poświęcaliśmy na porównywaniu stosunku ceny do jakości produktów – dzięki czemu z większości jesteśmy bardzo zadowoleni;
  • poinformowaliśmy wcześniej sąsiadów o planowanym remoncie, wywiesiliśmy też kartkę, że „przepraszamy za niedogodności” i dbaliśmy, żeby na korytarzu każdego dnia był porządek a prace nie przedłużały się do późnego wieczoru;
  • prawie codziennie byliśmy w mieszkaniu, żeby zobaczyć postępy prac, dzięki czemu na bieżąco mogliśmy ustalać z ekipą co jest ok, a co chcemy zmienić. Przy rynku wtórnym okazało się to bardzo ważne – wychodziło mnóstwo rzeczy, które zmuszały nas do zmiany wcześniejszych planów.

Remont generalny przeżyliśmy. W najbliższym czasie nie chcemy do tego wracać 😉 Wiemy już, że jest to bardzo czasochłonne zajęcie, które wymaga sporo cierpliwości.

Dzisiaj siedzimy w naszym salonie i wspominamy to wszystko z uśmiechem 🙂
Tobie też tego życzę. Powodzenia!

Zdjęcie artykułu: źródło 123rf.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.

Dlaczego hurtownia torebek jest idealnym miejscem na zakupy?

Każda kobieta ma w swojej szafie przynajmniej kilka torebek. To nie tylko piękny, ale też niezwykle praktyczny element garderoby. Pozwala mieć przy sobie najpotrzebniejsze przedmioty, a przy okazji prezentować się bardzo szykownie. To połączenie estetyki i funkcjonalności sprawia, że moda na torebki nie przemija. Zmieniają się tylko gusta i fasony, które są obecnie na topie. Dlatego warto znaleźć miejsce, w którym wybór będzie jak najbardziej szeroki.
  • Alicja Zielińska - 18/06/2019

Hurtownia torebek – idealne miejsce na zakupy

Poszukiwanie idealnej torebki to długi proces. Wiele osób udaje się najpierw do małych lokalnych sklepików, gdzie niestety wybór jest niewielki. Potem ich uwagę przyciągają popularne sieciówki odzieżowe, w których pojawiają się torebki, lecz zazwyczaj są wykonane z materiałów słabej jakości i szybko ulegają zniszczeniu.

Jeśli kobiecie zależy na tym, aby zakupiony przedmiot nie tylko prezentował się dobrze w chwili zakupu, ale też po długim czasie użytkowania, powinna zdecydować się na torebkę wykonaną z wysokiej klasy materiałów. Dobrym miejscem na zakupy będzie hurtownia torebek skórzanych. Takie miejsce oferuje szeroki wybór galanterii i pozwala mieć pewność, że dokonujemy zakupów u specjalisty w danej branży.

Torebki skórzane – niezawodne od lat

Skóra kojarzy się z elegancją, luksusem i wysoką jakością. Nic dziwnego: jest materiałem niezwykle trwałym, który nawet po wielu latach użytkowania wygląda dobrze i jest podatny na zabiegi odświeżające. Skóra sprawia, że torebka jest wygodna i dobrze się prezentuje, podkreślając styl swojej właścicielki i zapewniając komfort użytkowania. Sugeruje też dbałość o szczegóły i może służyć przez wiele lat, dzięki czemu stanowi ekonomiczne rozwiązanie. Oszczędność, estetyka i trwałość: skórzane torebki posiadają wszystkie te zalety.

Fasony, kształty, kolory

Każdy sklep z torebkami oferuje przynajmniej kilka różnych fasonów torebek. Hurtownia torebek oferuje ich jeszcze więcej, dlatego każda kobieta znajdzie w niej torebkę pasującą do jej stylu. Listonoszki, kuferki, plecaczki, shopperbagi, kopertówki, torebki klasyczne… jest mnóstwo możliwości wyboru. W zależności od potrzeb można zdecydować się na większy rozmiar, który pomieści zakupy, potrzebne dokumenty albo urządzenia elektroniczne, lub niewielką torebkę, mającą służyć jako estetyczny dodatek do stroju wieczorowego.

Młode, energiczne kobiety często stawiają na wygodę, decydując się na plecaczki i listonoszki, w których szybko mogą znaleźć potrzebne przedmioty. Dostępne fasony występują w kilku wersjach kolorystycznych, co jest kolejnym udogodnieniem dla klientek, które poszukują czegoś wyjątkowego dla siebie. Ponieważ torebka towarzyszy kobietom na co dzień, po prostu musi się podobać i odpowiadać gustowi właścicielki.

Taki zakup zdecydowanie podnosi komfort użytkowania przedmiotu i poprawia samopoczucie. Stanowi znakomity sposób na wyrażenie swojego stylu i dopełnienie looku oraz praktyczne rozwiązanie dla kobiet, które lubią mieć pod ręką najważniejsze przedmioty – telefon, ulubioną książkę lub kosmetyczkę.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail