Czego szukasz

Z czego zrezygnować, żeby nie zwariować?

Co jest ważne, a co ważniejsze? Ćwiczenia z Chodakowską, domowy obiad na stole, czy posprzątany dom? Z czego zrezygnować, żeby nie zwariować? #OgarnęTo, mówi zgodnie 6 mam: Beata, Ula, Agnieszka, Magda, Marta i Małgosia, a Matka Po Godzinach rysuje!

Świat się nie kończy

Gdy są i dzieci, i praca, i dom, i mąż, i przyjaciele, i setki książek i filmów, które chce się poznać, i świat, który bardzo kusi, naprawdę można zwariować. Nie da się wszystkiego przygarnąć jednocześnie, jeśli wsiąkamy w jedno, zawalamy drugie. Najważniejsze to chyba dać sobie prawo do zawalenia, uświadomić sobie, że nie możemy być w kilku miejscach jednocześnie, zlekceważyć wyrzuty sumienia.

Okazuje się, że świat się nie kończy, gdy raz na obiad będzie mrożonka, gdy dom wygląda czasem, jakby przeszedł przez niego huragan, że dzieci nie przestaną nas kochać, gdy uczciwie im powiemy: „dzisiaj nie mam siły na wieczorne czytanie”. Nie musimy być na każdej imprezie, nie musimy wędrować z plecakiem przez Indie ani ćwiczyć z Ewą Chodakowską, ani być panią prezes w wielkiej korporacji.

Musimy robić to, co jesteśmy w stanie zrobić dzisiaj, najlepiej jak potrafimy. Gdy przestaniemy się mierzyć z wizerunkiem naszych facebookowych znajomych, życie stanie się prostsze. I oczywiście tak się mądrzę, ale mnie często dopada to bycie nieidealną kobietą, nienadążającą, a moje postanowienie bycia tu i teraz nie do końca jestem w stanie zrealizować codziennie.

Dystans łapię podczas wyjazdów. Gdziekolwiek, byle uciec od rzeczywistości. Niezależnie, czy są to wyjazdy babskie, czy rodzinne, zawsze działają. Wracam ze zdwojoną energią i dystansem, do siebie przede wszystkim, aż do następnego razu.

Beata Ostrowska – mama dwóch dziewczynek, prowadzi serwis www.NOTsoFAR.pl – wyjątkowe rodzinne miejsca w Polsce

Obiad czy sprzątanie?

Cały czas z tym walczę, albo może lepiej powiedzieć: walczę o lepszą organizację mojego czasu. To znaczy wiem, że na pewno mogę się lepiej zorganizować, że mam wiele słabych punktów, które wymagają popracowania, tak aby efektywniej (chociaż nie lubię tego wyrażenia) wykorzystywać czas, który mam.

Jako mama, która ma pogodzić dom – życie – dzieci – może chwilę dla męża – i dla siebie, to przede wszystkim czuję, że zrezygnowałam z ambicji, że każdego dnia będzie wszystko zrobione na 5 z plusem 🙂 I chyba to jest najtrudniejsze, żeby na koniec dnia nie mieć do siebie wyrzutów, że znowu się czegoś nie zrobiło. Ale przyznaję, że często mi to uczucie towarzyszy i frustruje.

Nie prasuję, nie magluję pościeli, kupiłam mop ze specjalnym płynem do mycia podłogi (co sprawia, że jest łatwiej i szybciej), czasami wybieram czy będzie posprzątane czy ugotowane. Miałam przez pewien czas osobę do pomocy w sprzątaniu – ale to też nie do końca się sprawdzało – bo najpierw ja odgruzowywałam dom, aby ktoś mógł sprzątać dalej. Są dni, że gdy stawiam na sprzątanie, to kupuję gotowy obiad.

Wiem, że cała ta organizacja, to kwestia układania zadań wg stopnia ważności, ale również umiejętność podzielenia/ rozdzielenia zadań pomiędzy domowników (no i konsekwentne wymaganie). Ponieważ nadal czuję braki w tej materii wykupiłam sobie kurs Pani Swojego Czasu  i teraz w tym upatruję nadzieję, na „lepszy czas”.

Ula Mikołajczyk – mama trójki, 6, 2 i pół lat i 6 miesięcy

Nie widzę zabawek na podłodze

Na pewno z częstych wizyt u rodziców – jednych i drugich. Jedziemy wtedy, kiedy mamy siły i zapraszamy do nas, ponieważ to jest łatwiejsze logistycznie. Zrezygnowałam ze sprzątania – oczywiście nie zupełnie, ale jakoś tak mniej widzę 🙂 Zrezygnowałam z ciągłego sprzątania zabawek, robimy to raz wieczorem, w ciągu dnia pełna wolność, są wszędzie. Zrezygnowałam z chodzenia w butach na obcasie – w każdej chwili jestem gotowa, aby pobiegać po krzakach. Zrezygnowałam z udawania, że jest super, zwłaszcza wtedy, kiedy budzimy się kilka razy w nocy, bo komuś rosną zęby lub znów trzeba iść na zwolnienie lekarskie. Wtedy jest ciężko i czasami prosimy o pomoc znajomych i rodzinę. Zrezygnowałam z bycia Zosią Samosią – nie wstydzę się prosić o pomoc.

Marta Maściszewska-Malinowska – mama już wkrótce dwójki dzieci, prowadzi warsztaty dla mam www.familymanager.pl

Już nie odmawiam… sobie

Zrezygnowałam z nadmiaru marzeń. Ich miejsce zajęły plany. Ale tylko takie, które… ogarniam. Znaczy: możliwe do zrealizowania solo albo z niewielką pomocą moich przyjaciół w określonym czasie. Przyjęłam zasadę, że wszystkie siły rzucam na pierwszy ogień. Jeśli pomysł „chwyci”, pozwalam się rzeczom toczyć we własnym tempie. Jeśli nie – odpuszczam.

Z nieustannego sprzątania. Jedyne o co dbam bez kompromisów, to czystość – nieład może sobie trwać do upojenia (czyli do dnia, w którym dzieci wyprowadzą się z domu, a mąż…cóż, starych drzew się nie przesadza). Słowem: rozrzucone zabawki – tak, lepka podłoga – nie.

Z odmawiana sobie drobnych przyjemności. Kawa o poranku; spotkanie z ludźmi, z którymi chcę się spotykać; gazeta z obrazkami przeczytana w wannie pełnej aromatycznej piany; godzinne wpatrywanie się w bawiącego się na dywanie kota… Tyle ich jest. Z tylu niepotrzebnie rezygnowałam…

Agnieszka Nietresta-Zatoń – mama dwójki dzieci, autorka powieści Pustostan

Z wielu rzeczy, oprócz jednej

Myślę, że tak naprawdę żeby nie zwariować, można zrezygnować z wielu rzeczy, tylko nie z „siebie”, z własnych małych przyjemności i krótkich chwil samotności. To mi daje siłę i pozwala poukładać wszystko na swoim miejscu.

Magda – mama dwójki dzieci, pracuje na etacie, a nawet na dwóch

Życie bez telewizora

Zrezygnowałam z telewizora, który pochłaniał mi i całej naszej rodzinie mnóstwo czasu.

Gosia Krzyworączka – mama dwójki dzieci, prowadzi sklep z naturalnymi kosmetykami www.fasja.pl

Rysunek: specjalnie na potrzeby akcji #OgarnęTo – Matka Po Godzinach

Jak lepiej zarządzać czasem?

Książka Pani Swojego Czasu i Planer Pełen Czasu pomogą Ci w tym idealnie.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie