Czego szukasz

Wschód słońca na Babiej Górze – wyprawa z dzieckiem

Wschód słońca na Babiej Górze obiecałam mojej córce Marcie w ubiegłym roku. Nasze pierwsze wspólne wyjście na Babią we mgle oznaczało brak jakichkolwiek widoków. Początek wakacji to idealna okazja, żeby uczcić ją wschodem słońca. Czy to dobry pomysł na wycieczkę z dzieckiem? Czy udało nam się zobaczyć wschód słońca na Babiej Górze?

  • Joanna Gotfryd - 29/07/2016
świt na Babiej Górze

Przygotowania

Wschód słońca na Babiej Górze to nie byle jaka wyprawa, więc wyjazd proponuję mężowi. Jestem raczej tchórzem i sama (z dzieckiem) nocą nigdzie nie pójdę. Podchodzi do sprawy z entuzjazmem, kupuje latarki czołówki i cieszy się wędrówkę przez ciemny las. Brrr. Potem szukamy innych chętnych, zawsze to będzie nam raźniej w większej grupie.

Po kilku dniach ekipa umówiona, niania do młodszej córki zamówiona, wyruszamy w piątek wieczorem. Noc krótka, a na Babią na tyle daleko, że nie opłaca się nigdzie spać. Umawiamy się na wejście na szlak o 1 w nocy, bo wiem, że ani 10-letnia Marta ani ja nie pójdziemy szybko. A nie chcemy ani z nikim się ścigać, ani spóźnić na wschód.

Prognozy pogody korzystne, sprawdzamy na 4 portalach i aplikacjach meteo.

Żeby nie spotkać niedźwiedzia

Wyjeżdżamy z Krakowa przed północą i około 0.40 jesteśmy na Krowiarkach. Oprócz nas jest sporo ludzi i samochodów. Zdaniem niektórych wschód słońca na Babiej Górze to już komercja. Nam to kompletnie nie przeszkadza, a wręcz cieszymy się, że nie jesteśmy sami.

Trzęsiemy się z Martą ze strachu. W końcu idziemy tylko we trójkę, bo druga część ekipy (2 ojców i 2 nastoletnich synów) będzie spóźniona około pół godziny. Latarki czołówki włączone, o 1 w nocy wyruszamy. Znamy trasę, bo szłyśmy z nią z Martą jesienią. Mówimy sobie – oby do Sokolicy, a potem to już luz. Nocą na szlaku jesteśmy pierwszy raz w życiu. Chociaż innych ludzi trochę jest, to szybko znikają w ciemnościach. Oświetlamy drogę i patrzymy pod nogi. W Babiogórskim Parku Narodowym mieszka niedźwiedź (zwany przez internautów Puszkiem) – jego harce zarejestrowała kamera. Zobacz filmik>>

Tomek obiecał, że będzie nas bronił nożem (ha ha ha), ale w końcu nawet scyzoryka nie wziął ze sobą. Po 45 minutach marszu po schodach i w stresie, żeby to mruczenie w krzakach (serio!) nie było jednak Puszkiem, docieramy na Sokolicę (1367 m.n.p.m.). Chwila odpoczynku. Tu dogania nas spóźniona ekipa. W oddali, gdzieś nad Suchą Beskidzką (?) błyska burza. Oby do nas nie przyszła. Wyruszamy dalej. Wydawało mi się, że od Sokolicy to już prawie na płasko jest, a jednak zapomniałam, że później jest również pod górę. W końcu na szczyt trzeba wspiąć się jeszcze około 350 m do góry!

postoj_na_sokolicy

1_wschod_slonca_na_babiej_gorze

Dalej w górę

Na Kępie (1521 m.n.p.m.) kolejny postój. Burza nad Suchą gdzieś ucichła, ale niebo chmurzy się nad nami, a od strony Tatr widać nowe błyskawice. Niedobrze. Idziemy dalej, chociaż z coraz większym lękiem o pogodę. Nasza ekipa „ucieka” nam tempem biegowym, my powoli wspinamy się do góry. Jest przed 3, niechże ten świt nadejdzie. Czarną nocą wszystko wygląda straszniej niż w dzień.

Tuż pod szczytem Gówniaka (1617 m.n.p.m.) obserwujemy niebo i coraz większe błyskawice. Wiatr niestety wieje w naszą stronę. Patrzymy na pioruny i zastanawiamy się co dalej. Razem z nami zastanawia się kilka grup. Wracać czy iść dalej. Ktoś głosem eksperta mówi, że to właśnie w tym miejscu piorun zabił turystę miesiąc temu. Ktoś inny stwierdza, że taka burza nad Tatrami może przyjść do nas w 10 minut. Jedni zawracają (i wcale nie są to rodziny z dziećmi, których tu wcale nie ma, ani zniedołężniali starcy), inni idą do góry. Grupa młodych facetów, która długo dyskutowała co robić decyduje iść do góry „najwyżej będziemy zbiegać na dół”.

I w dół…

Marta cicho mówi – mamo ja się boję, wracajmy. Ja też się boję. Tomkowi żal – on by poszedł dalej. Może gdyby nie Marta, to byśmy we dwójkę poszli? Trudna decyzja, dla mnie również, ale wracamy. Do szczytu zostało około pół godziny, ale jak przyjdzie burza, to tam na górze nie ma się gdzie schować, a my na pewno nie będziemy zbiegać na dół. Nie wiemy jak na taki stres zareaguje nasza córka, nie chcemy ryzykować.

Bardzo nam szkoda, ale zawracamy. Trudno, nie tym razem. Schodzimy w dół, do Sokolicy. Rozmawiamy z Martą, że to nie tchórzostwo i ona czując się „winna” tego zejścia prosi, żeby nie mówić, że jest mięczakiem. Jest okazja, żeby porozmawiać o tym, że górach odważnym jest nie ten, kto idzie za wszelka cenę, ale ten kto umie zawrócić (powtarzam za Kingą Baranowską).

Dochodzimy na Sokolicę (zeszliśmy około 250 m w dół) i postanawiamy zjeść śniadanie. Niebo rozjaśnia się, wspinając się na palce widzimy początek wschodu słońca. Ta groźna burza gdzieś odeszła, Babia rozjaśnia się… i wtedy do głowy wpada mi szalony pomysł…

2_wschod_slonca_na_babiej_gorze

3_wschod_slonca_na_babiej_gorze4_wschod_slonca_na_babiej_gorze

6_wschod_slonca_na_babiej_gorze

7_wschod_slonca_na_babiej_gorze

I w górę…

a gdybyśmy jednak spróbowali wejść na szczyt i zobaczyć ten wschód słońca? Jedno spojrzenie na Tomka i… mówimy Marcie, że jednak idziemy na Babią. Nie wiem skąd w nas tyle siły, ale wszyscy prawie wbiegamy na górę.

Na Kępie patrzymy na wschód słońca, teatr świateł już rozpoczął się za naszymi plecami. Słońce wschodzi nad Pasmem Polic… Jak pięknie i zielono… jak przyjemnie jest o poranku, a jak strasznie nocą… Dochodzimy znowu pod szczyt Gówniaka (nie mylić w Główniakiem w Paśmie Polic. Nazwa Gówniak pochodzi od odchodów bydła wypasanego tam w dawnych czasach )… i naszym oczom ukazuje się…. ciemne, burzowe niebo nad szczytem, a w oddali słychać grzmoty… Wiatr wieje z dużą siłą w naszą stronę.

chmury_burza_babia_gora

I w dół…

Nie wygląda to dobrze, ale najtrudniej jest podjąć decyzję… że nie wejdziemy na szczyt. Schodzimy (czujemy się jak himalaiści przed nieudanym atakiem szczytowym)…  Marta siada na trawie i zaczyna płakać: „cała wycieczka na nic i noc zmarnowana”… Mnie też nie jest do śmiechu… Ale ta burza nadejdzie na pewno i na pewno szybko… Cala Zawoja okryta chmurami, od strony Małej Babiej grzmi… No i wracamy… Ale już nam się nie chce.

5_wschod_slonca_na_babiej_gorze

Zaczyna padać deszcz, burza dalej straszy, ogarnia nas zniechęcenie… Nagle widzimy te strome zejścia w dół, nogi bolą, w końcu 4 raz idziemy tą trasą w ciągu 4 godzin! Schodzimy powoli do samochodu, wymyślając jakie atrakcje możemy sobie „kupić” żeby poprawić sobie humory. Do Krowiarek przychodzimy o 6.15, wstał nowy dzień, do góry idą pierwsi dzienni turyści. Nawet pieczątek nie możemy na Krowiarkach przybić.

Wymyślamy wyjazd do Zakopanego na kawę i po oscypki, wydaje nam się, ze to niedaleko, ale to jednak 60 km. Jedziemy do Zawoi, po drożdżówki, kawę i oscypki. O 6.40 rozkładają stragany na targu. Marta zdążyła już zasnąć, my kupujemy różne sery i jedziemy do Krakowa. Niania pisze nam smsa, że w Krakowie właśnie leje.

Na zakończenie

Pozostaje niedosyt, niespełnione marzenie, ale też radość z wycieczki, jakiej nigdy jeszcze nie przeżyliśmy. W domu próbujemy odespać, ale trudno, bo nasza młodsza córka właśnie się obudziła i chce się bawić. Chwilowo wyleczyliśmy się ze wschodów słońca, jesteśmy potwornie śpiący i zmęczeni… może kiedyś, może za parę tygodni. I na pewno nie z Krowiarek, mamy dość tej trasy! Publikuję parę zdjęć ze wschodu spod Babiej na FB i proszę o brawa dla Marty, bo była bardzo dzielna. Wieczorem cieszy się, że tyle osób ją doceniło! Od gór na chwilę wszyscy musimy odpocząć. Na jakiś… tydzień?

szlak_na_babia

Wschód słońca na Babiej Górze – informacje praktyczne

Trasa naszej wycieczki jest tutaj >> Idąc w weekend przygotuj się na to, że spotkasz dużo ludzi.

Znaki pokazują 2,5h na szczyt z Krowiarek, z dziećmi można liczyć około 3h. Schodzić można tą samą trasą – najkrótsza. Albo przez Przełęcz Bronę i schronisko w Markowych Szczawinach – do Krowiarek – trasa dłuższa.

Z Krowiarek do Markowych Szczawin dojdzie każdy, trasa jest odnowiona i przystosowana dla rodzin z dziećmi w wózkach. To po prostu długi spacer po lesie.

Trasa na Babią rekomendowana dla starszych dzieci, ze względu na długą trasę i dużą różnicę wzniesień. Wiem, że na szczyt wchodzą bardziej wytrwałe 5-latki, ale moim zdaniem minimalny wiek to 7-8 lat.

Data wycieczki: 25.06.2016

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Jaki planer wybrać? Nasz przegląd kobiecych planerów na 2018

Koniec roku to czas podsumowań, ale też czas na wybieganie myślami w przyszłość. Przed nami nowy rok, więc zaczynamy snuć plany, a te najlepiej jest zapisać. Oczywiście w planerze. Masz już swój ulubiony, wyszukany planer? Zobacz naszą prezentację planerów, bo w tym roku jest ich aż 11, więc może znajdziesz planer o jakim od dawna marzyłaś!
  • Ewa Moskalik - Pieper - 10/12/2017
planery

Celem przeglądu jest krótkie przedstawienie planerów. Naprawdę krótkie, bo w tym roku jest ich aż 11, a każdy potrzebuje swoich 5 minut. Przy opisach znajdziesz link, po to żebyś nie musiała szukać w sieci, jeśli okaże się, że jakiś planer wpadł Ci w oko 🙂

Zastanawiałam się, jak podzielić planery, które biorą udział w naszej tegorocznej prezentacji (możesz też zobaczyć albo sobie przypomnieć 🙂 jak wyglądała poprzednia) i żeby trochę ułatwić Wam wybór zdecydowałam się na podział na: planery bez dat i planery z datami.

Dlaczego akurat taki podział? Pomyślałam, że nie każda z nas lubi mieć wszystko od a – z podane na tacy. Niektóre z nas wolą mieć pustą przestrzeń, w której mogą pisać, jak chcą i co chcą, albo odkładają planowanie na jakiś inny moment. A są takie z nas, które potrzebują gotowych dat i rubryk, w których mogą się poruszać, zapisywać i ogarniać rozpędzony do granic możliwości czas.

Chciałam tylko jeszcze zaznaczyć, że chronologia przedstwiania planerów nie ma żadnego znaczenia, przyjęłam regułę ze szkolnego dziennika, czyli: kolejność występowania alfabetyczną 🙂

Planery bez dat

Balancy Calendar

Autorka bloga Niebałaganka stworzyła planer o prostym, niemalże minimalistycznym wyglądzie. Biała okładka nadaje mu bardzo elegancki wygląd, zmieści się już w średniej wielkości torebce. A dla tych co śledzą już nasz kolejny przegląd nie jest tajemnicą, że balancy.calendar już brał udział w naszym zestawieniu. Dla zainteresowanych i fanek mam informację, że Ania Legenza autorka balancy.calendar szykuje dla Was nowe produkty.

 

Jaki jest balancy.calendar?

  • format A5, twarda oprawa z ekoskóry, bardzo lekki,
  • bez dat, planowanie zaczynasz kiedy chcesz, sama uzupełniasz daty,
  • widok tygodniowy,
  • każdy dzień masz podzielony na godziny,
  • rubryki na zapisywanie ważnych rzeczy,
  • harmonogram stałych zajęć, plan celów,
  • miejsce na własne listy i notatki,
  • kalendarz możesz kupić na blogu Niebałaganka.

Planner Design Your Life

Alina Szklarska jest autorką znanego bloga o organizacji czasu, życia i przestrzeni wokół siebie – Design Your Life, ale również fotografką i ex – projekantką wnętrz. Prowadzi kanał na YouTube oraz sklep z autorskimi narzędziami do planowania. Oglądając blog Aliny bez wahania możesz zaufać, że jej produkty pomogą Ci zaplanować dobrze swój czas i przestrzeń.

 

Jaki jest Planner Design Your Life?

  • format A5, twarda oprawa, ze spiralą, zapinany na magnes,
  • nie ma dat, zaczynasz z nim pracę kiedy chcesz i uzupełniasz sama,
  • widok tygodniowy, z podziałem na godziny,
  • miejsce na plan na cały rok oraz na postanowienia, plany i marzenia,
  • rubryki na miesięczne cele i dobre nawyki,
  • może podzielić notatki na ważne, najważniejsze, motywację, co zrobisz dla siebie,
  • znajdziesz również naklejki do wklejania w kalendarzu,
  • jeśli potrzebujesz właśnie taki planer, to kupisz go na blogu Aliny, również w nowej szacie graficznej.

Mam Planner

Agnieszkę Trawczyńską i Anię Melkumian – Tomaszewską możecie kojarzyć jako twórczynie świetnie sprawdzającego się do zapisu wszelkich domowych działań Mamy Kalendarza, który powstał z potrzeby zapanowania nad codzienną organizacją życia rodzinnego, ale też zaspokojenia potrzeb estetycznych. Mam Planner … do torebki to taka miniaturka kalendarza, która ma ten sam system zapisywania co kalendarz, czyli osobne rubryki przeznaczasz na co chcesz.

Jaki jest Mam Planner?

  • format A5, twarda oprawa, spięty gumką, wyjątkowo lekki,
  • startujesz kiedy chcesz, bo daty wpisujesz sama,
  • wystarczy Ci na cały rok,
  • widok tygodniowy,
  • na dole każdej strony miejsce na dobre myśli,
  • okładka z pięknym, niebanalnym wzorem, oczywiście pasującym do Mamy Kalendarza,
  • na końcu planera znajdziesz plan miesięczny i miejsce na swoje notatki,
  • znajdziesz w nim naklejki, długopis i kieszonkę na papiery,
  • i możesz go kupić od ręki, teraz też w nowej szacie graficznej.

Ogarniam Się

Planery i organizery Ogarniam się to autorskie dzieło Magdaleny Mazurkiewicz, które powstały z pasji do planowania i przekonania, że jest ono ważną częścią sukcesu. Magda sama na sobie testuje swoje produkty i wciąż je udoskonala. W moim zestawieniu znalazły się dwa planery Magdy. Jeden to planer notesowy, a drugi to planer kołowy.

Jaki jest planer Ogarniam Się?

  • format A5, miękka oprawa, bardzo prosty i przejrzysty graficznie, bez zbędnych rozpraszaczy,
  • nie posiada dat, wszystko uzupełniasz sobie sama i zaczynasz korzystać kiedy chcesz,
  • w obu planerach jest układ tygodniowy,
  • zarówno planer kołowy, jak i notesowy wystarczają na pół roku,
  • planer notesowy ma Ci służyć do zapisywania zadań i zabrania tylko jednej kartki do torebki, nie posiada okładki,
  • w planerze kołowym masz miejsce na swoje notatki, plany i wizje,
  • zobacz jeszcze inne produkty Magdy.

Planer Pełen Czasu

To planer, który daje największe pole do popisu. Nazwa nowego planera Oli Budzyńskiej – Pani Swojego Czasu, w pełni oddaje jego wnętrze. Masz dużo przestrzeni na planowanie, pisanie, a nawet rysowanie. Do tej ostatniej czynności mogą Ci posłużyć 2 przezroczyste, plastikowe szablony.

 

Jaki jest Planer Pełen Czasu?

  • format B5, twarda oprawa, wysokiej jakości gładki papier,
  • to nie jest kalendarz, nie ma podziału na daty, godziny,
  • masz 12 kart z miesięcznym kalendarzem, zaczniesz kiedy zechcesz,
  • wszystko planujesz i uzupełniasz sama, łącznie ze spisem treści,
  • ma trzy różnokolorowe wstążki, możesz nimi zakładać ważne miejsca,
  • kieszonkę na papiery, gumkę spinającą i na długopis,
  • plastikowe szablony, które ułatwią Ci np. rysowanie tabelek,
  • i jeszcze niespodzianka od Oli w postaci ebooka.

Planery z datami

Glam Planner

Aneta Sawicka zaprojektowała Glam Planner z wielką dbałością o najmniejszy nawet szczegół. Glam Planner powstał z pasji do projektowania, zamiłowania do mody i wszystkiego co piękne. Każdy element i szczegół planera zostały głęboko przemyślane, ze świadomością wysokich wymagań jakie stawiają kobiety.

Jaki jest Glam Planner?

  • format A5, twarda oprawa w kolorze chłodnego popielu lub pastelowego różu, metalowe, złote okucia narożników,
  • układ kalendarza, jedna kartka – jeden dzień, z którym rozpoczniesz planowanie 1 stycznia, ale zanim to zrobisz to:
  • znajdziesz miejsce na roczny plan finansowy, listę książek i filmów do obejrzenia, tabelkę z wykresem Twojej wagi i ilości cm w biodrach etc.,
  • miejsce na wpisanie celu i wyzwań oraz tabelki do wpisania haseł i loginów na strony, po których najczęściej się poruszasz,
  • plan dnia z podziałem na godziny i miejscem na notatki,
  • kieszonka na dodatkowe dokumenty,
  • jeśli chcesz wiedzieć więcej zajrzyj na stronę Anety.

Happy Planner

Taki „kolorowy ptak” w zestawieniu planerów. Dla mnie trochę jak książka, w której można pisać, bo znajdziesz tam mnóstwo cennych rad i inspiracji, jak dobrze kreować własne myśli i osiągać założone cele. Duet Matka i Córka – Teresa Kuhn i Klaudia Kuhn – stworzył nie tylko kalendarz, ale pewien schemat, który ma służyć kobietom w nie tylko w planowaniu i organizowaniu sobie codziennych zadań, ale również czerpaniu z tego przyjemności.

Jaki jest Happy Planer?

  • format A5, twarda okładka, złote wykończenia na rogach, złoty napis, trzy tasiemki do zaznaczania,
  • kalenadarz, z którym zaczynasz planować z dniem 1 stycznia,
  • układ tygodniowy, z kolorowym drukiem,
  • wkładki motywacyjne, kieszonka na potrzebne dokumenty,
  • miejsce na Twoje wyzwania i planner celu,
  • miejsce na inspirujące Cię cytaty,
  • cytaty znanych ludzi
  • lista ważnych kontaktów i wydarzeń,
  • Teresa i Klaudia mają jeszcze parę innych produktów.

Kalendarz Dla Mamy

Kalendarz Dla Mamy zaprojektowała Maria Rossa, a właściwie jej mąż, po tym jak próbowała stworzyć coś, co nie tylko pomoże jej planować, ale również zapisywać inne ważne rzeczy. To już kolejna edycja planera i mam nadzieję, że nadal będziecie pałać do niego wielką sympatią.

Jaki jest Kalendarz Dla Mamy?

  • format A5, twarda oprawa, gumka do zapinania i dwie tasiemki,
  • kalendarz w układzie tygodniowym oraz w miesięcznym,
  • miejsce na rodzinne ważne daty, a nawet rysunki dzieci,
  • zawiera miejsce na ważne telefony oraz zakupy internetowe,
  • z tym kalendarzem zaplanujesz również porządki domowe i projekty,
  • od razu widać, że to Kalendarz Dla Mamy, po tym, że znajdziesz tu miejsce na wizyty lekarskie i dane dotyczące dzieci np., pesel,
  • do kalendarza możesz dokupić pięknie wydaną listę zakupów.

Norinommo

Starannie przemyślany, klasyczny kalendarz biznesowy. Z dużą ilością pomocnych przy planowaniu rubryk. Stworzony przez Annę Dadan z myślą o kobietach z pasją, zaangażowaniem i aktywnych, a takie są właśnie mamy. Wnętrze kalendarza jest tak zaplanowane, żeby móc prowadzić Cię jak po „nitce do kłębka”. Wszystko planujesz bardzo intuicyjnie.

Jaki jest planer Norinommo

  • format B5, twarda oprawa i szyte strony,
  • kalendarz zawierający daty na 12 miesięcy roku,
  • idealny dla tych osób, które lubią planować sobie osobno każdy dzień,
  • harmonogram godzinowy,
  • masz miejsce na zapisywanie swoich działań marketingowych,
  • rubryki do zapisywania swoich notatek, wydarzeń i spotkań,
  • rozdział finansowy, w którym planujesz wydatki, wpływy, czyli zarządzasz swoim budżetem,
  • znajdziesz również przestrzeń na sprawy prywatne, planowanie wizyt, spotkań, imprez.
  • zobacz czy Norinommo posiada jeszcze inne planery w ofercie.

Simple Calendar

Monika Baczewska Aleksandropoulou stworzyła planer dla zabieganych i ambitnych kobiet, którym wciąż powiększająca się ilość obowiązków utrudnia kontrolę nad swoim życiem. Ten planer ma być towarzyszem kobiety nie tylko podczas codziennych zajęć, ale również podczas planowania podróży. Myślę, że zakochasz się w nim od pierwszego wejrzenia.

 

Jaki jest Simple Calendar?

  • format A5, twarda oprawa, z tłoczonymi złotymi literami, szyte strony,
  • układ kalendarza – jeden dzień na jednej stronie,
  • harmonogram godzinowy, z listami „to do” i „today’s top”
  • metalowe okucia na rogach planera,
  • miejsce na zaplanowanie domowego budżetu oraz zapisanie ważnych telefonów,
  • przy każdym dniu, rubryki do zapisywania swojego menu, planowania zakupów, czasu dla siebie i na odpoczynek,
  • poznaj więcej szczegółów Simple Calendar.

Wonder Planner

Ewelina i Ola tworzą autorskie notesy i planery w odpowiedzi na własne potrzeby uporządkowania świata wokół, ale okazuje się, idące w parze z oczekiwaniami i potrzebami innych kobiet. Ich zamiłowanie do perfekcyjnej organizacji życia ma swoje odbicie w prostym i bardzo funkcjonalnym Wonder Plannerze. Planowanie zaczynasz z dniem 1 stycznia, ale możesz zacząć robić to na dwa sposoby.

Jaki jest Wonder Palnner?

  • format A5, twarda okładka ze spiralą, spięty gumką,
  • układ tygodniowy jest uwidoczniony na dwóch sąsiednich stronach, z ,miejscem na notatki,
  • podział na pory roku,
  • lista wartych obejrzenia książek i filmów na daną porę roku,
  • duża przestrzeń na kontakty oraz ulubione przepisy,
  • kieszeń na dodatkowe papiery,
  • z kodem mamopracuj od 11 -22 grudnia masz 15 % zniżkę!
  • zobacz w jakich pięknych kolorach są okładki.

Jestem bardzo ciekawa, który planer skradł Twoje serce? A może już od dawna wiernie towarzyszy Ci jakiś kalendarz i sprawia, że Twoje życie jest lepiej zorganizowane?
Byłoby mi miło gdybyś chciała się tym ze mną podzielić, bo może Twojego kalendarza nie ma w moim zestawieniu, a to oznacza, że w przyszłym roku moja lista powinna być dłuższa 🙂

I na to liczę! 🙂

Miłego planowania!

Zdjęcia: główne oraz 1,2,4,5,9,10,11 Natalia Szułdrzyńska, zdjęcie 7 własność LoveSimpleCreations, zdjęcia 3,6,8 autorka tekstu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Na czym zarabia Mamo Pracuj?

Odkrywamy wszystkie (prawie) karty! Dowiedz się na czym zarabia portal Mamo Pracuj i, jeśli sama prowadzisz bloga i chciałabyś wreszcie na nim zarabiać, skorzystaj z naszego doświadczenia. To nie jest wcale takie trudne.
  • Joanna Gotfryd - 06/12/2017
Zespół Mamo Pracuj w coworkingu w Ambasadzie Krakowian

Prowadząc biznes on-line, często spotykam się z pytaniami moich rówieśników lub osób starszych ode mnie – ale na czym ty tak naprawdę zarabiasz? To pytanie jest nieodłącznym elementem naszych rozmów.

Zarabianie na portalu, blogu to nie czarna magia, choć nie dla wszystkich temat jest oczywisty. Nie sprzedajemy na portalu produktów, które można zapakować i wysłać, ani nie mamy e-sklepu z usługami. Na czym zarabia więc portal internetowy, który oferuje treści za darmo dla wszystkich czytelników?

Na początek – błędy, z których dzisiaj się śmiejemy

Pamiętam taką sytuację z pierwszych tygodni działania portalu. Oglądalność maleńka, nikt prawie jeszcze o nas nie wiedział, poza naszymi mężami i rodzinami ;), a my przygotowałyśmy ambitny biznes plan. A w nim główne źródło przychodu to były reklamy banerowe.

Kwoty szły w tysiące i w Excelu bardzo pięknie to wyglądało. Niestety tylko w Excelu… Jakim szokiem było dla nas, że firmy wcale nie chcą płacić za emisję tych banerów, ale ewentualnie rozliczać się w modelu CPS (trzeba się było szybko dokształcić co to takiego). Z małą oglądalnością, rozliczając się w modelu CPS, nie byłyśmy w stanie zarobić nawet na waciki.

Na czym zarabia Mamo Pracuj?

Ucząc się na własnych błędach, bolesnych, nie zaprzeczę, wzięłyśmy się do tematu od właściwej strony. Na długi czas zapomniałyśmy o sprzedaży reklam (o sprzedaży banerów już w ogóle nie wspominając), skupiając się na budowaniu bazy odbiorców. Dopiero mając odpowiednio dużą liczbę odbiorców – walutą w Internecie są unikalni użytkownicy – możesz zarabiać na:

Publikacji artykułów contentowych

Publikując ciekawe, unikalne treści na tematy, które interesują Twoich czytelników, możesz w tekstach zamieszczać informacje o ekspertach lub firmach związanych z danym tematem. Nierzadko z linkiem, który przekierowuje czytelnika do strony partnera wpisu. Jak znaleźć firmy, które będą chciały się reklamować na Twojej stronie? Najlepiej znaleźć agencję, która łączy wydawców (czyli właścicieli blogów i portali) z reklamodawcami.

My od kilku lat współpracujemy z platformą Whitepress. Rejestrując się na Whitepress jako wydawca, zgłaszamy się do bazy, do której mają dostęp wszyscy reklamodawcy.

Jeśli prowadzisz bloga, stronkę, portal – też możesz zarejestrować się na Whitepress. A jeśli skorzystasz z naszego linka partnerskiego – to my także zarobimy coś. Coś, bo kwoty nie są wielkie, ale jak to bywa w internecie grosik do grosika. Wielkie dzięki!

Dodam jeszcze, i to zupełnie na marginesie, że Whitepress jest świetnym płatnikiem – a pewnie sama wiesz jakie to ważne! Wystawiając fakturę z terminem płatności 14 dni, najczęściej już tego samego dnia pieniądze są na naszym koncie.

Współpraca z Whitepress jest jednym z kilku źródeł naszych dochodów.

Współpracy z pracodawcami w zakresie employer brandingu

W czasach kiedy pracownik jest na wagę złota, a bezrobocie osiągnęło najniższy poziom w historii, firmy inwestują spore środki, żeby przekonać potencjalnych pracowników do zainteresowania się ich ofertą zatrudnienia.

Pracodawcy oferują coraz lepsze warunki i chętnie opowiadają o tym, co zrobili, żeby ich pracownikom pracowało się jak najlepiej. Sporo możliwości pozyskania pracowników daje zaoferowanie świetnych warunków rodzicom, wychowującym dzieci. Wiadomo, że rodzic to świetny pracownik.

Nie brak też specjalnych wydarzeń, dni otwartych skierowanych do mam, które rozważają powrót do pracy po przerwie związanej w wychowaniem dziecka. Nasza w tym rola, żeby ciekawa oferta pracodawcy trafiła do grupy poszukujących mam.

Publikacji ofert pracy

AAA przyjmę do pracy od zaraz – a dotarcie ze swoją ofertą do grupy prawie 100 tysięcy mam, które każdego miesiąca czytają Mamo Pracuj, to wielka szansa dla pracodawców, żeby wreszcie znaleźć tego wymarzonego specjalistę, managera, pracownika.

Afiliacjach zarówno poprzez agencje jak i indywidualne programy

W czasach kiedy coraz więcej zakupów robimy w Internecie, my, dając wartościowy content, polecając ciekawe produkty, usługi, czy umożliwiając Wam tańsze zakupy na hasło mamo pracuj – zarabiamy. Ziarnko do ziarnka…

Google Adsense, i z pewnością już o niej słyszałaś 😉

To platforma reklamowa Google, która na stronach wydawców wyświetla reklamy dopasowane do Waszych zainteresowań. Google Adsense jest łatwym do wdrożenia systemem na każdej stronie internetowej.

Im większy ruch tym większy zarobek. Plusem jest to, że płatności z Google przychodzą zawsze na czas. Tutaj też działamy zgodnie z zasadą ziarnko do ziarnka.

Kiedy promujemy przedsiębiorcze mamy

Często dostajemy maile od przedsiębiorczych mam, które po urodzeniu dziecka zdecydowały się na założenie biznesu i chcą u nas promować swoje usługi. Takie autentyczne historie dają kopa innym mamom, zmuszają do refleksji i do działania, sama je uwielbiam!

Wywiady i wszelkie działania promocyjne, poza wielką frajdą to dla nas sporo pracy, dlatego przygotowałyśmy dla przedsiębiorczych mam specjalną ofertę reklamową, nie do pobicia! Jesteś ciekawa, napisz do mnie 😉

Zdarzało się nam jeszcze prowadzenie warsztatów, ale na tyle rzadko, że nie będę o tym wspominać 😉

A może znasz jeszcze inne sposoby na zarabianie?

Kobieta pracująca żadnej pracy się nie boi…

Zdjęcie: Magdalena Trebert

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail