Czego szukasz

W tym kraju prawo stoi po stronie Mamy – historia Magdy z Wilna

Magda od 9 lat mieszka w Wilnie na Litwie, i choć miała okazję poznać jak żyje się w takich krajach, jak Anglia, czy Norwegia, to jednak śmiało mówi: Wilno to jest to! Tu wychowuje swoje córeczki, a w marcu wróciła do pracy na pół etatu po urlopie macierzyńskim. Jak wygląda na Litwie powrót po przerwie na rynek pracy, jak państwo wspiera młode mamy? Możesz być zaskoczona!

  • Ewa Moskalik - Pieper - 21/06/2018

Magdo od 9 lat mieszkasz w Wilnie. Masz męża Litwina i dwie córeczki Karolinę i Laurę (4,5 i 3 lata). Dlaczego właśnie Wilno wybrałaś na swoje miejsce do życia?

Gdy byłam małą dziewczynką to nawet mi się nie śniło, że będę mieszkać na Litwie. Los jednak postawił na mojej drodze przystojnego Litwina – Juozasa, który skradł moje serce. Po kilku latach podróżowania między Polską, Litwą i Norwegią, stwierdziliśmy, że czas się gdzieś wspólnie osiedlić. Zdecydowaliśmy, że zaczynamy od Wilna, Litwy, bo tu Juozas miał pracę.

Plan był taki, że jeśli w ciągu pół roku uda mi się znaleźć pracę i w miarę się zadomowię, zostaniemy na dłużej. Po miesiącu poszukiwań, zostałam zatrudniona przy monitorowaniu norweskiej prasy. I tak się zaczęła moja litewska przygoda.

Mieszkałam w Anglii, w Norwegii i śmiało mogę powiedzieć: Wilno to jest to! Wilno jest: urocze, nie za duże, nie za małe, zielone, otwarte, przyjazne dla ludzi i dzieci.

W Wilnie krzyżują się litewskość i polskość. Tu bezproblemowo możemy wychowywać dwujęzyczne dzieci. Nasze córki mówią pięknie po polsku (jak mama) i po litewsku (jak tata).

Oba języki są ciągle w użyciu. Mamy polskich i litewskich znajomych. Odbywają się tutaj różne polskie spektakle, wystawy, koncerty. Otaczające nas środowisko sprzyja dwujęzyczności.

Co lubisz i cenisz sobie najbardziej w tym kraju?

Jest wiele rzeczy, które tu cenię: politykę prorodzinną, pyszne jedzenie litewskie. Cenię przestrzeń, zieleń, piękną przyrodę.

Nie ma tu tłumów, bo w kraju żyje około 3 milionów mieszkańców, a jest to kraj dość spory. Gdy się jedzie nad jezioro lub nad morze, to łatwo znaleźć wolne miejsce dla siebie.

Ukończyłaś lingwistykę stosowaną i filologię norweską. Przed urodzeniem starszej córeczki Karoliny pracowałaś w norweskiej firmie. Potem byłaś przez prawie pięć lat na urlopie macierzyńsko – wychowawczym i niedawno wróciłaś do pracy do tej samej firmy. Trzymali dla Ciebie miejsce tak długi okres czasu?

Tak pracowałam i znowu pracuję w centrum norweskiej księgowości. Moja firma jest bardzo prorodzinna. Wróciłam na podobne do wcześniejszego stanowisko. Pracodawca ustawowo trzymał dla mnie miejsce pracy. W tym kraju prawo stoi po stronie Mamy.

A jak wygląda sytuacja z pracą i urlopami przed ciążą i po urodzeniu dziecka?

Kobiety pracują tutaj do 7 miesiąca ciąży. Kiedy zaczyna się 30 tydzień, wtedy lekarz wysyła mamę na „przedporodowe wakacje”(Nėštumo ir gimdymo atostogos) –  to taki czas na przygotowanie siebie i domu do porodu. Ten urlop w sumie trwa 126 dni (70 dni do porodu i 56 dni po porodzie). To jak urlop macierzyński w Polsce tylko krócej.

56 dni po porodzie zaczynają się wakacje rodzicielskie (vaiko priežiūros atostogos) i na każde dziecko przysługuje do 3 lat tego urlopu macierzyńskiego. Można być w domu od jednego roku do 3 lat.

Jeśli ktoś decyduje się na roczny urlop macierzyński, to otrzymuje 100% swojego wynagrodzenia, jeśli wybiera opcję 2-letnią to za pierwszy rok otrzymuje 70 % swojej wypłaty, a za drugi rok 40%. Trzeci rok jest bezpłatny, ale mama jest ubezpieczona w litewskiej Sodrze (jak polski ZUS) i liczy jej się staż pracy.

Ja urodziłam Karolinkę i po 2 latach Laurę. Urlopy mi się zsumowały i byłam z dziewczynkami 5 lat w domu. Obie na tyle podrosły, że z czystym sercem puściłam je do przedszkola. Wiedziałam, że są samodzielne i gotowe na nowe wyzwania.

Dodatkowo każdemu pracującemu rodzicowi, posiadającemu 2 dzieci przysługuje jeden pełnopłatny mamadienis (dzień mamy/taty) na miesiąc. To taki dzień wolny by pobyć z dzieckiem w domu. Jeśli ktoś posiada 3. dzieci, to co miesiąc ma do wykorzystania 2 dni wolne. Niewykorzystane dni w danym miesiącu przepadają.

Z racji niskiego przyrostu naturalnego Litwa stara się zachęcać rodziny do posiadania dzieci.

Jak Twój pracodawca wspiera mamy?

Po pierwsze mój pracodawca jest wspaniały, bo zgodził się mnie przyjąć na pół etatu. Dodatkowo daje mi możliwość pracy z domu, kiedy mam taką potrzebę.

Co miesiąc mogę korzystać z mamadienis (dzień mamy z dzieckiem).Ten czas spędzam z córkami albo w domu, albo przedszkolu.

Dodatkowo, jeśli dziecko jest bardzo chore, to nie ma problemu żebym wzięła opiekę nad dzieckiem i była z nim w domu.

Gdzie i z kim przebywają Twoje córki w czasie, gdy Ty jesteś w pracy?

Moje córki uczęszczają do litewskiego państwowego przedszkola koło domu. Przed pracą, czyli koło 8.30, zaprowadzam tam dziewczyny i odbieram je o 16.

Poszczęściło się nam, że dostaliśmy miejsce w takim rodzinnym przedszkolu. W Wilnie ciężko o miejsce w dobrym przedszkolu państwowym. Dzieci jest więcej niż miejsc.

Samorząd miasta Wilna wprowadził niedawno dopłatę 100 euro co miesiąc, jeśli dziecko uczęszcza do prywatnego przedszkola. Tym sposobem cena prywatnego przedszkola staje się bardziej dostępna i więcej dzieci może chodzić i do takich instytucji.

Jakie prawa i przywileje mają na Litwie kobiety oczekujące dziecka?

Kobiety do 7. miesiąca pracują. Potem 2 miesiące mogą się spokojnie przygotowywać do narodzin dziecka. Jeśli jednak mama nie ma ma ochoty siedzieć w domu, może pracować aż do samego rozwiązania.

Poród jest bezpłatny. Niezależnie od tego czy naturalny czy cesarka. Bezpłatna jest też opieka medyczna przed i po porodzie.

Dodatkowym przywilejem w centrach handlowych są kasy dla mam z brzuszkami oraz miejsca parkingowe dla rodzin z dziećmi.

Z jakich form wsparcia mogłaś korzystać po urodzeniu swoich córek?

Zaraz po urodzeniu dziecka otrzymaliśmy tzw. becikowe, czyli jednorazową wypłatę na dziecko. A ja jako mama otrzymałam zasiłek macierzyński z Sodry (jak polski ZUS).

Nowością jest to, iż od 2018 r. dodatkowo na każde dziecko miesięcznie przysługuje zasiłek 30 euro i to niezależnie od dochodów.

Największym wsparciem był mieięczny urlop tacierzynski zaraz po porodzie. Gdy wróciliśmy z noworodkiem ze szpitala mój mąż był na tacierzyńskim (pełnopłatny miesięczny urlop dla tatusiów) i razem ze mną uczył się życia z naszym skarbem. Obecność i pomoc męża była dla mnie nieoceniona.

Jak wygląda opieka prenatalna i po urodzeniu dziecka?

Opieka lekarska jest bezpłatna. Szpitale ogranizują drzwi otwarte i kursy o porodzie oraz karmieniu piersią dla przyszłych mam. Rodzice przygotowują plan porodu i ustalają jego przebieg z lekarzem prowadzącym.

W pierwszych tygodniach życia noworodka do domu przyjeżdża pediatra dziecka i położna środowiskowa, by wspierać rodziców.

W jaki sposób Litwa jeszcze dba o przyszłych rodziców i zachęca ich do posiadania dzieci?

Od razu po porodzie tata zostaje z mamą i noworodkiem miesiąc w domu by im pomagać. Ten miesiąc to najlepszy prezent od państwa dla rodzin. Szczególnie, że poczatki bywają rożne i często brakuje snu i czasu dla siebie. Wtedy pomoc tatusia jest bezcenna!

Urlop macierzyński i wychowawczy są na tyle długie, że rodzice mogą spokojnie wychować swoje pociechy i cieszyć się dzieciństwem maleństwa.

Rodzic, mający 2 lub więcej dzieci ma prawo do dnia matki/ojca raz w miesiącu, by pobyć ze swoim dzieckiem i oderwać się od codziennej gonitwy.

Wspomniałaś mi wcześniej również o formie wsparcia dla babć i dziadków. Co miałaś na myśli?

Jeśli dziecko choruje, a rodzic nie może wziąć wolnego to wolne przysługuje dziadkowi lub babci chorego dziecka. Pracujący dziadek lub babcia bierze opiekę nad wnuczkiem i otrzymuje 85% swojego wynagrodzenia. Świadczenie dziadkowi lub babci wypłaca Sodra (odpowiednik polskiego ZUS).

Mówisz, że Wilno to taka Wasza baza, że spotykają się tam dwie kultury. Jak to się ma do wychowywania dzieci? Jakie są różnice?

W Wilnie spotykają się trzy, a może i więcej kultur. Główne kultury to litewska, polska i rosyjska. W niektórych rejonach na podwórkach dzieci mieszają języki.

U nas na podwórku wśród dzieci króluje język litewski. Chyba, że przychodzi z wizytą moja koleżanka Natalia (Polka z Mysłowic) ze swoją trójką dzieciaczków, wtedy na naszym placu zabaw króluje język polski.

W Wilnie można znaleźć ofertę kulturalną, edukacyjną i różne zajęcia po litewsku, ale nie brakuje też opcji polskich. Mamy tu Dom Kultury Polskiej (http://polskidom.lt/pl/) i Instytut Polski w Wilnie (http://www.lenkukultura.lt/?lang=pl), są polskie szkoły, kółka zainteresowań, biblioteki oraz odbywają się polskie koncerty i spektakle.

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

Zdjęcia: archiwum Magdy

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Video: Jak planować rodzinnie na nowo?

Chcesz zacząć planować rodzinnie na nowo? Szukasz czegoś co będzie nie tylko praktyczne, ale także wygląda pięknie i ma w sobie mnóstwo dodatków? Mamy dla Ciebie inspirację!
  • Stasia Serwińska - 13/07/2020

Mamy kalendarz powstał z potrzeby. Z potrzeby zarządzania domową logistyką z kilkoma dziećmi na pokładzie. 8 lat temu na rynku nie było takich kalendarzy, które odpowiadały by potrzebom twórczyniom tego kalendarza. A dodatkowym atutem działań z własnym projektem była chęć bycia niezależną, elastyczność, a także poczucie sprawczości i wpływu na swoje życie. Planowanie rodzinne stało się inspiracją do czegoś większego! A planować rodzinnie może zacząć każdy: mama, tata, dzieci.

Ania i Agnieszka tworzą MaMy kalendarz już od 8 lat!

Dla kogo jest kalendarz?

Ja mówią same autorki tego kalendarza, „MaMy Kalendarz był od samego początku tworzony przez rodziny dla rodzin. Miał być jak najbardziej uniwersalny, przez co funkcjonalny dla każdej rodziny, która zdecyduje się rozpocząć planowanie z MaMy Kalendarzem.”

Zobacz nagranie webinaru przygotowanego we współpracy Ani i Agnieszki z MaMy Kalendarz

Przeczytaj też: Mój pierwszy rok z MaMy Kalendarzem

W trakcie nagrania odpowiadamy na pytania:

  • Jak planować rodzinnie?
  • Od czego zacząć?
  • Jak zaangażować innych członków rodziny?
  • Jakie rytuały pomagają, a co przeszkadza w planowaniu?
  • Czy warto planować przyjemności?
  • Czy i kiedy odpuścić planowanie?

A także dzielimy się inspiracjami w jakich sytuacjach MaMy kalendarz uratował niejedno spotkanie czy wydarzenie rodzinne.

Webinar odbył się 23.06.2020 r. o godz. 21:00

Na stronie www.mamykalendarz.pl możesz zamówić MaMy kalendarz w dwóch wersjach, a także możesz pobrać dodatkowe karty do wykorzystania w trakcie całego tygodnia oraz zamówić zestaw naklejek, gdy Ci ich zabraknie.

Zdjęcie: MaMy Kalendarz

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Stasia Serwińska
W Mamo Pracuj koordynuje projekt "Odważ się mamo i wróć z nami do pracy" oraz wspiera inne działania Fundacji. Jest żoną faceta, który nie zna słów "Nie wiem, nie umiem" i mamą 3 energicznych dzieci. Pasjonatka rozwoju, miłośniczka sportu i górskich wycieczek, a książki są dla niej ważniejsze niż nowe ubrania :) Uwielbia wyzwania i ciekawe historie, pisane ludzkim doświadczeniem.

Zapiski z czasu zarazy – Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

"Zmywając z siebie resztki stresu, zmęczenia, frustracji i obaw o to co teraz będzie, zastanawiałam się co chcę mieć kiedy sytuacja wróci do normy. Dochodzę do formuły: dwoje żywych dzieci, dwa żywe koty, męża, z którym się nie rozwiodłam i nie byłam w separacji. Fajnie byłoby to osiągnąć przy minimalnej ilości alkoholu, ale bądźmy realistami, tak zupełnie na trzeźwo się nie da". Przedstawiamy Wam pracę Zuzanny Angelosanto, laureatki III miejsca w naszym konkursie Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy, który zorganizowałyśmy wspólnie z Wydawnictwem Mamy dla Mamy i serwisem The Mother Mag z okazji Dnia Matki. Życzymy miłej lektury!
  • Listy do Redakcji - 13/07/2020
dziecko i kot leżą na podłodze

“Słyszałam, że 2020 ma szansę stać się rokiem wzrostu przypadkowych ciąż, rozwodów oraz separacji. Zobaczymy. Z tego co mogłam zaobserwować, to na pewno już jest rokiem najpiękniejszych ogrodów i balkonów.”

Jak funkcjonowaliśmy dotychczas?

To, że dla dwójki dorosłych, dwóch małych chłopców oraz dwóch kotów – którym wydaje się, że są psami – mamy niecałe czterdzieści metrów kwadratowych sprawia, że zostaliśmy miejskimi nomadami.

Zwykle wychodzimy wcześnie rano. Starszy syn do przedszkola, mąż prowadzić zajęcia, kiedy młodszy syn i ja na zakupy, spotkania z przyjaciółmi i spacery. Mieszkanie jest naszą bazą wypadową. Zwykle nie spędzamy w nim dużo czasu.

Perspektywa całkowitego zamknięcia nas wszystkich w czterech ścianach na nieokreślony okres, jest co najmniej przerażająca. Moje życie zorganizowane jest obecnie wokół zajęć starszego syna i jego dodatkowych terapii. Jeździmy do i z przedszkola, potem na fizjoterapię, terapię widzenia, techniki prebrailowskie. Po drodze staramy się wciskać wizyty w naszych ulubionych miejscach, placach zabaw i kawiarniach dla dzieci. Jedynie w soboty, dla równowagi i relaksu chodzi z tatą (Szkotem) na muzyczne zajęcia po angielsku. Teraz wszystko stanęło.

Przeczytaj na czym polegał nasz konkurs Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

Zapiski matki podczas zarazy

11 marca

Rząd zamyka przedszkola, ale nie wytrąca mnie to z równowagi.

Pierwsze dni chaosu dały mi siłę związaną z nowym początkiem. Zanurzyłam się w tym co mi wychodzi najlepiej – planowaniu. Na stole porozkładane mam wszystkie narzędzia:

  • Planer posiłków razem ze spisem zawartości spiżarni, lodówki i zamrażarki.
  • Planer sprzątania mieszkania plus tygodniowe zadania pozbywania się niepotrzebnych przedmiotów.
  • Planer zabaw edukacyjnych dla obu chłopców.
  • Planer moich mini projektów, które wreszcie będę miała czas zrealizować.

14 marca

Wprowadzono stan zagrożenia epidemicznego w Polsce.

Irytuję się kiedy po raz kolejny ktoś czegoś ode mnie chce. Jeść. Pić. Mogę pada? Siku. A gdzie jest kot? Poproszę daktyla. A dlaczego ta elektryczna hulajnoga ma alarm? Mamo? Kiedy to młodszy zaczął mówić, zastanawiam się z nad tabelek.

18 marca

Odwołali Eurowizję.

Nie zrobię corocznej blachy nachos. Wszystko jest kwestią organizacji, więc jak tylko to ogarnę będzie dobrze. Gdyby tylko dali mi skończyć…

Spinka trwa od kilku dni. Muszę odpuścić, bo wszyscy zrobiliśmy się nerwowi. Łącznie z kotami. Biedaki nie rozumieją, dlaczego tak dużo czasu spędzamy nagle na ich terenie.

21 marca

Netflix i YouTube obniżają jakość przesyłu swoich filmów w UE ze względu na wzrost obciążenia sieci.

Wieczorem, kiedy wszyscy poszli spać, wpełzłam do jedynego miejsca w naszym mieszkaniu, które zawsze mnie uspokajało. Do wanny wypełnionej wodą. Zmywając z siebie resztki stresu, zmęczenia, frustracji i obaw o to co teraz będzie, zastanawiałam się co chcę mieć kiedy sytuacja wróci do normy. Dochodzę do formuły:

  • dwoje żywych dzieci,
  • dwa żywe koty,
  • męża, z którym się nie rozwiodłam i nie byłam w separacji.

Fajnie byłoby to osiągnąć przy minimalnej ilości alkoholu, ale bądźmy realistami, tak zupełnie na trzeźwo się nie da.

30 marca

W telewizji podobno jest nowy program komediowy – Szkoła w TVP.

Wstałam rano z chłopcami. Wbrew rozpisce zrobiliśmy serowe placki z jogurtem i dżemem gruszkowo-borówkowym. Potem do południa leżałam z nimi w małym pokoju, czytając na głos “Findus się wyprowadza” myśląc – cholera, ja też bym chciała, chociaż na kilka godzin. Zawiesiłam hamak z chusty pod łóżkiem piętrowym i uśpiłam w nim młodszego.

16 kwietnia

Wprowadzono konieczność noszenia masek.

Z nowych rzeczy mężowi zaczęła się, jak to zwykle o tej porze roku, alergia na wszystko co lubię, czyli kwitnące krzewy, kwiaty, drzewa, trawy i nie wiem co jeszcze.
Kicha, dmucha, nos ma zatkany, oczy czerwone i wszystko go wkurza. A on wkurza mnie.

Tak sobie myślę, że nawet gdyby złapał grypę to pewnie i tak by tego nie zauważył przez tę alergię. Wzdycham podając mu wapno z kwercetyną.

Przeczytaj kto wygrał nasz konkurs Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

8 maja

Unia Europejska ogłosiła, że przedłuży zamknięcie swoich zewnętrznych granic do połowy czerwca.

Z przedszkola dostaję codziennie maile z zadaniami do wykonania w domu. Terapeuci wrzucają pomysły na ćwiczenia. Czytanie tego wszystkiego zajmuje dużo czasu i napawa mnie dodatkowymi lękami:

  • czy będę w stanie wskazać młodemu odpowiednią pozycję języka podczas wymawiania głoski L?
  • skąd mam wziąć pióra do zrobienia bociana na jutro?
  • czy zdążą przyjść figurki zwierząt do tematu tygodnia “na farmie”?

Zastanawiam się, czy jak wszystko wróci do normy to dostanę papiery potwierdzające nowe kompetencje. Stałam się bowiem nagle logopedą i tyflopedagogiem. Dobrze, że przynajmniej zadania z angielskiego mogę sobie odpuścić bez wyrzutów sumienia – myślę i przestaję otwierać maile z przedszkola.

15 maja

Niestety dostaję zaproszenie do grupy stworzonej przez mamy z przedszkola.

Wysyłają jak wyglądają prace plastyczne wykonane przez ich dzieci, a ja zastanawiam się dlaczego stylem tak bardzo różnią się od tych, które widziałam na tablicy w przedszkolu. Widać, że na kwarantannie małolaty lepiej radzą sobie z niemalowaniem poza liniami, klejeniem i posługiwaniem nożyczkami. Szacun. Zwłaszcza biorąc pod uwagę dysfunkcje wzroku. Podejrzenie, że to dorośli, a nie dzieci wykonali prace jest przecież śmieszne.

24 maja

Usuwam aplikację komunikatora z telefonu i wychodzę na spacer, bo już można.

30 maja

Dzwonię do przyjaciółki. Jest lekarzem w dużym szpitalu.

  • Co jej powiedziałaś?! – parsknęłam w słuchawkę opluwając koszulkę kawą.
  • No, że może to dobry moment, aby zacząć uczyć dzieci, jak mają bawić się same – powtórzyła nieco speszona.
  • Życie ci nie miłe? Cholera! Rozumiem, że w szpitalu jesteś na pierwszej linii frontu każdego dnia. Zrobili o tobie mural i wszyscy są w podziwie, ale to?
  • No wiem, ale ile można słuchać, że ma już dość.

1 czerwca

Do 26 czerwca, czyli końca zajęć dydaktycznych będzie realizowane kształcenie na odległość.

Nadal prawie nie otwieram laptopa. Odbieramy z Paczkomatu piłki z dzwonkami dla chłopców i idziemy wypróbować je w naszym sekretnym miejscu przy Łazienkach.

Zdjęcie: 123 rf

Grafika: The Mother Mag

A może Ty też prowadzisz dziennik i nie zdążyłaś wysłać swojej pracy na nasz konkurs? Możesz to zrobić! Skontaktuj się z redakcją i wyślij nam swoją pracę: [email protected]

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail