Czego szukasz

Tasteaway. Nawet 120 dni w roku spędzamy w podróży

To już prawie 10 lat jak podróżują. Najpierw samodzielnie, a potem razem jeszcze więcej. Nie zwolnili tempa i nie odpuścili nawet gdy pojawiły się dzieci. A co ze szkołą, przedszkolem dzieci? Po prostu zamierzają bardziej dostosować plany do szkolnego kalendarza, a czasem po prostu wyjechać bez dzieciaków. Natalia i Łukasz prowadzą najbardziej popularny blog kulinarno-podróżniczy w Polsce. Tasteaway to opowieść o podróżach, to recenzje kulinarne i podpowiedź jak podróżować z dziećmi. O podróże z dziećmi właśnie, zapytałam Natalię.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 30/11/2018
Natalia i Łukasz z synkiem na łodzi w Birmie

Natalio, wspólnie z Łukaszem i można powiedzieć, że również wspólnie z dwójką Waszych pociech Maksem i Jagódką, bo przecież są bohaterami Waszych reportaży i podróży, prowadzicie blog podróżniczy Tasteaway. Opowiedz trochę o Was.

Co można o nas powiedzieć tak w skrócie? Na pewno, że jesteśmy aktywni, żądni wrażeń 🙂 Lubimy jak dużo się dzieje – zarówno w życiu zawodowym, jak i w czasie wolnym. Kochamy podróżować, poznawać, kochamy jeść. Dużo pracujemy, ale też kochamy korzystać z życia. Uwielbiamy ludzi. Gdy jesteśmy w Warszawie, jak najwięcej czasu spędzamy ze znajomymi. Od ponad 7 lat podróżujemy z naszym synkiem – Maksem – teraz już, od września, uczniem. Od ponad 2 lat do naszej ekipy dołączyła Jagoda – obecnie przedszkolak 🙂

Od jak dawna podróżujecie?

Chyba oboje zaczęliśmy więcej podróżować od czasu, gdy jesteśmy razem. To już prawie 10 lat! Dla mnie wcześniej impulsem do podróży był Erasmus w Bilbao w hiszpańskim Kraju Basków, ale więcej zaczęliśmy podróżować dopiero razem. Na przekór wszystkiemu i wszystkim, gdy urodził się Maks nie przestaliśmy i zaczęliśmy podróżować jeszcze częściej. 🙂

Ile razy w ciągu roku jesteście w podróży?

Ostatnio ciężko zliczyć 🙂 Kiedyś liczyliśmy, że spędzamy nawet 120-140 dni w roku w podróży. Bliżej lub dalej, ale to dni spędzane poza domem.

Czy Wasze wyjazdy są dokładnie planowane, czy zdarzają się Wam wyjazdy spontaniczne, bez planu?

Zdecydowanie wolimy spontaniczne podróże. 🙂 Zwykle nawet przy dalekich podróżach rezerwujemy kilka pierwszych nocy i mamy ogólny kierunek w głowie, ale szczegóły planujemy na bieżąco. 🙂 Ostatnio jednak takie podróże trochę nas zawiodły – spontaniczne szukanie noclegów dla 4 osób w sierpniu na północy Hiszpanii skończyło się baaaardzo drogim noclegiem w całkiem słabym miejscu 😉 Myślę, że to czasem oducza spontaniczności 😉

Jesteś aktywna zawodowo, prowadzisz blog, masz dwójkę dzieci, często podróżujesz. Od niedawna ruszyliście jeszcze z nowym konceptem cukierniczym DESEO Patisserie & Chocolaterie. Jak Ty to wszystko godzisz? Masz chwilę dla siebie, żeby ot tak leżeć i pachnieć? 🙂

Poza dziećmi, blogiem i DESEO, mam jeszcze swoją agencję badawczą, brainlab, którą od 2012 prowadzę razem z moim wspólnikiem. Ona też pochłania mi sporo czasu. Nie mam kiedy leżeć i nie za bardzo lubię. Ale czas na sushi czy śniadanie z przyjaciółką zawsze znajdę. 🙂

Opowiedz o podróżach z dziećmi? Jagódka miała 2 miesiące gdy pierwszy z nią wyruszyliście? A Maks 2,5 miesiąca, gdy wyruszyliście w podróż wokół Europy? Nie bałaś się? Chorób, trudnych momentów, bolesnego ząbkowania?

Myślę, że od początku miałam dość mocne przekonanie, że małemu dziecku wszędzie dobrze, gdzie jest mama i mleko 🙂 i to się sprawdziło 🙂 W przypadku podróży z Maksem nie obawiałam się – byliśmy w Europie, w krajach, które znamy, z rozwiniętą opieką zdrowotną i z możliwością powrotu do Polski zawsze, gdyby było to potrzebne.

Myślę, że więcej obaw mogła spowodować Tajlandia, ale przyznam, że obawiałam się jedynie komarów i przenoszonej przez nie dengi. Nie obawiałam się innych chorób, bo Jagódka była tylko na moim mleku. A trudne momenty są wszędzie 🙂 Ja wolę je spędzać na plaży 🙂 Ale przyznam, że takich chwil nie było – podróż z 2-3 miesięczną Jagódką była zdecydowanie łatwiejsza niż z 1,5 roczną 🙂

Widzisz pozytywne efekty podróżowania swoich dzieci? Co im to daje?

Na pewno! Są bardziej otwarte – na nowe miejsca, nowe smaki, innych ludzi. Wszędzie czują się jak u siebie. Maks nie wstydzi się i nie boi poprosić o sok po angielsku czy samemu kupić coś w sklepie. Poza tym – podróże uczą dzieci elastyczności. Czasem trzeba posiedzieć dłużej w samolocie czy w wózku, bo potem czeka nagroda.

A co z uczęszczaniem do szkoły, przedszkola? Wspomniałaś, że Maks jest już pierwszakiem. Mimo to zamierzacie nadal tak intensywnie podróżować?

Tak, Maks już jest w szkole 🙂 Zamierzamy bardziej dostosować plany do szkolnego kalendarza, a czasem też wyjechać bez dzieciaków 🙂 Jak na razie za nami 3 miesiące szkoły. W tym czasie byliśmy z dziećmi na Podlasiu, w Paryżu oraz w Barcelonie 🙂 Ja byłam z dzieciakami i moją mamą w Łodzi. Łukasz rozrywkowo w Szwecji, a zawodowo w Peru. Razem we dwoje byliśmy w szwedzkim Malmo 🙂 Podróży trochę było, a Maks opuścił tylko 3 dni 🙂

Wasze podróże to takie testowanie. Tego świata, który odwiedzacie, jedzenia i siebie nawzajem w podróży. Przeszlicie kiedyś jakiś trudny test w podróży, coś po czym poczuliście, że teraz już nic nie jest Wam straszne?

Staramy się unikać np. sytuacji niebezpiecznych, stresujących dla nas i dla dzieci 🙂 Chociaż np. ucieczka przed powodzią na Koh Samui z dwójką dzieci, w tym jedno 3 miesięczne, a drugie z raną na stopie, pewnie dla wielu byłaby totalnym hardkorem 🙂

Wasze podróże nie należą do tanich. Wszędzie degustujecie ciekawe, regionalne potrawy. Skąd czerpiecie finanse?

Dużo pracujemy 🙂 Pracujemy też od lat 🙂 Nie jesteśmy osobami, które zaczęły podróżować na studiach i np. przez to nie pracowały zawodowo. Ja w swojej dziedzinie (badania rynku) pracuję od ponad 10 lat – najpierw w TNS OBOP (dziś w TNS Polska), od 2012 r. na swoim w brainlabie. Łukasz pracował w agencji reklamowej, w marketingu Orange, miał też swoją agencję reklamową, potem grupę agencji. Od 2012 r. jest współwłaścicielem Bubbleology – sieci tea labów z bubble tea (franczyza brytyjskiej marki). Od 2015 r. działa nasza cukiernia DESEO, ale na niej nadal nie zarabiamy – to już temat na inny wywiad 🙂 Zarabiamy też na blogu 🙂

No właśnie blog! Dość szybko stał się bardzo lubiany i popularny. Jak Wam się to udało?

Myślę, że to połączenie kilku czynników 🙂 Po pierwsze nasz blog był jednym z pierwszych, które łączyły podróże i jedzenie. Chyba jedynym, który łączy podróże, jedzenie i podróże z dziećmi, a mocno wierzymy w to, że coraz więcej osób właśnie tak chce żyć – nie rezygnować z podróży, własnych przyjemności, gdy rodzą się dzieci.

Pokazaliśmy też to, czego nie było na blogach – te droższe podróże. Tego też sporo osób szukało. Osób, które mają pieniądze i chcą podróżować, ale spać w pięknym hotelu i zjeść w najlepszej restauracji.

Na szybki rozwój bloga wpłynęła też na pewno systematyczność w jego prowadzeniu. Od kwietnia 2013 roku pojawiały się 2-5 postów w tygodniu. W początkowym okresie nie robiliśmy przerw dłuższych niż 3 dni bez nowego posta 🙂 Szybki rozwój bloga na pewno wspomogła reklama na Facebooku, czego nigdy nie ukrywaliśmy 🙂

Oboje wywodzimy się ze świata biznesu i wiemy, że by wyjąć, trzeba włożyć 😉 zainwestowaliśmy w rozwój fanpage w mądry sposób – w ludzi, którzy rzeczywiście są naszymi treściami zainteresowani 🙂

Co do popularności myślę, że jest jeszcze jedno. Ja bardzo lubię ludzi – odpisuję im, rozmawiam z nimi, doradzam. To sprawia, mam wrażenie, że chcą być z nami, a my z nimi 🙂

Wasze ulubione zakątki w Polsce? Co polecilibyście?

Podlasie i Suwalszczyzna.

Gdzie najlepiej czujecie się poza Polską? Gdzie moglibyście zamieszkać?

Niezmiennie od lat – HISZPANIA 🙂 Pomieszkałabym chętnie też w Japonii i w … Bangkoku.

Jakie podróże planujecie w najbliższym czasie?

Ucieczkę przed zimą w grudniu.

Opowiedz proszę jeszcze o Waszej cukierni. Skąd pomysł i co dobrego produkujecie? 🙂

DESEO Patisserie & Chocolaterie pojawiło się u nas trochę przypadkiem 🙂 Jest jak dziecko – wpadka 🙂 Problematyczne, ale bardzo kochane 🙂 W DESEO znajdziesz ciastka typu petit gateaux, lody, praliny czekoladowe ręcznie robione, gorącą czekoladę na bazie czekolad Single Origin, herbaty zimowe. Robimy też torty okolicznościowe, torty weselne.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Zdjęcia: archiwum Natalii i Łukasza

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Poznaj miasta przyjazne rodzinom z dziećmi

W ostatnich kilkudziesięciu latach obserwuje się migrację ludzi do lokalnych metropolii. To właśnie tam możemy liczyć na najlepsze zarobki czy wysoki poziom edukacji publicznej. Co jeszcze miejscowości w Polsce oferują rodzinom? Które z nich zapewniają najlepsze warunki do rozwoju? Sprawdź wyniki rankingu i dowiedz się jakie miasta przyjazne rodzinom z dziećmi uzyskały najwięcej punktów i dlaczego!
  • Agnieszka Kumorek - 17/07/2019
Rodzina z dzieckiem

Portal ikalkulator.pl stworzył ostatnio Ranking Miast Przyjaznych Rodzinom 2019. Do jakich wniosków doszedł? Które z polskich miast zapewniają najlepsze warunki dla rodzin z dziećmi?

Miasta przyjazne rodzinom z dziećmi – wyniki

1. Warszawa – 83 pkt.
2. Poznań – 80,5 pkt.
3. Gdańsk – 72,5 pkt.
4. Łódź – 72 pkt.
5. Białystok – 70,5 pkt.
6. Wrocław – 69 pkt.
7. Bydgoszcz – 67,5 pkt.
8. Kraków – 66,5 pkt.
9. Lublin – 62,5 pkt.
10. Szczecin – 56 pkt.

Krótko podsumowując: zwycięzcą całej klasyfikacji została Warszawa (chociaż Poznań uzyskał zaledwie 2,5 pkt. mniej). Natomiast najsłabiej wśród miast wypadł Szczecin.

Za co przyznawane były punkty?

Rodziców z całej Polski zapytano o najważniejszy według nich czynnik (materialny) w przypadku przeprowadzki do innego miasta. Trzeba było wskazać jeden.

Najczęściej padały odpowiedzi: dostęp do publicznej edukacji, wysokość zarobków w danym mieście oraz ceny mieszkań w regionie.

Pod uwagę brane były także: poziom bezpieczeństwa, komunikacja miejsca, ceny korepetycji i inne czynniki.

Jak zatem wypadały miasta w poszczególnych kryteriach?

Wyniki, które przedstawiłam wyżej zmieniają się nieco, gdy porównujemy duże miasta w Polsce pod względem poszczególnych czynników, mających wpływ na zamieszkujące w nich rodziny z dziećmi. Przyjrzyjmy się więc bliżej jak wypadły w każdym z nich.

Dostęp do edukacji

Wczesna edukacja jest bardzo ważna dla przygotowania dziecka do życia w społeczeństwie. W tym rankingu wzięta została pod uwagę liczba mieszkańców, którzy przypadają na państwowe żłobki, przedszkola i szkoły podstawowe. Według tego kryterium przyznawane były punkty.

Najlepsza sytuacja według tego czynnika panuje w Poznaniu. Na drugim miejscu znalazła się Warszawa.

Zarobki

W jakich miastach można liczyć na najwyższe średnie zarobki? W tym zestawieniu na pierwszym miejscu znalazła się nasza stolica, gdzie ludzie mogą liczyć na około 700 zł większe pensje niż w pozostałych częściach kraju.

Następne w kolejności są Gdańsk i Wrocław. Najsłabiej wypadły natomiast Bydgoszcz i Białystok.

Poziom bezpieczeństwa

W tym punkcie klasyfikacja została oparta na wybranych danych z raportu „Bezpieczne i otwarte miasta”, przygotowanego przez polski oddział Fundacji Roberta Schumana. Pod uwagę wzięte zostały: liczba wykrytych i rozwiązanych przestępstw, indywidualnie odczuwane bezpieczeństwo, sytuacja na drogach i otwartość na innych.

Pierwsze trzy miejsca w tym zestawieniu zajęły Bydgoszcz, Kraków i Warszawa. Natomiast najmniej bezpiecznie czują się mieszkańcy Łodzi.

Mieszkania

Najniższe (a przez to też najkorzystniejsze dla rodzin) ceny wynajmu i kupna mieszkania znajdziemy w Łodzi, Bydgoszczy i Białymstoku. Mniej korzystna sytuacja jest oczywiście w większych miastach wojewódzkich.

Warszawa wypadła najsłabiej – średnia cena za metr kwadratowy wynosi w stolicy ponad 10 tysięcy złotych.

Komunikacja miejsca, ceny korepetycji i inne czynniki

W rankingu zostały wzięte pod uwagę także czynniki ściśle powiązane z posiadaniem dzieci. I tak na przykład za korepetycje i zajęcia dodatkowe najwięcej zapłacą rodzice w Warszawie, a najmniej na Podlasiu i Kujawach.

Za to na darmową komunikację miejską dla najmłodszych mogą liczyć mieszkańcy Wrocławia, Lublina, Warszawy i Poznania.

Pod uwagę w przyznawaniu punktów w tej części zestawienia wzięte zostały także m.in. stopa bezrobocia (tutaj wygrywa Poznań) oraz wysokość czesnego w prywatnych placówkach: przedszkolach, żłobkach i podstawówkach (najtańszy okazał się Białystok).

Do jakich wniosków doszli twórcy rankingu?

Żadne z miast nie odbiega znacząco od średniej liczby punktów uzyskanych w zestawieniu. Można przez to założyć, że poziom życia pod względem udogodnień dla rodzin z dziećmi jest raczej podobny w każdym z nich.

Prawie trzy czwarte pytanych rodziców jest zadowolonych z dotychczasowego miejsca zamieszkania. Może to oznaczać, że poziom życia we wszystkich polskich metropoliach jest co najmniej dobry.

W linku poniżej zobaczysz pełny raport. Znalazło się w nim szczegółowe omówienie poszczególnych miast.

Źródło: www.ikalkulator.pl/blog/ranking-miast-przyjaznych-rodzinom-2019/

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.

Mama kupuje swój pierwszy używany samochód – obowiązki i wyzwania

Jakiś czas temu stanęłam przed wyzwaniem zakupu samochodu. Dlaczego wyzwaniem? Choć należę do kobiet, które poradzą sobie z wbiciem przysłowiowego gwoździa w ścianę, to jednak samodzielny zakup pierwszych w życiu czterech kółek wymagał ode mnie dużego zaangażowania. Spisałam swoje wnioski i przemyślenia. Może przydadzą się i Tobie, gdy staniesz przed taką decyzją, a może dodasz coś od siebie?! Chętnie skorzystam, bo wiem, że nie był to ostatni mój zakup auta.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 17/07/2019
mama z córką oglądają samochód

Tak się składa, że w mojej czteroosobowej rodzinie to ja jestem jedynym kierowcą. Owszem mogłam liczyć na wsparcie męża, ale bardziej w zaakceptowaniu mojej decyzji, niż doradztwie. Dlatego pytałam, czytałam, rozglądałam się po ulicach i skreślałam w myślach te pojazdy, które najczęściej spotykałam na pasie awaryjnym.

Za kilka lat, gdy dorośnie nasz starszy syn pewnie sytuacja się zmieni, ale dzisiaj to na mnie spada obowiązek dbania o wszelkie sprawy związane z samochodem. Dotyczą one przeglądów, napraw, tankowania, opłat związanych z ubezpieczeniem, sezonową zmianą opon, czyli ogólnie wszystkiego co dotyczy amortyzacji samochodu.

Śmiem twierdzić, że samochód to niemalże członek rodziny. Nie chcę wychodzić na dziwaczkę, ale każdą długą i wyczerpującą podróż kwituję lekkim klepnięciem kierownicy i głośnym podziękowaniem, że dotarliśmy cali i szczęśliwi do celu podróży. Niby to maszyna, nic nie czuje, ale w końcu pod maską jest ileś tam tych słynnych koni mechanicznych 😉

Jaki kupić samochód?

Oczywiście, jak to kobieta, najchętniej kierowałabym się tylko wyglądem i kolorem etc., ale już jako żona i mama dwóch chłopców czułam dużą odpowiedzialność. Dlatego też podpytywałam tu i ówdzie. Jedni mówili – tylko niemieckie auto, inni, że to musi być japończyk, ktoś trzeci zachwalał auta francuskie. A dla mnie najważniejsze było bezpieczeństwo i niezawodność oraz żeby się nie “rozkraczył” na trasie, żebym nie musiała z nim latać częściej do mechanika, niż z dziećmi zimą i jesienią do lekarza.

Chciałam też żeby był szybki. Dlaczego? Bo nie lubię trąbiących za mną niecierpliwych kierowców, że poruszam się jak żółw i jednak zdecydowanie częściej jeżdżę po mieście, gdzie czasem trzeba szybko zmienić pas, czy wstrzelić się w lukę, bo inaczej nikt Cię nie wpuści. Z tą uprzejmością na drodze niestety nadal u nas krucho.

Najważniejszym kryterium jest wiek auta

Zawsze byłam ciekawa samochodów, nie tak, żeby zaraz zaglądać pod maskę, ale przysłuchiwałam się rozmowom, znałam nazwy i modele marek samochodów. Nie byłam wielką znawczynią, ale ignorantką też nie. Kiedyś ktoś mi powiedział, że warto kupować auta dwu, trzyletnie, bo są jeszcze na gwarancji, ale cena jest bardzo korzystna. Często mają też niewielki przebieg, a to już bardzo dobrze rokuje. I właśnie na to zwracałam uwagę.

Inną ważną kwestią było dla mnie spalanie. Wiedziałam, że będę dużo poruszać się po mieście, na krótkich odcinkach, ale jednak dość często, więc musiał to być samochód z elastycznym silnikiem i małym spalaniem w trybie miejskim. Na takich trasach silnik na ropę zimą szybko by się nie zagrzał, postawiłam więc na benzynę. Doradzano mi również przerobienie auta na gaz, ale na to rozwiązanie się nie zdecydowałam, bo wiedziałam, że auto może trochę stracić na szybkości, a przecież na niej też mi zależało.

Do czego mi ten samochód?

Zanim kupisz samochód zastanów się do czego ma Ci służyć. Dla mnie sprawa była prosta. Wiedziałam, że nie nabiję dużego przebiegu, więc nie potrzebowałam diesla. Wiedziałam też, że auto nie musi być ogromne, bo na wakacyjne wyjazdy mogę zaopatrzyć się w bagażnik dachowy i box, co też zaraz po zakupie samochodu uczyniłam. Dwa, góra trzy razy w roku nasz samochód staje się autem wakacyjnym i tylko wtedy potrzebujemy większej przestrzeni do pakowania. Pozostałe trasy pokonujemy z wykorzystaniem fabrycznej ładowności naszego samochodu.

Kierując się wyborem auta stawiałam na bezpieczeństwo, niezawodność, funkcjonalność, zwrotność, szybkość i wygodę prowadzenia. Kupiłam samochód o sportowej sylwetce, który sprawdza mi się jako samochód rodzinny. Może jak chłopcy podrosną, to zaczną narzekać na brak miejsca na tylnej kanapie, ale póki co, to dylemat odległy w czasie.

Pojemność silnika vs pojemność portfela

Okazuje się, że pojemność silnika ma nie tylko znaczenie dla spalania i zużycia paliwa w naszym samochodzie. Wybierając silnik benzynowy, w sumie z niewielkim silnikiem 1.8 wykazałam się sporą intuicją. Dość szybko przekonałam się, że pojemność silnika może mieć odzwierciedlenie w opłatach za ubezpieczenie samochodu. Tak, to kolejny krok zaraz po zakupie. Musisz ubezpieczyć samochód i trzeba to zrobić jak najszybciej.

Wnioski. O czym muszę pamiętać po zakupie auta?

Mój samochód miał już swojego pierwszego właściciela, więc pierwszą rzeczą, którą musiałam zrobić było przerejestrowanie auta. Mamy na to 30 dni. U mnie z tymi formalnościami poszło względnie szybko. Panie w urzędzie widząc, że to moje “pierwsze podejście” chętnie tłumaczyły wszelkie procedury.

Drugim wyzwaniem po zakupie samochodu okazał się wybór ubezpieczyciela. Wiedziałam, że ubezpieczenie OC przechodzi na nowego właściciela. Ja jednak chciałam zmienić towarzystwo ubezpieczeniowe, ponieważ polisa poprzedniego właściciela była dla mnie za droga.

Wybrałam jeden z produktów LINK 4. Oprócz ubezpieczenia OC, zdecydowałam się na ubezpieczenie Smart Casco. To sprytne rozwiązanie dla osób, które nie potrzebują pełnego AC. Ubezpieczasz auto tylko od ryzyk, których obawiasz się najbardziej. Wiesz, że jesteś dobrym kierowcą, jeździsz bezszkodowo, ale obawiasz się kradzieży swojego auta lub gradu, który zniszczy lakier, więc wybierasz ubezpieczenie Smart Casco wariant Żywioły i Kradzież. Wygodne, prawda?

5 najważniejszych elementów przy zakupie używanego auta

Tak naprawdę wszystko można podsumować w pięciu punktach. Kupując używany samochód trzymaj się zasady, żeby nie przywiązywać się szczególnie do swojego pierwszego wyboru. Możesz przeoczyć wtedy naprawdę fajne auto, o którym wcześniej nie pomyślałaś. Przy zakupie samochodu pamiętaj, że najważniejsze są:

  • wiek,
  • przeszłość,
  • przebieg.

Po zakupie samochodu zadbaj o:

  • przerejestrowanie auta,
  • ubezpieczenie.

Szerokiej drogi!

Materiał promocyjny. Partnerem artykułu jest firma LINK4 oferująca polisę dla rodziców LINK4 Mama.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail