Czego szukasz

Szukałam miejsca, gdzie wszelka inność będzie tolerowana – historia Anny z Dubaju

Zapraszamy Was na kolejną rozmowę z naszego cyklu #mama za granicą. Anna w ciągu ostatnich ośmiu lat zmieniała miejsce zamieszkania kilka razy i trudno streścić jej historię w kilku zdaniach. To osiem cennych lat doświadczeń z różnych kultur. To osiem lat podróży z synkiem i mężem. Dziś ich przystankiem jest Dubaj, a po drodze był Cypr, Norwegia i Pakistan. Poznaj historię Anny!

  • Ewa Moskalik - Pieper - 30/04/2018
Anna z mężem i synkiem

Aniu w ciągu ostatnich ośmiu lat mieszkałaś ze swoją rodziną w wielu miejscach za granicą: na Cyprze, w Norwegii, przez jakiś czas w Pakistanie (rodzinnym kraju swojego męża), aż w końcu trafiliście do Dubaju i tu mieszkacie obecnie. Co zdecydowało o tych zmianach i wyjeździe z Polski?

Wiele czynników, ale przede wszystkim ekonomiczny. Nie wyobrażałam sobie, nie mając własnego mieszkania, życia w Polsce za pensję nauczycielki. Mój mąż jako obcokrajowiec z wykształceniem też miał problem ze znalezieniem dobrze płatnej pracy.

Do tego doszły czynniki kulturowe i (niestety) napięcie dotyczące innych religii, koloru skóry, języka, itd., które panuje w naszym kraju.

Stresowały mnie sytuacje na tle rasistowskim pod adresem mojego męża na ulicy, w urzędach, jak i również w mojej rodzinie (która do dziś nie potrafi się pogodzić, że mój mąż jest „inny”). Skonfliktowana z mamą i bratem nie widziałam powodu do pozostania, czy nawet odwiedzania mojego kraju po ślubie. Nikt tu na mnie nie czekał, nie tęsknił…

Szukałam miejsca na ziemi, gdzie pary mieszane, wszelka „inność” będzie tolerowana, na porządku dziennym. Szczególnie, że planowałam powiększenie rodziny i marzyłam o przyjaznym i bezpiecznym miejscu dla moich dzieci.

Jak to jest być żoną obcokrajowca, w dodatku mieszkając poza granicami swojej i jego ojczyzny? Jak się odnajdujecie w różnicach kulturowych? Nie tylko wynikających z miejsca Waszego urodzenia i wychowania, ale również z miejsc, w których mieszkaliście?

Kurcze, dla mnie to nigdy nie był problem. Znam świetnie j. angielski i kilka innych języków obcych i bycie obywatelką świata oraz podróżowanie bardzo mnie kręciło.

W sumie to było ukryte we mnie, bo zanim poznałam mojego męża nie miałam odwagi podróżować, a on otworzył mnie na świat.

Razem mamy łatwość dostosowania się do różnych kultur, języków, miejsc. On również opuścił swój kraj w młodym wieku i zwiedził kawał świata. Stąd może tak łatwo jest nam odnaleźć się gdziekolwiek byśmy nie byli.

I trzeba też kochać ludzi. 😉

Przez dwa lata mieszkaliście na Cyprze, tam też przyszedł na świat Wasz synek. Jakie było Twoje macierzyństwo na Cyprze? Co było dobre dla Ciebie? Czy coś Cię rozczarowało? Jak wygląda tam opieka nad mamą i jej małym dzieckiem?

Tak, to był dobry czas, chociaż Cypr pomimo, że to kraj Unii Europejskiej jest strasznie zacofany. Bardziej przypomina Bliski Wschód niż Europę, nawet poprzez samo budownictwo (lepianki ?! nie domy).

Cypr jest niesamowitą mieszanką kulturową, dlatego czułam się tam dobrze – pary i dzieci mieszane z całego świata, w tym inwazja Rosjan.

Mieliśmy tam wielu przyjaciół i życie towarzyskie kwitło przy grillach, plażowaniu (mieszkaliśmy w Limassol nad samym morzem), spacerowaniu i cieszeniu się słońcem.

Ten czas ma smak granatów, cytryn i mandarynek zbieranych prosto z drzew i sosu tzatzyki. Co prawda nie było żadnych benefitów dla młodych mam czy dzieci (to mnie rozczarowało), ale zarobki i koszty życia nie były takie złe (dla mnie dobre jak na Polkę, ale mój mąż aspirował o coś więcej).

Opieka zdrowotna nad matką i dzieckiem, jeżeli mąż pracuje lub kobieta pracowała do 7 miesiąca ciąży, jest na koszt państwa, a każda wizyta prenatalna kosztuje jedyne 2 euro (spotkanie z lekarzem co miesiąc do 7 miesiąca, 8 miesiąc – co 2 tygodnie, 9 – co tydzień).

Jeżeli ktoś nie ma ubezpieczenia, koszty są ogromne. Każda wizyta i badania to min. 50-100 euro, w tym pełny dostęp do aborcji (i lekarze pytający regularnie nawet w wysokiej ciąży czy chce się usunąć dziecko!?!? Szok…). Poród bez ubezpieczenia to ok. 2000-2500 euro.

Po porodzie, który mimo bariery językowej przebiegł dobrze, położne zajmują się matką i dzieckiem, uczą karmienia. Rankiem od 9 odbywa się zbiorowe kąpanie dzieci, nauka pielęgnacji, spotkania z pediatrą. Bardzo mi się to podobało, bo nie miałam pojęcia jak opiekować się noworodkiem i socjalizowanie się plus nauka były świetnym doświadczeniem.

Potem przez jakiś czas mieszkaliście w Norwegii. Jakie były plusy Waszego pobytu w Norwegii? Z jakich przywilejów i wsparcia może tam korzystać młoda mama?

Mieszkanie w Norwegii miało wiele plusów. Chodzi głównie o te finansowe. Owszem, jest to najdroższe państwo europejskie, ale i zarobki są fenomenalne.

Mieszkania na wynajem mają horrendalne ceny, ok. 9000 koron za klitkę w Oslo, dlatego popularne jest współdzielenie mieszkań.

Żywność – kosmos! Chleb pełnoziarnisty 50 koron (ok. 25 zł, Coca Cola ok. 15 zł, mleko ok. 13 zł, a owoce i warzywa – głównie importowane z powodu  ostrego norweskiego klimatu – to towar luksusowy. Może patrzę przez pryzmat Polski, ale dla mnie ceny były kosmiczne! Jedyna tania rzecz, przemycana często do Polski z Norwegii, to pieluchy Pampers. Można dostać za połowę ceny jumbo box!

Co do macierzyństwa, jeżeli dziecko rodzi się w Norwegii, matka która pracowała dostaje na wyprawkę (wtedy ok., 35 000 koron norweskich) na rzeczy dla dziecka (mnie to ominęło, bo synek urodził się na Cyprze), potem jeśli zostanie w domu z dzieckiem, 7000 koron miesięcznie przez rok oraz zasiłek na dziecko coś jak nasze 500+ (ok. 490 zł, czyli 980 koron miesięcznie do 18 roku życia jeżeli mieszka w Norwegii) od NAV.

Biedniejsze rodziny mogą korzystać z zasiłku mieszkaniowego, a po utracie pracy z zasiłku dla bezrobotnych (tak żyje wielu obcokrajowców, którzy przyjeżdżają do pracy, pracują ok. roku, a potem biorą zasiłki).

Do tego NAV – urząd pracy i polityki socjalnej – pomaga, jeżeli się zarejestrujesz, w poszukiwaniu pracy, w nauce języka (bezpłatne kursy), darmowych szkoleniach itp. Produkty zdrowotne dla dzieci, np. mleko dla dzieci alergików oferuje za darmo państwo, a Ty tylko odbierasz je raz w tygodniu w aptece. Świetne, prawda?

Jednak ilość papierkowej roboty, tej rejestracyjnej w NAV, w UDI, w systemie zdrowotnym (by przyznali rodzinie lekarza i położną, jeżeli jest małe dziecko – helsesoster), numer karty zdrowotnej, przeraża!

Wspominam chodzenie po urzędach, zawsze w śniegu po kolana… zimy są tam naprawdę długie i srogie. Do tego krótkie, przeszywająco lodowate dni (latem za to jasno do 23), brak towarzystwa (mimo wielokulturowości i istnienia dzielnic wyludnionych z ludności tubylczej, tzn. dosłownie będących małą Somalią czy Pakistanem), czy zwykłe zapracowanie, to wszystko nie sprzyja socjalizowaniu się.

Pamiętam wiele dni, gdy zaszywałam się z małym w parku, który był jak nasze polskie lasy, a niemal każdy miał stok narciarki, bo Norwegowie uwielbiają zimowe sporty, jak chodziliśmy całe dnie, bo nie było z kim pogadać. Jak typowa norweska mama wędrowałam z dzieckiem godzinami w samotności.

Wiem, że do pobytu w Norwegii jednak zniechęciła Was kontrola nad wychowaniem dziecka u obcokrajowców. Opowiedz o tym.

Tak, kontrola ze strony niesławnego Barnevernet, czyli urzędu do spraw dotyczących ochrony praw dzieci (na Youtube można obejrzeć słynne filmiki i reportaże, jak ta instytucja dosłownie porywa dzieci z ich domów, w tym setki dzieci Polaków) i nas dotknęła.

Zaczęło się od położnej (helsesoster), która zgłosiła swoje niezadowolenie urzędowi z faktu, że dziecko nie mówiło po norwesku, a jedynie po polsku i angielsku.

Nie zgodziłam się również na drugą partię szczepionki przeciwko pneumokokom (po pierwszej partii mały był nieswój, stracił panowanie nad mięśniami, a ja mimo, że zgłosiłam to lekarzowi, byłam zmuszana do podania drugiej partii). To wywołało burzę, urząd ustalił nam spotkania z psychologiem celem obserwacji dziecka oraz nas jako rodziny, która nie zapewniała małemu norweskiej integracji.

Raz odwiedzili nas jak się kłóciliśmy i po tym incydencie zasugerowali, że dziecko nie powinno być z nami i mamy się stawić na wizytę.

Na szczęście były wakacje, urzędy były leniwe, a my przezorni, i dosłownie w czasie weekendu uciekliśmy z Norwegii prosto do Pakistanu, bojąc się, że odbiorą nam dziecko tak jak wielu parom, w tym znajomym mojego męża.

Długo po tym wysyłano nam listy (mój mąż po jakimś czasie wrócił sam do Norwegii), żebyśmy przywieźli dziecko, strasząc zatrzymaniem zasiłku. Zasiłek jednak dalej jest wypłacany, a my nigdy nie odpowiedzieliśmy na jakąkolwiek korespondencję.

Obecnie w Oslo odbywają się protesty przeciwko bezpodstawnemu zabieraniu dzieci, bo np. śpią z rodzicami, mają siniaka, są smutne w szkole, itp., itd.

Waszym kolejnym przystankiem był Pakistan, ojczyzna Twojego męża. Jak długo tam przebywałaś i jak wspominasz ten czas?

Byłam tam ok. 8 miesięcy (w tym do teraz regularnie odwiedzamy Pakistan w czasie wakacji, świąt religijnych, itp.). Był to czas niesamowity, bogaty w kulturowe odkrycia i beztroski.

Poznałam czym jest prawdziwa rodzina, jak ludzie potrafią się kochać i wspierać, pomagać sobie, troszczyć się o siebie. Ci ludzie mają tak niewiele, a oddadzą Ci ostatnie ciastko, zawsze bogato ugoszczą.

Odpoczęłam od opieki nad dzieckiem, bo mąż ma wielką rodzinę i mały dosłownie przechodził z rąk do rąk. Pokochałam lokalne jedzenie, przyprawy, klimat, stroje, biżuterię. Orient w pełni, tym bardziej, że miasto mojego męża graniczy z Indiami i obie kultury gładko się przeplatają.

Jak wygląda macierzyństwo w Pakistanie?

Hehehe, to śmieszne, ale każda kobieta tutaj będzie Ci doradzała magiczne ziołowe mieszanki, mikstury na niemal każdą dolegliwość dziecka, a Ty jako wykształcona europejska matka będziesz wątpiła i chroniła dziecko przed nimi (owszem, niektóre zastosowałam i dały dobry rezultat – jak np. tzw. kawa – czarna herbata długo parzona z kardamonem, ziołem ajwain i miętą – home-made hit na żołądek i podrażnione gardło …aż sama nie wierzę, że to piszę!).

Do tego dziecko tutaj jest czymś wspaniałym, kompanem. Dla mnie bywało często przeszkodą, a tutaj zabiera się je wszędzie, angażuje, usamodzielnia. Do dziś trzęsę się nad synem jak ma tutaj coś zjeść, bo woda nie taka, bo przyprawy (poziom ostrości tylko dla Supermana!), bo to i tamto, a tutaj promuje się wyrabianie odporności i serio serio – dzieci tak nie chorują, a zielone chili jedzą jak my jabłko.

Wsparcie rodziny jest niesamowite. W domu, u lekarza – zawsze jest ktoś ze mną. A że ja zawsze marzyłam, żeby mieć wielką rodzinę, mamę przy sobie, to w Pakistanie mogłam tego doznać, docenić, nacieszyć się tym.

Po 8 miesiącach rozłąki z mężem (przebywałaś u rodziny męża tylko z synkiem), stwierdzając, że ta rozłąka nikomu ona nie służy, postanowiliście przenieść się do Dubaju. Mieszkacie w Dubaju już półtora roku, masz dobrą pracę, uczysz j. angielskiego, a w maju ma przyjść na świat Wasz drugi synek. Opowiedz o swoich macierzyńskich doświadczeniach w tym kraju?

Szczerze mówiąc, bałam się bardzo ciąży w Dubaju. Ale opieka zdrowotna i szpitale są naprawdę na najwyższym światowym poziomie. Lekarze z całego świata migrują właśnie tutaj, bo bezpodatkowa pensja jest jedną z najwyższych na świecie.

Jest tutaj mnóstwo lekarzy Amerykanów, Polaków, Niemców i chyba ogólnie mnóstwo tu innych kultur i narodowości (na 5 milionów ludzi tylko 1 mln to Arabowie!).

Jeżeli się pracuje i wykupi ubezpieczenie koszty są znikome, leki tanie, ale jeżeli nie ma się ubezpieczenia, mamy do czynienia z opieką zdrowotną droższą niż w Europie.

Mając zapalenie oskrzeli zaraz po przybyciu do Dubaju (i jeszcze bez ubezpieczenia) za samo rtg i badanie krwi zapłaciłam ok. 1200zł (1200 dirhamów). Zaś po wykupieniu ubezpieczenia, za ciężką operację wyrostka, leki i pobyt w najlepszym nowoczesnym szpitalu wraz z miejscem dla rodziny, która spała i jadła ze mną, zapłaciłam 19 zł (19 dirhamów).

Opieka nad matką i nienarodzonym dzieckiem jest na najwyższym poziomie i regularna jak w Europie. Ja mam panią doktor z Ameryki, spotkania co 3-4 tygodnie, regularne skany, również te w 3D, kontrole, suplementy – wszystko za symboliczne 15-20 zł każdorazowo. Zwolnienia do pracy bez problemu.

Jakie są mamy w Dubaju? Jak są wspierane przez rodzinę, państwo?

Hahah, biedne! Koszty żłobków, przedszkola, szkoły, rzeczy dla dziecka są ogromne! Matka ma tylko 45 dni na pozostanie z dzieckiem, a jeżeli wykorzysta je przed rozwiązaniem, to musi od razu wracać do pracy. Nie ma płatnego urlopu.

Wielu obcokrajowców opuszcza więc Emiraty na czas rozwiązania, szczególnie nie mając ubezpieczenia (koszt porodu naturalnego to od 12 000-25 000 zł, a cesarki od 25 000-35 000 zł), a z ubezpieczeniem np. w Daman, to tylko 500 zł.

Tutaj promowany jest krótki pobyt i odesłanie matki zaraz po porodzie do domu. Dziecko dostaje kartę szczepień, ale za te musi płacić – tylko niektóre są za darmo dla obcokrajowców w lokalnych klinikach.

Żłobek, a nie mówię już o przedszkolu, to koszt od 15 000 – 65 000 zł rocznie. Środowisko w pełni międzynarodowe i większość szkół jest amerykańskich, niemieckich, itd. Poziom nauczania to niestety żenada w porównaniu do Europy czy naszej Polski, ale co zrobić?!

Tutaj sukcesem jest czytające dziecko w 5 – tej klasie… Niektóre szkoły prowadzone przez środowiska syryjskie, egipskie czy arabskie są na tak niskim poziomie, że nawet nauczyciele nie potrafią wysłowić się po angielsku. Osobno trzeba zakupić mundurek, książki, opłacić autobus.
Minusem jest mieszkanie w innym mieście w Emiratach niż Dubaj – tylko tutaj jest Polska szkoła.

Mieszkałaś w wielu miejscach, co najmilej wspominasz jako mama?

Akceptację społeczeństwa wobec naszej rodziny w tych różnych krajach, wobec osoby mojego męża i synka, czucie się jak normalna rodzina… chciałabym się tak poczuć w naszym kraju, w Polsce…

Jedzenie i smakołyki jakimi się uraczyłam podróżując. Zwiedzanie i poznanie różnych krajów, miast, zabytków.

Ale doskwiera brak polskiego… muszę uczyć synka polskiego jako języka obcego, gdyż podczas tych wojaży przyswoił angielski i urdu (język męża), a polski został zaniedbany jako język nie będący w codziennym użytku.

Co Cię najbardziej zaskoczyło jako mamę mieszkającą w obcym kraju?

Cypr: zacofanie.

Norwegia: bezprawne odbieranie dzieci, nawet Norwegom.

Pakistan: różnorodność i kontrasty: od przepięknych budowli, pałaców, wystawnych domów i dostatniego życia po biedę, brud, slumsy i szczury paradujące po ulicach z małpami i kradnące banany z przydrożnych straganów.

Dubaj: gościnność i otwartość w Emiratach – to, że na plaży nikogo nie dziwi kobieta w burce obok kobiety w bikini. Tolerancja mimo, że na świecie panuje przekonanie, że to kraj typu Arabia Saudyjska – restrykcyjny i zamknięty, podczas gdy jest zupełnie inaczej, jest otwarty i liberalny!

A jak Twój synek przyjmował te wszystkie przeprowadzki?

Dobrze, on chyba nie rozumiał pobytu na Cyprze i w Norwegii. Pamięta troszkę Polskę, Pakistan, ale to Dubaj zna jako swój dom.

Pyta mnie czasem jak wygląda jego kraj, a ja go uczę, pokazuję mu wszystko, ale nie tęskni za Polską tak jak ja, bo jej po prostu nie zna… Marzę, aby zabrać go na Święta do Polski, ale to chyba tylko marzenia, bo nie mam nawet u kogo się zatrzymać.

Co przeniosłabyś na grunt polski? Jakie rozwiązania?

Naturalnie wszelkie zasiłki, zapomogi, wyższe pensje – jak w Norwegii.

A dla mojej rodziny kurs: jak kochać i szanować się nawzajem. Jak tolerować inność. A najlepsze na to chyba są podróże – otwierają nas na ludzi, inność, na świat…

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Co mogę zrobić, aby po śmierci moje pieniądze pozostały w rodzinie?

Chociaż nie wybierasz się na tamten świat, i masz mnóstwo planów na życie, to życie czasem płata nam figle i zabiera ze świata ludzi, pełnych planów i marzeń. Każdy z nas posiada rachunki bankowe, może lokaty, dodatkowy majątek... Co zrobić, aby po śmierci pieniądze zostały w rodzinie? Przygotować specjalną teczkę, która ułatwi bliskim załatwianie wszystkich spraw spadkowych.
  • Izabela Kaźmierczak-Kamiennik - 19/08/2019
dwie kobiety sprawdzają dokumenty

Chcę, aby po śmierci wszystkie moje pieniądze pozostały w rodzinie

Chociaż świadomość społeczna w temacie spraw spadkowych, z roku na rok się zwiększa i coraz częściej zabezpieczamy swoich bliskich na wypadek naszej śmierci, to w wielu przypadkach, zapominamy o innych kwestiach związanych ze sprawami, które po nas pozostaną.

Spadek – przyjąć czy odrzucić?

W sytuacji, kiedy umiera nasz bliski i rozpoczyna się postępowanie spadkowe, często zastanawiamy się nad przyjęciem spadku. Powód? Boimy się, że odziedziczymy długi. Największy problem pojawia się, kiedy jesteśmy powołani do spadku przez naszych dalszych krewnych, z którymi nie utrzymywaliśmy stałego kontaktu. Nie ma się co dziwić, nikt z dnia na dzień nie chce zostać dłużnikiem.

Ale nie tylko o testament tutaj chodzi. Częstą praktyką jest właśnie spisywanie swojej ostatniej woli w formie testamentu. Są jednak również inne sprawy, o których należy bezwzględnie pamiętać, aby „ułatwić życie” naszym bliskim na wypadek, kiedy ich opuścimy. Należą do nich m.in.: informacje o rachunkach bankowych, polisach czy funduszach emerytalnych.

Przygotuj teczkę ze wszystkimi ważnymi informacjami

Powinny się tam znaleźć ważne dokumenty oraz informacje dotyczące bezpośrednio Ciebie i Twoich finansów. Taką teczkę powinna przygotować każda osoba lub rodzina. Można zdeponować ją u zaufanej bliskiej osoby, która w razie konieczności, pomoże ogarnąć sprawy finansowe. Bez takiej teczki, odszukanie wszystkich danych, graniczy niemal z cudem.

Poniżej znajdziesz przykładową listę informacji, które powinna zawierać taka teczka. Należy jednak pamiętać, że każdy powinien tę listę dostosować do siebie i swojej sytuacji.

Co powinno się znaleźć w takiej teczce, aby po śmierci moje pieniądze zostały w rodzinie?

1. „Instrukcja”/wskazówki, jak postępować po naszej śmierci, czego dotyczą dokumenty znajdujące się w teczce.
2. Testament.
3. Lista pełnomocników/osób mających upoważnienie do działania w naszym imieniu.
4. Informacje o rachunkach bankowych, założonych lokatach.
5. Informacje o członkostwie w Otwartych Funduszach Emerytalnych.
6. Informacje o Indywidualnych Kontach Emerytalnych.
7. Informacje o środkach ulokowanych w funduszach inwestycyjnych.
8. Informacje o posiadanych polisach.
9. Informacje o posiadanych akacjach/obligacjach.
10. Informacje i umowy o posiadanych kredytach.
11. Informacje o posiadanych kartach debetowych/kredytowych.

12. Informacje o posiadanych prywatnych ubezpieczeniach
13. Informacje o tym komu pożyczyliśmy pieniądze i w jakiej kwocie.
14. Informacje o podpisanych wekslach.
15. Informacje o toczących się postępowaniach egzekucyjnych.
16. Informacje o zaległościach w spłatach.
17. Informacje o dostawcach mediów (prąd, woda, gaz, Internet, TV).
18. Dokumenty związane z prowadzoną działalnością gospodarczą (wszelkie dane rejestracyjne, nr KRS, NIP, REGON, dane US, ZUS.
19. Dokumenty związane z pracą na etacie.
20. Informacje o posiadanych wartościowych przedmiotach.
21. Informacje dotyczące posiadanego pojazdu.
22. Dokumenty związane z posiadanymi nieruchomościami (informacje o hipotece, akty notarialne).
23. Informacje o naszych adresach mailowych, tak aby można je było zamknąć.
24. Informacje dotyczące profili na portalach społecznościowych.
25. Lista dysków, urządzeń, na których znajdują się dokumenty.

Jak widać, dokumentów tych jest naprawdę sporo. Nie oznacza to jednak, że nie będziemy w stanie ich zgromadzić w jednym miejscu. Nie oznacza to także, że w takiej teczce musi znaleźć się całkowicie cała dokumentacja. Zacznij od kilku najważniejszych informacji, to już znacząco pomoże Twoim bliskim.

Nie bój się, że ktoś ukradnie Ci pieniądze – nie podawaj haseł!

W teczce zostaw informacje jakie konta, lokaty i majątek posiadasz, ale absolutnie nie podawaj haseł do logowania! W razie potrzeby, osoba, która odziedziczy Twój majątek, na podstawie dokumentów z sądu uzyska dostęp do pieniędzy na rachunku bankowym.

Możesz ewentualnie zostawić dane do logowania do serwisów społecznościowych, żeby można było usunąć Twoje konto.

Dlaczego warto przygotować taką teczkę z informacjami o posiadanym majątku?

Teczka ma na celu pomoc naszym bliskim w uporządkowaniu i zamknięciu spraw, których my sami nie zdążyliśmy zakończyć. Oczywiście należy liczyć się z tym, że nie wszystko da się zawrzeć w takiej teczce i wielu sytuacji po prostu nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Ale powinniśmy pamiętać, że każda nawet najmniejsza informacja czy wskazówka oraz uczynienie pełnomocnikiem odpowiednich osób, ułatwi życie naszym bliskim po naszym odejściu.

Warto dodać na koniec, że teczkę warto przygotować jak najwcześniej, kiedy zaczynamy gromadzić majątek. To nie jest zadanie tylko dla osób na emeryturze.

Nieraz zdarzyło się, że np w wypadku samochodowym zginęli oboje rodzice, a bliscy, którzy przejęli opiekę nad małoletnimi dziećmi, nie wiedzieli jakim kapitałem dysponowali rodzice przed śmiercią, czy jakie zobowiązania mieli. Teczka z informacjami oczywiście nie złagodzi bólu po odejściu bliskiej osoby, ale w pewnością ułatwi organizację różnych spraw formalno-prawnych.

Do powstania tego artykułu zainspirował nas podcast Marcina Iwucia o czerwonej teczce – dowiedz się więcej na ten temat >>>

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Izabela Kaźmierczak-Kamiennik
Prawnik, wolontariusz w fundacji Prawo dla mam. Ukończyłam kurs zdobywając tytuł Specjalisty ds kadr i płac. Prawo pracy to moja pasja. Moim celem jest pomoc ludziom w jego rozumieniu. Swoje bogate doświadczenie zdobyłam pracując przez kilka ostatnich lat w kancelariach radcowskich i komorniczych. Moim największym marzeniem jest prowadzenie własnego biznesu w zakresie prawa pracy i ochrony danych osobowych. Otwarcie własnej działalności gospodarczej pomoże mi łączyć macierzyństwo z rozwojem osobistym i zawodowym. Tak na co dzień, kiedy znajduję chwilę dla siebie, jestem pasjonatką czytania książek oraz biegania. Prywatnie jestem żoną Tomasza, mamą Bartusia i maluszka w brzuchu :)

Dolegliwości w ciąży – czego możesz się spodziewać?

Mówi się, że ciąża to nie choroba, a jednak dolegliwości, z jakimi mierzą się ciężarne kobiety są bardzo uciążliwe, a nieraz niebezpieczne dla zdrowia. Niektórych nie da się uniknąć, ale istnieją sposoby by im przeciwdziałać. Dowiedz się, czego możesz się spodziewać w ciąży i jak możesz walczyć z nieprzyjemnymi sytuacjami.
  • Agnieszka Wadecka - 19/08/2019
kobieta w ciąży

Dolegliwości układu pokarmowego

Już w pierwszym trymestrze mogą rozpocząć się tak zwane poranne mdłości, nazwa jest nieco myląca, bo mogą się one pojawiać o każdej porze lub trwać cały dzień. Zdarza się, że ciężarne zmagają się z nimi przez całą ciążę. Bardzo często jest to jeden z pierwszych objawów ciąży.

Aby łagodzić mdłości i nie dopuszczać do wymiotów powinno się dużo pić, unikać potraw, po których nie czujemy się dobrze, a rano jeść śniadanie w łóżku i chwilę po zjedzeniu odczekać przed wstaniem. Nie można dopuszczać do głodu, bo potęguje on nudności. Warto też unikać ostrych zapachów, węch w ciąży się wyczula i każdy mocny zapach może drażnić.

Zaparcia i zgaga

Zgaga daje o sobie znać przez całą ciążę, by jej uniknąć warto jeść częściej, za to w mniejszych ilościach, nie powinno się iść spać z pełnym żołądkiem. Zgaga nasila się po zjedzeniu tłustych i ostrych potraw, dlatego powinno się z nich zrezygnować lub mocno ograniczyć.

Zaparcia tak jak i zgaga, mogą męczyć cię przez cały czas trwania ciąży, choć najczęściej pojawiają się w drugim i trzecim trymestrze. Same w sobie choć nieprzyjemne, nie są niebezpieczne, ale mogą doprowadzić do powstawania hemoroidów, które trzeba leczyć – bezpieczny lek wypisze lekarz.

Głównym źródłem zaparć są hormony, a przede wszystkim progesteron, który spowalnia pracę jelit. Także rosnąca macica może naciskać na jelita. Ale to nie wszystko, zaparcia mogą się pojawiać po przyjmowaniu żelaza. Jeśli tak jest, to warto omówić z lekarzem zmianę preparatu na inny. Aby zwalczyć zaparcia bez użycia leków należy: pić więcej wody i świeżo wyciskanych soków, najlepiej z kawałkami miąższu, pić soki warzywne, jeść dużo owoców i warzyw, unikać potraw zapierających, jeść produkty zbożowe pełnoziarniste, jeść jogurty oraz kefir, ograniczyć słodycze, być aktywną.

Problemy w pierwszym trymestrze

Pierwszy trymestr jest najbardziej uciążliwy, hormony szaleją, organizm przygotowuje się do zmian, co chwilę zmienia się też Twój nastrój. Co jeszcze da Ci się we znaki? Przede wszystkim częste oddawanie moczu. Mnóstwo kobiet zauważa, że może być w ciąży, gdy całkiem niespodziewanie biega co chwilę do łazienki, oraz czuje mocne parcie na pęcherz w nocy. Tu zostaje jedynie ciągłe odwiedzanie toalety. Problem ten dopadnie Cię jeszcze pod sam koniec ciąży, gdy pęcherz będzie mocno uciskany przez rosnące w brzuchu dziecko. Możesz odczuwać tkliwość piersi, jeśli tak będzie, to najwyższa pora na zmianę bielizny na miękką i bezszwową.

Możesz czuć zawroty głowy, zmęczenie i senność. Jeśli tylko masz taką możliwość , to odpoczywaj i rób sobie drzemki. Mogą się pojawić dolegliwości, z którymi trzeba udać się do lekarza. To na przykład krwawienie dziąseł, z którym powinnaś udać się do stomatologa. Wskaże Ci specjalne produkty i odpowiednią szczoteczkę, by załagodzić problem. Jeśli zauważysz u siebie plamienia, krwawienie lub ból podbrzusza to powinnaś jak najszybciej skontaktować się z lekarzem lub nawet udać do szpitala. To poważne i groźne objawy, które dzięki szybkiej interwencji medycznej mogą zostać powstrzymane.

Zmiany skórne, rozstępy, swędzenie skóry

Nie da się ukryć, w ciąży rośniemy, rośnie brzuch, powiększają się piersi, skóra się rozciąga, przez co staje się bardziej wrażliwa i narażona na uszkodzenia. Trzeba unikać przebywania w pełnym słońcu, przede wszystkim dlatego, by unikać omdleń, ale także można się nabawić oparzeń lub plam na ciele. Jeżeli jednak nie chcesz sobie odmawiać kąpieli słonecznych, to używaj kremu do opalania z filtrem, by chronić skórę. Na rozstępy warto stosować specjalne kremy, np. Mustela albo Elancyl.

Im wcześniej zaczniesz się smarować, tym lepiej – przygotujesz skórę do zmian, zmiękczysz ją, nawilżysz i uelastycznisz. W ciąży możesz też czuć swędzenie skóry, najczęściej w okolicach brzuszka, co spowodowane jest rozciąganiem w tym miejscu. Niemniej jednak nie lekceważ tych objawów, udaj się do lekarza by wkluczyć choroby takie jak cukrzyca ciążowa, choroby nerek, psychozę, świerzb, wszawica, czy niebezpieczną cholestazę ciążową.

Upławy i infekcje intymne

Większe niż zazwyczaj upławy są dość normalne w ciąży. Jeśli jednak towarzyszą im inne objawy – swędzenie, pieczenie, nieprzyjemny zapach, to należy jak najszybciej udać się do lekarza i rozpocząć leczenie. Infekcje bakteryjne i grzybicze mogą być niebezpieczne dla rozwijającego się płodu. Lekarz dobierze Ci odpowiednie leki oraz środki od higieny intymnej, które pomogą odbudować właściwą florę bakteryjną i będą ją chronić przed nawrotem infekcji.

Skurcze, napinanie się i twardnienie brzucha

Od około 20 tygodnia ciąży możesz odczuwać skurcze Braxtona-Hicksa. Są to Skurcze, które mają przygotowywać macicę do porodu, jest to swoisty trening organizmu. Nie są co prawda przyjemne, ale nie są szczególnie mocne, choć z każdym tygodniem mogą się nasilać i trwać dłużej. Niewątpliwie nie są groźne. Jeśli zaś poczujesz mocne skurcze, którym będzie towarzyszyć twardnienie i napinanie się brzucha, zauważysz też inne niepokojące objawy – plamienie, biegunkę, odejście czopa płodowego, odejście wód, ból pleców, dziecko przestanie się ruszać, albo zacznie się ruszać bardzo gwałtownie to powinnaś jak najszybciej udać się do szpitala.

Cienie trzeciego trymestru

Sama końcówka ciąży bywa trudna, coraz ciężej jest normalnie funkcjonować i oddychać. Możesz czuć ból kręgosłupa, zmienił się środek ciężkości Twojego ciała, dzidziuś jest już duży i naciska na większość organów. By sobie pomóc odpoczywaj w wygodnej pozycji, korzystaj ze specjalnej poduszki w kształcie liter C dla ciężarnych, siadaj na miękkiej piłce do ćwiczeń.

Możesz poszukać ćwiczeń dla ciężarnych lub chodzić na basen, na pewno znajdziesz coś, co odciąży Twój kręgosłup. Jeśli mieścisz jeszcze stopę w jakiekolwiek obuwie, to staraj się, by nie było na całkiem płaskiej podeszwie, znacznie wygodniej ci będzie, jeśli pięta będzie odrobinę wyżej niż palce. To pomoże ci uzyskać lepszą pozycję.

Bezsenność

W trzecim trymestrze możesz cierpieć na bezsenność. Coraz ciężej Ci znaleźć wygodną pozycję do spania, a jednocześnie czujesz się podekscytowana tym, że do porodu niedaleko i nie możesz usnąć. Aby zasnąć spokojnie nie pij wieczorem kawy, herbaty, czy innych napojów, zawierających środki pobudzające. Zjedz lekkostrawną kolację, ale nie przed samym snem, weź relaksującą kąpiel, włącz przyjemną muzykę, nie oglądaj telewizji. Te sposoby mogą pomóc.

W pewnym momencie zauważysz, że Twoje kończyny zaczynają puchnąć. Ściągnij obrączkę i pierścionki, dłonie mogą Ci spuchnąć tak, że trzeba będzie je przecinać, a pewnie byłoby Ci szkoda. Aby pomóc sobie przy puchnięciu odpoczywaj z nogami uniesionymi (np. na poduszce, czy oparciu kanapy), nie noś ciasnych ubrań, skarpet, obuwia, mocz nogi i dłonie w chłodnej wodzie, stosuj chłodne kompresy, pij dużo wody.

Jeżeli opuchlizna nie przechodzi po dłuższym czasie, pojawia się nagle lub obejmuje też twarz, uda i podbrzusze to powinnaś natychmiast skontaktować się z ginekologiem. Mogą to być objaw gęstozy, czyli zatrucia ciążowego. Nieleczona gęstoza prowadzi do stanu przedrzucawkowego lub rzucawki ciążowej, które są bardzo niebezpieczne dla matki i dziecka.

W ciąży możesz też się borykać z różnymi chorobami, takimi jak anemia, cukrzyca ciężarnych, infekcje układu moczowego, problemy z ciśnieniem, mogą się objawić problemy hormonalne, o których wcześniej nie wiedziałaś. Każdą z tych rzeczy lekarz zauważy podczas kontroli lub z regularnie wykonywanych badań krwi i moczu i od razu znajdzie najlepszą formę leczenia. Takie badania powinnaś wykonywać co miesiąc, jeśli lekarz nie kieruje Cię na nie masz pełne prawo upomnieć się o wypisanie skierowania. Pamiętaj , że szybka diagnoza jest ważna dla twojego zdrowia i dla zdrowia maluszka.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama czwórki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail