Czego szukasz

Studio Miłość – od pasji do fotografii do biznesu on – line

„Trwa ogromny boom na kobiece biznesy. Dziewczyny wychodzą do ludzi, zaczynają zarabiać na swoim hobby, zakładają firmy, piszą blogi. A blog to dobra ścieżka rozwoju dla mam, bo daje ogromną swobodę: sama decydujesz, ile czasu na niego poświęcasz. Projekt, który na początku jest czysto hobbystyczny, może z czasem przerodzić się w biznes.” – mówi Dominika Dzikowska, blogerka i fotografka. Może Ty też tak chcesz? Może blogowanie to Twoja szansa na własny biznes?

Dominiko jesteś fotografką i autorką bloga „Studio miłość”, który poświęcony jest tajnikom fotografii. Domyślam się, że fotografia była pierwsza. Skąd pomysł na prowadzenie bloga?

Blog jest moim sposobem na wyjście do ludzi z tym, co mam im fajnego do zaoferowania. Piszę o fotografii, daję porady i wskazówki, jak robić lepsze zdjęcia, pokazuję moje prace.

Wcześniej miałam typową stronę – portfolio z moimi pracami, ale ponieważ nic się tam nie działo, nie pojawiały się nowe treści i artykuły – praktycznie nikt tam nie zaglądał.

Od pewnego czasu zamiast typowych postów blogowych publikuję też treści w innych formach: postów na Instagramie, filmów na Youtube, czy transmisji live na Facebooku.

Mój blog i wszelkie publikacje w internecie są związane z prowadzonym przeze mnie biznesem. Uważam, że od samego początku warto myśleć o blogowaniu perspektywicznie. Warto planować, w jaki sposób blog pomoże nam budować swoją markę, sprzedawać produkty i usługi. Oczywiście nie dzieje się to od razu, ale warto mieć tę myśl z tyłu głowy.

Jak długo prowadzisz blog? Jakie były początki? Trudne, łatwe? Czy ktoś Ci pomagał w jego założeniu, prowadzeniu?

Blog prowadzę przez ponad dwa lata. Początki były trudne, przede wszystkim dlatego, że nie wiedziałam o czym pisać i dość długo szukałam odpowiedniej formuły. Ale z tego co widzę, to jest normalne, że trudno znaleźć pomysł na bloga „na sucho”.

Najlepiej jest zacząć pisać i w praktyce przekonać się, co najlepiej nam wychodzi i sprawia najwięcej frajdy. Mój blog ma w tej chwili charakter ekspercki. Wpisy pojawiają się rzadko, ale są to długie artykuły z przykładami i ze zdjęciami, które ilustrują to, o czym piszę.

Nikt mi nie pomagał. Wszystkiego uczyłam się sama. Obecnie mamy naprawdę komfortową sytuację: łatwy dostęp do internetu, do wiedzy, do przyjaznych technologii. Kwestie techniczne są stosunkowo łatwe do ogarnięcia.

 

W zakładce „o mnie” na swoim blogu piszesz, że wspierasz kobiety w tym, aby same zajęły się fotografią i cieszyły się nią? Czy to jest Twój cel?

Tak. Uczę kobiety, jak robić świetne zdjęcia na Instagram, na Facebooka, czy na bloga. Naprawdę nie trzeba być profesjonalnym fotografem, ani mieć drogiego sprzętu, żeby świetnie fotografować.

Trwa ogromny boom na kobiece biznesy. Dziewczyny wychodzą do ludzi, zaczynają zarabiać na swoim hobby, zakładają firmy, piszą blogi. Dobra fotografia jest dla nich sposobem, żeby się pokazać i zaprezentować swoje umiejętności szerszej publiczności.

Bardzo mocno wspieram kobiety – nie tylko w dziedzinie fotografii, ale też w przełamywaniu oporów i lęków. Sama długo chowałam swoje prace do szuflady. Musiałam nauczyć się śmiałości i autopromocji. Teraz z powodzeniem działam w internecie, prowadzę kursy online, piszę bloga, jestem aktywna na Instagramie i Facebooku.

Skąd Twoja znajomość fotografii, od kiedy się tym zajmujesz? Kształciłaś się w tym kierunku?

Tak, z wykształcenia jestem fotografką. Studiowałam w Warszawskiej Szkole Fotografii, a od ponad 10 lat jestem tam wykładowczynią. Pracuję też jako komercyjny fotograf.

Od dawna siedzę w temacie, ale moją specjalnością są właśnie proste patenty dla początkujących. Uczę nawet, jak robić świetne zdjęcia telefonem!

Kto lub co Cię inspiruje? Na kimś się wzorujesz? Skąd czerpiesz pomysły?

W tej chwili skupiam się na tym, aby rozwijać mój biznes, także najwięcej inspiracji czerpię od osób, które doskonale radzą sobie w świecie online.

Uwielbiam Olę Budzynską, czyli Panią Swojego Czasu, która uczy, jak działać skutecznie i pokazuje, że można jednocześnie być mamą, fajną babką i prężną bizneswoman.

Dużo nauczyła mnie też Maja Niestrój, znana jako Santi i jej projekt „Zarabiaj jako bloger”.

Fotograficznie, śledzę głównie trendy za granicą i uważnie obserwuję dziewczyny, które budują swoją ekspercką pozycję na Instagramie: Jasmine Star i Hilary Rushford.

Ile czasu poświęcasz na prowadzenie bloga? Czy zamieszczasz wpisy regularnie? Czy może cyklicznie? Jak wygląda Twoja praca nad blogiem?

Można to ująć tak: regularnie tworzę darmowe treści do internetu. Coraz rzadziej mają one formę wpisów blogowych. Często jest to format wideo (np. transmisje live), posty z poradami fotograficznymi na Instagramie, czy prowadzanie grupy fotograficznego wsparcia dla kobiet na Facebooku: Kobieca Foto Szkoła. Poświęcam na to bardzo dużo czasu, ale jest to w tej chwili po prostu nieodłączny element mojej pracy zarobkowej.

Łączenie blogowania z biznesem sprawia, że mam na to więcej czasu i mam większą motywację. Zwłaszcza, że jako mama mam bardzo mało czasu na hobby. Dlatego tak to zorganizowałam, żeby moja pasja była jednocześnie moją pracą!

Czy zdarza Ci się otrzymywać komentarze niepochlebne, krytyka? I jak sobie z tym radzisz? Odpisujesz, czy pozostawiasz bez odzewu?

Kiedy zaczynałam, trochę się tego bałam, ale na szczęście dzieje się to rzadko. Jeśli komentarz jest niemiły i jedynym jego celem jest wbić mi szpilę – kasuję go.

Mój blog, czy mój fanpage na Facebooku to moja przestrzeń. Jestem tam gospodynią i dbam o miłą atmosferę: dla siebie i dla kobiet, które mnie odwiedzają, także hejt jest wykluczony. Krytykę wyrażoną w uprzejmej formie biorę na klatę – z resztą z takich komentarzy często rodzą się ciekawe rozmowy.

Prowadzę też grupę na Facebooku Kobieca Foto Szkoła, gdzie dziewczyny wrzucają swoje zdjęcia z prośbą o ocenę. Bardzo dbam o to, by w grupie panowała przyjazna atmosfera. Nieuprzejme, ostre komentarze wycinam bez wahania.

Bardzo wiele osób boi się pokazać swoje zdjęcia publicznie. Moim celem jest to zmienić, ośmielać kobiety do dzielenia się nawet nieudanymi zdjęciami.

W końcu grupa służy do nauki, a błędy są świetną okazją, żeby doskonalić swoje umiejętności. Ale żeby się to udało, ważna jest bezpieczna przestrzeń, gdzie dajemy sobie rady i wsparcie, zamiast ostrych słów i złośliwości.

Co Ci sprawia najwięcej radości z prowadzenia bloga o takiej tematyce? Z czego czerpiesz najwięcej satysfakcji?

Z kontaktu z moimi czytelniczkami! To jest naprawdę uskrzydlające, czytać ich komentarze i widzieć postępy, jakie robią w dziedzinie fotografii.

Wokół mojej strony powstała już mała społeczność. Dziewczyny odwiedzają nawzajem swoje miejsca w sieci, coraz lepiej się znają. Ja też czuję się z nimi naprawdę zaprzyjaźniona.

Druga wielka satysfakcja to rozwijająca się firma. W tym roku wystartowałam z ofertą kursów fotografii online. Wzięło w nich udział już ponad 200 kobiet.

Jest to dla mnie niezwykle ważne, że blog i cała moja działalność w sieci zaczyna przekładać się na stabilne zarobki.

Jakie masz plany na przyszłość związane z blogowaniem?

Mój plan to docierać do jak największej liczby kobiet zainteresowanych fotografią. Zamierzam tworzyć jeszcze więcej poradników, artykułów i krótkich filmów wideo. W tej chwili mocno pracuję nad regularnością wpisów na blogu i wzbogacaniem ich o bardziej interaktywne treści (czyli łączenie tekstu, zdjęć, wideo, ściągawek do pobrania i wydrukowania), tak by nauka fotografii była jeszcze łatwiejsza i przyjemniejsza.

Jak zachęciłabyś do prowadzenia bloga?

Blog jest świetnym narzędziem, które pozwala wyjść do ludzi z tym, co mamy im do zaoferowania.

W dłuższej perspektywie to dobry sposób na promocję własnego biznesu, rozwijanie sklepu online, czy budowanie eksperckiej pozycji w swojej branży.

Nawet jeśli dopiero startujemy, zachęcam do strategicznego podejścia i zastanowienia się, w jaki sposób będzie można zarabiać na blogu w perspektywie roku, czy dwóch lat.

Jest to dobra ścieżka rozwoju dla mam, bo blog daje ogromną swobodę: sama decydujesz, ile czasu na niego poświęcasz. Projekt, który na początku jest czysto hobbystyczny, może z czasem przerodzić się w biznes.

Jest to też świetny sposób na poznawanie ludzi i budowanie społeczności wokół tematów, które poruszamy.

Dla mnie prowadzenie bloga i tworzenie firmy było też przełomem w życiu towarzyskim, poznałam bardzo wiele fantastycznych kobiet, z wieloma się przyjaźnię. Czuję się częścią internetowej społeczności, gdzie (oprócz kilku hejterów) jest cała rzesza sympatycznych i wspierających ludzi.

Bardzo dziękuję za rozmowę Dominiko i życzę powodzenia!

Rozmawiała Ewa Moskalik – Pieper

Zdjęcie: archiwum Dominiki Dzikowskiej.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Jak zacząć zarabiać na tym, co się kocha? Strategia 5 kroków

Wierzę w to, że nie warto marnować życia na pracę, której się nie kocha. Mieć talenty i skąpić ich światu, pracując w miejscu, które nie jest dla nas stworzone. Wierzę, że każda z nas ma pewne uzdolnienia, które pozwalają jej dawać coś, czego inni potrzebują. Dawać coś w szczególny sposób. Nie musisz od razu stać się kimś wielkim. Nie musisz mieć rozgłosu, ale musisz zacząć słuchać swojego głosu. I za nim podążyć.

Wierzę w to, że skupienie się na tym, co nas pociąga i w czym w naturalny sposób jesteśmy dobre, tysiąc razy zwiększa nasze szanse na sukces, w tym sukces finansowy. Problem polega na tym, że nikt nas nie uczył tak myśleć o pracy. Nikt nas nie uczył uważnie przyglądać się swoim mocnym stronom. Kierujemy się lękiem częściej niż pasją, stresujemy się rozmowami kwalifikacyjnymi, boimy się założenia własnej firmy, boimy się porażek, strat, zwolnień i bezrobocia. Lęk to naturalna reakcja na kontakt z tym, co nieznane.

Jak zacząć?

1. Hamulce

Po pierwsze musisz przyznać, że najprawdopodobniej masz pewne założenia, które mogą działać jak sprawne hamulce Mercedesa klasy A i powstrzymać Cię przed wejściem na ścieżkę pracy, która jest pasją. Gdybyś ich nie miała, być może nie czytałabyś tego artykułu, ponieważ dawno zajmowałabyś się tym, co kochasz. Niektórzy to mają we krwi.

Moja babcia w wieku lat 12 wiedziała, że chce być księgową, dziś ma 82 lata i wciąż pracuje. Raz w tygodniu przyjeżdża po nią kierowca i zawozi do biura, gdzie robi audyt. Jest tak dobra w tym co robi, bo robi to co kocha. Być może nie myślałaś, że można kochać księgowość. Można. Pasja nie musi być górnolotna. Miles Davis też wiedział od dziecka, że chce być jazzmanem. Większość z nas jednak nie wie. Większość z nas musi poszukać swojej ścieżki.

Hamulce. Musisz je rozbroić, rozkręcić na części i odłożyć na bok. Hamulce to myśli, które każdy twórczy przebłysk zamieniają w matową, martwą, bezużyteczną mrzonkę. Zaczynają się od „Ale przecież…” Ale ja nie potrafię, nie umiem, nie da się, to niemożliwe i tak dalej. I co najważniejsze – każdy z hamulców wydaje się być stuprocentową prawdą, z którą nie ma co dyskutować. Tak działa ten mechanizm, którego napędową energią jest lęk. Ale skoro Ty już wiesz, możesz zapobiec tej hamującej sile.

2. Dzieciństwo

Wróć pamięcią do swoich dziecięcych i nastoletnich fantazji. Kim chciałaś być? Zapisz wszystko, co Ci przychodzi do głowy. Następnie pora na odrobinę alchemii. Poszukaj esencji dziecięcego marzenia. Nie daj się zwieść formie.

Nie chodzi o to, aby dokładnie realizować nastoletnie fantazje. Jeżeli chciałaś być aktorką, to esencją tego marzenia może być ekspozycja, sława, silne emocje. Jeżeli chciałaś być lekarzem, być może esencją jest pomaganie innym, ratowanie tego, co cenne. Te esencje mogą być realizowane w różny sposób. Niektórzy z nas mają z nimi kontakt od dziecka, inni nie. Dlatego sama musisz zobaczyć, na ile ten drugi krok będzie dla Ciebie istotny i pomocny.

Przeczytaj także: Każda kobieta ma w sobie talenty, za które ktoś inny jest w stanie zapłacić

3. Kochanie = dawanie

Weź kartkę. Wypisz wszystko to, co kochasz robić. Możesz zrobić to na zasadzie automatycznego pisania, prawie nie odrywając długopisu od kartki. Możesz zapełnić ją powoli, z namysłem. Nie cenzuruj się. Pozwól na swobodny przepływ myśli. Wypisuj rzeczy nie mające związku z pracą, bo mogą Cię naprowadzić na nowy trop. Bądź precyzyjna i wnikliwa. Dociekaj. Zastanów się głębiej. Co kochasz? Co Cię pociąga? Jakie jest drugie dno? Wszystko co napiszesz, może być punktem wyjścia do głębszej refleksji. Odwróć kartkę. Na drugiej stronie wypisz to, co chciałabyś dawać, to co Ty szczególnie możesz dać innym. To, w czym jesteś szczególnie dobra. To, co potrafisz. Albo, to co Cię pociąga.

4. Aplikacje

Ponieważ nie chodzi tu o to, aby zacząć „robić to, co się kocha”, lecz „zarabiać na tym, co się kocha”, w kolejnym kroku musisz porzucić świat ego, jego słodkich upodobań i pomyśleć o tym, czego potrzebują inni. Praca marzeń jest na przecięciu Twoich najmocniejszych stron i potrzeb innych ludzi.

Ludzie nie potrzebują tylko spraw wielkich. Są gotowi płacić za zaspokojenie drugorzędnych potrzeb. Potrzebują kogoś kto zrobi im świetne zdjęcia z wesela, kto doradzi jak zainwestować pieniądze, kto urządzi urodziny dla dziecka. Potrzebują porad, niekonwencjonalnej rozrywki, produktów i usług, które sprawiają że życie jest prostsze i piękniejsze. Popatrz na swoją kartkę. Weź każdy z zapisków pod lupę i dopisz do niego wszystkie aplikacje, czyli możliwości zastosowania, które zaspokoją potrzeby innych. Oddal perspektywę, że to Ty miałabyś się tym zająć. Potraktuj to jak ćwiczenie na wyobraźnię.

Wypisuj wszystko co Ci przychodzi do głowy, jak nie jesteś dobra w burzach mózgu i zacinasz się po pierwszym najbardziej oczywistym przykładzie, to nie rób sobie wyrzutów, tylko podsuń to zadanie komuś innemu. A co.

Przykład: „kocham gotować”.

Aplikacje: kucharz, blogger piszący o gotowaniu, osoba, która robi warsztaty kulinarne (na przykład dla dzieci, albo dla obcokrajowców, albo dla mężczyzn, których matki nie nauczyły nic oprócz robienia herbaty). Osoba, która gotuje w domu dla garstki osób, osoba która prowadzi catering albo gotuje zdrowe jedzenie dla przedszkola…

I tak z całą listą. Jak już skończysz, to zakreśl te pomysły, które najbardziej Cię pociągają.

Przeczytaj także: Jak mądrze porównywać się z innymi? Poznaj nasze podpowiedzi!

5. Test

Pomysły są niematerialne. Cała zabawa zaczyna się w łączeniu eteru z materią. Rzeczywistość ma sporo ograniczeń i cała sztuka w tym, aby sprytnie wpasować się między nie ze swoim pomysłem. Jeżeli masz pomysł i wiesz, kto może być nim zainteresowany, pora na test. Chcesz założyć szkołę językową dla bardzo małych dzieci? Twoimi klientami są ich matki. Zadzwoń do trzech matek małych dzieci i wypytaj je co sądzą o szkole językowej dla maluchów. Podoba im się taki pomysł? Czy są gotowe zapłacić za takie zajęcia? Dlaczego tak? Dlaczego nie? Co ważnego mają Ci do powiedzenia? Każdy pomysł można i należy przetestować na potencjalnych odbiorcach.

Powodzenia!

Grafika: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Założycielka Latającej Szkoły dla Kobiet www.latajacaszkola.pl, doświadczona trenerka z sześcioletnią praktyką, specjalistka od kreatywnych biznesów – redaktorka i pomysłodawczyni przewodnika „Kraków kobiet” (ha!art).
Podyskutuj

Radzisz sobie jako mama,dasz radę wrócić do pracy. Historia Natalii – projekt Mommypreneurs

"Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy? Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy" - tak Natalia Boćkowska, uczestniczka projektu Mommypreneurs, zagrzewa Cię do walki. O siebie i swoje marzenia. I ma rację, bo czasem wystarczy sięgnąć po wsparcie, po wiedzę, pójść na szkolenie. Tak zrobiła Natalia. Przeczytaj co zyskała!
Natalia Boćkowska

Natalia, skorzystałaś z projektu Mommypreneurs – Przedsiębiorcza Mama. Co Cię do tego skłoniło? Skąd ten impuls: „O, chcę wziąć w tym udział, to coś dla mnie?

Do skorzystania z projektu Mommypreneurs skłoniły mnie, chęć przebranżowienia się i uzyskania nowych doświadczeń.

Czym zajmowałaś się przed projektem i przed ciążą?

Przed ciążą pracowałam na wyspie McCafe w Manufakturze. Nie był to szczyt moich marzeń, ale pracowałam tam podczas studiów, więc miałam doświadczenie.

Czy projekt pokrywał się z Twoimi wyobrażeniami? Co sprawiało Ci największą trudność, a co było zaskakująco łatwe?

Projekt bardzo mnie zaskoczył, oczywiście w pozytywnym sensie. Na początku myślałam, że będą to jakieś podstawowe informacje na temat projektowania stron internetowych. Zostałam mile zaskoczona, bo okazało się, że kurs był od podstaw, czyli od HTML do WordPress’a.

Jeśli chodzi o trudności, to muszę wspomnieć, że brałam udział w drugiej edycji programu. Dostałam się do niego podczas pandemii. Zajęcia trwały już jakiś czas, więc największą trudnością było doścignięcie dziewczyn, które już poznały wszystkie podstawy.

Jestem po liceum plastycznym, więc zdobytą tutaj wiedzę mogłam wykorzystać do projektowania stron internetowych, co sprawiło mi olbrzymią satysfakcję.

Poznaj również historię Zuzanny!

Natalia Boćkowska

W pewnym momencie projekt został zakończony, trzeba było zacząć działać na własną rękę. Jak wspominasz te początki? Czy dzięki projektowi rzeczywiście było łatwiej?

Pandemia niestety nie sprzyja w znalezieniu nowej pracy. Niemniej odnalezienie się w nowej sytuacji i zdobycie doświadczenia pokazało mi, co chcę w życiu robić. Już wiem, że chcę zajmować się projektowaniem stron internetowych i pracować w e-marketingu. Postanowiłam wyjść naprzeciw i sama zacząć budować swoją markę, która będzie widnieć pod moim imieniem i nazwiskiem. Zapraszam do odwiedzenia moich stron na Facebooku i Instagramie. Chcę, by moja firma, dzięki wiedzy zdobytej w e-marketingu oraz grafice, pomagała w rozkręcaniu młodych biznesów.

Które korzyści ze szkolenia wydają Ci się najbardziej znaczące?

To jest trudne pytanie, bo wszystko było znaczące w szkoleniu. Przede wszystkim zdobyłam wiedzę i doświadczenie, nabrałam pewności siebie. Uwierzyłam, że mogę robić rzeczy, które lubię i które dają mi satysfakcję, motywując do dalszego działania.

Młodym mamom trudno czasem uwierzyć, że poradzą sobie z czymś nowym. Boją się wyjść z inicjatywą, zostawić dzieci pod czyjąś opieką, zadbać – dla odmiany – o siebie. Masz jakieś rady dla takich mam?

Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy?

Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy.

Przeczytaj też historię Eweliny!

Tak jak Ty, tak i Twoje dziecko potrzebuje spotkań z innymi ludźmi. Pamiętaj również, jeśli Ty będziesz się dobrze czuć, to Twoja rodzina również!

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł powstał w ramach projektu Mommypreneurs – przedsiębiorcza mama.

Zdjęcie: prywatne archiwum Natalii.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×