Czego szukasz

Studio Miłość – od pasji do fotografii do biznesu on – line

„Trwa ogromny boom na kobiece biznesy. Dziewczyny wychodzą do ludzi, zaczynają zarabiać na swoim hobby, zakładają firmy, piszą blogi. A blog to dobra ścieżka rozwoju dla mam, bo daje ogromną swobodę: sama decydujesz, ile czasu na niego poświęcasz. Projekt, który na początku jest czysto hobbystyczny, może z czasem przerodzić się w biznes.” – mówi Dominika Dzikowska, blogerka i fotografka. Może Ty też tak chcesz? Może blogowanie to Twoja szansa na własny biznes?

  • Ewa Moskalik - Pieper - 02/11/2017

Dominiko jesteś fotografką i autorką bloga „Studio miłość”, który poświęcony jest tajnikom fotografii. Domyślam się, że fotografia była pierwsza. Skąd pomysł na prowadzenie bloga?

Blog jest moim sposobem na wyjście do ludzi z tym, co mam im fajnego do zaoferowania. Piszę o fotografii, daję porady i wskazówki, jak robić lepsze zdjęcia, pokazuję moje prace.

Wcześniej miałam typową stronę – portfolio z moimi pracami, ale ponieważ nic się tam nie działo, nie pojawiały się nowe treści i artykuły – praktycznie nikt tam nie zaglądał.

Od pewnego czasu zamiast typowych postów blogowych publikuję też treści w innych formach: postów na Instagramie, filmów na Youtube, czy transmisji live na Facebooku.

Mój blog i wszelkie publikacje w internecie są związane z prowadzonym przeze mnie biznesem. Uważam, że od samego początku warto myśleć o blogowaniu perspektywicznie. Warto planować, w jaki sposób blog pomoże nam budować swoją markę, sprzedawać produkty i usługi. Oczywiście nie dzieje się to od razu, ale warto mieć tę myśl z tyłu głowy.

Jak długo prowadzisz blog? Jakie były początki? Trudne, łatwe? Czy ktoś Ci pomagał w jego założeniu, prowadzeniu?

Blog prowadzę przez ponad dwa lata. Początki były trudne, przede wszystkim dlatego, że nie wiedziałam o czym pisać i dość długo szukałam odpowiedniej formuły. Ale z tego co widzę, to jest normalne, że trudno znaleźć pomysł na bloga „na sucho”.

Najlepiej jest zacząć pisać i w praktyce przekonać się, co najlepiej nam wychodzi i sprawia najwięcej frajdy. Mój blog ma w tej chwili charakter ekspercki. Wpisy pojawiają się rzadko, ale są to długie artykuły z przykładami i ze zdjęciami, które ilustrują to, o czym piszę.

Nikt mi nie pomagał. Wszystkiego uczyłam się sama. Obecnie mamy naprawdę komfortową sytuację: łatwy dostęp do internetu, do wiedzy, do przyjaznych technologii. Kwestie techniczne są stosunkowo łatwe do ogarnięcia.

 

W zakładce „o mnie” na swoim blogu piszesz, że wspierasz kobiety w tym, aby same zajęły się fotografią i cieszyły się nią? Czy to jest Twój cel?

Tak. Uczę kobiety, jak robić świetne zdjęcia na Instagram, na Facebooka, czy na bloga. Naprawdę nie trzeba być profesjonalnym fotografem, ani mieć drogiego sprzętu, żeby świetnie fotografować.

Trwa ogromny boom na kobiece biznesy. Dziewczyny wychodzą do ludzi, zaczynają zarabiać na swoim hobby, zakładają firmy, piszą blogi. Dobra fotografia jest dla nich sposobem, żeby się pokazać i zaprezentować swoje umiejętności szerszej publiczności.

Bardzo mocno wspieram kobiety – nie tylko w dziedzinie fotografii, ale też w przełamywaniu oporów i lęków. Sama długo chowałam swoje prace do szuflady. Musiałam nauczyć się śmiałości i autopromocji. Teraz z powodzeniem działam w internecie, prowadzę kursy online, piszę bloga, jestem aktywna na Instagramie i Facebooku.

Skąd Twoja znajomość fotografii, od kiedy się tym zajmujesz? Kształciłaś się w tym kierunku?

Tak, z wykształcenia jestem fotografką. Studiowałam w Warszawskiej Szkole Fotografii, a od ponad 10 lat jestem tam wykładowczynią. Pracuję też jako komercyjny fotograf.

Od dawna siedzę w temacie, ale moją specjalnością są właśnie proste patenty dla początkujących. Uczę nawet, jak robić świetne zdjęcia telefonem!

Kto lub co Cię inspiruje? Na kimś się wzorujesz? Skąd czerpiesz pomysły?

W tej chwili skupiam się na tym, aby rozwijać mój biznes, także najwięcej inspiracji czerpię od osób, które doskonale radzą sobie w świecie online.

Uwielbiam Olę Budzynską, czyli Panią Swojego Czasu, która uczy, jak działać skutecznie i pokazuje, że można jednocześnie być mamą, fajną babką i prężną bizneswoman.

Dużo nauczyła mnie też Maja Niestrój, znana jako Santi i jej projekt „Zarabiaj jako bloger”.

Fotograficznie, śledzę głównie trendy za granicą i uważnie obserwuję dziewczyny, które budują swoją ekspercką pozycję na Instagramie: Jasmine Star i Hilary Rushford.

Ile czasu poświęcasz na prowadzenie bloga? Czy zamieszczasz wpisy regularnie? Czy może cyklicznie? Jak wygląda Twoja praca nad blogiem?

Można to ująć tak: regularnie tworzę darmowe treści do internetu. Coraz rzadziej mają one formę wpisów blogowych. Często jest to format wideo (np. transmisje live), posty z poradami fotograficznymi na Instagramie, czy prowadzanie grupy fotograficznego wsparcia dla kobiet na Facebooku: Kobieca Foto Szkoła. Poświęcam na to bardzo dużo czasu, ale jest to w tej chwili po prostu nieodłączny element mojej pracy zarobkowej.

Łączenie blogowania z biznesem sprawia, że mam na to więcej czasu i mam większą motywację. Zwłaszcza, że jako mama mam bardzo mało czasu na hobby. Dlatego tak to zorganizowałam, żeby moja pasja była jednocześnie moją pracą!

Czy zdarza Ci się otrzymywać komentarze niepochlebne, krytyka? I jak sobie z tym radzisz? Odpisujesz, czy pozostawiasz bez odzewu?

Kiedy zaczynałam, trochę się tego bałam, ale na szczęście dzieje się to rzadko. Jeśli komentarz jest niemiły i jedynym jego celem jest wbić mi szpilę – kasuję go.

Mój blog, czy mój fanpage na Facebooku to moja przestrzeń. Jestem tam gospodynią i dbam o miłą atmosferę: dla siebie i dla kobiet, które mnie odwiedzają, także hejt jest wykluczony. Krytykę wyrażoną w uprzejmej formie biorę na klatę – z resztą z takich komentarzy często rodzą się ciekawe rozmowy.

Prowadzę też grupę na Facebooku Kobieca Foto Szkoła, gdzie dziewczyny wrzucają swoje zdjęcia z prośbą o ocenę. Bardzo dbam o to, by w grupie panowała przyjazna atmosfera. Nieuprzejme, ostre komentarze wycinam bez wahania.

Bardzo wiele osób boi się pokazać swoje zdjęcia publicznie. Moim celem jest to zmienić, ośmielać kobiety do dzielenia się nawet nieudanymi zdjęciami.

W końcu grupa służy do nauki, a błędy są świetną okazją, żeby doskonalić swoje umiejętności. Ale żeby się to udało, ważna jest bezpieczna przestrzeń, gdzie dajemy sobie rady i wsparcie, zamiast ostrych słów i złośliwości.

Co Ci sprawia najwięcej radości z prowadzenia bloga o takiej tematyce? Z czego czerpiesz najwięcej satysfakcji?

Z kontaktu z moimi czytelniczkami! To jest naprawdę uskrzydlające, czytać ich komentarze i widzieć postępy, jakie robią w dziedzinie fotografii.

Wokół mojej strony powstała już mała społeczność. Dziewczyny odwiedzają nawzajem swoje miejsca w sieci, coraz lepiej się znają. Ja też czuję się z nimi naprawdę zaprzyjaźniona.

Druga wielka satysfakcja to rozwijająca się firma. W tym roku wystartowałam z ofertą kursów fotografii online. Wzięło w nich udział już ponad 200 kobiet.

Jest to dla mnie niezwykle ważne, że blog i cała moja działalność w sieci zaczyna przekładać się na stabilne zarobki.

Jakie masz plany na przyszłość związane z blogowaniem?

Mój plan to docierać do jak największej liczby kobiet zainteresowanych fotografią. Zamierzam tworzyć jeszcze więcej poradników, artykułów i krótkich filmów wideo. W tej chwili mocno pracuję nad regularnością wpisów na blogu i wzbogacaniem ich o bardziej interaktywne treści (czyli łączenie tekstu, zdjęć, wideo, ściągawek do pobrania i wydrukowania), tak by nauka fotografii była jeszcze łatwiejsza i przyjemniejsza.

Jak zachęciłabyś do prowadzenia bloga?

Blog jest świetnym narzędziem, które pozwala wyjść do ludzi z tym, co mamy im do zaoferowania.

W dłuższej perspektywie to dobry sposób na promocję własnego biznesu, rozwijanie sklepu online, czy budowanie eksperckiej pozycji w swojej branży.

Nawet jeśli dopiero startujemy, zachęcam do strategicznego podejścia i zastanowienia się, w jaki sposób będzie można zarabiać na blogu w perspektywie roku, czy dwóch lat.

Jest to dobra ścieżka rozwoju dla mam, bo blog daje ogromną swobodę: sama decydujesz, ile czasu na niego poświęcasz. Projekt, który na początku jest czysto hobbystyczny, może z czasem przerodzić się w biznes.

Jest to też świetny sposób na poznawanie ludzi i budowanie społeczności wokół tematów, które poruszamy.

Dla mnie prowadzenie bloga i tworzenie firmy było też przełomem w życiu towarzyskim, poznałam bardzo wiele fantastycznych kobiet, z wieloma się przyjaźnię. Czuję się częścią internetowej społeczności, gdzie (oprócz kilku hejterów) jest cała rzesza sympatycznych i wspierających ludzi.

Bardzo dziękuję za rozmowę Dominiko i życzę powodzenia!

Rozmawiała Ewa Moskalik – Pieper

Zdjęcie: archiwum Dominiki Dzikowskiej.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wirtualna asystentka bez tajemnic – jak pracuje, co robi i czy chodzi na urlop?

Ela Wolińska od 7 lat pracuje jako wirtualna asystentka, wspierając przedsiębiorców w ich pracy. Czym zajmuje się na co dzień i jak łączy swój zawód z wychowywaniem 2 dzieci? Jeśli Ty też chciałabyś pracować z domu, to sprawdź, jak nasz nowy kurs on-line Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja pomoże Ci to osiągnąć!
  • Joanna Gotfryd - 18/02/2018
Ela Wolińska, wirtualna asystentka

Chciałabyś pracować zdalnie, żeby jak najwięcej czasu móc spędzać z dzieckiem?

Poznaj szczegóły nowego kursu on-line! Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja 

Kurs startuje już 12 marca!

Możesz sfinansować go w 100% z nieoprocentowanej, rządowej pożyczki na kształcenie.

A do 28 lutego możesz zapisać się na kurs w promocyjnej cenie (wpisz na stronie płatności kod promocyjny WAfirstminute).

Tak, chcę poznać szczegóły!

Elu, od 7 lat pracujesz zdalnie, jako wirtualna asystentka. Co Ty konkretnie robisz, czym się zajmujesz?

Wspieram przedsiębiorców w ich codziennej pracy.

Zwięźle i na temat 😉 W czym dokładnie pomagasz firmom? Jakie są Twoje obowiązki na co dzień?

W moim konkretnym przypadku zajmuję się stronami internetowymi: od administrowania, redakcji tekstów, ustawiania SEO, po tworzenie tych stron (pełny content, grafiki, treści itp.).

Obsługuję również profile w social mediach, prowadzę grupy na Facebooku w imieniu klientów. Piszę teksty, robię transkrypcje, tworzę analizy w Excelu, prezentacje, materiały reklamowe, wysyłam oferty i wiele innych. Pomagam tworzyć blogi, vlogi i podcasty, kursy internetowe, artykuły branżowe – są dziesiątki różnych zadań.

Pracujesz dla kilku klientów jednocześnie – czy to są podobne zakresy czynności, czy każdy klient ma inne zlecenia i wymagania?

Początkowo zlecenia były bardzo różne. Zresztą to jest dość charakterystyczne dla tej profesji, że trzeba wypracować swoją specjalizację lub znaleźć niszę.

Kiedy zaczynałam pracę jako VA, nie wiedziałam, że właśnie tak nazywa się mój zawód! Szukałam więc pracy na etacie, byłam nawet dość długo asystentką osobistą trenera biznesu. Dla niego organizowałam głównie szkolenia i konferencje. Jednocześnie szukałam zleceń zdalnych. Było to przeważnie pisanie tekstów, tworzenie prezentacji, pisanie CV, ofert i podań, research w sieci na zadany temat. Potem doszło administrowanie stroną internetową dużej instytucji.

Obecnie, zadania nadal są zróżnicowane, ale gro moich klientów nawiązuje ze mną współpracę przy administrowaniu stron opartych o WordPress oraz przy prowadzeniu profili na Facebooku.

Jakie umiejętności (twarde i miękkie) powinna posiadać wirtualna asystentka?

Przez lata pracy obserwowałam zarówno mój własny rozwój zawodowy, jak również moich koleżanek – na Facebooku, na spotkaniach networkingowych czy konferencjach i doszłam do wniosku, że aby być dobrą wirtualną asystentką powinno się reprezentować umiejętności i cechy charakteru takie jak:

  • umiejętność budowania komunikacji,
  • opanowanie,
  • nastawienie na efekty (bycie konkretnym).

Obligatoryjnie trzeba być bardzo dyskretnym, obowiązkowym i świetnie zorganizowanym.

Specyfiką tego zawodu jest również freelancing i praca z technologiami oraz trendami. Trzeba więc za nimi podążać, nieustannie się dokształcać, czytać, uczyć nowych programów, być otwartym i kreatywnym.

W zależności od zadań jakie zostaną powierzone wirtualnej asystentce, umiejętności twarde mogą się różnić. Podstawowymi jednak, moim zdaniem są: znajomość WordPressa, umiejętność pisania tekstów oraz znajomość na wysokim poziomie programów takich jak Word, Excel i PowerPoint.

A czy wirtualna asystentka musi znać języki obce?

Teoretycznie nie, ale im więcej zna, tym ma więcej możliwości pracy. Jak w każdej branży – znając języki możesz pracować dla klientów z całego świata.

Uważam również, że niezbędna jest minimum podstawowa znajomość języka angielskiego. Im wyższy poziom tym lepiej. Wiele programów ma angielskie menu, np. częściowo WordPress, Photoshop itp. Co więcej, dobra znajomość tego języka pozwala na swobodny research w sieci, a to zadanie należy do podstawowych umiejętności wirtualnej asystentki.

ela wolińska, wirtualna asystentka

Jesteś mamą dwójki dzieci – jak zorganizowałaś sobie pracę? Czy jesteś dostępna on-line 24/7? Czy pracujesz w konkretnych godzinach?

Staram się reagować ad hoc, dlatego moi klienci mają ze mną kontakt niemal całą dobę. Prowadzę również, jak wspominałam, profile w social media, co również wymaga ode mnie bycia online. To nie znaczy jednak, że 24/7 siedzę ze wzrokiem utkwionym w monitor. Większość obowiązków mam stałych, abonamentowych, dlatego wypełniam je kiedy dzieci są w przedszkolu. Inne, o ile nie mam wyznaczonego deadline’u, wykonuję w pierwszej wolnej chwili. Zawsze informuję klienta kiedy będę mogła się zająć tymi najpilniejszymi zadaniami.

Kiedy jednak dzieci wracają po południu do domu, staram się być tylko dla nich. Weekendy również pracuję o wiele mniej. Robię tylko to, co pilne.

Oboje z mężem prowadzimy swoje firmy. We własnym biznesie zawsze jest coś do zrobienia. Zauważyłam jednak, że bardzo dużo korzyści wynika z odkładania na bok obowiązków, kiedy jest czas dla rodziny.

Czuję równowagę, nie przegapiam niczego w życiu moich maluchów, ale i, paradoksalnie, nie zawalam terminów. Spokojnie, z rozwagą gospodaruję czasem. Dzięki temu wszystko zrobione jest punktualnie, a ja nie czuję nacisku ani frustracji. Moje dzieci zaś wiedzą, że mogą na mnie liczyć.

Mamy często pytają nas o pracę, którą mogą wykonywać jednocześnie opiekując się dzieckiem, z doskoku – czy praca Wirtualnej Asystentki w takim systemie jest możliwa?

Praca wirtualnej asystentki to normalne stanowisko i wymaga od nas takiego samego profesjonalizmu jak każdy inny zawód. To, że pracujemy z domu nie zwalnia nas z zaangażowania i zawodowstwa. Owszem, ta praca wiele ułatwia przy organizacji opieki nad dzieckiem, w pogodzeniu obowiązków z wychowywaniem maluchów. Nigdy jednak nie zapominajmy, że to są wciąż obowiązki.

Ja bardzo mocno „walczę” z brakiem profesjonalizacji w tym zawodzie. Nie wyobrażam sobie odpisywać na e-mail trzymając dziecko na ręku albo tworzyć prezentację dla klienta jednocześnie zabawiając swojego malucha.

Dobrą umiejętnością jest brak oporów przed proszeniem o pomoc. W Polsce wciąż pokutuje przeświadczenie, że to kobieta ma wychowywać dzieci, a po porodzie okres macierzyński poświęcić tylko maleństwu. Prowadząc własną działalność gospodarczą nie można sobie pozwolić na rok wolnego. No chyba, że chcemy od nowa wszystko zaczynać po upływie tego czasu, albo mamy zatrudnioną własną wirtualną asystentkę, która przejmie nasze obowiązki 😉

Po urodzeniu drugiego syna 2-3 razy w tygodniu przychodziła do nas niania, żeby odciążyć mnie przy małym. Kilka razy usłyszałam komentarze w stylu, że sobie nie radzę. W ogóle się nimi nie przejmowałam. Byłam za ścianą, kiedy niania spędzała czas z moim dzieckiem, więc nadal mogłam karmić i w razie czego reagować na potrzeby maleństwa, ale mogłam też skupić się na pracy.

My kobiety mamy podzielną uwagę, ale i granice możliwości. Prośmy więc o pomoc – może babcia mogłaby przychodzić, może niania, chociaż na kilka godzin bądź w wyznaczone dni.

Jestem też bardzo przeciwna traktowaniu zawodu wirtualnej asystentki jako pracy dorywczej. Często dostaję oferty współpracy, w których mamy wprost piszą, że ze względu na dziecko, albo pracę w innej firmie na etacie są dyspozycyjne np. godzinę – dwie dziennie. Nie. Takie podejście do niczego nie prowadzi. Albo decydujesz się na konkretną ścieżkę kariery jako WA, albo na pracę na etacie gdzieś indziej. Dorobienie na waciki mija się z celem.

Ja popełniłam ten błąd i zmarnowałam kilka lat. Gdy zdecydowałam się tylko na tę właśnie ścieżkę kariery, nabrała ona ogromnego rozpędu. Okazało się również, że wszystkie moje lęki o brak zleceń, o niewystarczające umiejętności itp. były nieuzasadnione.

Prowadzisz własną działalność, w jaki sposób szukasz klientów? Jak szukać klientów w tym zawodzie na początku?

Paradoksalnie, na początku klienci znajdowali mnie 😉 Zawsze miałam tzw. lekkie pióro, więc zaczęło się od tego, że kilku znajomych poprosiło mnie o napisanie jakiegoś tekstu. Proszono mnie o redakcje, o research itd. A potem zaczęto polecać.

Mam również firmę, która zajmuje się oprawą muzyczną uroczystości. Zaczęłam więc wykorzystywać umiejętności organizacyjne i zostałam asystentką osobistą trenera biznesu.

W każdym razie polecano mnie, zlecenia wpadały jedno za drugim.

Przełomowym momentem było utworzenie własnej strony www.pomocdlabiznesu.pl z ofertą i dołączenie do kilku grup biznesowych na Facebooku.

To właśnie na grupach można znaleźć najwięcej najciekawszych zleceń. Jest też Oferia, Useme i mnóstwo innych portali z ofertami pracy zdalnej.

Czy wirtualna asystentka idzie czasem na urlop? 😉

Tak, ale zabiera ze sobą laptopa 🙂

Ja dużo podróżuję. Często jeździmy też odpocząć na wieś. W czasie np. wakacyjnego urlopu zawsze informuję klientów, że będę mniej dostępna. Jednakże nie urywam kontaktu, nie znikam na 2 tygodnie, nie zostawiam niedokończonej pracy. Moi klienci cenią te responsywność i szczerość.

ela wolińska

Elu, będziesz jedną z mentorek w najnowszym kursie on-line, który organizujemy wspólnie z Coders Trust. Będziesz się dzielić swoim doświadczeniem, wiedzą – czego konkretnie mamy nauczą się od Ciebie?

Oprócz niezbędnych umiejętności twardych, programowych, będzie okazja do nauczenia się również tego, jak tworzyć oferty, wyceniać usługi, budować relacje, tworzyć komunikację, gdzie i w jaki sposób szukać ofert, jak na nie odpowiadać, gdzie i czego się uczyć itd.

Wydaje mi się, że ważną rzeczą jest to, że jest to pierwszy tak duży kurs na wirtualną asystentkę, który dodatkowo łączy wspomniane umiejętności twarde z miękkimi oraz life stylem jako mama, jako kobieta aktywna i jako przedsiębiorca.

Jak przekonałabyś mamy, że bycie wirtualną asystentką to świetny pomysł na pracę i pogodzenie jej z wychowywaniem dzieci?

Z roku na rok przybywa pracowników zdalnych. Przybywa przedsiębiorców, specjalistów i freelancerów. Rośnie tym samym zapotrzebowanie na pracowników, którzy zdalnie ogarną techniczne zaplecza właścicieli firm.

Praca zdalna jako wirtualna asystentka daje ogromne możliwości. Znajdując swoją niszę, swoją specjalizację, sama sobie stajesz się swoim szefem.

To Ty decydujesz kiedy i co robisz, Ty planujesz swój grafik, Ty wyceniasz swoje usługi i zarządzasz swoim czasem, domem i umiejętnościami.

Ciekawe zlecenia, fantastyczni klienci z ogromną wiedzą branżową to dodatkowa wartość dodana.

A największą wartością jesteś Ty, Twoje szczęście, Twoja wolność, oraz Twoje dzieci.

Przy nich jeszcze bardziej doceniam moją pracę. Gdy któreś zachoruje, nie martwię się kto będzie z nim w domu, nie biegam po L4 i nie zamartwiam się co powie szef. Nigdy też nie brakuje mnie na uroczystościach w przedszkolu. Wbrew pozorom mam dla moich chłopców o wiele więcej czasu niż kiedykolwiek miałabym na etacie.

Co dla mnie jest równie ważne – to dzięki takiemu systemowi pracy mam bardzo poukładane relacje z moim mężem. Wspieramy się nawzajem i dopingujemy w rozwoju.

Piszesz też książkę o pracy Wirtualnej Asystentki – kiedy będzie można ją przeczytać i o czym dokładnie będzie książka?

Między innymi. A dokładnie o pracy WA w Polsce. Na Zachodzie ten zawód jest bardzo popularny. U nas to wciąż nowość. Kiedy mówię komuś czym się zajmuję, nieustannie widzę zaskoczenie. To moja misja, żeby nauczyć czym jest zawód wirtualnej asystentki, pokazać jak i co można oddelegować i w czym można pomóc.

Książka ukazać się ma w postaci e-booka już w marcu. Czy będzie wersja papierowa to się okaże 🙂 W końcu pracuję z komputerem 😉

Dziękuję Ci za rozmowę!

Chciałabyś pracować tak jak Ela? Pierwsza edycja kursu Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja rusza już 12 marca!

W 8 tygodni zdobędziesz nowy zawód i zaczniesz pracować zdalnie.

Do 28 lutego obowiązuje promocyjna cena kursu – należy wpisać na stronie płatności kod promocyjny WAfirstminute.

Pamiętaj, że kurs on-line możesz sfinansować w 100% z pożyczki na kształcenie. Nabór wniosków już ruszył i liczy się kolejność zgłoszeń. Nie czekaj!

Tak, chcę poznać szczegóły nowego zawodu, chcę pracować z domu, na własnych zasadach!

Zdjęcia: archiwum Ela Wolińska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Praca na etacie i własny biznes? – poznajcie Kreatywnie Zakręconą

Ania wie, co oznacza praca na etacie i własny biznes, i jeszcze macierzyństwo! W końcu jest Kreatywnie Zakręconą mamą dwójki dzieci. Rozwinęła swoją pasję do szycia i fotografii - sprzedaje śliczne spódniczki pettiskirt, prowadzi warsztaty z postprodukcji zdjęć. A wszystko to oczywiście ogarnia zanim dzieci wrócą ze szkoły i przedszkola, albo kiedy pójdą już spać. Jak to robi? Co sprawia, że jest dumna z tego, kim jest? Że jest szczęśliwa? :)
  • Agnieszka Kumorek - 15/02/2018

Wraz z dziećmi pojawiły się Twoje dwie pasje – fotografia i szycie 🙂 Czy to bycie mamą wyzwoliło w Tobie ogromne pokłady kreatywności? 😉

Zawsze lubiłam tworzyć. Już w szkole podstawowej, jeżdżąc na wakacje na wieś, spędzałam długie godziny w warsztacie stolarskim. Zbijałam mebelki dla lalek z drewnianych odpadków. Zajmowałam się haftem krzyżykowym, decoupage, później przyszła pora na naukę szycia. Ta chęć drzemała we mnie zawsze. Ale to właśnie czas drugiej ciąży i przymusowe zwolnienie lekarskie pozwoliło mi znaleźć czas na naukę.

Od kilku lat tworzysz jako Kreatywnie Zakręcona. Jakie były początki? Od razu wystartowałaś z biznesem?

Pracuję na cały etat jako nauczyciel języka angielskiego. Jednak godziny pracy są na tyle nieobciążające, że znajduję swobodnie czas także na prowadzenie działalności.

Zaczynałam od szycia na własne potrzeby – maskotki Tilda, drobiazgi do pokoju dziecięcego, ale dobre opanowanie tworzenia spódniczek pettiskirt i zainteresowanie jakie wzbudzały, kazały mi rozważyć założenie działalności gospodarczej i regularnej ich sprzedaży.

Założenia firmy bałam się strasznie. Niestety chcąc działać legalnie na rynku, musiałam ten strach przezwyciężyć. Rodzina poparła mój pomysł. Było mi o tyle łatwiej, że nie zrezygnowałam z pracy zawodowej, mogłam w każdej chwili działalność zakończyć.

Jak udaje Ci się pogodzić własny biznes z byciem mamą?

To chyba dlatego, że wszystko to robię w domu. Jestem zawsze “pod ręką”. Nie znikam na długie godziny, dzieci i mąż mają ze mną stały kontakt.

Moje dzieci same potrafią się sobą zająć. Bawią się ze sobą dość zgodnie, a potrzebują też odrobiny samotności, by oddać się ulubionym zajęciom. Najczęściej pracuję zanim dzieci wrócą ze szkoły i przedszkola, i gdy pójdą już spać.

kreatywnie zakręcona

Masz swój blog, fanpage… i lubisz być nieustannie czymś zajęta 😉 Prowadzisz warsztaty z obróbki fotografii. Do kogo je kierujesz?

Warsztaty z postprodukcji zdjęć są odpowiedzią na zainteresowanie fotografów (głównie dziecięcych) moim stylem pracy ze zdjęciami. Sama bywam na warsztatach innych fotografów, których cenię, by poznać ich warsztat i podszkolić się. Tego nigdy za wiele.

A kim są Twoje małe modelki, które widzimy na zdjęciach? 🙂

Modelują mi praktycznie wyłącznie moje dzieci – oczywiście za odpowiednie “wynagrodzenie”.

Nieustannie się rozwijasz. Jak dużo czasu na to poświęcasz?

Praktycznie co miesiąc kupuję jakiś kurs on-line, by uczyć się kolejnych umiejętności. Oglądam w tzw. “wolnej chwili”. Owszem pasja to podstawa, ale znajomość rynku jest również kluczowa. Obserwuję od lat środowisko “szyciowe” i wyciągam wnioski.

A co według Ciebie jest najtrudniejsze w prowadzeniu własnego biznesu?

Najtrudniejszą – papierkową część zleciłam księgowej. Choć umysł ze mnie ścisły, oddałam tę wątpliwą przyjemność fachowcom. Pozostawiłam sobie radość tworzenia.

Planujesz nowości w swojej ofercie w przyszłości?

Przyszłość… nie wiem. Szczerze. Mam stałą ofertę i tego się trzymam (pettiskirt). Niektóre rzeczy szyję na indywidualne zamówienie (bardzo rzadko). Czasem wprowadzam coś do oferty w bardzo limitowanej ilości. Jeśli mnie coś zainspiruje, będzie wróżyło dobrą sprzedaż i szycie tego będzie sprawiać mi przyjemność, na pewno pojawi się w mojej ofercie.

kreatywnie zakręcona

Z czego jesteś najbardziej dumna?

Wiele aspektów mojego życia napawa mnie dumą. Rodzina, praca zawodowa (jestem nauczycielem), własny biznes, marka, którą wypracowałam, wiedza, którą zdobyłam (i wciąż zdobywam nieustannie się szkoląc).

W zasadzie dumna jestem z tego, kim jestem i i śmiało spoglądam codziennie w lustro.

Po 5 latach w biznesie nabrałaś doświadczenia. Z perspektywy czasu… co powiedziałabyś mamie, która potrzebuje małej motywacji do rozpoczęcia własnej działalności?

Życzyłabym jej dużo samozaparcia i … pokory.

Samozaparcia – by nie poddawać się chwilowym przeciwnościom, umieć zagryźć zęby i robić to, w co się wierzy. Pokory – by z godnością przyjąć słowa krytyki i umieć zrewidować swoje poczynania.

Dziękuję Ci za rozmowę!

Jeśli chciałabyś zobaczyć więcej pięknych kreacji od Kreatywnie Zakręconej, odsyłamy do jej strony kreatywnie-zakrecona.pl oraz fanpage.

W ofercie znajdziecie puszyste, falbaniaste i mięciutkie niczym chmurka spódniczki pettiskirt uszyte na indywidualne zamówienia 🙂

Zdjęcia: własność Kreatywnie Zakręcona

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbatki w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail