Czego szukasz

Spotkania statusowe, czyli małżeńskie biznesplanowanie

Jak dwójka wspierających się rodziców może pomóc sobie nawzajem w realizacji planów zawodowych? Pierwszym krokiem może być dobra rozmowa! Nie ma znaczenia, czy poszukujesz pracy, czy masz jej za dużo. Kiedy jesteś rodzicem, czasu zawsze na wszystko jest za mało… I jak tu „iść do przodu” czy realizować swoje plany i zamierzenia?

O co chodzi?

W tym tekście opisuję pewien zwyczaj, który od prawie roku jest stałym punktem w naszym rodzinnym kalendarzu. Mowa o spotkaniach, jak je sobie roboczo nazwaliśmy, „statusowych”, podczas których wraz z żoną omawiamy tematy dla nas ważne. Zwłaszcza te związane z naszą pracą i projektami, w które jesteśmy zaangażowani.

Nim opowiem nieco więcej o celu i formule tych spotkań, najpierw kilka słów o tym, skąd wziął się sam pomysł. Ano z tego, że mamy dwójkę dzieci, kota, prace i pasje … i o wiele za mało czasu, by realizować się na wszystkich frontach. I stąd też właśnie zaczęliśmy odczuwać potrzebę, by choć na chwilkę się zatrzymać, by nieco z góry spojrzeć na to, co robimy w życiu, by wspólnie przedyskutować nasze postępy, porażki i zamierzenia.

Idea takich spotkań pochodzi ze sposobu, w jaki obecnie prowadzi się projekty informatyczne. Bardzo dużą rolę odgrywają w nich „retrospekcje”, czyli spotkania zespołu, podczas których omawia się pewien zakończony właśnie etap projektu, by wyciągnąć z niego wniosku na przyszłość. Chodzi o znalezienie dobrych i słabych stron tego, co się zrobiło, i o wspólne przemyślenie kolejnych etapów prac, by zrobić wszystko sprawniej, lepiej i mniejszym wysiłkiem.

Ktoś w tym miejscu mógłby zapytać: „ale po co osobne spotkanie? czy codzienne rozmowy nie wystarczą?”. Z naszego doświadczenia wynika, że nie, nie wystarczą. Pośpiech, a nierzadko i zdenerwowanie, towarzyszące codziennym rozmowom prowadzonym w trakcie robienia obiadu lub zakupów, wychodzenia z dziećmi lub odbieraniem telefonów, nie pozwalają na dotarcie do sedna sprawy. W trakcie dnia można wymienić się najważniejszymi informacjami, ale nie da się na spokojnie przedyskutować ważnych życiowo/zawodowych spraw i decyzji. Stąd też idea osobnego spotkania, którego tematy mogą być bardzo różne. Kiedy jedna osoba szuka pracy i potrzebuje wsparcia albo zamierza zaangażować się w jakieś nowe działania, przygotowuje się do założenia własnej firmy czy decyduje o powrocie do pracy… Tematy spotkań pisze samo życie…

Tylko spotkanie i aż spotkanie…

Zazwyczaj na początku spotkania musimy poświęcić trochę czasu na sprawy bieżące, mniej istotne dla naszego życia zawodowego, ale ważne dla funkcjonowania rodziny. Nie da się też tak od razu rozpocząć rozmowy na poziomie strategicznym, gdy w głowie wciąż jeszcze szumią różne sprawy organizacyjne. Nie spieszymy się, dajemy sobie na to czas, jednak pilnujemy, by główny cel spotkania został zrealizowany. A głównym celem, co może warto tu powtórzyć, jest wspólne przedyskutowanie zawodowych czy osobistych, ważnych planów i zamierzeń każdego z nas.

Samo spotkanie to po prostu rozmowa. Bez pośpiechu, z nastawieniem na słuchanie, z pełnym zaangażowaniem. Nie jest to trudne, wszak oboje życzymy sobie jak najlepiej, a co więcej sukcesy lub porażki każdego z nas odbijają się przecież na naszym życiu małżeńskim i rodzinnym. Stąd też ja, wspierając Agnieszkę pomysłami lub szukając luk w jej planach, przysługuję się też i sobie. I vice versa.

Po prawie roku takich spotkań mogę je szczerze polecić. Dzięki nim udaje nam się lepiej poznać i zrozumieć swoje zamierzenia. Ja rozumiem, dlaczego Agnieszka naprawdę powinna pojechać na jakąś konferencję, a Ona, że przygotowanie danego szkolenia to dla mnie faktycznie istotna sprawa. Wiedząc to, dużo łatwiej układać plany na przyszłość – czy to urlopowe, czy to dotyczące opieki nad dziećmi. Poza tym bardzo przyjemnie jest dowiedzieć się od Tej Drugiej Osoby, czym żyje, co ją w danej chwili absorbuje, na czym skupia uwagę.

Wspólna rozmowa, pozwala też na spojrzenie z dystansu na własne plany i zamierzenia. Już sam fakt, że trzeba zwerbalizować swoje zamiary, sprawia, że pewne rzeczy, dotąd niejasne i „ukryte”, nagle stają się oczywiste. Być może jest to korzyść zwłaszcza dla mnie, jako że większość moich projektów prowadzę sam, a Agnieszka ma zazwyczaj współpracowników, z którymi podobne sprawy omawia.

Wreszcie, i tu być może dochodzimy do sedna, takie spotkanie to po prostu mile spędzony wieczór na rozmowie o rzeczach ważnych dla nas obojga.

Dobre rady

Na koniec garść (dość oczywistych) rad:

  • Staramy się zorganizować spotkanie poza domem. Po pierwsze przyjemnie jest gdzieś wyjść, po drugie łatwiej oderwać się wówczas od spraw domowych, po trzecie nie nasłuchujemy jednym uchem odgłosów z pokoju dzieci. 🙂
  • „Status” to spotkanie we dwoje. Dzieci? Pod opieką dziadków, cioć lub niani. 🙂
  • Piętnaście minut nie wystarczy; potrzebne są przynajmniej 2 godziny. U nas zazwyczaj spotkania „statusowe” wypełniają cały wieczór.
  • Postaraj się zrobić z tego przyjemność – rozmawiać można przy kolacji, winie. Zwłaszcza przy winie rozmawia się wyśmienicie. 🙂
  • Struktura? Nie narzucamy sobie żadnej, pilnujemy tylko, by każde z nas miało możliwość przedstawienia i przedyskutowania istotnych dla niego tematów.
  • Spotykamy się mniej więcej raz w miesiącu, ale nie mamy ustalonych dat. Szukamy sprzyjającego dnia, w którym możemy łatwiej zapewnić opiekę do dzieci.

Życzę udanych spotkań!

Zdjęcie: www.sxc.hu/profile/ddrccl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Zawodowo informatyk, prywatnie mąż i tata. Prowadzi bloga poświęconego technologii. W 2012 wydał swoją własną książkę (dla hardcorowych programistów, nie polecam ;), a obecnie odpoczywa wyczerpany twórczym wysiłkiem.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie