Czego szukasz

Spotkania statusowe, czyli małżeńskie biznesplanowanie

Jak dwójka wspierających się rodziców może pomóc sobie nawzajem w realizacji planów zawodowych? Pierwszym krokiem może być dobra rozmowa! Nie ma znaczenia, czy poszukujesz pracy, czy masz jej za dużo. Kiedy jesteś rodzicem, czasu zawsze na wszystko jest za mało… I jak tu „iść do przodu” czy realizować swoje plany i zamierzenia?

  • Tomasz Kaczanowski - 10/09/2012

O co chodzi?

W tym tekście opisuję pewien zwyczaj, który od prawie roku jest stałym punktem w naszym rodzinnym kalendarzu. Mowa o spotkaniach, jak je sobie roboczo nazwaliśmy, „statusowych”, podczas których wraz z żoną omawiamy tematy dla nas ważne. Zwłaszcza te związane z naszą pracą i projektami, w które jesteśmy zaangażowani.

Nim opowiem nieco więcej o celu i formule tych spotkań, najpierw kilka słów o tym, skąd wziął się sam pomysł. Ano z tego, że mamy dwójkę dzieci, kota, prace i pasje … i o wiele za mało czasu, by realizować się na wszystkich frontach. I stąd też właśnie zaczęliśmy odczuwać potrzebę, by choć na chwilkę się zatrzymać, by nieco z góry spojrzeć na to, co robimy w życiu, by wspólnie przedyskutować nasze postępy, porażki i zamierzenia.

Idea takich spotkań pochodzi ze sposobu, w jaki obecnie prowadzi się projekty informatyczne. Bardzo dużą rolę odgrywają w nich „retrospekcje”, czyli spotkania zespołu, podczas których omawia się pewien zakończony właśnie etap projektu, by wyciągnąć z niego wniosku na przyszłość. Chodzi o znalezienie dobrych i słabych stron tego, co się zrobiło, i o wspólne przemyślenie kolejnych etapów prac, by zrobić wszystko sprawniej, lepiej i mniejszym wysiłkiem.

Ktoś w tym miejscu mógłby zapytać: „ale po co osobne spotkanie? czy codzienne rozmowy nie wystarczą?”. Z naszego doświadczenia wynika, że nie, nie wystarczą. Pośpiech, a nierzadko i zdenerwowanie, towarzyszące codziennym rozmowom prowadzonym w trakcie robienia obiadu lub zakupów, wychodzenia z dziećmi lub odbieraniem telefonów, nie pozwalają na dotarcie do sedna sprawy. W trakcie dnia można wymienić się najważniejszymi informacjami, ale nie da się na spokojnie przedyskutować ważnych życiowo/zawodowych spraw i decyzji. Stąd też idea osobnego spotkania, którego tematy mogą być bardzo różne. Kiedy jedna osoba szuka pracy i potrzebuje wsparcia albo zamierza zaangażować się w jakieś nowe działania, przygotowuje się do założenia własnej firmy czy decyduje o powrocie do pracy… Tematy spotkań pisze samo życie…

Tylko spotkanie i aż spotkanie…

Zazwyczaj na początku spotkania musimy poświęcić trochę czasu na sprawy bieżące, mniej istotne dla naszego życia zawodowego, ale ważne dla funkcjonowania rodziny. Nie da się też tak od razu rozpocząć rozmowy na poziomie strategicznym, gdy w głowie wciąż jeszcze szumią różne sprawy organizacyjne. Nie spieszymy się, dajemy sobie na to czas, jednak pilnujemy, by główny cel spotkania został zrealizowany. A głównym celem, co może warto tu powtórzyć, jest wspólne przedyskutowanie zawodowych czy osobistych, ważnych planów i zamierzeń każdego z nas.

Samo spotkanie to po prostu rozmowa. Bez pośpiechu, z nastawieniem na słuchanie, z pełnym zaangażowaniem. Nie jest to trudne, wszak oboje życzymy sobie jak najlepiej, a co więcej sukcesy lub porażki każdego z nas odbijają się przecież na naszym życiu małżeńskim i rodzinnym. Stąd też ja, wspierając Agnieszkę pomysłami lub szukając luk w jej planach, przysługuję się też i sobie. I vice versa.

Po prawie roku takich spotkań mogę je szczerze polecić. Dzięki nim udaje nam się lepiej poznać i zrozumieć swoje zamierzenia. Ja rozumiem, dlaczego Agnieszka naprawdę powinna pojechać na jakąś konferencję, a Ona, że przygotowanie danego szkolenia to dla mnie faktycznie istotna sprawa. Wiedząc to, dużo łatwiej układać plany na przyszłość – czy to urlopowe, czy to dotyczące opieki nad dziećmi. Poza tym bardzo przyjemnie jest dowiedzieć się od Tej Drugiej Osoby, czym żyje, co ją w danej chwili absorbuje, na czym skupia uwagę.

Wspólna rozmowa, pozwala też na spojrzenie z dystansu na własne plany i zamierzenia. Już sam fakt, że trzeba zwerbalizować swoje zamiary, sprawia, że pewne rzeczy, dotąd niejasne i „ukryte”, nagle stają się oczywiste. Być może jest to korzyść zwłaszcza dla mnie, jako że większość moich projektów prowadzę sam, a Agnieszka ma zazwyczaj współpracowników, z którymi podobne sprawy omawia.

Wreszcie, i tu być może dochodzimy do sedna, takie spotkanie to po prostu mile spędzony wieczór na rozmowie o rzeczach ważnych dla nas obojga.

Dobre rady

Na koniec garść (dość oczywistych) rad:

  • Staramy się zorganizować spotkanie poza domem. Po pierwsze przyjemnie jest gdzieś wyjść, po drugie łatwiej oderwać się wówczas od spraw domowych, po trzecie nie nasłuchujemy jednym uchem odgłosów z pokoju dzieci. 🙂
  • „Status” to spotkanie we dwoje. Dzieci? Pod opieką dziadków, cioć lub niani. 🙂
  • Piętnaście minut nie wystarczy; potrzebne są przynajmniej 2 godziny. U nas zazwyczaj spotkania „statusowe” wypełniają cały wieczór.
  • Postaraj się zrobić z tego przyjemność – rozmawiać można przy kolacji, winie. Zwłaszcza przy winie rozmawia się wyśmienicie. 🙂
  • Struktura? Nie narzucamy sobie żadnej, pilnujemy tylko, by każde z nas miało możliwość przedstawienia i przedyskutowania istotnych dla niego tematów.
  • Spotykamy się mniej więcej raz w miesiącu, ale nie mamy ustalonych dat. Szukamy sprzyjającego dnia, w którym możemy łatwiej zapewnić opiekę do dzieci.

Życzę udanych spotkań!

Zdjęcie: www.sxc.hu/profile/ddrccl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Tomasz Kaczanowski
Zawodowo informatyk, prywatnie mąż i tata. Prowadzi bloga poświęconego technologii. W 2012 wydał swoją własną książkę (dla hardcorowych programistów, nie polecam ;), a obecnie odpoczywa wyczerpany twórczym wysiłkiem.
Podyskutuj

Jak zacząć przygodę z planowaniem i skutecznie realizować swoje plany?

Kiedy na świecie pojawia się dziecko wielu rodzicom może wydawać się, że ogarnięcie rzeczywistości nie jest możliwe. Oczywiście, dzieci są różne, ale pewne jest, że trzeba wszystko zorganizować inaczej, od nowa. I chociaż każdy tydzień wymaga modyfikacji nie tylko planów, ale też sposobu planowania, to jestem zdania, że wprowadzenie pewnych zmian i nawyków może usprawnić życie całej rodziny.
  • Katarzyna Raiter-Łuksza - 11/09/2019

Planowanie dla Mam – czy to dla każdej z nas?

Takie pytanie padało często pod postami, kiedy założyłam bloga i social media Mama Manager. Odpowiadam na to zawsze tak samo: nie, planowanie nie jest dla każdej Mamy. Już tłumaczę dlaczego.

Efektywne planowanie jest procesem, który wymaga zaangażowania, wprowadzania zmian, szybkich reakcji i analizy rezultatów. Nie każdy młody rodzic ma na to czas, chęci lub zwyczajnie woli działać idąc na tzw. “żywioł”. I to jest ok, ważne, aby dobrze czuć się w wybranym rozwiązaniu. Jeśli nie chcesz poświęcać czasu na analizę lub zwyczajnie Twoje zadania nie są wymagające i samo planowanie zajmie więcej niż ich realizacja, odpuść.

Które Mamy powinny pomyśleć o planowaniu?

Temat organizacji może być ciekawy na każdym etapie macierzyństwa, a to dlatego, że każdy z nich jest inny i bardzo wymagający. Jeśli czujesz, że ciągle brakuje Ci na coś czasu, nie wyrabiasz się z zadaniami, a o chwili dla siebie możesz tylko pomarzyć, zdecydowanie powinnaś ułatwić sobie życie planując.

Nieważne czy w Twoim przypadku planowanie będzie dotyczyło domowych czynności, planu sprzątania, czy dużych projektów życiowych jak np. powrót do pracy. Wykorzystując metody planowania, będziesz w stanie działać efektywniej i przede wszystkim będziesz w stanie zminimalizować stres.

Co można planować będąc Mamą?

Planować można wiele, od zwykłych i prostych domowych czynności, po bardziej złożone domowe projekty, jak np. wyjazd na wakacje. Planowanie zacznij od zadania sobie pytania: Jaki chcę osiągnąć efekt końcowy?

Co więc możemy planować w domu, aby żyło nam się prościej?

  • zadania dnia,
  • budżet domowy,
  • plany posiłków (miesiąc, tydzień, dzień),
  • plany sprzątania,
  • listy zakupów i harmonogram zakupów,
  • randki z partnerem,
  • rutyny,
  • plany wakacji,
  • plany wyjścia do kosmetyczki, fryzjera,
  • plany spotkań ze znajomymi,
  • czas tylko dla siebie,
  • i inne.

Jak możesz planować?

Wybierz dogodną dla siebie formę i okres w jakim chcesz planować. Możesz robić to codziennie, jeden raz w tygodniu czy miesiącu. Zależy od tego co i w jakiej formie planujesz i jak Tobie jest najwygodniej. Poza okresem planowania musisz zdecydować się na formę, są to np.:

  • kalendarz online,
  • planer czasu,
  • bullet journal,
  • kartki “checklisty”,
  • aplikacja np. Trello,
  • kalendarz papierowy,
  • kalendarz czy notatnik w telefonie.

Usystematyzowane planowanie w jednym miejscu pomaga np. kiedy chcesz powrócić do danego zadania, dnia, celu. Dziennie planowanie ułatwi Ci mój autorski Mamuśkowy Planer, czyli planer dzienny dla Mam.

Jakie zadania wpisywać?

Tutaj również jest wiele opcji. Na początku mojej przygody z macierzyństwem wpisywałam sobie wszystkie zdania, a były one głównie związane z opieką nad maleństwem. Jednak odznaczanie zrealizowanych czynności dawało mi poczucie chociaż tej minimalnej kontroli i różnorodności.

Były dni, kiedy wstawienie zmywarki czy pralki było dla mnie wyzwaniem niczym zdobycie masywu górskiego. W miarę upływu miesięcy zadania zmieniały się, a moja taktyka wpisywania ich również ulegała modyfikacji.

Realizowanie zadań

Samych sposobów na zarządzania swoimi zadaniami jest przynajmniej kilkadziesiąt. Wybrałam dla Ciebie kilka propozycji.

Priorytety

Zadania wpisuj od ogółu do szczegółu. Kiedy masz więcej czasu i możesz wykonać więcej zadań, nadaj im priorytety i wykonuj te, które dadzą Ci możliwie największe korzyści. Zgodnie z macierzą Eisenhowera zadania dzielimy na:

  • pilne i ważne,
  • pilne i nieważne,
  • niepilne i ważne,
  • niepilne i nieważne.

W oryginale każdy z punktów ma ramy czasowe, jednak na potrzeby planowania zadań rodzica małego dziecka proponuję priorytety własnych zadań nadawać intuicyjnie.

80:20

Zasada Pareto w przypadku zarządzania swoimi zadaniami jest powiązana z nadawaniem priorytetów. Zgodnie z tą zasadą 80% wyniku generuje zaledwie 20% naszych zadań. Jeśli uda Ci się dobrze wybrać te, które dadzą potencjalnie największy efekt, jesteś w stanie osiągnąć dużą część wymarzonego efektu.

Technika Pomodoro

To jedna z nazywanych przeze mnie “kuchennych” metod zarządzania czasem (są jeszcze techniki: Salami i Sera szwajcarskiego). Pomodoro idealnie sprawdza się w życiu młodych rodziców, ponieważ zakłada realizowanie zadań bez przerw w danym czasie.

W oryginale jest to 25 minut pracy na 5 minut przerwy, jednak na nasze potrzeby przyjmijmy, że czasem działania mogą być drzemki dziecka. Jednak ważne, aby w tym czasie faktycznie działać na 100%, nie zapominając o zrobieniu sobie chwili przerwy.

A co z celami?

Możecie zdziwić się, dlaczego nie napisałam w tekście praktycznie nic o celach. O ile jestem wielką fanką definiowana celów, to jednak uważam, że przy planowaniu np. sprzątania czy robienia zakupów, cel jest bardzo oczywisty. Jeśli jednak zadania będą bardziej złożone, a cel inny, jak najbardziej zachęcam do postawienia celów zgodnie z zasadą SMART. O tym, jak Mamy mogą realizować swoje cele pisałam na moim blogu.

Pamiętaj o wnioskach

Bardzo ważne przy planowaniu jest wyciąganie wniosków. To ważne, aby analizować każdy swój dzień i zastanowić się jaki był sukces mojego dnia, a co można zrobić lepiej i efektywniej następnym razem. ZAPISUJ JE 🙂

Wnioski przy swojej liście zadań

Nieważne jak planujesz, ważne, abyś wzięła sprawy w swoje ręce i znalazła sposób na oszczędność czasu, znalezienie chwili dla siebie i wybierała zadania z myślą, o tych przynoszących potencjalnie największe korzyści. Po więcej tekstów dla Mam zapraszam na mojego bloga www.mamamanager.eu Powodzenia!

Artykuł dedykuję młodym stażem rodzicom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z rodzicielstwem i są na etapie organizowania swojego życia na nowo.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Katarzyna Raiter-Łuksza
Aktywna Mama, zawodowo managerka projektów marketingowych, założycielka bloga Mama Manager. Pomaga Mamom w efektywniejszym zarządzaniu czasem, aby mogły znaleźć go na wszystko o czym marzą. Odkąd została mamą, codziennie odkrywa życie na nowo :)

Bardotka – czym jest i kiedy ją wybrać?

Wśród wielu fasonów biustonoszy dostępnych na rynku ten na pewno należy obecnie do czołówki klasyki. Swoją nazwę zawdzięcza oczywiście propagującej go słynnej francuskiej aktorce i modelce Brigitte Bardot. Jaki to biustonosz i kiedy go wybrać?
  • Dominika Kamińska - 11/09/2019

Bardotka – czym jest i kiedy ją wybrać?

Chociaż Bardot stała się symbolem kobiecości i seksapilu w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych dwudziestego wieku, to pomimo wielu niezapomnianych ról w pamięci wielu kobiet pozostanie długo raczej ze względu na noszoną przez nie bieliznę.

Fanek staników typu bardotka nie brakuje niezależnie od zmieniających się trendów w modzie, jak i pojawiania się nowych rozwiązań w zakresie sztuki gorseciarstwa.

W czasach kiedy Brigitte Bardot tryumfowała na ekranach kin, popularyzując przy okazji ten szczególny model biustonosza, z pewnością brakowało wielu udoskonaleń, jakie pojawiały się stopniowo – aż po dziś dzień. Sprawiły jednak one, że ten rodzaj stanika stawał się o wiele wygodniejszy oraz atrakcyjniejszy niż jego wersje z połowy ubiegłego wieku.

Jak skonstruowany jest biustonosz typu bardotka?

Ponieważ Brigitte Bardot stanowiła niekwestionowany symbol seksu swojej epoki, a lata pięćdziesiąte dalekie były od propagowania „chłopczycy” jako wzorca kobiecego piękna, to również noszona przez nią bielizna miała za zadanie podkreślać kobiece krągłości. I właśnie staniki zwane odtąd „bardotkami” charakteryzuje konstrukcja szczególnie to umożliwiająca.

Jednym z ich głównych „zadań specjalnych” jest podkreślanie powabu górnej części biustu. Staniki tego typu posiadają zwykle takie ramiączka, które można odpinać. Sama Bardot nosiła raczej wersje z ramiączkami co w tamtych czasach pozwalało jej lepiej wyeksponować uniesione w górę piersi.

Obecnie równie dobrze, jeśli nie lepiej, zadanie to spełniają bardotki bez ramiączek – stanowiąc tym samym jeden z wielu rodzajów popularnych współcześnie staników typu „push-up”. Unoszą one biust dzięki zastosowaniu specjalnych wkładek i wypełniaczy umieszczanych w dolnej części miseczek.

Obecnie coraz częściej w tego rodzaju bieliźnie stosuje się również elementy wykonane z silikonu, takie jak na przykład wypełnienia lub ramiączka. Znacznie poprawiają one komfort noszenia, jak również jej walory estetyczne. Inną charakterystyczną cechą bardotek jest to, że końce ich miseczek położone są w jednej, poziomej linii – bez skosów charakterystycznych dla niektórych innych fasonów biustonoszy.

I Bóg stworzył kobietę – za co wciąż kochamy bardotki i w jakich sytuacjach sprawdzą się doskonale?

Nawet, jeżeli stale zmieniają się kanony kobiecego piękna, zawsze zdarzają się okazje kiedy panie chcą wyglądać szczególnie kobieco i ponętnie. Biustonosz typu bardotka noszony bywa w związku z tym pod suknie ślubne – często posiadające duże dekolty lub całkiem odsłonięte ramiona.

Z tych samych powodów jest to bielizna idealna pod sukienki lub bluzki bez rękawów czy też innego rodzaju ubrania, spod których ramiączka mogą nieestetycznie wystawać. Są także optymalnym rozwiązaniem pod eleganckie sukienki, zwłaszcza te bardzo dopasowane do ciała – niekoniecznie odsłaniające ramiona czy dekolt.

To właśnie bardotki, tak podkreślające kształty, chętnie zakładane są na randki, romantyczne kolacje przy świecach oraz wszelkie okazje kiedy podkreślenie kobiecej figury bywa szczególnie ważne.

Brigitte Bardot budzi obecnie różne skojarzenia. Między innymi: jako słynna aktorka i działaczka na rzecz ochrony praw zwierząt. Jednak biorąc pod uwagę przez ile dekad utrzymała się ta nazwa słynnej części kobiecej garderoby oraz to, że niemal wszystkie panie w naszym kręgu kulturowym bieliznę nosiły, noszą i prawdopodobnie nosić ją będą, to właśnie ze względu na lansowany przez nią model biustonosza ma szansę być wspominana najdłużej.

Więcej informacji znajdziesz na https://samanta.pl/27-bardotka

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Kamińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail