Czego szukasz

Skąd wziąć pomysł na biznes? Rozmawiać z dziećmi

6-letnia Zosia bardzo chciała uczyć się czytać. Jej mama Monika wymyśliła i stworzyła więc książeczki, które pomogą dzieciom rozpocząć naukę czytania i pisania. Tak powstała firma Moniki Wiergiles. Ile musiała zainwestować w swój biznes? Kto ciągle motywował i pytał „Ile dzisiaj zarobiłaś”? Sofijkę, bo tak nazywają się książeczki wydawane przez Monikę, przetestowałam na moich dzieciach i nie można ich było oderwać od zadań. Będzie hit? Sprawdź!

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 11/02/2016
Monika Wiergiles z dziećmi

Moniko, wymyśliłaś sobie stworzenie serii książeczek dla dzieci w wieku od 5 do 8 lat. Jak wpadłaś na ten pomysł?

Nałożyło się na to kilka elementów. Byłam wtedy na etapie szukania pomysłu na biznes, bo po urodzeniu drugiego dziecka już wiedziałam, że nie mam, gdzie wracać, a nie chciałam szukać nowej pracy na etacie. Moja starsza córeczka Zosia poszła do szkoły jako 6-latka i dopiero wtedy rozpoczęła naukę czytania. Kiedy po miesiącu zaczęła czytać wszystko dookoła, wspierałam ją i szukałam dla niej książek. Zosia narzekała, że książki mają za małe litery, albo mają za dużo tekstu. W tym samym czasie robiła własnoręcznie książki i wtedy właśnie zrodziła się myśl, aby stworzyć książki dla dzieci. Miały być oparte na wierszach, bo dziecko łatwo uczy się wiersza, a poza tym mamy wspaniałych, polskich poetów. Książka miała pomagać w nauce pisania i czytania a jednocześnie rozwijać dziecięcą kreatywność.

sofijka_okladka

Co wyróżnia książeczki przygotowane przez Ciebie od tych dostępnych na rynku? Moja córeczka bardzo chętnie rozwiązywała zadania z książeczki „Abecadło”. Wygląda na to, że idealnie trafiłaś w potrzeby małych odkrywców…

Moje książki o nazwie Sofijka – książeczki do odkrywania czytania, to książki formatu A5, a więc małe i wygodne i zajmują dziecko na dłużej. W Sofijce jest wiersz z dużymi literami, kolorowe ilustracje z naklejkami, ciekawe ćwiczenia edukacyjne, miejsce na rysunek, kolorowanka, możliwość zbierania punktów i Dyplom. Ćwiczenia mają różny poziom trudności od prostych do trudnych, jak krzyżówka i są bardzo różnorodne, bo dotyczą pisania, czytania, logicznego myślenia, rozwijania wyobraźni i kreatywności i ćwiczenia pamięci.

sofijka_cwiczenia

Opowiedz nam o tym, od czego zaczęłaś, jak wyglądał cały proces?

Bardzo długo się przygotowywałam do założenia własnej firmy: jeździłam na spotkania networkingowe, wzięłam udział w Akademii Przedsiębiorczych Mam, wzięłam udział w dwóch bezpłatnych projektach dla kobiet planujących własny biznes: Mother Impact Lab i Biznes w Kobiecych Rękach. Bardzo dużo dały mi te spotkania i szkolenia. Dodatkowo czytałam książki i blogi. Mogę przyjąć, że czas planowania zajął mi rok, a działanie 4 miesiące.

Zawsze wszystkie pomysły zapisywałam, więc najpierw zrobiłam prototyp pierwszej książki. To były Okulary Juliana Tuwima. Za pomocą Facebooka znalazłam metodyczki i pedagogów, z którymi konsultowałam moje pomysły. O zdanie pytałam też znajome mamy. Znalazłam wspaniałą metodyczkę Mirę Opalińską, z którą spędziłam wiele pracowitych godzin, i która stała się moją mentorką. Do dzisiaj bardzo mnie wspiera. Miałam dwie zaprzyjaźnione graficzki, a trzecia pojawiła się w listopadzie. Potrzebowałam jeszcze korektorki tekstu i tu bardzo pomogła mi Marta, którą poznałam na pierwszym spotkaniu Klubu Przedsiębiorczych Mam w Grodzisku Mazowieckim.

Te cztery miesiące (w międzyczasie prowadziłam szkolenia, bo tym się zawodowo zajmuję), były bardzo pracowite. Spałam czasami po 6 godzin i wszystko, co robiłam miało związek z Sofijką: spotkania z księgową, prawnikiem, z metodyczką, korektorką, ilustratorkami, właścicielem drukarni. Musiałam też przygotować sobie stronę internetową ze sklepem. Nie marnowałam wtedy czasu na sprzątanie, oglądanie telewizji i niepotrzebne spotkania. Od godziny 16:30 zajmowałam się dziećmi, więc musiałam się dobrze zorganizować.

sofijka_ks

Co Cię najbardziej zaskoczyło? Zarówno pozytywnie jak i negatywnie? Podziel się proszę, może innym mamom będzie dzięki temu łatwiej.

Pozytywnie zaskoczyło mnie to, że inne kobiety tak chętnie mi bezinteresownie pomagały. Najbardziej Mira i Marta, ale jak chciałam skonsultować mój pomysł z marketingowcem, to też nie było problemu. Tak sobie tłumaczę, że wróciła do mnie dobra energia, którą wcześniej dałam prowadząc Klub Mam w Brwinowie i Klub Przedsiębiorczych Mam w Grodzisku Mazowieckim, bo to moja działalność społeczna (śmiech).

Zastanawiam się, co mnie zaskoczyło negatywnie… hmm, już wiem: przygotowywanie i koszt naklejek i opóźnienia w realizacji zarówno z mojej strony, jak i innych osób (śmiech).

sofijka2

Czy potrzebne jest sporo pieniędzy na start? Czy możesz podać mniej więcej kwotę inwestycji? I co to są za elementy?

Ja zainwestowałam około 30 tysięcy, ale wydałabym zdecydowanie więcej, gdybym musiała zapłacić za wszystko, a dzięki pomocy znajomych nie płaciłam, albo płaciłam mniej. Oczywiście najwięcej pieniędzy wydałam na druk, bo drukowałam 3 tytuły jednocześnie, ulotki i teczki. Największym kosztem są naklejki. Musiałam też zainwestować sporo pieniędzy na grafikę: ilustracje + oprawa graficzna książek, domenę i sklep internetowy.

Działasz także w Klubie Mam w Brwinowie. Co dają Ci spotkania z innymi mamami? Warto?

Oczywiście, że warto. Klub Mam to wspaniała inicjatywa. Mamy spotykają się w przyjaznym miejscu z innymi mamami, wymieniają doświadczeniem, a dzieci bawią się ze sobą. Ja prowadziłam Klub Mam intensywnie, czyli spotkania były raz w tygodniu, przez rok. Teraz spotykamy się raz na miesiąc. Na spotkania zapraszałyśmy różne osoby i poruszałyśmy różne tematy (na przykład edukacja domowa, tradycje świąteczne, spotkania autorskie i piknik).

Dzięki tym spotkaniom poznałam wspaniałe dziewczyny, z którymi mam kontakt do dzisiaj. Bardzo dużo dawały mi te spotkania i bardzo polecam tę inicjatywę wszystkim mamom w swoim miejscu zamieszkania, bo nic nie kosztuje, a daje dużo dobrego.

Od 1,5 roku organizuję spotkania Klubu Przedsiębiorczych Mam w Grodzisku Mazowieckim i tutaj znowu mam ogromną radość i satysfakcję, bo spotykam ciekawe kobiety i zdobywam wiedzę. To też jest inicjatywa społeczna, która kosztuje tylko mój czas, a jest bardzo potrzebna (śmiech).

sofijka3

Czas to pieniądz, a Ty działasz jak człowiek-orkiestra. Co dalej? Jak chcesz rozwijać Sofijkę? Masz sporo pracy?

Rozpoczęłam pracę nad trzema różnymi pomysłami kolejnych książek i czuję się znowu jak ryba w wodzie, bo uwielbiam tworzyć. Chciałabym, aby co najmniej raz na kwartał powstawała jedna nowa książka. Chcę, aby Sofijka była dostępna w miejscach stacjonarnych i teraz pracuję nad dystrybucją.

Poza tym w końcu mogę prowadzić samodzielnie warsztaty rozwojowe i biznesowe dla kobiet, bo jestem trenerką, no i jeszcze planuję prowadzić warsztaty dla dzieci w szkołach, bo to też bardzo lubię. Czy mam dużo pracy? Tak, ale dzięki znajomości odpowiednich metod zarządzania czasem dobrze sobie radzę (śmiech). Mam czas na pracę, na rodzinę i dla siebie. Jest tak, jak sobie wymarzyłam (śmiech).

Hmm… to może porozmawiamy następnym razem o zarządzaniu czasem, chętnie się czegoś od Ciebie nauczę. Pewnie oprócz świetnej organizacji czasu masz wokoło siebie osoby, które wspierają Cię na co dzień?

Przede wszystkim mąż i to jest bardzo ważne aby mieć wokół siebie takie wspierające osoby. Mąż mnie wspiera i wymaga. To on powiedział „Nie rozmawiam z tobą dopóki nie pokażesz mi prototypu”. Potem codziennie pytał „Założyłaś już firmę?” A teraz pyta „Ile dzisiaj zarobiłaś?” Nie jest łatwo (śmiech).

Poza tym wspierają mnie rodzice i znajomi: Marta, Mira, Ania, Kasia i mnóstwo innych osób i wszystkim serdecznie dziękuje i pozdrawiam!

A jak na książeczki reagują Twoje dziewczynki?

Doskonale, pamiętam ten dzień, kiedy otrzymałam książki z drukarni. To był piątek 11-ego grudnia. Akurat Zosia i Helenka były w domu, bo były przeziębione. Dostały ode mnie książki i długo się zachwycały. Jeśli chodzi o Zosię, to zajęła się książkami na 3 godziny i do dzisiaj pilnuje swoich pierwszych egzemplarzy. Helenka ma 4,5 roku i też już się interesuje literkami. Poza tym jest okazja, aby tłumaczyć Zosi czym się zajmuję i na czym polega prowadzenie własnej firmy.

Kto był pierwszym recenzentem książeczek?

Oczywiście Zosia (śmiech)

Co powiedziałabyś innym mamom, które marzą o realizacji swojego pomysłu?

Rzeczywiście mam kilka rad:

  • Jak najwięcej czasu przeznacz na przygotowanie się do tego, czyli skonsultowanie kwestii finansowych, przygotowanie wyliczeń i biznesplanu, przeszkolenie i czytanie blogów/książek.
  • Warto wziąć pod uwagę to, że zawsze wydamy więcej niż planujemy, więc trzeba dwa razy sprawdzić wydatki.
  • Oczywiście ważne jest też to, aby na samym początku określić naszą grupę docelową, czyli rozmawiać, spotykać się, robić ankiety i pytać o potrzeby.
  • Super byłoby też znalezienie sobie dobrego mentora, czyli osoby, która ma doświadczenie w biznesie i pomoże praktycznymi radami.
  • Przed zarejestrowaniem firmy możemy zrobić naprawdę dużo, a im więcej zrobimy, tym lepszy będzie efekt, bo na wszystko potrzeba czasu. Ja zarejestrowałam firmę 6-ego listopada, a książki dałam do druku dwa tygodnie później.
  • No i pomagajmy sobie i wspierajmy się nawzajem :)!

To na koniec powiedz jeszcze gdzie można kupić Sofijkę?

Na razie na mojej stronie www.sofijka.pl i w kilku księgarniach w mojej okolicy, ale już niedługo mam nadzieję będą w księgarniach w całej Polsce.

Zapraszam też na nasz profil na FB, tam na bieżąco informujemy o wszystkich nowościach.

Dziękuję za rozmowę i życzę Ci samych sukcesów i kolejnych książeczek. Moje córeczki nie mogą się ich doczekać.

Rozmawiała Agnieszka Kaczanowska

Konkurs!

Do wygrania

1 x zestaw 3 książeczek Sofijka – Abecadło, Okulary i Paweł i Gaweł, oraz

3 x książeczki Paweł i Gaweł. Szczegóły 12 lutego o godzinie 12.00 na naszym profilu na FB.

Wyniki podamy 16.02 na naszym profilu na FB.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Czego najbardziej boją się współczesne mamy?

Czego boją się współczesne mamy? Po przeczytaniu pół miliona wypowiedzi w Internecie, okazuje się, że jeśli chodzi o obawy i troski rodzicielskie, to wszyscy jesteśmy do siebie podobni. Czy nasz strach można wyeliminować, albo przynajmniej je zmniejszyć? O tym rozmawiam z panią Joanną Talaśką, twórczynią projektu LINK4 Mama.
  • Joanna Gotfryd - 17/03/2019
mama i malutkie dziecko - przytulanie

Pani Joanno, jest Pani mamą trójki dzieci i „mamą” całkiem nowej na polskim rynku linii produktowej LINK4 Mama, czyli specjalnych ubezpieczeń dla przyszłych i obecnych rodziców. Skąd wziął się pomysł na taki produkt?

Odpowiadając wprost, z doświadczenia. Zastanawialiśmy się, jaką nową wartość moglibyśmy dostarczyć potencjalnym nowym i obecnym klientom, a która będzie też wiarygodna i spójna z naszymi wartościami.

W LINK4 pracuje wielu rodziców z dziećmi w różnym wieku. Co roku organizujemy dla nich dzień otwarty w firmie i piknik rodzinny, a co jakiś czas odbywają się warsztaty tematyczne poświęcone wychowywaniu dzieci. Posiadamy też specjalny program dla mam, które wracają po urlopie macierzyńskim, bo chcemy, żeby się sprawnie zaadaptowały po przerwie.

Skoro więc wspieramy LINKowe mamy w powrotach do pracy i w macierzyństwie, to dlaczego nie wesprzeć naszych klientów? I tak narodził się produkt LINK4 Mama. Przeczytaliśmy w internecie pół miliona wypowiedzi przyszłych i obecnych mam, ale też ojców, na temat ich obaw związanych z macierzyństwem czy wychowywaniem dzieci. To była kopalnia wiedzy o potrzebach rodzicielskich i ich obawach, na podstawie których zbudowaliśmy naszą ofertę.

Jakie obawy towarzyszyły Pani od początku macierzyństwa?

Nie jestem wyjątkiem. Tak jak większość mam przy każdej ciąży zastanawiałam się, czy do samego końca nie będzie komplikacji, stresował mnie powrót do pracy, bo po ponad roku przerwy chyba wszystkie zastanawiamy się, czy na pewno moje miejsce jeszcze na mnie czeka.

Teraz z kolei mnie stresuje, czy w przypadku choroby dzieci nadrobią zaległości w szkole, albo czy nie zrobią sobie krzywdy na jakichś zajęciach pozalekcyjnych. A muszę przyznać, że już nie raz im się zdarzało lądować w szpitalu z bandażem na ręku albo na głowie.

I naprawdę jest dobrze, gdy po kilku godzinach można wrócić do domu, a przecież zdarzają się sytuacje, w których urwis musi zostać w szpitalu na kilka dni. Wtedy okazuje się, że nikt nie może zapewnić drugiego łóżka obok niego, bo ten standard jest luksusem dostępnym tylko w nielicznych placówkach. I to jest taki strach, który nigdy się nie kończy.

I czy jest jakiś sposób na oswojenie tych lęków? Co możemy zrobić. żeby się nie bać, albo bać mniej?

Rodzic nigdy nie pozbędzie się w zupełności lęku o swoje dziecko, bo on jest naturalny i bierze się z bezwarunkowej miłości. Ale te wszystkie strachy można oswoić i to właśnie robimy poprzez LINK4 Mama.

Naszym ubezpieczeniem nie sprawimy, że dzieci przestaną skakać po drzewach, ani nie uchronimy ich przed przeziębieniem lub inną chorobą, ale pomożemy łagodzić skutki ewentualnych zdarzeń tego typu.

Zapewnimy korepetycje w przypadku dłuższej nieobecności w szkole, łóżko szpitalne w placówce medycznej dla opiekuna, w przypadku nieszczęśliwego wypadku zorganizujemy pomoc domową, dostarczymy i pokryjemy koszty leków i sprzętu rehabilitacyjnego zarówno rodzicom, jak i dzieciom. Mamy będą mogły skorzystać z konsultacji telefonicznych z lekarzem lub porad prawnych o bardzo szerokim zakresie.

A wracając do tych pół miliona głosów mam z całej Polski – czego boją się mamy i co z tych lęków wynika? Czy jest jakiś wspólny obraz tych mam?

Tak, bo to są właśnie te strachy, o których rozmawiamy. Żadna z nas nie jest wyjątkowa w tych obawach. One pojawiają się już przy pierwszej informacji o ciąży i zmieniają się po narodzinach i potem z upływem lat, gdy nasze urwisy rosną. Każdy rodzic powie, że najważniejsze jest zdrowie dziecka i to o nie najbardziej się boimy.

Wszystkie inne strachy schodzą na dalszy plan w obliczu zagrożenia zdrowia lub życia, ale nigdy nie znikają w zupełności. Dlatego tak ważne jest zapewnienie sobie komfortu psychicznego, że w trudnych sytuacjach zawsze jest ktoś, kto nas wesprze, nie tylko organizacyjnie, ale też finansowo. I tym kimś jest właśnie ubezpieczyciel.

Czym LINK4 Mama różni się od innych ubezpieczeń dostępnych na rynku? Poza tym często mamy mają extra ubezpieczenie w swojej pracy, lub są objęte dodatkowym ubezpieczeniem z pracy męża.

Podstawowe ubezpieczenia oferują podstawowy zakres ochrony, który często nie spełnia oczekiwań klientów. Dlatego w polisach grupowych w szkole czy w miejscu pracy zazwyczaj znajdziemy niewielkie sumy ubezpieczenia i koszty leczenia. One rzeczywiście mogą być tanie, ale w przypadku ubezpieczeń dobrowolnych cena nie może być głównym kryterium wyboru. Oczywiście finalny koszt polisy jest ważny, dlatego staraliśmy się stworzyć dobrą ofertę w rozsądnej cenie.

Nasi klienci mogą ubezpieczyć zarówno siebie, jak i swoje dzieci. Podstawowe polisy, takie jak ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków czy OC w życiu prywatnym, obudowaliśmy pakietami usług, które nas wyróżniają.

To zupełnie nowe podejście na rynku, bo w LINK4 Mama klienci sami konstruują swój produkt w oparciu o dostępne w pakietach usługi, takie jak wspomniane porady prawne, szpitalne łóżko, korepetycje, dowóz leków etc.

Staraliśmy się te wszystkie usługi spakietować w taki sposób, żeby proces zakupowy był maksymalnie przyjazny.  Zaprojektowaliśmy dedykowane kalkulatory na stronie internetowej, które łatwo przeprowadzają klienta przez cały proces, objaśniając przystępnym językiem zakres ochrony i wyliczając na bieżąco cenę w zależności od wybieranych usług. Chcieliśmy, żeby zakup ubezpieczenia był także szybki, bo w końcu każda mama wie, że przy dzieciach – zwłaszcza małych – czas jest towarem na wagę złota.

 

Spodobało mi się to, że pomyśleliście Państwo o takich codziennych, bardzo przyziemnych sprawach – kiedy mama się rozchoruje, pomagacie Państwo ugotować obiad czy posprzątać mieszkanie. Druga rzecz, która wydała mi się bardzo ważna, to pomoc prawnika, w każdej kwestii…

Tak, nasz pakiet z poradami prawnymi ma szeroki zakres. Najczęściej mówimy o przypadkach, gdy pracodawca stwarza problemy z powrotem do pracy i wtedy porada prawnika w zakresie prawa pracy czy przygotowanie pisma procesowego jest bezcenne. Ale to tylko jedna z wielu trudnych sytuacji, które mogą nas spotkać.

Dlatego nasza usługa gwarantuje nielimitowane konsultacje telefoniczne z prawnikiem również w codziennych sytuacjach, takich jak spadki, darowizny, umowy, kradzież tożsamości, czy kwestie związane z posiadaniem lub użytkowaniem nieruchomości. W ramach pakietu prawnik przygotuje opinię prawną i opracuje stosowne dokumenty.

Ambasadorką LINK4 Mama została Paulina Krupińska, mama 2 dzieci, była Miss Polonia. Co ją ujęło w produkcie LINK4 Mama?

Paulina jest niesamowicie silną i ciepłą kobietą, która z powodzeniem realizuje się w macierzyństwie, a przy okazji potrafi pięknie o nim opowiadać. Bez wątpienia jest kobietą sukcesu, która ma odwagę głośno powiedzieć, że czegoś się boi. Już po pierwszej rozmowie wiedzieliśmy, że będzie naturalnym ambasadorem naszej marki.

Ujęło nas też jej podejście do LINK4 Mama, bo rzeczywiście ma przekonanie, że odpowiada on na kluczowe potrzeby mam. Pamiętam, gdy na konferencji prasowej przy starcie marki Paulina powiedziała, że żałuje, że dopiero teraz taki produkt powstał, bo ona w swoim macierzyństwie też się mierzy z tymi strachami, które my chcemy oswajać. A my przecież nie mówimy: nie masz czego się bać, wszystko będzie dobrze.

My mówimy: nie bój się bać, bo każda mama tak ma.

Na koniec zadam jeszcze pytanie o Pani sekret na godzenie życia rodzinnego i zawodowego. Jest Pani Dyrektorem Departamentu Komunikacji Marketingowej w LINK4 i równocześnie mamą 3 dzieci – 10 latki i dwójki nastolatków – proszę nam powiedzieć, jakie ma Pani „patenty”, którymi chciałaby się Pani podzielić z naszymi czytelniczkami?

Myślę, że najgorsze co się może nam przydarzyć to perfekcjonizm 24 godziny na dobę. Uważam, że czasami warto sobie odpuścić i być „wystarczająco dobrą” mamą. Zawsze staram się tak pogodzić pracę z byciem mamą, żeby jeszcze wystarczyło trochę czasu tylko dla mnie.

Niedawno rozpoczęłam kolejne studia i raz na jakiś czas dzieci w weekend jedzą odmrażaną pizzę, bo jestem w tym czasie na zajęciach. Uważam, że odmrażana pizza z supermarketu im nie zaszkodzi, a pokaże moim dzieciom, że warto znaleźć czas na pasje w życiu.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Zdjęcia: materiały LINK4

Partnerem wywiadu jest firma LINK4 oferująca polisę dla rodziców LINK4 Mama

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Karać czy nie karać? Czyli co pozytywnego jest w dyscyplinie?

Czego chcemy dla naszych dzieci? Odpowiedzi będzie tyle, ilu rodziców. Zapewne większość z nas pragnie dla swoich dzieci wspaniałego życia, w którym sobie świetnie radzą. Tworzą głębokie, zdrowe relacje z innymi. Znają siebie, swoje możliwości i umiejętności. Rozwiązują sprawnie konflikty, koncentrują się na rozwiązaniach. Marzymy, że z naszych dzieci wyrosną odpowiedzialni dorośli. Odporni psychicznie, mądrze oceniający otaczającą ich rzeczywistość. Że ich życie będzie pełne radości i harmonii. Że odniosą sukcesy dzięki wytrwałości, cierpliwości i samokontroli. Że mogą żyć w zgodzie ze sobą, realizując swoje śmiałe cele.
  • Sylwia Bujko - 14/03/2019
mama w trakcie rozmowy z kilkuletnim synem

Stwórz własną listę umiejętności, cech i zachowań, które chciałabyś, aby Twoje dzieci reprezentowały w dorosłym życiu.

Kiedy już wiemy, czego chcemy dla naszych dzieci, zastanówmy się, jak tego dokonać? W jaki sposób przeprowadzić je przez całe dzieciństwo i wiek nastoletni aż po dorosłość, aby były gotowe na stworzenie wymarzonego przez nich życia?

Jednym ze sposobów jest Pozytywna Dyscyplina. Może „dyscyplina” kojarzy się Wam negatywnie: z surowością, sztywnymi regułami, bezwzględnym posłuszeństwem. A przecież łacińska disciplina to nauka i nauczanie. Cóż innego robimy, będąc rodzicami: uczymy nasze dzieci życia tak, jak potrafimy najlepiej.

Często spotykamy dwie szkoły wychowywania. Albo nadmierną pobłażliwość czyli tzw. wychowanie bezstresowe, albo nadmierną surowość czyli tzw. styl autorytarny. Mogą nawet występować jednocześnie i działać niczym wahadło. Pozwalamy dziecku na coraz więcej, aż sprawy wymykają się spod kontroli i emocje biorą górę, więc wahadło uderza w skrajnie przeciwnym kierunku. Zarządzamy nagłą zmianę frontu z surowymi konsekwencjami. Stłamszone dziecko się dostosowuje, a nami targają wyrzuty sumienia, zatem znów wracamy do większego pobłażania i rozmytych granic, aż do następnego „wahnięcia”.

Pozytywna Dyscyplina jest złotym środkiem. Zamiast wybierać między wolnością bez zdrowych granic a surowym porządkiem bez miłości możemy pójść inną drogą. Zaprowadzi nas ona do połączenia wolności z porządkiem, miłości z granicami czyli do uprzejmej stanowczości, która jest esencją Pozytywnej Dyscypliny.

Ta filozofia jest daleka od stosowania kar. Jeśli naszym celem jest poprawa zachowania dziecka, karami uzyskujemy odwrotny skutek. Jane Nelsen, autorka książki „Pozytywna Dyscyplina” wymienia „cztery R”, jako możliwe skutki stosowania kary. A czy my, dorośli, nie sięgamy po podobne reakcje, gdy nas ktoś – słusznie czy niesłusznie – ukarze?

1. Rozgoryczenie

Dzieci często nawet nie rozumieją konsekwencji, z jakimi się spotkały. Część mózgu odpowiedzialna za zaawansowane procesy myślowe, takie jak wyciąganie wniosków, analizowanie i przewidywanie konsekwencji, czyli kora przedczołowa to ewolucyjnie najnowsza warstwa mózgu. Rozwija się do 25 roku życia! Dlatego to całkowicie normalny scenariusz, kiedy dziecko po prostu nie jest w stanie zrozumieć, za co zostało ukarane. I absolutnie nie dlatego, że jest głupie czy udaje, tylko dlatego, że ewolucyjnie nie jest jeszcze na to gotowe. Jeśli temat mózgu dzieci zainteresował Cię bardziej: tutaj  https://www.holimum.com/2018/10/13/ile-mozgow-ma-twoje-dziecko/ znajdziesz ciekawy i szczegółowy artykuł.

2. Rewanż

Planowanie odwetu to naturalna reakcja, kiedy czujemy się źle potraktowani. Słabi, mali, bez autonomii i kontroli nad swoim losem, potrzebujemy odnowić w sobie poczucie siły. Knując w skrytości przeciw ciemiężycielowi. Owszem, dziecko to nie mały dorosły. Ale to mały człowiek, z wieloma podobnymi reakcjami, szczególnie jeśli chodzi o reakcje instynktowne, impulsywne, intuicyjne.

3. Rebelia

To jawny bunt. Który rodzic nie zna tej reakcji! Dziecko za wszelką cenę chce zachować swoją autonomię. Oto apogeum walki o władzę. Walki, w której nie ma wygranych.

4. Rejterada

Ucieczka w głąb siebie to tylko pozornie pasywna reakcja. W wycofaniu mogą się kryć dwojakie konsekwencje. Dziecko może uznać, że wystarczy nie dać się złapać następnym razem i buduje w sobie przebiegłość w kierunku manipulacji. Albo wyciąga błędne wnioski, że jest złą osobą. Bo przecież karze się złych ludzi, prawda? Takie przekonanie o sobie będzie skutkowało obniżonym poczuciem własnej wartości.

Kary nie pomagają dzieciom rozwinąć żadnych umiejętności, które chcemy, aby reprezentowały w swoim dorosłym życiu. Co zatem zamiast kar?

Kiedy już dojdzie do nieodpowiedniego zachowania i konfliktu, pochopne działanie i rozwiązywanie problemu „na gorąco” najczęściej nie jest dobrym pomysłem. Targani silnymi emocjami mamy wyłączoną część mózgu odpowiedzialną za racjonalne myślenie. (Dzieje się to w każdym wieku.)

  1. Najpierw uspokajamy siebie i dziecko, dbamy o relację. Okazujemy szacunek (szczególnie gdy dziecko nam go nie okazuje, to my jesteśmy odpowiedzialni jako dorośli za jakość relacji). Dopiero potem szukamy rozwiązań. W ten sposób uczymy dzieci, jak działać w trudnych sytuacjach.
  2. Skupiamy się na zachowaniu, nie na etykietowaniu cechami (np. „Zachowałeś się źle, niszcząc zabawkę kolegi” zamiast „Jesteś okropny i niekoleżeński, nikt cię nie będzie lubił!”). Zachowanie zawsze można zmienić. Cechy wydają się być „wrodzone” i piętnują, utrudniając jakąkolwiek zmianę („taki już jestem”)
  3. Dopytujmy z życzliwą ciekawością, np. „Co dokładnie się stało?” Może się okazać, że to kolega najpierw porysował autko, co było zarzewiem konfliktu.
  4. Angażujmy dziecko w poszukiwanie rozwiązania problemu, w ustalenie nowych zasad, które będą obowiązywać wszystkich. Dajemy ograniczony wybór adekwatnie do wieku. Dziecko chętniej dostosuje się do zasad, których jest współautorem. (Oczywiście będą sytuacje i problemy, w których i tak podejmiemy samodzielnie decyzję wbrew oczekiwaniom dziecka. Ważne jest nie tylko, co zrobimy, ale też jak to zrobimy.)
  5. Pamiętajmy, że najważniejsza jest nasza intencja. Dziecko zawsze ją wyczuje między słowami, w naszej mimice i w mowie ciała.

Stosowanie kar jest o wiele prostsze. I krótkoterminowo najczęściej przynosi rezultaty. Choć w dłuższej perspektywie skutki są opłakane, bo kosztem jest relacja, której nie da się potem odbudować. Jeśli naprawdę chcemy nauczyć dzieci umiejętności, wymienionych na wstępie, nie ma innej drogi, niż najpierw reprezentować je samemu.

Nauczymy dzieci rozwiązywać konflikty, koncentrując się na rozwiązaniu, kiedy jako rodzice będziemy tak postępować. Dzieci nauczą się z czasem odpowiedzialności i panowania nad sobą, jeśli my im pokażemy, jak to jest panować nad sobą i zachowywać się odpowiedzialnie. Nauczą się żyć w zgodzie ze sobą, jeśli my okażemy im pełną akceptację i szacunek oraz spełnimy ich potrzebę przynależności.

To my jesteśmy najważniejszymi nauczycielami dla naszych dzieci. Myślmy więc długofalowo.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Sylwia Bujko
Certyfikowany coach. Specjalizuje się w pracy z mamami, które chcą łączyć macierzyństwo z karierą. Manager operacyjny w międzynarodowym koncernie w branży nieruchomości, Apleona Real Estate. Zarządza zespołem ponad 60 osób. Ma 10-letnie doświadczenie w biznesie (m.in. w budowaniu i prowadzeniu zespołów, CRM, BD, HR). Autorka platformy coachingowej www.holimum.com. Prywatnie mama Janka (2014) i Dianki (2018).
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail